Menu

profesorskie gadanie

Pisanie i czytanie ułatwia myślenie. Pogawędki prowincjonalnego naukowca, biologa, entomologa i hydrobiologa. Wirtualny spacer z różnorodnymi przemyśleniami, w pogoni za nowoczesną technologią i nadążając za blaknącym kontaktem mistrz-uczeń. I o tym właśnie chciałbym opowiadać. Dr hab. Stanisław Czachorowski prof. UWM, Wydział Biologii i Biotechnologii.

Dla narzekających studentów biologii

sczachor

Jako student sam wielokrotnie narzekałem, że biologia jako kierunek studiów jest bardzo ciężki. To samo powtarzają studenci przez lata. Ale czy jest tak na prawdę?

Dzisiaj uroczystość wręczenia dyplomow  tegorocznym absolwentom. Okazja do spotkania się ze swoimi magistrantami. Miłe są także ich dowody pamięci. Kiedy jest ciężko i sił oraz cierpliwości brakuje, takie drobne okruchy dodają sił i ochoty do pracy. Dziękuję Wam, moi mili i wyrozumiali studenci.

Dzień dobry!

Właśnie znalazłam chwilę czasu i mogę napisać do Pana. Przez ostanie 3 miesiące jestem bardzo zabiegana. Po skończeniu studiów moje życie obróciło się o 180 stopni, a wszystko związane jest z moją pracą. Nie wiem czy mogę tak to nazwać pracą, bo na razie to jestem w Wyższej Szkole Policji w Szczytnie. Muszę tam przejść szkolenie podstawowe dla policjantów, które ma trwać do 22 marca. Nauki jest bardzo dużo, nowe przedmioty-zupełnie inne niż na studiach!!!. Łącznie mam mieć ok. 80 egzaminów. Porównujac studia na  biologii a te szkolenie, to wydawać się może, że te wszystkie egzaminy tj. anatomia czy fizjologia roślin lub zwierząt to pryszcz przy tym co muszę się uczyć w Szczytnie. Ale są i dobre strony tego pobytu w szkole z dala od domu. Poznałam życie studenckie w akademiku, mieszkając tam 5 dni w tygodniu. Do domu przyjezdżam tylko na weekendy do męża :) Cieszę się mocno, że pracuję w Policji. Mam nadzieję, że dostanę się do laboratorium. Na razie jest to niemożliwe, gdyż każdy nowo przyjęty musi przejść 3-letnią służbę kandydacką  w prewencji. No prawie 3-letnią, gdyż istnieje możliwość wcześniejszego przeniesienia. Ja mam taką nadzieję, że osiągnę zamierzony cel i nie zmarnuję 5-letnich studiów Biologii. Moim marzeniem zawsze była praca w policyjnym laboratorium. Właśnie jestem na dobrej drodze do tego.

Pozdrawiam bardzo serdecznie.

Magdalena

Pamięć studentów jest tym, co pomaga przełamać wypalenie zawodowe i dostrzec kolory w szarej rzeczywistości. W pogoni za "punktami" i "cytowaniami", warto sobie przypomnieć, że najtrwalej pisze się w ludzkich sercach.

Edward Cyfus

sczachor
"A życie toczy się dalej", cz. 2. Na tę książkę czekałem już od dłuższego czasu. Równie intersująca jak część 1. Pomaga zrozumieć klimat i korzenie Warmii. Przeczytałem jednytm tchem...

Wypalenie zawodowe

sczachor

Kiedy się jest studentem czasem doskwiera zmęczęnie i apatia. Nie ma się ochoty chodzić na zajęcia, uciekłoby się gdzieś do lasu albo w góry. Czasem traci się sens "wkuwania" i ślęczenia nad mikroskopem. Pojawiają się pytania o sens tego wszystkiego.

Ale wykładowców też chandra dopada. Zwie się ona czasem wypaleniem zawodowym... U profesora jest to kłopotliwsze. Student najwyżej nie przyjdzie na zajęcia, w drugim przypadku nie jest to możliwe :).

I w pierwszym i drugim przypadku trzeba się nauczyć wypoczywać. A "pofilozofowanie" egzystencjalne tez się może przydać.

rozważania ks. Malińskiego

sczachor

Czwartek

"Dopóki jesteś niesiony sympatią ludzką, dopóki ludzie z twojego środowiska tobą się cieszą i martwią, spodziewają się i niepokoją - dopóki nie wiadomo, kim naprawde jesteś. Dopiero gdy przestaną się tobą interesować, niczego po tobie nie oczekują i najchętniej pozbyliby się ciebie; gdy nie dostrzegają twoich inicjatyw, nie interesują się twoją pracą, obojętne im są osiagnięcia; a nawet stwierdzasz coś przeciwnego: że twoje sukcesy pogłebiają ich niechęć do ciebie - dopiero wtedy stajesz na progu swojego człowieczeństwa. Dopiero wtedy przekonujesz się, kim naprawde jesteś - jak dalece wierzysz w siebie, w swoja pracę, w ludzi, w Boga"

gorzki bywa owoc z drzewa wiedzy... tej wiedzy. Ale nie rezygnuj i czekaj, aż ci się przytrafi, az będziesz miał okazję skosztować.

Konsultacje dla licealistów?

sczachor
Zakładając tego bloga myślałem głównie o komunikacji ze studentami. Życie jednak przynosi nowe wyzwania i możliwości. Być może warto pomyśleć i o licealistach szukających porad merytorycznych. Ot takie tam nauczanie na odległość.

Witam,

piszę w związku z pana publikacją na stronie http://www.uwm.edu.pl/czachor dotyczącą badań wpływu człowieka na  sukcesję i ewolucję w krajobrazach  kulturowych. 

Przygotowuję pracę badawczą na olimpiadę biologiczną o zbliżonej tematyce, oczywiście nie tak szerokiej i nie tak dogłębnie, ale myślę że jej wyniki są dość interesujące.

Zajmuję się opisaniem sukcesji wtórnej roślin na terenie byłego wysypiska śmieci, zlikwidowanego w 1992 roku (zasypano troszkę piaskiem i zrównano niedokładnie teren - do dziś jest tak wzniesienie, zresztą cały teren jest dość mocno pofałdowany  - znajduje się na Pojezierzu Iławskim). Nigdy nie było legalne, po prostu pobliski PGR składował tam śmieci, więc nic dziwnego że na polance w sąsiadującym lesie jest jeszcze do dziś sporadycznie "używane" dzikie wysypisko śmieci. W pracy głównie opisuję populacje roślin wszystkich gatunków występujących na trzech badanych (trochę różniących się od siebie zbliżeniem do klimaksu) fragmentach całego obszaru. Te trzy działki mają po 8 metrów kwadratowych, pierwsza z nich znajduje się na wciąż jeszcze "żywym" dzikim wysypisku śmieci, druga jest na  terenie, gdzie już od przynajmniej 10 do 14 lat nikt śmieci nie wywoził i ostatnia jest swego rodzaju grupą kontrolną (właśnie co do niej mam kilka pytań) - znajduje się na terenie odległym o ok. 50-100 metrów od skażonego terenu, co i tak nie zmienia faktu, że i tak zachodzi sukcesja, tym razem typowo hm... rolnicza - kiedyś było tam pastwisko, teraz jest ugór i dość duże drzewa. Dane (zdjęcie fitosocjologiczne, zdjęcia, pomiar pH gleby, mapy okolicznych terenów) robiłam w połowie sierpnia b.r. Teraz chcę się zabrać za pisanie pracy badawczej i mam kilka pytań.

Głównie chodzi o literaturę, wszędzie jest dużo artykułów o rekultywacji, sukcesji pierwotnej i podobnych, nie mogę natomiast znaleźć źródeł opisujących sukcesję wtórną, w bardzo niewielkim stopniu wspieraną przez człowieka.  Gdyby mógł mi pan podać kilka tytułów byłabym bardzo wdzięczna.

Kolejne pytanie dotyczy "poletka kontrolnego" - założyłam, że będę miała punkt odniesienia dla reszty działek, z tym że skoro i na nim zachodzi sukcesja (naturalna) czy jest to zasadne, właściwe, możliwe???

I ostatnie pytanie (jak na razie ;) dotyczące modeli sukcesji; pierwsza, na dzikim wysypisku, jest obrośnięta głównie pokrzywami, nitrofilami i gleba ma odczyn silnie zasadowy, mimo że jest bielicowa, a piasek – tlenek krzemu ma przecież właściwości kwasowe. Druga działka z kolei ma bardziej zróżnicowany skład gatunkowy(chociaż nie ma ani jednej pokrzywy), za to pH jest kwaśne (ok.5), przy tym samym typie gleby. Męczy mnie więc pytanie czy  rodzaj gleby ma jakikolwiek wpływ na wartość pH, dlaczego na większości  obszarów ruderalnych , zwłaszcza tych z resztkami cegieł, tynku i zaprawy murarskiej pH jest zasadowe i czy wymienione wcześniej odpadki mają w tym jakiś udział, oprócz oczywistego wpływu wapna gaszonego czy palonego.

(...)

Ot zdawałoby sie proste pytanie. A jakże trudno sensownie odpowiedzieć... Bo przecież na sukcesję obecnie mamy nieco inne poglądy. Polecać najnowszą literaturę i typowe prace naukowe? Trzeba chyba tak zrobić.

Cieszę się, gdy znajdują pracę

sczachor
Biologia chyba nie jest popularnym kierunkiem. Raz, że trudna do studiowania, dwa że trudno o pracę zgodnie z wykształceniem. Dlatego cieszę, się, gdy moi magistranci znajdują pracę:

Panie Profesorze!
(...)
Od 2 października zaczynam pracę w Parku Krajobrazowym Wysoczyzny Elbląskiej – moją wyśnioną pracę... Teraz będzie okazja skonfrontować moje wyobrażenie z rzeczywistością. Strasznie się cieszę. Mam nadzieję, że okaże się, iż warto było szukać wymarzonej pracy.
Wierzę, że jakoś jednak zastanę Pana w październiku lub listopadzie (mam szkolenie w Olsztynie) i osobiście opowiem o wrażeniach oraz podziękuję Panu za wsparcie i wiarę w swoich podopiecznych.
M.V.

Trzymam kciuki. Zwłaszcza za te "wyśsnioną". Niech rzeczywistość okaże się równie piękna jak sen.

Poranna modlitwa

sczachor
Duchu Święty, Boże, daj mi pogodę ducha, abym spokojnie przyjmował to, czego zmienić nie mogę. Daj mi odwagę, abym skutecznie i wytrwale zmieniał to, co zmienić mogę. I daj mi mądrość, żebym umiał odróżnić jedno od drugiego.

Jesień

sczachor
Jesień zaczyna się porannymi mgłami nad Łyną, wiatrem na polach i wilgotnym zapachem. Także pierogami z kurkami i kołpakami w Łajsie.

felieton na Dzień nauki

sczachor

Kiedyś nauka była głównie indywidualnym zaspakajaniem ciekawości, samotnym poszukiwaniem mądrości. W tym rozumieniu nauka dostępna jest dla wszystkich i bazuje na głębokiej ludzkiej potrzebie odkrywania i poznawania. Nie potrzeba kosztownych laboratoriów, wystarczy chęć i pasja poznawcza.

W wieku XX badania naukowe zaczęły być traktowane jako inwestycja w rozwój gospodarczy. Państwa i przedsiębiorcy świadomie tworzyli duże laboratoria i duże zespoły badawcze. Koszty drogiej aparatury i utrzymania licznych naukowców spadły na podatnika i konsumenta. W miarę postępującej specjalizacji, rozwoju specyficznego języka naukowego oraz długiego oczekiwania na rezultaty dużych projektów badawczych, przeciętny zjadacz chleba przestał rozumieć co i dlaczego dzieje się w laboratoriach. A przecież to za jego pieniądze.

Popularyzacja nauki staje się nie tylko rodzajem edukacji ustawicznej dorosłych, ale i swoistym informowaniem podatnika-inwestora. Już nie tylko profesjonalne audycje telewizyjne, pisma popularnonaukowe, ale instytucje naukowe celowo organizują różnego typu pikniki naukowe czy dni otwartych drzwi.

Wbrew pozorom popularyzacja nauki nie jest przedsięwzięciem łatwym. Naukowcy muszą nauczyć się mówić językiem popularnym i przystępnym nie tracąc nic z głębi naukowego przekazu. Z drugiej strony liczni redaktorzy-popularyzatorzy muszą dokształcać się, aby nie spłaszczać i nie wypaczać, tego co się w laboratoriach dzieje. Potrzebna jest umiejętna współpraca środowisk naukowych (wiedzą co przekazać) i mediów (wiedzą jak to atrakcyjnie zrobić).

Odkrywanie zagadek otaczającego nas świata jest niezwykle frapujące. Pracownicy uniwersyteccy na co dzień opowiadają o tym na swoich wykładach. Ale czy ta wiedza jest dostępna tylko dla studentów? Od czasu do czasu, w ramach szeroko rozumianej misji uniwersytetu, wykłady organizowane są dla przeciętnego poznawcza świata.

W lipcu studenci (przy wsparciu merytorycznym swoich profesorów) zorganizowali już drugi mini ekopiknik na rynku Starego Miasta. Podobnych imprez jest więcej. W trakcie Jarmarku Jakubowego przy niektórych stoiskach młodzi ludzie odtwarzali dawne techniki lepienia garnków, kowalstwa itd. To taka archeologia stosowana o wartości nie tylko naukowej ale i turystycznej. Przybliża nam historię i warunki życia dawnych pokoleń.

W Krakowie dla popularyzacji entomologii wymyślono „Dzień Owada”. A i Olsztyn nie gorszy bo od kilku lat w grudniu odbywa się u nas „Dzień Chruścika”. Podobnych przedsięwzięć jest coraz więcej i przybywa osób umiejących ciekawie i przystępnie opowiadać o zawiłych aspektach wiedzy wszelakiej.

16 września już po raz czwarty świętować będziemy w Olsztynie Dzień Nauki. Mury uniwersytetu i laboratoriów otwarte będą dla miłośników wiedzy. Zobaczyć będzie można to, co na co dzień zamknięte jest przed przeciętnym Kowalskim. Nowością będzie większe wyjście poza mury uniwersyteckie, zarówno z wykładami jak i pokazami. Dzień Nauki dostępny będzie także dla tych, co do Olsztyna mają za daleko.

Nauka – jako sposób odkrywania i poznawania – nie jest elitarna. Jest dostępna dla wszystkich. Badania naukowe to nie laboratoria i drogi sprzęt a człowiek z jego chęcią i rozumem. Kosztowny sprzęt jest tylko narzędziem pomocniczym. Najważniejsza jest ciekawość i metody analizy oraz kontakt z drugim człowiekiem. Poznawanie jest przyjemnością i każdy jest w stanie znaleźć coś dla siebie. Ważne jest uczestnictwo. Jeśli nie bezpośrednio w laboratorium, to poprzez czytanie, rozmyślanie, stawianie pytań, poszukiwanie odpowiedzi.

Dlaczego naukowcy prowadzą żmudne badania? Po pierwsze dlatego, że jest to niezwykle przyjemne (kontekst odkrycia). Po drugie dlatego, że jest to znakomita inwestycja w rozwój gospodarczy. Badania naukowe wprowadzić mogą Polskę w społeczeństwo XXI w. i gospodarkę opartą na wiedzy. Potrzebne są jednak większe nakłady na badania naukowe i przekonanie podatnika, że pieniądze nie są w tajemniczy sposób marnotrawione.

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci