Menu

profesorskie gadanie

Pisanie i czytanie ułatwia myślenie. Pogawędki prowincjonalnego naukowca, biologa, entomologa i hydrobiologa. Wirtualny spacer z różnorodnymi przemyśleniami, w pogoni za nowoczesną technologią i nadążając za blaknącym kontaktem mistrz-uczeń. I o tym właśnie chciałbym opowiadać. Dr hab. Stanisław Czachorowski prof. UWM, Wydział Biologii i Biotechnologii.

Wpisy otagowane : szczescie

A to szczęście to co to jest?

sczachor

A to szczęście to co to jest?

"- Sensowne życie. Tylko że to nader ogólnikowe stwierdzenie, bo różni ludzie w różnych sprawach sensu szukają. "

Zygmunt Bauman

Ludzie szukają sensu w swoim (i ogólnym) życiu. Tym intensywniej, im mniej czują się szczęśliwi. Chcą po prostu to szczęście odnaleźć. I myśli o tym każdy człowiek, na swój sposób.

Każdy jest więc filozofem, mędrcem. Lub przynajmniej próbuje być. Jedni teoretyzują inni nie werbalizują, tego co we wnętrzu, ale próbują tym żyć. Deficyt sensu jest tak samo dokuczliwy jak brak chleba...

Kiedy naukowiec jest szczęśliwy?

sczachor

Poza sytuacjami, gdy jest szczęśliwy tak jak każdy inny (normalny?) człowiek, naukowiec bywa szczęśliwy wtedy, gdy coś odkryje. Endorfiny wydzielają się w mózgu, adrenaliza krąży w krwiobiegu, organizm przepełnia poczucie szczęścia... że się dotknęło tajemnicy, że coś więcej o świecie się w głowie ułożyło i nie jest on już tak bardzo niezrozumiały, tajemniczy, chaotyczny. To egzaltacja, że zbliżyło się trochę do zrozumienia i poczucia sensu!

Tak właśnie ja się teraz czuję. Wieczorem i w nocy poukładało mi się w głowie i nagle - eureka! To (o czym myślę a na razie tu nie jest zwerbalizowane) do siebie pasuje i ma sens! Trudno pisać, bo myśl biegnie znacznie szybciej niż palce po klawiaturze...

Tak jak zakochany przepełniony jest energią i chciałby wyśpiewać, wykrzyczeć całemu światu swoją radość (zakochani uśmiechają się do obcych ludzi na ulicy), tak naukowiec w stadium odkrycia chciałby szybko opowiedzieć, o tym czego właśnie doświadczył, co sobie uświadomił.

O dkryciu chce się opowiedzieć ludziom o podobnych, specjalistycznych zainteresowaniach. W sumie więc z całego świata. Od tego są publikacje naukowe oraz konferencje (a na uniwersytecie także zajęcia ze studentami - już niecierpliwie czekam przyszłego semestru!). Obie formy są długotrwałe (od odkrycia do publikacyjnego spełnienia mija wiele czasu... i niecierpliwość narasta, tak jak zakochany czekający na ukochaną) i ze specyficznym rytuałem, nie dla każdego zrozumiałym. Ale chciałoby się opowiedzieć wszystkim... tylko trzeba użyć innego, prostszego, zrozumiałego dla odbiorcy języka.

Ale z tym opowiedzeniem to też nie jest takie proste. Kiedy jesteśmy szcześliwi swoim zakochaniem... to przecież nie zawsze potrafimy trafnie i komunikatywnie o tym opowiedzieć. Niejednokrotnie nie potrafimy tego wypowiedzieć, nazwać. A z resztą, najważniejsze jest poczucie szczęścia a nie jego opisywanie. Zawsze przecież można sięgnąć do zdolniejszych poetów i opowiedzieć ich słowami... Naukowiec musi jednak zrobić to samodzielnie. Bowiem jego odkrycie - jeśli jest odkryciem - jest oryginalne i nowe. Na dodatek musi to napisać bez powtarzania, bez plagiatu. Bo po co światu oznajmiac, to co już i tak wie?

Ale to "naukowe" poczucie szczęścia... dostępne jest każdemu. W procesie uczenia się także dokonujemy osobistych odkryć. Wiedza ma charakter systemowy i całościowy, kiedy więc coś nam "ułoży się w głowie", też wydzielają się endorfiny. Też jesteśmy szczęśliwi tak jak naukowcy... mimo, że odkryliśmy Amerykę po raz sentny. Ale dla nas jest to coś nowego (możemy o tym napisać na blogu).

No to ja wracam (zasiadam) do pisania publikacji. Pisanie jest przyjemne, bo to tak jak zakochany opowiadałby o swojej miłości. Samo opowiadanie sprawia już przyjemność :).

Nauka (jako proces badawczy) w laboratorium może być przyjemna. Jedni pracują w placówkach naukowych z obowiązku lub przypadku, inni z przyjemności :). Tak jak w małżeństwie (związku) - jedni są z miłości, inni z przyzwyczajenia, przypadku lub ekonomicznego interesu. O miłość trzeba dbać i ją pielęgnować. O entuzjazm w nauce i przyjemność z odkrywania trzeba także dbać. Owszem, to nie świece i romantyczna kolacja, ale konkretne sposoby. I dobre uniwersytety czy placówki naukowe świadomie takie warunki tworzą :).

Jednak niezależnie od warunków zewnętrznych każdy z nas szczęście nosi w sobie :). Nawet nauka w szkole może być źródłem przyjemności...

Ekskluzywna impreza czyli niedopowiedzenia

sczachor

Sądząc po trunkach na zdjęciu - wygląda na ekskluzywną imprezę. Po chwili jednak wzrok dostrzega denaturat. Co on tu robi? Rustykalny odlot, już nie tylko siwucha dla wrażeń ale i trudnki kloszardów? Wskazuje na nowobogackich  lub zblazowanych luksusem poszukiwaczy niezwykłości? A może tylko to podpałka do grilla i dowcip? Towarzyszy imprezie ale nie w formie "do picia"?

Obraz niesie ze sobą różne niedopowiedzenia i możliwości interpretacji. Umożliwia wypowiedź za pomocą humoru sytuacyjnego.

Podobnie jest w nauce z faktami i obserwacjami. Różnie można je interpretowac i w ten sposób różnie wkomponowywać w teorie i paradygmaty. Dopiero w takiej całości nabierają one wyrazu i znaczenia.

A jak interpretujemy obecność konkretnych gatunków w środowisku (lub ich brak)?  Jakie wnioski wyciagamy, jakie snujemy interpretacje i opowieści naukowe? Widziny wycinek a nie całość (całością jest paradygmat), widzimy ulotną chwilę a nie cały proces. Praca ekologa i próba interpretacji procesów zachodzacych w ekosystemach jest znacznie trudniejsza niż interpretacja wowyższehgo zdjęcia. Czasem dopiero po wielu latach i nagromadzeniu wielu obserwacji niegdysiejsze interpretacje wydają się nam śmieszne i błędne.

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci