Menu

profesorskie gadanie

Nowy adres bloga https:profesorskiegadanie.blogspot.com

Wpisy otagowane : wazki

O długoskrzydlaku sierposzu i nauce z wolontariatem

sczachor

dlugoskrzydla1W czasach kiedy naukowcy zajmują się zdobywanie punktów to naukowcy-wolontariusze zajmują się żmudnym zbieraniem danych podstawowych. Prace faunistyczne nie przynoszą „punktów”, dlatego w coraz większym stopniu publikowaniem takich materiałów zajmują się specjaliści z różnego typu towarzystw naukowych. Dla nich nauka jest hobby a nie źródłem utrzymania. Najlepiej jednak wtedy, gdy wolontariusze współpracują z ośrodkami akademickimi. Wiele danych, zebranych przez setki obserwatorów, poddawanych jest analizie statystycznej i profesjonalnej analizie. Z takich big data wychodzą bardzo ciekawe analizy, np. dotyczące zmiany zasięgów występowania gatunków. Część z nich to efekt zmian klimatu. Inne to ekspansja gatunków inwazyjnych.

Najszybciej wolontariusze uaktywnili się w ornitologii. Ptaki są wdzięcznym obiektem do obserwacji i stosunkowo łatwe do oznaczenia (rozpoznania). Wśród owadów najłatwiej oznaczać motyle dzienne i ważki, dlatego o tych grupach wiemy stosunkowo najwięcej. Oprócz łatwości przyżyciowego oznaczania potrzebna jest mądra współpraca. Naukowcy muszą przygotować wygodne i łatwo dostępne klucze do oznaczania oraz chcieć wykorzystać Internet z portalami społecznościowymi. Systematycznie się to rozwija. Ja sam myślę o przygotowaniu klucza do oznaczeń chruścików, na podstawie skrzydeł. Coraz więcej osób robi zdjęcia (ułatwia weryfikację). Jednak żeby wykorzystać takie dane potrzebny jest dobry klucz, bazujący na rysunku złożonych spoczynkowo skrzydeł. Pracy będzie bardzo dużo… a punktów wcale. Niemniej nauka nie może się rozwijać tylko ”dla punktów”. To tak jak w szkole uczenie się dla ocen….

Nie myślałem, że zamieszczane przeze mnie ciekawostki o wybranych gatunkach owadów, roślin, grzybów i glonów (Hildebrandtia rivularis) mogą być przydatne do takich analiz. Ale nie tylko w ten sposób utrwala się obserwacje (z datą i miejscem). Pod postami pojawiają się obserwacje innych osób (trafiają szukając informacji lub ze specjalistycznych forów. W ten niezamierzony sposób dokumentowane są dane o rozmieszczeniu charakterystycznych gatunków.

Pisałem kiedyś o długoskrzydaku  (zobacz także komunikat). Te moje dane zostały wykorzystane przez kolegów entomologów w publikacji. Zebrali setki różnych obserwacji, także od wolontariuszy-naukowców. I tak powstała bardzo ciekawa praca, z mapką… Podobnie wpis o modliszce na moim blogu przyczynia się do zbierania obserwacji o tym gatunku.

Formy komunikacji zmieniają się, także w nauce czyli między naukowcami. Może kiedyś również będą się liczyły do „algorytmu”. A naukę uprawiać mogą nie tylko naukowcy zawodowi (utrzymujący się z pracy naukowej) lecz także „amatorzy”, czyli hobbyści. Nie znaczy że mają mniejszą wiedzę. Nauka dla niech nie jest źródłem utrzymania i zarobkowania. Zatem nie mają „parcia na punkty”. Jest miejsce na działalność wielu regionalnych i branżowych towarzystw naukowych.

Ilustracje to fragment z publikacji, która ukazała się w Przeglądzie Przyrodniczym o dłogoskrzydlaku sierposzu.

dlugoskrzydlak_2

Research Gate - naukowcy też mają swojego Facebooka

sczachor

ja_z_kalkmanem_3Research Gate - taki Facebook naukowców, działa już długo, ale ja rzadko tam zaglądam. Po prostu brakuje czasu i odpowiednich umiejętności. Nie starcza mojej umiejętności przestawienia stylu pracy, z tradycyjnej i papierowej na w pełni cyfrową. Mam jeszcze mocno analogowe przyzwyczajenia. Być może młodym będzie łatwiej. 

W każdym razie RG o mnie pamięta. Dzisiaj dostałem powiadomienie na skrzynkę mailową, że pojawiło się nowe podziękowanie w jakieś publikacji. No to z ciekawości zajrzałem jaka to publikacja i o co chodzi. Rzecz dotyczyła ważek (Odonata) Rumunii. Tak przypomniałem sobie letnią wyprawę do Rumunii przez Ukrainę. Było to 10 lat temu.

Rumunia w tym czasie należała do słabo zinwentaryzowanych ważkowo krajów europejskich. Aby tę białą plamę nieco wypełnić zorganizowane zostały europejskie warsztaty ważkowe własnie w Rumunii. Przyjechało kilkudziesięciu zawodowych i amatorskich badaczy z całej Europy. Dobry przykład dla ilustracji, że nauka ma charakter zespołowy i kumulatywny.

Nasz mały, polski zespół jechał samochodem przez Odessę. Zabraliśmy na Ukrainie koleżankę odonatolożkę (Elena wcześniej była u mnie na stażu). Miałem okazję poznać to urokliwe, piękne i wielokulturowe miasto. Potem wielokrotnie chciałem się wybrać na Ukrainę, do Odessy. Ale sytuacja międzynarodowa stała się mało sprzyjająca. Pozostaną wspomnienia i plany na przyszłość.

 17240488_10211017891396593_9038842751533538442_o

Zobaczyliśmy także kawałek Mołdawii i duży fragment Rumunii. Szukaliśmy oczywiście ważek (Odonata), w tym Cordulegaster heros. Ja oczywiście dodatkowo poszukiwałem chruścików. Podziwiałem krajobrazy dla mnie egzotyczne. Przepiękna wyprawa przyrodnicza i kulturowa. Na pewno podróże przyrodniczo kształcą. Można zobaczyć zupełnie inne ekosystemy i sytuacje przyrodcznicze.

Dawno o tej wyprawie zapomniałem. A teraz ukazała się publikacja i podziękowania odonatologiczne. Sięgnąłem po analogowy album ze zdjęciami Bogusława Daraża. Co prawda miałem aparat cyfrowy ale karta pamięci była mała i niewiele zdjęć zrobiłem. To były inne czasy. 10 lat to niby w życiu człowieka niewiele, ale w technologii to cała epoka.

Kiedyś podziękowanie (dokumentujące wkład pracy) czy cytowanie własnej pracy znaleźć można było przypadkiem, przeglądając czasopisma lub książki w bibliotece. Teraz, gdy wiele zasobów jest w formie cyfrowej, sam komputer wyszuka w odpowiedniej bazie danych. Niby jest łatwiej. Ale tego nowego świata trzeba się nauczyć. 

No więc uczę się, razem ze studentami. Takie to nauczeństwo epoki trzeciej rewolucji technologicznej... A co się jednego nauczę jako tako, to zaraz pojawia się jakaś nowinka. I trzeba uczyć się ponownie.... Umiejętność szybkiego uczenia się pozostaje kluczowa kompetencja w XXI wieku.

 rumuniaWP_20170313_17_29_18_Pro

 

Komiks edukacyjny z Cecylią i chruścikiem

sczachor

chruscikcalyEdukacja przyrodnicza  z wykorzystaniem komiksów i bajek bywa różna. Najczęściej w warstwie merytorycznej (naukowej) z licznymi uproszczeniami i błędami, Czasem z informacji mocno przestarzałymi czy infantylnymi. Wszystko dlatego, że przyrodnicy nie potrafią rysować a artyści mają braki w wiedzy przyrodniczej. Potrzebna albo dobra współpraca albo wszechstronne wykształcenie.

Pod koniec 2016 roku ukazał się bardzo dobry komiks edukacyjny o życiu ważek. Bohaterem jest ważka Ophiogomphus cecylia. W komiksie występuje pod imieniem Cecylia. Dobrze oddaje nazwę łacińską a jednocześnie jest przyjazna dla przeciętnego oglądacza komiksów. Dużo szczegółów z biologii ważek i życia bezkręgowców, z odrobiną dowcipu. ładne artystycznie rysunku a jednocześnie poprawne merytorycznie. Z dużą przyjemnością przejrzałem i polecam. Mam nadzieję że tego typu opracowań, przybliżających życie bezkręgowców będzie więcej.

Komiks wydało Muzeum Śląska Opolskiego w Opolu w ramach projektu unijnego "Inwentaryzacje przyrodnicze kluczem do edukacji ekologicznej i ochrony bioróżnorodności w województwie opolskim". Autorami scenariusza są: Michał Wolny i Piotra Zabłocki, rysunki wykonał Sławomir Kiełbus.

We wspomnianym komiksie znalazłem także  chruścika. Wygląda na larwę z rodziny Limnephilidae, ewentualnie może to być Odontocerum albicorne. Aktor trzeciego planu. Ale może ktoś kiedyś napisze bajkę o chruściku albo narysuje komiks edukacyjny. ładny i poprawny merytorycznie. Wiedza przyrodnicza przydaje się każdemu. Nie tylko do celów wydawniczych i kulturowych, ale także i dla jakości naszego życia... na co dzień. Co możemy zobaczyć za oknami, ze smogiem w mieście, zdewastowaną zielenią miejską i śmieciami w lesie...

img023

chruscik1

 

Żagnica zimowa na płocie

sczachor

15626418_961830757285281_4847435345519573044_o

Czy ważkę można spotkać w zimie? To zależy jaką. Imagines (czyli postacie dorosłe, ze skrzydłami) nie są aktywne w zimie. Dla organizmów zmiennocieplnych poruszanie się w niskiej temperaturze jest bardzo problematyczne. Więc fruwających ważek zimą nie zobaczymy w Polsce. Ale aktywne larwy w wodzie - jeśliby się komuś chciało poszukać - zawsze się znajdzie, i w rzekach i w jeziorach. Są aktywne tak jak wiele hydrobiontów. Zimą w wodzie życie kwitnie.

Kolega odonatolog, Grzegorz Tończyk, zamieścił na Facebooku powyższe zdjęcie, wraz z podpisem „Żagnica zimowa - obrazek z płotu kompostowni przy Grupowej Oczyszczalni Ścieków w Łodzi - nie ma odpoczywania - ważka może być wszędzie.” Tak więc zimową ważkę można spotkać, tyle że na płocie.

Malowanie na płocie kojarzy się zazwyczaj z brzydkimi wyrazami lub paskudnymi bazgrołami. Ale może być inaczej, nie tylko pięknie ale i edukacyjnie. Ponieważ miałem trudności z szybkim zidentyfikowaniem, kolega mi pomógł. Na płocie namalowany jest samiec ważki żagnicy sinej (zwanej także żagnicą większą) - Aeshna cyanea. Jest oczywiście żagnica jesienna (zwana także żagnicą mniejszą) - Aeshna mixta. Ale zimowej jako takiej nie ma.

Wróćmy do ważki uwidocznionej na łódzkim płocie. Żagnica sina osiąga długość 7-8 cm. Żagnice są dużymi ważkami. Dymorfizm płciowy widoczny jest w ubarwieniu, dlatego można powiedzieć, ża namalowany jest samiec. Dorosłe owady pojawiają się od połowy czerwca, ale nad zbiornikami wodnymi widuje się je dopiero w sierpniu i we wrześniu. W korzystnych warunkach pogodowych można je spotkać nawet w październiku i listopadzie. Ale w grudniu (i to pod koniec) to jeszcze chyba nikt nie widział. Chyba, że na płocie… namalowaną.

Aeshna cyanea zasiedla małe zbiorniki wodne: oczka śródleśne, zbiorniki powyrobiskowe na żwirowniach. Pojawia się także nad większymi zbiornikami: stawy rybne, bagienne jeziorka, jeziora. Jest jedną z pospolitszych wazek Polski.

W czasie Nocy Biologów w Olsztynie, w dniu 13 stycznia 2017 r. będzie możliwość namalowania lokalnej bioróżnorodności, na przykład ważki. Tyle że na starych dachówkach lub polnych kamieniach. Zapraszam.

Szablak krwisty na przystanku czyli czekanie na okazję

sczachor

14055022_158671641203594_53531032610080554_nPrzystanek kojarzy się z czekaniem (oczekiwaniem). Ale co do tego ma ważka szablak krwisty (Sympetrum sanguineum)? Już wyjaśniam. Będzie także o edukacji pozaformalnej w nietypowej formie i o planach na przyszłość.

W dobie powszechnych samochodów osobowych czekanie najczęściej kojarzymy ze staniem w korku lub na światłach (sygnalizacja świetlna). Ale dawniej powszechniejsze było wystawanie na przystanku, czekanie na okazję by ktoś podwiózł, gdy autobusu długo nie było. A generalnie z czekaniem na autobus. Bo a nuż przyjedzie trochę szybciej (więc trzeba być wcześniej). A zazwyczaj autobus się spóźnia, zwłaszcza przy złej pogodzie. Lub z powodu korków. Tak jak w sezonie turystycznym w okolicach Zakopanego. Nie dość że autobusy jeżdżą poza planem (różnie spóźnione, czasem bardzo dużo) to niekiedy jadą inną trasą, by ominąć korki. A przy okazji niektóre przystanki...

Jednym słowem przychodzisz na przystanek i czekasz. Sam lub w towarzystwie. Czekanie kojarzy się z nudą. Wiejski przystanek to miejsce publiczne, gdzie młodzież dawniej przesiadywała, wypisywała różne frazy na ścianie, i brzydkie i miłosne. Edukacja dość wątpliwa, czasem tanie wino i papierosy. Edukacja na przystanku kojarzy się z czymś złym, niepożądanym. I te nasze wiejskie przystanki (miejskie też) wyglądają zazwyczaj marnie: brzydkie, pogryzdane, zdewastowane.

Za sprawą artystów świat może być jednak inny. Anna Wojszej od jakiegoś czasu maluje przystanki. I nie jest to zwykłe malowanie lecz z podtekstem edukacyjnym. Utrwala lokalną bioróżnorodność. Przykładem jest szablak krwisty, który znalazł się na jej przystankowym dziele (pośród innych roślin i owadów).

Szablak krwisty (Sympetrum sanguineum) jest jednym z pospolitszych gatunków szablaków, żyjących w Polsce. Samce mają pięknie ubarwiony odwłok. Podobne czerwone zabarwienie ma także kilka innych gatunków. Ale można je od siebie odróżnić. Samica szablaka krwistego jest żółto-brązowa lub czerwonawa, a po bokach ma niebieskawy nalot.

Szablaka krwistego w stadium imago (czyli owada dorosłego) najczęściej spotkać można od czerwca do października nad różnego typu niewielkimi zbiornikami i stawami rybnymi (zwłaszcza tymi okresowo osuszanymi). Omawiane ważki jaja składają najczęściej poza wodą (a przecież jak wiadomo larwy ważek żyją w wodzie!), gdzieś na brzegu zbiornika, wśród traw i mchów. Jaja mają wielkość około 1 milimetra, uważne oko więc może je wypatrzeć. Trzeba tylko wiedzieć czego i gdzie szukać. No i kiedy. Na początku sablakowe jaja są białe a potem ciemnieją i stają się ciemnobrązowe. Zimują szablaki w stadium jaja. Dopiero wiosną kolejnego roku, gdy zbiornik wypełnia się wodą, jaja zalewane są wodą i wylęgają się z nich larwy. Larwy więc tak jak na ważki przystało żyją i rozwijają się w środowisku wodnym.

Jasne jest już więc powiązanie szablaka krwistego z przystankiem i czekaniem. To jaja tych ważek oczekują na zalanie wodą a za sprawą artystki z Wipsowa szablak krwisty znalazł się na przystanku w Wójtowie. A skoro już są przyrodniczo ozdobione przystanki, które cieszą oko przejeżdżających i oczekujących, to wpadłem na pomysł by wykorzystać je edukacyjnie. Taka edukacja przyrodnicza na przystanku. Nie jakieś tak odkrycia małolatów typu „ch... i p... w nocy gwizda” ale edukacja przyrodnicza, przybliżająca lokalną przyrodę. Kiedyś byliśmy blisko niej, teraz znacznie częściej poznajemy świat z telewizji i internetu. A że prawie każdy ma już smartfon z internetem, to zamierzam dołączyć do już istniejących ilustracji przystankowych krótkie opowieści o tym, co na przystanku. By sobie poczytać. Na przykład o czekaniu w czasie czekania.

13938039_158671724536919_8465559600083746074_o

Na letniej konferencji w Warszawie (Inspiracje 2016 - zobacz wystąpienie)  podawałem przykład przystanków, wymalowanych przez Annę Wojszel, jako możliwość nietypowej edukacji pozaformalnej. Właśnie się dowiedziałem, że pomysł ten naśladować będą w Wielkopolsce. Jak powstaną, to pokażę.

Wszystko zaczęło się mniej więcej dwa lata temu na plenerze w Tumianach, gdzie miałem okazję spotkać się z Anną Wojszel i w czasie pracy rozmawiać o różnorodności biologicznej wokół nas. Powstały nie tylko warmińskie malowane kamienie. Ale narodził się pomysł gadających dachówek… a teraz dojrzał i wykrystalizował się pomysł z edukacyjnymi przystankami. Dużo pracy przede mną by te przystanki edukacyjnie przemówiły donośnym głosem, słyszalnym daleko. Jak już skończę, to pokaże rezultaty.

Tymczasem jeszcze jedno wyjaśnienie autorki, jakie niedawno pojawiło się na Facebooku "Tu powstanie warmińska łąka" - tak napisałam na ścianie, zaczynając prace nad nowym, malowanym przystanku autobusowym na drodze DK 16 - Wójtowo w czasie ulewy :-)... i powstała łąka z kwiatami, trawami, ważkami, motylami i warmińskim słońcem. Przystanki autobusowe - miejscem nieformalnej edukacji przyrodniczej i piękną wizytówką Warmii... Łąki, kwiaty, ważki... Myślę, że to właśnie stanie się naszą nowoczesną warmińską tożsamością...dziękuję Stanisławowi Czachorowski emu za inspirację”. To ja dziękuję, za tak owocną i przyjemną współpracę. Inspiracja idzie we dwie strony. Efekt synergii.

Warto zajrzeć na stronę „Artystycznie malowane przystanki"

Niniejszy wpis ilustrowany jest fotografiami Anny Wojszej.

 13620239_1240438509301338_5559714645170625874_n1

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci