Menu

profesorskie gadanie

Pisanie i czytanie ułatwia myślenie. Pogawędki prowincjonalnego naukowca, biologa, entomologa i hydrobiologa. Wirtualny spacer z różnorodnymi przemyśleniami, w pogoni za nowoczesną technologią i nadążając za blaknącym kontaktem mistrz-uczeń. I o tym właśnie chciałbym opowiadać. Dr hab. Stanisław Czachorowski prof. UWM, Wydział Biologii i Biotechnologii.

Darwin dla dorosłych

sczachor

laboratoriumNie dlatego dla dorosłych, że będzie o rozmnażaniu (a będzie) ale dlatego, że dorośli są pokrzywdzeni w dostępie do wiedzy w wersji popularnej. Za starzy na szkołę, na drugie studia nie pozwala czas i praca zawodowa a za młodzi na uniwersytet trzeciego wieku. Dlatego kawiarnia naukowa jest w dobrą formą edukacji pozaformalnej i ustawicznej dla dorosłych. Powód się zawsze znajdzie by się w kawiarni spotkać: a to urodziny Mikołaja Kopernika a to Karola Darwina.

Czego trzeba? Ciekawości świata, jak u dziecka, chęci i umiejętności otwartej dyskusji z innymi. Potrzeba umiejętności słuchania (empatia), a nie tylko sprawności w monologu z wykrzykiwaniem swoich racji, wizji itd. Jeśli to masz, to warto odkrywać przestrzeń publiczną do spotkań naukowych i poszerzania swojej wiedzy. Od lat funkcjonuje kawiarnia naukowa w Olsztynie, w ubiegłym roku rozpoczęła działalność taka inicjatywa w Barczewie a niebawem być może powstanie w Lidzbarku Warmińskim. Tak jak powstało wiele uniwersytetów trzeciego wieku tak teraz pora na kawiarnie naukowe. Mogą być przecież w każdym miasteczku. Nie brakuje tam ani przestrzeni publicznej ani ciekawych świata ludzi. Wiedza w cittaslow. Czyli coś dla dorosłych ludzi, bez ograniczeń dla młodzieży i seniorów. I bez pospiechu.

W czasie międzynarodowego Dnia Darwina 2016 (jak zawsze 12 lutego) w kawiarni naukowej będzie można podyskutować o horyzontalnym transferze genów (wyjaśnię w realu o co chodzi) na przykładzie dzieworodnych wrotków (Rotatoria) oraz wbudowywaniu DNA z pokarmu (zwiększanie różnorodności, poddanej selekcji naturalnej). Opowiemy o kontrolowaniu mikroflory bakteryjnej jelit za pomocą mikroRNA (miRNA, komórki nabłonkowe wyściełające jelita produkują krótkie odcinki materiału genetycznego, zwanego mikroRNA. Te cząsteczki mogą docierać do wnętrza komórek bakteryjnych i włączyć w DNA geny, które zachęcają do rozwoju określone rodzaje bakterii). Będzie także o hybrydyzacji międzygatunkowej oraz mikrochimeryzmie niedawno odkrytym (czyli o tym jak możne kobieta urodzić nie swoje dziecko i to bez metody in vitro). Na skutek nowych odkryć naukowych zmienia się pojęcie gatunku biologicznego, Jest to zjawisko bardziej skomplikowane niż do tej pory uważaliśmy. A skoro zmienia się to czy teoria Darwina dalej jest aktualna?

Czy ewolucja kulturowa jest przedłużeniem ewolucji biologicznej? Zdaniem Kurzweila niebawem nastanie era osobliwości czyli okres, w którym tempo zmian technologicznych będzie tak szybkie, a jego wpływ tak głęboki, że życie ludzkie zmieni się w sposób nieodwracalny. Swój niebagatelny wkład będzie miała biotechnologia. Coś się zmieni, to pewne. Ale jaka będzie ta nasza przyszłość i nasza cielesność, uwzględniająca przyjemność myślenia i wrażeń kulturalnych? Jak się zastanowić, to ten era osobliwości już do nas zawitała.

Kilka razy już obchodziliśmy Dzień Darwina w Olsztynie. Za każdym razem była to przestrzeń publiczna i inicjatywa kawiarni naukowej. Jest to dobry przykład tego jak zmienia się miejsce uczenia się i nauczania we współczesnym świecie. Na nowo odkrywamy znaczenie przestrzeni publicznej (parki technologiczne, centra nauki, interaktywne muzea, biblioteki, kawiarnie i parki miejskie, festiwale naukowe takie jak Noc Biologów itp.) – odkrywamy edukację pozaformalną (poza murami szkoły i tradycyjnymi instytucjami edukacyjnymi). Ewolucyjnie wzrasta znaczenie edukacyjnej przestrzeni publicznej, jako równoprawnej z przestrzenią szkolną i wirtualnym światem. Ten drugi pojawił się niedawno i rozwijane są tam różne formy kształcenia on-line. Latem spotykamy się czasem na trawniku w miejskim parku, ale na początku lutego zdecydowanie preferujemy zadaszone miejsca publiczne.

Kawiarnie naukowe to przykład odkrywania przestrzeni publicznej do spotkań i dyskusji akademickich. Tę możliwość odkrywam i sprawdzam w działaniu już od wielu lat. Nie jest to jakaś fanaberia czy dziwactwo ale globalny trend kulturowy i społeczny. Widoczne jest to zarówno w nowych formach edukacji pozaformalnej jak i ruchach społecznych. Wychodzimy z domu, uniwersytetu i z klas, by dyskutować w nowych przestrzeniach. Choć nie tak zupełnie nowych, bo powracamy do korzeni starożytnych.

Jak co roku międzynarodowy Dzień Darwina przypada 12 lutego. Tym razem ponownie zapraszam na spotkanie dyskusyjne do Kortowa, do Klubu Baccalarium. Tematem przewodnim będzie ewolucja i najnowsze odkrycia biologów. Darwinizm powstał jako dialog filozofów z biologami (i odwrotnie). Czy teraz też taki dialog może coś wnieść? Pojawiło się sporo nowych faktów, niepasujących do prostego darwinizmu. Jest horyzontalny transfer genów, mikrochimeryzm, poznajemy epigenetykę. Jest o czym porozmawiać.

Nauka ma charakter kumulatywny, ale czasem następuje mniejsze lub większe tąpnięcie, wstrząs i reorganizacja wiedzy. Tak było z teorią Karola Darwina o powstawaniu gatunków drogą doboru naturalnego. Przez lata uzupełniano teorie nowymi faktami, zintegrowanymi w postaci syntetycznej teorii ewolucji.

Darwinizm ma wymiar także społeczny. Kiedyś mocno podkreślał walkę o byt, dobór naturalny i przeżywanie najlepszego. W życiu społecznym wykorzystywane to było jako uzasadnienie indywidualizmu i egoizmu. Dzięki epigenetyce i złożonym relacjom na poziomie molekularnym geny zostały (nieco) zdetronizowane. Na wzór ekologii coraz bardziej podkreśla się kontekst (środowiskowy) także na poziomie molekularnym. Czy coraz bardziej dostrzegana wspólnotowość przyczyni się do renesansu lamarkizmu w teoriach ewolucyjnych?

Czy nowe fakty burzą teorię doboru naturalnego? Nie, ale modyfikują naszą wiedzę o mechanizmach procesów ewolucyjnych na różnych poziomach: genetycznym, gatunkowym i ekosystemowym. Odkrywamy nowe fakty, które co prawda nie przeczą darwinowskiemu pojmowaniu ewolucji, ale się w nim nie mieszczą, wykraczają poza dotychczasowe modele. Musimy więc szukać nowych teorii. Potrzeba nowej syntezy. I być może dialog biologów z filozofami pomoże w inspiracji i poszukiwaniach nowych, przełomowych teorii.

Zobacz więcej na Facebooku

 

O szlaczkoniu sylwetniku co z kawiarni do kawiarni naukowej inspirację przenosi

sczachor

szlaczkonSzlaczkoń sylwetnik  namalowany na butelce ma w pewnym sensie wymiar symboliczny. Podarowany został w olsztyńskiej kawiarni na dobry początek kawiarni naukowej w Lidzbarku Warmiński, która niebawem najpewniej rozpocznie działalność.

Opowieść zaczniemy od szlaczkonia, namalowanego na butelce. To samiec, bo samiczka jest inaczej ubarwiona, mniej żółtego – więcej białego koloru ma na skrzydłach. Tak wyraźny dymorfizm nie u wszystkich gatunków motyli (czy owadów w ogóle) jest widoczny.

Szlaczkoń sylwetnik (Colias crocea) to motyl z rodziny bielinkowatych. Częściej widujemy u nas podobnego do niego szlaczkonia siarecznka (Colias hyale) . Warto przy okazji dodać, że z tego rodzaju w Polsce występuje kilka gatunków. W dawnych ksiązkach nosi polską nazwę długolotek, krzewnik, listkowiec, odłogowiec, szlaczkoń.

Szlaczkoń sylwetnik jest motylem wędrownym, potrafiącym fruwać na dalekie dystanse i można go spotkać w biotopach nietypowych dla tego gatunku (pojawia się tam, gdzie się nie rozwija). W sprzyjających warunkach pojawia się w całej Europie, nawet na kilka lat. Występuje jednak w ciepłych rejonach Europy i Afryki (wybrzeża Morza Śródziemnego), w Azji (zasięg aż do Afganistanu). W Polsce nie ma osiadłej populacji (przynajmniej nie było bo wraz ze zmianami klimatu wszystko może się zdarzyć). Gatunek ten pojawia się sporadycznie, w sprzyjających okoliczności pogody i klimatu a także dynamiki migracji. Liczebność tego motyla uzależniona jest od liczby przylatujących migrantów. Można się tu pokusić o dygresję , że przyroda ma także swoich migrantów. Nie wiem, czy sylwetnik stanowi jakiekolwiek zagrożenie dla naszej przyrody.

Szlaczkoń sylwetnik jest gatunkiem ubikwistycznym, spotykanym na otwartych terenach (także na odłogach, stąd polska, dawna nazwa). Roślinami żywicielskimi są: koniczyna (różne gatunki), lucerna, cieciorka pstra, komonica zwyczajna. Spotkać go można na polach jak i terenach ruderalnych z roślinnością wczesnosukcesyjną, na torowiskach kolejowych, przydrożach. Ale w czasie przelotów spotkać go można nawet wysoko w górach. W dogodnych warunkach w ciągu roku mogą rozwinąć się aż trzy pokolenia, a dorosłe motyle fruwają aż do początków listopada.

Butelka też ma swoja historię. Przywieziona została z Sycylii przez młodego naukowca (przywieziona z oryginalną zawartością!), który był tam na letniej szkole matematycznej. W jakimś sensie rzeczona butelka odbyła więc podróż podobną do migracji szlaczkonia sylwetnika. Po ozdobieniu motywem entomologicznym… powędrowała do Lidzbarka Warmińskiego, do Oranżerii Kultury.

Butelka podarowana została w czasie dyskusji w kawiarni. A rozmawialiśmy o potrzebie powstania kawiarni naukowej w Lidzbarku Warmińskim. I taka inicjatywa najpewniej w tym roku zaistnieje, jako kawiarnia naukowa i edukacja pozaformalna, w połączeniu z wystawami oraz wykładami o przyrodzie, malowaniem kamieni, wycieczkami przyrodniczymi i ... dyskusjami filozoficznymi. Myślę, że będzie jeszcze okazja i w Lidzbarku o motylach i innych owadach opowiedzieć. Mam nadzieję, że już niebawem.

Światowy Dzień Mokradeł 2016

sczachor

DSCN3440Jak się chce, to zawsze świętować można. Okazję nie trudno znaleźć. Jak nie Dzień Chruścika czy Noc Biologów to na przykład Światowy Dzień Mokradeł. A po mokradłach (ang. wetlands) za chruścikami i włóczę się już ponad 30 lat. Zawodowo, nie wliczając przygód z dzieciństwa. Zacząłem od zimowego (chyba w styczniu lub lutym) wyjazdu do źródeł Łyny. Było to jeszcze w czasach studenckich, chyba w 1983 roku.

A co to są te mokradła i czy są ważne dla ludzi? Mokradła to tereny wodno-błotne, podmokłe, czyli takie ze zbiornikami wodnymi ale i okresowo zalewanymi wodą. W języku polskim mamy wiele słów, odnoszących się do pojęcia mokradła: teren podmokły, bagno, torfowisko, błoto, moczary, taplary, moczary, trzęsawisko, bajoro, grzęzawisko, biel (torwoisko), topiel, topielisko. Najogólniej są to obszary okresowo lub stale zabagnione, podtopione lub pokryte warstwą wody. Nie do końca termin ma ostre granice (tak jak chyba wszystko w przyrodzie) i do mokradeł zaliczane są płytkie jeziora, tereny źródliskowego, rzeki wraz z dolina itd. Mokradło to teren silnie uwilgotniony, zalany wodą lub okresowo zabagniony, o glebach mineralnych lub organicznych. Tereny podmokłe najłatwiej spotkać w obniżeniach terenu (grawitacja, przepuszczalność gruntu i woda robią swoje), w dolinach rzecznych, rynnach polodowcowych. Zgodnie z konwencją ramsarską za mokradło uznaje się obszar leżący na pograniczu środowiska wodnego i lądowego. Są to więc zarówno obszary podmokłe (bagna), jak i wszelkie wody śródlądowe (strumienie, potoki, jeziora, zbiorniki okresowe), a także najpłytsze przybrzeżne wody morskie. W czasie Dnia Mokradeł zwraca się także uwagę na łęki (obszary leśne okresowo zalewane wodą).

Dla zwrócenia uwagi na problem zniszczenia mokradeł oraz konieczności ich ochrony wymyślono Światowy Dzień Mokradeł. Jest powód by o mokradłach porozmawiać. I o chruścikach w nich żyjących. Mogę więc świętować. Każdy może. W ramach świętowania umieszczam właśnie wpis na blogu. A zdjęcie pochodzi z badań w Puszczy Białowieskiej. Na ten obszar warto zwrócić uwagę nie tylko przyrodników, bo Puszcza Białowieska jest naszym skarbem narodowym, dziedzictwem przyrodniczym a nie magazynem potencjalnych desek. Dodatkowo w maju wybieram się na Warsztaty Hydrobiologiczne, których tematem będą rzeki polihumusowe. Przedstawię tam wyniki moich badań nad chruścikami cieków Puszczy Białowieskiej.

Światowy Dzień Mokradeł zwany jest także Światowym Dniem Obszarów Wodno-Błotnych, Dniem Terenów Podmokłych czy Międzynarodowym Dniem Mokradeł (angielski termin jest prostszy World Wetland Day), obchodzone jest 2 lutego. Święto ma upamiętniać podpisanie konwencji ramsarskiej (2 lutego 1971 roku). Światowy Dzień Mokradeł obchodzony jest od 1997 roku. A jak komu mało to może obchodzić Światowy Tydzień Mokradeł. A że nie zawsze 2. lutego jest darta wygodną w tym roku to wtorek), to na przykład w tym roku Uniwersytet Warszawki Dzień Mokradeł obchodzi 31 stycznia.

W 2016 roku hasłem przewodnim Światowego Dnia Mokradeł jest: Wetlands for Our Future (ze sloganem: Sustainable Livelihoods, w Polsce: Mokradła w zrównoważonym rozwoju).

Zatem wiesz kiedy, wiesz na jaki temat, nie pozostaje nic innego jak dzień świąteczny przyrodniczo święcić. To już za tydzień.

Najdłuższy maraton szycia celinek dla chłopców i dziewczynek

sczachor

szyjemy_celinkiMoja koleżanka ze studiów ma nowe hobby – szyje poduszki metodą patchworku. Wcześniej latała na paralotni, robiła decoupage. A teraz szyje poduszki. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że szyje charytatywnie a wraz z koleżankami chce ustanowić rekord Polski.Chyba i ja nauczę się szyć. Może choć igłę będę im nawlekał?

Cześć. Czy już się chwaliłam , że mam nowe hobby: szyję poduszki patchworkowe celinki dla chorych i osieroconych dzieci. Kaśkę N. już wciągnęłam w szycie. Potrzebujemy Twojej pomocy w przekazaniu informacji w Olsztynie a naszej akcji . Pozdrawiam

Małgorzata Karmasz

I jak nie pomóc, tak szczytnej a zarazem babsko-szalonej akcji. Więc upowszechniam.

Kilka informacji o naszym szyciu:

Celina Jankowska z Elbląga, od której imienia wzięły nazwę poduszki, jest pomysłodawczynią akcji "szyjemy celinki dla chłopca i dziewczynki". Od 2004 roku szyją je głównie wolontariuszki z Elbląga i Gdańska, ale warsztaty organizowane były także w innych miastach Polski. Działalność nasza jest charytatywna, nie sprzedajemy naszych prac. Poduszki celinki szyjemy metodą patchworku. Wszystkie materiały kupujemy same, haftowane aplikacje krzyżykowe też są wykonywane charytatywnie. Spotykamy się na szycie kilka razy w roku. 12-13 lutego 2016 organizujemy w Elblągu 24 godzinny maraton szycia w celu ustanowienia rekordu Polski w szyciu celinek. W ten sposób chcemy zachęcić nowe osoby do współpracy z nami .Odbiorcami są dzieci będące pod opieką hospicjum oraz ich rodzeństwo, dzieci z domów dziecka a także osamotnione osoby starsze przebywające w domach opieki. Dotychczas uszyte poduszki otrzymały dzieci i osoby starsze w Elblągu, Gdańsku, Poznaniu, Warszawie, Łodzi, Krakowie, Wrocławiu, Toruniu itd. Potrzebujemy, by informacja o maratonie szycia - Rekord Polski pojawiła się w różnych miastach. Może ktoś do nas dołączy.

Ułożyłyśmy taką informację: Najdłuższy maraton szycia

Serdecznie zapraszamy Państwa na najdłuższy maraton szycia celinek dla chłopców i dziewczynek- Rekord Polski. Maraton odbędzie się w Szkole Podstawowej Nr 4 im. Henryka Sienkiewicza przy ul. Mickiewicza 41 w Elblągu od 12.02.2016 godz.17 do 13.02.2016 godz.17. W trakcie ustanawiania rekordu będziemy szyły poduszki tzw. celinki, które zostaną przekazane dla dzieci chorych i niepełnosprawnych oraz osób dorosłych. Jesteśmy pierwsze w Polsce, które podejmujemy się tego zadania. Na spotkaniu będą panie, które są z nami od dłuższego czasu i bardzo liczymy na te. które jeszcze z nami nie szyły. Zaprosiłyśmy panie z Wrocławia, Poznania, Ełku, Gdańska, Jegłownika. Czekamy na chętnych z maszynami do szycia z całego kraju, aby wspólnie być i szyć w tym wyjątkowym czasie. W tym ważnym dla nas przedsięwzięciu chcemy również uszyć 3000. poduszkę celinkę, bo na razie mamy na swoim koncie 2654 sztuk sfotografowanych prac. Na bieżąco informujemy i dyskutujemy na forum www.szyjemycelinki.pun.pl oraz na FB, można również napisać do nas. Na każdego maila odpowiemy szyjemycelinki@gmail.com  (....). Zapraszamy do albumu, aby zobaczyć, jak działamy od lat. https://picasaweb.google.com/105658013804024641735

Liczymy, że za Państwa pośrednictwem więcej osób przyłączy się do naszej akcji.

Małgorzata Karmasz

Jak to jest z tymi zwierzakami, że jedzą trawę, a co innego im z tego wychodzi?

sczachor

projektmanager

Zamieszczony wyżej tekst jest bardzo pouczający. Kilka kwestii jest bardzo ciekawych, społecznych i przyrodniczych. Przyroda mocno łączy się z kulturą. Albo przynajmniej my tak ten świat widzimy, jako przenikający się.

Po pierwsze podróż. Kiedyś pamiętam z dzieciństwa podróże w pociągu. Się rozmawiało. Na proste tematy. Ktoś wchodził, to od razu o czymś rozmowa się toczyła. Ktoś zagadywał, ktoś pytał, a dokąd, a czy nie wie pan/pani jak z przesiadką. Było to sympatyczne. W sumie, co innego robić w podróży jak prowadzić rozmowy? Przecież człowiek jest istotą społeczną. Teraz siedzimy w milczeniu, z nosami w książkach, gazetach, smartfonach, tabletach, ze słuchawkami na uszach, wyizolowani. Nie tylko a autobusie, ale i w pociągach siedzenia są tak ustawione, że utrudniają kontakt: jedno za drugim. Podobnie jest w samolocie. Tylko z sąsiadem można porozmawiać. Pogadać nie ma jak a i my nie chcemy. Prędzej na Facebooku z kimś z daleka niż z osobą tuż obok. Może to kwestia "przegęszczenia" i nadmiaru kontaktów społecznych? Kiedyś, na wsi to każdemu mówiło się dzień dobry, nawet jak daleko na polu, daleko od drogi, pracował. Dziś na chodniku co sekundę mijamy człowieka. Gdyby tak zatrzymać się i chwilę pogadać, to do pracy byśmy nie doszli. Znakomicie to uwidoczniono w filmie "Krokodyl Dandy" (czy jakoś tak - człowiek z australijskiego buszu pojawia się w Nowym Yorku).. 

Obecnie rzadkiej rozmawiamy ze sobą w podróżny (nie tylko z obcymi). A czy gdy zaczynamy rozmowę, to chcemy słuchać czy tylko komunikować? W zamieszczonej wyżej opowieści specjalista (w tym przypadku projekt manager) chciał się popisać swoją wiedzą. Chciał opowiadać o tym, na czym się zna zawodowo. W temacie, w którym jak mniemał, wie dużo. I że zabłyśnie, pouczy kogoś, w swoich oczach urośnie. Zwłaszcza przed dzieckiem (symbol człowieka małego, szarego, zwykłego). A tu niespodzianka, pycha została ukarana. Czasem "mali" mają dużo mądrego do powiedzenia. Monolog egocentryka się nie udał, wyszła porażka. Nie należy lekceważyć mądrości zwykłych ludzi, nawet dziecka. Zwłaszcza "głupich, dziecięcych pytań".

Lepiej wychodzą rozmowy, gdy jesteśmy ciekawi świata i jesteśmy empatycznie nastawieni do innych. Bo mówić to znaczy również słuchać. Tego jakoś nam bardzo brakuje, zarówno w podróży, przy przypadkowych spotkaniach, jak i w polityce czy dyskusjach internetowych. Wykrzyczeć swoje, pokonać, "dokopać", powymądrzać się. Ale czy to jest dyskusja?

Pora na elementy przyrodnicze. Bo jak to jest, że wymienione zwierzęta (krowa, koń, jeleń) odżywają się tym samym (roślinnością trawiastą), a ich odchody są takie różne? Wszystko zależy od kontekstu i tego "co w środku". Przecież podobnie jest z nami w życiu społecznym i naszych dyskusjach: patrzymy na te same fakty.. ale co innego widzimy i inne formułujemy wnioski, interpretacje, inne wygłaszamy tyrady w komentarzu do tego samego faktu. To samo widzimy a tak różne rzeczy wychodzą nam z ust (w sensie treści mówionych),

No dobra, a co z tymi zwierzętami i ich odchodami? Różnice są w przewodzie pokarmowym (to co w środku) i sposobie wykorzystywania. Różnice są w mikroflorze i organizmach "symbiotycznych". Jedzą to samo, ale nie to samo wykorzystują. Współpraca wiele zmienia. Inne jest po prostu "przetwarzanie".

Czy ja szargam zasłużone dla ojczyzny nazwisko?

sczachor

12028821_10206773285484098_3579299934377802068_oWyraziłem swoje poparcie dla pokojowych demonstracji i manifestacji , organizowanych przez Komitet Obrony Demokracji. Czy udział w pokojowej manifestacji, zorganizowanej zgodnie z prawem i porządkiem społecznym oraz głośne wyrażanie swoich poglądów na sprawy w kraju są czymś złym ? Pytam, bo od młodego człowieka dostałem przez facebookowy komunikator wiadomość tak się zaczynająca:

„Jest mi przykro, że tak szargasz zasłużone dla Rzeczpospolitej nazwisko.” Dalej było też coś o Targowicy, ale żadnych konkretów. Nie popełniłem żadnego przestępstwa, nie ubliżałem nie wyzywałem, niczego niegodnego nie uczyniłem, nie rozbijałem szyb, nie demolowałem przystanków itd. To czym miałbym szargać swoje nazwisko? Wyrażaniem poglądów innych niż obecna władza? W osadzie tego młodego człowieka posiadanie odmiennego zdania od rządzącej ekipy (PiS) jest już czynem haniebnym i zdradą ojczyzny? Dużo mówi to o stanie umysłu i duszy owego młodego człowieka. A przeciez nie jest to postawa odosobniona.

Bo młody człowiek pisze do sporo starszej od siebie osoby i pozwala sobie na takie obraźliwe stwierdzenia (na dodatek nie poparte żadnym konkretem). Co jest przyczyną takich emocji, skutkujących impertynencjami? Wracając do Targowicy, to przecież była skierowana przeciw konstytucji (drugiej na świecie). Obrona konstytucji nie może być zatem żadną Targowicą. Zatem nieuprzejmość w połączeniu z brakami w wiedzy.

Wielkie to muszą być emocje i ideologiczne zacietrzewienie. Postawię pytanie, kto tak ludźmi manipuluje, że zapominają o dobrym wychowaniu czy historycznych faktach, do których aluzyjnie nawiązują?. Kto dzieli Polaków, że skaczą innym Polakom niemalże do gardeł? Czy czeka nas los Tutsi i Hutu?

Wrócę co nazwiska zasłużonego dla Rzeczypospolitej. Historię rodu znam bardzo dobrze, począwszy od XV wieku. To drobna szlachta, wywodząca się z północnego Mazowsza. Znam losy wielu członków rodziny w ciągu tych wieków. Typowa, przeciętną rodzina (ród), gdzie z jednego drzewa krzyż i łopata. Były i ordery Virtuti Militari, pełnione urzędy, emigracje, śmierć na polu walki, ale było i wiele różnych ludzkich małości. Najwięcej zaś zwykłych ludzkich losów. Znając złożone życiorysy nie ośmieliłbym się pisać do kogoś, że szarga nazwisko. Zwłaszcza, z powodu różnic poglądów. Demokratyczną tradycją jest różnić się pięknie. Odmienność zdania nie jest hańbą, zdrada czy szarganiem nazwiska. Takie myśli mogą rodzić się tylko w głowach zarażonych autorytarna władzą...

Doświadczyłem już różnego hejtu, anonimowego i bardziej jawnego w różnych internetowych publikatorach. Jak sięgnę pamięcią, to zawsze wiązało się z robieniem czegoś przyzwoitego... Zło jakość do hejtu mocno przywiera... Podzielam słowa Profesora Bartoszewskiego, że warto być przyzwoitym choć nie zawsze się to opłaca.

A dlaczego ilustracją do wpisu jest pomalowany kamień? Bo czasem nawet przydrożne, szare i niepozorne kamienie krzyczą.

Noc Biologów 2016 w Olsztynie

sczachor

kotlogo22Zapotrzebowanie na wiedzę jest ogromne. Co roku Centrum Nauki Kopernik w Warszawie odwiedza ponad milion osób. Od pięciu la olsztyńska Noc Biologów, tak jak i jesienne Olsztyńskie ni Nauki, przyciąga setki osób. Kolejnym przykładem edukacji pozaszkolnej są całoroczne projekty edukacyjne Lasów Państwowych czy akcja „wypożycz sobie naukowa” Wydziału Biologii i Biotechnologii UWN w Olsztynie. To przykłady zmieniającego się podejścia do edukacji, która odbywa się nie tylko w murach szkoły. Zapraszamy nie tylko do udziału w festiwalu Noc Biologów ale także do odbywającej się w tym czasie debaty na temat edukacji pozaformalnej.

Ogólnopolska Noc Biologów 2016 odbywa się po raz piąty. Olsztyn uczestniczy w tym przedsięwzięciu od samego początku. Tym razem 15 stycznia 2016 r, wykłady, warsztaty, pokazy, laboratoria, wystawy, wycieczki i konkursy odbywać się będą od godz. 8.00 do 22.00 w Kortowie (miasteczko uniwersyteckie, Wydział Biologii i Biotechnologii). Program jest bogaty i zróżnicowany z ofertami dla najmłodszych (już w wielu przedszkolnym), dla młodzieży szkolnej oraz dla osób dorosłych. Zapraszamy na popołudniowe wizyty rodzinne. Uroczyste otwarcie o godz. 11.00 w Collegium Biologiae, z udziałem władz Uniwersytetu i Wydziału.

Uniwersytet Warmiński-Mazurski w Olsztynie bierze udział w ogólnopolskiej akcji „Noc Biologów” (Noc Biologów to wspólne przedsięwzięcie wydziałów biologicznych i przyrodniczych polski uniwersytetów i szkół wyższych a także ogrodów botanicznych), zaplanowanej w 2016 roku na piątek 15 stycznia. Jest to kolejna, piąta z rzędu, akcja promująca wiedzę biologiczną w przystępnej i nawiązaniu do edukacji pozaformalnej (poza murami szkoły). Festiwal naukowy pod nazwą Noc Biologów, kierowany jest zarówno do dzieci przedszkolnych, młodzieży szkolnej jak i do osób dorosłych z miasta Olsztyna, regionu (województwa warmińsko-mazurskiego) jak i do powiatów z północnego Mazowsza. Poza bezpośrednimi pokazami na terenie uczelni przekaz popularnonaukowy docierał będzie za pośrednictwem mediów: gazet, radia, telewizji i internetu, dzięki czemu znacznie rozszerzony będzie krąg odbiorców.

Noc Biologów ma na celu przekazanie wiedzy przyrodniczej oraz wyników prowadzonych na UWM badań naukowych na różnych poziomach - od podstawowych wiadomości przyrodniczych do zagadnień problematycznych, nurtujących współczesną biologię i biotechnologię. W roku 2016 pojawiają się już znane z lat ubiegły tematy, pokazy i wykłady, ale będzie sporo nowości. Ponadto chcemy położyć nacisk problem edukacji pozaformalnej (temu poświęcona jest wieczorna debata – zapraszamy nauczycieli, instytucje, biznes i pracowników akademickich).

Jednym z niezmiennych celów Nocy Biologów jest zaszczepienie przekonania o kluczowej roli nauk przyrodniczych w egzystencji populacji ludzkiej na Ziemi a także znaczenie biogospodarki w rozwoju regionalnym w północno-wschodniej Polsce. Bogata i ciekawa oferta programowa w ramach „Nocy Biologów” w latach 2012-2015 r., przygotowana przez pracowników naukowych a także doktorantów i studentów oraz instytucji współpracujących z Uniwersytetem, spotkała się z ogromnym odzewem ze strony społeczeństwa w mieście Olsztynie i całym województwie, co potwierdza słuszność przyjętej koncepcji upowszechniania nauki (interesujące pokazy, aktywizujące warsztaty, prelekcje, wykłady, zwiedzanie laboratoriów, wystawy, dyskusje oraz materiały zamieszczone w prasie lokalnej, radiu, telewizji i internecie, m.in. blogi i portale społecznościowe) i niemalejącą potrzebę społeczną organizowania tego typu przedsięwzięć. Szczególnie ważna jest dla mieszkańców małych wsi i miasteczek z naszego regionu, jako forma upowszechniania najnowszej wiedzy biologicznej w formie kształcenia ustawicznego i pozaformalnego.

Merytorycznym celem festiwalu naukowego Noc Biologów jest zapoznanie społeczeństwa regionu z pracą badawczą, specjalistycznym sprzętem laboratoryjnym a także z osiągnieciami naukowymi wydziałów przyrodniczych UWM, głównie Wydziału Biologii i Biotechnologii. Popularyzacja wiedzy przyrodniczej odbywać się będzie z podkreśleniem wartości aplikacyjnej tej wiedzy.

Poprzez Noc Biologów chcemy wzbudzać ciekawość oraz chęci do poznawania i rozumienia świata przyrodniczego, szczególnie u dzieci i młodzieży szkolnej w celu kształtowania poglądów, pozwalających na zrozumienie prawidłowości funkcjonowania przyrody oraz na niedestrukcyjne obcowanie ze światem żywym (biologicznym).

Zapraszamy na pokazy naukowe, wykłady, wycieczki, wystawy, aktywny udział uczestników w warsztatach, zapoznanie się ze sprzętem i pracą laboratoryjną, zwiedzanie laboratoriów badawczych, prelekcje, debaty, kawiarenkę naukową, pokaz filmów, audycje radiowe i telewizyjne, artykuły popularnonaukowe w prasie i internecie (w tym na dedykowanym blogu - http://biologiaolsztyn.blogspot.com oraz stronie na Facebooku https://www.facebook.com/NocBiologowOlsztyn/ oraz facebookowym wydarzeniu https://www.facebook.com/events/1030929580284911/).

Szczegółowy program na stronie ogólnopolskiej: http://www.nocbiologow.home.pl/ W zakładce http://www.nocbiologow.home.pl/index.php?id=jednostka&nazwa=olsztyn

 

Stanisław Czachorowski

Koordynator Nocy Biologów 2016 w Olsztynie

Autyzm. Każdy jest wartością, każdy coś wnosi.

sczachor

pomocautysta

 Jestem pełen podziwu dla wytrwałości i wysiłku wielu matek. One się nie poddają. Kiedy innym opadają ręce one wciąż są aktywne. Kiedy Pani Sylwia Gruszka-Cott zapytała, czy można tę grafikę i problem udostępnić w mojej przestrzeni internetowej (bo to poza tematem), też miałem wątpliwości. Ale przemyślałem i zauważyłem sens.

Wielu ludzi ma różne deficyty, czasem w wyniku wad wrodzonych (choroby cywilizacyjne, zanieczyszczenie środowiska itd.), czasem w wyniku wypadku czy choroby, która przytrafia się w ciągu życia. Ale jeśli się głębiej zastanowić, to nie są dla nas ciężarem, tylko darem. Dzieci z autyzmem (jak i dorośli) mają trudności w nauce szkolnej. Inaczej funkcjonują. Ale podobno w Dolinie Krzemowej jest bardzo wielu "wielkich indywidualistów" (zespół Aspergera, najsłabsza forma autyzmu). Mają inne talenty, przydatne w gospodarce. Ta ich "inność" znakomicie przydaje się społeczeństwu. Podobnie jak wielka wrażliwość artystów.

W przypadku autyzmu, jak i wielu innych chorób, nie wystarczy poświęcenie i czas matki. Potrzebna jest rehabilitacja i bardzo specjalistyczne wsparcie edukacyjne. Wsparcie takich inicjatyw to nie jest filantropia lecz mądra inwestycja w kapitał ludzki. I nie tylko w odniesieniu do konkretnego dziecka, konkretnej rodziny.

Wielkie sprawy skłądają się z małych i drobnych działań. Pomagając sobie nawzajem budujemy więzi. A może zróbmy coś więcej niż udostępnienie tego apelu o pomocy? Może nie tylko 1% od podatku ale stale i częściej? Znam już kilka matek, które pomagając własnym dzieciom szyją poszewki dla szpitala czy organizują różne akcje charytatywne.  Może spróbujmy zrobić,  tym razem w Szczytnie, kilka spotkań w realu, przy malowaniu biutelek, kamieni, szyciu lalek, szalików, dzierganiu. Czymkolwiek, by siąść razem i coś zbożnego zrobić. A potem wystawić na licytację właśnie na taki cel. Komuś pomożemy a przy okazji spotkamy się. I pobędziemy ze sobą, jak przy darciu pierza czy łuskaniu fasoli. Można będzie porozmawiać.

Budowanie więzi społecznych to także dobra inwestycja w kapitał ludzi. Ja wiele nie potrafię, tylko malować butelki czy kamienie. Ale z chęcią nauczę się czegoś nowego. Z przyjemnością przyjadę do Szczytna.

Kubecznik co wspomnienia przyrodnicze z dzieciństwa przywołał

sczachor

perydioleKilka dni temu na Facebooku zobaczyłem dwa niezwykłe zdjęcia pani Katarzyny Witkowskiej, przedstawiające grzyba o nazwie kubecznik pospolity. To znaczy nazwę poznałem dopiero po doczytaniu, ale sam obraz przywołał wspomnienia z dzieciństwa, kiedy rodziły się moje zainteresowania przyrodnicze.

Nie wiem kiedy to było, czy w szkole podstawowej, czy w szkole średniej. Nie pamiętam co było impulsem, być może jakaś książka. Założyłem zeszyt, gdzie zacząłem prowadzić notatki z obserwacji przyrodniczych. Kiedy zakwitły rośliny (obserwowane koło bloku lub na spacerze nad Wisłą), jakie widziałem ptaki itp. Przerysowywałem skamieniałości znalezione na kupie żwiru itd. Nie było dużo tych notatek. A w Imielnicy (pod Płockiem) na działce znalazłem dziwne grzyby. Były jakieś inne od wszystkich mi znanych, więc zrobiłem rysunek. Wtedy nie wiedziałem co to był za dziwny gatunek. Zeszyt chyba zaginął, ale rysunek został w pamięci. I gdy zobaczyłem zdjęcia pani Witkowskiej – wspomnienia wróciły.

Przy okazji poszukam tego zeszytu. Wszystko w nim było, notatki przyrodnicze, wiersze, jakieś bazgroły. Jak znajdę to zamieszczę mój rysunek, tu na blogu. W innym zeszycie zapisywałem obserwacje migracji ślimaków winniczków. Byłem na wakacjach, na wsi. A w krzakach i chaszczach spotkałem winniczki. Zrobiłem plan terenu (gdzie odbywały się przeliczne zabawy w Robinsona i wiele innych przygód wakacyjnego dzieciństwa), nadawałem nazwy „geograficzne”, a spotykane ślimaki oznaczałem numerami, rysując ołówkiem cyfry na ich muszlach. Notowałem gdzie je spotkałem (do tego potrzebne były mi owe „nazwy geograficzne” – o GPS wtedy nikt nie słyszał). A potem ponownie szukałem i notowałem miejsce powtórnego spotkania. Chciałem sprawdzić jak daleko mogą wędrować i ile ich jest. Codziennie spotykałem inne ślimaki (powtórnych spotkań było niewiele). Albo ich tam było rzeczywiście dużo, albo ołówkowy grafit szybko się ścierał. Może i ten zeszyt z wakacyjnymi obserwacjami i „naukowymi” notatkami się gdzieś zachował? Może teraz potrafiłbym opracować te obserwacje i wyciągnąć jakieś sensowne wnioski?

Niebawem Noc Biologów, wielu młodych (ale i także dorosłych) ludzi przyjdzie posłuchać wykładów, uczestniczyć w doświadczeniach i pokazach. Może i w kolejnych głowach narodzi się pasja naukowa i zaczną uczyć się naukowej rzetelności notowania obserwacji i eksperymentów. Bardzo bym chciał.

Coś wypada napisać o kubeczniku, uwiecznionym na zdjęciu (wnętrze owocnika z perydiolami). Kubecznik pospolity (Crucibulum laeve (Huds.) Kambly) to grzyb z rodziny pieczarkowatych (Agaricaceae). Po raz pierwszy gatunek ten opisany został w 1778. Nie jest jadalny więc w pospolitych atlasach grzybów go nie znajdziecie. Jest saprofitem, rozwija się na szczątkach drewna, opadłych gałęziach, spotkać go można w zaroślach, lasach, nad potokami, przy drogach. Ja spotkałem w szopie… Nie wiem czy został tam na patyku przyniesiony czy się rozwinął w szopie. Kubecznik pospolity jest gatunkiem szeroko rozprzestrzenionym. Występuje głównie na półkuli północnej (Ameryka Północna i Środkowa, Europa, Azja), ale spotkać można go też w Australii i Nowej Zelandii. W Polsce jest gatunkiem pospolitym. Ale ja w naturze widziałem go tylko raz, kilkadziesiąt lat temu. Może nie wiem gdzie i kiedy go szukać?

Przyroda nieustannie się zmienia. Warto prowadzić systematyczne obserwacje i notować je w dowolnym notatniku. Nawet zwykłym zeszycie. A współcześnie możemy dokumentować także fotograficznie.

Spokojnych Świąt Bożego Narodzenia 2015

sczachor

 szopka

Na nadchodzące Święta Narodzenia Pańskiego przesyłam Wam życzenie spokojnych i pełnych refleksji dni. Odpocznijmy od komputerów, internetu i codziennych swarów. Podzielmy się opłatkiem i miłością (a nie lepszych i gorszych, którzy nieustanie się zwalczają). Niezależnie od pogody niech Święta Bożego Narodzenia 2015 będą dla nas wypełnione rodzinnymi rozmowami i radością.

I szczęśliwego, Nowego Roku (2016) !

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci