Menu

profesorskie gadanie

Nowy adres bloga https:profesorskiegadanie.blogspot.com

UWM

Lumen czyli blog na wolnej licencji i dyspersja myśli

sczachor

lumenblog

Przygoda z Wikipedia pozwoliła mi poznać i zrozumieć publikowanie treści na wolnej licencji (creative commons). Od dawna stosuję w praktyce, m.in. na swoim blogu. Od kilku tygodni na portalu Lumen (portal szkolnictwa wyższego) czytać można wybrane moje wpisy blogowe http://www.lumenportal.pl/content/blog/270. Pytali o pozwolenie (choć w zasadzie nie musieli), udzieliłem, wskazując na licencję CC-BY. Wybierają te wpisy, które w jakimś stopniu dotyczą szkolnictwa wyższego. To już kolejny portal, który wybiera tematycznie mu bliskie artykuliki i upowszechnia na swoich łamach. Poza tematami edukacyjnymi, przyrodniczymi i społecznymi teraz będą i te, dotyczące uniwersytetu i szkolnictwa wyższego.

Wolna licencja ma tę zaletę, że piszesz w jednym miejscu a w kilku się pojawia. Wolna licencja ułatwia realizację misji uniwersyteckiej. Ułatwia dyspersję i rozprzestrzenianie się myśli. W pewnym sensie jest elementem współczesnego środowiska edukacyjnego. Środowiska, które staram się odkryć (przynajmniej dla siebie) i wykorzystać w codziennej praktyce.

Istota uniwersytetu nie ulega zmianie. W zasadzie dojrzała w starożytnej Grecji (przynajmniej tam została odnotowana w kulturze i utrwalona w piśmiennictwie). Polega na dialogu i poszukiwaniu prawdy: w jednym miejscu spotyka się kilka osób. Jest jeden lub więcej nauczycieli i co najmniej kilku uczniów. Rozmawiają, czasem nauczyciel mówi dłużej, dzieli się swoim doświadczeniem i przemyśleniami. Czasem uczniowie mówią dłużej. Wspólnie poszukują, dociekają prawdy przez rozmowę i słuchanie swoich argumentów. Najpierw nazywało się to Akademią, Gimnazjum, potem Liceum, a dzisiaj mówimy o Uniwersytecie. Mimo różnych nazw i sposobu organizacji istota sprowadzała się dialogu i wspólnoty nauczających i nauczanych.

Dawniej były to tylko spotkania tu i teraz oraz przekaz słowny. Wiedza gromadziła się w głowach (pamięci). Dialog i częste rozmowy utrwalały zapis pamięci. Potem pojawiło się pismo, nie tylko ułatwiło „zapamiętanie” treści i uniezależnienie się od biologicznego mózgu śmiertelnego człowieka. Pismo umożliwiło poszerzenie kręgu odbiorców jak i kręgu „spotykających” się dyskutantów. Druk - czyli szybkie powielenie pisma - jeszcze bardziej rozszerzyło krąg dyskutujących i współpracujących w tym dialogu mózgów. Przekraczając czas biologiczny i pokonując daleka przestrzeń. Wraz z tymi wynalazkami zmienił się i sam uniwersytet. Coraz ważniejszą częścią stała się biblioteka (a nie tylko mózgi żywych nauczycieli).

A teraz jest internet i nowe możliwości zorganizowania przestrzeni edukacyjnej uniwersytetu. Daleko, szybko, w zupełnie nowy sposób. Tradycyjny rytuał uniwersytecki jeszcze nie nadąża za możliwościami trzeciej rewolucji technologicznej. Istota się nie zmienia, ale zmieniła się forma i zakres dialogu uczestniczących w nim ludzi.

Moje już ponad 10-letnie eksperymenty z blogiem są poszukiwaniem i odkrywaniem tych nowych możliwości i sposobu komunikacji. Mimo że w nazwach i stroju uniwersytet mocno nawiązuje do Średniowiecza (togi, birety, katedry), to nie wygłaszamy swoich myśli zza katedry. Raczej zza monitora laptopa. Albo za pomocą bloga. Zupełnie nowy rodzaj „pisarstwa” (komunikacji) edukacyjno-naukowej. Jeszcze nie jest uwzględniony w ocenie dorobku. Ale odkrywanie właśnie polega na tym, że robi się coś nierutynowego. I ryzykuje poszukując. Bo poszukiwanie i odkrywanie nieodłącznie wiąże się z błędami, pomyłkami i ślepymi drogami. Potrzeba odwagi.

Teraz myślę jak sprytnie i sensownie połączyć np. wpisy blogowe, myślenie wizualne i portale społecznościowe z wykładem (czytaj Ile czasu potrzeba by przygotować wykład?). 

Na razie jest wirtualna kawiarnia z duża liczbą słuchaczy. Niektórzy nawet komentują.

Zapraszam na Noc Biologów w Olsztynie

sczachor

kotlogo4W najbliższy piątek 13 stycznia w Olsztynie, na UWM, odbędzie się szósta edycja Ogólnopolskiej Nocy Biologów. Wydział Biologii i Biotechnologii uczestniczy w tym festiwalu nauki od samego początku. W tym roku na uczestników czeka ponad 110 różnych wykładów, warsztatów, wystaw, wycieczek, pokazów, dyskusji naukowych oraz edukacyjna gra terenowa. Na wszystkie zajęcia, odbywające się w godz. 8.00-23.00 wstęp jest wolny. Zajęcia są zróżnicowane, każdy znajdzie coś odpowiedniego: od przedszkola do seniora.

W Olsztynie spodziewamy się ponad 500 uczestników, zarówno zorganizowanych przyjazdów szkół jak i odwiedzin indywidualnych i rodzinnych. Z rezerwacji na niektóre zajęcia wynika, że jadą do nas uczniowie m.in. z Sierpca, Ciechanowa, Giżycka, Nidzicy, Pisza, Lidzbarka Warmińskiego, Morąga, Bartoszyc, Braniewa, Ostródy, Olsztyna, Lamkowa i Durąga.

Noc Biologów to nie tylko mądra rozrywka ale także edukacja i innowacyjność. Nie tylko pokazana zostanie wiedza przyrodnicza (nauka) w przystępnej i atrakcyjnej formie ale także pokażemy współpracę uniwersytetu z małymi i średnimi przedsiębiorstwami z regionu oraz innymi instytucjami, z którymi współpracuje Wydział Biologii i Biotechnologii. Nie zabraknie okazji do nieformalnych dyskusji i możliwości wstępnego nawiązania współpracy. Transfer wiedzy z uniwersytetu do gospodarki szeroko rozumianej jest faktem. W czasie Nocy Biologów można się będzie o tym przekonać .

Będą wykłady oraz zajęcia laboratoryjne (na niektóre trzeba się wcześniej zapisać, gdyż liczba miejsc jest ograniczona) z różnych dziedzin nauk biologicznych. Nie zabraknie także odrobiny humoru i przygody. Będzie edukacyjna gra z rozwiązywaniem tajemnic niezwykłego motyla nocnego – zmierzchnicy trupiej główki, będzie prapremiera żywej biblioteki popularnonaukowej, a wieczorem pojawią się nawet dwa pieczone dziki, Wiedźmuchy i można będzie samemu skosztować maści czarownic do latania. Jakieś pytania? Będzie okazja by bezpośrednio porozmawiać z naukowcami, bez stresu.

A gdy skończy się Noc Biologów, to Wydział Biologii i Biotechnologii zaprasza do innych form współpracy edukacyjnej, dla szkół oferujemy całoroczną akcję „Wypożycz sobie naukowca” oraz „Uniwersytet Młodego Odkrywcy”.

Początek XXI wieku przyniósł wiele niezwykłych odkryć biologicznych. Nauki biologiczne nie tylko zmieniają nasze codzienne życie ale i podręczniki do filozofii. Nic dziwnego, że biologią interesuje się niemalże każdy. Okazją do zajrzenia do biologicznych laboratoriów i pracowni naukowych jest Noc Biologów, po raz szósty organizowana w Olsztynie oraz 29 innych ośrodkach akademickich w Polsce. Oferta UWM w Olsztynie należy do najbogatszych i najciekawszych – ponad 110 różnych wykładów, warsztatów, laboratoriów, pokazów, wystaw, wycieczek, spotkań z naukowcami i nauką, od 8 rano do 23 w nocy.

Ostatnie lata przyniosły wiele niezwykłych odkryć. Zaczęto poznawać genomy wielu organizmów, w tym człowieka. Na coraz szerszą skalę są uprawiane rośliny modyfikowane genetycznie (GMO). Trwa spór o globalne zmiany klimatyczne i ich wpływ na różnorodność biologiczną. Pojawienie się nowych chorób, groźnych dla człowieka, wyzwoliło lawinowy rozwój nauk biomedycznych. Wyzwaniem staje się dalszy rozwój cywilizacyjny w zgodzie z możliwościami środowiska. Wiele wskazuje na to, że XXI stulecie będzie wiekiem biologii. Trudno się więc dziwić, że ta fascynująca dziedzina nauki przyciąga rzesze chętnych do zgłębiania jej tajemnic.

Noc Biologów to nie tylko popularyzacja nauki ale i wspólne odkrywanie nowych metod edukacji pozaformalnej i ustawicznej. To pełniejsze wypełnianie misji uniwersytetu w upowszechnianiu wiedzy i kształcenia kadr. Poza sprawdzonymi wcześniej warsztatami, wykładami i pokazami w tym roku pojawi się sporo nowości i eksperymentów edukacyjnych, np. żywa książka popularnonaukowa oraz edukacyjna gra terenowa. W Nocy Biologów wezmą udział instytucje i przedsiębiorstwa współpracujące z wydziałem (np. Mazurski Park Krajobrazowy, Nadleśnictwo Olsztynie, Warmińsko-Mazurski Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli itd.). Wspólnie poszukujemy innowacji dla naszego regionu. Na bazie zdobytych doświadczeń od lutego do czerwca 2017 r.

Wydział Biologii i Biotechnologii zrealizuje zajęcia dla młodzieży szkolnej w ramach projektu Warmińsko-Mazurski Uniwersytet Młodego Odkrywcy. To pomysł na trwała współpracę edukacyjną ze szkołami z regionu. Tematem Nocy Biologów 2017 w Olsztynie jest upowszechnianie i promocja wiedzy biologicznej w popularnonaukowej formie (edukacja pozaformalna) oraz budowanie kapitału naukowego w młodym pokoleniu. Zostaną pokazane w interesujący sposób i dostosowany do różnego poziomu odbiorców, różnorodne zagadnienia związane z biologią, biotechnologią i biogospodarką – od podstawowych informacji o bioróżnorodności na poziomie genetycznym, gatunkowym i ekosystemowym do zagadnień związanych z biologią molekularną, fizjologią, genetyką i neurobiologią. Jednym z celów akcji jest również zaszczepienie przekonania o znaczącej roli nauk przyrodniczych w egzystencji populacji ludzkiej na Ziemi oraz pokazana będzie naukowa metoda poznawania świata.

Pokazy, warsztaty, wystawy, spotkania w formie „żywej książki” i zwiedzanie laboratoriów mają za zadanie przybliżenie specyfiki pracy naukowca (element budowania kapitału naukowego). Temu celowi służyć będą także spotkania w formie żywej książki. Noc Biologów 2017 w Olsztynie to przedsięwzięcie upowszechniające naukę, kierowane zarówno do dzieci, młodzieży szkolnej jak i do osób dorosłych miasta Olsztyna, regionu i województwa warmińsko-mazurskiego a także powiatów z północnego Mazowsza. Poza bezpośrednimi pokazami na terenie uczelni przekaz popularnonaukowy docierać będzie za pośrednictwem mediów: gazety, radia, telewizji i internetu, dzięki czemu znacznie rozszerzony będzie krąg odbiorców. Po prostu próbujemy odkryć szeroko rozumiane współczesne środowisko edukacyjne.

Bogata i ciekawa oferta programowa w ramach Nocy Biologów w latach 2012- 2016, przygotowana przez pracowników naukowych a także doktorantów i studentów UWM w Olsztynie, spotkała się z ogromnym odzewem ze strony społeczeństwa w mieście Olsztynie i całym województwie. Celem Nocy Biologów 2017 w Olsztynie jest upowszechnianie i popularyzacja wiedzy z zakresu nauk biologicznych i zastosowań biologii oraz popularyzacja instytucji naukowych, zajmujących się problematyką przyrodniczą. Przedsięwzięcie ma na celu zapoznanie z osiągnięciami nauk biologicznych, ich zastosowaniem w gospodarce i życiu codziennym a także zapoznanie ze specyfiką pracy naukowej oraz metodą naukową (stawianie hipotez, falsyfikacja, eksperymenty, wnioskowanie).

Noc Biologów ma na celu budowanie kapitału naukowego wśród mieszkańców Warmii i Mazur oraz przekazanie wiedzy przyrodniczej oraz wyników prowadzonych na UWM badań naukowych na różnych poziomach - od podstawowych wiadomości przyrodniczych do zagadnień problematycznych, nurtujących współczesną biologię i biotechnologię. Ważnym elementem jest budowanie kapitału naukowego u młodzieży m.in. poprzez bezpośredni kontakt z naukowcami. W roku 2017 chcemy położyć nacisk na biogospodarkę w szerokim sensie, w tym na usługi ekosystemowe w tym skutki zmiana klimatu, różne formy terapii z wykorzystaniem metod biologicznych oraz wykorzystanie wyników nauki w gospodarce. Jednym z celów akcji jest zaszczepienie przekonania o kluczowej roli nauk przyrodniczych w egzystencji populacji ludzkiej na Ziemi a także znaczenie biogospodarki w rozwoju regionalnym w północno-wschodniej Polsce.

Poprzez Noc Biologów 2017 chcemy zapoznać społeczeństwo regionu z pracą badawczą, specjalistycznym sprzętem laboratoryjnym a także z osiągnięciami naukowymi wydziałów przyrodniczych UWM, głównie Wydziału Biologii i Biotechnologii. Popularyzacja wiedzy przyrodniczej odbywać się będzie z podkreśleniem wartości aplikacyjne tej wiedzy. Chcemy wzbudzać ciekawość oraz chęci do poznawania i rozumienia świata przyrodniczego, szczególnie u dzieci i młodzieży szkolnej w celu kształtowania poglądów, pozwalających na zrozumienie prawidłowości funkcjonowania przyrody oraz na niedestrukcyjne obcowanie ze światem żywym (biologicznym). Zamierzamy poprzez działania realizowane w czasie Nocy Biologów budować kapitał naukowy poprzez bezpośredni kontakt z naukowcami i laboratoriami.

Więcej informacji:

Festiwalowe budowanie kapitału naukowego na prowincji

sczachor

kopernikkapital

Udział w konferencji to okazja do wysłuchania wykładów i dyskusji z ludźmi spoza własnego kręgu znajomości. Niby wszystko można znaleźć w Internecie bez ruszania się z domu. Ale skoro tak, to dlaczego tak niewielu z tego korzysta? Po drugie, kiedy sami szukamy to podążamy znanymi sobie ścieżkami. Konferencja to spotkanie nieoczekiwanego i nieznanego. Podobnie rozmowa kuluarowa - jest otwarciem się na nowe.

Także i po tegorocznej konferencji Pokazać-Przekazać wróciłem mocno zainspirowany. Poczułem, że uczestniczyłem w czymś, co na prawdę zmienia polską edukację w szerokim sensie. Teraz przez kilka miesięcy będę próbował zmaterializować inspirację z Centrum Nauki Kopernik. Zaproszę do współudziału w kolejnych eksperymentach i w podróży w nieznane swoich studentów. Mam nadzieję, że się włączą (ja oczywiście będę namawiał).

Jednym z ciekawych wątków, jakie usłyszałem, dotyczą kapitału naukowego. Po raz pierwszy usłyszałem o kapitale naukowych na wykładzie dr Ilony Iłowieckiej-Tańskiej. Ważne jest to, kogo uczeń zna. W tym kontekście czy zna osobiście jakiegoś naukowca, np. w rodzinie, wśród sąsiadów. Bo czym innym jest osobiście znać a czym innym czerpać wiedzę ze stereotypów.

Różnorodne festiwale nauki i pikniki naukowe już na trwałe wrosły w krajobraz Polski i regionu. Jednak zbyt często traktowane są jako rozrywka, z przymrużeniem oka. Kto by tam poważny się w to angażował. Niby trzeba bo wypada… ale nie ma komu poważnie się zaangażować. Jakieś wybuchy, show, koncerty i spotkania z gwiazdami... A przecież najważniejszą wartością jest bezpośrednie spotkanie z nauką i naukowcem, odwiedzenie prawdziwego laboratorium. Jest to szczególnie ważne na prowincji, w naszym regionie. Bo ilu mamy pracujących naukowców, tak aby dzieci miały możliwość spotkać naukowca w realu? Chyba jedyną szansą są właśnie festiwale naukowe, takie na przykład jak Olsztyńskie Dni Nauki i sztuki, Europejska Noc Naukowców lub Noc Biologów. Oraz wszystkie inne mniejsze formy, z kawiarnią naukową, gościnnymi wykładami w szkołach, wizytami szkolnymi w laboratoriach UWM w czasie całego roku. To nie spektakularne „wybuchy” i sceniczne show z udziałem gwiazd przesądzają o wartościach pikników naukowych ale właśnie możliwość spotkania i "dotknięcia" prawdziwego naukowca.

Bo nie o rozrywkę, wybuchy, koncerty i spotkania ze sławnymi (z estrady) ludźmi chodzi. Najważniejszy jest bezpośredni kontakt z nauką i naukowcami. To jest ważny element budowania społecznego kapitału naukowego. Ten ostatni właśnie decyduje o tym, że sięgamy po książki lub po informacje w Internecie.

Centrum Nauki Kopernik jest także ośrodkiem naukowym (a nie tylko edukacyjnym). Współpracuje z innymi międzynarodowymi instytucjami w rozpoznawaniu i budowaniu kapitału naukowego na każdym etapie kształcenia. Profesor Louise Archer z Kings College twierdzi, że kluczowy wpływ na aspiracje zawodowe uczniów ma poziom ich kapitału naukowego. Wspomnianym wielokrotnie kapitałem naukowym są zasoby determinujące to, jak dzieci i młodzież myślą o sobie samych i nauce. Na tak rozumiany kapitał naukowy składa się:

  • alfabetyzm naukowy, czyli to, co wiedzą uczniowie o nauce,
  • przekonanie o własnych kompetencjach naukowych, czyli m.in. to, co myślą o sobie pod wpływem ocen i opinii nauczycieli,
  • codzienne i niecodzienne praktyki związane z nauką: odwiedzanie muzeów, ogrodów botanicznych, skansenów i centrów nauki, uczestnictwo w kołach zainteresowań, śledzenie wiadomości dotyczących nauki w Internecie,
  • to, kogo znają, czyli prywatna relacja z osobami zajmującymi się zawodowo nauką.

Pisząc o znaczeniu kawiarni naukowych i pikników naukowych mam na myśli właśnie ten ostatni aspekt. Według danych z Kings College dzieci, które mają w najbliższej rodzinie naukowca lub badacza, niemal dwukrotnie częściej wykazują wysokie aspiracje, jeśli chodzi o własną przyszłość naukową. Współczesna gospodarka potrzebuje naukowo aspirujących młodych ludzi. Brytyjczycy zrobili badania i dostrzegli potencjalny brak w przyszłości wystarczającej liczby chętnych do kariery naukowej w różnorodnych laboratoriach przemysłowych, uniwersytetach itd. A dostrzegając te lukę już teraz, 20-30 lat do przodu podejmują odpowiednie kroki. Podobnie myślą w Korei Południowej. Bo może zabraknąć ludzi, którzy wiedzą jak działa smartfon (nie chodzi o korzystanie lecz rozumienie i możliwość ulepszania). 

A jak jest u nas? Czy w ogóle dostrzegamy kapitał naukowy, budujący nowoczesną gospodarkę? Czy badamy poziom tego kapitału i podejmujemy wyprzedzające środki zaradcze?

Niezależnie od procesów globalnych i krajowych, na miejscu w Olsztynie oraz na Warmii i Mazurach, pozostaje robić to, co jesteśmy w stanie. Tu i teraz i siłami, jakimi się dysponuje. Kawiarnie naukowe, pikniki i festiwale naukowe nie są tak banalne i mało ważne jakby się wydawało. To nie tylko promocja uniwersytetu czy instytucji naukowych, to dobrze pojęta edukacja i kształcenie zawodowe szerokich mas społecznych. Zwłaszcza tych żyjących daleko od szosy i z niewielkimi szansami na awans społeczny (czy cywilizacyjny).

Nauczeństwo czyli niech MOOC będzie z wami

sczachor

Czachorowski_Gliwice_2015W tytule pojawił się neologizm, wyglądający na błąd językowy. I jeszcze słowo zbliżone do „moc”, co w zdaniu nawiązuje do Gwiezdnych Wojen. To symboliczne odniesienie do zupełnie nowej rzeczywistości, w której żyjemy. I nie do końca jeszcze sobie to uzmysłowiliśmy. A wpis będzie o nowych technologiach w edukacji czyli dlaczego szkoła musi się zmieniać.

Niezadowolenie z edukacji na każdym poziomie jest uzasadnione. Nie wynika ono z faktu, że mamy leniwych nauczycieli, głupich uczniów/studentów czy złe podręczniki. Świat się tak szybko zmienia, że stare wzorce szybko się dezaktualizują. Zmuszeni jesteśmy ciągle poszukiwać, ciągle dostosowywać i ciągle eksperymentować. Dlaczego eksperymentować? Bo nowe jest nowe i nikt jeszcze nie wie jak najlepiej dostosować system edukacji do nowej rzeczywistości. Trzecia rewolucja technologiczna odmienia nie tylko technologie ale i całe społeczeństwa.

Nie osiągniemy sukcesu (i zadowolenia z edukacji), gdy cofniemy się i przywrócimy stare wzorce (bo kiedyś było dobrze) dlatego, że nowe rozwiązania nie do końca nas satysfakcjonują. Eksperyment z gimnazjami (czyli wydłużeniem kształcenia ogólnego) częściowo się powiódł, częściowo nie. Prosta, automatyczna likwidacja gimnazjów niczego nie rozwiąże, a nawet zaszkodzi chaosem wynikającym z nagłych i nieprzemyślanych zmian. Trzeba zastanowić się i przedyskutować czego od edukacji oczekujemy i które elementy poprawić. I jak poprawić. Wydaje się, że sensownym jest zwiększenie efektywności kształcenia w zakresie nauk przyrodniczych i kreatywnych kompetencji. Czyli więcej eksperymentów i poszukiwań w szkole, na każdym poziomie. Przykład jeden z wielu.

Dawniej, gdy świat zmieniał się wolno lub bardzo wolno, kilka pokoleń żyło w takich samych warunkach, w takim samym świecie. Kolejne pokolenie przejmowało wzorce pokolenia rodziców i dziadków. W edukacji można było przygotować nauczyciela, który przekaże wiedzę całego pokolenia. Czyli nauczyciel sam długo się uczy, a potem idzie do szkoły i tę wiedzę przekazuje. Lepiej lub gorzej ale przekazuje. Teraz na oczach jednego pokolenia świat zmienia się kilkakrotnie. Trzecia rewolucja technologiczna dużo odmieniła. Owszem, jest jeszcze dużo wiedzy i kompetencji, które się nie dezaktualizują (są uniwersalne i ponadczasowe) i mogą być przekazywane dawną metodą. Ale postęp technologiczny jest tak szybki, że zmiany następują w ciągu jednego pokolenia. Wiele starych umiejętności staje się zupełnie zbędnych a do nowych nauczyciele się nie przygotowali. Muszą uczyć się razem z uczniami. Być jednocześnie uczniem i nauczycielem, czyli nauczniem. (zobacz np. Nauczeństwo czyli edukacja w formie prosumenckiej)

Jak uczyć posługiwania się nowymi technologiami gdy są one nowe i dla ucznia i dla nauczyciela? I nie chodzi tylko o drobne gadżety, zmienia się cały system edukacyjny od przedszkola do seniora. Kiedyś uczyliśmy się pisać stalówką i atramentem, potrzebowaliśmy bibuły, ołówka i temperówki. Teraz… musimy uczyć programowania z wykorzystaniem tabletów i smartfonów. 20 lat temu nie wiedzieliśmy co to są tablety czy telefony komórkowe. Dzisiejsze dzieci nie wiedzą co to jest bibuła, stalówka i obsadka.

Eksperymentują wszyscy. Dzisiaj jadę do Barczewa na drugie spotkanie kawiarni naukowej. W planach mam także uruchomienie podobnej inicjatywy w Olsztynku (wstępne rozmowy już się toczą). A niebawem zrealizuję przygotowane szkolenie dla przedsiębiorców w zakresie wykorzystania nowych technologii w biznesie i zarządzaniu rozproszonym. Uczę sam się ucząc i eksperymentując. By rozumieć rzeczywistość i by na bazie doświadczeń proponować zmiany (ulepszenia) w systemie edukacji. Rolą uniwersytetu jest tworzenie innowacyjności i transfer do społeczności lokalnej. Tak uważam.

Kolejny przykład, tym razem dotyczący MOOCy, czyli masowych otwartych kursów online. Zaczęło się w USA, gdy Uniwersytet Harvarda oraz Instytut Technologiczny w Massachusetts (czy muszę przypominać, że należą do najlepszych uczelni na świecie?), uruchomiły wspólną platformę z wykładami on-line. Uczelnie amerykańskie zainwestowały w projekt ponad 60 mln dolarów. Na razie wykłady są… są za darmo. W przyszłości może to być inwestycja dochodowa. Ale nie wiadomo, bo na razie trwa eksperyment. Większość studentów tych kursów on-line mieszka… poza USA. Czyli Amerykanie wydają pieniądze na edukację nie swoich obywateli. Czy ma to sens? Wielu studentów pochodzi z Ameryki Południowej i Azji Południowo-Wschodniej. Są i studenci z Polski. Może inni w ten sposób wybierają sobie imigrantów … najmądrzejszych?

Dzisiaj odkryłem, że podobne rozwiązanie pojawiło się i w Polsce (na razie w wersji beta). Copernicus College   "to miejsce, gdzie każdy może studiować za darmo, online, po polsku, u najlepszych polskich uczonych oraz młodych ambitnych naukowców. Copernicus College jest pierwszą polską platformą MOOC (masowych otwartych kursów online), czyli darmowym serwisem umożliwiającym studiowanie przez Internet.” Poza nagranymi wykładami w oferowanych kursach odszukać można artykuły naukowe, e-podręczniki, fragmenty książek, literaturę uzupełniającą czy zestawy ćwiczeń i testów (jako materiały uzupełniające). Czyli wszystko to, co pozwala samodzielnie zdobywać wiedzę… bez wychodzenia z domu. Na razie zakres tematyczny oferowanych kursów jest ograniczony. Ale należy spodziewać się, że będzie ich coraz więcej. Jednym słowem edukacja rozproszona i z wykorzystaniem nowej technologii rozwija się i do nas dociera. Copernicus College jest projektem non-profit, wszystkie materiały dostępne są za darmo dla wszystkich zarejestrowanych użytkowników.

To nie tylko początek rewolucji w nauczaniu, to jej rozwój i upowszechnianie. W pewnym sensie jest to demokratyzacja dostępu do nauki (i wiedzy) na skalę, jakiej w historii jeszcze nie doświadczyliśmy. O edukacji on-line słyszeliśmy od dawna. Teraz nabiera ona znaczącego przyspieszenia i nowych kształtów. A czy jesteśmy organizacyjnie na nią gotowi? Edukacja trafia pod strzechy, daleko na prowincję i daleko do krajów biednych czy zaniedbanych, na każdym kontynencie. Dlaczego amerykańskie uczelnie wyłożyły tak dużo pieniędzy w kształcenie on-line? Najlepszym studentom z całego świata oferują kontynuację nauki u siebie, już całkowicie w realu. Odkrywają talenty i… proponuję zrobienie u siebie doktoratu. Odkrywają.. tak jak kiedyś złoża ropy naftowej, węgla czy złota.

Trzecia rewolucja technologiczna bazuje nie na surowcach czy konwencjonalnych źródłach energii, ale na kapitale ludzkim. Odnawialne źródła energii mogą być rozproszone, dostępne dla każdego. Nie trzeba więc koncentrować produkcji w jednym miejscu, blisko surowców i elektrowni. Podobnie decentralizuje społeczeństwo internet (współpraca możliwa niezależnie od miejsca przebywania). Teraz ten efekt decentralizacji i rozproszenia dociera do edukacji. Nic dziwnego, że szkoła musi się zmieniać.

Także i na Harvardzie czy MIT panuje przekonanie, że edukacja to nie tylko chodzenie na wykłady, ale też fizyczna obecność w zróżnicowanej grupie studentów, w tradycyjnym środowisku edukacyjnym uniwersytetu. Bo w kampusie uniwersyteckim ważna jest nie tylko biblioteka, wykłady, ale i kontakty międzyludzkie, dyskusje, inicjatywy i wszystko to co możemy nazwać transferem horyzontalnym wiedzy. Studenci uczą się bo są razem i uczą się w obecności wykładowców. Uniwersytet i szkoła to nie tylko miejsce i budynki lecz środowisko edukacyjne. Tak jak w ogrodzie stworzyć dobre warunki, nawozić, podlewać a rośliny same pięknie wyrosną.

Bezpośrednie kontakt studenta z innymi studentami i z nauczycielem akademickim (oraz biznesowym otoczeniem uniwersytetu) zawsze był ceniony i stanowił o wartości uniwersytetu. Bezpośredniego kontaktu nie zastąpi internet i wykłady on-line. Czemu więc amerykańskie, wiodące uczelnie, a teraz i w Polsce Copernicus College, decydują się na takie eksperymenty? Twórcy tych projektów zapewniają, że nauka na miejscu przetrwa niezależnie od rozwoju wykładów internetowych. A zatem to nie zamiast ale w uzupełnieniu. Taki swoisty „abgrejt” (upgrade).

Uniwersytet jako miejsce spotkań pozostanie, nauka odbywa cię przecież w sieci społecznej (konektywizm). Ale te spotkania mogą mieć zupełnie inny charakter, także z wyjazdami do małych miejscowości i z wykładami kierowanymi do zupełnie innego studenta, kształcącego się przez całe życie małymi porcjami (edukacja ustawiczna przez całe życie).

MOOC to eksperyment, nikt jeszcze nie, co z tego wyjdzie za kilka-kilkanaście lat. Ale jeśli chce się być w czołówce to trzeba eksperymentować i poszukiwać. W przeciwnym razie zrobią to inni i wyprzedzą we współczesnej gospodarce opartej na wiedzy. Osobiście nie czekam na to, co zrobi mój uniwersytet i jakie przyjdą rozporządzenia z ministerstwa. Eksperymentuję, uczę się. A na razie jadę z wykładem do kawiarni naukowej w małym miasteczku cittaslow.

Może eksperyment się nie przyjmie a ja zmarnuję czas (i opóźnię swoją karierę zawodową, stracę finansowo itd.). Raczej te formy nie zastąpią tradycyjnej nauki. Ale nie chcę być biernym widzem zmian, jakie dokonują się w świecie. Żeby być profesjonalistą nie wystarczy czytać książki. Trzeba samemu doświadczać. Wtedy te wyczytywane z książek treści rozumie się pełnij. To tak jak czytać książkę kucharską – jeśli niewiele się dań spróbowało, to trudno zrozumieć, o czym napisano w tej książce kucharskiej.

 

Strasznie słaba Wasza strona ....

sczachor

Co jakiś czas mailem lub przez Facebooka docierają do nie różne zapytania, np. o rekrutację, kierunki studiów itd. Pytają dalsi lub bliżsi znajomi a nawet nieznajomi (bo gdzieś przypadkiem mój adres znaleźli). Nie zawsze potrafię doradzić, bo sam się nie zawsze orientuję. Czasem przed odpowiedzią szukam na naszych stronach uczelnianych czy wydziałowych stosownych informacji. O słabości informacyjnej jak i promocyjnej stron www mówię w odpowiednich gremiach od lat. Raczej bez rezultatu. Więc już machnąłem ręką - nie jestem Don Kichotem. Założyłem blog wydziałowy i kierunkowy i staram się radzić sobie sam, tak jak potrafię... Przynajmniej w zakresie promocji. Odnosiłem wrażenie, że może tylko mi się coś w głowie przewraca (i oczekuję Bóg wie czego), że może wszystko jest ok.

Dzisiaj  było kolejne zapytanie o rekrutację. Akurat "nie jestem w temacie" więc odesłałem do strony głównej i wydziałowej (odpowiedniego wydziału). Taki dostałem komentarz: "Strasznie słaba Wasza strona jest pod względem informacyjnym (...) chodzi mi o strony wydziałów. Ciekawe czy jak napiszę maila na podany adres wydziału to ktoś mi odpisze?". Narzekamy na brak studentów, przymierzamy się od lat, aby przyjmować studentów zagranicznych. Ale czy są strony angielskojęzyczne? Proszę sobie sprawdzić. Owszem, jest tu i ówdzie dużo wodotrysków, ale bardziej urzędniczych niż funkcjonalnych dla użytkownika z zewnątrz. Jak cię widza, takie kandydaci podejmują decyzje...

W sumie to szkoda "strzępić język", bo i tak jest to wołanie na puszczy.... Co prawda w Warszawie powstała ciekawa firma i strona Science PR  z mottem "Komunikacja, która wspiera rozwój nauki". Ale czy środowisko akademickie i naukowe dojrzało już do takich decyzji by zajmować się public relations w pełni profesjonalni? Komunikacja wspiera rozwój nie tylko nauki ale i uniwersytetu. Ale po pierwsze trzeba na prawdę chcieć się komunikować, po drugie ewaluować i usprawniać kanały informacyjne, dostosowując do wygody odbiorcy.

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci