Menu

profesorskie gadanie

Pisanie i czytanie ułatwia myślenie. Pogawędki prowincjonalnego naukowca, biologa, entomologa i hydrobiologa. Wirtualny spacer z różnorodnymi przemyśleniami, w pogoni za nowoczesną technologią i nadążając za blaknącym kontaktem mistrz-uczeń. I o tym właśnie chciałbym opowiadać. Dr hab. Stanisław Czachorowski prof. UWM, Wydział Biologii i Biotechnologii.

wół i dwa osły

sczachor

Bajeczka o wole i dwóch osłach

W oborze u jednego żłoba stał wół i dwa osły. Codzienie wół wyprowadzany był przez gospodarza i ciężko pracował: orał, bronował, ciagnął załadowane wozy. Wracał do obory zmęczony i utytłany. Osły raczej mało robiły, były wypoczęte, czas spędzały na pogaduszkach.

Kiedy wół tyrał w polu, osły się z niego wyśmiewały: że brudny, że frajer, że źle pług ciągnie, że głupi, że produkuje śmietnik, że jego praca nic nie warta - szkoda czasu. Czasem podkradały ze żłobu co smaczniejsze kąski, zostawiając dla wołu gorsze siano.

Kiedy wół wracał z pola, przywożąc na własnym grzbiecie zielonkę do wspólnego żłobu - osły i wtedy się z niego naśmiewały - przed kurami, kaczkami, świniami i psem Burkiem.

Razu pewnego wół się zbuntował. Przestał pracować - wyglądał na chorego. Raz, drugi i trzeci gospodarz wychłostał go batem - ale wół nic, tylko leży. A robota w polu czekała. Rad nie rad, zaprzągł do jarzma oba osły.

Odtąd osły ciężko pracują, w błocie, w spiekocie, z mizernymi efektami (choć tak szydziły z efektów pracy woła - niby, że mogłyby lepiej). Nienawykłe do roboty. Dalej narzekają, że pług niedobry, że wół świnia, że słońce świeci za gorąco, że droga nierówna.

Ośle - szanuj swego woła! Bo albo zdechnie, albo zastrajkuje, albo się zniechęci.

Psychologia ocen

sczachor

Koniec roku to konieczność sprawdzenie wielu prac i wystawienia ocen. Tak sobie myślę, że ocena świadczy nie tylko o studencie, ale styl i skala wystawianych ocen mówi coś i o oceniającym. Oddaje jego psychikę. Nie myslę o pojedynczych ocenach, ale ich wielosci. To taki nieświadomy portret psychologiczny.

Swoje studenckie przemyślenia sprzed wielu lat, teraz potwierdziłem...

Nie odważę się jednak publicznie podawać szczegółów...

Malowałem smoka

sczachor

W Ornecie malowałem smoka. A w zasadzie namalowałem dwa. Po raz pierwszy malowałem na płótnie zmodyfikowaną techniką batiqu. Malowały same "vipy"... i było to ciekawe przeżycie. Dorośli też potrzebują wyrazić się sztuką... choć dużo bardziej się wstydzą i są zbyt krytyczni wobec siebie.

Wspólne malowanie to dobre warsztaty odstresowujące dla pracoholików.

Dlaczego malowane smoki? Bo to element dni Ornety. Zaproponowałem konkurs literacki ph. "Ekologia orneckiego smoka" i współne malowanie. Prace zostaną zlicytowane w sierpniu, gdy Orneta prezentować się będzie w Olsztynie w ramach Olsztyńskiego Lata Artystycznego.

Dlaczego smoki i do tego pod kątem ekologicznym? To element tworzenia Turystycznego regionalnego protuktu markowego. Twórczośc zaczyna się wcześniej niż malowanie.

Ekologia osobowości

sczachor

Nasze życie upływa w ciągłym stawaniu się, w ciągłym odnajdywaniu swojego miejsca w świecie. O ile te osobowościowe poszukiwania wydają się czymś naturalnym i oczywistym dla wieku młodzieńczego, to wewnętrzne poszukiwania ludzi dorosłych wydają się czymś dziwnym. Mogą być nawet traktowane jako wyraz życiowej porażki. Bo jeśli swojego miejsca w życiu poszukuje 30-latek, a tym bardziej 40- i 50-latek, to co on robił do tej pory? Jeszcze nie odnalazł swojego sensu życia, swojego miejsca w świecie zewnętrznym? Wieczne dziecko?

Osobowościowy dyskomfort jaki pojawia się od czasu do czasu, nasze egzystencjalne pytania jak i filozoficzna i refleksyjna zaduma nad samym sobą i światem zewnętrznym, są wyrazem poszukiwania harmonii między „ja” a światem zewnętrznym, wliczając w to innych ludzi.

Problem sprowadza się to tego, że nie jesteśmy niezmienni. Nie tylko wraz z upływem lat zmienia się nasze biologiczne ciało, nasze potrzeby, ale i nasza osobowość. Nie udaje się wypracować jednej-raz-na-zawsze odpowiedzi, nie udaje się odnaleźć jednej, osobistej harmonii, bo my sami, nasza osobowość ciągłe się zmienia.

Na dodatek świat zewnętrzny, z innymi ludźmi, z jego problemami, wyzwaniami także stale się zmienia. Zmieniają się nasi bliżsi i dalsi znajomi. Jedni odchodzą, pojawiają się inni. W miejsce rozwiązanych problemów pojawiają się inne, zarówno w wymiarze lokalnym jak i w wymiarze globalnym. W konsekwencji osobista harmonia raz osiągnięta nie trwa zbyt długo.

Nie jest porażką poszukiwać po raz kolejny sensu życia, ani w wieku 20 lat, ani 30, ani 40, ani 70. To nie jest wyraz błędnej odpowiedzi, ale wynik nieustannej zmiany własnej osobowości i świata zewnętrznego. Równowaga w relacjach ja-świat ma charakter dynamiczny. Stąd porównanie do ekologii. Ekologia jest nauką o relacjach między organizmem (gatunkiem) a jego środowiskiem. W wyniku różnorodnych procesów ewolucyjnych gatunki zmieniają się nieustannie. Z kolei, na skutek wielu innych procesów przyrodniczych, środowisko rozumiane jako część nieożywiona oraz inne gatunki, też się nieprzerwanie zmienia. W biologii coraz chętniej stwierdza się, że gatunki są nieprzystosowane do środowiska, a jedynie stale się przystosowują. To taka mała rysa na pierwotnym darwinizmie.

„Ekologia osobowości” to jedynie porównanie dwóch różnych wymiarów. Ale jednocześnie przykład naszego głębokiego związku z przyrodą szeroko rozumianą. Jako jej cząstka w pewnym sensie jesteśmy tacy sami. W przyrodzie dostrzec możemy siebie samych, zaś w naszym wnętrzu, jak w zwierciadle, odbija się przyroda.

Aby odnaleźć upragnioną harmonię i radość, ciągle trzeba podróżować. Można to porównać do spływu kajakowego: i my wiosłujemy, i woda płynie. Nieustannie staramy się „wejść powtórnie do tej samej rzeki”, choć to nieosiągalne, o czym wiedzieli już starożytni Grecy.

Wakacyjna podróż, urlopowe oderwanie się od codziennych problemów, ułatwia refleksję nad samym sobą, nad światem, nad sensem i celem życia. Zapach ziemi, szum wody kwilenie ptactwa zazwyczaj pomaga nam wypocząć. Ale czasem – wskutek filozoficznych refleksji - wracamy kompletnie „rozbici”, odmienieni, z pragnieniem odszukania sensu życia po raz kolejny. Bo wakacyjny kontakt z przyrodą pozwala nam dostrzec narastającą dysharmonię między „ja” a światem zewnętrznym. Być może dlatego zatwardziali pracoholicy podświadomie boją się rozleniwionych urlopów.

http://czachorowski.blox.pl/resource/nad.gif

Co zrobić z wyciętymi drzewami?

sczachor

Aleje starych drzew to wartość krajobrazowa i przyrodnicza. Krajobrazowa – zwiększająca atrakcyjność turystyczną naszego regionu, co wyraża się w brzęczącej monecie. Po wycięciu trzeba zasadzić nowe drzewa i czekać kilkadziesiąt lat – potem też będzie ładnie.

Przyrodnicza – bo stare, dziuplaste drzewa są siedliskiem ginących gatunków. Tego już tak prosto spieniężyć się nie da.

W związku z modernizacja dróg nie da się ocalić przed siekierą drwala wielu drzew. Możemy tylko zabiegać, aby nie wycinano tam, gdzie to zbędne.

Niemniej jednak wielu drzew nie uratujemy. Trzeb się z tym pogodzić…

A co dzieje się z wyciętymi drzewami? Idą na opał. Wraz z wieloma porostami czy rzadkimi owadami. Prostymi zabiegami można zmniejszyć straty przyrodnicze. Wystarczy ścięte pnie drzew przewieść w inne miejsce i zostawić. Wiele organizmów dokończy swój cykl życiowy i zasiedli inne drzewa. Krajobrazu nie uratujemy, ale przynajmniej uratujemy wiele cennych gatunków. Gatunków, które wyginęły w wielu miejscach Europy.

Dlaczego próchniejące drzewa są wartością przyrodniczą? Są reliktem starej puszczy z unikalnym siedliskiem próchniejącego drewna, z wieloma rzadkimi grzybami, owadami itd.

Dlaczego to siedlisko jest rzadkie? Od XVIII wieku intensywnie prowadzimy gospodarkę leśną. W lesie próchniejące drzewa traktowane były jako coś zbędnego, wręcz zagrażającego zdrowiu innych drzew. Dlatego systematycznie lasy były czyszczone a dziuplaste drzewa – jako bezwartościowe w produkcji drewna – eliminowane. W rezultacie znacząco zmieniliśmy ekosystemy leśne w całej Europie, wymarło wiele gatunków. Teraz wydajemy grube miliony na przywracanie: i siedliska i samych gatunków.

Naturalna puszcza zachowała się jedynie w maleńkich fragmentach. Przykładem jest Puszcza Białowieska. Tam na uczymy się jak powinien wyglądać ekosystem leśny.

W normalny lesie jest dużo martwego drewna: uschniętych gałęzi, zamierających i próchniejących drzew z dziuplami, poprzewracanych i pni i butwiejących na ziemi. To ogromne bogactwo siedliskowe. I duża różnorodność biologiczna. Drzewo wzrasta i powoli umiera. To ważny proces ekologiczny,

Po szkodzie, w Europie zaczynamy naprawiać. Próchniejące drzewa zachowały się tylko w starych parkach, na cmentarzach w zadrzewieniach nie-leśnych, tam gdzie nie było gospodarki leśnej. Dla przywrócenia procesów ekologicznych w niektórych krajach europejskich ścina się zdrowe drzewa i… pozostawia. Niech próchnieją. Powoli przywraca się to unikalne siedlisko. Na to idą znaczne pieniądze

Próchniejące i dziuplaste drzewa zachowały się m.in. w starych alejach przydrożnych. A w nich wiele ciekawych i rzadkich gatunków. Jeśli wytniemy te drzewa, to wraz z siedliskiem zabijamy zagrożone gatunki. Gdzie znajdą one inne dziuple i próchno?

Propozycja: wycięte drzewa przydrożne wystarczy przewieźć do innych zadrzewień nie wykorzystywanych w produkcji leśnej i tam pozostawić. Mogą to być stare parki, zadrzewienia itd. Być może udałoby się takie drzewa sprzedać na Zachód Europy. W zasadzie nie drzewa a gatunki występujące w tych drzewach. Bo nie tylko u siebie możemy odtwarzać siedlisko martwego drewna, ale także i setki kilometrów dalej.

Złożone na ziemi kłody mogą pełnić także i inne funkcje: schronienia dla płazów i drobnych zwierząt na odkrytym krajobrazie.

W Olsztynie proponuję, aby część martwego drewna złożyć np. w młodych zadrzewieniach (sztuczne nasadzenia) nad jez. Skanda, w parku Kusocińskiego, nad Łyną w planowanym parku, na Posortach. Być może także w Lesie Miejskim. W parkach miejskich potrzebna byłaby pomoc specjalistów od architektury i urządzania zieleni.

Jak powstaje las? Nie wystarczy zasadzić drzewa. Nie wystarczy, gdy drzewa urosną. Musi wytworzyć się także siedlisko martwego drewna. Przewożąc zbędne wycięte przydrożne drzewa do takich miejsc, wspomagamy odtworzenie niezbędnych procesów ekologicznych.

Z całą pewnością w Regionie znajdzie się wiele miejsc: starych parków, cmentarzy, śródpolnych zadrzewień itd. I myślę, że znaleźli by się młodzi ludzie, którzy do takiego projektu by się włączyli. Jestem przekonany, że można na to przedsięwzięcie znaleźć środki finansowe. Byłaby więc okresowa praca dla młodych i ambitnych ludzi bez pracy. Skoro są wykształceni, to niech lepiej nam naprawiają przyrodę niż jak wyjadą do Londynu zmywać naczynia.

Znalazłem już pierwszego chętnego do przyjęcia „niepotrzebnych”, wyciętych, starych drzew. W Łajsie, tuż przy granicy Rezerwatu Jezioro Kośno (http://www.lajs.com.pl).

To co „zbędne” (wycięte drzewa) może uzyskać nową wartość, zarówno w sensie przyrodniczym jak i społecznym.

Warszawiacy, zabierzcie swoje śmieci

sczachor

Sezon turystyczny rozpoczął się wraz z długim, majowym weekendem. Do Łajsu przyjechało całe mnóstwo ludzi. A może i nawet dwa mnóstwa. Śmieci w lesie zaczyna przybywać. Opakowania po słodyczach, pudełka po papierosach, puszki od piwa, butelki wszelakie. Także i całe worki (daczownikom nie chce się płacić za wywóz śmieci?).

Akcję bookcrosingu udało sie zainicjować. Była nawet telewizja kablowa. Szkoda, że nie dotrze do najważniejszych turystów, tych z wielkich miast.

Warszawiacy, zostawcie nam książki (te przeczytane i niechciane). To będzie przejaw waszej kultury (kulturalni ludzie czytają książki). Ale zabierzcie swoje śmieci ze sobą, wrzućcie do pojemników na śmieci - a jeśli ich nie ma w lesie czy daczowisku, zabierzcie ze sobą. To będzie przejaw kultury osobistej.

Kiedy wrócicie ponownie (zapraszamy!) zastaniecie czysty las - czyż nie jest piękny? I znajdziecie w deszczowy dzień coś do poczytania. Nie musicie kupować.

Bookcrossing w lesie

sczachor

Europa na prowincji, prowincja w Europie

 Projekt uwalniania książek, dzielenia się kulturę (bookcrosing) w Polsce dość dobrze się przyjął. Swego czasu Gazeta Olsztyńska promowała taka akcję w Olsztynie. Studenci biologii zainicjowali taka akcję w czyteli wydziałowej. W kilku miejscach, bibliotekach takie półki zagościły na stałe. Są to jednak głównie duże miasta, a więc daleko od prowincji.

 Chciałbym zaproponować kolejny krok, łączący promocję kultury i ekologii, a przy okazji służący rozwojowi turystycznemu regionu, ze szczególnym uwzględnieniem terenów wiejskich.

 Dlaczego bookrossing jest „ekologiczny” (zasada trzech U)

 Wiosna to okres porządkowania i usuwania śmieci, zarówno w obywatelskich akcjach z okazji Dnia Ziemi jaki przez samorządowe służby. Śmieci są wokół nas, przy drogach, jeziorach, w lasach i na trasach spacerowych. Co robić, aby śmieci nas  nie zasypały?

Po pierwsze recykling (utylizuj)– temu służy segregacja odpadów. W rezultacie część (oby jak największa) papieru, szkła, aluminium, plastiku nie trafia na wysypisko, tylko do powtórnego przerobu. Oczywiście nie warto oddawać książek na makulaturę.

Kolejnym, jeszcze lepszym krokiem jest reusing (użyj jeszcze raz)– czyli powtórne wykorzystanie. Są to opakowanie zwrotne (np. butelki). Ale to może być wielokrotne wykorzystanie książki. Jeśli przeczytałeś książkę, twoi domownicy też, to podziel się książką z innymi. Ta sama ilość surowców (papier, koszty druku, energia) zaspokoi potrzeby większej liczby ludzi. Ocalisz może jedno drzewko, mniej śmieci trzeba będzie sprzątać w lesie. Przy okazji może przeczytasz inna książkę.

Trzecim krokiem jest unikanie kupowania zbędnych rzeczy . Wspólne użytkowanie książek, to także unikanie kupowania zbędnych towarów.

 Podziel się z innymi

Podziel się swoją książką (i nie tylko książką) dla środowiska przyrodniczego, dla kultury i z miłości do drugiego człowieka.

 Bokkcrossing na wsi i w lesie

Przyjeżdża do nas wielu turystów. Czasem pada deszcz. Czasem mają już dość słońca, czasem się nudzą w pensjonatach na wsi i w lesie. To dobry moment aby sięgnąć po książkę, przeczytać coś wartościowego. W zabieganym świecie pracoholików nie mamy czasu na spokojna lekturę: tylko krótkie esmesy, newsy w Internecie, po 5-10 sekund. Ale w ciszy lasu, czy nad jeziorem gotowi jesteśmy sięgnąć i po poezje, i po „arlekiny”, po książkę przyrodniczą, a nawet i filozoficzną czy psychologiczną.

 Dlatego chciałbym zachęcić do włączenia się do akcji „uwalniania” książek w ośrodkach wypoczynkowych, pensjonatach, gospodarstwach agroturystycznych. Książki zostawiać mogą sami turyści (weź ze sobą książkę, do domu zabierzesz inną), jak i wydawnictwa, instytucje itd. Możemy promować ksiązki wartościowe jak i te o przyrodzie. Niech turysta wiem co widzi i słyszy w lesie.

Warszawiacy! Przyjeżdzając na Mazury i na Warmie przywieźcie ze sobą książki do "uwolnienia", a z powrotem zabierzcie swoje śmieci! W ten sposób zostawicie po sobie miłe wspomnienia.

 Bookrcossing w Łajsie (Świętowanie Unii Europejskiej)

Łajs to turystyczna wieś w lesie, pod Olsztynem (koło Nowej wsi i Butryn), na dawnej granicy Warmii i Mazur. To wieś, gdzie powstała „Granica Jedności” – w roku wstąpienia Polski do UE. Granica, która łączy i przypomina o naszej wielokulturowej obecności w Europie. Wiecej na stoprnie www.lajs.com.pl

W Pensjonacie Orzeł w Łajsie powstaje taka bookrossingowa półka. Wybierając się z Olsztyna (i nie tylko) na majówkę do Łajsu (można zjeść obiad, popływać, pojeździć konno lub na rowerze – są na miejscu, dwa pensjonaciki, gospodarstwa agroturystyczne) warto zabrać jakieś książki do „uwolnienia”. Może o jakiejś tematyce europejskiej lub nawiązującej do bogatej kultury? A może przyrodniczą? Poza typową majówką proponuję spacer i podglądanie bobrów, spacer i odwiedzenie mogiły Rosjan z I wojny Światowej, mogił autochtonów zamordowanych w lesie przez Armię Radziecką, cmentarza ewangelickiego, alei biskupów oraz delektowania się kwitnącymi na niebiesko przylaszczkami (europejska flaga), na biało zawilców. Są i pomniki z okresu PRL (to dla tych co wybiorą się 1 maja).

 Ja też tam się wybieram, kilka książek przyrodniczych zostawię. Nieco później przywiozę ksiązki w języku niemieckim i angielskim. To dla turystów zza granicy.

 Zacznijmy od Łajsu, potem może uda się uruchomić podobne miejsca w wielu wsiach i miejscowościach. Z książek skorzystają nie tylko turyści. Skorzystają także miejscowi. W wielu przypadkach będzie to jedyna biblioteka na wsi i na prowincji.

 Niech kultura z ekologicznego powodu trafi w pobliże popegerowskich, zaniedbanych wsi.

 Dodatkowe informacje:

Łajs 6, pensjonacik – Mirosław Anasiński, tel. (089) 513 30 96, 513 33 33

Moje pierwsza reklamówka

sczachor

Praca dla podtrzymania stanu

ledwie postrzątane, a już są śmieci: reklamówki, pudełka po papierosach (ci wstrętni palacze-śmieciarze:( ), torebki po chipsach. Wiele osób spaceruje z psami - czy im to nie przeszkadza? Niektórzy przy okazji puszczają dymka...

Idąc rano do pracy uzbierałem reklamówkę tych drobnych śmieci. Nawet nie musiałem wyjmowac reklamówki z plecaka - wszystko na miejsu...

Teraz pozostanie konieczność wysiłku i pracy dla podtrzymania stanu czystości. Pracy, której spektakularnych efektów nie będzie widać. Ale dzięki temu świat będzie piękniejszy. Poza widowiskowymi, medialnymi akcjami typu Sprzątanie Świata czy Dzień Ziemi potrzebny jest wysiłek anonimowych, cichych rąk. A przede wszystkim wola czynienia świata piękniejszym. Nie tylko dla siebie.

Na razie piszę o tym, bo jest to dla mnie duże, wewnętrzne odkrycie, mój pierwszy krok. I zdziwienie, że można, że to takie łatwe i że widać efekty. Moja codzienne droga do pracy przez dziki zakątek przyrody jest pięniejsza. I niech tak pozostanie. A skoro się "samo nie zrobi", to jeśli nie ja, to kto?

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci