Menu

profesorskie gadanie

Pisanie i czytanie ułatwia myślenie. Pogawędki prowincjonalnego naukowca, biologa, entomologa i hydrobiologa. Wirtualny spacer z różnorodnymi przemyśleniami, w pogoni za nowoczesną technologią i nadążając za blaknącym kontaktem mistrz-uczeń. I o tym właśnie chciałbym opowiadać. Dr hab. Stanisław Czachorowski prof. UWM, Wydział Biologii i Biotechnologii.

w połowie roboty

Nowe coś czyli otwieramy się na edukację - Tydzień Otwartej Nauki

sczachor

uwolnijnauke_logoW ubiegłym tygodniu, na olsztyńskim spotkaniu Superbelfrów RP przy herbacie, urodził się pomysł zorganizowania otwartych lekcji-spotkań, transmitowanych z naukowych laboratoriów. Udział w tym spontanicznym eksperymencie wykorzystania mobilnych technologii internetowych na początek zadeklarowali pracownicy Wydziału Biologii i Biotechnologii UWM w Olsztynie.

Jakkolwiek przygotowania koncepcyjne, rekonesans wśród pracowników oraz testowanie możliwości (i umiejętności) technicznych nie zostały jeszcze zakończone, to rozpoczynający się dzisiaj Tydzień Otwartej Nauki jest dobrą okazją by zainaugurować rodzący się projekt pt. „Nowe coś czyli laboratorium w chmurach” (chodzi o chmurę w sensie dostępu internetowego).

Międzynarodowy Tydzień Otwartej Nauki w tym roku odbywa od 23. do 29. paździenika. Tematem tygodnia jest: „Otwórz, aby…”. My chcemy zdanie to rozwinąć następująco: „Otwieramy się by wesprzeć edukację szkolną w woj. warmińsko-mazurskim" (ale przecież i każdej innej szkoły, która ma dostęp do internetu).

Nowe coś czyli laboratorium w chmurach to pomysł by on-line transmitować krótkie wykłady, eksperymenty, relacje i transmisje z tego, co dzieje się w laboratoriach UWM (głównie, a przynajmniej na początek, Wydziału Biologii i Biotechnologii) oraz to, co naukowcy robią w terenie. Bo dla przyrodników laboratorium jest także las, jezioro, łąka, urbicenoza itd.

Pierwsza, inauguracyjna transmisja live (oraz nagrany krótki filmik), odbędzie się o godz. 9.30 we wtorek 24. października 2017 r., na Facebooku w grupie Uniwersytetu Młodego Odkrywcy: https://www.facebook.com/groups/409709186039142/. Szczegółowe informacje o kolejnych transmisjach oraz linkach do zarchiwizowanych nagrań znajdą się na stronie: http://uniwersytetmo.blogspot.com/p/nowe-cos.html . Do każdej transmisji chcemy dołączać zadanie do wykonania (wezwanie do działania, poznawczego działania lub prostej, praktycznej akywności).

Projekt adresowany jest do uczniów i nauczycieli. Liczymy na aktywną współpracę. Zajęcia zróżnicowane zostaną i tematycznie dostosowane (jak i poziomem trudności) do klas ze szkół podstawowych, gimnazjów oraz szkół ponadgimnazjalnych.

W Tygodniu Otwartej Nauki otwieramy nasze laboratoria nie tylko wirtualnie. Bowiem spotkania „w chmurze” uzupełniane będą wykładami i zajęciami w realu (po prostu rozwijać będzie to, co już trwa od kilku lat). W naszych zamierzeniach będzie to kolejny krok, tym razem z wykorzystaniem technologii komputerowych, dostępnych każdemu. Coś nowego, co się dopiero krystalizuje. Po prostu Nowe Coś. Laboratorium w Chmurze. I współpraca ze szkołami, wspomaganie w dostępie do naukowych laboratorium i kształcenia przyrodniczego.

Wszelkie sugestie mile widziane. Dołączajcie i wspomagajcie (ps. Polska Akademia Nauk nas wesprze, dotrzemy także do ich laboratoriów).

A niżej zdjęcie z herbatkowego spotkania Superbelfrów, na którym pomysł się narodził. Teraz powoli dojrzewa.

Superbelfrzy

Metodyka nauczania na każdym etapie edukacji (biologia, przyroda)

sczachor

czachorowski_metodyka_nauczania_Warszawa_2017

Najpierw eksperymentuję na sobie, potem o tym opowiadam, np. moim studentom sensu lato (bo w edukacji pozaformalnej i ustawicznej każdy może być studentem, np. czytelnik niniejszego bloga). Tak jest i teraz. Ten wpis jest przestrzenią pomocniczą do wykładu i panelu pt. Metodyka nauczania na każdym etapie edukacji, w czasie  I Ogólnopolskiego Kongresu Nauczycieli Biologii i Przyrody, w Warszawie (więcej o kongresie: http://www.kongresbiologiczny.pl/) już w przyszłym tygodniu. O innym eksperymentowaniu edukacyjnym piszę tu: Moja pierwsza błyskawiczna prezentacja.

Bardziej szczegółowe wyjaśnienie, po co ten wpis na blogu i co należy zrobić, przedstawię w trakcie wykładu we wtorek 3. października 2017 r. Mam nadzieję, że osoby postronne i mniej wtajemniczone także z tego krótkiego tekstu skorzystają. 

 

Link do wydarzenia na Facebooku.

Główne zagadnienia wykładu:

Szkoła w czasach trzeciej rewolucji technologicznej – gdy nauczyciel też musi się uczyć funkcjonowania w nowej rzeczywistości: program nauczania czy środowisko edukacyjne? Uczeń XXI w. – jak wykorzystać w nauczaniu biologii smartfony, aplikacje, Wikipedię, lekcje multimedialne?

Nowoczesne podejście do nauki biologii i innych przedmiotów przyrodniczych – metodyka nauczania na każdym etapie edukacji (w największym stopniu dotyczy biologii i biotechnologii).

W klasie i w terenie – jak wykorzystać zajęcia laboratoryjne i terenowe, aby pomóc uczniom zrozumieć procesy i interakcje w świecie biologii i podnieść poziom nauczania.

Każdy może zostać odkrywcą – metoda naukowa i współpraca z podmiotami pozaszkolnymi (organizacje naukowe i przyrodnicze), współpraca z ośrodkami naukowymi w ciągu roku szkolnego.

Niżej dwa wybrane slajdy z wykładu, odnoszące się do pytania, czy postęp odbywa się za sprawą udoskonalania jednostki (superczłowiek, nadczłowiek, Homo sapientissimus itd.) czy relacji i organizacji grupy, społeczności. 

homo_sapientissimus

konektywizm

Czytaj także: 

 

Modliszka pod Ełkiem

sczachor

modliszka

"Szanowny Panie Profesorze! Przeglądając informacje o modliszkach, natrafiłem na Pana artykuł, mówiący min. o tym,że modliszka na północy Polski to rzadkość. Pozwoliłem sobie, przesłać Panu, jedno ze zdjęć, zrobionych dziś tj. 10 09 2017 r niedaleko Ełku nad jeziorem Selment Duży. Mam nadzieję, że przyda się w pracy naukowej. Z wyrazami szacunku Jerzy Owsianka."

Jakkolwiek do pracy naukowej mi się nie przyda, bo zajmuję się nieco inna grupą owadów, to do popularyzacji wiedzy na pewno. A umieszczone dane dokumentacyjne z pewnością wykorzystają inni specjaliści. Zatem z całą pewnością się przyda. Dziękuję i pozdrawiam.

Zmiany klimatu uwidaczniają się nie tylko w katastrofalnych zjawiskach pogodowych ale i w zmianie zasięgu występowania gatunków. Modliszka jest gatunkiem południowym i ciepłolubnym. Wcześniej jej tu nie było, teraz cieszy oko przyrodników. Niezwykłe owady można oglądać na spacerze a nie tylko w książkach czy filmach przyrodniczych. 

Miejcie oczy szeroko otwarte, przyroda się zmienia. Nieustannie. Warto te zmiany dokumentować i opisywać. To na podstawie tych danych można będzie wyciągać wnioski co do zmian i zjawisk bardziej ogólnych. Nauka to przede wszystkim praca zespołowa. A w dobie trzeciej rewolucji technologicznej uczymy się nowych, szybszych form komunikacji. 

 Czytaj także:

55 malowanych dachówek w Oranżerii Kultury czyli synergia

sczachor

dachowkaodwagiTytułowych 55 dachówek zostało pomalowanych drugiego września 2017 r. (coś na sympatyczne rozpoczęcie roku szkolnego) w Oranżerii Kultury w Lidzbarku Warmińskim. Stare dachówki pochodziły z różnych domów w Lidzbarku. Ale to dopiero początek przygody z dachówkami.

Głównym tematem spotkania była różnorodność biologiczna w ogrodzie. Dlatego malowaliśmy kwiaty, owady, ptaki. Czyli wszystko to, co w ogrodzie można spotkać. Malowaniu towarzyszyły opowieści. Ale więcej było malowania niż rozmów o bioróżnorodności. Poczucie sprawstwa (mogę pływać na świat i są od razu widoczne efekty) wciąga i mocno angażuje. Uczestnicy w większości przyszli rodzinnie. Rodzice przyprowadzili dzieci ale sami się mocno zaangażowali w rozwijanie dawno zapomnianych pasji (zobacz więcej zdjęć z malowania w Oranżerii Kultury ).

Każdy może malować. Bo głównym celem jest spotkać się w przestrzeni publicznej i być razem. Kiedyś spotykaliśmy się by drzeć pierze, łuskać fasolę czy szatkować kapustę. Teraz nie mamy takich agrarnych możliwości więc wymyślamy nowe. Bo człowiek jest istotą społeczną. Malowaliśmy na starych już nie potrzebnych dachówkach. Cel dwojaki: aby w tle pokazać, że nie ma rzeczy niepotrzebnych i nie tylko recykling ale i reusing ma sens. W tym przypadku to nawet upcykling. A po drugie, w nawiązaniu do surowca z odzysku, wyrzuconego… pokazać, że nie ma ludzi zbędnych i niepotrzebnych. I rzeczom i ludziom niechcianym można nadać nowy sens. A może raczej go odszukać. I można o tym wzniośle i uczenie mówić. A można działać i uczestniczyć, zamiast słuchać przeżywać i doświadczać.

Przy okazji takie wspólne, rodzinne malowanie to ośmielenie do sztuki. Głównie dorosłych, bo dzieci szybciej i łatwiej się angażują. Są bardziej otwarte i odważne. Ale jak wynikało z rozmów i wpisów do pamiątkowej kroniki, dorośli odkryli w sobie dawno zapomnianą radość z malowania. I że potrafią, że jest to przyjemne. Radość widoczna była w oczach i artykułowanych wypowiedziach. Jest sens się spotykać – malowanie jest tylko pretekstem do rozmów o świecie i o wartościach. Dzieci są bardziej śmiałe w eksperymentowaniu, bez skrępowania, „marnują” dużo farby. Dorośli bardziej przewidują przyszłość, stąd oszczędniej używają farb. Nie chcą, by się marnowało. Wiedzą, że wszystko kosztuje czas i pieniądze.

Dzieci nie mają takich oporów. Eksperymentują, malując nawet palcami. Są odważniejsze i nie boją się, że coś zepsują. A nadmiar farby brudzi nie tylko ceratę, ale i ubrania. Praca z dziećmi jest trudniejsza. Wróciłem z poplamionymi spodniami i koszulą. Na pewno nie tylko ja...

Fajnie mieć dzieci, przy których można się otworzyć. Dorośli w pojedynkę może mniej śmiało by przyszli. Dziecko jest swoistym alibi, dodaje odwagi, łatwiej się wycofać, gdyby atmosfera była mniej przyjazna (ja tylko przyprowadziłam dziecko na zajęcia …). Dzieci ośmielają dorosłych w otwarciu się i spróbowaniu tego, czego się dawno nie robiło. I pomagają odkrywać przyjemność z malowania i odkrywania swoich talentów. Wniosek taki, że edukacja pozaformalna w grupach różnowiekowych i pokoleniowych ma sens.

W przestrzeni publicznej maluję już od dawna. Sztuka jest tylko środkiem – celem jest spotkanie w przestrzeni publiczne i rozmowy z wykorzystaniem różnych kanałów. O głębszym sensie takich warsztatów lub nietypowych wykładów pisałem już wielokrotnie i prezentowałem na Festiwalu Filozofii. Zacząłem malowanie na butelkach (z recyklingu, znalezionych w lesie i jeziorze). Ale farby do szkła dłużej schną. Dobrze się pracuje z dorosłymi lecz z dziećmi jest to trudniejsze (więcej wybrudzonych ubrań, rąk i twarzy). Od kilku lat maluję na kamieniach i starych dachówkach. Farby akrylowe szybciej schną, co jest ważne w przypadku udziału dzieci. Mniej się brudza i łatwiej wyczyścić ze skóry i ubrania.

W tym roku malowanie kamieni nabrało wymiaru społecznego. Na przykład Kamienie z Morąga są społecznie zaangażowane.

A co się stanie z 55 dachówkami z Oranżerii Kultury? Zostaną polakierowane i wystawione. Albo w formie daszku albo zostaną poumieszczane między kwiatami w ogrodach. Będzie okazja na kolejne spotkanie, tym razem autorzy przybędą na wernisaż. Z liczną publicznością. Być może dachówki lidzbarskie posłużą do zainscenizowania gry terenowej z ukrytym, tajemniczym przekazem (zobacz Molariusz na Nocy Naukowców). Się okaże.

Wspomniałem w tytule o synergii. Spotkanie ludzi otwartych i dyskutujących (nie tylko werbalnie) tworzy nową wartość. Coś dodanego, coś co jest więcej niż sumą pojedynczych pomysłów. Ludwik Fleck pisała o tym jako kolektywie myślowym (odnosił do nauki). Sam pomysł malowania kamieni z naciskiem na edukację nie tylko przyrodniczą jest efektem synergii, powstałej na wielu spotkaniach. Tak i teraz wykorzystanie dachówek w Oranżerii Kultury dojrzewa, jako efekt synergii. Niebawem zobaczymy co się z tego wylęgnie. Na pewno coś społecznie wartościowego i pięknego.

wpisydachowkowe

Wiedźmy i czarownice w laboratorium w czasie Nocy Naukowców

sczachor

16107570_10210483321632683_2440532242588534438_oEdukacja pozaformalna w małych porcjach systematycznie nabiera rumieńców i na trwałe wpisuje się w krajobraz (środowisko) edukacyjny. Przykładem jest zbliżająca się Europejska Noc Naukowców (29 września 2017). Rozrywka łączy się z edukacją, edukacją z rozrywką. Bo poznawanie świata jest przyjemne. Jak więc tę przyjemność zakwalifikować: jako uczenie się czy jako rozrywka? W dobie trzeciej rewolucji technologicznej nauczanie dawno już wyszło poza mury szkoły i uniwersytetu.

Duże bogactwo i różnorodność pokazów, przygotowanych na Noc Naukowców w Olsztynie, przyciąga nie tylko młodzież szkolną, rodziny czy seniorów. W tym roku o Nocy Naukowców zwiedziały się wiedźmy i czarownice z warmińsko-mazurskich bagien, moczarów, lasów i innych tajemniczo-strasznych miejsc. Przylecą do Biblioteki Uniwersyteckiej…. Ale nie po to by straszyć lecz się dokształcać (ewentualnie jedno i drugie jednocześnie, kto ich tam wie). Na naukę nigdy nie jest za późno ani za wcześnie. Każdy może, niezależnie od wieku, wykształcenia i profesji. W odkrywanym środowisku edukacyjnym od niedawna dostrzegamy sieć wzajemnych powiązań (konektywizm). Temu problemowi poświęcona jest zbliżająca się konferencja w Centrum Nauki Koperki Pokazać-Przekazać (25-26 sierpnia 2017).

Konektywizmu to przekonanie, że wiedza nie jest zbiorem faktów, ale sumą relacji pomiędzy faktami. „To nie zbiór zdań oznajmujących nam prawdy na temat Wszechświata, ale sieć skojarzeń, która łączy nasze doświadczenia i działania. Wiedza jest rozproszona w sieciach połączeń pomiędzy ludźmi, przedmiotami (np. książki), wirtualnymi miejscami w internecie (jak choćby Wikipedia), czy urządzeniami (tzw. internet rzeczy – internet of things). Nie ma tu miejsca dla jednej szkoły, jednego nauczyciela, jednego podręcznika…” Jakkolwiek konektywizm mocno podkreśla uczenie się w sieci internetowej, to ludzie od swoich początków funkcjonowali w sieci powiązań, Kiedyś trzeba było wiedzieć kogo o daną rzecz zapytać: zielarkę o choroby, stolarza o to jak przybijać gwoździe, rolnika jak kosić żyto. Teraz trzeba umieć gdzie i jak szukać w internecie (jakie wpisać słowa w przeglądarce, jakie wybrać strony czy serwisy, jak odróżnić fakty od faktoidów). Konektywizm podkreśla, że „żeby się uczyć, musimy się kontaktować poprzez sieć ludzi, organizacji i urządzeń, przedzierać mozolnie przez sieci znaczeń i sensów. Z takiej perspektywy uczenie jest nie tyle gromadzeniem i zapamiętywaniem, ile podłączaniem się do sieci wiedzy i przechodzeniem od jednego jej węzła do kolejnych – bardziej oddalonych i wymagających większego zaangażowania.”

Środowisko (ekosystem) edukacyjny, pojęcie utworzone w analogii do przyrody i ekosystemu sensu stricte, to także sieć powiązań i mapa wiedzy. W takim rozumienie Europejska Noc Naukowców jest jednym z węzłów takiej edukacyjnej sieci. I nawet czarownice o tym wiedzą.

15972442_10210483308752361_4708837178998834610_oWieczorem, 29 września, w Bibliotece Uniwersyteckiej pojawi się także grupa artystyczna „Wiedźmuchy”. Ich pokaz i działania będą z elementami etnografii, nawiązaniem do produktów regionalnych, biotechnologii, lokalnej bioróżnorodności i interaktywną zabawą dla osób w każdym wieku.

Nauka narodziła się z mitów, praktyk szamańskich, wiedzy potocznej. Tak było przed wiekami. Współcześnie nauka i naukowcy funkcjonują zupełnie inaczej. Nie ma astrologii – jest astronomia. Nie ma szamańskich praktyk – jest medycyna, biotechnologia, etnografia. Ale jest na poważnie maść do latania… jako produkt regionalny z Warmii i Mazur. Takich przykładów wykorzystania dziedzictwa we współczesnej gospodarce jest więcej.

Co robią Wiedźmy na uniwersytecie i w laboratorium? Przyleciały się dokształcić. Bo wiedźma to ta co wie, a niewiasta to ta, która nie wie. Żyjemy w wieku gospodarki opartej na wiedzy. Rozwijają się nowe formy edukacji ustawicznej i pozaformalnej. Wiedźmuchy pojawią by się dokształcać, ale i po to, by zrobić casting dla nowych kandydatek. Będą tańce, zagadki i odlotowe zadania do wykonania. Tylko dla chętnych i odważnych.

Wiedźmuchy to grupa artystyczna kobiet z dystansem do siebie (są i pracownicy naukowi z UWM). Zamiast się upiększać one się malują… na brzydko. I mają odwagę zmierzyć się z negatywnym mitem kobiety-czarownicy, kobiety-wiedźmy. Zatem przybywajcie. W uniwersyteckich murach już raz gościły, w styczniu na Wydziale Biologii i Biotechnologii, w czasie Nocy Biologów 2017.

Link do zdjęć z Nocy Biologów 2017

Edukacyjne i wakacyjne plenery z dachówkami i kamieniami

sczachor

Po Reszlu i Zastawnie przyszła niespodziewanie pora na Morąg. Przy okazji Jarmarku Produktów Regionalnych w Morągu w niedzielę 13 sierpnia 2017, przy stoisku Ekofarmy Vitalis, będę malował dachówki. Przewodnim motywem będzie lokalna bioróżnorodność. Ale malowanie jest tylko pretekstem do spotkania i wspólnych rozmów. Tak jak kiedyś na podwórku. Każdy namaluje to, co dla niego jest ważne.

Jarmark w Morągu to jednodniowa impreza o charakterze wystawienniczo–handlowym. Zaprezentują się tam wytwórcy wyrobów użytkowych, artystycznych, naturalnych artykułów spożywczych oraz podmioty z branży turystycznej. Jeśli będziesz w okolicy, przynieść ze sobą jakiś kamień (lub kilka), fragmenty starych dachówek itd. Można wcześniej kupić sobie mazaki olejowe (napis będzie trwały i deszcz nie zmyje). Farby akrylowe będą na miejscu – zapewnia Ekofarma Vitalis. I stare dachówki z Elbląga. Pełne historii. A resztę dopowiemy na miejscu.

20245450_250734818776350_2467050848405441826_n

Edukacyjne kamienie w przestrzeni publicznej

sczachor

dialogDo tej pory malowałem na kamieniach lokalną różnorodność biologiczną, głównie rośliny i owady. W mojej intencji miały być elementem edukacyjnym i jednocześnie przyrodniczym street-artem. Wykorzystywałem także jako element gry terenowej z elementami questingu – by nadać mały element przygody w poszukiwaniu kolejnych kamieni i odgadywaniu gatunków. By zainspirować do poszukiwania wiadomości na temat spotykanych „chwastów i robali”. W społecznych plenerach w parku czy na trawniku, wspólne malowanie było zakończeniem opowieści o motylach czy niezwykłych chwastach, zwieńczeniem akcji zakładania miejskiej łąki itd. Leżąc w parku czy na trawniku nieustannie zachęcały do kontynuacji i kolejnych spotkań. Wspólne malowanie to pretekst do bycia razem i tworzenia choćby efemerycznej wspólnoty.

Na lipcowym plenerze w Zastawnie odkryłem coś jeszcze. Malując słowa można wykorzystać kamienie, fragmenty dachówek czy okruchy betonu do edukacji społecznej. Pomysł ten podsunęły mi projekty „kufra z marzeniami” czy „koszyka dobrych życzeń” (z którymi wcześniej miałem przyjemność się zapoznać). Nie jest więc to całkiem nowy pomysł. W przyrodzie i ludzkiej kulturze dominuje wszak ciągłość i nieustanne przetwarzanie. Nieustanna ewolucja.

szukajPokruszone stare dachówki, fragmenty doniczek… to niepotrzebne nikomu elementy. Niejako „zepsute”, zbędne, odrzucone na śmietnik. W ujęciu społecznym dobrze to ilustruje ludzi „niepotrzebnych”, wykluczonych, wyalienowanych. We współczesne Polsce nawet większość jest wyrzucona poza nawias, poza naród, nazwana kanaliami, zdradzieckimi mordami, obrażana na wszelkie sposoby. Może dlatego temu „gorszemu sortowi” akcja malowania i pisania na kamieniach czy starych dachówkach przypadła szybko do gustu? Taki drobny street art z edukacyjnym przesłaniem, najszybciej zakorzenił się w Elblągu i Morągu (zobacz Elbląg, oarz "kamienie przemówiły", plener w Zastawnie).

Malowane kamienie i fragmenty ceramiki, potłuczone dachówki, gliniane garnki czy donice. Ze słowami ważnymi dla wszystkich „potłuczonych” i „wyrzuconych”, z ich marzeniami. Jeszcze tylko dodać element terenowej gry miejskiej i być może QR Kody, przekierowujące do szerszego opisu, a społeczne przesłanie będzie głębsze i pełniejsze.

Wakacje długie. Może się uda.

kamienie_z_parku_centralnego

O wiciu wianków, nauczycielach i świętojańskim budowaniu więzi

sczachor

tatarkaW noc świętojańską, pełną ludowej magii i wróżb, Ksenia plecie wianek z polnych kwiatów i ziół, by rzucić go w nurt Biebrzy i poznać odpowiedzi na zapisane w sercu pytania.” (Renata Kosin, „Tatarka”) I ja w noc świętojańską będę coś plótł (opowiadał) i puszczał (uwalniał). Może wianek też uplotę. Wybieram się do Wójtowa na piknik wiejski i uroczyste otwarcie Wymiennikowni Książek.

W dwóch starych budkach telefonicznych zlokalizowane zostaną wiejskie bookcrossingowe biblioteczki. I ja kilka książek zawiozę i uwolnię - puszczę w dalszy obieg, jak opowieść. Prawie jak puszczanie wianka na wodzie. I nie w celu wróżby ale w celu tworzenia więzi społecznych. Bo przecież i taki był wymiar zabaw świętojańskich, mniej lub bardziej magicznych. Przede wszystkim integrowały społeczność lokalną.

Pojadę do Wójtowa by uczestniczyć w zabawach oraz przeczytać (opowiedzieć) bajkę o żabie moczarowej w formie kamishibai. Ale będzie także improwizowana opowieść o Ćmie Wójtowskiej (ciem-na strona wójtowa czyli napójka łąkowa i inne zawisaki). I mocne nawiązanie do starosłowiańskiej etnografii (pochodzenie słowa ćma, wyobrażenia duszy ludzkiej, demon Ćmok). Czyli jeszcze jeden element nawiązujący do Kupały (palinocki, kupalnocki). Muzyka, taniec, opowieści i wierzenia – bardzo mocne nawiązanie do hipotez Dunbara na temat ewolucji człowieka i „niecielesnego” iskania się jako budowania więzi. Przeczytałem „Człowiek – biografia” i jestem mocno zainspirowany. Warto sprawdzić eksperymentalnie. I o tym z innymi podyskutowiać.

Zamieszczona ilustracja i cytat to nawiązanie do książki Renaty Kosin „Tatarka” Właśnie kupiłem i czytam. Wreszcie znalazłem trochę czasu na tę książkę. Znalazłem tam wielce sympatyczne podziękowanie, za inspirację do małego fragmentu o maści czarownic. Autorkę poznałem osobiście w czasie Europejskiej Nocy Naukowców, przyszła na wykład o maści czarownic i Wimlnadii. Upowszechnianie wiedzy i pikniki naukowe mają więc głębszy sens.

To nie jest pierwsze wykorzystanie inspiracji moimi tekstami w literaturze. Wcześniej w swoich książkach podziękowania zamieszczała Katarzyna Enerlich. A na przystankach elementy entomologiczne, inspirowane opowieściami o owadach, zamieszczała Anna Wojszel. Ogromnie cieszy mnie, że trafia to do regionalnej twórczości i lokalnych działań artystycznych. Namacalne dostrzeganie wywierania pozytywnego wpływu. Budujące potwierdzenie, że ktoś czyta moje pisanie na blogu… Czyta i dobrze wykorzystuje. Bo taka jest kultura – nieustanny przepływ i przetwarzanie, adaptowanie.

Koniec roku szkolnego skłania do jeszcze innych refleksji. Nauczyciel nigdy nie widzi efektów swoje pracy. Tylko drobne i niewyraźne, być może  mylące, slady. Czasami dopiero po wielu latach o czymś może się dowiedzieć. Ale nigdy nauczyciele nie są pewni czy i co dały ich wysiłki (zawód wybitnie stresujący i wypalajacy). Pracując z uczniem „słabym”, z różnorodnymi deficytami, „urobi się po łokcie” by uczeń osiągną efekt w ocenie innych zupełnie przeciętny. Ale ta „przeciętność” dla owego ucznia jest ogromnym sukcesem i także wysiłkiem… nauczyciela. Podobnie jest z uczniami zdolnymi. Nauczyciel - ten w szkole jak i na uniwersytecie – nigdy nie wie co jest efektem jego pracy a co wynika z niezależnego rozwoju samego ucznia/studenta i wpływu otoczenia (szeroki ekosystem edukacyjny). Lubimy mieć dobrych (zdolnych, zmotywowanych) uczniów i studentów… bo ich sukcesy łatwo sobie przypisujemy. Sukces ma wielu ojców (to a propos wczorajszego Dnia Ojca), porażka jest sierotą. A praca z szarymi, przeciętnymi w rankingach się nie liczy… Dlatego takie biadolenie, żeby ograniczyć liczbę miejsc na studiach czy liceach.. żeby byli tylko sami najlepsi. Bo z nimi są efekty i wygrane konkursy… A reszta? Na wyrzucenie, przemilczenie i udawanie, że nie istnieją? Nie akceptuję takiego sposobu myślenia…

Nauczyciel to ciężki i niewdzięczny zawód. Nie bez przyczyny mądrość ludowa mówi „obyś cudze dzieci uczył.” W szczególności te przeciętne i niewybitne (pozornie).

kosin

Wręczenie dyplomów i uroczyste zakończenie roku akademickiego na Warmińsko-Mazurskim Uniwersytecie Młodego Odkrywcy

sczachor

dyplom_gowinaW najbliższą sobotę (17 czerwca br.) odbędzie się uroczyste zakończenie roku akademickiego na Warmińsko-Mazurskim Uniwersytecie Młodego Odkrywcy. Dyplomy otrzyma ponad 90 uczniów uczestniczących w regularnych zajęciach, ponad 100 uczniów, realizujących zadania w Klubach Młodego Odkrywcy oraz blisko 30 nauczycieli, zaangażowanych w projekt. Wszyscy nasi młodzi studenci otrzymają dyplomy pamiątkowe, potwierdzające udział w projekcie i zajęciach na UWM w Olsztynie. Dyplomy otrzymają także nauczyciele, uczestniczący w projekcie ze szkół w Szczytnie, Ostródzie, Stawigudy, Butrynach, Lamkowa, Dywit, Olsztyna, Dzierzgonia. Łupsztycha. Projekt Uniwersytet Młodego Odkrywcy finansowany jest przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa wyższego. Więcej o projekcie: http://uniwersytetmo.blogspot.com/p/projekt.html

Niby koniec, ale to dopiero początek nowego rozdziału i poszukiwaniu metod edukacji pozaformalnej i realizowania misji uniwersytetu (poza prowadzeniem badań i kształceniem studentów jest jeszcze misja społeczna).

Elementem projektu był zadanie badawcze. Zbieramy doświadczenia, rozpoznajemy potrzeby, eksperymentujemy z różnymi metodami. Na bazie doświadczeń i wsłuchiwania się w potrzeby nauczycieli oraz szkół, chcemy tworzyć współczesne środowisko edukacyjne (ekosystem edukacyjny). Jesteśmy w połowie drogi. To nie byl poczatek, bowiem od kilku lat organizujemy rózne pikniki i festiwale naukowe. I nie jest koniec, bo co roku pojawiają się nowe pomysły. W globalnej wiosce edukację wymyslamy na nowo. Bo zmienił się świat i potrzeby. I my w tym procesie aktywnie uczestniczymy.

Wydział Biologii i Biotechnologii wraz z końcem projektu nie zamierza zawieszać współpracy z młodymi odkrywcami i szkołami. Już czasie wakacji planowane są wspólne małe projekty badawcze (m.in. liczenie motyli, szukanie modliszki, spotkania w formie plenerowej kawiarni naukowej). A od września zaproponowane zostaną dodatkowe zajęcia dla Klubów Młodego Odkrywcy. Podjęta zostanie także próba uruchomienia drugiej edycji Uniwersytetu Młodego Odkrywcy. Już teraz zapraszam nauczycieli i szkoły do współpracy (więcej na stronie http://uniwersytetmo.blogspot.com  oraz na Facebooku: https://www.facebook.com/Uniwersytet-M%C5%82odego-Odkrywcy-w-Olsztynie-628819603969463/ ). 

Zobacz także:

http://uniwersytetmo.blogspot.com/2017/06/wreczenie-dyplomow-i-uroczyste.html

http://biologiaolsztyn.blogspot.com/2017/06/modzi-odkrywcy-otrzymaja-dyplomy.html

 UMO_seminarium_2

O chruściku z Jeziora Czarnego. Edukacyjne i przyrodnicze opowieści dla całej rodziny.

sczachor

chruscik_edukacyjnyChyba zapomnieliśmy, że tereny zielone w przestrzeni publicznej to doskonałe place zabaw. W czasach mojego dzieciństwa dużo czasu spędzaliśmy na podwórku, wspinając się na drzewa, wylegując się na trawie. I mimowolnie obserwując przyrodę. Zawsze się coś działo.

W niedzielne południe siedziałem w kawiarnianym ogródku. W pobliżu był trawnik, a w zasadzie prawie miejska łąka: z kwitnącymi stokrotkami, mniszkami. A na tej łące bawiące się dzieci, biegające, zrywające kwiaty, pytające się taty „a co to”. Okazja także dla dorosłych by pokazywać i nazywać rośliny, ptaki. Samonaprawialny plac zabaw, pachnący i zdrowy. Oby więcej takich przestrzeni publicznej pojawiało się w mieście.

W ostatnim czasie miałem okazję poćwiczyć opowiadanie bajki kamishibai, zarówno na trawniku, jak i w pałacowych wnętrzach. Ilustrowana, analogowa opowieść przykuwa uwagę dzieci. Ale moje opowieści są ograniczone tematycznie: mam przygotowane zaledwie trzy bajki – opowieści edukacyjne (oraz jedną dla dorosłych). Skoro metoda się sprawdza w kameralnej przestrzeni publicznej, warto będzie kontynuować eksperymentowanie z ilustrowanymi opowieściami jako formę edukacji przyrodniczej. W wakacje będę więc malował. Czasochłonne ale warte wysiłku. Na Europejską Noc Naukowców pojawi się kolejna bajka, tym razem o chruściku.

Do wymyślenia chruścikowej bajki kamishibai (opowieści edukacyjnej w formie bajki) zainspirowała mnie Anna Mikita – pisarka, pedagog i niestrudzony animator społeczny. Wybrała się na spacer nad Jezioro Czarne i na podtopionej ławce obserwowała chruściki. Ze zdjęć wynika, że były to larwy Limnephilus flaviconis (więcej na ten temat: O chruściku z Jeziora Czarnego i molu książkowym - gatunek nowy dla nauki).  A potem wymyśliła zabawkę w kształcie chruścika z domkiem. Bardzo dobrze zaprojektowaną merytorycznie - larwa chruścika była nawet z odnóżami analnymi (ważny szczegół). Sam taką dostałem w czasie malowania moli książkowych na tarasach Biblioteki Uniwersyteckiej (zobacz zdjęcia).

U siebie na Facebooku tak napisała: „Chruściki robią swoje domki z tego, co mają wokół siebie. Mój chruścik jest z Jeziora Czarnego, wykorzystałam więc to, co tam znalazłam – gałązki, liście i kwiaty wierzby, szyszeczki i gałązki olchowe, trzcinę, kamyki, kłącza tataraku. Zastanawiam się, z czego zrobiłabym domek w moim mieszkaniu… Tylko przysłowiowej baby i dziada tu brak, zatem byłby bardzo ciekawy (…) A gdyby tak zadać sobie wzajemnie pracę domową – zbuduj domek, który do mnie pasuje. Ciekawe, co? Chruścikowe zajęcia dają nieograniczone możliwości wielorakich ekspresji twórczych! Tworzymy nowy projekt. Kocham takie akcje!”. I taki projekt powstaje, z myślą o wrześniowej Nocy Naukowców.

Właśnie powoli przygotowujemy zajęcia pod roboczym tytułem "O chruściku z Jeziora Czarnego. Edukacyjne i przyrodnicze opowieści dla całej rodziny." Będzie wspólne (rodzinne) poznawanie przyrody i robienie zabawek z byle czego. Obserwacja żywych chruścików w akwarium, krótkich filmików z życiem chruścików, słuchanie bajki kamishibai o życiu chruścików oraz tworzenie zabawek w formie chruścika z domkiem. Przykład wspólnych zabaw, nauczeństwa i edukacji pozaformalnej w przestrzeni publicznej. Jak blisko domu obserwować przyrodę i ja z niczego można zrobić zabawkę edukacyjną oraz tworzyć opowieści o przyrodzie (wykorzystując mobilny internet). Bo trochę technologicznej nowoczesności też będzie.

Chruściki to owady, które w stadium larwalnym żyją w wodzie a dorosłe żyją na lądzie i prowadzą nocny tryb życia. Larwy budują przenośne domki lub sieci łowne. Są łatwe w obserwowaniu i występują wszędzie (gdzie czysta woda i dobre środowisko). Domki budują z przędzy jedwabnej, patyczków, części roślin, a także ze złota i drogich kamieni (to tylko u jubilera-artysty w Szwajcarii).

W czasie Europejskiej Nocy Naukowców będą warsztaty szycia i klejenie maskotek w kształcie chruścików, warsztaty konstrukcyjne „zrób sobie chruścika", będzie oglądanie żywych chruścików w akwarium, rozmowy o owadach wodnych a także bajka kamishibai. I tu jest wakacyjne zadanie dla mnie. Ułożyć ciekawą edukacyjnie opowieść i namalować ilustracje. Po rocznych doświadczenia z opowiadaniem z ilustracjami mam już większą wiedzę co i jak przygotować. Zanosi się na pracowite i bajkowe wakacje.

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci