Menu

profesorskie gadanie

Pisanie i czytanie ułatwia myślenie. Pogawędki prowincjonalnego naukowca, biologa, entomologa i hydrobiologa. Wirtualny spacer z różnorodnymi przemyśleniami, w pogoni za nowoczesną technologią i nadążając za blaknącym kontaktem mistrz-uczeń. I o tym właśnie chciałbym opowiadać. Dr hab. Stanisław Czachorowski prof. UWM, Wydział Biologii i Biotechnologii.

Wpisy otagowane : kreatywnosc

Zatoczek rogowy czyli pospolitość, piękno i kreatywność

sczachor

Pomysłowość lokalna, bazująca na lokalnej bioróżnorodności bywa zaskakująca. I niepowtarzalna. Muszle mięczaków, wykorzystywane jako ozdoby, nie są nowością. Wiele takich pamiątek przywozimy z dalekich krajów. Cudze chwalimy, swojego nie znamy. Chyba, że pojawią się osoby kreatywne.

W czasie pikniku naukowego UWM i malowania bioróżnorodności na szkle, do mojego stolika przysiadła się młoda kobieta. Moją uwagę, zwrócił jej niezwykły wisiorek. Na cieniutkiej żyłce zawieszona była muszla pospolitego ślimaka wodnego, zatoczka rogowego. Gatunek niby banalny, ale w bardzo oryginalnej formie wykorzystany jako biżuteria. Genialne w swojej prostocie i wykorzystanie lokalnej bioróżnorodności. Może to znakomity pomysł na pamiątkę z wakacji z Warmii i Mazur?

Zatoczek rogowy (Planorbarius corneus) to największy krajowy ślimak wodny (należy do rodziny Planorbidae) i jeden z największych ślimaków Polski. Wysokość muszli dochodzi do 16 mm, średnica do 4 cm. Barwa muszli: od oliwkowej do brązowej lub jeśli pokryta mułem lub porośnięta glonami – ciemnoszara i czarna. Muszla jest prawoskrętna.

Jest to gatunek u nas bardzo pospolity (żyje w Europie i na Syberii). Licznie występuje w eutroficznych i zarośniętych niewielkich zbiornikach wodnych, starorzeczach, jeziorach (w strefie litoralowej), wolnopłynących rzekach nizinnych, rowach melioracyjnych. W krainie tysiąca jezior i krajobrazie pojeziernym jest to typowy i charakterystyczny gatunek. Tak samo jak kormoran. Ale kormoran, przez częste popkulturowe wykorzystywanie, stał się conieco kiczowaty jako pamiątka z wakacji. Warto być może więc schylić się i spojrzeć pod nogi, by z pozornej banalności wydobyć lokalne piękno i regionalną unikalność.

Zatoczek rogowy czasem spotykany jest w zbiornikach okresowych. Potrafi przeżyć nawet kilkumiesięczne okresy wyschnięcia zbiornika. Tak jak wiele innych mięczaków jest pokarmem wielu ptaków a także chrząszczy wodnych z rodziny kałużnicowatych (np. kałużnicy, dużego, czarnego chrząszcza a w stadium larwalnym namiętnie zjadającego ślimaki wodne).

Dawniej zatoczek rogowy nazywany był także: płaskozwit rogowiec. Natomiast ślimaki z rodzaju zatoczek (Planorbarius syn. Planorbis) w dawnych książkach figurowały pod nazwami: kołotoczek, płaskozwit, stoczek, zatoczek. Dawniej, z muszli krajowych małży wyrabiano guziki. W epoce plastiku i fabrycznej taśmy, dawne rękodzieło zanikło. Tylko w skansenach i muzeach spotkać można guziki z masy perłowej (z muszli szczeżui czy skójki). Ale jakoś nie słyszałem o gospodarczym wykorzystywaniu zatoczka rogowego. Być może wraz z rzęsa wodną trafiał do koryt z karmą dla kaczek na wsi.

W hodowlach akwaryjnych spotyka się osobniki zatoczka rogowego albinotyczne, o czerwonej barwie – kolor wynika z prześwitywania przez muszlę czerwonej hemolimfy. Krew zawiera hemoglobinę, co jest rzadkością wśród bezkręgowców. Muszla takich ślimaków jest delikatniejsza niż tych ze zbiorników naturalnych.

Jadąc nad morze zbieramy bursztyn i muszelki mięczaków morskich. A czy potrafimy dostrzec piękno pospolitego zatoczka rogowego? I czy potrafimy z tego „niczego” zrobić ozdoby i pamiątkę regionalną z wakacji? Do tego potrzeba kapitału ludzkiego i artystycznej wyobraźni. Mądrej głowie dość dwie słowie.

Artyści i kujoni w szkole

sczachor

„Człowiek się rodzi artystą i przez całą szkołę walczy, żeby tym artystą pozostać.”

Miłosz Brzeziński

Zabiegi, aby pozostać artystą nie są łatwe. Bo artysta ma inne pomysły niż cała reszta i to jest niezwykle cenne w pracy w XXI wieku. Bo artysta jest kreatywny i innowacyjny. W dobrej firmie nie będą szukać kujona, który odpowiedzi na każde pytanie szukać będzie w książkach sprzed 10 lat. Albo jeszcze gorzej, będzie szukał w swojej głowie, odtwarzając wykładowe notatki sprzed 20 lat.

Szkoła często jednak kujonów lubi. Ściślej, dawny kujon lubi młodego kujona, bo nie zadaje pytań, nie zmusza do poszukiwania nowych rozwiązań. Biurokracja lubi pozory, byleby w papierach ładnie wyglądało...

„Mózg nie jest dobry w zapamiętywaniu szczegółów, ale jest dobry w wyciąganiu wniosków”

Miłosz Brzeziński

Szkoła uczy wielu rzeczy niepotrzebnych (w tym kujoństwa). Szkoła wyższa (uniwersytet) także.  A jednoczesnie nie uczy rzeczy niezwykle ważnych w pracy i codziennym życiu. Nie uczy autentycznej pracy zespołowej. Innym przykładem jest taniec. A przecież tańczymy przez całe życie (albo w smutku stoimy pod ścianą lub siedząc przy stole upijamy się wódką). W szkole nie ma już okazji, trzeba uczyć sie poza szkołą, samodzielnie i indywidualnie. Szkoła nawet nie stwarza sytuacji do nauki tańca ( i wielu innych potrzebnych rzeczy, taniec jest tu tylko wyrazistym przykładem). W tańcu można się nauczyć asertywności, empatii, można poprawić kondycję i zyskać na zdrowiu. I jest to coś, co na pewno każdy będzie potrzebował  - a nie wzoru na pole trójkąta, biurokratycznych lekcji patriotyzmu czy analizy jakiegoś wiersza. Chodzi mi o treśc a nie formę. Bo uczymy się wzoru na pole trójkąta i nanalizy wiersza, aby coś rozwiązać a nie dla zapamiętania, wkucia i wyrecytowania na egzaminie.

Ale jeśli chcesz być szczęśliwy, pielęgnuj w sobie artystę. I nie musi to zawodowe śpiewanie, granie na klawesynie czy malowanie. To może być cokolwiek, robione z pasją, autentyzmem i z potrzewy wewnętrzej.

A ja tymczasem wracam do malowania butelek. Tak weekendowo.

Aha, kiedyś trzeba będzie opuścić mury szkoły, takiej czy siakiej. I na co przyda się perfekcyjnie opanowane kujoństwo? Studencie drogi, do Ciebie się zwracam... Sesja sesją, ale idź potańczyć oraz pielęgnuj przyjaźnie. To, co wkuwasz na egzamin (przejść go trzeba, to fakt) niebawem zupełnie nie będzie Ci potrzebne. A przyjaźń i umiejętności interpersonalne zadecydują od Twoich przyszłych sukcesach zawodowych. O szczęśliwym życiu nie wspominając :).

 

O innowacjach, kreatywności, zaufaniu i miłości bliźniego

sczachor

Zestawienie (słów w tytule) wydawałoby się dziwaczne. Ale psycholodzy udowadniają, że do innowacyjności i postępu technologicznego potrzeba pewnych konkretnych kompetencji społecznych.

„do innowacji niezbędne jest nie tylko wykształcenie, ale też miłość bliźniego: zaufanie, umiejętność współpracy, brak podejrzliwości, że bliźnim kierują niecne intencje i za chwilę mnie wyroluje. (...) Zaufanie między ludźmi pozwala na współpracę w zespole”

Prof. Janusz Czapiński

Polacy bez wątpienia są bardzo kreatywni. Ale do innowacyjności mierzonej liczbą patentów, wdrożeń i gospodarki opartej na wiedzy brakuje, nam umiejętności współpracy w zespole. A na przeszkodzie stoi m.in. zbyt duża nieufność. Inni - dzięki pracy zespołowej i wzajemnym zaufaniu - wdrażają to, co my wymyślimy...

Ten brak zaufania owocuje tekże ogromną biurokracją. Do kontroli pracowników, którym nie ufamy, wymyślamy mnóstwo papierów, sprawozdań. Dotarło to już do nas, na uniwersytety. Coraz więcej czasu będę spędzał na wypełnianiu tabelek i biurokratycznej sprawozdawczości. Podobnie jak policjanci czy nauczyciele. Liczy się coraz bardziej to, co w papierach niż rzeczywiście zrobione.

Bez wzrostu zaufania "daleko nie pociagniemy"... Zwiększanie nieufności osłabia naszą gospodarkę i szanse na rozwój.

Sandały z PETa, czyli wiedza, uczciwość, środowisko i kreatywność

sczachor

"Człowiek uczciwy to taki, który wie, że nie może skonsumować więcej, niż wytworzył"

(Ayn Rand) Alisa Zinov'yevna Rosenbaum

Powyższe zdjęcie jest symboliczne. Przygnębia, wzrusza ale i daje wiele optymizmu.

Żyjemy w cywilizacji nadmiaru i zbędnej konsumpcji, a jednocześnie w niedosycie indywidualnej twórczości. Myślę oczywiście o krajach bogatych i ludziach bogatych. Są bogaci a jednoczesnie nie potrafią cieszyć się dniem codziennym. Bogaci narzekają. Konsumujemy nie dla zaspokojenia potrzeb ale dla prestiżu (por. potlacz - obdarowywanie by poniżyć, bezsensowne niszczenie dóbr). Czy pensje różnych prezesów i dyrektorów, sięgające 100 tys. zł miesięcznie, mają jakis sens? Przecież nie da się tego skonsumować (rytualnie niszczyć?). To tylko dla prestiżu - im więcej zarabiam tym jestem ważniejszy. To zwykłe zabieganie o pozycję w społeczeństwie. Bardzo często złudne i zawodne. 

Często jedziemy samochodem, stoimy długo w ulicznych korkach... by na siłowni trochę się poruszać, np. na stacjonarnym "rowerze". Pracujemy długo kosztem kontaktów międzyludzkich, kupujemy wyrafinowane urządzenia... jednocześnie odbierając sobie codzienny ruch, tak niezbędny nam do życia. Ponoć w czasie wysiłku fizycznego wydzielają się endorfiny (dają poczucie zadowolenia i szczęścia). A my w bezruchu siedzimy w samochodach... i narzekamy. Szukamy szczęścia....

Konsumujemy dużo. Bardzo dużo. W tym całe mnóstwo rzeczy zupełnie niepotrzebnych. Chwilowe zadowolenie i góry śmieci. I jesteśmy nieszczęśliwi... bo nie mamy okazji zwykłego tworzenia. Swoistego rękodzieła. Tworzenia oryginalności, unikalności a nie kosztownych dzieł sztuki jako lokata kapitału.

Twórczość tkwi gdzieś głęboko w każdym człowieku od zarania. Kiedyś mogliśmy tę potrzebę tworzenia zrealizować codziennie, w czasie lepienia pierogów, drobnych napraw, malowania pisanek, haftowania odzieży użytkowej itd. Dzisiaj mamy wszystko gotowe i od zaraz. Z mikrofalówki. Tania tandeta z Chin (ale to tylko przykład). Żołądek szybko zapchamy (nasycimy) ale nasza dusza jest głodna wytwarzania, tworzenia rzeczy unikalnych choćby krókotrwałych. Tak, jak dekoracja potrawy... Piękna ale ulotna.

Nic dziwnego, że wzrasta zainteresowanie domowymi przetworami, decoupage, malowaniem, fotografowaniem, pisaniem i każda formą współczesnego rękodzieła. Ozdobę można kupić. Im drożej zapłacimy, tym cenniejsza nam się wydaje. Ale można zrobić sobie biały sznureczek zupełnie za darmo! Potrzebny wysiłek umysłowy a nie wysiłek finansowy. Sami dostrzegamy wartość i nie potrzebujemy suflera cenowego (duża cena podpowiada nam, że coś jest wartościowe). Możemy kupić drogi obraz lub... wykorzystać znalezione koło rowerowe :). Piękno i wartość jest w nas.

A zdjęcie powyżej (źródło zdjęcia Some Amazing Facts) jest przykładem nie tylko biedy, i nie tylko zaśmiecenia Ziemi (nasze śmieci wywozimy setkami ton do innych krajów), ale i codziennej kreatywności. Radość ze zrobienia czegoś, nawet drobnego,  sobie samemu... To mi imponuje. Bo przypomina, że nie samym chlebem, nie samymi nowinkami IT człowiek żyje.

Stare, niepotrzebne koło, a cieszy: zobacz na FB, znalezione przy Wysokiej Bramie, w Olsztynie.

Biały sznureczek czyli stop narzekaniu

sczachor

"Powiedz STOP narzekaniu" to akcja Nowej Psychologii - biały sznurek założony na nadgarstku jest informacją dla rozmówców "ja nie narzekam", przypomina również temu, który go nosi, o tym aby cieszyć się z małych rzeczy.

W ciągu niespełna tygodnia wpis z apelem na FaceBooku (mordościenka - jak mawiają Pulaki z Wilni)  udostępniono 243 razy a chęć przyłączenia się zadeklarowało blisko 700 osób. Akcja się rozwija. Ja dowiedziałem się wczoraj, za pośrednictwem Książnicy Polskiej (zobacz zdjęcia). I też sznureczek noszę, co na zdjęciu wyżej uwieczniłem.

Trzy morały się nasunęły:

1. Optymisci żyją dłużej i zdrowiej. W mediach dominuje zabobon, że zła wiadomość, to "dobra" wiadomość (w sensie poczytna, przykuwająca uwagę) i że koniecznie trzeba narzekać, pałać świętym oburzeniem i wybrzydzać. W rezultacie zalewani jesteśmy ponadprzeciętnie i nienormalnie informacjami o wypadkach, morderstwach, skandalach, nieszczęściach wszelakich... (z negatywnymi skutkami dla zdrowia psychicznego i biologicznego) i zapominamy cieszyć się z drobnych rzeczy (a gdy się oglądamy wstecz często te drobne rzeczy postrzegamy jako wielkie i ważne...).

2. Do promocji potrzebna jest kreatywność, nie żadne wielkie pieniądze. Zwykły kawałek sznureczka (za darmo) zrobił promocję księgarni równie skuteczną jak "punkty lojalnościowe" czy wielkie banery. Wiedzy co prawda nie widać... ale efekty jest stosowania jak najbardziej.

3. Ksiągarnia czy biblioteka to nie jest tylko magazyn z książkami. To miejsce spotkania ludzi, bo przecież już sama książka jest formą spotkania człowieka z człowiekiem. Martwi zamykanie małych bibliotek z powodów "ekonomicznych". Nie dostrzega się ich kulturotwórczej i społecznej roli.

Ekskluzywna impreza czyli niedopowiedzenia

sczachor

Sądząc po trunkach na zdjęciu - wygląda na ekskluzywną imprezę. Po chwili jednak wzrok dostrzega denaturat. Co on tu robi? Rustykalny odlot, już nie tylko siwucha dla wrażeń ale i trudnki kloszardów? Wskazuje na nowobogackich  lub zblazowanych luksusem poszukiwaczy niezwykłości? A może tylko to podpałka do grilla i dowcip? Towarzyszy imprezie ale nie w formie "do picia"?

Obraz niesie ze sobą różne niedopowiedzenia i możliwości interpretacji. Umożliwia wypowiedź za pomocą humoru sytuacyjnego.

Podobnie jest w nauce z faktami i obserwacjami. Różnie można je interpretowac i w ten sposób różnie wkomponowywać w teorie i paradygmaty. Dopiero w takiej całości nabierają one wyrazu i znaczenia.

A jak interpretujemy obecność konkretnych gatunków w środowisku (lub ich brak)?  Jakie wnioski wyciagamy, jakie snujemy interpretacje i opowieści naukowe? Widziny wycinek a nie całość (całością jest paradygmat), widzimy ulotną chwilę a nie cały proces. Praca ekologa i próba interpretacji procesów zachodzacych w ekosystemach jest znacznie trudniejsza niż interpretacja wowyższehgo zdjęcia. Czasem dopiero po wielu latach i nagromadzeniu wielu obserwacji niegdysiejsze interpretacje wydają się nam śmieszne i błędne.

Radość życia wynikająca z kreatywności

sczachor

Tworzenie, kreatywność zarówno naukowa jak i artystyczna, dostarcza wiele radości. Jest drogą, nawet kiedy przygnębienie i najprzeróżniejsze intrygi. Tworzenie czegoś, nawet najmniejszego, dostarcza radości. Twórcy są szczęśliwi (bywają w akcie tworzenia). Być może w tym akcie w mózgu tworzą się jakieś endorfiny?

"Wszelki gniew, wszelką nędzę, złe losy zmoże.

kto zbrojny miłością"

 Michał Anioł

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci