Menu

profesorskie gadanie

Nowy adres bloga https:profesorskiegadanie.blogspot.com

Biblioteki w czasach trzeciej rewolucji technologicznej - czy wyginą jak dinozaury?

sczachor

dachowki_molaruszGdy środowisko się zmienia to zmieniają się i ekosystemy: jedne gatunki wymierają (czasem masowo), inne na drodze ewolucji powstają. Podobnie chyba dzieje się w kulturze: gdy zachodzą duże zmiany to dotykają one wielu aspektów życia ludzkiego, w tym różnorodnych instytucji i stylów życia. Mezozoiczne wymieranie dinozaurów związane było z dużymi zmianami środowiska w skali całej biosfery. Można mówić o masowym wymieraniu. Wśród przyczyn wymienia się zmiany klimatu i uderzenie asteroidy.

Bez wątpienia jesteśmy świadkami ogromnych zmian cywilizacyjnych, związanych z trzecią rewolucją technologiczną. Coraz częściej sięgamy do smartfonów i tabletów, coraz rzadziej do papierowych książek i czasopism. Wraz z tą zmianą stylu życia swoiste „trzęsienie ziemi” dociera do różnych instytucji, od dawna istniejących, w tym do bibliotek. Wymieranie dinozaurów w potocznym znaczeniu używane jest dla wskazania jakiegoś „przeżytku”, archaizmu, który zanika. Dinozaury są wykorzystywane jako przykład przedstawicieli starego świata, który przeminął (lub właśnie przemija). Tu dochodzimy do tytułowego pytania: czy biblioteki zanikną, tak jak wyginęły dinozaury?

Zatrzymajmy się na chwilę przy tym biologicznym porównaniu. Otóż biolodzy często przypominają , że dinozaury nie wyginęły! Widujemy je na co dzień. To ptaki. Bo ptaki są grupą bardzo spokrewnioną z wymarłymi dinozaurami. Zatem duże zmiany prowadzą nie tylko do masowego wymierania, ale i do ewolucji. Tak więc w odniesieniu do bibliotek z całą pewnością możemy powiedzieć, że w czasach trzeciej rewolucji technologicznej nie tyle „wymrą” co zmienią się. Te zmiany w zasadzie już widać. O tym właśnie, jak i dlaczego przekształcają się biblioteki, powiem 25 stycznia 2018, na spotkaniu olsztyńskiego Koła Miejskiego Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich. I mam nadzieję, że podyskutuję, czyli dowiem się więcej.

Moim zdaniem tym, co pozostanie niezmienne, to biblioteka jako miejsce spotkań ludzi i wymieniania się opowieściami. Zmienią się tylko w części formy spotkań i komunikacji. Opowiem o ewolucji człowieka, rosnącym mózgu (ewolucyjnie) budowaniu więzi w grupie, języku jako formie budowania i utrzymywania spoistości grupy oraz o zewnętrznej (pozamózgowej) pamięci w postaci malowideł naskalnych, pisma, druku (biblioteka jako magazyn książek do poczytania), świata cyfrowego.

Inspiruje mnie porównywanie zjawisk biologicznych i zjawisk kulturowych, w kontekście ogólnej teorii systemów. Próbuję szukać podobieństw i różnic między ewolucją biologiczną i kulturową. Liczę na ciekawą dyskusję z bibliotekarzami i na poznanie ich doświadczeń, z „samego środka” tej ciekawej instytucji. Pójdę do biblioteki ... by się spotkać i porozmawiać. Przy okazji zaniosę kilka książek do znajdującej się tam półki bookrossingowej.

Ilustracja zamieszczona wyżej to zdjęcie z malowania dachówek na dachu Biblioteki Uniwersyteckiej w ubiegłorocznym Tygodniu Bibliotek. To było nie tylko spotkanie, opowieści i dyskusje wokół bioróżnorodności i szeroko rozumianego problemu moli książkowych. Ten dachowo-dachówkowy plener zaowocował stałą wystawą dachówek przed Biblioteką Uniwersytecką jak i opracowaniem edukacyjnej gry terenowej, zrealizowanej w czasie Europejskiej Nocy Naukowców jak i ogólnopolskiej Nocy Biologów.

Po co przychodzić do biblioteki jeśli czasopismo specjalistyczne czy książkę można pobrać i przeczytać na swoim komputerze czy nawet smartfonie? Jest kilka takich powodów. 

Ubrania w szafie czyli o tym, jak nauczyliśmy się dobroczynności

sczachor

szfla_z_ubraniamiZ perspektywy blisko już 30 lat postkomunistycznej transformacji widać duże zmiany w mentalności społecznej Polaków, zwłaszcza w oddolnych działaniach i umiejętności dzielenia się z innymi (to co nazywamy dobroczynnością). To nie tylko Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy ale i mnóstwo drobnych akcji.

Kilka dni temu pod olsztyńskim ratuszem zobaczyłem uliczną szafę na ubrania (za zdjęciu). Niecały miesiąc temu, gdy byłem w Płocku, widziałem podobną na ulicy Tumskiej. O takich akcjach słyszałem już wcześniej, „w internecie”. Gdzieś w szerokim świecie. Patrzyłem z zazdrością i inspiracją. Nie przypuszczałem, że tak szybko ten pomysł się zmaterializuje w naszych polskich warunkach. A przecież to tylko jedna z bardzo wielu różnych mniejszych czy większych społecznych akcji.

Umiejętność dzielenia się nie wynika z zamożności lecz z charakteru i sposobu patrzenia na świat. Wymaga także umiejętności zorganizowania się i działania w przestrzeni publicznej. Zatem dwie kompetencje systematycznie się rozwijają: umiejętność oddolnego, społecznego działania jak i gotowość do dzielenia się. Na zupełnie różne sposoby, czy to książkami (np. studencka akcja Warmiobook), czy jedzeniem, czy ubraniami.

Pomagamy sobie, pomagamy ludziom za granicą. Wyrastamy z mentalności parobka-chłopa pańszczyźnianego, który uważa, że jest biedny, skrzywdzony i jemu się pomoc należy. Niechętnie, a nawet wrogo, patrzy na wszelkie inicjatywy, mobilizujące go do dzielenia się z innymi. My Polacy coraz chętniej i mądrzej się dzielimy. Dojrzewamy społecznie, w powolnym procesie. W większej perspektywy lepiej to widać.

Czy wiedza z Wikipedii jest wiarygodna?

sczachor

wikipediaW ostatnich latach sporo energii poświęcam na zajęciach ze studentami na rozważania czym jest nauka i czym jest metoda naukowa, jak powstaje wiedza. Ostatnio w jednej z prac zaliczeniowych znalazłem takie zdanie, które mnie sprowokowało do dłuższej wypowiedzi: „eseje zawierały definicję (….) w oparciu o artykuł z Wikipedii – to nie jest źródło wiarygodnej wiedzy, jest to strona, którą każdy z nas bez problemu może edytować w swoim domu!”

Studenci, tak jak wielu innych, korzystają z Wikipedii codziennie. Dlaczego ta wiedza miałaby być niewiarygodna? Czy dlatego, że „każdy z nas (a więc student czy nawet licealista też) bez problemu może edytować w swoim domu”? Czyli wiarygodne jest tylko to, co tworzone jest przez wybrane autorytety? Student nie ma prawa współtworzyć wiedzy (encyklopedii), zwłaszcza jeśli mógłby to robić u siebie w domu?

Czy w ogóle naukowcy mogą posługiwać się informacjami z Wikipedii? Wszystko zależy od kontekstu. Ostatnio w wielu różnych podręcznikach widzę definicje czy proste informacje zaczerpnięte m.in. z Wikipedii (bo łatwy jest dostęp do encyklopedii elektronicznej). Nic w tym złego. W encyklopediach i słownikach zazwyczaj są informacje podstawowe. I są wtórne. Bo oryginalne dane, koncepcje, teorie pojawiają się najpierw w publikacjach i książkach. Dopiero z takich źródeł po jakimś czasie trafiają do encyklopedii. Warto przy tej okazji podkreślić, że żadne źródło nie jest w 100 % wiarygodne (także i czas robi swoje, to co wczoraj było wiarygodne, dzisiaj może być przestarzałe i nieaktualne). Jeśli coś jest dla nas ważne i istotne, jeśli chcemy zgłębić temat, to musimy sięgnąć do kilku źródeł, aby wyrobić sobie w miarę obiektywne zdanie na dowolny temat.

W esejach, do których odnosi się krytyczna uwaga studenta, wspomniana Wikipediowa definicja nie była istotą wywodów. Co więcej, sprawdziłem w Wikipedii rzeczone hasło. Było całkiem przyzwoicie opracowane. Nie wnoszę uwag. Zajrzałem, bo Wikipedia jest „nierówna”, gdyż ciągle powstaje i się rozwija. Niektóre hasła są bardzo dobrze opracowane inne słabiej, są dopiero zalążkiem. Kontekst i konkret wiele zmienia.

Skąd zatem przekonanie, że w Wikipedii wiedza jest niewiarygodna jako taka? Bo każdy ją może tworzyć? Tu dochodzimy do istoty wiedzy naukowej i źródeł faktów naukowych: one zawsze powstają w dyskusji między wieloma naukowcami-osobami. Dokładnie tak samo powstają hasła na Wikipedii. Można napisać cokolwiek…. ale inni będą do tego się odnosić, potwierdzać lub usuwać jako niewiarygodne, dopisywać inne pomysły, inne fakty. Napisać można ale czy się utrzyma i przetrwa próbę czasu? W wiedzy naukowej także pojawiają się różne teorie, hipotezy, fakty by szybko zniknąć z „dyskursu”. Trzeba więc umieć nie tylko edytować Wikipedię (to na szczęście jest proste) ale wskazywać źródła swoich dopisywanych informacji (fragmentów ) i trzeba umieć uzasadniać, gdy pojawią się odmienne zdania czy kontrowersje. Trzeba więc umieć dyskutować i przekonywać. Zupełnie tak samo jak w nauce „prawdziwej”. Bo tak powstaje wiedza – w dyskusji, przekonywaniach, ponawianych eksperymentach, w dialogu. I na dodatek ta wiedza jest dynamiczna, ciągle się zmienia. Bo pojawiają się nowe odkrycia, nowe przemyślenia, nowe eksperymenty, nowe fakty. W nauce nie ma nic ostatecznego. Tak jak w hasłach na Wikipedii.

Pisanie, że hasła na Wikipedii są niewiarygodne (a jest to pogląd wyrażany przez wiele osób w wielu miejscach), wynika z niezrozumienia czym jest nauka i jak powstają fakty naukowe (skąd i jak się biorą treści w podręcznikach i encyklopediach). Wynika także z niezrozumienia jak funkcjonuje dyskusja w nauce i… na Wikipedii. W nauce nie powinno być autorytetów a jedynie argumenty. Metoda naukowa do tego dąży. Nie ważne kto mówi, ważne jak uzasadnia. Zatem i student może tworzyć wiedzę, np. na Wikipedii, jeśli dobrze stosuje metodę obiektywizmu naukowego, potrafi powoływać się na źródła i dobrze uzasadniać swoje wywody, pomysły, sformułowania. Dlatego w nadchodzącym semestrze wspólnie ze studentami stworzę, poprawię lub uzupełnię kilka haseł. Bo wikipediowanie to dobra metoda by uczyć rozumienia czym jest nauka i jak powstają fakty w podręcznikach. Nauka to przede wszystkim praca zespołowa. Wikipedia podobnie. I jest znakomitym przykładem na konektywizm. A więc kolejny powód by mówić o filozofii nauki.

Otwarte zasoby wiedzy, czyli 17. urodziny Wikipedii

sczachor

wiki2007plakatCzasami oglądając się wstecz można więcej zobaczyć. Zwłaszcza jeśli chodzi o procesy. Dzisiaj obchodzimy siedemnaste urodziny Wikipedii i możemy wyraźniej zobaczyć skutki trzeciej rewolucji technologicznej. Teraz, gdy mamy w zasięgu mobilny internet. W każdej chwili możemy zajrzeć do przepastnych zasobów internetowych, w tym do największej i ciągle rozwijającej się encyklopedii – Wikipedii. Prekursora otwartych zasobów.

15 stycznia powstała Wikipedia (angielskojęzyczna) a już we wrześniu, 17 lat temu, uruchomiona została polska Wikipedia (polskojęzyczny fragment). 12 lat temu i ja dołączyłem do grona wikipedystów. Doświadczyłem, poznałem także i od środka.

Co jest fascynującego w Wikipedii? Po pierwsze to, że jest to efekt międzynarodowej współpracy ludzi, którzy się nie znali. Globalna współpraca wolontariatu. Dojrzewanie standardów redagowania Wikipedii przypomina mi dojrzewania metodologii naukowej. Największą wartością jest możliwość uczestnictwa i tworzenia treści a nie tylko korzystanie z wolnych zasobów. Spróbuj, Ty też możesz. I jesteś w stanie. Uczyć się dyskutowania, przekonywania, pisania obiektywnie, uwzględniania faktów. Bardzo budująca nauka. 

Wikipedia przetarła szlaki. Teraz w środowisku naukowych coraz częściej i głośniej mówi się o wolnym dostępie do wiedzy i wolnych zasobach. Powstają coraz liczniejsze otwarte repozytoria publikacji naukowych. Efekty trzeciej rewolucji technologicznej stają się coraz bardziej widoczne i mocno zmieniają uniwersytety.

W zbliżającym się semestrze po raz kolejny (po kilku latach przerwy) spróbuję ze studentami w ramach zajęć zrealizować „wikiprojekt”, efektem którego będzie uzupełnienie lub napisanie kilkudziesięciu haseł.I bardziej chodzi o proces i edukację niż przyrost treści. Błędy (np. w Wikipedii) są po to, by je poprawiać. Celem jest wzrastanie do globalnego współuczestnictwa i upowszechnianie wiedzy. 

Wikipedia jest dobrym przykładem konektywizmu, wiedzy rozproszonej, wspólnie tworzonej. Znalazła licznych naśladowców w postaci różnorodnych, mniejszych, specjalistycznych projektów.

Ilustracją tekstu jest plakat z 2007 roku. Ciągle aktualny, A tu link to relacji z obchodów 6. urodzin Wikipedii w Olsztynie: https://pl.wikimedia.org/wiki/6._urodziny_polskiej_Wikipedii#Olsztyn

 

O pomaganiu, Ukrainie, paczkach i Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy

sczachor

26220137_1817047298336594_7351546264513139090_nDlaczego piszę o wysyłaniu paczki na Ukrainę w czasie finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy? Powodów jest kilka, wszystkie szczegółowo wyjaśnię.

O Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy dowiedziałem się wiele lat temu od katechetki, która w małym miasteczku wraz z młodzieżą włączyła się w tę szlachetną akcję. I mnie wkręciła także. Początkowo z nieufnością i rezerwą włączałem się działalność tej niezwykłej Owsiakowej Orkiestry. Bo taka hałaśliwa pomoc? Po latach doceniłem jeszcze bardziej i zrozumiałem jej sens. Bo to nie tylko pomaganie, nie tylko akcja ale i kształcenie pracy zespołowej i poczucia obywatelskiej odpowiedzialności za świat. Jerzy Owsiak obudził w Polakach to, co najlepsze i najwartościowsze. W wielu małych wioskach i miasteczkach. Zaczęło się coś dobrego dziać. Dla wielu pierwszy krok ku dobroczynności i obywatelskiej, oddolnej aktywności. Dlatego i w tym roku wrzucam do puszek, dzielnie trzymanych przez młodych wolontariuszy. A na akcję do Purdy przekazałem drobne prezenty na licytację.

Jeszcze więcej lat temu, gdy byłem dzieckiem, moja rodzina otrzymywała paczki z Ameryki. Wszystko za sprawą dalekiej rodziny babci, która do Ameryki dawno temu wyemigrowała za chlebem i po wojnie pomagała krewniakom w Polsce. Gdy przychodziła „paczka z Ameryki” to dla nas było wielkie święto. Jakieś zabawki, nieznane produkty spożywcze, ubrania. A jeszcze ważniejsze – poczucie więzi i wspólnoty.

W stanie wojennym wielu Europejczyków, nam Polakom, pomagało, przysyłając paczki i dary, rozdzielane przez parafie. Paczki przysyłali także Niemcy – „odwieczni wrogowie”. Tak budowało się pojednanie między zwaśnionymi narodami. Tymi darami i paczkami zbudowali podstawę pod późniejszą Unię Europejską. Pomagali i Francuzi ze Stowarzyszenia Francja-Polska – przyjaźń została do dzisiaj.

Kto nie chce, zawsze znajdzie powód. I będzie wybrzydzał, namiętnie przekonywał, że pomaganie nie ma sensu, że lepiej na przedszkola, że lepiej Polakom, że lepiej to i tamto. Nie chcecie, to nie pomagajcie, nikomu. Ale nie marudźcie i nie hejtujcie dobroczynności innych. Być może tym publicznym marudzeniem ktoś próbuje zagłuszyć swoje sumienie. Muchy z Wami, nic to marudzenie nie zmieni. Pomagałem i pomagać będę na różne sposoby.

Nauczyłem się pomagać. I w czasie akcji i bardzo po cichu (żeby nie widziała lewica, co czyni prawica). Dawanie ubogaca, wiem to po sobie. Wielokrotnie osobiście doświadczyłem pomocy jak i udzielałem wsparcia. A w akcji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy ważna jest praca zespołowa, wzajemne świętowanie dobroczynności i poczucie obywatelskiej odpowiedzialności za innych i losy świata. Oszem, jedną akcją całego świata się nie zmieni. Ale zmieni się świat pojedynczych osób. I tyle wystarczy.

Dlaczego włączyłem się do akcji „Wyślij Paczkę na Ukrainę”? Bo są tam potrzebujący ludzie i akurat mogę. Więcej uzasadnienia nie trzeba. Ale dorzucę. To kolejna okazja do obywatelskiej akcji zespołowej. Między Polakami a Ukraińcami gdzieś jeszcze drzemie sporo niechęci i zaszłości historycznej. Wszyscy jesteśmy ludźmi, Europejczykami, chrześcijanami. Drobnym gestem, małą paczką można odbudowywać wspólnotę międzynarodową i poczucie więzi.

„Wyślij Paczkę na Ukrainę” to akcja oddolna, spontaniczna, taka prywatna polska polityka zagraniczna. Przyłącz się i pomóż ukraińskim rodzinom - wdowom i ich dzieciom, które straciły bliskich na wojnie w Donbasie. Jeśli cię nie stać, to możesz spróbować zebrać większe grono znajomych i wspólnie coś przygotować. Taka pomoc bezpośrednia, rodzina rodzinie, daleka jest od polityki. Osoby, które chcą pomóc mogą pisać bezpośrednio do Pani Grażyny Staniszewskiej i w ciągu jednego-kilku dni otrzymają opis i adres rodziny ukraińskiej. Kiedyś my dostawaliśmy paczki, zwłaszcza z Niemiec. Teraz my możemy pomóc! Marzenia są konkretne - spełnij te które możesz, potrzeba też rzeczy codziennych, ważny jest kontakt i gest pomocy!

Ja przygotowuję paczkę numer 80 (przy wsparciu znajomej – bo razem łatwiej). Trafi do wdowy z dwójką małych dzieci, do Kijowa. A dzisiaj z wielką radością wrzucę parę „groszy” do puszek Wielkiej Orkiestry świątecznej Pomocy. I będę się cieszył, widząc prospołeczne działania Polaków. To, co w nas najlepsze.

O całej akcji możesz przeczytać między innymi tu: http://natemat.pl/226159,waszczykowski-tak-sie-robi-polityke-zagraniczna-o-tej-bielszczance-z-wdziecznoscia-mowia-wdowy-zolnierzy-z-donbasu

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci