Menu

profesorskie gadanie

Pisanie i czytanie ułatwia myślenie. Pogawędki prowincjonalnego naukowca, biologa, entomologa i hydrobiologa. Wirtualny spacer z różnorodnymi przemyśleniami, w pogoni za nowoczesną technologią i nadążając za blaknącym kontaktem mistrz-uczeń. I o tym właśnie chciałbym opowiadać. Dr hab. Stanisław Czachorowski prof. UWM, Wydział Biologii i Biotechnologii.

Wpisy otagowane : biogospodarka

E(x)plory 2016 czyli szansa dla zdolnej młodzieży z Warmii i Mazur

sczachor

Miło mi poinformować, że właśnie rozpoczęła się rekrutacja do V edycji Konkursu Naukowego E(x)plory. Konkurs przeznaczony jest dla młodzieży w wieku 13-20 lat o różnorodnych zainteresowaniach naukowych. Województwo warmińsko-mazurskie nie powinno być na uboczu innowacyjnej gospodarki. Dlatego proszę o upowszechnienie informacji o konkursie wśród uczniów i nauczycieli gimnazjów oraz szkól ponadgimnazjalnych w województwie warmińsko-mazurskim. Dajmy szansę młodym i zdolnym ludziom z Warmii i Mazur, niech dołącza do najlepszych z całego kraju. Jest o co powalczyć. Najlepsze prace zostaną nagrodzone stypendiami naukowymi w wysokości 10 000, 7 000 i 5 000 zł oraz możliwością reprezentowania Polski na prestiżowych zagranicznych konkursach naukowych w USA, Brazylii, Holandii i Rumunii.

Projekty można zgłaszać do 25 stycznia 2016 r., więc jest jeszcze trochę czasu i można przygotować naprawdę dobre projekty. Dla lepszego zorientowania się w specyfice konkursu:

ulotka_konkurs_naukowy_explory_2016_Strona_1

Rekrutacja do Konkursu Naukowego E(x)plory 2016

Ruszyła rekrutacja do Konkursu Naukowego E(x)plory 2016. Konkurs przeznaczony jest dla młodzieży w wieku 13-20 lat o różnorodnych zainteresowaniach naukowych. Najlepsze prace zostaną nagrodzone stypendiami naukowymi w wysokości 10 000, 7 000 i 5 000 zł oraz możliwością reprezentowania Polski na prestiżowych zagranicznych konkursach naukowych w USA, Brazylii, Holandii i Rumunii.

Jeśli obserwujesz to, co się wokół Ciebie dzieje, jesteś ciekawy świata, często pytasz „jak?” „dlaczego?” i „po co?”, zastanawiasz się jak działa sztuczna inteligencja, szukasz rozwiązań związanych z zanieczyszczeniem środowiska, badasz otaczającą Cię przyrodę albo masz pomysł na niezwykły projekt społeczny, to znaczy, że Konkurs Naukowy E(x)plory jest właśnie dla Ciebie!

Do 25 stycznia 2016 r. swoje pomysły ze wszystkich dziedzin naukowych mogą zgłaszać pasjonaci nauki w wieku od 13 do 20 lat, pojedynczo lub w dwu- i trzyosobowych zespołach wypełniając formularz zgłoszeniowy dostępny na stronie www.explory.pl/rekrutacja.

150 wybranych przez ekspertów projektów weźmie udział w regionalnym etapie konkursu podczas Festiwali Naukowych E(x)plory w 5 miastach (marzec/kwiecień 2016 r.). Młodzi badacze zaprezentują swoje pomysły przed naukowcami oraz przedstawicielami innowacyjnych firm. Będzie to także okazja do udziału w ciekawych warsztatach i niezwykłych pokazach naukowych oraz poznania rówieśników, którzy, tak jak oni, pasjonują się nauką.

Około 30 najlepszych projektów wybranych przez jury zobaczymy na finale konkursu podczas Gdynia E(x)plory Week, 21-24 września 2016 r. Laureaci zdobędą stypendia naukowe oraz wyróżnienia w postaci udziału w najbardziej prestiżowych zagranicznych konkursach naukowych dla młodzieży: Intel ISEF w USA, Expo-Sciences International w Brazylii, INESPO w Holandii oraz Infomatrix w Rumunii.

Główne nagrody E(x)plory to:

  • I nagroda – stypendium naukowe 10 000 zł
  • II nagroda – stypendium naukowe 7 000 zł
  • III nagroda – stypendium naukowe 5 000 zł

Doceniając pracę nauczycieli i mentorów przygotowujących uczniów do E(x)plory organizator Konkursu zdecydował się także nagrodzić laptopami szkołę oraz opiekuna naukowego największej liczby projektów zakwalifikowanych do regionalnego etapu. Konkurs organizowany jest przez Fundację Zaawansowanych Technologii w ramach programu E(x)plory. E(x)plory to świat naukowych pasji, przełomowych badań i zaskakujących rozwiązań. To przestrzeń, która łączy pełnych energii młodych ludzi rozpoczynających swoją przygodę z nauką, autorytety naukowe, startupy, doświadczone przedsiębiorstwa, organizacje pozarządowe, media, polskie szkoły i najlepsze uczelnie, duże miasta i małe miejscowości.

E(x)plory wzbudza naukową ciekawość świata u dzieci, młodzieży, dorosłych i szuka nowych talentów, których pasja w przyszłości może zmienić świat. Mecenasem E(x)plory jest Grupa LOTOS. Więcej informacji na temat Konkursu Naukowego E(x)plory można znaleźć na stronie: www.explory.pl/konkurs-naukowy-explory oraz w filmie: https://youtu.be/pByC16FIzyk.

Pytania prosimy kierować do koordynatora konkursu na adres konkurs@explory.pl.

KONTAKT DLA MEDIÓW: Joanna Gogolińska Tel. +48 608 334 695; E-mail: j.gogolinska@fzt.org.pl www.explory.pl

 

Podwórkowy traktat o malowaniu kamieni – rzecz o slow science

sczachor

kamienietumianyMówić (komunikować) można na różne sposoby. Poprzez wzniosłe słowa lub przez zwykłe, wspólne prace, w których mówi się milczeniem. Piszę publikacje, na konferencjach naukowych wygłaszam referaty, wystawiam postery naukowe, prowadzę dyskusje kuluarowe oraz internetowe. Ale czasem maluję…. pod słońcem prowincji, w cieniu lipy, dębu lub kasztanowca, na trawniku. Maluję butelki, wyrzucone, nikomu już nie potrzebne. Przywracam im sens i znaczenie. Bez wykwintnie uczonych słów. Teraz przyszła pora na kamienie, bo one na tej ziemi już długo leżą. Są napływowe, tak jak my wszyscy. Przybyły z lodowcem ze Skandynawii. Albo przyjechały ciężarówką na budowę z górskich kamieniołomów. Są i leżą.

Ta biedna ziemia rodzi kamienie na polach. Niby zawadzają, niby są niepotrzebna, ale można z nich coś zbudować. Nadać im nowy sens poprzez umieszczenie w nowym kontekście. Kontekst wiele zmienia.

Dlaczego ten traktat jest podwórkowy? Bo mam dystans do siebie i szacunek do prowincji, rozsiadłej między jeziorami, rzeczkami, laskami i piaszczystymi, ubogimi pagórkami. Bo teraz zbyt często siedzimy przed monitorami i klawiaturą zamiast na podwórkowym trzepaku. Bo kamienie najłatwiej znaleźć na podwórku. Małymi można pograć w klasy, na dużym można usiąść. A jedne i drugie można pomalować. Też na podwórku, ważne żeby z innymi ludźmi, bo to jest kontekst, który wiele zmienia.

Każdy człowiek potrzebuje choć odrobiny filozofii i odrobiny sztuki. Bo potrzebuje sensu i piękna. Każdy człowiek jest twórcą, nawet lepiąc pierogi czy sprzątając mieszkanie. W tym drugim niczego nie wytwarza, utrzymuje jedynie stan. Stan estetyki, porządku i piękna. Przywraca to, czego potrzebujemy. Sensem tej pracy nie jest więc wzrost, produkcja, PKB ani nawet konsumpcja.

Nie jestem zawodowym filozofem ani zawodowym artystą. Jestem naukowcem (biologiem), który czasem opowiada o chruścikach, ważkach, ryżych zygmuntach, dzikich żółtych tulipanach, pokrzywie, gęsich piórach oraz maści do latania w kontekście biogospodarki i ochrony przyrody. Nie mam poletka z fasolą – nie powstanie więc traktach o łuskaniu fasoli. Ale mam farby. Kamienie leżą wokół. Nie trzeba ich kupować.

Za kilka dni jadę na konferencję bentologiczną (bentos to organizmy żyjące na dnie zbiorników wodnych, a więc i chruściki), przy okazji eksperymentalnie będę uczestniczył w malowaniu kamieni, jako formie prowokującej a zarazem uatrakcyjniającej rozmowy kuluarowe. Z kolei jesienią wybieram się na festiwal filozofii. I też chcę malować kamienie i zaprosić do tej czynności innych. Tym razem filozofów. Nie będziemy łuskać fasoli. Będziemy wspólnie malować kamienie. Mówić można ale nie trzeba. Ciszy nie trzeba zabijać słowem. Można milczeć. Słów jest zbyt dużo. Mało kto ich słucha, a niektóre są takie mądre, że nawet mówiący ich nie rozumie.

Spotkamy się, by w prostej czynności przywracać sens i znaczenie rzeczom pozornie bezwartościowym. I ludziom. To nie będzie ani wykład ani komunikat ani referat. Nie będzie splendoru i oklasków. Ale będzie komunikacja międzyludzka, tak jak kiedyś przy prostej pracy na polu, czy w chałupie, gdy darto pierze, międlono len, szatkowano kapustę. W cyfrowym świecie brakuje nam doświadczenia wspólnotowości.

Malować kamienie i milczeć. Bo nie tylko słowem przekazujemy treści. To, co chcę zrobić w trakcie warsztatów bentologicznych i festiwalu filozofii, to wyjście poza schematy i utarte, akademickie rytuały. Poszukać nowego albo odszukać utracone. Nie potrzebuję auli (wystarczy trawnik, tak jak bezdomnemu), prądu, komputerów czy rzutnika multimedialnego. Nie potrzebuję punktów za rozdział w monografii pokonferencyjnej. To będzie slow science na prowincji. Powstaną popaćkane kamienie. I te kamienie kultury (bo jak pomalowane, to już troszkę kultury nabiorą) rzucimy na szaniec. Bo potrzebna nam swoista rewolucja w myśleniu o świecie, o konsumpcji i sensie.

Butelki, dachówki czy kamienie, przetworzone malowaniem lub ozdobione techniką decoupage, porozrzucane po parku czy trawniku będą jak wyspy na Archipelagu Kultury. Takowy powstał i się rozwija jako powiązanie kooperacyjne różnych instytucji województwa warmińsko-mazurskiego. Nie będąc ani dyplomowanym filozofem ani artystą chcę malować kamienie, bo jest to aktywne uczestnictwo w kulturze lokalnej i regionalnej. Każdy może. Marzy mi się uczestnictwo w kulturze możliwie szerokich kręgów społeczeństwa, w szczególności z prowincji, tych mieszkających daleko od szosy. Aktywne uczestnictwo jest bardziej efektywne w edukacji kulturalnej niż tylko bierne oglądanie, słuchanie, czytanie. Do tworzenia nie trzeba wielkich pieniędzy – potrzeba wyobraźni. Nie wiem o co jest trudniej we współczesnym świecie…

Takie malowanie na wsi mogłoby się wydawać imprezą ludyczną, popkulturową. Ale w milczącym malowaniu, z rzadka przerywanym krótka opowieścią, kryje się coś więcej. Kryje się przeciwdziałanie wykluczeniu w kulturze i sprzeciw wobec wykluczenia cyfrowego. Nie o cyfrowe kamienie chodzi, ale o pokazanie ich w internecie. Internet umożliwia dostęp do kultury nawet tym, którzy daleko mieszkają od filharmonii, teatru, BWA, galerii (ale nie tych handlowych), biblioteki i miejsc koncertowych. Ale muszą umieć wykorzystywać technologie cyfrowe by zobaczyć i by pokazać pracę swoich rąk i swoich myśli. By uczestniczyć w kulturze nie trzeba kończyć studiów, zdobywać przeróżnych fakultetów i renomowanych dyplomów. Wystarczy odwaga.

Może trudno to od razu dostrzec, ale dla mnie malowanie kamieni z ludźmi na podwórku lub na wsi to budowanie tożsamości kulturowej regionu, w oparciu o aktywność społeczną w środowiskach lokalnych oraz w nawiązaniu do globalnych zjawisk kultury, takich jak rozwój slow life czy citaslow – lokalnej kultury czasu wolnego. Dużo czasu mają młodzi ludzie, jeszcze więcej emeryci i bezrobotni. Tych dwóch grup jest u nas coraz więcej. Chodzi o sensowne wykorzystanie czasy wolnego by budować, tworzyć kulturę lokalną jako wsparcie dla przemysłu turystycznego w szerokim sensie. Wykreujmy, najpierw odważną myślą, potem realnymi działaniami Warmińsko-Mazurskie jako region ludzi niebanalnych, miejsce, gdzie dobrze się żyje na stałe lub tylko w czasie wakacyjnego wyjazdu, miejsce gdzie dobrze się tworzy. Miejsce autentycznej twórczości. Czy to artystycznej czy to filozoficznej czy to naukowej. Albo tej codziennej.

Malowanie kamieni narodziło się w ubiegłe wakacje na plenerze w Tumianach, gdy zabrakło blejtram. A w zasadzie zaczęło się znacznie wcześniej, gdy prof. Eugeniusz Geno Małkowski zainicjował akcje wspólnego malowania dużych obrazów.

A w niedalekiej przyszłości marzy mi się ... Zlot czarownic czyli baby kręcą światem (a nie tylko miotłami). Takie wiejsko-prowincjonalne spotkanie Kół Gospodyń Wiejskich (i innych grup nieformalnych, na które patrzymy z odrobiną wyższości i wielkomiejskiej pogardy), najlepiej w Garbnie bo to Wzgórze Czarownicy (z języka staropruskiego laume + garbis). I w nawiązaniu do Elisabet Behm (światowej prekursorki wiejskich stowarzyszeń kobiet wiejskich), w nawiązaniu do dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego regonu (od roku jest nawet taki kierunek studiów na UWM). Przy okazji odbyłaby się światowa prapremiera nowej maści do latania jako potencjalnego produktu regionalnego. Nad taką maścią pracuję jak najbardziej poważnie (taka tam mała innowacja dla przemysłu spożywczego). Na wspomnianym zlocie byłaby część etnograficzna i historyczna, jakaś kulturalna oraz część biologiczna z odniesieniem do leczniczych właściwości roślin, jako surowca dla biogospodarki. Z energią odnawialną w tle (bo do kulturalnych odlotów trzeba energii, miejscowej a nie importowanej). Tytuł może trochę ludyczny, ale chodzi o coś znacznie głębszego z animacją społeczną w tle.

A tymczasem kupiłem farby, by pomalować kamienie.

Ile warte jest dziedzictwo regionalne - rozważania o bioróżnorodności i gospodarce

sczachor

Do rozważań nad dziedzictwem regionalnym, związkach przyrody i kultury, o szansach na rozwój biogospodarki i o potrzebie ochrony różnorodności biologicznej, wielokrotnie nawiązywałem na blogu. Teraz chciałbym zaprosić do dyskusji w realu.

Wprowadzeniem do tej dyskusji będzie mój wykład, zaplanowany w ramach Dni Humany (zobacz cały program). Wykład rozpocznie się  14 maja 2014 r. (środa) o godz. 13.00 (“Ile warte jest dziedzictwo regionalne - rozważania o bioróżnorodności i gospodarce”) – aula 30 (Wydział Humanistyczny). Organizatorzy zarezerwowali salę do godz. 15.00 - będzie więc dużo czasu na dyskusję. Już dzisiaj zapraszam.

Człowiek (kultura) jest w ścisłych relacjach z przyrodą, we wzajemnych uwarunkowaniach. Kultura kształtuje przyrodę (środowisko przyrodnicze, bioróżnorodność na wszystkich poziomach) ale jednocześnie i przyroda kształtuje kulturę. Czasem te wzajemne relacje przypominają symbiozę, czasem pasożytnictwo. W przyrodzie również trudno niekiedy odróżnić symbiozę od pasożytnictwa. Pojęcie zysku i straty nie jest najlepszym szablonem odszukiwania sensu w zjawiskach przyrodniczych. Przykładem mogą być porosty – dla jednych klasyczny przykład symbiozy (mutualizmu). Ale inni naukowcy twierdza, że to grzyb pasożytuje na glonie a jeszcze inni, że to glon pasożytuje na grzybie. Złożoność relacji w systemie trudna jest do jednoznacznej i szybkiej interpretacji. Pewno jest jedno: wzajemne uwarunkowanie i relacje między elementami.

Ile warte jest dziedzictwo przyrodnicze? To dwa pytania: ile trzeba zapłacić by uratować bioróżnorodność regionalna i globalną oraz ile zyskujemy gospodarczo z obecności tejże różnorodności biologicznej. A nie wszystko łatwo jest zmierzyć w kategoriach prostej ekonomii.

Dziedzictwo przyrodnicze i kulturowe to wiedza, która potrafi ożywić przydrożne zielsko (np. pokrzywa), polne chwasty (podbiał) czy rośliny z lasu (np. czosnek niedźwiedzi). To wiedza która potrafi zamienić „bezwartościowe” chwasty w surowiec dla nowoczesnej biogospodarki lub przetworzyć w markowy produkt turystyczny.

Dziedzictwo to coś, co dostaliśmy w spadku od przodków, to wczoraj i przedwczoraj. Dziedzictwo to kapitał, który możemy roztrwonić jak syn marnotrawny i jeść później "łupiny ze świńskich koryt", albo wykorzystać do budowania przyszłości i inwestowania. Tak więc dziedzictwo to jutro.

Wiedza powstaje najpierw z obserwacji i gromadzenia faktów, potem z ich analizy i prób zrozumienia działania. Z tego rodzi się wiedza użytkowa – bo rozumiejąc świat potrafimy w nim poprawnie działać. Do budowania takiej wiedzy potrzebny jest interdyscyplinarny dialog naukowców różnych specjalności, dialog przyrodników z humanistami. Ale także dialog środowiska akademickiego z przedstawicielami biznesu i społeczności lokalnej.

Przeczuwając ważne procesy, jakie zachodzą zarówno w warstwie kulturowej, socjologicznej jak i przyrodniczej na warmińsko-mazurskiej "prowincji", chcemy zacząć od opisu i swoistej badawczej inwentaryzacji (ku realizacji tego celu niedawno powstało uniwersyteckie Centrum Badań nad Dziedzictwem Przyrodniczym i Kulturowym).

Przyroda z kulturą jest nierozerwalnie związana, zarówno współtworzy kulturę jak i jest tworzona przez aktywność człowieka. W tym dobrym i tym złym aspekcie. Człowiek jest częścią przyrody, żyje w niej, na dobre i na złe. Człowiek żyje w kulturze. Dziedzictwo to nierozerwalna więź kultury i przyrody.

Świat wokół nas nieustanie się zmienia. Ale w tej szybkiej podróży do jutra nie powinniśmy zapomnieć o cennym bagażu dziedzictwa, pozostawionym gdzieś na przystanku.

Nie da się chronić bioróżnorodności bez dbałości o człowieka. Ekorozwój, to nieustanny kompromis między potrzebami przyrody, społeczeństwa i gospodarki. Tylko wtedy rozwój może być zrównoważony i trwały.

Szybko zachodzące zmiany powodują, że zapominamy o przyrodzie, w której wyrośliśmy. Zagrożone są nie tylko konkretne gatunki grzybów, roślin i zwierząt, ale nasza wiedza o nich i sposobach użytkowania krajobrazu. Po co warto ocalić to od zapomnienia? O tym będę chciał powiedzieć w czasie wykładu i zachęcić do dyskusji.

Lubię nie tylko mówić ale i słuchać. Dlatego zapraszam na wykład 14 maja na godz. 13.00

Co jeszcze robiliśmy kiedyś z pokrzywy i z pokrzywą a co planujemy jutro?

sczachor

Jedni w pokrzywie widzą chwasty, inni coś do zjedzenia, a jeszcze inni obiecujący surowiec dla biogospodarki. Wszystko to kwestia wyobraźni i wiedzy o świecie.

Co zrobić z chwastami po pieleniu ogródka? Wyrzucić na kompost? Też dobrze, a w każdym razie lepiej niż do śmietnika, bo w praktyczny sposób można wykorzystać biomasę. Ale niektórzy mają jeszcze bardziej innowacyjne pomysły (zdjęcie wyżej):

Chipsy z pokrzywy. Ciasto naleśnikowe z mąki pszennej razowej. I na patelnię. Pierwszy raz to robiłam, zainspirowana wspaniałą kuchnią Ewy Dobek. Myślę, że można posypać cukrem pudrem i podać jako deser. Albo z miodem. Ja dziś dodam do zupy pokrzywowej, którą zrobiłam z serkiem mascarpone i czosnkiem. Pokrzywy - efekt pielenia mego ogrodu! Katarzyna Enerlich"

Ale o pokrzywie myślą także młodzi biotechnolodzy. Zbierają informacje o medycznym zastosowaniu, czyli na co pomaga pokrzywa. I to z myślą o przyszłości (także tej swojej, zawodowej). Niech przykładem będzie obszerniejszy cytat z pracy licencjackiej Oliwii Sokołowskiej (kierunek biotechnologia), obronionej w 2013 na Wydziale Biologii i Biotechnologii, pt. „Właściwości lecznicze, zastosowanie w biotechnologii i bioróżnorodność wybranych roślin leczniczych woj. warmińsko- mazurskiego.” Praca dyplomowa jest jedynie wstępnym rozpoznaniem surowców do biogospodarki. Nawet „chwasty” można wykorzystać w przygotowaniu unikalnych kosmetyków i oferty na SPA w warmińsko-mazurskich SPA.

„Surowcem wykorzystywanym w lecznictwie jest liść pokrzywy (Folium Urticae),ziele pokrzywy (Herba Urticae) oraz korzeń pokrzywy (Radix Urticae). Liście oraz ziele zbiera się w okresie od czerwca do września, ponieważ wtedy roślina ta jest w pełni wyrośnięta, a kwiatostany jeszcze się nie ukazały. Natomiast korzenie wykopuje się jesienią lub wczesną wiosną (RUMIŃSKA & OŻAROWSKI 1990, JARONIEWSKI 1992).

Wyciągi pozyskiwane z liści pokrzywy wykazują działanie moczopędne, dlatego są zalecane w leczeniu stanów zapalnych dróg moczowych, kamicy moczowej (RUMIŃSKA & OŻAROWSKI 1990, SARWA 1995, NIEDWOROK & JANKOWSKA 1997) ułatwiają wydalanie z organizmu mocznika, chlorków, szkodliwych produktów przemiany materii (RUMIŃSKA & OŻAROWSKI 1990, JARONIEWSKI 1992). Dodatkowo zapobiegają drobnym krwawieniom w przewodzie pokarmowym, zwiększają poziom hemoglobiny w osoczu oraz ilość erytrocytów. Poprzez pobudzanie wydzielania soku żołądkowego wpływają na trawienie, ułatwiając je oraz korzystnie oddziałują na przyswajanie pokarmów. Zmniejszają stany zapalne w przewodzie pokarmowym, obniżają poziom cukru we krwi (RUMIŃSKA & OŻAROWSKI 1990, JARONIEWSKI 1992, MILCZAREK-SZAŁKOWSKA 1999). Znajduje także zastosowanie w terapii schorzeń takich jak: nieżyty żołądka i jelit, wrzody żołądka i dwunastnicy, problemów z wątrobą czy nawet w leczeniu żylaków odbytu (SARWA1995).

Z kolei jej zastosowanie zewnętrzne opiera się na płukankach zalecanych w leczeniu problemów skóry, takich jak: krosty, ropiejące zranienia, owrzodzenia czy łupież (SARWA1995), na co mają prawdopodobnie wpływ flawonoidy (w szczególności polifenole) pokrzywy, gdyż są one silnymi inhibitorami 5-lipooksygenazy oraz cyklooksygenazy, czyli związków, które mają bardzo istotne znaczenie w wielu schorzeniach jak np. w chorobie reumatycznej, co tym samym tłumaczy przeciwzapalne właściwości tej rośliny (NIEDWOROK & JANKOWSKA 1997), na które wpływa również kwas kawowy i jego pochodne poprzez pośrednie hamowanie odziaływania prozapalnego kwasu hydroksyeikozatetraenowy (HPETE) dzięki bezpośredniemu zahamowaniu 5-, 12-, 15-lipoksegonazy (NIEDWOROK & JANKOWSKA 1997). Dodatkowo wodny wyciąg z pokrzywy zwyczajnej wykazuje działanie hamujące na stymulowane przez lipoproteiny bakteryjne (LPS) wydzielanie przez monocyty czynnika nekrotyzującego guzy (TNF α) i interleukiny β-1 cytokin, które odgrywają znaczącą rolę w reumatoidalnych chorobach stawów, jak też w przebiegu ich leczenia (OBERTRIES I IN. ZA NIEDWOROK & JANKOWSKA 1997). Ponadto wodny wyciąg z tej rośliny prawdopodobnie uwalnia interleukinę-6 (IL-6), co może zachodzić bez poprzedzającej stymulacji lipoproteiną bakteryjną, która następnie oddziałuje antagonistycznie w stosunku do interleukiny β-1 (IL β-1) w efekcie powodując obniżenie syntezy prostaglandyny PGE przez fibroblasty oraz komórki synowialne stawów (OBERTRIES I IN. ZA NIEDWOROK & JANKOWSKA 1997).

Pokrzywa zwyczajna jest bogatym źródłem witamin oraz łatwo przyswajalnych soli mineralnych. Korzeń pokrzywy jest używany zewnętrznie w łupieżu, łojotoku skóry, wypadaniu włosów oraz do irygacji (RUMIŃSKA & OŻAROWSKI 1990), wykazuje również korzystne działanie w przeroście gruczołu krokowego poprzez ułatwienie oddawania moczu oraz zmniejszenie jego zalegania w pęcherzu moczowym (JARONIEWSKI 1992).”

Zakochanym i koniom siano pachnie inaczej? Pokrzywa biotechnologom także "pachnie" inaczej. I trzymam kciuki, by najróżniejsze innowacje i kreatywne pomysły przedkładały się na lokalne produkty kulinarne oraz małe przedsiębiorstwa biotechnologiczne, oferujące lokalne kosmetyki i zabiegi lecznicze w SPA.

Bo to właśnie tacy kreatywni ludzie mogą zmaterializować gospodarczo potencjał przyrodniczy i kulturowy Siódmego Cudu Natury.

Jak jeszcze można wykorzystać pokrzywę i co można z niej praktycznego zrobić?

Zapachowa i dźwiękowa pokrzywowa pocztówka z… Mrągowa, z dygresjami o biogospodarce i SPA

sczachor

Podobno listy i papierowe pocztówki odchodzą w zapomnienie. A ja otrzymałem kilka pokrzywowych pocztówek z Mrągowa. Od pań florystek. Pocztówki przywiezione zostały przez specjalnego kuriera. Owe pocztówki urzekły mnie nie tylko unikalnym pięknem niepowtarzalnego rękodzieła. Urzekł mnie zapach. Autentyczny zapach suszonej pokrzywy. Aromat wydobył od razy z głębokiej pamięci wspomnienia z dzieciństwa, wspomnienia wsi, wspomnienia koszonej pokrzywy jako pasza dla zwierząt.

Niezwykłe to pocztówki… Powstawały w niezwykły sposób. Pracującym florystom odczytywane były moje blogowe felietony pokrzywowe. W jakimś sensie te pocztówki są laurkami i jednocześnie pocztówkami dźwiękowymi i zapachowymi. Takie rzeczy powstać mogą tylko na prowincji.

Floryści z Mrągowa znaleźli zupełnie nowe zastosowanie pokrzywy – w celach dekoracyjnych i artystycznych.

Dawniej z pokrzywy, a w zasadzie nasion tłoczono olej, podobno miał przyjemny smak a stosowany był także do celów oświetleniowych. Nawet nie przypuszczałem, że w taki sposób można wykorzystać nasiona pokrzywy. Być może w naszym regionie ekskluzywne restauracje wprowadzą ten lokalny i archaiczny specjał w swoim menu. Może dzięki takiej pokrzywowej modzie odżyją dawne, maleńkie warmińskie czy mazurskie olejarnie?

Może chociaż w skansenie lub jako elementy unikalnych parków rozrywki z elementami etnograficznymi, kulturowymi i przyrodniczymi. Nie jakieś popkulturowe parki dinozaurów ale unikalne parki dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego regionu.

Jak widać pokrzywowe wytwory pokazywać można na wiele sposobów, jako danie (zupy, sałatki, soki), jako herbatki lecznicze, jako antyreumatyczne masaże (aż się prosi o jakieś pokrzywowe SPA), jako karma dla zwierząt, produkcja powrozów, sznurków i bielizny itd. Do robienia sznurków nadają się przede wszystkim stare i suche egzemplarze pokrzywy zwyczajnej, zebrane pod koniec okresu wegetacyjnego, kiedy zaczynają brązowieć, czyli wczesną jesienią. Są wtedy wygodniejsze są do zbioru, łodygi są długie i już częściowo pozbawione zbędnych elementów.

Pokrzywa może służyć do zaprawiania piwa (przynajmniej bywało tak dawniej). Do tego celu wykorzystuje się tylko młode pędy (wiosenne).

Liście pokrzyw wykorzystywane były również do konserwowania żywności – owinięte nimi mięso, ryby czy owoce dłużej zachowywały świeżość. Było to w czasach bezlodówkowych. Ale i teraz da się zastosować w warunkach terenowych i surviwalowych (kolejny element do turystycznego wykorzystania).

Wyczytałem także, ze sok ze świeżych liści bywa używany jako roślinny zamiennik podpuszczki przy wyrobie serów podpuszczkowych. Współcześnie to propozycja dla wegan, pozwalająca na wyrób nabiału wegetariańskiego.

Pokrzywa wykorzystywana jest do pielęgnowania urody. Z liści pokrzywy otrzymuje się chlorofil a i b, który stosuje się współcześnie w produkcji kremów, maseczek i toników. Najczęściej więc nie wiemy, że stosujemy elementy pokrzywy w codziennych kosmetykach. Kosmetyki z pokrzywy wykorzystywane są one do pielęgnacji skóry i włosów skłonnych do przetłuszczania się. Pokrzywa pozwala też zwalczyć łupież (dawnie z tego korzystano). Te dwa ostatnie zastosowania to zewnętrzne stosowanie pokrzywy. Z dzieciństwa i PRL pamiętam jeszcze pokrzywowy szampon do włosów.

Aż się prosi w naszym regionie o lokalny wyrób pokrzywowych kosmetyków i specjalna ofertę w tutejszych SPA.

Co jeszcze z pokrzywy można zrobić? Chlorofil pozyskiwany z pokrzyw wykorzystywany jest jako zielony barwnik spożywczy oznaczany kodem E140. Zapewne pokrzywę konsumujemy w tej postaci częściej niż myślimy. Być może zajadając lody w kolorze zielonym nawet nie wiemy, jaki mają związek z pokrzywą rosnącą pod płotem.

Ale chlorofil pozyskiwany z pokrzyw jest wykorzystywany również jako zielony barwnik, wykorzystywany w farmaceutyce i barwieniu tkanin. W domowych i terenowych warunkach liście i korzenie mogą służyć także do barwienia białych jajek odpowiednio na zielono i żółto. Czyli coś na wielkanocny stół.

Pokrzywa ma także zastosowanie w ogrodnictwie i rolnictwie biodynamicznym. Wyciąg wodny (na zimno) z pokrzyw (ze względu na zapach potocznie zwany „gnojówką z pokrzyw”) działa biostymulująco na inne rośliny, głównie ze względu na zawartość azotu. Pokrzywa jest więc chwastem, który można wykorzystać z dużym pożytkiem. Rosnąca pod płotem nie jest taka niepotrzebna… „Gnojówka z pokrzyw” zwiększa odporność roślin na atak owadów i grzybów chorobotwórczych (nie wiem na jakiej zasadzie, trzeba będzie to dokładniej sprawdzić), przyśpiesza wzrost roślin (to ze względu na azot i sole mineralne), a także przyspiesza rozkład kompostu (zapewne ze względu na mikroorganizmy obecne w "gnojówce") i odstrasza niektóre owady (mszyce, zwójkowate), a także roztocza.

Wywar z korzeni i kłączy pokrzyw (a więc przygotowany na gorąco, potem ostudzony) ma działanie antygrzybowe, podobno skuteczne w przypadku mączniaka jabłoni i szarej pleśni malin. Jak wyczytałem na ogrodniczych stronach internetowych wspomniany wywar działa także wobec grzybowych patogenów takich jak Alternaria alternate (wywołuje alergie u ludzi) i Rizoctonia solani.

Nie tylko zjeść ale można się pokrzywą leczniczo poparzyć. Kiedyś działo się to przy okazji, teraz musimy specjalnie udać się „w pokrzywy”… z myślą o zapobieganiu chorobom reumatycznym.

W czasie florystycznych prac nad pokrzywowymi pocztówkami, ktoś powiedział, że nazwa pokrzywa wzięła się od właściwości antyreumatycznych – bo działa „na pokrzywienie” (wykrzywienia wywołane raumatyzme). Awentualnie "pokrzywa", bo pokrzywa gdy nas poparzy.

Pokrzywa kiedyś zwana także koprzywą, koprywą, zagawką, żegawką. Trzeba sobie przypomnieć i odzyskać to dziedzictwo przyrodnicze wymieszane z dziedzictwem kulturowym. By już zupełnie w nowoczesnej formie i atrakcyjnym opakowaniu stało się kołem zamachowym rozwoju gospodarczego regionu, dla szeroko rozumianej biogospodarki. Pokrzywa jest tylko przykładem potencjalnego wykorzystania dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego w rozwoju regionu.

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci