Menu

profesorskie gadanie

Nowy adres bloga https:profesorskiegadanie.blogspot.com

varia

Juror to ma klawe życie

sczachor

pressO tym, że są jakieś kanały popularnonaukowe na YouTube, to coś wiedziałem. Ale raczej niewiele. Z niektórych czasem korzystałem (oglądałem). Ale dopiero, gdy pismo Press zaprosiło mnie do oceny kanałów popularnonaukowych na YouTube, to zobaczyłem całe bogactwo. Jedne lepsze, inne gorsze ale sporo bardzo dobrych. Oglądałem z przyjemnością.

Bycie jurorem ma tę zaleta, że się odkrywa świat nieznany. Niejako z konieczności. Bo jest praca domowa i trzeba odrobić. I tym sposobem dociera się do "nieznanych lądów". Nie lubię oceniać, bo zdaję sobie sprawę  z subiektywizmu. 

Kilka kanałów w moim odczuciu ma duże walory edukacyjne. I teraz się zastanawiam jak te kanały spopularyzować i wykorzystać edukacyjnie. To znaczy jako swoistą "lekturę uzupełniającą". Zwłaszcza te, które pokazują proste eksperymenty i sposoby aktywnego poznawania tajemnic świata.

 

Wspomniane kanały popularnonaukowe są elementem współczesnego środowiska edukacyjnego.  Także i z tego powodu warto je poznać i nauczyć się z nich korzystać. I zachęcać innych do tworzenia kolejnych. 

 

 

Właśnie znalazłem wiewiórkę w swoim samochodzie czyli o autyzmie i o tym, po co są łańcuszki szczęścia na Facebooku

sczachor

wiewirkaWłaśnie znalazłem wiewiórkę w swoim samochodzie. A przecież ja nie mam samochodu! W każdym razie mam problem bo ani tak, ani siak. Pokuta. Drugi raz mnie to spotkało.

Tak napisałem na swojej tablicy na Facebooku. Wybrałem wersję lajtową, inni wybierali bardziej odważne np., z brudnymi majtkami. Zrobiłem (wpis o wiewiórce), choć bez przekonania. Większość takich łańcuszków przerywam, to znaczy ignoruję. Ale ten dotyczył autyzmu, więc umieściłem (skoro dałem się złapać), coś od siebie dodałem, by jednocześnie zawrzeć ostrzeżenie dla innych, by nie lajkowali i nie komentowali (ten kto raz trafił na podobny, łatwo odczyta ostrzeżenie i ukrytą informację). Czyli zrobiłem, ale z małą, ostrzegawczą informacją.

Po kilkunastu godzinach zrozumiałem sens takich zabaw i gier. Jaki sens? To niezamierzone chyba poskramianie hejterów. I zawstydzanie ich. Edukacyjne i wychowawcze.

Hejtowanie jest powszechne, ogólnopolskie, a internet znakomicie ten proceder ułatwia. Kiedyś zwało się to plotkowaniem w maglu, w kolejce po mleko, w autobusie. „Taka niestety jest prawda”, to typowy zwrot, który pamiętam z tego analogowego hejtowania - czyli ordynarnego plotkowania o tych wielkich, którym zazdrościmy, i o sąsiadach - zaocznie, nie mają szansy się obronić, ani ripostować plotkarzom i obmawiaczom. A co ma wiewiórka do hejtowania? Te wpisy wyglądają na głupawe, prowokują do komentowania. No i znajomi komentują, najczęściej dowcipnie i życzliwie. Ale nie hejterzy. Ci po swojemu dostrzegają okazję i łatwy łup. I swoje dodają, złośliwie, z satysfakcją. Otrzymują w zamian prywatny komunikat o grze i konieczności umieszczenia tekstu na swojej tablicy (sam komunikat umieściłem na końcu niniejszego wpisu). Rzadko kiedy to robią, bo do tego trzeba dystansu. Dostrzegają, że ich złośliwy wpis był pudłem. Zamiast przyznać się do błędu lub włączyć się do gry (pokutnie), najczęściej milczą i udają, że nic nie było. Myślę, że tego typu łańcuszki są dobrym biczem na hejterów. Dowcip obnaża ich złe intencje i słabości charakteru. A przy okazji popularyzowana jest wiedza np. o autyzmie.

Autyści przyjmują świat i komunikaty dosłownie. Dlatego trzeba mówić do nich bez porównań, aluzji, dowcipu. Taka choroba. Skłonność do plotek, obmawiania i hejtu jest chorobą? Jeśli jest, to można się z tego wyleczyć. Z autyzmem nie jest tak łatwo. Mocno utrudnia życie. Warto więc wiedzieć czym jest autyzm i jakie sprawia kłopoty w życiu autysty. Bądźmy dla nich wyrozumiali i zrozummy ich sposób funkcjonowania.

A teraz rzeczony wpis, który wiąże się z wiewiórką w samochodzie. Pisownia oryginalna (bez polskich znaków)

ehe nie powinienes byl polubic ani komentowac mojego ostatniego statusu hahaha. Teraz musisz wybrac i umiescic jedna opcje z ponizszych i umiescic jako swoj status. Jest to gra z okazji roku swiadomosci na temat autyzmu. Nie psuj zabawy. Wybierz jedna z ponizszych pozycji i opublikuj jako swoj status.

1. Wlasnie znalazlem wiewiorke w swoim samochodzie.

2. Wlasnie zgodzilem sie wyswiadczyc usluge seksualna w zamian za anulowanie mandatu.

3. Nie mam czystych majtek na jutro, wiec mam zamiar przelozyc te na druga strone.

4. Moje hemoroidy oszalaly dzis wieczorem!

5. Chyba wlasnie przyjalem oferte matrymonialna przez internet!

6. Zdecydowalam przestac zakladac majtki.

7. Potwierdzone: Bede tata!

8. Wlasnie zdobylem udzial w najnowszej edycji "Mam talent"!

9. Zaakceptowano mnie do 'Randki w ciemno'.

10. Dostalem zywa malpke!!!

11. Wlasnie sie posikalem!

12. Powaznie mysle o implantach posladkow

13. Wlasnie wygralem w zdrapke 700 zl!

14. Wyprowadzamy sie do Oslo pod koniec tego roku!

15. Majonez z czekoladowymi kulkami Nesquick jest taki doooobry!

16. Dostalem sie do programu "Ugotowani"!

Opublikuj post bez zadnego wyjasnienia. Wybacz, tez musialem tak zrobic. Czekam na Twoj status. Ach, i nie zepsuj tego (Nie zdradz sekretu). I pamietaj to jest rok swiadomosci na temat autyzmu. Baw sie dobrze!

Ps. Kiedyś były to inne łańcuszki św. Antoniego, z tekstem pisanym ręcznie i wysyłaniem analogową pocztą pocztówek lub listów. Teraz mamy internet. Ale wspomniana zabawa przyczynia się do popularyzacji wiedzy o autyzmie. Bicz na hejterów to bonus.

Polska obojga narodów

sczachor

Tytuł nie jest pomyłką. Nawiązuje do Rzeczypospolitej (republiki) Obojga Narodów, do (dobrowolnej) unii dwóch państw: Korony (Królestwa Polskiego) i Litwy (Wielkiego Księstwa Litewskiego). Narodów w sensie etnicznym było więcej. Ważna była integracja i wspólna ojczyzna, zbudowana z dwu różnych organizmów państwowych, różnych historii, różnych kultur. Taki prototyp Unii Europejskiej.

Ale ja o czymś innym chciałem napisać – nie o łączeniu a o dzieleniu. O dzieleniu Polski, kraju zamieszkałego przez dwa narody… Polaków. Narody, coraz bardziej sobie wrogie. Nie łączenie a dzielenie. Niby ten sam język, ta sama wiara i ta sama, wspólna historia. Ale chyba różna kultura, skoro się dzielimy, rozwarstwiamy (jak ewoluujące gatunki na dwa potomne). Na razie są złe słowa, raniące, podsycające nienawiść (ale już od wielu lat). A czy potem będą dwa kraje? Tak jak Pakistan i Indie, Korea Południowa i Korea Północna, Wietnam Południowy i Wietnam Północny, Niemcy Wschodnie i Niemcy Zachodnie? Czy rozpadnie się jak Jugosławia? Takie kraje czasem się rozpadają, a czasem potem łączą. Po drodze jednak jest dużo ofiar, ran i urazów. Czy Polak będzie mądry przed szkodą?

Agresja służy samookreśleniu, poprzez zdefiniowanie wroga. Bo żeby się wyróżnić, trzeba zdefiniować tego złego. Tak jak w rozpadającym się małżeństwie. Negatywne emocje uzasadniają odejście. Więc te negatywne emocje potrzebują pożywki dla samouzasadnienia, wytłumaczenia i samousprawiedliwienia swoich rozłąkowych działań. Bo opuszczać kogoś dobrego jest niefajnie (jakoś tak brzydko, wina na nas spada, co przynosi dyskomfort). Ale jeśli to wróg, zło wcielone, to co innego. Więc tego wroga trzeba wykreować. Coraz bardziej nienawistnymi słowy. Drobnymi, dużymi, codziennymi.

A więc jest pierwszy i drugi sort Polaków, potomkowie AK i spolonizowani sowieci, Europejczycy i sekta smoleńska, Polacy i Wolacy, Polacy i zdrajcy itd. Nieostry podział ale ciągle się pogłębiający. Widać to nie tylko w polityce ale i w życiu codziennym, w rodzinie, w pracy, w kulturze. Słowna wojna hybrydowa. Lecz nieustannie podsycana raniącymi słowami i nienawiścią nabiera realnych kształtów… i rękoczynów. Nienawiść, która odmawia innym bycia Polakiem (prawdziwym Polakiem?). Czy dojdzie do gorącej wojny? Do nie tylko słownych podziałów na obywateli lepszej i gorszej kategorii, do dyskryminacji w prawach?

Czy Polska zostanie podzielona granicą – skoro nie będziemy już mogli ze sobą pokojowo żyć? Czy wyzwiska skończą się rękoczynami? Może tylko restrykcjami prawnymi ?

Czarna to wizja na rozpoczynający się rok 2017. Rok, który zaczął się już śmiercią, zamieszkami i rzucaniem kamieniami w policję. Czy znajdzie się ktoś, kto unię spowoduje między dwoma narodami Polaków i nastanie Polska Obojga Narodów, jako dobrowolna unia?

Czy przyjdzie w porę opamiętanie, i na górze i na dole. Każdy z nas może albo dolewać oliwy do ognia albo wylewać oliwę na wzburzone fale. Każdego dnia, słowem i czynem najdrobniejszym. Można być wzmacniaczem, potęgując i upowszechniając złe emocje. Lub być jak ściana w studiu radiowym – wyciszać wszelkie szumy i ze hałasy.

 

ps. zdjęcie zrobiłem w czasie wakacji w Krakowie...

Życzenie świąteczne (z morałem i nadzieją)

sczachor

15578499_715144871983384_6798674166312472858_nTak bardzo rzadko kiedy życzenia spokojnych świąt nabierają wyjątkowej wymowy i szczególnego znaczenia. To już nie są kurtuazyjne słowa, rytualnie i machinalnie wypowiadane, grzecznościowo i symbolicznie - bo tak wypada.

Życzę Wam, czytelnikom niniejszego bloga, spokojnych i refleksyjnych świąt Bożego Narodzenia. Niech wyciszenie od zgiełku mediów i rozpalonych społecznych emocji skłoni nas do otwartych dyskusji przy świątecznym stole. I do głębszych przemyśleć. Życzę otwartości na drugiego człowieka, jego przeżycia, myśli i emocje. Wysilmy się by je dostrzec. I spróbujmy zrozumieć. Tak jak i swoje. By nie szukać drzazgi w oku bliźniego, będąc ślepym na belkę we własnym oku.

Świat najskuteczniej zmieniać od siebie samego. Bo przecież mamy niewielki wpływ na innych, a na siebie bardzo duży (tak mówi moja żona - i ma pełną rację!). Możemy być sprawczy od zaraz. To jest w naszej mocy, zmienić siebie samego. Tu i teraz. Można zacząć od zmiany języka, by słowa nie raniły, nie były jak kamienie rzucane w nienawiści i by zranić, lecz by były nośnikiem treści, informacji, porozumienia. Trzeba umieć mówić i umieć słuchać. To wszystko jest w nas.

Spokojnych świąt! Bo niespokojnie jest i na szerokim świecie i w Polsce. I blisko nas. W globalnym świecie niepokój i nieszczęście, dziejące się gdzieś daleko, dociera i do nas. Jak fala wzbudzona skrzydłami motyla. Jest wiele problemów do rozwiązania. Trudnych, nabrzmiałych. Refleksja przy świątecznym stole jest potrzebna by zrozumieć świat, jego prawdziwe problemy (a nie te wydumane). Mądrość jest nam potrzebna. Bo jak mawiał ks. Tischner - w głupim brak miejsca na dobro.

Spokojnych i refleksyjnych świąt - by zacząć zasypywać wojenne okopy. Emocje i rozbudzana nienawiść zaślepia. Patrzymy a nie dostrzegamy, nie tylko tego co pod nogami i w zasięgu ręki, ale nawet tej przysłowiowej belki we własnym oku. I własnych słów, które ranią… nie słyszymy.

Życzę świąt spokojnych i radosnych - moim czytelnikom - tym, którzy zaglądają tu z sympatią, jak i tym, co szukają okazji do złośliwych komentarzy. Niech Święta Narodzenia Pańskiego otworzą nas na przyjazne spojrzenie na siebie nawzajem. Dla jednych te święta będą podbudowane przeżyciami religijnymi, dla innych radością, wynikającą z klimatu świątecznego spotkania przy stole. Z bliższymi i dalszymi. Rozmów nie unikniemy. Zostawmy oręże słowne w przedpokoju. Lub gdzieś na ulicy.

Niech puste, wigilijne nakrycie nabierze głębokiego, rzeczywistego znaczenia. Niech ten rytuał przestanie być pustym gestem. Ktoś czeka. Bliżej lub dalej, ale czeka. Na ciepły posiłek lub tylko dobre słowo.

Szczęśliwych Świąt Bożego Narodzenia i Szczęśliwego Nowego Roku.

Celinka i Dzień Chruścika

sczachor

celinka_chrucikListonosz mi przypomniał o Dniu Chruścika. A w zasadzie celinka. Nie jakaś tak mała Celina a celinka z chruścikiem. Celinka to poszewka na poduszkę. Ale to nie byle jaka tam poszewka (czytaj więcej: Najdłuższy maraton szycia celinek dla chłopców i dziewczynekSzyjemy celinki dla chłopca i dziewczynki). Dzieło mojej koleżanki, która w sekrecie uszyła, a listonosz przyniósł. Zaskoczenie było duże. Bo to pierwszy na świecie celinkowy chruściki. Polska może poszczycić się pierwszym na świecie znaczkiem pocztowym z chruścikiem (Trichoptera), To teraz będzie się szczyciła niezwykłą poszewką. A w zasadzie ja, bo u mnie na fotelu dzielnie spoczywa.

Przyglądam się i zastanawiam się z jakiej rodziny to jest larwa. Najpewniej z Limnephilidae. Ale możliwe że i z Lepidostomatidae lub Brachycentridae. Muszę się jej dokładnie przyjrzeć i starannie przeanalizować. W sam raz rozważania na Dzień Chruścika (też wymyślony w Polsce, a konkretnie to w Olsztynie).W każdym razie nowy dla nauki gatunek. Nazwę go Kaemka celinkai

Dzień Chruścika obchodzony jest 11 grudnia już od 2002 roku. Ostatnio trochę o nim zapomniałem. Ale celinka dowodzi, że święto się przyjęło i żyje własnym, zaskakującym życiem. W ubiegłych latach organizowaliśmy seminaria naukowe lub popularnonaukowe, czasem z udziałem gości zagranicznych. Spotykaliśmy się także w kawiarni by dyskutować o nauce, chruścikach i o życiu akademickim (w tym poczuciu humoru wśród naukowców). Wydawaliśmy newsletter Trichopteron.

Skoro chruścik o sobie przypomniał, to może warto powrócić do dawnej tradycji... w tym świętowania Dnia Chruścika. 

 celinkanafotelu

 

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci