Menu

profesorskie gadanie

Nowy adres bloga https:profesorskiegadanie.blogspot.com

varia

Dalie malowane na szkle cz. 2

sczachor

dalie2Jakkolwiek nie planowałem tego wcześniej, to ponownie włączę się z Olsztyńską Wystawę Dalii, (piąta edycja). Kolejna okazja na niezwykły plener wśród pachnących kwiatów, w szklarni i ogrodzie doświadczalnym UWM. W sympatycznym towarzystwie.

Przyroda malowana na szkle. Na starych butelkach, słoikach, na tym co „niepotrzebne”, co zawadza. Najważniejsze jest spotkanie i rozmowy. Malowanie jest tylko pretekstem. Można milczeć i nie zabijać ciszy banalnym słowem. Ale można mówić, opowiadać, skupiając się na prostaczych czynnościach.

Każdy może tworzyć, bo twórczość jest przyjemna, zwłaszcza w towarzystwie pogodnych ludzi. Tradycyjnie już, powstałe w czasie pleneru prace, wystawimy na wystawie w czasie Nocy Biologów, w styczniu 2018 roku. Zapraszam we wrześniu (9-10 września 2017). Przynieś ze sobą jakąś butelkę lub słoik. Albo abażur żyrandola lub lustro. Butelki i słoiki muszą być pozbawione etykiet. Farby będą. Ale tradycyjnie można przynieść kawałek własnego ciasta lub innego smakołyku.

9 września, w godzinach 11:00-16:00 odbędą się także inne artystyczne warsztaty. Poza „Daliami na szkle malowanymi, cz. 2” będzie także „Gipsowy dalii ślad” (poprowadzi artysta rzeźbiarz Dąbrówka Tyślewicz, adiunkt Wydziału Architektury Politechniki Gdańskiej), oraz warsztaty florystyczne pt. „Kompozycje z dalii” (grupa M.A.I.K.)

A jak ktoś chce, to może przyjść ze swoimi sztalugami i malować akwarelami na papierze, farbami akrylowymi czy olejnymi.

Więcej na ten temat:

 

Czym się różni nauka od zabobonów i niegroźnych rytuałów?

sczachor

15723580_10210356773229052_7772077242693420493_oMyślenie naukowe jaki i teorie spiskowe czy zabobony biorą swoje źródło w tym samym myśleniu racjonalnym, właściwym ludziom od zarania. Chcemy sensu i zrozumienia otaczającego nas świata i chcemy być sprawczy czyli mieć wpływ na ten świat.

Skąd się biorą teorie spiskowe i mity, jak rodzą się legendy? Profesor Bogusław Pawlikowski, antropolog, w artykule „Co praczłowiek miał na myśli” Tygodnik Powszechny, 4 czerwca 2017 r., nr 23 (3543) tak pisze o źródłach legend i rytuałów: „To efekt ostrego przyczynowo-skutkowego sposobu myślenia, który jest jednocześnie wadą i zaletą naszych umysłów. Czasami, choć nie możemy znaleźć przyczyn, wciąż ich poszukujemy, co prowadzi nas do błędnego przypisywania zależności przyczynowych czemuś, co tylko z sobą koreluje. Tak się rodzą rytuały – np., jeśli trener raz się ogolił i akurat jego drużyna wygrała mecz, to potem będzie się golił przed każdym meczem”.

Z jednego drzewa i krzyż i łopata.

Kontekst zmienia wiele w rozumieniu zjawiska. Nauka też od tego nie jest wolna. Statystycznie możemy doszukać się jakichś związków. Ale to nie jest równoznaczne ze znalezieniem przyczyn. O czym często zapominamy. Zależności statystyczne sugerują związek, ale go nie udowadniają.

Czym się różni nauka od zabobonów i teorii spiskowych? Tym, że ma dopracowaną metodologię i ma odwagę poddawania w wadliwość (wszystkiego, nawet własnych rezultatów). Nauka weryfikuje i nie spoczywa na laurach. Nawet jeśli błądzi.

Zamieszczone zdjęcie nie ma związku z niniejszym tekstem. Jest zabawne i tyle. Podobało mi się, to zamieściłem. Ale jak ktoś chce, to może jakiś związek, korelację czy inną zależność drobiazgo zbada i odkryje.

Strona www czy strona na Facebooku (fanpage)?

sczachor

17362407_10211048077151218_2753257845636583003_nPonieważ w ostatnim czasie uczestniczyłem w kilku grupach w dyskusji na temat tego, czy do promocji, np. nauki, lepsza będzie strona www czy fanpage na Facebooku, chciałbym podzielić się swoim doświadczeniem i przemyśleniami. Ułatwiam sobie sprawę, grupując argumenty w jednym miejscu.

W internetowej komunikacji uczestniczę już od blisko 20 lat. Redagowałem kilka biuletynów (newsletterów), w wersji papierowej i elektronicznej (rozsyłane pocztą elektroniczną), prowadziłem stronę www, kilka blogów, uczestniczyłem w listach dyskusyjnych, prowadzę kilka stron facebokowych (fanpage) i dyskutuję w kilku grupach na portalach społecznościowych. Znam problem z dwóch stron: odbiorcy i twórcy. Rozumiem więc (tak przynajmniej mi się wydaje) zarówno komfort odbiorcy jak i twórcy treści.

Różnicę między tworzeniem strony www a fanpage (czyli strony na FB) narysowałem i przedstawiam na załączonej ilustracji (schemacie), żeby łatwiej wyjaśnić istotę problemu. W dyskusji nad wyborem najbardziej optymalnego do własnych potrzeb rozwiązania, ważne jest zrozumienie jak działają różne elementy wirtualnej rzeczywistości. Istotne jest również to, że cały czas zmienia się internetowa komunikacja. Na przykład w ostatnim czasie więcej oglądanych jest treści w urządzeniach mobilnych (telefony, tablety) niż na komputerach stacjonarnych i laptopach.

A zatem strona www czy fanpage? Można wykorzystywać obie formy wiedząc, że inaczej funkcjonują zarówno od strony przygotowania jak i użytkowania.

Zaletą strony www jest jednolitość i dobre przejrzenie treści przed upublicznieniem: materiały spływają od autorów (z tym to chyba nie ma nadmiaru w żadnej instytucji czy grupie społecznej). Redakcja-administrator pełni rolę swoistej "cenzury prewencyjnej" by niczego niewłaściwego lub słabego nie wypuścić w świat. To dobre rozwiązanie do rzadko aktualizowanych treści. Działa jak czasopismo z redakcją i recenzjami przed opublikowaniem. Wadą jest wolne działanie i wąskim gardłem jest administrator (bo to on pracuje w plikach i umieszcza aktualizacje na serwerze). Kolejną zaletą strony www jest to, że każdy ma do niej dostęp. Musi tylko o takiej stronie wiedzieć, znać adres i zaglądać. I to już jest coraz większym problemem, bo funkcjonujemy w niesamowitym nadmiarze treści i różnorodnych ofert internetowych. I nie wystarczy, że użytkownik raz zajrzy. Musi chcieć zaglądać często. A zagląda często, gdy szuka aktualnych informacji o rozkładzie jazdy, pogodzie czy np. planie zajęć. Ewentualnie poszukuje ciekawych treści do poczytania. Te muszą pojawiać się więc często. Zatem nie wystarczy,żeby strona www była. Ważne czy jest czytana....

FP (fanpage na Fecebooku), jako element portalu społecznościowego działa inaczej. Znacznie łatwiej publikuje się treści z wielu miejsc (rozproszenie zarządzania), może być wielu adminów (administratorów z pełnymi uprawnieniami modyfikowania strony jak i kasowanie niepożądanych treści) i wielu redaktorów. Zawartość (treść) można kupić albo tworzyć samemu. Najbardziej funkcjonalna jest opcja, gdy wielu członków danej społeczności (np. naukowców, na fanpage popularyzującym wiedzę), jest autorami treści i aktywnie tworzy zawartość. Wymaga to wzajemnego zaufania i współpracy. To może być trudne.

Dodatkowo na FP mogą publikować dowolne osoby - ich treści ukazują się z boku (są znacznie mniej widoczne.) Administratorzy czuwają nad usuwaniem niestosownych komentarzy i treści (dlatego lepiej by było ich kilku, bo zawsze ktoś będzie on-line). Zaletą jest szybkość działania i wielość (różnorodność) treści. A to ważne dla portalu społecznościowego. Wadą fanpage jest to, że widoczny jest tylko dla użytkowników Facebooka. Ale jest to duża społeczność. Zaletą jest łatwość upowszechniania treści i szybkość docierania do dużej liczby użytkowników.

Jeśli fanpage (strona na Facebooku) tworzona jest w stylu strony www (jednoosobowo, z dużym filtrem redakcyjnym i starannym, a więc długim, ustalaniem treści) to ani nie ma zalet strony www (dostęp dla każdego użytkownika internetu) ani zalet społecznościowego fanpage (łatwość i szybkość upowszechniania treści, zwłaszcza krótkich).

Bardzo dobrym rozwiązaniem jest tworzenie jednocześnie typowej strony www i fanpage, łącznie z prowadzeniem bloga (samodzielnie lub zagregowanego ze stroną).

Moim zdaniem FP (fanpage) powinien tak działać, żeby nie dublować roli i funkcji strony www. Do tego potrzeba zaufania do siebie oraz powolnego stworzenia katalogu dobrych praktyk, czyli napisania co i jak umieszczać. I nie jako regulamin na początku ale jako coś powstającego w ciągłej dyskusji. Taka formuła jest lepsza dla pomysłu dojrzewającego w głowach społeczności, prowadzącej dana stronę, i ciągle poprawianego (doskonalonego).

Wymagane są więc społeczne kompetencje do pracy zespołowej (i to w rzeczywistości wirtualnej, co ma swoją specyfikę) jak i skutecznej komunikacji internetowej (trochę inna, niż ta w bezpośrednim kontakcie).

Nie wystarczy kupić samochód, trzeba jeszcze nim jeździć. Wtedy inwestycja staje się opłacalna. Stronę łatwo zaprojektować, zlecić wykonanie informatykowi i umieścić na serwerze. Znacznie trudniej systematycznie wypełnić ją treścią. I to treścią interesującą dla odbiorcy. W pewnym uproszczeniu dobra strona działa jak … dobre czasopismo – warto tam ciągle zaglądać.

Podobnie jest z fanpage (nie tylko na Facebooku ale i innych portalach społecznościowych). Tu również problemem jest zazwyczaj słaba aktywność i brak systematycznie zamieszczanych treści. Zespołowo lepiej jest tworzyć treść, bo wystarczy okazjonalna aktywność kilku, kilkunastu członków społeczności, aby zawsze coś nowego się pojawiał.

O pilnej potrzebie edukacji ekologicznej

sczachor

17426151_10211135397254166_988438414404595520_nWidok masowo wycinanych drzew jest przygnębiający podwójnie. Oprócz zniszczonej przyrody (i wynikających z tego zagrożeń dla zdrowia ludzi) ukazuje ogromne braki w wykształceniu (edukacji) w zakresie rozumienia procesów przyrodniczych i skutków w środowisku.

Duże zanieczyszczenia środowiska w latach ubiegłych spowodowały, że zainteresowanie tak zwaną ekologią było bardzo duże. W latach 90. XX w. społeczna wiedza o stanie środowiska i konsekwencjach była chyba większa. A działania edukacyjne i prośrodowiskowe były w Polsce znacznie intensywniejsze. W rezultacie podjęto szereg działań, które znacząco poprawiły stan środowiska wokół nas. Nie tylko wybudowano liczne oczyszczalnie ścieków ale i znacząco ograniczono emisje gazów i pyłów. Wydawało się, że mamy progres.

Na przełomie wieków można było w raportach napisać „W Polsce obserwuje się poprawę lub zmniejszenie tempa degradacji w wielu komponentach środowiska. Coraz większe zagrożenie dla środowiska stwarza już nie przemysł, lecz rosnąca indywidualna konsumpcja energii, paliw i przedmiotów jednorazowego użytku oraz rozwój motoryzacji?”

Niestety ostrzeżenia zostały zlekceważone. Znaliśmy zagrożenie ale go nie uniknęliśmy. Na powrót mówimy o smogu w miastach i dewastacji środowiska. Indywidualna i krótkowzroczna pazerność daleko wyprzedza myślenie o dobru wspólnym. Masowa wycinka drzew (część jest uzasadniona, większa część to efekt głupoty i pazerności) jest tego dobitnym przykładem. Ale jest jednocześnie wierzchołkiem góry lodowej. I wskazuje na bardzo pilną potrzebę edukacji ekologicznej.

Bo po co jest drzewo w mieście, kiedy liście spadają na dachy samochodów? Podnosi to koszty mycia i woskowania karoserii? Zapewne. Ale brak drzewa to także mniej tlenu, większe zapylenie, mniejsza wilgotności latem, wyższe temperatury w mieście i smog. Przekłada się to na stan zdrowia ludzi i szybsze zgony. Można przypomnieć stare przysłowie „kto nie wyda na kucharza, wyda na lekarza”, a parafrazując: kto nie wyda na środowisko przyrodnicze, wyda na lekarza i grabarza.

Jestem zatrwożony skalą ignorancji przyrodniczej i skalą krótkowzrocznego egoizmu. Po raz kolejny można zadać pytanie: jaki świat pozostawimy po sobie?

Straty dla gospodarki i straty indywidualnych ludzi na skutek gwałtownych zjawisk atmosferyczny (m.in. jako skutek globalnego ocieplenia klimatu) maja wymierny efekt. " Wysoki stopień zurbanizowania przestrzeni jest czynnikiem stymulującym powstawanie strat, zaś wysoki wskaźnik terenów zielonych – łagodzącym." (czytaj cały tekst). Trzeba znowu bić na alarm. Konieczna jest szeroko zakrojona edukacja ekologiczna i konieczne podniesienie poziomu wiedzy przyrodniczej.

"Okazuje się, że musimy działać, bo to, co już się wydarzyło w środowisku ma taki skutek, że nasze wnuki nie będą miały gdzie żyć i wypoczywać, czysty tlen będą kupować w puszkach, a przyrodę oglądać na starych fotografiach."(czytaj cały tekst).

Raduj się Europo, pokojem

sczachor

europa

O, radości, iskro bogów, kwiecie Elizejskich Pól,
Święta, na twym świętem progu staje nasz natchniony chór.
Jasność twoja wszystko zaćmi, złączy, co rozdzielił los.
Wszyscy ludzie będą braćmi tam, gdzie twój przemówi głos.} x2

Patrz, patrz, wielkie słońce światem biegnie, sypiąc złote skry.
Jak zwycięzca i bohater biegnij, bracie tak i ty.
Radość tryska z piersi Ziemi, radość pije cały świat.
Dziś wchodzimy, wstępujemy na radości złoty ślad.} x2

Ona w sercu, w zbożu, w śpiewie, ona w splocie ludzkich rąk.
Z niej najlichszy robak czerpie, w niej największy nieba krąg.
Wstańcie ludzie, wstańcie wszędzie, ja nowinę niosę wam:
Na gwiaździstym firmamencie bliska radość błyszczy nam.} x2

 

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci