Menu

profesorskie gadanie

Nowy adres bloga https:profesorskiegadanie.blogspot.com

entomologia

Plaga komarów, lobbing farmaceutyczny czy plaga ignorancji?

sczachor

Od kilku lat w okolicach wiosny lub wczesnego lata pojawia się w mediach dyżurny temat komarowy (sezon ogórkowy?).  Jako entomolog regularnie jestem "zapytowywany" w tej sprawie. Dodatkowo kilka lat temu realizowałem mały projekt badawczy na zlecenie luksusowego hotelu SPA. Celem projektu było znalezienie ochrony przed owadami krwiopijnymi, z zastosowaniam metod przyjaznych środowisku, jako że hotel znajdował się na terenie parku krajobrazowego. Gdzieś został ślad w mediach i notesach dziennikarzy. Jestem więc lokalnie "dyżurnym ekspertem", choć ekspertem od komarów się nie czuję. Wolałbym opowiadać o chruścikach...

Media mają swoją specyfikę pisania krótkich tekstów z mniejszą czy większą nutą sensacyjnosci. Dlatego może pojawia się tendencja do pisania o pladze (wyjątkowej, niezwykłej, groźnej). W tym roku także. Ba, nawet olsztyńska telewizja ten temat podjęła w tym tygodniu. Ale odnoszę mocne wrażenie, że nie o dociekanie prawdy chodziło, ale o ilustrację do materiału telewizyjnego. Nagadałem się, a i tak wybrali mało istotne jedno zdanie, dygresję - tyle, że im ładnie się medialnie komponowało. No cóż, dziennikarze (tak jak i wszyscy ludzie) pytają tylko o to, co już wiedzą, co już troszkę znają. Wielką sztuką jest otworzyć "oczy" mediów na problemy, o których jeszcze nie wiedzą. Wtedy może zapytaliby...

Z racji swoich terenowych badań chruścikowych tej wiosny często bywam w terenie. A jako że chruściki to owady wodne, to często bywam w miejscach mocno zakomarzonych. Owszem, w tym roku też mnie komarzyce pokąsały. Ale nijakiej plagi nie widzę. Taka środowiskowa norma. Odpowiednio się ubieram, mam nawet moskitierę (ale w tym roku nie była nawet potrzebna), stosuję standardowe środki. A tych kilka-kilkanaście "ugryzień" żadnego kłopotu nie czyni.

Może więc dodatkowo komarowy i owadzi temat sprytnie podgrzewają firmy farmaceutyczne, oferujące środki antykomarowe i łagodzące skutki ukąszeń? Jak się dobrze postraszy, to towar z półek zejdzie :). Dwa przykłady z roku ubiegłego: przedruk 1, przedruk 2, a tekst pierwotny tu. Każdy wybiera to, co mu bardziej odpowiada.

Komary są w miejscach wilgotnych, zacienionych. Aktywne są o określonych porach dnia i w określonych stanach pogody. Podobnie z innymi krwiopijcami. Idąc do lasu z komarami, wystarczy zakładać odpowiednie ubranie, z rekawami i nogawkami. Wystarczy spojrzeć na leśników, w krótkich spodenkach i z odkrytymi ramionami nie paradują po lesie. Ludzie dawniej dobrze sobie radzili z tymi uciążliwościami życia w środowisku. Teraz jesteśmy chyba zbyt wydelikaceni, żyjąc w klimatyzowanych, miejskich pomieszczeniach. Byle drobnostki stają się "problemami". Nie mamy już większych zmartwień?

Wydaje się nam, że jesteśmy dużo mądrzejsi od naszych przodków. Ale sporo elementarnej wiedzy o tym, jak żyć w środowisku wiejskim, leśnym, nadjeziornym -  zapomnieliśmy. Dlatego z takim krzykiem reagujemy na komary, muchy czy osy. W jakimś sensie jest to plaga ignorancji. Wystarczy doczytać o komarach, aby je poznać i nauczyć się unikać przykrego kontaktu. Ta wiedza już jest, a w dobie powszechnego internetu, jest ona wyjątkowo łatwo dostęna. Potrzeba tylko chęci poszukania, potrzeba ciekawości a nie taniej sensacyjności.

A czy komary są w przyrodzie potrzebne? Może je całkowicie wytruć? Larwy żyją w drobnych zbiornikach wodnych, kałużach, odżywiają się brobnocząsteczkową materią organiczną, w tym bakteriami. Może więc przy okazji paniki przed nowym szczepem Escherichia coli warto przyponieć ekosystemową rolę larw komarów? Dodatkowo larwami odżywia się wiele innych zwierząt. Zbyt niebezpieczne byłoby więc drastyczne "tępienie" komarów. Na miejsce rodzimych gatunków mogłyby przybyć gatunki obce i inwazyjne, np. roznoszące choroby. Taki problem chyba zafundowali sobie Amerykanie - teraz mają u siebie goraczkę Zachodniego Nilu :). Lepiej więc mieć własnego, starego wroga (jak ująłby to Pawlak, myśląc o Kargulu), wyhodowanego na własnej krwi, niż zadobyć zupełnie nowego. Epidemia EHEC to efekt najprawdopodobniej zawleczenia do Europy afrykańskiego szczepu escherichii.

Plagi nie ma, ale jest za to o czym porozmawiać, tak jak o pogodzie czy "co tam panie u Chińczyków". Pogadać z sąsiadami czy przygodnie spotkanymi ludźmi na turystycznych wyprawach. Bez pośpiechu i wielkomiejskiego zaganiania. Na prowincji, siedząc na ławeczce, temat komarowy dobry tak jak każdy inny. Aby zagadnąć i rozpocząć rozmowę, poznawać ludzi. Słuchać a nie tylko komunikować...

Motyl na odchodach czyli entomologiczne mity i rzeczywistość

sczachor

Muchy są wstrętne bo siadają na odchodach i nieczystościach. Co innego piękne motyle, te tylko spijają nektar z równie pięknych i pachnących kwiatów. Rzeczywistość entomologiczna jest jednak znacznie bogatsza. Muchy też są piękne, ale ich piękno widać dopiero pod dużym powiększeniem. A motyle.... siadają także na zwierzęcych odchodach. I żeby nie było wątpliwości zamieszczam zdjęcie.

Morał z tego taki, żeby nikogo i niczego nie przekreślać absulutnie. Nawet g.... może być do czegoś przydatne i schyli się po nie piękny motyl. Trzeba tylko większej uwagi i większej empatii.

 

ps. Entomologia to nauka o owadach. Nie mylić z etymologią.

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci