Menu

profesorskie gadanie

Nowy adres bloga https:profesorskiegadanie.blogspot.com

Wileński Warmiak

sczachor

Urodziłem się w Lidzbarku Warmińskim. Z urodzenia jestem więc Warmiakiem. Ale macierzysta babcia i dziadek ciągle opowiadali o utraconej Wileńszczyźnie. Ta tęsknota wsiąkła we mnie i tkwi głęboko korzeniami.

Wypędzeni tesknili, żyjąc na ziemi wypędzonych...

Potem mieszkałem na Mazowszu. Tam też są moje korzenie, które niedawno odkryłem (www.uwm.edu.pl/czachor/czachorowiana). Kimże więc jestem? Czy jestem Warmiakiem? Czy może zabużańskim Kresowiakiem? A może Mazurem z Mazowsza?

Im głębiej korzaniami wrastam w tradycję rodzinną, im bardziej poznaję indywidualne dzieje swoich krewnych i przodków, tym bardziej czuję się .... Europejczykiem!

Tak właśnie, Europejczykiem poprzez swoją mazowieckość, kresowość, warmińskość i .. współczesność.

Myśli kategoryczne

sczachor

Jeden wpis, to jeszcze nie problem. Jeśli jednak wybiec myślami do przodu... Będzie tu bałagan! Wypadałoby więc skorzystać z możliwości i pogrupować wpisy. Czyli stworzyć kategorie. Ale jak tu wymyśleć i przewidzieć to, o czym i jak będę pisał? Coś, co rodzi sie w bóli (ej tam bólu, w przyjemnosci!) tworzenia jest jeszcze nieokreślone.

Wymyśliem tych kilka kategorii. Ale czy zmieszczę się kategorycznie w tych kategoriach? A może niektóre działy zostaną pustynią na wieki?

Na razie będę odkrywał możliwosci i bawił się słowami. Tak, aby zawrzeć w jednym zwrocie "kategoryczne", i myśli kategoryczne, i myśli pogrupowane w kategorie :)

Najpierw więc będzie nieokreślona poezja... potem uporządkowana proza.

W końcu dojrzałem

sczachor

Dawno minęły czasy, gdy w akademii, pod oliwnym drzewem, mistrz prowadził spokojne dyskusje z uczniami. Wynaleziono pismo, druk i znacznie więcej chętnych pojawiło się z ambicjami kształcenia. W Polsce, w ciągu ostatnich 15 lat na uniwersytetach pojawiło się pięć razy więcej studentów. Nakłady na naukę i kształcenie wcale się nie zwiększyły. Elitarność zastąpiona została egalitarnością. Nic, tylko się cieszyć?

Na tym optymizmie znaleźć można rysę - grupy studentów są coraz liczniejsze, większość egzaminów odbywa się w formie pisemnej. Coraz mniej bezpośredniego kontaktu mistrz-uczeń? Zupełnie wbrew tradycji uniwersytetu!

Zamiast jednak biadolić i po próżnicy rozdzierać szaty, pora trochę się poduczyć i wykorzystać najnowsze zdobycze techniki. Pora, by i profesor nauczył się w pełni korzystać z internetu.

W zabieganej rzeczywistości brakuje indywidualnych kontaktów. Na wykładach anonimowe tłumy... albo wymowna pustka! Studenci pracują... lub śpią po imprezie.

Seminaria to za mało. Podejmuję próby nauki przez działanie. Próbuję spotykać się w kawiarniach i tam w "nieszkolnej" atmosferze otwarcie dyskutować. To wszystko jednak za mało.

Dwa lata temu zacząłem robić swoją stronę www (www.uwm.edu.pl/czachor). Zacząłem umieszczać przydatne studentom informacje i materiały. Ale to wciąż za mało. I nie syci mnie w pełni. Owszem, zacząłem pisywać do prasy akademickiej. Ale, gdzie umieścić myśli nie do końca uładzone, nie uczesane?

Pora więc spróbować czegoś nowego. A blog ma tę przewagę nad stroną www, że można go pisać z różnych miejsc. A w czasach, gdy pracownik uniwersytetu musi być ciągle na walizkach - jest to ważny argument.

Chciałbym więc zapisywać swoje myśli w mniej zobowiązujący sposób. Chciałbym "od kuchni" pokazać pracę profesora. Tak zupełnie prywatnie i nieoficjalnie.

Liczę, że kontakt z moimi studentami, doktorantami, stażystami, uczniami, nie będzie jednostronny. Liczę, że zechcą Oni skomentować moje przemyślenia i swoją wyrozumiałością pomóc mi w samokształceniu.

 

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci