Menu

profesorskie gadanie

Nowy adres bloga https:profesorskiegadanie.blogspot.com

studenci

Łuskanie fasoli i darcie pierza w... rezerwacie przyrody

sczachor

Niewątpliwie świat się zmienia szybciej niż nasze społeczne do niego dostosowanie. Tak jak ekologiczne prawo Czerwonej Królowej: trzeba szybko biec, aby zostać w tym samym miejscu. Gatunki nie są przystosowane do środowiska (ono się zmienia i ciągle "ucieka"), gatunki nieustannie się przystosowują. Jest więc ciągle jakaś sfera nieprzystosowania. Podobnie z naszymi społecznymi przyzwyczajeniami.

Człowiek to istota społeczna. Chcemy być wśród ludzi, chcemy do nich mówić, chcemy się komunikować. Ale jak być ze sobą we współczesnym świecie? Nie zbieramy się w chacie, aby wspólnie łuskać fasolę, drzeć pierze, międlić len czy robić pranie (precę wykonuja urządzenia a my nie mamy pretekstu do zbiorowego spotkania). Coraz mniej mamy okazji do bycia aktywnego ze sobą. Facebook czy blog nie wystarczy. E-komunikacja tylko ułatwia komunikację, ale jej nie zastępuje.

Na nowo więc musimy wymyślać przestrzeń publiczną i nowe sposoby aktywności. Takim pomysłem była wspólna studencko-rodzinna wyprawa do Pieniężna i Rezerwatu Dolina Rzeki Wałszy. Celem było posprzątanie, czyli zbieranie śmieci. Zrobić coś sensownego dla świata a przy okazji pobyć ze sobą. Poznać się. Czy po prostu pobyć w przyrodzie. Poszukać sensu życia swojego i zbiorowego, delektując się pięknem złotej polskiej jesieni. Pokontemplować kulturowe i przyrodnicze dziedzictwo Europy i własnego kawałka lokalnej ojczyzny...

Zrozumieć społeczeństwo, zrozumieć przyrodę, zrozumieć swoje kulturowe dziedzictwo. Gdzież lepiej rozmyślać jak nie w czasie aktywnego spaceru w przepięknej, warmińskiej przyrodzie?

(więcej zdjęć tu i tu.)

ps. śmieci w rezerwacie było niewiele. To powód do optymizmu. Większość przyniesiona została przez rzekę Wałszę z Pieniężna i innych miejscowości. To dobry symbol tego, że nie da się chronić przyrody tylko u siebie - trzeba globalnie. Ale jedną butelkę przywiozłem do domu, do pomalowania. Inną, już pomalowaną, zostawiłem w prezencie. To taki mój ślad na Ziemi: pozbierać śmieci i zostawić coś odzyskanego. Nieskomplikowane czynności codzienne sprzyjające rozmyślaniom.

Kiedy zwątpisz - patrz na efekty

sczachor

Jeśli myślisz rok naprzód - sadź ryż

Jeśli myślisz 10 lat naprzód - sadź drzewo

Lecz jeśli myślisz 100 lat naprzód - ucz ludzi

(przysłowie chińskie)

Gdy przytrafiają się chwile zwątpienia, warto spojrzeć na efekty. Ale te długofalowe. Praca nauczyciela jest trudna, bo do końca nie wie, czy jego wysiłki przynoszą jakiekolwiek wyniki. Jest to frustrujący zawód. Gdy się traktorem orze pole, to po pół godzinie widać efekty. Ale wiedzy nie widać.... Nauczyciel nie bardzo widzi, czy jego praca przynosi coś dobrego. Rzuca ziarno... i czeka czy coś wykiełkuje.

W chwilach zwątpienia warto poszukać jakichklolwiek namacalnych efektów własnej pracy. Ja sobie odgrzebałem maila sprzed kilkunastu dni:

"Witam. Profesorze chciałam się pochwalić tym, iż referat który czytał profesor i pomagał mi wybrać najważniejsze z niego rzeczy do prezentacji, dostał wyróżnienie na konferencji na UWM Olsztyn. Natomiast wczoraj w nocy wróciłam z kolejnej konferencji ze Szczecina, gdzie razem z A.P. prezentowałyśmy inny temat ale podobny, bo dotyczył świata wartości osoby pozbawionej wolności na 20 lat i dostałyśmy III miejsce. Wczoraj dostałam zaproszenie na konferencję do Torunia i już mam pomysł na temat pracy. Zachęciłam do niego dwie koleżanki, więc mamy do środy czas, aby (...) napisać pracę oraz prezentację. Pozdrawiam i dziękuję za wszelką pomoc jaką otrzymałam od Profesora, bo dzięki Profesorowi mam chęć, by na konferencjach się pokazywać. E. P."

A nauczycielom życzę udanego wakacyjnego wypoczynku i naładowania intelektualnych akumulatów...

Studiowanie jest wielkim umartwianiem się...

sczachor

„Studiowanie jest wielki umartwieniem, dla mnie okazało się prawdziwą gehenną, bo nie cierpiałem bezmyślnego wkuwania. Ma ono oczywiście swoje złe, ale i dobre strony, bo poznawanie pojęć musi prowadzić do prawdy, choć pojęcia same w sobie nie są prawdą, niekiedy mogą nawet ja przesłaniać.”

Joachim Badeni OP

Mnie również bezmyślne wkuwanie denerwowało i irytowało. A przecież ludzie potrzebują sensu a nie powierzania wykonania poleceń. Chcą być uczestnikami, wartościowymi uczestnikami a nie narzędziami bezmyślnie wykonującymi polecenia. Bez względu czy chodzi o polecenie "wykucia na pamięć" w czasie nauki szkolnej czy uniwersyteckiej, czy też wykonywania poleceń w pracy zawodowej. Nie należy wymagać posłuszeństwa, jeśli się wcześniej nie pokazało celu! Przekonywać i pokazywać sens. Także wtedy, gdy czegoś trzeba się nauczyć na pamięć - bo i taka umiejętność jest czasem potrzebna.

Tak jak ostrzenie piły – przypominanie o celu i sensie: marnuje się niby czas na przerwanie piłowania, aby naostrzyć piłę, ale potem piłowanie idzie szybciej i sprawniej. Chodzi o sens a nie rytuał. Za mało czasu na przekonywanie, uzasadnianie? To tak, jak piłować tempą piłą...

Studia powinny być poszukiwaniem sensu a nie odtwarzaniem rytuału.

 

Coś do pooglądania przed wykładem z ochrony środowiska

sczachor
Rozpocząłem wykłady z ochrony środowiska dla studentów biologii (licencjat). Poza informacjami i faktami główny nacisk jak zwykle położony będzie na zrozumienie tego, co wokół nas się dzieje ... i ma związek ze stanem środowiska przyrodniczego w szerokim sensie. Czyli jaki związek ze stanem środowiska mają protesty "oburzonych", jaki związek z kryzysem finansowym, klęskami żywiołowymi a nawet jaki jest związek między sprzeciwem wobec ACTA a ochroną środowiska. Daleko jedno od drugiego, czyli co ma piernik do wiatraka? Elementem łączącym jest konsumpcja i przestrzeń publiczna (zasoby publiczne to nie tylko dostęp do wiedzy i kultury).  

Potrzeba nabywania luksusowych artykułów wynika z utożsamiania konsumpcji z awansem społecznym. Z tego powodu zadłużamy się, aby kupować zupełnie zbędne urządzenia, stawiamy samochód pod blokiem (bo w Polsce samochód jest jeszcze synonimem zamożności i sukcesu) oraz budujemy w Olsztynie buspasy w miejscach zupełnie zbędnych. 

W tradycji akademickiej wstęp na wykłady jest wolny, można więc przyjść i posłuchać (sala P13, środy 14.00-15.30). W przyszłym tygodniu, w ramach Tygodnia Otwartej edukacji jeden z wykładów chyba uda się transmitować w internecie. Bo nie ma co po próżnicy ględzić o otwartej edukacji, trzeba próbować ją realizować w każdych warunkach i powoli uczyć się wykorzystywać dostępne technologie.

A dla studentów lektura do obejrzenia i przemyślenia, w ramach uzupełnienia wykładów i materiałów na ćwiczenia. 


i coś jeszcze:

Eksperyment z reklamami na blogu

sczachor

Od młodych ludzi, od uczniów czy studentów, też wiele można się nauczyć. Tak jak od każdego innego człowieka. Ale żeby coś studentom polecać na zajęciach wcześniej sprawdzam na sobie. Po prostu nie wpuszczam swoich studentów w "niesprawdzone maliny", nie są dla mnie "mięsem armatnim", czy jak w Armii Czerwonej nie prowdzę rozpoznania walką (wysyłanie żołnierzy na bunkier, aby sprawdzić co tam jest). Jeśli już to razem z nimi uczetniczę w eksperymentach.

W dydaktyce często wykorzystuję metodę projektu i nauki przez działanie. Czasami są to prośrodowiskowe projekty. Ponad rok temu, w czasie jednej z akcji zbierania elektrośmieci, studenci na swoim blogu (założony na potrzeby akcji) włączyli funkcję reklamy. Pomyślałem, że to może dobry pomysł, aby kolejnym rocznikom podpowiadać już pomysły przynoszące jakieś wsparcie finansowe realizowanych projektów. Postanowiłem sprawdzić, jak to działa i włączyłęm funkcje reklan na niniejszym blogu.

Po rocznym egzystowaniu reklam, zarobiłem 8 zł i 54 grosze :). Biorąc pod uwagę, że wypłaty następują od kwoty 10 zł, nie zarobiłem nic. A mój blog ma stosunkowo dużą oglądalność. Skoro tak, to nie będę łudził studentów, że mogą w ten sposób zarabiać. Można oczywiście prosić innych o klikanie na reklamy (np. ty kliknij u mnie, a ja u ciebie), ale będzie to pozorowana i udawana działność "biznesowa". Substytut.

Przecież i tak najczęściej reklam w ogóle nie czytamy. Traktujemy jako spam, nawet wtedy, gdy jako wredne okienka wyskakujące przesłaniają czytaną treść. Nie reagujemy (tak jak kiedyś) na reklamy telewizyjne, radiowe, prasowe, internetowe, czy papierowe ulotki znajdowane w skrzynce listowej. Bez czytania wyrzucamy na śmieci (w sumie to marnowanie zasobów środowiska). Po co taka bezproduktywna i nieskuteczna reklama? Masa pieniędzy idzie na produkcję beznadziejnych i tandetnych filmików reklamowych, zdjęć itd. Biznes wspiera kulturę? Nie, wspiera tandetny spam. To są paradoksy komercji i konsumpcji, życia w iluzji, że tak trzeba bo i inni się "reklamują". Lecz w zalewie informacji "sponsorowanych", szczególnie młode, sieciowe i anty-ACTA pokolenie odporne jast na taka spamową reklamę. Jednocześnie w mediach brakuje popularyzacji wiedzy. Zamiast teatrów telewizji, czy zamiast dobranocek dla dzieci, mamy potok ogłupiających reklam... w gruncie rzeczy nie oglądanych - to szum i spam kulturowy. Jakże wspaniały byłby świat medialny, gdyby chociaż w połowie czasu reklamowego pojawiły się programy objaśniające świat z treściami popularyzującymi wiedzę...

Przez dłuższy czas traktowałem te kolorowe reklamowe kwadraciki jako ozdobnik graficzny. Ale poszukam innego sposobu uatrakcyjnienie wyglądu niniejszego bloga.

Nawet nieudany eksperyment ma wartość, bo pomaga zrozumieć funkcjonowanie rzeczywistości wokół nas. W badaniach naukowych także wiele eksperymentów jest "nieudanych". Ale trzeba wykonać wiele prób, aby odkryć różnorodne prawidłowości. Najważniejszym przyrządem badawczym w nauce zawsze będzie... rozum i logiczne myślenie.

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci