Menu

profesorskie gadanie

Pisanie i czytanie ułatwia myślenie. Pogawędki prowincjonalnego naukowca, biologa, entomologa i hydrobiologa. Wirtualny spacer z różnorodnymi przemyśleniami, w pogoni za nowoczesną technologią i nadążając za blaknącym kontaktem mistrz-uczeń. I o tym właśnie chciałbym opowiadać. Dr hab. Stanisław Czachorowski prof. UWM, Wydział Biologii i Biotechnologii.

Jesień

sczachor
Jesień zaczyna się porannymi mgłami nad Łyną, wiatrem na polach i wilgotnym zapachem. Także pierogami z kurkami i kołpakami w Łajsie.

felieton na Dzień nauki

sczachor

Kiedyś nauka była głównie indywidualnym zaspakajaniem ciekawości, samotnym poszukiwaniem mądrości. W tym rozumieniu nauka dostępna jest dla wszystkich i bazuje na głębokiej ludzkiej potrzebie odkrywania i poznawania. Nie potrzeba kosztownych laboratoriów, wystarczy chęć i pasja poznawcza.

W wieku XX badania naukowe zaczęły być traktowane jako inwestycja w rozwój gospodarczy. Państwa i przedsiębiorcy świadomie tworzyli duże laboratoria i duże zespoły badawcze. Koszty drogiej aparatury i utrzymania licznych naukowców spadły na podatnika i konsumenta. W miarę postępującej specjalizacji, rozwoju specyficznego języka naukowego oraz długiego oczekiwania na rezultaty dużych projektów badawczych, przeciętny zjadacz chleba przestał rozumieć co i dlaczego dzieje się w laboratoriach. A przecież to za jego pieniądze.

Popularyzacja nauki staje się nie tylko rodzajem edukacji ustawicznej dorosłych, ale i swoistym informowaniem podatnika-inwestora. Już nie tylko profesjonalne audycje telewizyjne, pisma popularnonaukowe, ale instytucje naukowe celowo organizują różnego typu pikniki naukowe czy dni otwartych drzwi.

Wbrew pozorom popularyzacja nauki nie jest przedsięwzięciem łatwym. Naukowcy muszą nauczyć się mówić językiem popularnym i przystępnym nie tracąc nic z głębi naukowego przekazu. Z drugiej strony liczni redaktorzy-popularyzatorzy muszą dokształcać się, aby nie spłaszczać i nie wypaczać, tego co się w laboratoriach dzieje. Potrzebna jest umiejętna współpraca środowisk naukowych (wiedzą co przekazać) i mediów (wiedzą jak to atrakcyjnie zrobić).

Odkrywanie zagadek otaczającego nas świata jest niezwykle frapujące. Pracownicy uniwersyteccy na co dzień opowiadają o tym na swoich wykładach. Ale czy ta wiedza jest dostępna tylko dla studentów? Od czasu do czasu, w ramach szeroko rozumianej misji uniwersytetu, wykłady organizowane są dla przeciętnego poznawcza świata.

W lipcu studenci (przy wsparciu merytorycznym swoich profesorów) zorganizowali już drugi mini ekopiknik na rynku Starego Miasta. Podobnych imprez jest więcej. W trakcie Jarmarku Jakubowego przy niektórych stoiskach młodzi ludzie odtwarzali dawne techniki lepienia garnków, kowalstwa itd. To taka archeologia stosowana o wartości nie tylko naukowej ale i turystycznej. Przybliża nam historię i warunki życia dawnych pokoleń.

W Krakowie dla popularyzacji entomologii wymyślono „Dzień Owada”. A i Olsztyn nie gorszy bo od kilku lat w grudniu odbywa się u nas „Dzień Chruścika”. Podobnych przedsięwzięć jest coraz więcej i przybywa osób umiejących ciekawie i przystępnie opowiadać o zawiłych aspektach wiedzy wszelakiej.

16 września już po raz czwarty świętować będziemy w Olsztynie Dzień Nauki. Mury uniwersytetu i laboratoriów otwarte będą dla miłośników wiedzy. Zobaczyć będzie można to, co na co dzień zamknięte jest przed przeciętnym Kowalskim. Nowością będzie większe wyjście poza mury uniwersyteckie, zarówno z wykładami jak i pokazami. Dzień Nauki dostępny będzie także dla tych, co do Olsztyna mają za daleko.

Nauka – jako sposób odkrywania i poznawania – nie jest elitarna. Jest dostępna dla wszystkich. Badania naukowe to nie laboratoria i drogi sprzęt a człowiek z jego chęcią i rozumem. Kosztowny sprzęt jest tylko narzędziem pomocniczym. Najważniejsza jest ciekawość i metody analizy oraz kontakt z drugim człowiekiem. Poznawanie jest przyjemnością i każdy jest w stanie znaleźć coś dla siebie. Ważne jest uczestnictwo. Jeśli nie bezpośrednio w laboratorium, to poprzez czytanie, rozmyślanie, stawianie pytań, poszukiwanie odpowiedzi.

Dlaczego naukowcy prowadzą żmudne badania? Po pierwsze dlatego, że jest to niezwykle przyjemne (kontekst odkrycia). Po drugie dlatego, że jest to znakomita inwestycja w rozwój gospodarczy. Badania naukowe wprowadzić mogą Polskę w społeczeństwo XXI w. i gospodarkę opartą na wiedzy. Potrzebne są jednak większe nakłady na badania naukowe i przekonanie podatnika, że pieniądze nie są w tajemniczy sposób marnotrawione.

malowanie na szkle

sczachor
W malowaniu na butelkach udoskonaliłem technikę. Zacząłem łączyć kolory, mieszać barwy, nakładać farby. Coraz bardzieje przypomina to malarstwo olejne. A efekty coraz lepsze. Owady rozpoznawalne, to samo z roślinami. Powstaje zielnik na szkle, i entomologiczna kolekcja na butelkach.

Sławna pralka z Drozdowa

sczachor

Kiedy byliśmy na obozie studenckim w Drozdowie k. Łomży w roku 2003 i 2004, zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie z oryginalnym grillem, wykonanym z bębna od pralki automatycznej. Zdjęcie umieściłem w relacjach z obozu na swojej stronie www. No i proszę, po latach otrzymuję taki niecodzienny mail:

Witam!

Jestem dziennikarką Dziennika Polska Europa Świat. Pisze do Pana w niecodziennej sprawie.

Piszę tekst o... pralce (w przyszłym roku minie 100 lat odkąd maszyna z bębnem zaczęła ułatwiać życie kobietom i nie tylko, więc rozważania nad prozaiczna pralką z perspektywy społecznej i feministycznej mogą być ciekawe).

Kiedyś rolnicy przekształcali pralki w maselnice, teraz okazuje się, że bęben pralki może z powodzeniem służyć jako grill. I takiego eko-grilla znalazłam w internecie na Pana stronie. Dlatego zwracam się do Pana z nieśmiałą prośbą, czy moglibyśmy wykorzystać Pana zdjęcie, a jeszcze lepiej, sami sfotografować tego grilla z pralki? I jeszcze moja druga prośba: ponieważ jest Pan pracownikiem Katedry Ekologii i Ochrony Środowiska, może zgodziłby się Pan na zamienienie ze mną kilka słów w sprawie ekologicznych aspektów prania w pralkach i ich recyklingu? Zdaję sobie sprawę, że te prośby są niecodzienne, ale chciałabym napisać ciekawy, zabawny i inteligentny tekst, a pralka jako element codzienności to wdzięczny temat.

Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź.

Z pozdrowieniami,

Maja Gawrońska
--
Dziennik Polska Europa Swiat

Internet jest jest jednak skutecznym środkiem komunikacji i informacji


Zostałem Sysopem

sczachor
Dzisiaj zostałem Sysopem. A co to takiego?
Administrator (sysop) to aktywny i godny zaufania uczestnik projektu, który posiada dodatkowe uprawnienia, niedostępne zwykłym użytkownikom. Uprawnienia te nie mają sugerować kontroli edytorskiej nad projektem.
To w ramach prac na Wikipedii i małego projektu przygotowania płyty DVD.

Wydaje mi się, ze jednym z najskuteczniejszyhc sposobów uczenia się jest... uczenie innych lub spisywanie oraz natychmiastowe zastosowanie wiedzy. Mam nawet mały pomysł jak to wykorzystac w dydaktyce. Spróbuję już w najbliższym roku akademickim na zajęciach z ochrony środowiska.

Niesamowici ludzie

sczachor
Co jakiś czas, w swoim życiu, spotykam niesamowicie upartych, wytrwałych i zmotywowanych ludzi. Ile można osiągnąć, mimo przeciwności losu i niedogodnych warunków? To mnie trochę zawstydza, ale i motywuje. Nie wypada się lenić, gdy inni tak ciężko pracują.
Ostatnio niezwykłym zaskoczeniem jest dla mnie młody entomolog preparujący motyle... jedną reką! Wydawałoby się niemożliwe, człowiek przekreślony... A jednak.
Tacy ambitni młodzi ludzie napawają optymizmem. Zresztą, przeczytajcie sami fragment listu:
Serdecznie witam!
 
Szanowny Panie Profesorze!
 
Pozwalam sobie ponownie do Pana napisać list, tym razem jednak, aby się pochwalić. 11 lipca br. obroniłam się i jestem już magistrem.
Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa i dumna z siebie, tym bardziej, że jestem osobą niepełnosprawną (mam jedną rękę). Moja praca magisterska nosi tytuł "Motyle dzienne (Lepidoptera: Papilionoidea, Hesperioidea) Borku starego", a co się z tym wiąże preparowanie motyli jedną ręką mam opanowane do perfekcji!!
Pochwalę się jeszcze, że pracę obroniłam na bdb!
Kończąc studia na Uniwersytecie Rzeszowskim, nie mam zamiaru kończyć "kariery naukowej". Zapisałam się do Polskiego Towarzystwa Entomologicznego (czekam na odpowiedź), piszę dwie publikacje i planuję otworzyć przewód doktorski w niedalekiej przyszłości.
(...)
Z poważaniem,
mgr (...) Karolina.

Camina de Compostella

sczachor

Podróże wyciszają. Dają możliwość przemyślenia. Można kupić książkę i przeczytać. Lub tylko w czasie kilku godzin marszu przez wioski i lasy albo rowerem, kontemplując przyrodę i antropogeniczny krajobraz można przemysleć i siebie samego, i to i owo.

Zachciało mi się na pielgrzymkę, taka milcząca w samotności. Dziś oficjalne otwarcie kawałeczka szlaku średniowieczego do Santiago de Composlella, do grobu św. Jakuba. Na razie tylko z Olsztyna do Torunia. Ale całość z Estonii az do Hiszpanii.

I zachciało mi się pójść na taką pielgrzymkę szlakiem europejskiego dziedzictwa kultury. Musiałbym potrenować kondycyjnie. Ale może za rok, dwa trzy się wybiorę. Na razie spróbuję czegoś mniejszego. Tak na moje możliwości.

Ekologia Kłobuka

sczachor

II Mimi-Eko Piknik z Kłobukiem

To już w zasadzie nie w połowie drogi, a koniec dzieła. Oni już potrafią!

Przy pięknej pogodzie, radiowych mikrofonach, błysku kamer i notatnikach reportetów odbył się drugi mini-ekopiknik zorganizowany przez moich studentów w koła naukowego. Wymyślili sami, sami znaleźli sponsorów (plakaty, torby z logo, koszulki okolicznościowe, drobne prezenty, zaproszenia, farby itd.). Sami nagłośnili imprezę. A największą moją radością było zobaczyć byłą studentke socjologii z WSIiE TWP (miałem tam wykłady z ekologii), razem z moimi studentami z UWM. Był i liecealista z L.O. II.

I ja tam byłem, malowałem, duchem wspierałem. Dołaczył do nas prezydent miasta - p. J. Małkowski. To było już drugie współne malowanie z vipami.

Z dumą zobaczyłem moich studentów w telewizji, a dzisiaj w gazecie regionalnej.

Oni już potrafią samodzielnie zorganizować edukacyjną i medialną imprezę. O pracę po studiach jestem spokojny. Nie będą bezrobotni.

Teraz pozostaje tylko pomóc im rozkręcić stowarzyszenie lub własną firmę. A ja spróbuję szerzej włączyć nauczanie przez projekt do normalnej dydaktyki na mim wydziale. Jeszcze mi trzeba się nauczyć tego i owego jak i przygotować współpracowników. Ale sadząc po efektach, jestesmy na dobrej drodze.

Uczę się razem ze swoimi studentami. Dlatego jest to "w połowie drogi"...

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci