Menu

profesorskie gadanie

Pisanie i czytanie ułatwia myślenie. Pogawędki prowincjonalnego naukowca, biologa, entomologa i hydrobiologa. Wirtualny spacer z różnorodnymi przemyśleniami, w pogoni za nowoczesną technologią i nadążając za blaknącym kontaktem mistrz-uczeń. I o tym właśnie chciałbym opowiadać. Dr hab. Stanisław Czachorowski prof. UWM, Wydział Biologii i Biotechnologii.

w połowie roboty

I Ty możesz zostać naukowcem czyli Uniwersytet Młodego Odkrywcy, z dygresją o muzeum nauki (cz. 7.)

sczachor

Zakończył się pierwszy tydzień zajęć dla uczniów w ramach Warmińsko-Mazurskiego Uniwersytetu Młodego Odkrywcy. Odbyło się także jedno spotkanie dla Klubów Młodego Odkrywcy. Zainteresowanie jest ogromne, chętnych dużo więcej niż nasze obecne "moce przerobowe". A przecież prowadzimy normalne zajęcia ze studentami i realizujemy inne projekty edukacyjne (np. "wypożycz sobie naukowca" - wyjazdy z wykładami do szkół całego regionu). Kolejne zajęcia przed nami.

Osobiście najbardziej mnie cieszy udział uczniów z tak zwanej prowincji. Muszą pokonać wiele kilometrów, by przyjechać na zajęcia do Kortowa. Jest to spory wysiłek organizacyjny także dla szkół. Widać duży zapał samych uczniów. I myślę, że to właśnie tam warto inwestować w kapitał naukowy. Uczniowie ze szkół olsztyńskich zawsze mają blisko do UWM. Im jest dużo łatwiej. Ale o nich nie zapominamy, dla nich też beda przygotowane spotkania i wykłady otwarte oraz wsparcie dla Klubów Młodego Odkrywcy.

Zasadniczym celem tego projektu jest popularyzacja wiedzy przyrodniczej (biologicznej) i budowanie kapitału naukowego wśród młodzieży z woj. warmińsko-mazurskiego oraz wzmocnienie istniejących (i powołanie nowych) Klubów Młodego Odkrywcy, poprzez bliski i bezpośredni kontakt z naukowcami i udział w zajęciach, odbywających się w laboratoriach uniwersyteckich. Drugim istotnym celem będzie również wypracowanie modelu trwałej współpracy naukowców z UWM z młodzieżą szkolną a w efekcie nauczycielami wokół Klubów Młodego Odkrywcy oraz znaczące wzmocnienie istniejącej już sieci Klubów Młodego Odkrywcy w woj. warmińsko-mazurskim. W części jest to projekt badawczy. Uczymy się efektywnych metod edukacyjnej współpracy ze szkołami i innymi instytucjami w kształceniu metod naukowych. Środowisko akademickie eksperymentuje na sobie. Bo taka jest istota uniwersytetu.

Zajęcia odbywają się będą w małych grupach (do 10 osób), w laboratoriach naukowych i salach Wydziału Biologii i Biotechnologii UWM w Olsztynie. Prowadzone są przez aktywnych naukowców, mających doświadczanie w pracy z dziećmi i młodzieżą szkolną. W ramach wolontariatu włączają się także studenci i doktoranci, co mnie osobiście bardzo cieszy. W dodatkowy sposób stwarzamy możliwości rozwoju także naszym studentom. Jak pokazują anonimowe ankiety wśród pracodawców wielu naszych absolwentów znajduje pracę w placówkach edukacyjnych. A przecież nie mamy specjalności nauczycielskiej na kierunku biologia czy biotechnologia...

Realizowane zajęcia na Warmińsko-Mazurskim Uniwersytecie Młodego Odkrywcy tematycznie nawiązują do aktualnych i rzeczywistych problemów naukowych lub wpisane są w fabułę historycznych odkryć naukowych. Cykl zajęć będzie ukazywał cały proces naukowy: od hipotezy, eksperymentów i obserwacji, aż po wyciąganie wniosków, pisanie sprawozdań oraz udział w szkolnej konferencji naukowej (komunikowanie rezultatów badań).

Koncepcja dydaktyczna oparta jest na modelu edukacji cyklicznej D. Kolba, podkreślającej rolę subiektywnego doświadczenia w procesie uczenia się (wiedza tworzona jest przez transformację doświadczenia): doświadczenie - obserwacja i refleksja - abstrakcyjna konceptualizacja - aktywne eksperymentowanie - działanie (zrób coś, pomyśl o tym, wyciągnij wnioski, zrób to inaczej). Takie podejście dobrze wpisuje się w metodę, stosowaną w Klubach Młodego Odkrywcy: obserwacja – dyskusja – eksperyment – wiedza – działanie. Duże znaczenie będzie miał bezpośredni i wielopłaszczyznowy kontakt z naukowcami (prowadzenie zajęć, konsultacje poza zajęciami, spotkania w szkole) aby młodzież mogła budować sobie realistyczne wyobrażenie o pracy naukowca. W ten sposób będzie wspierane budowanie kapitału naukowego wśród dzieci i młodzieży szkolnej. Zajęcia adresowane są do uczniów ze szkoły podstawowej i gimnazjum (wiek 6-16 lat), głównie z okolic Olsztyna (szkoły wiejskie i z małych miejscowości). Środowiska te są w defaworyzowane w dostępie do ośrodków naukowych i mają mniejsze możliwości spotkania naukowców (wyobrażenia o nauce i pracy naukowców opierają się głównie o stereotypy telewizyjne i popkulturowe).

17360804_1395677633825601_2033035647_nWieś kojarzy się często z głęboką prowincją, miejscem dalekim od postępu naukowego, miejscem gdzie ludzie mają „pod górkę do szkoły” i żyją ma marginesie głównego życia kulturalnego, edukacyjnego a tym bardziej naukowego. Z kolei zawód naukowca kojarzy się z wielkim miastem, uniwersytetem i laboratorium wyposażonym w mikrospory, teleskopy, komputery i lasery. Ale w gospodarce opartej na wiedzy z badań naukowych „żyje” coraz więcej osób i to nie tylko na uniwersytetach czy instytutach PAN. Osób wykształconych z doktoratami jest coraz więcej wokół nas. Czy naukowiec może mieszkać na wsi lub wywodzić się z głębokiej prowincji, z miejsc gdzie nawet bociany zawracają a diabeł mówi dobranoc? Okazuje się że tak. Tak było w przeszłości i jest tak obecnie. 

O Mikołaju Koperniku, tworzącym swoje dzieła w Olsztynie i Fromborku, zapewne każdy słyszał. Ale o tym, że w Ławicach koło Iławy urodził się Emil von Behring, bakteriolog uważany za twórcę immunologii oraz laureat pierwszej Nagrody Nobla w dziedzinie medycy pamiętają tylko nieliczni. Teraz w Muzeum Nowoczesności (górne zdjęcie)  dowiedzieć można się więcej, bo jest temu poświęcona specjalna wystawa.

Z kolei w Tylkowie (niedaleko Olsztyna) urodził się Marcin Nikuta, doktor filozofii uniwersytetu w Królewcu, profesor Szkoły Rycerskiej w Warszawie. Morąg pamięta o Johannie Herderze, Kętrzyn o Wojciechu Kętrzyńskim. Ale jeśli dokładniej przejrzeć biografie wielu uczonych oraz historię miast i miasteczek jak Warmia długa a Mazury szerokie, to takich przykładów będzie dużo więcej.

Tak było w dawnych czasach, gdy podróżowało się pieszo lub dyliżansem. Obecnie możliwości są znacznie większe. Rozpoczynając studia w Olsztynie można je kontynuować praktycznie w całej Europie. A wraz z dostępem do Internetu można uczestniczyć w badaniach naukowych, kontaktować się z naukowcami z całego świata, dyskutować, pisać publikacje, przeglądać zasoby bibliotek. Nawet można przez Internet obserwować gwiazdy, z wykorzystaniem teleskopów umiejscowionych w innych krajach. Dużą możliwość autentycznego uczestnictwa w badaniach stwarza biologia: obserwacje migracji ptaków, dokumentowanie obecności roślin i zwierząt i wykorzystanie tych danych do monitorowania zmian klimatu itd. 

Innowacja i wiedza rodzi się przede wszystkim w ludzkiej głowie, a tę zawsze mamy ze sobą. Innowacyjność i myślenie naukowe przydaje się w każdym miejscu i na każdym stanowisku pracy. 

Na problem rozwoju kapitału naukowego przez bezpośredni kontakt z naukowcami i laboratoriami zwracałem już blisko 10 lat temu. Olsztyńskim Dniom Nauki przyświecała idea Muzeum Nauki. Na przykład głównym celem VI Olsztyńskich Dni Nauki (2008 r.) oraz europejskiej Nocy Naukowców (2008) było przybliżenie społeczeństwu sylwetki naukowca i specyfiki jego pracy oraz pokazanie, w jaki sposób zasoby ludzkie i wiedza przekładać się mogą na rozwój technologiczny i rozwój gospodarczy regionu. Jednym z ważnych adresatów organizowanego przedsięwzięcia wtedy była młodzież z terenów wiejskich i małomiasteczkowych, której poprzez popularyzację nauki oraz przykłady innowacyjności pokazać chcieliśmy możliwości osobistego rozwoju intelektualnego w zjednoczonej Europie.Uniwersytet Młodego Odkrywcy jest w zasadzie kontynuacją tamtych działań. Tyle że już nie w formie jednodniowego spotkania a półrocznego projektu. Wniosku na pewno wykorzystamy do planowania i realizacji podobnych zajęć już w sposób ciągły i na jeszcze większą skalę. 

Tak jak przed dekadą i teraz chcemy przedstawić sylwetkę naukowca, a także wskazać drogę, jaką należy wykonać, aby zostać w przyszłości naukowcem. Zmieniając sposób postrzegania nauki i naukowców chcemy pokazać, że nawet mieszkaniec małych środowisk wiejskich i małomiasteczkowych, dzięki edukacji może zostać naukowcem, zająć się pracą naukową, prowadzić ciekawe badania a nawet dokonać ważnych odkryć.

Naukowiec nie musi kojarzyć się nam z osobą tajemniczą, niedostępną, dziwaczną czy szaloną. Wiedza naukowa może być postrzegana jako sposób rozwiązywania codziennych problemów oraz sposób zaspokajania ludzkiej ciekawości.

Muzeum Nauki cz. 4. Wspominając Olsztyńskie Dni Nauki 2006 i Uniwersytet Młodego Odkrywcy

sczachor

Obraz1W 2006 po raz czwarty we wrześniu UWM włączył się do ogólnopolskiego „pikniku naukowego”. Celem Olsztyńskich Dni Nauki 2006 była przede wszystkim popularyzacja badań i otwarcie uniwersyteckich laboratoriów dla przeciętnego zjadacza chleba. Wynikami badań zainteresowani są nie tylko studenci, przygotowujący się do egzaminów i przyszłej pracy. Ciekawość świata jest cechą każdego wieku.

Olsztyńscy naukowcy wraz z współpracującymi instytucjami w dniu 16 września zaprosili na otwarte wykłady, pokazy, eksperymenty, diagnozy i wycieczki, nie tylko w Olsztynie ale i w Ełku, Bałdach, Łajsie. Uniwersytecki kampus w Kortowie licznie odwiedziła młodzież szkolna. Była to okazja aby nie tylko podejrzeć tajniki nauki, ale i możliwość skonfrontowania własnych wyobrażeń ze specyfiką danej dyscypliny. Z pewnością wiedza ta pomogła wybrać im odpowiedni kierunek studiów w przyszłości.

W 2006 roku oferta była stosunkowo bogata (biorąc pod uwagę przeszłość a nie teraźniejszość, bo obecne Olsztyńskie Dniu Nauki i Sztuki są organizowane ze znacznie większym rozmachem i udziałem pracowników UWM). Obejmowała tematy humanistyczne z językiem polskim i migowym czy tradycje wielokulturowości naszego regionu. Uczestniczyć można było w przyrodniczym poznawaniu świata na poziomie molekularnym zarówno w aspekcie chemicznym jak i genetycznym, poziomie osobniczym i gatunkowym (grzyby, bezkręgowce wodne, ryby), na poziomie ekosystemu i krajobrazu, jak i w największym wymiarze kosmicznym (z obserwacjami astronomicznymi). W tych ostatnich, gdyby mógł, z pewnością uczestniczyłby Mikołaj Kopernik. Chociaż z uwagi na wszechstronność zainteresowań naszego znakomitego olsztynianina, zapewne zainteresowałby się także różnymi aspektami medycznymi. W czasie tamtych Olsztyńskich Dni Nauki można było zapoznać się z grzybami chorobotwórczymi, kapeluszowymi grzybami trującymi, barwnikami w pożywieniu i ich wpływem na nasze zdrowie, inżynierią tkankową jako metodą poprawiania zdrowia i urody, przebadać się pod kątem otyłości i osteoporozy. Nie zabrakło prezentacji różnorodnych wynalazków i urządzeń przydatnych w domu i gospodarce. Wiele prezentacji dotyczyło badań czystości środowiska: powietrza, wody, gleby jak i metod oczyszczania ścieków czy kształtowania krajobrazu. Można było także zapoznać się z metodami produkcji żywności. Nie zabrakło i oferty dla hobbystów – wędkarzy, miłośników domowych czworonogów i miłośników przydomowych „ogrodów” wodnych.

Dni Nauki 2006 w znaczny sposób „wyszły” poza uniwersyteckie miasteczko. Nie tylko za przyczyną organizowanych imprez na Starym Mieście, w planetarium czy Ełku i Bałdach. Przede wszystkim za sprawą dobrej współpracy z regionalnymi mediami. Liczne audycje radiowe, telewizyjne czy artykuły w prasie był „oczami i uszami” tych mieszkańców regionu, którzy nie mogli wybrać się do Kortowa.

Olsztyńskie Dni Nauki 2006 nie skończyły się we wrześniu. Kolejne imprezy odbywały się jeszcze w połowie października. Po dziesięciu latach w Kortowie niemalże cały rok odbywają się  różnego typu wykłady otwarte, pikniki naukowe, spotkania. Edukacja pozaformalna i popularyzacja wiedzy stały się mocną stroną UWM, czego ukoronowaniem są liczne nagrody za popularyzację nauki i organizację Olsztyńskich Dni Nauki i Sztuki. Moim zdaniem nie jest to epizod ale trwały trend, nawiązujący do tego, co dzieje się w edukacji światowej.

W 2006 roku pisałem, że Uniwersytet będzie w znacznym stopniu „otwarty” przez cały rok. Nie tylko za pośrednictwem mediów, ale także poprzez różnorodne imprezy, organizowane przez studentów i pracowników w różnych zakątkach Warmii i Mazur. Jest to wypełnianie misji uniwersytetu, udostępniającego najnowszą wiedzę naukową nie tylko studiującym żakom. Po 11 latach mogę powiedzieć, że miałem pełną rację. Uniwersytet jest coraz bardziej otwarty na wszystkich wydziałach. Dni Nauki nie tylko się rozrosły, ale pojawiły się także inne pikniki naukowe: Europejska Noc Naukowców, Noc Biologów, Dzień Fascynujących Roślin, Czwartki z Humanistyką, Olsztyńska Wystawa Dalii, różnorodne wykłady otwarte i wizyty z wykładami w szkołach całego regionu. A teraz aż trzy projekty realizowane w ramach Uniwersytetu Młodego Odkrywcy (czwarty w Elblągu)

Zamieszczone logo powstało na potrzeby jednego z pierwszych (koordynowanych przeze mnie) Olsztyńskich Dni Nauki i założonego wtedy bloga. Dziś służy kawiarni naukowej (uruchomionej na blogu w 2009 roku) Collegium Copernicanum,. Warmińsko-Mazurski  Uniwersytet Młodego Odkrywcy jest jednym z wielu logicznych kroków tego procesu. Uczymy się cały czas.

Narysować poradnik pisania prac dyplomowych

sczachor

Seminarium_komisja_i_Umiejtnoci_i_kompetencje_XXI_w

Prawie 20 lat temu napisałem pierwszy poradnik o pisaniu pracy magisterskiej. Już wtedy miał nietypową formę zeszytu do ćwiczeń. Przez kilka kolejnych lat aktualizowałem i uzupełniałem. Ale świat zmienił się tak bardzo, że zachodzi pilna konieczność głebszej aktualizacji. I nie chodzi tylko o sam fakt dwustopniowych studiów (licencjat i magisterium).

Tym razem postanowiłem ... narysować poradnik. A przynajmniej w dużym stopniu wykorzystać myślenie wizualne. Jednym z celów jest również to, bym sam się nauczył ryślenia. A najlepszą formą uczenia się jest uczenie się aktywne. I zastosowanie w praktyce. Chce także sprawdzić, czy można napisać inaczej, porcjami i z "hipertekstem", czyli w formie bloga-strony. I czy w takiej formie będzie to dzieło użyteczne.

Zatem zacząłem pisać internetowy poradnik pisania prac dyplomowych: http://pisanie-pracy.blogspot.com/

 

Mile widziane wszelkie uwagi i komentarze. Wtedy poradnik powstanie w dialogu a ostateczny kształt zależeć będzie od czytelników dyskutujących, także krytycznie.

Manuśle w roli konspektu czyli jak wykorzystać rękodzieło w referowaniu

sczachor

lapbook_nalewkaLapbook, zwany rękosięgą czy manuślą (czytaj więcej na ten temat ), jest formą notowania dla samego siebie. Graficzną, wycinankową i składankową (origami) formą zapisywania własnych myśli. Jest formą notowania i przypominania sobie treści.

Wygodne narzędzie do powtórzeń materiału przed egzaminem. łatwo można modyfikować, uzupełniać i rearanżować cały scenariusz i kolejność. To taka trochę rozbudowana mapa myśli (mind mapping). 

Ale może być także konspektem własnego wystąpienia (referatu), przygotowania CV przed rozmową kwalifikacyjną lub formą prezentacji pomysłu naukowego czy biznesowego, pokazywanego w czasie kuluarowej, kameralnej rozmowy.

Nie wymaga prądu, elektroniki i jest zaskakującym rękodziełem. Póki się za nadto nie upowszechni (a nie będzie łatwo, bo wymaga pracy, więc nie wszyscy się zdecydują) daje przewagę oryginalności, innowacyjności i kreatywności.

Dla mnie jest poszukiwaniem nowych form dydaktycznych. By dydaktyka akademicka nie była nudna, by przy okazji uczyła nowych a przydatnych rzeczy i by odkrywała nowe środowisko edukacyjne czasów trzeciej rewolucji technologicznej. 

Ta rewolucja zmienia wiele. Nie tylko gospodarkę (tworząc m.in. prosumentów), nie tylko komunikację i relacje międzyludzkie, ale i współczesną szkołę każdego poziomu (czytaj: nauczeństwo). A na uniwersytecie (i środowisku akademickim) spoczywa obowiązek intensywnego poszukiwania, eksperymentowania, przemyślenia i refleksji oraz upowszechniania tak wytworzonej wiedzy i umiejętności. Więc staram się z tego obowiązku wywiązać. 

Że są różne błędy (np. techniczne w przygotowaniu poniższego filmiku)? Nie bójmy się błędów. Cała nauka opiera się na błędach, nieustannie poprawianych. Błędy można poprawić, a niewykorzystanych prób już nie. Czasu się nie cofnie. 

Kiedyś, (20-30 lat temu) przygotowywałem do zajęć, jako pomoce dydaktyczne, foliogramy (potem prezentacje w Power Poicie), kserokopie z różnymi zadaniami czy testami, proste gry symulacyjne. No i oczywiście wyłączcie dla zajęć biologicznych, ekologicznych czy hydrobiologicznych pomoce naukowe (preparaty do obejrzenia, okazy żywe i zakonserwowane na zajęcia, klucze do oznaczania). Te ostatnie pozostały niezmienne, bo biologia jako zjawisko pozostaje taka sama. Zmieniają się natomiast te tradycyjne pomoce dydaktyczne: do zajęć przygotowuję wpisy na blogu (wiadomości dodatkowe), grywalizuję zajęcia, przygotowuję filmiki dla uzupełnienia wykładów, uczę się współpracy w chmurze i wykorzystania internetu (w tym prostych narzędzi mobilnych). Tempo zmian w czasach trzeciej rewolucji technologicznej jest tak duże, że nie nadążam. Ale się nie poddaję. Mam nadzieję że z czasem nabiorę większej wprawy w kręceniu krótkich filmików dydaktycznych i ich technicznej obróbce. 

Prawdą jest, że skazani jesteśmy na edukację ustawiczną. I nie ma stanowisk i miejsc pracy od tego obowiązku "chronionych". Taka to specyfika czasów przełomu... Nie tylko studenci muszę się uczyć. Umiejętność uczenia się jest chyba obecnie kompetencja kluczową.

Czego uczy się człowiek XXI wieku ? Cz. 3

sczachor

Czego_uczy_si_czowiek_XXI_wiekuPrawie miesiąc temu zacząłem przygotowywać wykład (czytaj więcej) na inaugurację nowego projektu Uniwersytetu Dzieci - "Nauka do kwadratu". Wykład jest otwarty i każdy może przyjść, zwłaszcza gimnazjaliści, bo to oni są głównym adresatem (sobota, 25 lutego, godz. 11.30-12.30, Biblioteka Uniwersytecka, Olsztyn, Kortowo, sala 306).

Przy okazji wykonuję swoisty eksperyment. Celem jest rozpoznanie współczesnego środowiska edukacyjnego, krystalizującego się w czasach trzeciej rewolucji technologicznej. Poszukiwania nowego modelu edukacji trwają już od dłuższego czasu w różnych miejscach. Niewątpliwie liderem w Polsce jest Centrum Nauki Kopernik, ale i w Olsztynie sporo się dzieje. Aż trzy projekty rozpoczynają się w ramach ministerialnego programu Uniwersytet Młodego Odkrywcy. To kolejny krok w rozwoju edukacji pozaformalnej, realizowanej przez moje środowisko uniwersyteckie. 

Ale wrócę jeszcze do swojego eksperymentu (na sobie i na słuchaczach). Po różnych rozważaniach na temat jak i gdzie się współcześnie uczymy, i po wymyśleniu narzędzi, kompatybilnych do takiego wyobrażenia współczesnego środowiska edukacyjnego, pora na sprawdzenie czy i jak to działa. Równocześnie pomysły te sprawdzam na zajęciach ze studentami już od poniedziałku (bo zaczął się nowy semestr). W naukach empirycznych to doświadczanie (eksperyment) weryfikuje hipotezy. Za jakiś czas opowiem co i jak się udało. Bogatszy o doświadczenie zapewne coś zmodyfikuję. Ale co kilka głów to nie jedna. Liczę na komentarze innych edukatorów, nie tylko z uniwersyteckich sal. 

Czytaj więcej:

A niżej prawie ostatni puzzel, układający się w całość wykładu. Wykładu wykorzystującego zarówno nowe technologie i jak i internetowe środki komunikacji.

Ruszył Warmińsko-Mazurski Uniwersytet Młodego Odkrywcy

sczachor

autobusW sobotę zainaugurowaliśmy nowy projekt - Warmińsko-Mazurski Uniwersytet Młodego Odkrywcy. Aula była wypełniona po brzegi. Przybyło ponad 230 dzieci z rodzicami.

Zasadniczym celem projektu jest popularyzacja wiedzy przyrodniczej i budowanie kapitału naukowego wśród młodzieży z woj. warmińsko-mazurskiego oraz wzmocnienie istniejących (i powołanie nowych) Klubów Młodego Odkrywcy, poprzez bliski i bezpośredni kontakt z naukowcami i udział w zajęciach, odbywających się w laboratoriach uniwersyteckich. Drugim istotnym celem będzie również wypracowanie modelu trwałej współpracy naukowców z UWM z młodzieżą szkolną, a w efekcie nauczycielami, wokół Klubów Młodego Odkrywcy oraz znaczące wzmocnienie istniejącej już sieci Klubów Młodego Odkrywcy w woj. warmińsko-mazurskim. Wszyscy się będziemy uczuli. Ale uniwersytet to dobre miejsce na eksperymenty, w tym edukacyjne. 

Zajęcia adresowane są do uczniów ze szkoły podstawowej i gimnazjum (wiek 6-16 lat), głównie z okolic Olsztyna (szkoły wiejskie i z małych miejscowości). Środowiska te są defaworyzowane w dostępie do ośrodków naukowych i mają mniejsze możliwości spotkania naukowców (wyobrażenia o nauce i pracy naukowców opierają się głownie o stereotypy telewizyjne i popkulturowe). Wielu przyjechało z daleka (nawet ponad 100 km). To duży wysiłek dla szkół, nauczycieli i rodziców. Widać jednak potrzebę i radość. 

Więcej o projekcie i przedsięwzięciach: http://uniwersytetmo.blogspot.com/

recenzja

Myryśka i Ryśnotek czyli o tym czy kobieta może być ojcem

sczachor

myryskaPytanie wydaje się być absurdalne. Ale okazuje się, że kobieta może być ojcem i to na dwa sposoby. Jeden dotyczy inspiracji, drugi czystej biologii.

Zacznę od sprawy łatwiejszej. Chodzi o inspirację a więc ojcostwo w przenośni. Inspiracja nie ma płci i ograniczeń. W czasie niedawno odbytego webinarium z Super Belframi pani Agata Baj pokazywała ćwiczenia w myślografii. Opowiadała także o bohaterze i opowieści. I ja ćwiczyłem rysunki. Tak powstała myszka, widoczna na załączonym rysunku.

Skoro jest już bohater, to teraz łatwiej będzie o historie-opowieści (liczę, że powstaną niebawem). Bohaterka, myszka laboratoryjna, szara niepozorna a jednak niezwykle ważna, powinna mieć imię. Po krótkiej dyskusji z innymi uczestnikami webinarium wymyśliłem Myryśkę - Maryśkę myślograficzną, Dla towarzystwa pojawił się także Ryśnotek (od ryślenia, rysujący Rysiek).I tak Agata Baj została ojcem... duchowym

Teraz sprawa mocno trudniejsza, biologiczna. Przynajmniej do niedawna kategorycznie byśmy odpowiedzieli, że kobieta nie może być ojcem. Ale w biologii różne cuda się dzieją. Niektóre gatunki w ciągu życia zmieniają płeć. Inne są obojnakami. No ale człowiek?

Za sprawą zapłodnienia in vitro i współczesnej medycyny staje się to możliwe. Dziecko może mieć troje rodziców a babcia może urodzić własną wnuczkę. Niedawno urodziło się dziecko poczęte z użyciem mitochondriów od „trzeciej matki”. Mitochondria dziedziczą się tylko w linii matczynej, bo plemniki nie posiadają mitochodnriów. A co zrobić w przypadku jakiegoś defektu z mitochondriami? Naukowcy przenieśli jądro komórkowe z jajeczka chorej matki do komórki dawczyni, pozbawionej jądra komórkowego ale za to ze zdrowymi mitochondriami w cytoplazmie. Podział na komórki żeńskie i męskie jest umowny i wynika ze zróżnicowania gamet: większe i mniej ruchliwe określa się żeńskimi a mniejsze i bardziej ruchliwe - męskimi. W takim rozumieniu same jądro komórkowe jest małe, w porównaniu do całej komórki. Dziecko więc miałoby dwóch tatusiów i jedna mamę. Wobec postępów współczesnej nauki niektóre dawne słowa tracą swoje znaczenie i sens. Musimy wymyślać nowe. Bo są rzeczy, które się nawet filozofom nie śniły.

A tymczasem do życia weszły dwa neologizmy, dotyczące myślenia wizualnego: myślografia i ryślenie. Jak poćwiczę, to Myryśka i Ryśnotek, więcej wam rysunkami opowiedzą.

Czego uczy się człowiek XXI wieku - tajne zadanie dla wtajemniczonych

sczachor

To jest element większej całości, którą znają tylko wtajemniczeni.

1. Dołącz do wydarzenia (lub grupy) na Facebooku. Adres zostanie podany na wykładzie. Zostaw tam jakiś swój znak, ślad.

2. Zamieść tam swoje notatki z wykładu, mogą być w formie tekstu, pliku, mogą być napisane, nabazgrane (rysnotka, myślografia, manuśle), może to być fotografia lub filmik. Pracujemy w zespole - podziel się z innymi, udostępnij swoją prace i przemyślenia. W grupie zamkniętej, wśród swoich.

To może być także zdjęcie slajdu z ekranu (z prezentacji), opatrzone krótszym lub dłuższym komentarzem. To może być film (lub wcześniej transmisja na żywo) z części lub całości wykładu.

3. Włącz się do dyskusji, skomentuj swoje lub cudze, zamieszczone materiały, nawiąż do treści wykładu. Możesz dodać linki do treści, które się z wykładem wiążą. Postaraj się swoje zdanie uzasadnić.

Dlaczego tak?

Ad 1. Dyskusja w Internecie to przedłużenie dyskusji na wykładzie I horyzontalna wymiana informacji (między słuchaczami). To odkrywanie współczesnego środowiska edukacyjnego. Informacja przepływa nie tylko od nauczyciela do ucznia (pionowo), ale i między uczniami (horyzontalnie). Zawsze tak było. To dyskusja na przerwie, czy nawet w czasie lekcji (szepty, karteczki itd.), po lekcjach, pomaganie sobie, wspólne uczenie się i odrabianie pracy domowej. Teraz wykorzystujemy do tego internet i materiały w chmurze.

Więcej uzasadnienia tu: http://czachorowski.blox.pl/2017/01/Ile-czasu-potrzeba-by-przygotowac-wyklad.html

Ad 2. Więcej zapamiętujemy, gdy słuchamy aktywnie: pisząc, notując, rysując, fotografując itd. To aktywizacja różnych części ciała a także synteza, próba wychwycenia najważniejszych elementów. Dyskutowanie, powtarzanie i przekonywanie się jeszcze bardziej sprzyja nie tylko zapamiętaniu ale i zrozumieniu.

Czytaj także

 

ps. proszę o komentarze, dotyczące tego małego eksperymentu (oczywiście od osób, które w jakikolwiek sposób w tym uczestniczyły)

Takie czasy, że ciągle się trzeba uczyć

sczachor

Niżej kolejna próba. Ma sporo wad (widzę je dopiero po zakończeniu pracy), ale sam zrobiłem uzupełniający materiał do seminarium dyplomowego (zajęcia w przyszłym semestrze). Mam nadzieję, że nabiorę wprawy technicznej i oratorskiej. Nie ma innej rady, tylko ciągle trzeba próbować i się uczyć. Aż do emerytury... albo i jeszcze dłużej. I nie ma bezpiecznego miejsca, nie da się zaszyć w kącie i obrazić się na świat. To znaczy można, ale cóż to byłoby za życie?

Gdy zaczynałem swoją pracę, to uczyłem się pisać na maszynie i przygotowywać foliogramy (do rzutnika pisma). Teraz to zupełnie niepotrzebne. Dawne sprzęty, wydawało się wtedy nowoczesne, stoją w muzeach lub gdzieś zakurzone na szafach. Natomiast trzeba się nauczyć zupełnie innych czynności w przygotowywaniu materiałów dydaktycznych. Już nie slajdy (takie na kliszy filmowej) fotograficzne, już nie foliogramy. Ba, nawet  rzutnik multimedialny z Power Pointem, który nie tak dawno wydawał się szczytem najnowszej nowoczesności w salach dydaktycznych, trąci nie tylko myszką ale i brakiem funkcjonalności. Trzeba uczyć się filmowania, pisania scenariuszy, tworzenia scenografii i składania na komputerze tego, co kiedyś było domeną zupełnie innego zawodu. 

Tak więc, uczę się, nie tylko notowania wizualnego ale i przygotowywania dodatkowych materiałów. Bo w wieku XXI wykład musi wyglądać inaczej. Samo środowisko edukacyjne się zmieniło i zmienia dalej. 

c.d.n.

Czym jest nauka… od kuchni czyli o poszukiwaniu nowego środowiska edukacyjnego na uniwersytecie

sczachor

Część lepiej można zrozumieć w kontekście całości. Jest okazja by wyjaśnić w jakim celu powstał cykl blogowych puzzli pod nazwą „czym jest nauka”.

A było to tak, od jakiegoś czasu prowadzę seminaria dyplomowe. Pojawia się konieczność opowiadania nie tylko o standardach pracy dyplomowej (struktura, kolejność rozdziałów, typy prac dyplomowych, zasady cytowania piśmiennictwa itd.) ale i o tym czym jest nauka. I czym się różni literatura naukowa od literatury w ogóle. Staram się objaśnić istotę wskazując jednocześnie na rytuał. By potrafili odróżnić to co jest ważne od tego co ulotne i przemijające.

Pojawiła się więc konieczność opowiedzenia o nauce i pracach dyplomowych różnym grupom studentów biologii, biotechnologii, dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego, studentom studiów licencjackich, inżynierskich, magisterskich. A teraz także uczniom, którzy zaczną naukę na Uniwersytecie Młodego Odkrywcy. Ta dogodna sytuacja sprawiła, że mogłem na nowo poukładać w głowie i przemyśleć zagadnienia dotyczące nauki i pracy naukowej. Nauczający też korzysta bo ma okazję po raz kolejny przemyśleć i uporządkować swoją wiedzę.

naukaodkuchniPo drugie samodzielnie studiuję (czyli uczę się, poznaję w grupie innych osób, kontaktując się internetowo) myślenie wizualne. Najlepiej uczyć się aktywnie, dlatego ćwiczę się w ryśleniu, myślografii itd. i rozmyślam jak tę wiedzę zastosować w praktyce. Czyli jak zaimplementować ryślenie w dydaktyce akademickiej.

Po skończonym semestrze i nowych doświadczenia w dyskusji ze studentami, zasiadłem do przemyśleń, jak uporządkować wiedzę w kolejnym semestrze. Myślałem wizualnie i powstawały rysnotki (sposób na zapisywanie myśli). Ale rysowałem od razu na Bamboo Spark, by mieć wersję cyfrową i po pokolorowaniu w odpowiednim programie, wykorzystać jako ilustracja, zarówno w prezentacji w czasie zajęć oraz na blogu.

Same rysnotki (notatki rysunkowe, notatki wizualne) mogą być dla mnie przydatne jako mapy myśli i uporządkowana treść. Żeby ktoś inny mógł z nich skorzystać, trzeba je objaśnić i myśli ubrać w pełne zdania. Na zajęciach mogę to zrobić słownie, gdy w tle będą te rysunki. Ale zapewne na zajęciach skorzystam z innych, bardziej dostosowanych i czytelnych slajdów (o zbliżonej treści). Postanowiłem je opisać na blogu. Tak powstał cykl wpisów na blogu (zobacz część 1, część 2, część 3, część 4, część 5, część 6).

Konieczność ubrania myśli w zdania spowodowała dalsze przemyślenia i porządkowanie wiedzy. Rysowanie, pisanie i mówienie to aktywne metody uczenia się i doprecyzowywania swoich myśli (sprawdzania systemu w działaniu - wtedy widać liczne błędy, niedoskonałości i można je uzupełnić, poprawić). Sam na tym skorzystałem. Całość (wszystkie częsci w jednym kawałku) umieściłem w innym miejscu: czym jest nauka.

Jak widać na zamieszczonym rysunku (tym razem wykonanym ręcznie, mazakami w szkicowniku - tak też można, elektronika nie jest potrzebna, chyba że do cyfrowej fotografii, by umieścić na blogu), wpisy na blogu to tylko fragment większej całości. A tą większą całością jest eksperyment (na sobie samym i na studentach) w odkrywaniu nowej przestrzeni edukacyjnej. Odkryć ją i spróbować dostosować formy dydaktyczne do świata, który już jest a nie tego, który kiedyś był.

Dotychczasowe formy dydaktyczne (np. wykłady i ćwiczenia - wszystkie w sali, w spotkaniu w realu) wydają się być nieefektywne (a przynajmniej niewystarczająco efektywne). Narzekamy na studentów, bo sądzimy, że to ich wina. A może współczesna przestrzeń (środowisko) edukacyjna jest trochę inna, od tej co kiedyś była? Jeśli tak, to warto po pierwsze rozpoznać współczesne środowisko edukacyjne i dostosować do niego dydaktykę akademicką. To tak jak z ubraniem. Zimą wkładamy sweter i ciepłą kurtkę, czapkę i szalik. I jest dobrze. Ale za jakiś czas jest nam za gorąco, pocimy się, źle się czujemy. Ubranie się zepsuło? Jest gorsze niż dawniej? A może warto rozejrzeć się wokół? Wtedy być może dostrzeżemy i wiosnę i lato. To nie ubranie samo w sobie jest złe tylko nieadekwatne jest dobrane do aktualnej pogody.

Współcześnie nie tylko studenci ale i pracownicy używają zasobów internetowych (nawet z szukaniem literatury i czytaniem), częściej siedzą z laptopem, tabletem czy telefonem komórkowym w ręku niż z książka i zeszytem. Częściej notują fotografując slajdy z ekranu niż zapisując treść w notatniku papierowym. Tradycyjny wykład nie wystarcza. Skoro więc w uczeniu się i poznawaniu świata w coraz większym stopniu wykorzystujemy zasoby internetowe, to dlaczego nie wykorzystać tego w dydaktyce? Trzeba jednak przygotować zupełnie inne pomoce. Już nie skrypt przepisywany ręcznie dla studentów (po wojnie były takie!). Więc co i jak przygotować? Jeszcze nie wiem, domyślam się tylko, a prototypy chcę sprawdzić przez eksperyment (jakże typowy dla nauk przyrodniczych).

Nie rezygnuję z tradycyjnych form komunikacji twarzą w twarz (bo działa także język ciała i przekaz niewerbalny). Jak i nie rezygnuję z pobudzania do dyskusji w czasie seminarium. Ale chcę dodać coś jeszcze - komunikację w internecie i tworzenie zasobów w chmurze. Inną próbą jest przygotowywany wykład inauguracyjny dla gimnazjalistów na Uniwersytecie Dzieci.

Jestem w trakcie przygotowywania. Jak mówi stare, żydowskie przysłowie: głupiemu nie pokazuj roboty w połowie, bo nie zrozumie. Ale nie piszę dla głupców więc mogę pokazywać rzecz niedokończoną, jeszcze "powiązaną sznurkami" i dopiero rodząca się. Powstały rysnotki, powstały wpisy na blogu. Co jeszcze planuję w ramach opisywanego eksperymentu? Krótkie filmiki z treścią podobną do tej na blogu. Kolejne puzzle. Jedni wolą czytać, inni słychać i oglądać. A miejscem dodatkowej dyskusji, kontaktów i komunikacji będzie np. grupa na Facebooku. Spotkania w chmurze jako nowy element środowiska edukacyjnego. Nie zamiast ale jako uzupełnienie. Zamieszczę tam swoje materiały jak i zachęcę studentów do zamieszczania ich notatek, materiałów źródłowych, dyskusji itd. Zachęcę do notowania wizualnego, robienia fotografii jak i nagrywania filmików z zajęć.

Za pół roku opowiem jak to się udało, które narzędzia się sprawdziły, co i jak warto poprawić. I czy udało się odkryć i rozpoznać współczesną przestrzeń edukacyjną na uniwersytecie. Uniwersytet to miejsce, gdzie się eksperymentuje. Na różne sposoby. Z odkrywaniem nowego środowiska edukacyjnego także.

Refleksja na koniec. Gdy zaczynałem swoją pracę na uczelni uczyłem się pisać na maszynie (teksty do druku, w tym skrypty dla studentów, powielane na ksero) oraz przygotowywania czarno-białych i kolorowych foliogramów (do wyświetlania na rzutniku pisma). Z tablicy i kredy też korzystałem. Część z tych umiejętności jest już wcale albo mało przydatnych. Trzeba uczyć się zupełnie czegoś nowego. Na przykład przygotowywania i udostępniania materiałów w internecie, przygotowania i obrobienia krótkich filmów, komunikacji w portalach społecznościowych, prowadzenia webinarium. I być może jeszcze wielu innych umiejętności. Przypuszczam, że części nauczą mnie moi studenci - cyfrowi tubylcy. Nauczeństwo w działaniu. (czytaj więcej o nauczeństwie). A części nauczę się w facebookowych grupach, skupiających poszukujących nauczycieli i dzielących się swoimi pomysłami, przykładami, efektami pracy. Na przykład w zakresie myślenia wizualnego. 

Nie ma co narzekać na złe ubranie, trzeba je dostosować do pogody na zewnątrz. Nowe jest zawsze nowe i nie mamy doświadczenia jak postępować w nowych warunkach. Trzeba eksperymentować, próbować, projektować. I ciągle poprawiać. Bo chodzi o unikalne rękodzieło i prace twórczą, innowacyjną a nie powielania na fabrycznej sztancy.

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci