Menu

profesorskie gadanie

Pisanie i czytanie ułatwia myślenie. Pogawędki prowincjonalnego naukowca, biologa, entomologa i hydrobiologa. Wirtualny spacer z różnorodnymi przemyśleniami, w pogoni za nowoczesną technologią i nadążając za blaknącym kontaktem mistrz-uczeń. I o tym właśnie chciałbym opowiadać. Dr hab. Stanisław Czachorowski prof. UWM, Wydział Biologii i Biotechnologii.

Sukcesja wtórna nie tylko dla studentów

sczachor

Ten blog powstał z myślą o kontakcie z moimi studentami, potem absolwentami. Chciałem w nim opowiadać o trudach i mozołach wspólnoty uczących i nauczanych. Ale blog stał się także formą popularyzacji wiedzy i nauczania zarówno na odległość jak i poza murami uniwersytetu. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego i mieści się w misji uniwersytetu. Treść ciągle ta sama, tylko formy wyrazu i przekazu się zmieniają.

 To taka ksiązka pisana w odcinkach, w formie brudnopisu ale za to interaktywna. Nie zamykam jej przed nie-studentami. Oczywiście, że pomogę w miarę czasu i możliwości. Takich próśb jak poniżej jest więcej…

 Dzień dobry;)
Przez przypadek trafiłam na Pana stronę, szukając jakiś nowych publikacji na temat sukcesji wtórnej. Widzi Pan, ja mam 16 lat i zgłosiłam się do olimpiady biologicznej, w której konieczne jest zrobienie pracy badawczej. W mojej pracy chcę porównać florę roślin naczyniowych łąki nieużytkowanej i wypasanej w celu zaobserwowania sukcesji wtórnej. Zrobiłam dużo zdjęć, oznaczyłam dwa tereny zbliżone do siebie pod względem nachylenia stoku, wielkości i rodzaju gleby itd. Jednak brakuje mi literatury na ten temat. I mam prośbę do Pana. Jakby Pan mógł mi napisać kilka tytułów książek lub czasopism, w których mogłabym coś znaleźć to byłabym bardzo wdzięczna, bo naprawdę bardzo mi na tym zależy:) wiem, że Pana blog przeznaczony jest dla studentów:) ale... może zrobi Pan wyjątek i pomoże mi:) mam taką nadzieję:) z góry dziękuję:) Pozdrawiam Ania S.

Czasem owe prośby mają kierunek dwustronny:

 Witam!
Kiedyś Pan Profesor prosił o zdjęcia chruścików zainfekowanych Gordiusem, teraz udało mi się takie zrobić więc przesyłam. Dodam tylko że populacja z rzeki Grabi musi być solidnie zainfekowana, gdyż z 90 larw do tej pory wyciągnęłam ponad 20 nitników. Pozdrawiam!
Palina S.

 Kiedyś, jeszcze na ulicy Żołnierskiej, przychodziło na „kółko” do mnie kilku chłopców z pobliskiej szkoły. Dużo później jednego z nich zobaczyłem już jako studenta biologii. I to bardzo dobrego, aktywnego i z pasją badawczą. Inni uczniowie, którzy trafili w liceum przy pisaniu pracy badawczej (na olimpiadę) są teraz lekarzami, jeżdżą po dalekim świecie. Warto wiec inwestować w wiedzę. A jeśliby i Internet (wraz z blogiem) miał być do tego sposobem, to dlaczego nie skorzystać? Przecież i ja się przy tym uczę! Tak jak w każdej dyskusji.

Inne spojrzenie na popularyzację wiedzy

sczachor

Uczestnicząc w przekazywaniu myśli i idei (memów) współuczestniczymy w powstawaniu wynalazków. Zarówno pisząc do czasopism z listy filadelfijskiej jak i "popularyzując" wiedzę (pisząc w Internecie czy popularnej gazecie).

I ty możesz być wspołtwórcą wynalazków technicznych czy dzieł artystycznych. To w nawiązniu do wielkiego malowania "Barwy Olsztyna" prof. Eugeniusza Geno Małkowskiego (więcej na stronie http://odn.uwm.edu.pl).

Rodzi się nowa naukowa rzeczywistość

sczachor

Jeszcze do niedawna uważałem, że liczy się tylko to, co wydrukowane na papierze. Wpisy na stronie czy blogu jakby takie nie do końca istniejące, nie ważne.

Jakiś czas temu zauważyłem w dobrym podręczniku akademickim cytowanie... artykułu z Gazety Wyborczej. A więc całkiem poważne cytowanie eseju naukowego, opublikowanego w prasie codziennej. W innych czasopismach widzę cytowanie i polecanie artykułów z podaniem ich adresu intrnetowego (strona lub pdf). Jest to wygodne, bo w ciągu kilku minut docieram do tego, co mnie zainteresowało. Zupełnie niemożliwie w tradycyjnej, papierowej rzeczywistości. Trzeba byłoby wybrać się do biblioteki. A te specjalistyczne to setki kilometrów od miejsca zamieszkania. Więc praktycznie niedostępne.

Zarówno "pogardzana" popularyzacja wiedzy jak i źródła internetowe stają się z roku na rok coraz bardziej pełnoprawne. A ze względu na swoją funkcjonalność i ułatwienie w dyskusji czy komunikowaniu się, niebawem mogą stać się głównymi i pełnowartościowymi.

Czasem wydaje mi się, że żyję  już w równoległym świecie z zupełnie inną kulturą i cywilizacją. A żeby ją zrozumieć i w niej funkcjonowac potrzeba "uczenia się nowych języków obcych"...

Szybkie zmiany obrazu w telewizji. Mnie głowa boli. Ale w tym wytrasta zupełnie nowe pokolenie kultury obrazkowej, niemalże ludzi z ADHD. Inny język przekazu. Czy ja potrafię się porozumieć ze studentami z tej innej rzeczywistości? Czy potrafię komunikawać się w tym "obcym" języku?

Prawo Jante (i antyprawo Paulo Coelho)

sczachor

Przez wiele lat myślałem, że "polskie piekiełko" czy "nie wychylaj się" to iście polska narodowa specjalność. Ale nie, jest ono powszechne, ogólnoludzkie, Skandynawowie znają to pod pojęciem "Prawo Jante". Być może wynika z obawy przed samotnością.

Prawo Jante w wersji P.Coelho: „Jesteś nic niewart, nikogo nie interesuje, co myślisz, bądź przeciętny i anonimowy – to najlepsza droga. Postępując w ten sposób, unikniesz poważniejszych problemów w życiu”.

I pisze dalej: 

„ Przeciętność bywa wygodna do czasu, gdy do drzwi zapuka tragedia, a wtedy ludzie zadają sobie pytanie: Dlaczego nikt nie zareagował, skoro wszyscy widzieli co się święci? To proste: nikt się nie odezwał, bo inni milczeli.” Przecież nie dotyczy tylko rzeczy dużych. "Nie wychylaj się" utrudnia rozwój instytucji, mniejszych czy większych grup i przedsięwzięć. Zwłaszcza wtedy, gdy zachodzą zmiany w otoczeniu i wymagają kreatywnej odpowiedzi.

 Antyprawo Jante zaproponowane przez Paulo Coelho „Jesteś więcej wart, niż myślisz. Twoja praca i twoja obecność na ziemi są ważne, nawet jeśli w to nie wierzysz. To prawda, że myśląc w ten sposób, możesz mieć wiele problemów, ponieważ łamiesz prawo Jante. Jednak nie daj się nikomu zakrzyczeć, żyj bez strachu, wygrasz.”

Prawo Jante, znane od wieków w Skandynawii, formalnie ogłoszone w 1933 przez pisarza Aleksandra Sandemose’a w opowiadaniu Uciekinier przełamuje bariery. Jante to nazwa miasta pojawiająca się w książkach, a jego pierwowzorem był duński port Nykobing.

Paulo Coelho „Być jak płynąca rzeka. Myśli i imprez 1998-2005”. Świat Książki, Warszawa 2006.

Nie zapomnij o pochwałach

sczachor

Do dobrego łatwo przywyknąć. Wydaje się nam, że to normalne, że autobus przyjeżdza punktualnie, że nauczyciel się stara, że piekarz, szewc etc. dobrze wykonują swoją pracę. Czy kierowca autobus, który jedzie delikatnie, bez szarpania. Być może jesli sie odzywamy... to tylko żeby zganić, żeby skrytykować, żeby zrobić awanturę, że coś jest nie tak. W rezutlacie można byłoby odnieść wrażenie, że świat wokół nas to nieustanna pyskówka, skakanie do gardeł, jedno wielkie krytyczne recenzowanie zupy i wystawy.

Dostrzeganie drobnych rzeczy jest ważne. A jeszcze ważniejsze opowiedzenie o tym. Tak, aby kierowca, który się stara miał na to siłę. Jeślli słyszeć będzie tylko reprymendy... to czy w końcu nie zgorzknieje (bo dobrego nikt nie widzi)? Dobre słowo umacnia, buduje, a przede wszystkim daje siłę do wytrwałości.

Bądź sprawcą czyjejś wytwałości.Podbuduj dobrym słowem. Pochwal - bo jeśli nie Ty, to kto?

Zakazane kubki i długopisy

sczachor

Pomysł na "muzeum nauki" nabiera rumieńców. Udało się zainteresować i drugą gazetę. http://miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,4222597.html

Najzabawniejszy jest szum i dyskusja na Forum. Kto by pomyślał, że spotka się to z tak energiczną odpowiedzią :). Ale przy okazji pojawił się nowy pomysł do zareklamowania wystawy "Zakazane kubki i długopisy". Dlaczego wystawa budzi kontrowersje? Brzmi ciekawie, tak jak teletubisie czy lektury szkolne niektórych autorów.

Tu przypomina mi się powiedzienie: "Kto nie chce - szuka powodu, kto chce - szuka sposobu". Drodzy studenci, nie wyciągajcie błędnych wniosków, że "nie warto się wychylać". Warto! Obok szukających powodu spotkacie wielu szukających  sposobu. Z tymi ostatnimi warto i "konie kraść". Ja ich znajduję, to i Wy znajdziecie.

Zapytaniowe inspiracje

sczachor

Do filozoficznych poszukiwań z zakresu filozofii i metodologii nauki, w ostatnich dniach zainspirował mnie list:

Szanowny Panie Profesorze

Nazywam się (...), pracuję jako redaktor merytoryczny nad serią
podręczników do nauki biologii w gimnazjum. Obecnie zajmujemy się ekologią. Natrafiliśmy na niespodziewany problem. Otóż mamy kłopot z podaniem definicji nieantagonistycznych zależności międzygatunkowych. Tego typu informacje zawsze staramy się sprawdzać w poważnych źródłach naukowych, jednak w tym wypadku opis np. mutualizmu zmienia się w zależności od źródła. Na domiar złego w różnych publikacjach napotykaliśmy na inne podziały tych zależności. związku z tym w imieniu Wydawnictwa bardzo proszę Pana o pomoc. Czy mógłby Pan nam powiedzieć, jakie obecnie wyróżnia się dodatnie zależności międzygatunkowe? Czy w Polsce istnieje jedna, obowiązująca definicja tych zależności i określony jest ich podział? Z góry dziękuję za pomoc.

Z wyrazami szacunku
M.C.

Ostatnio borykałem się z ekosystemem i krajobrazem. Potyczka z symbiozą okazała się równie inspirująca. Odnalazłem więcej  ciekawym powiązań między modelami ekologicznymi a modelami z filozofii nauki. Okazało się, że zajęcie się naukowymi problemami jest znakomitym relaksem i odpoczynkiem...

Rozwikłałem bałagan i znalazłem źródło niejednoznaczności opinii w zakresie i symbiozy i związków między gatunkami. Teraz warto będzie gdzieś się tym podzielić, aby inni nie odkrywali Ameryki po raz setny. A może niech odkrywają, co będę ograniczał komuś przyjemności przygód intelektualnych i radości odkrywania?

Poza oficjalnymi godzinami

sczachor

Miło mi, że mogę być z moimi studentami także poza zajęciami, na ich ślubach, spotkaniach. Nie tylko w czasie zajęc wyjazdowych, ale także na codzień. Cieszę się z ich sukcesów zawodowych jak i prywatnych.

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci