Menu

profesorskie gadanie

Nowy adres bloga https:profesorskiegadanie.blogspot.com

Podlasie, bioróżnorodność i chruściki

sczachor

Do tej pory przez Podlasie jedynie przejeżdżałem lub odwiedzałem je turystycznie. Podlasie jest piękne i urokliwe, zarównie w zakresie dziedzictwa kulturowego jak i przyrodniczego. Tym razem wróciłem nad Wigry w celach naukowych. Okazją było XXII Sympozjum Zintegrowanego Monitoringu Środowiska Przyrodniczego, 20-lecie Stacji Bazowej Wigry oraz temat sympozjum „Zintegrowany Monitoring Środowiska Przyrodniczego – aspekty metodyczne, stan aktualny, perspektywy” (Gawrych Ruda, 27-29 maja 2013 r.).

Jak zwykle dla mnie spotkanie się z ludźmi, uprawiającymi naukę było inspirujące i ożywcze. W dyskusjach można odzyskać energię do działań i inspirację do kolejnych poszukiwań. Do tego okazja do "wymuszonych" przemyśleć w podróży, przemyśleć na które zazwyczaj brakuje czasu w "zabieganym" życiu codziennym.

Zostałem zaproszony, aby wygłosić referat o chruścikach i biomonitoringu: "Możliwości wykorzystania chruścików (Trichoptera) w monitoringu stanu wód oraz ekosystemów". Przygotowanie wystąpienia pozwoliło uporządkować dotychczasowe moje badania w tym zakresie ale i dokonać zupełnie nowych przemyśleń. Taka swoista praca domowa. W czasie sympozjum mogłem posłuchać wielu ciekawych referatów, podyskutować… i w sumie mocno zainspirować się do kolejnych badań w zakresie biomonitoringu i wykorzystania chruścików w monitorowaniu różnorodnych procesów przyrodniczych. Konferencje naukowe są jak drogowskazy, pozwalaj zatrzymać się, pomyśleć i wybrać kierunek dalszej wędrówki, w tym przypadku intelektualnej i badawczej.

Monitoring środowiska przyrodniczego nie jest sztuką dla sztuki, jest procesem rozpoznawania zarówno stanu obecnego jak i kierunku zmian. I nie tylko dla samej wiedzy, ale żeby podejmować działania. I jedno i drugie jest trudne, bowiem wymaga dobrej i adekwatnej wiedzy, zarówno ogólnoteoretycznej jak i szczegółowej i stosowanej. Jest w moim odczuciu ekologią stosowaną a raczej nowym programem badawczym ekologii.

Monitoring środowiska przyrodniczego (którego częścią jest biomonitoring) wyodrębnia się jako samodzielna dyscyplina naukowa w systemie nauk o środowisku. Ma więc indywidualny przedmiot badań, ma określony zakres i metody badań, dopracowuje się standaryzacji metod badawczych oraz propozycji modeli funkcjonowania i kierunku zmian środowiska przyrodniczego.

Można zauważyć, że coraz bardziej Zintegrowany Monitoring Środowiska Przyrodniczego (państwowy) dostosowuje program monitoringu do osiągnięć wiedzy w zakresie teorii odnoszących się do środowiska przyrodniczego. Jest okazja zweryfikować modele ekologiczne i szukać kolejnego impulsu do intensyfikacji interdyscyplinarnych badań ekologicznych. Osobiście chciałbym rozwinąć moje wcześniejsze pomysły ze wskaźnikami naturalności oraz modele wysp ekologicznych w heterogennym krajobrazie.

Monitoring przyrodniczy uwzględnia elementy klimatyczne, hydrologiczne, geograficzne jak i biologiczne. Integracja tych komponentów w jeden spójny teoretycznie system jest dużym wyzwaniem. Monitoring zmierza do określenia aktualnego stanu, różnych form zagrożenia środowiska przyrodniczego i form ochrony, ale i określania charakteru szybkości i kierunku przemian środowiska przyrodniczego Polski (przecież nie tylko o globalne zmiany klimatu chodzi). Najważniejszym zadaniem do realizacji w ramach Zintegrowanego Monitoringu Środowiska Przyrodniczego jest analiza i weryfikacja programu podstawowego w powiązaniu z rozwojem modeli teoretycznych, dotyczących środowiska jak i w powiązaniu z potrzebami praktycznymi środowisk lokalnych. W jakimś sensie jest ekologią stosowaną. I chciałbym się w ten program badawczy włączyć jeszcze bardziej niż dotychczas.

Podróże turystyczne dają energię do codziennej pracy (są formą regeneracji i odpoczynku). Dla naukowca podróże na sympozja dają ożywczą inspirację i motywację do pracy.

Prowincjonalne słoiki czyli biedronka i podryj dębowiec

sczachor

"Słoiki" - tak mówią w wielkim mieście na przyjezdnych. Tych z prowincji, co to do domu po wałówkę jeżdżą i w słoikach przywożą. W tych słoikach da się zauważyć drenowanie prowincji z kapitału społecznego (za lepszą pracą, szansami i karierą) jak i z surowców. Z prowincji słoiki jadą wypełnione maminym jedzonkiem, wracają puste...

Dla mnie - jak już wielokrotnie podkreślałem - prowincja brzmi dumnie. W tym kontekście słoiki również. Maluję na tym, co ma być wyrzucone, zbędne, niepotrzebne. W podtekście jest kulturowy recykling i przywracanie wartości rzeczom pozornie mało wartościowym. Dostrzeganie i wydobywanie piękna z tego, co dla innych bezwartościowe, zbędne i godne lekceważącej pogardy...

We wtorek te wyżej ukazane słoiki trafią w dobre ręce. Aby wędrowały i opowiadały o prowincji, o dobrym jedzeniu na prowincji i niebanalnym życiu. Słoiki po majonezie Kętrzyńskim. Zwykłe? Niezwykłe! Mające wiele do powiedzenia. Przystaw ucho jak do muszli ślimaka morskiego i posłuchaj... opowieści o prowincjonalnym życiu.

Na jednym namalowałem biedronkę siedmiokropkę. Taką pospolitą bożą krówkę (czytaj więcej) . Na drugim też chrząszcz - podryj dębowiec (Attelabus nitens) z rodziny ryjkowcowatych. Podryj należy do grupy tutkarzy, u których występuje ciekawy instynkt macierzyński (jak u rodziców "słoików") - samica skręcają z liścia swoistą tutkę, w której chroni  jaja o potem przebywa larwa. Podryj dębowiec żyje na dębach, szczególnie często spotkać można go na odroślach pni dębowych.

Niech więc jedzie biedronka z podryjem w daleki świat, opowiadać o prowincjonalnym życiu na Warmii i Mazurach.

Ostrzeganie przed burzami i kultura kumulatywna

sczachor

Kiedyś, gdy bliżej żyliśmy przyrody, a nawet w kulturze agrarnej (wiejskiej, również uzależnionej od pogody), codzienną koniecznością było indywidualne przewidywanie pogody. Po wschodzie i zachodzie słońca, po chmurach, po locie jaskółek, po "łupaniu w kościach". Współcześnie, gdy częściej patrzymy w monitor niż w niebo i gdy mamy mobilny internet, znacznie częściej i sprawniej szukamy prognozy pogody na portalach (zdając się na specjalistów). Przy okazji coraz bardziej - w sensie indywidualnym - oduczyliśmy się rozumieć otaczające nas zjawiska meteorologiczne. Nie jest to regres tylko bardziej zaawansowana praca zespołowa czyli kultura kumulatywna.

Na dodatek za sprawą globalnych zmian pogody zmienia się nam klimat i pojawiają się nietypowe zjawiska atmosferyczne, w tym burze (groźniejsze niż kiedyś). Kilka dni temu zostałem zaproszony do przetestowanie internetowego serwisu ostrzegającego przed burzami - antistorm. Serwis jest w trakcie budowy i testowania. Dodałem u siebie na bogu mały gadżet - kontrolkę w bocznej szpalcie. Tak więc drogi internetowy czytelniku burza i gradobicie Cię nie zaskoczy w czasie czytania bloga :).

Ostrzeżenie przed burzami jest krótkoterminowe, do 2-3 h i melduje w razie 'niezerowego' statusu o istnieniu zagrożenia, czasie do nadejścia burzy i prawdopodobieństwie dla danej lokalizacji (miejscowości lub miejsca przebywania). Amerykanie mają syreny alarmowe. W związku z nowymi, gwałtownymi zjawiskami pogodowymi i my musimy się nauczyć prostego i skutecznego ostrzegania. Jak autor tego serwisu informuje, docelowo będzie można także zainstalować aplikację na telefonie z Androidem, albo dostawać powiadomienia przez gadu-gadu.

Internet jest jaskrawym przejawem trzeciej rewolucji technologicznej. Poza innymi skutkami decentralizuje i demokratyzuje naukę - coraz więcej osób skutecznie może naszą kumulatywną wiedzę gromadzić, przetwarzać, udostępniać i uzupełniać.

Sukces ewolucyjny człowieka nie tyle wynika z indywidualnych zdolności i inteligencji osobników co z umiejętności współpracy i empatii. To właśnie współpraca i empatia stymulowała powstanie języka i stale doskonali umiejętności komunikacji.

Kiedyś, gdy już powstał język jako forma komunikacji, głównym magazynem wiedzy były nasze indywidualne mózgi. W rozmowie i obserwacji zbieraliśmy informacje o świecie, gromadziliśmy je, przetwarzaliśmy i udostępnialiśmy. Kumulowanie wiedzy miało charakter osobniczy. Ale nie tylko, bo była to także pamięć plemienia, pamięć i wiedza zbiorowa, rodząca się we współpracy. Stąd archaiczny szacunek do ludzi starych z siwymi włosami. Przez dziesiątki tysięcy lat starcy (mędrcy) byli "bibliotekami" wiedzy wspólnej. Wiedzy, którą ciągle trzeba było "zapisywać" w kolejnych mózgach ("przegadywać"). Bo człowiek nie żyje wiecznie. Ale starzy mędrcy nie tylko zbierali w rozmowach informacje o świecie, ale ją także sukcesywnie kumulowali - z pokolenia ja pokolenie, aktualizując, dodając nowe elementy. Dużo możemy bo "stoimy na plecach gigantów". Jest to więc dziedziczenie horyzontalne i pionowe (generacyjne). Teraz z takiego sposobu również korzystamy.... ale ze względu na coraz bardziej rozbudowaną zbiorową "pamięć zewnętrzną"... zapamiętujemy znacznie mniej (dlatego cay system szkolny musi się zmienić!). Kto z nas pomięta i potrafi z głowy odtworzyć linię genealogiczną do kilkunastu pokoleń wstecz? A czy potrafimy opisać koligacje rodzinne ze wszystkimi pociotkami i kuzynami? Nawet jeśli mamy znacznie łatwiej, bo nie żyjemy już w rodzinach wielodzietnych a więc relacji rodzinnych jest znacznie mniej do zapamiętania. Możemy oczywiście więcej, ale za sprawą pisma i wiedzy ("dysków") zewnętrznych.

Kiedy człowiek wymyślił pismo, to papier, tabliczka gliniana czy deseczka stała się dodatkową pamięcią zewnętrzną, znacznie ułatwiająca kumulowanie zbiorowej wiedzy ludzkości. Pismo pozwoliło się komunikować dalej niż sięga ludzki głos i mogą nogi zaprowadzić, umożliwiło także podróże w czasie... Nasze "plemię" znacznie się poszerzyło. I horyzonty myślowe także, bo poszerzyła się grupa ludzi, pozostająca ze sobą w współpracującej komunikacji. Poza wiedzą zgromadzoną w głowach "starców" znacznie więcej wiedzy gromadziły biblioteki z papirusami i rękopiśmienniczymi książkami. Biologicznie człowiek się nie zmieniał, ale znacząco zmieniała się cywilizacja, społeczeństwo.

Duży skok w rozwoju kultury kumulatywnej i współpracy międzyludzkiej spowodowały książki drukowane - zmniejszyły się koszty tworzenia i powielania książek oraz znacznie ułatwony został dostęp do gromadzonej, rozbudowywanej i upowszechnianej wiedzy ogólnludzkiej.

Internet jako element trzeciej rewolucji technologicznej jeszcze bardziej ułatwił tworzenie wiedzy, jej gromadzenie i udostępnianie. Na skalę globalną i niewyobrażalną wcześniej. Także współpraca i komunikacja jest na skalę nigdy wcześniej nie występującą. Nasze plemię jest gigantyczne, a słowo "człowiek" znaczy przecież członek naszego plemienia...

Już nie tylko rozmawiamy ze sobą, już nie tylko czytamy prasę, ale w tej chwili możemy się szybko i sprawnie komunikować za sprawą mobilnego internetu. Oczywiście, bez współpracy i szeroko rozumianej empatii nie byłoby to możliwe. Dlatego nie musimy wiedzieć wszystkiego. Nie musimy znać się na tym, czy dzisiejszy zachód słońca przepowiada dobrą czy złą pogodę na jutro. Ostrzeżenie przed burzą dostaniemy na swojego smartfona :). Zdejmiemy pranie z balkonu, schronimy się wcześniej w jakimś budynku w czasie wakacyjnej wycieczki czy spaceru, zamkniemy okna w domu, wjedziemy samochodem do garażu, itd.

W edukacji (szkolnictwie) atmosfera coraz bardziej duszna, jak przed burzą...

sczachor

Coraz częściej spotykam w różnych mediach (i grupach nieformalnych w realu) coraz poważniejsze głosy krytyki, kontestacji i niezadowolenia z naszej edukacji na różnym poziomie. Czy to początków szkoły, matury czy to poziomu studiów. Jak przed burzą. Podobnie było na przełomie lat 80. i 90. XX wieku. Wydyskutowane, przemyślane zmiany wprowadzono i mocno zmieniono system edukacyjny w Polsce. W rezultacie wykształcenie wyższe z elitarnego stało się egalitarne. Po tych dwudziestu latach jeszcze nie do końca zdajemy sobie sprawę z ogromnej skali i zakresu zmian w społeczeństwie, wywołanych tamtymi reformami i zmianami.

Podobnie teraz jesteśmy powszechnie rozdyskutowani. Ale dyskomfort nie wynika  z faktu, że szkołę wymyślono źle czy ostatnie zmiany były złe. Po prostu zmienił się świat wokół nas. Tak jak zmieniamy ubrania na nowsze (dostosowane do pogody, sytuacji i mody), tak jak wymieniamy telefony na coraz nowocześniejsze, jak modernizujemy mieszkania i wymieniamy sprzęt AGD, tak musimy ciągle zmieniać system edukacji. Ewolucja w takim samy stopniu odmienia biosfera jak i społeczeństwa  i kulturę.

"Sądzę, że bardziej niż na studiach rozwinąłem się przez program [program telewizyjny "Matura do bzdura"], gdzie musiałem tworzyć zespół, poznać media, zasady ich funkcjonowania. To wszystko trzeba było zgrać i nie dałyby mi tego żadne studia" (Adam Drzewicki w wywiadzie Rafała Bieńkowskiego, Gazeta Olsztyńska, 17.05.2013, podkreślenie S.Cz.)

Potwierdza to tylko moje obserwacje i umacnia w woli zmieniania sposobu prowadzenia zajęć oraz współpracy z nauczycielami. Od dłuższego czasu staram się skupiać na zadaniu a nie obecności, na projektach i pracy zespołowej studentów. Być może dawniej pewnych kompetencji społecznych uczyliśmy się w wielopokoleniowej rodzinie, na podwórku i z konieczności pracy (pomagania rodzicom). Teraz żyjemy w innych warunkach i dawna szkoła mniej pasuje do rzeczywistości. Codziennie rodzi się nowa rzeczywistość :). 

"Nasz system edukacji jest niewydolny, bo każe nam tylko wykuć to, co jest w książce, a potem wypluć. Osoby, które tylko wkuwają, nie ćwiczą w większości swojej kreatywności" (A. Drzewicki).

System jak system - wszystko zależy od nauczyciela na czym się skupia, czy na swojej karierze i wskaźnikach awansu lub oceny (czyli pracuje dla "ocen") czy na uczniu i procesie edukacji (skupia się na zadaniu). Na swojej drodze spotykamy kiepskich i znakomitych nauczycieli. Podobnie z innymi zawodami. Kujoni zawadzają nam także przy złych inwestycjach, niedostosowanych do potrzeb społecznych (bo wypluwają to, co zapamiętali kiedyś z książek, bez związku z zastaną sytuacją tu i teraz).

Zaniedbywanie takich kompetencji społecznych jak empatia, odpowiedzialność, rzetelność, skupienie się na zadaniu a nie zewnętrznych, krótkookresowych ocenach (egoizm), skutkuje jakością naszego życia w każdym zawodzie.

Jak pamiętam swoją edukację od pierwszej klasy szkoły podstawowej to kujoni byli zawsze. Teraz może to bardziej przeszkadza, bo niewydolność kujoństwa i uczenia się na pamięć dużo mocniej przeszkadza gospodarce opartej na wiedzy! Kujoństwo to system uczenia się dla ocen nie dla siebie (brak wewnętrznej motywacji np. ciekawości świata). Wszystko sprowadza się do motywacji. Podobnie na uczelniach wyższych, gdzie wyuczeni kujoństwa w szkole (uczyli się dla ocen) obecni naukowcy teraz publikują dla "punktów", żeby dobrze wypaść (postępu wiedzy to za bardzo nie przynosi). Może zawinił system selekcji a może samodzielnie myślących i kreatywnych jest za mało, zwłaszcza jak na obecne potrzeby społeczeństwa wiedzy i niezbędnej kreatywności w gospodarce opartej na wiedzy. "Pamięciowość" zawodzi w szybko zmieniającym się świecie i szybko dezaktualizujących się informacjach na większości stanowisk pracy.

Z daleka nie widać różnicy, bo znakomici naukowcy także publikują w punktowanych czasopismach. Z bliska widać różnice. Tak jak w szkole, gdzie niektórzy piątki dostają za głęboką wiedzę i niejako przy okazji, inni bo wykuli na blachę lub skorzystali z bryków lub ściągania. Ogólny ogląd edukacji i różnorodne wskaźniki mogą być mylące. Tak jak z daleka, gdy widzimy parę w seksualnych czynnościach, to nie wiemy czy to gwałt czy erotyczne uniesienie pełne krzyków... Trzeba się przypatrzeć i zinterpretować docierające sygnały... i podjąć adekwatną decyzję: biec z pomocą i dzwonić na policję, czy dyskretnie się oddalić. Podobnie z systemem edukacji: na szkołę zawsze narzekano więc wystarczy machnąć ręką, albo jest rzeczywiście problem i trzeba szybko interweniować.

"Nasz system nie uczy samodzielnego myślenia (...) Młodzi ludzie mają problem z niestandardowym myśleniem, a żyjemy przecież w świecie, który właśnie tego od nas wymaga.(...) Osoby, które opuszczają szkoły, boja się nie tylko sami założyć firmę, ale nawet samodzielnie myśleć. Nasze społeczeństwo ma problemy z rozumieniem tego, co widzi, czyta." (A. Drzewicki)

Bądź zmianą jakiej oczekujesz od świata. O jakości decydują pojedyncze osoby (np. nauczyciele) jak i cały system. Trzeba zmieniać oba elementy, ale ten pierwszy w największym stopniu zależy od nas samych. Możemy od zaraz i bez długotrwałego negocjowania z innymi.

Nigdy nie jest za późno na zmiany, te indywidualne jak i te systemowe.

Dzień Polskiej Niezapominajki i Międzynarodowy Dzień Bioróżnorodności

sczachor

Niezapominajka - by nie zapomnieć o rzeczach ważnych!

Dwie majowe daty przypominają o niezwykle ważnej dla nas kwestii dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego. 15 maja obchodzony jest Dzień Polskiej Niezapominajki – święto przyrody, którego sensem i celem jest przypominanie i promowanie walorów przyrody, przypominanie o ochronie środowiska i zachowaniu różnorodności biologicznej Polski. Drugim celem Dnia Polskiej Niezapominajki jest zachowanie od zapomnienia ważnych chwil w życiu, osób, miejsc i sytuacji. Bo dziedzictwo przyrodnicze bardzo mocno splata się z dziedzictwem kulturowym. Jedno od drugiego mocno jest uzależnione. Akcję zapoczątkował w 2002 nie żyjący już redaktor Andrzej Zalewski, prowadzący audycję Ekoradio (Polskie Radio, Program Pierwszy). Temu polskiemu świętu bioróżnorodności patronuje od lat: Gazeta Wyborcza i Przyroda Polska, a na naszym gruncie także Gazeta Olsztyńska. W świętowaniu uczestniczą przedszkolaki, uczniowie,  leśnicy, rolnicy, naukowcy.

Czy różnorodność biologiczna to coś ważnego czy jest to tylko jakaś infantylna fanaberia nawiedzonych ekologów lub przedszkolaków?

Wymieranie gatunków dziko żyjących oraz starych ras zwierząt i odmian roślin to problem globalny, przynoszący duże straty w gospodarce. W przeszłości kilkanaście cywilizacji z całego świata upadło na skutek utraty regionalnej różnorodności biologicznej. Nawet upadek Rzeczypospolitej i rozbiory mają swa przyczynę także i w niszczeniu zasobów przyrody: wyjałowienie gleb spowodowało spadek plonów a co za tym idzie spadek dochodów szlachty, w konsekwencji szlachta nie była skłonna utrzymać odpowiednich świadczeń podatkowych, zabrakło pieniędzy na państwo i armię. Skutek znamy. Inne społeczności poniosły jeszcze większe straty - całkowicie upadły. Teraz staramy się być mądrymi przed szkodą.

Wagę problemu podkreślają nie tylko badania naukowe ale i międzynarodowe inicjatywy. Warto przypomnieć, że trwa Międzynarodowa Dekada Bioróżnorodności (2011-2020), ustanowiona przez ONZ. Za kilka dni – 22 maja – obchodzić będziemy Międzynarodowy Dzień Różnorodności Biologicznej,  ustanowiony przez ONZ w 2000 r. Dzień wcześniej obchodzimy jest Światowy Dzień Różnorodności Kulturowej (21 maja). Takie sąsiedztwo to nie przypadek. Przyroda i kultura są mocno ze sobą splecione i uwarunkowane.

Zasadniczy trzon moich badań związany jest z bioróżnorodnością. Zajmuję się inwentaryzacją różnorodności biologicznej chruścików (Trichoptera) Polski i Europy Środkowej. Próbuję - wraz z całym zespołem innych naukowców w różnych krajach - monitorować zmiany, poznać przyczyny i wymyśleć sensowne metody ochrony zasobów owadów wodnych i całej przyrody (różnorodności biologicznej) w skali lokalnej jak i globalnej. Badania nad bioróżnorodnością nie są "na topie". Wiem jednak, że są ważne i niezbędne. Dają także szansę na współudział wielu wolontariuszy (mamy wielu dobrze wykształconych przyrodników, żyjemy wszak w społeczeństwie wiedzy). W badaniach naukowych uczestniczyć może bardzo wielu ludzi. Potrzeba tylko nieco inaczej przemyśleć rolę uniwersytetów i zawodowych zespołów naukowych. Każdy z nas może uczestniczyć w inwentaryzowaniu, dokumentowaniu i poznawaniu różnorodność biologicznej oraz badaniu jej związku z dziedzictwem kulturowym.

Dzień Niezapominajki i późniejszy Dzień Bioróżnorodności to nasze wspólne święto. Zrównoważony rozwój (ekorozwój) wymaga połączenia wysiłków społecznych dla ochrony zasobów kultury i przyrody. Między innymi dlatego Wydział Humanistyczny wspólnie z Wydział Biologii i Biotechnologii przygotowuje nowy interdyscyplinarny kierunek kształcenia – dziedzictwo kulturowe i przyrodnicze. By przygotować kadry i aby zachowanie przyrodniczo-kulturowego dziedzictwa regionu spoczęło w jeszcze bardziej profesjonalnych rękach. 

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci