Menu

profesorskie gadanie

Nowy adres bloga https:profesorskiegadanie.blogspot.com

Wpisy otagowane : blog

Przypominam, blog Profesorskie Gadanie ma nowy adres internetowy

sczachor

 41598636_10215742185821001_9009373727963480064_n

Nieśmiało przypominam, że blog Profesorskie Gadanie od kilku już miesięcy rozwija się pod nowym adresem internetowym. 

https://profesorskiegadanie.blogspot.com/

Stare wpisy tu oczywiście zostają. Do końca internetowego świata albo i dłużej.

Powyższe zdjęcie pochodzi z Olsztyńskiej Wystawa Dalii 2018 i ilustruje  opowiadanie bajki edukacyjnej w plenerze (kamishibai). Fot. Zofia Barankiewicz (przy okazji dziękuję za udostępnienie zdjęcia).

Blogi są samotne

sczachor

Lampa_z_ciastkiemBlog ma tę wadę, że jest samotny. Powstaje jednoosobowo, tak jak pisanie rękopisu. Blog daje wolność i ma służyć komunikacji, ale poprzez swoją samotność ma swoje wady. Nie ma recenzenta, czytającego test przed opublikowaniem, nie ma korekty i redaktora. Wszystko skupione jest w jednej osobie. Daje to szybkość publikacji i dużą wolność.

Dobre rzeczy powstają zespołowe. Bo człowiek ma sens jedynie wśród ludzi. Na blogu publikuje się niewątpliwie szybciej i z większym marginesem wolności (bez ograniczeń). Własnych błędów jednak się za bardzo nie widzi.

Kiedy druk (papierowy) był kosztowny to wydawca chciał mieć pewność, że publikowany tekst jest wartościowy. Tak powstały recenzje przed drukiem, jakże typowe dla nauki i publikacji naukowych. Zazwyczaj jest nawet 2-3 recenzentów by wyeliminować stronniczość i ewentualne błędy. Owszem, ma to swoje wady - wiele wartościowych tekstów było odrzucanych z racji zbytniej rewolucyjności i dużej oryginalności. Recenzje dodatkowo wydłużają cykl wydawniczy: trzeba wysłać, dać czas na przeczytanie i zrecenzowanie, ponownie wysłać do aura itd.

W czasopismach popularnych rolę recenzenta pełni redaktor. Czyta, poprawia, sugeruje zmiany. Rolą recenzenta i redaktora jest wczuć się w sytuację czytelnika i sprawdzić czy tekst jest zrozumiały, piękny i wartościowy. Korekta wychwyci błędy logiczne, stylistyczne, literowe. W zespole i wielokrotnym czytaniu tekst ma szanse być poprawiony i opublikowany bez błędów i w lepszej formie. Ale wydłuża to czas publikacji i czasem.. zabija wartościowe wypowiedzi.

Blog daje wolność i szybkość publikacji. Ale obarczony jest możliwością nieczytelności i błędów. U mnie sporo jest błędów literowych. Czytam 2-3 razy… a i tak za jakiś czas widzę kolejne. Publikowanie w Internecie jest tanie, dlatego tak dużo tekstów się ukazuje, także i w formie blogowej. Zupełnie nowy rodzaj wypowiedzi i literatury. Z oczywistymi zaletami i wadami. Jest inaczej.

Tak jak wielu ludzi, uczę się tej nowej formy już od ponad 10 lat. Jest to rękopis, do którego zagląda wielu mieszkańców globalnej wioski. Wielu jest piszących, mniej czytających (w przeliczeniu na jednego bloga). Duża różnorodność kultury. Cywilizacyjnie jest to zupełnie nowa sytuacja . Próbujemy to zrozumieć….

Mocne rozpoczęcie roku szkolnego

sczachor

wrzesien_wejscia_na_bllogW minionym tygodniu (początek września) na moim blogu odnotowałem 13 769 wejść (tak przynajmniej wskazuje licznik). To więcej niż przeciętnie w ostatnich miesiącach. Ale górki i dołki są czymś normalnym. Na dodatek popularność jest tylko elementem dodatkowym. Nie jest dla mnie wyznacznikiem tego co i jak mam pisać. Piszę bo chcę, niczego nie muszę. Dużo bardziej przydatne są bezpośrednie kontakty z czytelnikami. Bo rozmowa lub korespondencja to znacznie pełniejsza komunikacja niż sucha statystyka.

Kiedy zaczynałem, ponad 10 lat temu, średnio dziennie było kilka wejść. Potem systematycznie liczba wejść rosła. W ostatnim roku średnio było to 300-500 odwiedzin dziennie. I tylko czasem zainteresowanie wzrastało do kilku tysięcy. Za każdym razem wiązało się to z umieszczeniem tekstu (przedruk – o ile do internetu można takiego słowa użyć) gdzież w jakimś serwisie informacyjnym (wraz z linkiem). Czasami link zamieszczany był na jakimś forum dyskusyjnym lub w facebookowej grupie. Jest to jakaś forma ewaluacji – odbierania dalekich i mniej precyzyjnych sygnałów o odbiorze treści.

Pierwszy tydzień września – jak mogę wywnioskować ze statystyk i źródeł ruchu sieciowego – odnotował zwiększone wejścia z linków umieszczonych na Facebooku. I chyba dotyczył wpisu na temat modliszki. Sam tekst opublikowany był dwa lata temu. To przykład na to, że blog jako forma komunikacji nie jest ulotny i przemijający jakby się mogło wydawać. Dzięki wyszukiwarkom, słowom kluczowym a także różnym linkom na wielu portalach i serwisach, nawet do dawnych treści można dotrzeć i przeczytać. I zareagować. Pojedynczy wpis nie jest tylko czytany w ciągu kilku dni od napisania.

Statystyki bywają zwodnicze. Wejście nie oznacza czytania… więcej niż samego tytułu. Jakimś wyznacznikiem, poza statystyką, są polubienia poszczególnych artykulików (ale dotyczy tylko osób z kontem na FB), dalsze udostępniania na FB czy Google + a także wykorzystanie w formie „przedruku”. Raz opublikowany żyje swoim życiem. I są oczywiście komentarze. Ale i komentarze bywają zwodnicze, bo czasami mogę odnieść wrażenie, że komentujący przeczytał tylko tytuł… i dyskutuje ze swoimi wyobrażeniami o temacie a nie z rzeczywistym tekstem (wypowiedzą).

Teksty publikowane są na wolnej licencji – ułatwia to upowszechnianie treści. Blog jest swoistą formą upowszechniania wiedzy. Internet trochę ułatwia śledzenie efektu i wpływu. Wszystkiego jednak poznać się nie da. I bardzo dobrze.

Blogowanie jest dla mnie formą porządkowania myśli jak i sposobem komunikowania się nie tylko ze studentami ale i formą edukacji pozaformalnej. Blogowanie ma swoje ograniczenia. Ale ma niezaprzeczalny walor szybkiego i szerokiego docierania do czytelników. Czytelników bardzo zróżnicowanych zarówno w zakresie wiedzy ogólnej, wiedzy przyrodniczej jak i zawodu, wieku, kapitału społecznego itd. Mieści się w uniwersyteckiej misji  upowszechniania wiedzy. Odbiorca-student jest tylko dużo bardziej zróżnicowany, co wymusza uczenie się zupełnie nowych form wypowiedzi i prezentowania poglądów. W małych (krótkich) porcjach oraz do bardzo zróżnicowanego odbiorcy.

W ciągu dekady blogowania dorobiłem się nie tylko licznych czytelników ale własnych, osobistych hejterów. Nieliczni, ale są, wierni i zajadli. Piszą mi całkiem nową biografię. Sam jestem zaskoczony tym, co robiłem w ich mniemaniu. Mieć własnych hejterów to jednak coś. Czuje się doceniony. Najwyraźniej wywieram wpływ. A że docieram do różnych osób, o różnym poziomie wiedzy i kultury dyskusji, to i takie efekty „ewaluacyjne” się trafiają.

10 lat blogowania

sczachor

blogczachorowskicopy

Nawet nie zauważyłem, że dwa tygodnie temu minęła 10. rocznica mojego blogowania. Pierwszy wpis ukazał się 16 sierpnia 2005 roku ("W końcu dojrzałem"). W ciągu tej dekady umieściłem 1500 wpisów. Statystyki wskazują, że blog w tym czasie odwiedzony był blisko pół miliona razy (28 sierpnia wieczorem było to dokładnie 489330 wejść). Początkowo było to po kilka wejść dziennie, teraz po kilkaset (czasem po kilka tysięcy, gdy jakaś gazeta umieści link na swoim portalu do wybranego tekstu). Na kilku portalach mój blog był lub jest podlinkowany, czasem artykuły (jak nazwać wpis blogowy? Ta krótka forma nie jest ani esejem, ani felietonem, ani artykułem...) były "przedrukowywane" (ot, nawet przedrukiem tego nazwać nie można, bo nic nie było drukowane) na innych portalach przyrodniczych czy edukacyjnych.

Dużo się w ciągu tego czasu nauczyłem, poznałem zupełnie inną rzeczywistość komunikacji. Miałem okazję wielokrotnie rozmyślać nad komunikacją w trzeciej rewolucji technologicznej. I nad tym jak się świat zmienia.

10 lat profesorskiego gadania. Chyba dużo. Mimo wielu niedoskonałości technicznych tego serwisu, jakoś nie chcę go porzucić. Powoli dojrzewa we mnie myśl, by wybrać część tekstów, poprawić i spróbować wydać w wersji papierowej, czyli trwałej i uporządkowanej. Takie przyzwyczajenie człowieka starszej, papierowej epoki. Chyba, że wymyślę zupełnie coś innego.

ps. ilustracja to baner ze strony PTTK, gdzie linkowany był mój blog.

10 lat Bloxa... i moje 9 lat pisania

sczachor

Prawie 9 lat temu zacząłem pisać bloga. Nie wiem czemu mój wybór padł ba bloxa. Zapewne ta platforma pierwsza mi się wygooglowała. Albo z innych powodów rzuciła się w oczy. W każdym razie w sierpniu 2005 roku to był mój nieporadny pierwszy raz. Wtedy wydawało mi się, że późno dołączam do blogosfery. Okazuje się jednak, że w tym roku Blox obchodzi 10-lecie istnienia. To za rok i ja będę obchodził jubileusz :).

Przerzuciłem się na blogowanie z dwóch powodów. Po pierwsze sprowokowali mnie studenci (konsultacje e-learningowe), po drugie zarządzanie stroną www było kłopotliwsze. Wraz z Bloxem wszedłem w nowy etap pisania "w chmurze". Wtedy o tym jeszcze nie wiedziałem....

10 lat w rzeczywistości elektronicznej i internetowej to wiek cały. Sam nie potrafię programować. Mój blog na Bloxie jest więc taki trochę siermiężny i starodawny. Kilkakrotnie próbowałem z innymi platformami, bardziej nowoczesnymi, dającymi większe edytorskie możliwości. Ale Bloxa nie opuszczam. Żal byłoby porzucać tyle lat pracy. I emocjonalnej historii blogowania.

Razem z Bloxem nauczyłem się wiele. I ciągle się uczę. Pisanie uczy. Ale jednocześnie jest jakąś formą kształcenia ustawicznego. Jest też notatnikiem do gromadzenia myśli i pomysłów. Notatnika, do którego zaczynam coraz częściej zaglądać i wykorzystywać dawniej zapisane pomysły.

Zdjęcie u góry pochodzi z magazynu "Made in Warmia & Mazury", a artykuł dotyczy blogowania. Moje blogowanie zaczęło się właśnie na Bloxie...

Najpierw było po kilka odwiedzin dziennie. Potem systematycznie rosło. W miarę upływu lat i rozwijania moich umiejętności pisania, wpisy blogowe bywały przedrukowywane, linkowane i komentowane w różnych innych miejscach. Blog stał się opiniotwórczy. I coraz liczniej odwiedzany (zobacz przykład). Nie wiem ile wpisów przez te 9 lat zamieściłem. Statystyka wskazuje mi tylko liczbę komentarzy - a jest ich 1574. Natomiast liczba odwiedzin wyświetla się taka: 290311. Ale statystyki nie mają znaczenia. Ważniejszy jest sentyment...

A dlaczego warto pisać? Kilkakrotnie już to wyjaśniałem (np. tu)

Tak więc przechodzę do rzeczy 100 lat Bloxie

(100 lat w internecie to jak 1000 dla cywilizacji)

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci