Menu

profesorskie gadanie

Nowy adres bloga https:profesorskiegadanie.blogspot.com

w połowie roboty

Metodyka nauczania na każdym etapie edukacji (biologia, przyroda)

sczachor

czachorowski_metodyka_nauczania_Warszawa_2017

Najpierw eksperymentuję na sobie, potem o tym opowiadam, np. moim studentom sensu lato (bo w edukacji pozaformalnej i ustawicznej każdy może być studentem, np. czytelnik niniejszego bloga). Tak jest i teraz. Ten wpis jest przestrzenią pomocniczą do wykładu i panelu pt. Metodyka nauczania na każdym etapie edukacji, w czasie  I Ogólnopolskiego Kongresu Nauczycieli Biologii i Przyrody, w Warszawie (więcej o kongresie: http://www.kongresbiologiczny.pl/) już w przyszłym tygodniu. O innym eksperymentowaniu edukacyjnym piszę tu: Moja pierwsza błyskawiczna prezentacja.

Bardziej szczegółowe wyjaśnienie, po co ten wpis na blogu i co należy zrobić, przedstawię w trakcie wykładu we wtorek 3. października 2017 r. Mam nadzieję, że osoby postronne i mniej wtajemniczone także z tego krótkiego tekstu skorzystają. 

 

Link do wydarzenia na Facebooku.

Główne zagadnienia wykładu:

Szkoła w czasach trzeciej rewolucji technologicznej – gdy nauczyciel też musi się uczyć funkcjonowania w nowej rzeczywistości: program nauczania czy środowisko edukacyjne? Uczeń XXI w. – jak wykorzystać w nauczaniu biologii smartfony, aplikacje, Wikipedię, lekcje multimedialne?

Nowoczesne podejście do nauki biologii i innych przedmiotów przyrodniczych – metodyka nauczania na każdym etapie edukacji (w największym stopniu dotyczy biologii i biotechnologii).

W klasie i w terenie – jak wykorzystać zajęcia laboratoryjne i terenowe, aby pomóc uczniom zrozumieć procesy i interakcje w świecie biologii i podnieść poziom nauczania.

Każdy może zostać odkrywcą – metoda naukowa i współpraca z podmiotami pozaszkolnymi (organizacje naukowe i przyrodnicze), współpraca z ośrodkami naukowymi w ciągu roku szkolnego.

Niżej dwa wybrane slajdy z wykładu, odnoszące się do pytania, czy postęp odbywa się za sprawą udoskonalania jednostki (superczłowiek, nadczłowiek, Homo sapientissimus itd.) czy relacji i organizacji grupy, społeczności. 

homo_sapientissimus

konektywizm

Czytaj także: 

 

Modliszka pod Ełkiem

sczachor

modliszka

"Szanowny Panie Profesorze! Przeglądając informacje o modliszkach, natrafiłem na Pana artykuł, mówiący min. o tym,że modliszka na północy Polski to rzadkość. Pozwoliłem sobie, przesłać Panu, jedno ze zdjęć, zrobionych dziś tj. 10 09 2017 r niedaleko Ełku nad jeziorem Selment Duży. Mam nadzieję, że przyda się w pracy naukowej. Z wyrazami szacunku Jerzy Owsianka."

Jakkolwiek do pracy naukowej mi się nie przyda, bo zajmuję się nieco inna grupą owadów, to do popularyzacji wiedzy na pewno. A umieszczone dane dokumentacyjne z pewnością wykorzystają inni specjaliści. Zatem z całą pewnością się przyda. Dziękuję i pozdrawiam.

Zmiany klimatu uwidaczniają się nie tylko w katastrofalnych zjawiskach pogodowych ale i w zmianie zasięgu występowania gatunków. Modliszka jest gatunkiem południowym i ciepłolubnym. Wcześniej jej tu nie było, teraz cieszy oko przyrodników. Niezwykłe owady można oglądać na spacerze a nie tylko w książkach czy filmach przyrodniczych. 

Miejcie oczy szeroko otwarte, przyroda się zmienia. Nieustannie. Warto te zmiany dokumentować i opisywać. To na podstawie tych danych można będzie wyciągać wnioski co do zmian i zjawisk bardziej ogólnych. Nauka to przede wszystkim praca zespołowa. A w dobie trzeciej rewolucji technologicznej uczymy się nowych, szybszych form komunikacji. 

 Czytaj także:

55 malowanych dachówek w Oranżerii Kultury czyli synergia

sczachor

dachowkaodwagiTytułowych 55 dachówek zostało pomalowanych drugiego września 2017 r. (coś na sympatyczne rozpoczęcie roku szkolnego) w Oranżerii Kultury w Lidzbarku Warmińskim. Stare dachówki pochodziły z różnych domów w Lidzbarku. Ale to dopiero początek przygody z dachówkami.

Głównym tematem spotkania była różnorodność biologiczna w ogrodzie. Dlatego malowaliśmy kwiaty, owady, ptaki. Czyli wszystko to, co w ogrodzie można spotkać. Malowaniu towarzyszyły opowieści. Ale więcej było malowania niż rozmów o bioróżnorodności. Poczucie sprawstwa (mogę pływać na świat i są od razu widoczne efekty) wciąga i mocno angażuje. Uczestnicy w większości przyszli rodzinnie. Rodzice przyprowadzili dzieci ale sami się mocno zaangażowali w rozwijanie dawno zapomnianych pasji (zobacz więcej zdjęć z malowania w Oranżerii Kultury ).

Każdy może malować. Bo głównym celem jest spotkać się w przestrzeni publicznej i być razem. Kiedyś spotykaliśmy się by drzeć pierze, łuskać fasolę czy szatkować kapustę. Teraz nie mamy takich agrarnych możliwości więc wymyślamy nowe. Bo człowiek jest istotą społeczną. Malowaliśmy na starych już nie potrzebnych dachówkach. Cel dwojaki: aby w tle pokazać, że nie ma rzeczy niepotrzebnych i nie tylko recykling ale i reusing ma sens. W tym przypadku to nawet upcykling. A po drugie, w nawiązaniu do surowca z odzysku, wyrzuconego… pokazać, że nie ma ludzi zbędnych i niepotrzebnych. I rzeczom i ludziom niechcianym można nadać nowy sens. A może raczej go odszukać. I można o tym wzniośle i uczenie mówić. A można działać i uczestniczyć, zamiast słuchać przeżywać i doświadczać.

Przy okazji takie wspólne, rodzinne malowanie to ośmielenie do sztuki. Głównie dorosłych, bo dzieci szybciej i łatwiej się angażują. Są bardziej otwarte i odważne. Ale jak wynikało z rozmów i wpisów do pamiątkowej kroniki, dorośli odkryli w sobie dawno zapomnianą radość z malowania. I że potrafią, że jest to przyjemne. Radość widoczna była w oczach i artykułowanych wypowiedziach. Jest sens się spotykać – malowanie jest tylko pretekstem do rozmów o świecie i o wartościach. Dzieci są bardziej śmiałe w eksperymentowaniu, bez skrępowania, „marnują” dużo farby. Dorośli bardziej przewidują przyszłość, stąd oszczędniej używają farb. Nie chcą, by się marnowało. Wiedzą, że wszystko kosztuje czas i pieniądze.

Dzieci nie mają takich oporów. Eksperymentują, malując nawet palcami. Są odważniejsze i nie boją się, że coś zepsują. A nadmiar farby brudzi nie tylko ceratę, ale i ubrania. Praca z dziećmi jest trudniejsza. Wróciłem z poplamionymi spodniami i koszulą. Na pewno nie tylko ja...

Fajnie mieć dzieci, przy których można się otworzyć. Dorośli w pojedynkę może mniej śmiało by przyszli. Dziecko jest swoistym alibi, dodaje odwagi, łatwiej się wycofać, gdyby atmosfera była mniej przyjazna (ja tylko przyprowadziłam dziecko na zajęcia …). Dzieci ośmielają dorosłych w otwarciu się i spróbowaniu tego, czego się dawno nie robiło. I pomagają odkrywać przyjemność z malowania i odkrywania swoich talentów. Wniosek taki, że edukacja pozaformalna w grupach różnowiekowych i pokoleniowych ma sens.

W przestrzeni publicznej maluję już od dawna. Sztuka jest tylko środkiem – celem jest spotkanie w przestrzeni publiczne i rozmowy z wykorzystaniem różnych kanałów. O głębszym sensie takich warsztatów lub nietypowych wykładów pisałem już wielokrotnie i prezentowałem na Festiwalu Filozofii. Zacząłem malowanie na butelkach (z recyklingu, znalezionych w lesie i jeziorze). Ale farby do szkła dłużej schną. Dobrze się pracuje z dorosłymi lecz z dziećmi jest to trudniejsze (więcej wybrudzonych ubrań, rąk i twarzy). Od kilku lat maluję na kamieniach i starych dachówkach. Farby akrylowe szybciej schną, co jest ważne w przypadku udziału dzieci. Mniej się brudza i łatwiej wyczyścić ze skóry i ubrania.

W tym roku malowanie kamieni nabrało wymiaru społecznego. Na przykład Kamienie z Morąga są społecznie zaangażowane.

A co się stanie z 55 dachówkami z Oranżerii Kultury? Zostaną polakierowane i wystawione. Albo w formie daszku albo zostaną poumieszczane między kwiatami w ogrodach. Będzie okazja na kolejne spotkanie, tym razem autorzy przybędą na wernisaż. Z liczną publicznością. Być może dachówki lidzbarskie posłużą do zainscenizowania gry terenowej z ukrytym, tajemniczym przekazem (zobacz Molariusz na Nocy Naukowców). Się okaże.

Wspomniałem w tytule o synergii. Spotkanie ludzi otwartych i dyskutujących (nie tylko werbalnie) tworzy nową wartość. Coś dodanego, coś co jest więcej niż sumą pojedynczych pomysłów. Ludwik Fleck pisała o tym jako kolektywie myślowym (odnosił do nauki). Sam pomysł malowania kamieni z naciskiem na edukację nie tylko przyrodniczą jest efektem synergii, powstałej na wielu spotkaniach. Tak i teraz wykorzystanie dachówek w Oranżerii Kultury dojrzewa, jako efekt synergii. Niebawem zobaczymy co się z tego wylęgnie. Na pewno coś społecznie wartościowego i pięknego.

wpisydachowkowe

Wiedźmy i czarownice w laboratorium w czasie Nocy Naukowców

sczachor

16107570_10210483321632683_2440532242588534438_oEdukacja pozaformalna w małych porcjach systematycznie nabiera rumieńców i na trwałe wpisuje się w krajobraz (środowisko) edukacyjny. Przykładem jest zbliżająca się Europejska Noc Naukowców (29 września 2017). Rozrywka łączy się z edukacją, edukacją z rozrywką. Bo poznawanie świata jest przyjemne. Jak więc tę przyjemność zakwalifikować: jako uczenie się czy jako rozrywka? W dobie trzeciej rewolucji technologicznej nauczanie dawno już wyszło poza mury szkoły i uniwersytetu.

Duże bogactwo i różnorodność pokazów, przygotowanych na Noc Naukowców w Olsztynie, przyciąga nie tylko młodzież szkolną, rodziny czy seniorów. W tym roku o Nocy Naukowców zwiedziały się wiedźmy i czarownice z warmińsko-mazurskich bagien, moczarów, lasów i innych tajemniczo-strasznych miejsc. Przylecą do Biblioteki Uniwersyteckiej…. Ale nie po to by straszyć lecz się dokształcać (ewentualnie jedno i drugie jednocześnie, kto ich tam wie). Na naukę nigdy nie jest za późno ani za wcześnie. Każdy może, niezależnie od wieku, wykształcenia i profesji. W odkrywanym środowisku edukacyjnym od niedawna dostrzegamy sieć wzajemnych powiązań (konektywizm). Temu problemowi poświęcona jest zbliżająca się konferencja w Centrum Nauki Koperki Pokazać-Przekazać (25-26 sierpnia 2017).

Konektywizm to przekonanie, że wiedza nie jest zbiorem faktów, ale sumą relacji pomiędzy faktami. „To nie zbiór zdań oznajmujących nam prawdy na temat Wszechświata, ale sieć skojarzeń, która łączy nasze doświadczenia i działania. Wiedza jest rozproszona w sieciach połączeń pomiędzy ludźmi, przedmiotami (np. książki), wirtualnymi miejscami w internecie (jak choćby Wikipedia), czy urządzeniami (tzw. internet rzeczy – internet of things). Nie ma tu miejsca dla jednej szkoły, jednego nauczyciela, jednego podręcznika…” Jakkolwiek konektywizm mocno podkreśla uczenie się w sieci internetowej, to ludzie od swoich początków funkcjonowali w sieci powiązań, Kiedyś trzeba było wiedzieć kogo o daną rzecz zapytać: zielarkę o choroby, stolarza o to jak przybijać gwoździe, rolnika jak kosić żyto. Teraz trzeba umieć gdzie i jak szukać w internecie (jakie wpisać słowa w przeglądarce, jakie wybrać strony czy serwisy, jak odróżnić fakty od faktoidów). Konektywizm podkreśla, że „żeby się uczyć, musimy się kontaktować poprzez sieć ludzi, organizacji i urządzeń, przedzierać mozolnie przez sieci znaczeń i sensów. Z takiej perspektywy uczenie jest nie tyle gromadzeniem i zapamiętywaniem, ile podłączaniem się do sieci wiedzy i przechodzeniem od jednego jej węzła do kolejnych – bardziej oddalonych i wymagających większego zaangażowania.”

Środowisko (ekosystem) edukacyjny, pojęcie utworzone w analogii do przyrody i ekosystemu sensu stricte, to także sieć powiązań i mapa wiedzy. W takim rozumienie Europejska Noc Naukowców jest jednym z węzłów takiej edukacyjnej sieci. I nawet czarownice o tym wiedzą.

15972442_10210483308752361_4708837178998834610_oWieczorem, 29 września, w Bibliotece Uniwersyteckiej pojawi się także grupa artystyczna „Wiedźmuchy”. Ich pokaz i działania będą z elementami etnografii, nawiązaniem do produktów regionalnych, biotechnologii, lokalnej bioróżnorodności i interaktywną zabawą dla osób w każdym wieku.

Nauka narodziła się z mitów, praktyk szamańskich, wiedzy potocznej. Tak było przed wiekami. Współcześnie nauka i naukowcy funkcjonują zupełnie inaczej. Nie ma astrologii – jest astronomia. Nie ma szamańskich praktyk – jest medycyna, biotechnologia, etnografia. Ale jest na poważnie maść do latania… jako produkt regionalny z Warmii i Mazur. Takich przykładów wykorzystania dziedzictwa we współczesnej gospodarce jest więcej.

Co robią Wiedźmy na uniwersytecie i w laboratorium? Przyleciały się dokształcić. Bo wiedźma to ta co wie, a niewiasta to ta, która nie wie. Żyjemy w wieku gospodarki opartej na wiedzy. Rozwijają się nowe formy edukacji ustawicznej i pozaformalnej. Wiedźmuchy pojawią by się dokształcać, ale i po to, by zrobić casting dla nowych kandydatek. Będą tańce, zagadki i odlotowe zadania do wykonania. Tylko dla chętnych i odważnych.

Wiedźmuchy to grupa artystyczna kobiet z dystansem do siebie (są i pracownicy naukowi z UWM). Zamiast się upiększać one się malują… na brzydko. I mają odwagę zmierzyć się z negatywnym mitem kobiety-czarownicy, kobiety-wiedźmy. Zatem przybywajcie. W uniwersyteckich murach już raz gościły, w styczniu na Wydziale Biologii i Biotechnologii, w czasie Nocy Biologów 2017.

Link do zdjęć z Nocy Biologów 2017

Edukacyjne i wakacyjne plenery z dachówkami i kamieniami

sczachor

Po Reszlu i Zastawnie przyszła niespodziewanie pora na Morąg. Przy okazji Jarmarku Produktów Regionalnych w Morągu w niedzielę 13 sierpnia 2017, przy stoisku Ekofarmy Vitalis, będę malował dachówki. Przewodnim motywem będzie lokalna bioróżnorodność. Ale malowanie jest tylko pretekstem do spotkania i wspólnych rozmów. Tak jak kiedyś na podwórku. Każdy namaluje to, co dla niego jest ważne.

Jarmark w Morągu to jednodniowa impreza o charakterze wystawienniczo–handlowym. Zaprezentują się tam wytwórcy wyrobów użytkowych, artystycznych, naturalnych artykułów spożywczych oraz podmioty z branży turystycznej. Jeśli będziesz w okolicy, przynieść ze sobą jakiś kamień (lub kilka), fragmenty starych dachówek itd. Można wcześniej kupić sobie mazaki olejowe (napis będzie trwały i deszcz nie zmyje). Farby akrylowe będą na miejscu – zapewnia Ekofarma Vitalis. I stare dachówki z Elbląga. Pełne historii. A resztę dopowiemy na miejscu.

20245450_250734818776350_2467050848405441826_n

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci