Menu

profesorskie gadanie

Nowy adres bloga https:profesorskiegadanie.blogspot.com

Wpisy otagowane : UWM

Warmiobook, czyli studencki projekt uwalniania książek

sczachor

23844531_2025733111007122_4932595216587654527_n1Na wykładach można mówić, przedstawiać fakty, liczby, przykłady. Jednakże metoda podająca jest niewystarczająca. Kiedy się czegoś doświadcza, to łatwiej zrozumieć i zapamiętać. Wiedzę można stopniować: wiem, rozumiem, działam. Żeby zrozumieć, to trzeba najpierw wiedzieć. Ale samo "wiedzenie" nie oznacza jeszcze zrozumienia. Żeby działać, to trzeba wiedzieć i rozumieć. Ale można wiedzieć i rozumieć a nie potrafić działać czyli zastosować w praktyce swojej wiedzy, wyniesionej ze szkoły czy uniwersytetu.

Ochrona środowiska (w tym rozwój zrównoważony) dotyczy każdego z nas. Czy jednak wiedza o przyczynach degradacji środowiska przekłada się na rozumienie współzależnych zjawisk i procesów oraz podejmowanych działań? Ostatnio dużo mówi się o smogu. Ale czy wiemy skąd się bierze i co można zrobić, by zapobiegać tym nieprzyjemnym skutkom?

Z powyższych powodów staram się możliwie często realizować ze studentami różne projekty, wpisane w program zajęć. Jest to także okazja by uczyć się pracy w zespole. Przykładem jest projekt uruchomienia półek bookcrossingowych (Warmiobook), zrealizowany wspólnie ze studentami kierunku dziedzictwo kulturowe i przyrodnicze. Semestr się skończył, zajęcia także. Teraz projekt będzie żył swoim życiem. Okaże się, na ile udało się go "pchnąć" by toczył się dalej. Czy i jaki wywarł wpływ na samych studentów oraz inne osoby, które włączyły się do działań lub tylko o nich usłyszały?

I jeszcze jeden motyw. Biblioteki to nie tylko magazyn książek, to także miejsce spotkań. Wartością istniejących bibliotek jest nie tylko zgromadzony księgozbiór, ale także bliskość tych miejsc. Czyli możliwość dotarcia. Z żalem można obserwować likwidowanie bibliotek osiedlowych czy wiejskich (podobno ze względów finansowych i tego, że wiedza dostępna jest już w internecie). Jednym z motywów studenckiej akcji bookcrossingowej był... brak biblioteki na osiedlu. Skoro nie ma biblioteki, to niech będzie choćby półka z uwolnionymi książkami, na przykład w piekarni, restauracji czy innym obiekcie. Chyba z podobnych przyczyn powstają półki bookcrossingowe w wielu małych miejscownikach. Tych inicjatyw jest na prawdę dużo. 

Żyjemy w społeczeństwie bogatym i konsumpcyjnym. Dużo zużywamy i dużo wyrzucamy. Książki są tylko przykładem jak można wykorzystać rzeczy już "niepotrzebne". Oraz jak można  się dzielić wiedzą i zasobami z innymi. Nie musimy mieć wszystkiego na własność by się tym cieszyć.  Owszem, jeszcze z niektórych półek książki i czasopisma szybko znikają. Zapewne przywłaszczane przez "czyścicieli". Ale osób potrafiących się dzielić systematycznie przybywa. Moim zdaniem świadczy to o rosnącej dojrzałości obywatelskiej (współodpowiedzialności za przestrzeń i przyrodę wokół nas). I powolnej zmianie patrzenia na świat wokół nas - umiejętność dzielenia się, ograniczania zużycia surowców przez wspólne korzystanie z dóbr. 

Mija drugi miesiąc studenckiej akcji Warmiobook pod hasłem "Nie samym chlebem człowiek żyje". Jakie są dotychczasowe rezultaty akcji? Po pierwsze odwiedziliśmy i opisaliśmy kilka istniejących już półek bookcrossingowych, dołączyły do nas inne osoby, które zaangażowały się w zbiórkę książek i opiekę nad powstałymi półkami. Uruchomiliśmy nowe półki bookcrossingowe w następujących miejscach: Restauracja i Pensjonat "Złoty Strug" w Pluskach, Restauracja Cudne Manowce w Olsztynie, Federacja Organizacji Socjalnych w Olsztynie, Bar Przy Ratuszu w Barczewie, Pub Nowy Andergrand w Olsztynie, Bar CoRazTo (Olsztyn ul. Burskiego 18). A  jutro odbędzie się uroczyste otwarcie kolejnej półki w siedzibie Radia Olsztyn (ul Radiowa).

Naszymi książkami zasililiśmy istniejące już wcześniej półki: Biblioteka Uniwersytecka UWM w Olsztynie, Półka "pod Sambą", ul. Gałczyńskiego 1, Wojewódzka Biblioteka Publiczna w Olsztynie (Stary Ratusz). Biblioteka w Lidzbarku Welskim. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy naszego bloga odwiedziło łącznie 4854 razy. Na blogu opublikowaliśmy 81 tekstów. Nasz facebookowy fanpage polubiło 263 osoby. O naszej akcji mówiono już w Radiu Olsztyn, Radiu UWM FM, pisano w Gazecie Wyborczej, Gazecie Olsztyńskiej. W naszym katalogu regionalnych półek bookcrossingowych przybyło kilka nowych pozycji. Zdobyliśmy też sponsorów naszej akcji - to Wydział Biologii i Biotechnologii oraz Wydział Humanistyczny Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, którzy przekazali fundusze na promocję naszej akcji w postaci plakatów, wklejek i zakładek do książek oraz dyplomów. Naszym największym sukcesem jest zebranie blisko 600 książek, którymi już dzielimy się z "głodnymi książki" czytelnikami, które już są na naszych półkach. Powstają nowe półki, będziemy o nich pisać.

Cały projekt to zaledwie kilka osób. Na początek. 

Zajęcia się skończyły, oceny wystawione, wpis do USOSa dokonany. Ale projekt trwa. Pozostała wiedzxa i doświadcznie. Ale może zostanie jeszcze coś więcej.

Biblioteki w czasach trzeciej rewolucji technologicznej - czy wyginą jak dinozaury?

sczachor

dachowki_molaruszGdy środowisko się zmienia to zmieniają się i ekosystemy: jedne gatunki wymierają (czasem masowo), inne na drodze ewolucji powstają. Podobnie chyba dzieje się w kulturze: gdy zachodzą duże zmiany to dotykają one wielu aspektów życia ludzkiego, w tym różnorodnych instytucji i stylów życia. Mezozoiczne wymieranie dinozaurów związane było z dużymi zmianami środowiska w skali całej biosfery. Można mówić o masowym wymieraniu. Wśród przyczyn wymienia się zmiany klimatu i uderzenie asteroidy.

Bez wątpienia jesteśmy świadkami ogromnych zmian cywilizacyjnych, związanych z trzecią rewolucją technologiczną. Coraz częściej sięgamy do smartfonów i tabletów, coraz rzadziej do papierowych książek i czasopism. Wraz z tą zmianą stylu życia swoiste „trzęsienie ziemi” dociera do różnych instytucji, od dawna istniejących, w tym do bibliotek. Wymieranie dinozaurów w potocznym znaczeniu używane jest dla wskazania jakiegoś „przeżytku”, archaizmu, który zanika. Dinozaury są wykorzystywane jako przykład przedstawicieli starego świata, który przeminął (lub właśnie przemija). Tu dochodzimy do tytułowego pytania: czy biblioteki zanikną, tak jak wyginęły dinozaury?

Zatrzymajmy się na chwilę przy tym biologicznym porównaniu. Otóż biolodzy często przypominają , że dinozaury nie wyginęły! Widujemy je na co dzień. To ptaki. Bo ptaki są grupą bardzo spokrewnioną z wymarłymi dinozaurami. Zatem duże zmiany prowadzą nie tylko do masowego wymierania, ale i do ewolucji. Tak więc w odniesieniu do bibliotek z całą pewnością możemy powiedzieć, że w czasach trzeciej rewolucji technologicznej nie tyle „wymrą” co zmienią się. Te zmiany w zasadzie już widać. O tym właśnie, jak i dlaczego przekształcają się biblioteki, powiem 25 stycznia 2018, na spotkaniu olsztyńskiego Koła Miejskiego Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich. I mam nadzieję, że podyskutuję, czyli dowiem się więcej.

Moim zdaniem tym, co pozostanie niezmienne, to biblioteka jako miejsce spotkań ludzi i wymieniania się opowieściami. Zmienią się tylko w części formy spotkań i komunikacji. Opowiem o ewolucji człowieka, rosnącym mózgu (ewolucyjnie) budowaniu więzi w grupie, języku jako formie budowania i utrzymywania spoistości grupy oraz o zewnętrznej (pozamózgowej) pamięci w postaci malowideł naskalnych, pisma, druku (biblioteka jako magazyn książek do poczytania), świata cyfrowego.

Inspiruje mnie porównywanie zjawisk biologicznych i zjawisk kulturowych, w kontekście ogólnej teorii systemów. Próbuję szukać podobieństw i różnic między ewolucją biologiczną i kulturową. Liczę na ciekawą dyskusję z bibliotekarzami i na poznanie ich doświadczeń, z „samego środka” tej ciekawej instytucji. Pójdę do biblioteki ... by się spotkać i porozmawiać. Przy okazji zaniosę kilka książek do znajdującej się tam półki bookrossingowej.

Ilustracja zamieszczona wyżej to zdjęcie z malowania dachówek na dachu Biblioteki Uniwersyteckiej w ubiegłorocznym Tygodniu Bibliotek. To było nie tylko spotkanie, opowieści i dyskusje wokół bioróżnorodności i szeroko rozumianego problemu moli książkowych. Ten dachowo-dachówkowy plener zaowocował stałą wystawą dachówek przed Biblioteką Uniwersytecką jak i opracowaniem edukacyjnej gry terenowej, zrealizowanej w czasie Europejskiej Nocy Naukowców jak i ogólnopolskiej Nocy Biologów.

Po co przychodzić do biblioteki jeśli czasopismo specjalistyczne czy książkę można pobrać i przeczytać na swoim komputerze czy nawet smartfonie? Jest kilka takich powodów. 

Nauczeństwo - o tym, dlaczego szkoła musi się zmieniać

sczachor

DSC_0390Szkoła jest i była jedynie elementem system edukacji, o czym zazwyczaj zapominamy. Zapominamy także o tych innych elementach edukacji. Wszystkie razem możemy określić jako środowisko edukacyjne. Szkoła zawsze miała przygotowywać do życia dorosłego i życia w społeczeństwie, łącznie z kompetencjami zawodowymi. Zmieniło się społeczeństwo i gospodarka, w ślad za tym zmienia się system edukacji (mniej lub bardziej świadomie). Tu drobna dygresja: nie wszystkie zmiany są dobre i pożądane. Obecna reforma edukacji (zwana potocznie deformą - od deformacji) w wielu aspektach jest szkodliwa, bo strukturalnie cofa nas do przeszłości. Przeszłości, której dawno już nie ma. Jest to więc zbędny i bezcelowy wysiłek.... Energię i entuzjazm trzeba zachować na coś rzeczywiście potrzebnego i koniecznego. Bo zmiany są nieuniknione...

Nasze uzasadnione narzekania na szkołę wynikają nie z tego, że dawniej zrobiliśmy coś źle, ale dlatego, że szybko zmienia się świat. I trzeba się dostosowywać do zupełnie nowych warunków. Dostosować a nie cofać, bo "dawniej było dobrze"...

Prosumcja - jako nowe zjawisko w gospodarce - jest efektem trzeciej rewolucji technologicznej. Najszybciej ujawniła się w Internecie i produkcji energii odnawialnej. Prosumcja to połączenie słów „produkcja” i „konsumpcja”, niegdyś te dwie aktywności były wyraźnie oddzielone. Teraz coraz częściej  bywamy jednocześnie producentami i konsumentami. Prosumpcja jako nowy sposób myślenia o świecie znajduje swoje odzwierciedlenie również w edukacji (np. Akademii Khana).

Nauczeństwo (nauczanie i uczenie się) to neologizm utworzony na próbę w czasie dyskusji ze studentami na portalu społecznościowym - oznacza uczyć się od siebie nawzajem, gdzie role nauczyciela i ucznia/studenta są przemieszane. Chyba już to słowo zakorzeniło się w dyskusji edukacyjnej. Doświadczam nauczeństwa na co dzień. Coraz bardziej świadomie.

Nauczeństwo to proces, w których nauczyciel jest jednocześnie uczestnikiem, tutorem, coachem. To także skupienie się na tworzeniu warunków do uczenia się a nie tylko transmisji gotowej i niepodważalnej wiedzy. Raz jestem nauczycielem, a raz uczniem. W sumie to istota uniwersytetu, gdzie we wspólnocie uczących i nauczanych wspólnie zbliżamy się do prawdy i odkrywamy świat, wspólnie budujemy wiedzę zbiorową. Potrzeba tylko odrobimy pokory i uświadomienie sobie, że nie wiem wszystkiego i nie znam się na wszystkim lepiej od swoich studentów (uczniów). Świadomości, że wspólnie i w relacjach odkrywamy nowe światy.

W codziennej pracy dydaktycznej namacalnie przekonuję się, że istnieje pokolenie cyfrowych tubylców, funkcjonujących jako wielozadaniowcy z podzielną uwagą. Ma to swoje plusy i minusy. Ale tacy są, ukształtowani przez środowisko, w którym żyją. Są jak inna kultura, inna cywilizacja. Uczę się od studentów korzystania z mobilnego Internetu, a i ja ich czegoś uczę. Zamieniamy się na chwilę rolami. Uczymy się nawzajem, w działaniu (nauczanie problemowe, koncepcja nauczyciela ignoranta, konektywizm, konstruktywizm). Dostrzegam,że w mimo łatwości docierania do informacji nie zawsze potrafią dyskutować, analizować i wykorzystywać te informacje. Mogę więc ich czegoś nauczyć, bo pewne kompetencje są niezmienne i przydatne w każdych warunkach: analogowych i cyfrowych. 

Czasem mam wrażenie, że w niektórych przestrzeniach cyfrowych to ja sprawniej się poruszam. Ale może to tylko złudzenie. Może ja tylko sprawniej poruszam się w moich strefach a nie znam ich światów i nawyków cyfrowego świata. Potrzeba nam otwartej ciekawości i dyskusji, by poznać swoje światy, być może bardzo odmienne. W przeszłości światy młodego pokolenia zawsze się trochę różniły od współczesnych im światów dorosłych.Ale nigdy wcześniej te różnice nie były tak duże jak współcześnie. W jakimś sensie jest to ciekawa przygoda podróżowania i odkrywania. 

Pozostawanie w sieci powiązań i wspólne tworzenie systemu wiedzy indywidualnej i tej grupowej jest coraz bardziej widoczne w systemie współczesnej edukacji. Dobrym przykładem jest chociażby Wikipedia. W przyszłym semestrze kolejny raz (po kilku latach przerwy) będę chciał wspólnie ze studentami współtworzyć hasła na polskiej Wikipedii. Tym razem z konektywizmem jako teorią objaśniającą zachodzące zjawiska. Poznawać przez uczestnictwo i aktywne tworzenie, by wspólnie zobaczyć czym jest nauka jako proces i nauka jako produkt. 

Luki w wiedzy i umiejętnościach nie wynikają tylko z braków czy dawnych zaniedbań w życiu człowieka: że nie skończył odpowiednich szkół czy miał słabe oceny. Przykładem jest Internet i kompetencje cyfrowe. Nie można było nauczyć się obsługi Internetu, smartfonów itd., bo ich jeszcze kilka-kilkanaście lat temu nie było powszechnie dostępnych. Dlatego współczesny nauczyciel uczy się razem z uczniami. A każdy ma inne predyspozycje i style uczenia się. Podobnie z seniorami. Uczyć się razem to jak wspólne odkrywać nowe kontynenty. Przygoda przy różnorodnych umiejętnościach eksploracyjnych.  Różnorodność umacnia zespół, potrzeba tylko pracy zespołowej, a z tym u nas, Polaków, bywa bardzo różnie. 

Świat się zmienił drastycznie i trzeba się uczyć przez całe życie a nie tylko w dzieciństwie czy młodości w systemie szkolnym, sformalizowanym. Ciągle mamy siedzieć w szkole i na kursach aż do uniwersytetu trzeciego wieku? A kiedy żyć i pracować, zakładać rodzinę i rodzic dzieci? Jedno i drugie musimy wykonywać jednoczesnie. Dlatego nawet uczniom w szkołach podstawowych trzeba zagwarantować wystarczająco dużo czasu bez "odrabiania lekcji" by mogli się bawić. By doświadczyć w pełni dzieciństwa. Podbnie z dorosłymi, by mogli nie tylko pracować, ale i żyć pełnią życia. Bo minie i dzieciństwo, i młodość.... A potem i jesień życia. I by studenci mogli studiować a nie tylko uczyć się. Więcej swobody i wolności! Więcej wyboru.

Pozostanie ustawiczna edukacja pozaformalna. Tyle tylko, że dla niej musimy stworzyć przestrzeń edukacyjną. Całkiem nową i zupełnie niepodoną do tego, co już było. 

Dlaczego biolog przychodzi do pedagogów by opowiadać bajki edukacyjne w formie dziecięcego teatrzyku?

sczachor

Kamishibai_u_pedagogow_cytrynek_2017Kamishibai to opowieść w formie teatrzyku ilustracji, wywodząca się z tradycji japońskiej. Dlaczego biolog przychodzi do pedagogów by opowiadać o takiej starodawnej formie prezentowania treści? I to w epoce cyfrowej? Czy jest to remedium na zapóźnienia dydaktyki akademickiej i propozycja dla unowocześnienia form edukacji w szkole? Na zaproszenie Wydziału Nauk Społecznych spotkam się ze studentami i pracownikami by podzielić się swoimi doświadczeniami w wykorzystaniu mobilnego internetu i materiałów umieszczonych w chmurze jako uzupełnienia tradycyjnego wykładu.

Na ulicę Żołnierską idę z dużą nadzieją. Dawniej mieścił się tam Instytut Biologii i Ochrony Środowiska WSP w Olsztynie. Spędziłem tam wiele lat, jako student i jako pracownik. W tych murach odbylo się wiele ważnych dyskusji o edukacji. Teraz idę szukać wsparcia i inspiracji. Idę z nadzieją, że pedagodzy staną się katalizatorem dla olsztyńskiej, akademickiej dyskusji o edukacji, w tym edukacji w murach uniwersyteckich. Idę wszak do specjalistów od edukacji. Liczę, że w długoterminowej współpracy i otwartej dyskusji czegoś nowego się dowiem, że będę uczestnikiem dyskusji o meandrach i wyzwaniach współczesnej edukacji.

Warunki będą nietypowe, bo to wykład dla dużej grupy, a więc standardowa forma kamishibai  nie nadaje się (trzeba eksperymentować z formami hybrydowymi). Trzeba dostosować opowieść w konwencji kamishibai, zarówno do dużej sali jak i do epoki cyfrowej. Poza rozważaniami ogólnymi, dotyczącymi globalizacji, cyfryzacji i robotyzacji przedstawię także bajkę edukacyjną o cytrynku latolistku oraz pokażę pomysł na wykład akademicki w formie opowieści kamishibai z elementami myślenia wizualnego (myślografia, rysnotka).

Będą to także rozważania na temat unowocześniania dydaktyki nie tylko akademickiej oraz o zagrożeniach związanych z globalizacją, cyfryzacją i robotyzacją,  uzupełni je pytanie czy ludzi zastąpią komputery i roboty także w edukacji.

Na ogół (?) zakazujemy studentom korzystania z telefonów komórkowych i nagrywania wykładów. Tym razem zachęcam, aby na wykład przyjść z smartfonem, tabletem lub innym urządzeniem mobilnym, z dostępem do internetu i zainstalowanym, bezpłatnym programem do odczytywania kodów QR. Warto przynieść także notatniki, kolorowe długopisy, mazaki lub kredki. Można będzie robić zdjęcia i nagrywać filmiki (jako forma indywidualnych notatek). Albo notować w dawnym, analogowym stylu.

Kamishibai – analogowa komunikacja i edukacja w epoce cyfrowej? Czy jest to sensowna propozycja? O tym będę chciał z pedagogami porozmawiać. Mają większą wiedzę ode mnie i większe doświadczanie. Idę się uczyć. Aktywnie. Jednym słowem nauczeństwo w czasach trzeciej rewolucji technologicznej.

Muzeum Nauki cz. 4. Wspominając Olsztyńskie Dni Nauki 2006 i Uniwersytet Młodego Odkrywcy

sczachor

Obraz1W 2006 po raz czwarty we wrześniu UWM włączył się do ogólnopolskiego „pikniku naukowego”. Celem Olsztyńskich Dni Nauki 2006 była przede wszystkim popularyzacja badań i otwarcie uniwersyteckich laboratoriów dla przeciętnego zjadacza chleba. Wynikami badań zainteresowani są nie tylko studenci, przygotowujący się do egzaminów i przyszłej pracy. Ciekawość świata jest cechą każdego wieku.

Olsztyńscy naukowcy wraz z współpracującymi instytucjami w dniu 16 września zaprosili na otwarte wykłady, pokazy, eksperymenty, diagnozy i wycieczki, nie tylko w Olsztynie ale i w Ełku, Bałdach, Łajsie. Uniwersytecki kampus w Kortowie licznie odwiedziła młodzież szkolna. Była to okazja aby nie tylko podejrzeć tajniki nauki, ale i możliwość skonfrontowania własnych wyobrażeń ze specyfiką danej dyscypliny. Z pewnością wiedza ta pomogła wybrać im odpowiedni kierunek studiów w przyszłości.

W 2006 roku oferta była stosunkowo bogata (biorąc pod uwagę przeszłość a nie teraźniejszość, bo obecne Olsztyńskie Dniu Nauki i Sztuki są organizowane ze znacznie większym rozmachem i udziałem pracowników UWM). Obejmowała tematy humanistyczne z językiem polskim i migowym czy tradycje wielokulturowości naszego regionu. Uczestniczyć można było w przyrodniczym poznawaniu świata na poziomie molekularnym zarówno w aspekcie chemicznym jak i genetycznym, poziomie osobniczym i gatunkowym (grzyby, bezkręgowce wodne, ryby), na poziomie ekosystemu i krajobrazu, jak i w największym wymiarze kosmicznym (z obserwacjami astronomicznymi). W tych ostatnich, gdyby mógł, z pewnością uczestniczyłby Mikołaj Kopernik. Chociaż z uwagi na wszechstronność zainteresowań naszego znakomitego olsztynianina, zapewne zainteresowałby się także różnymi aspektami medycznymi. W czasie tamtych Olsztyńskich Dni Nauki można było zapoznać się z grzybami chorobotwórczymi, kapeluszowymi grzybami trującymi, barwnikami w pożywieniu i ich wpływem na nasze zdrowie, inżynierią tkankową jako metodą poprawiania zdrowia i urody, przebadać się pod kątem otyłości i osteoporozy. Nie zabrakło prezentacji różnorodnych wynalazków i urządzeń przydatnych w domu i gospodarce. Wiele prezentacji dotyczyło badań czystości środowiska: powietrza, wody, gleby jak i metod oczyszczania ścieków czy kształtowania krajobrazu. Można było także zapoznać się z metodami produkcji żywności. Nie zabrakło i oferty dla hobbystów – wędkarzy, miłośników domowych czworonogów i miłośników przydomowych „ogrodów” wodnych.

Dni Nauki 2006 w znaczny sposób „wyszły” poza uniwersyteckie miasteczko. Nie tylko za przyczyną organizowanych imprez na Starym Mieście, w planetarium czy Ełku i Bałdach. Przede wszystkim za sprawą dobrej współpracy z regionalnymi mediami. Liczne audycje radiowe, telewizyjne czy artykuły w prasie był „oczami i uszami” tych mieszkańców regionu, którzy nie mogli wybrać się do Kortowa.

Olsztyńskie Dni Nauki 2006 nie skończyły się we wrześniu. Kolejne imprezy odbywały się jeszcze w połowie października. Po dziesięciu latach w Kortowie niemalże cały rok odbywają się  różnego typu wykłady otwarte, pikniki naukowe, spotkania. Edukacja pozaformalna i popularyzacja wiedzy stały się mocną stroną UWM, czego ukoronowaniem są liczne nagrody za popularyzację nauki i organizację Olsztyńskich Dni Nauki i Sztuki. Moim zdaniem nie jest to epizod ale trwały trend, nawiązujący do tego, co dzieje się w edukacji światowej.

W 2006 roku pisałem, że Uniwersytet będzie w znacznym stopniu „otwarty” przez cały rok. Nie tylko za pośrednictwem mediów, ale także poprzez różnorodne imprezy, organizowane przez studentów i pracowników w różnych zakątkach Warmii i Mazur. Jest to wypełnianie misji uniwersytetu, udostępniającego najnowszą wiedzę naukową nie tylko studiującym żakom. Po 11 latach mogę powiedzieć, że miałem pełną rację. Uniwersytet jest coraz bardziej otwarty na wszystkich wydziałach. Dni Nauki nie tylko się rozrosły, ale pojawiły się także inne pikniki naukowe: Europejska Noc Naukowców, Noc Biologów, Dzień Fascynujących Roślin, Czwartki z Humanistyką, Olsztyńska Wystawa Dalii, różnorodne wykłady otwarte i wizyty z wykładami w szkołach całego regionu. A teraz aż trzy projekty realizowane w ramach Uniwersytetu Młodego Odkrywcy (czwarty w Elblągu)

Zamieszczone logo powstało na potrzeby jednego z pierwszych (koordynowanych przeze mnie) Olsztyńskich Dni Nauki i założonego wtedy bloga. Dziś służy kawiarni naukowej (uruchomionej na blogu w 2009 roku) Collegium Copernicanum,. Warmińsko-Mazurski  Uniwersytet Młodego Odkrywcy jest jednym z wielu logicznych kroków tego procesu. Uczymy się cały czas.

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci