Menu

profesorskie gadanie

Pisanie i czytanie ułatwia myślenie. Pogawędki prowincjonalnego naukowca, biologa, entomologa i hydrobiologa. Wirtualny spacer z różnorodnymi przemyśleniami, w pogoni za nowoczesną technologią i nadążając za blaknącym kontaktem mistrz-uczeń. I o tym właśnie chciałbym opowiadać. Dr hab. Stanisław Czachorowski prof. UWM, Wydział Biologii i Biotechnologii.

w połowie roboty

Manuśle w roli konspektu czyli jak wykorzystać rękodzieło w referowaniu

sczachor

lapbook_nalewkaLapbook, zwany rękosięgą czy manuślą (czytaj więcej na ten temat ), jest formą notowania dla samego siebie. Graficzną, wycinankową i składankową (origami) formą zapisywania własnych myśli. Jest formą notowania i przypominania sobie treści.

Wygodne narzędzie do powtórzeń materiału przed egzaminem. łatwo można modyfikować, uzupełniać i rearanżować cały scenariusz i kolejność. To taka trochę rozbudowana mapa myśli (mind mapping). 

Ale może być także konspektem własnego wystąpienia (referatu), przygotowania CV przed rozmową kwalifikacyjną lub formą prezentacji pomysłu naukowego czy biznesowego, pokazywanego w czasie kuluarowej, kameralnej rozmowy.

Nie wymaga prądu, elektroniki i jest zaskakującym rękodziełem. Póki się za nadto nie upowszechni (a nie będzie łatwo, bo wymaga pracy, więc nie wszyscy się zdecydują) daje przewagę oryginalności, innowacyjności i kreatywności.

Dla mnie jest poszukiwaniem nowych form dydaktycznych. By dydaktyka akademicka nie była nudna, by przy okazji uczyła nowych a przydatnych rzeczy i by odkrywała nowe środowisko edukacyjne czasów trzeciej rewolucji technologicznej. 

Ta rewolucja zmienia wiele. Nie tylko gospodarkę (tworząc m.in. prosumentów), nie tylko komunikację i relacje międzyludzkie, ale i współczesną szkołę każdego poziomu (czytaj: nauczeństwo). A na uniwersytecie (i środowisku akademickim) spoczywa obowiązek intensywnego poszukiwania, eksperymentowania, przemyślenia i refleksji oraz upowszechniania tak wytworzonej wiedzy i umiejętności. Więc staram się z tego obowiązku wywiązać. 

Że są różne błędy (np. techniczne w przygotowaniu poniższego filmiku)? Nie bójmy się błędów. Cała nauka opiera się na błędach, nieustannie poprawianych. Błędy można poprawić, a niewykorzystanych prób już nie. Czasu się nie cofnie. 

Kiedyś, (20-30 lat temu) przygotowywałem do zajęć, jako pomoce dydaktyczne, foliogramy (potem prezentacje w Power Poicie), kserokopie z różnymi zadaniami czy testami, proste gry symulacyjne. No i oczywiście wyłączcie dla zajęć biologicznych, ekologicznych czy hydrobiologicznych pomoce naukowe (preparaty do obejrzenia, okazy żywe i zakonserwowane na zajęcia, klucze do oznaczania). Te ostatnie pozostały niezmienne, bo biologia jako zjawisko pozostaje taka sama. Zmieniają się natomiast te tradycyjne pomoce dydaktyczne: do zajęć przygotowuję wpisy na blogu (wiadomości dodatkowe), grywalizuję zajęcia, przygotowuję filmiki dla uzupełnienia wykładów, uczę się współpracy w chmurze i wykorzystania internetu (w tym prostych narzędzi mobilnych). Tempo zmian w czasach trzeciej rewolucji technologicznej jest tak duże, że nie nadążam. Ale się nie poddaję. Mam nadzieję że z czasem nabiorę większej wprawy w kręceniu krótkich filmików dydaktycznych i ich technicznej obróbce. 

Prawdą jest, że skazani jesteśmy na edukację ustawiczną. I nie ma stanowisk i miejsc pracy od tego obowiązku "chronionych". Taka to specyfika czasów przełomu... Nie tylko studenci muszę się uczyć. Umiejętność uczenia się jest chyba obecnie kompetencja kluczową.

Czego uczy się człowiek XXI wieku ? Cz. 3

sczachor

Czego_uczy_si_czowiek_XXI_wiekuPrawie miesiąc temu zacząłem przygotowywać wykład (czytaj więcej) na inaugurację nowego projektu Uniwersytetu Dzieci - "Nauka do kwadratu". Wykład jest otwarty i każdy może przyjść, zwłaszcza gimnazjaliści, bo to oni są głównym adresatem (sobota, 25 lutego, godz. 11.30-12.30, Biblioteka Uniwersytecka, Olsztyn, Kortowo, sala 306).

Przy okazji wykonuję swoisty eksperyment. Celem jest rozpoznanie współczesnego środowiska edukacyjnego, krystalizującego się w czasach trzeciej rewolucji technologicznej. Poszukiwania nowego modelu edukacji trwają już od dłuższego czasu w różnych miejscach. Niewątpliwie liderem w Polsce jest Centrum Nauki Kopernik, ale i w Olsztynie sporo się dzieje. Aż trzy projekty rozpoczynają się w ramach ministerialnego programu Uniwersytet Młodego Odkrywcy. To kolejny krok w rozwoju edukacji pozaformalnej, realizowanej przez moje środowisko uniwersyteckie. 

Ale wrócę jeszcze do swojego eksperymentu (na sobie i na słuchaczach). Po różnych rozważaniach na temat jak i gdzie się współcześnie uczymy, i po wymyśleniu narzędzi, kompatybilnych do takiego wyobrażenia współczesnego środowiska edukacyjnego, pora na sprawdzenie czy i jak to działa. Równocześnie pomysły te sprawdzam na zajęciach ze studentami już od poniedziałku (bo zaczął się nowy semestr). W naukach empirycznych to doświadczanie (eksperyment) weryfikuje hipotezy. Za jakiś czas opowiem co i jak się udało. Bogatszy o doświadczenie zapewne coś zmodyfikuję. Ale co kilka głów to nie jedna. Liczę na komentarze innych edukatorów, nie tylko z uniwersyteckich sal. 

Czytaj więcej:

A niżej prawie ostatni puzzel, układający się w całość wykładu. Wykładu wykorzystującego zarówno nowe technologie i jak i internetowe środki komunikacji.

Ruszył Warmińsko-Mazurski Uniwersytet Młodego Odkrywcy

sczachor

autobusW sobotę zainaugurowaliśmy nowy projekt - Warmińsko-Mazurski Uniwersytet Młodego Odkrywcy. Aula była wypełniona po brzegi. Przybyło ponad 230 dzieci z rodzicami.

Zasadniczym celem projektu jest popularyzacja wiedzy przyrodniczej i budowanie kapitału naukowego wśród młodzieży z woj. warmińsko-mazurskiego oraz wzmocnienie istniejących (i powołanie nowych) Klubów Młodego Odkrywcy, poprzez bliski i bezpośredni kontakt z naukowcami i udział w zajęciach, odbywających się w laboratoriach uniwersyteckich. Drugim istotnym celem będzie również wypracowanie modelu trwałej współpracy naukowców z UWM z młodzieżą szkolną, a w efekcie nauczycielami, wokół Klubów Młodego Odkrywcy oraz znaczące wzmocnienie istniejącej już sieci Klubów Młodego Odkrywcy w woj. warmińsko-mazurskim. Wszyscy się będziemy uczuli. Ale uniwersytet to dobre miejsce na eksperymenty, w tym edukacyjne. 

Zajęcia adresowane są do uczniów ze szkoły podstawowej i gimnazjum (wiek 6-16 lat), głównie z okolic Olsztyna (szkoły wiejskie i z małych miejscowości). Środowiska te są defaworyzowane w dostępie do ośrodków naukowych i mają mniejsze możliwości spotkania naukowców (wyobrażenia o nauce i pracy naukowców opierają się głownie o stereotypy telewizyjne i popkulturowe). Wielu przyjechało z daleka (nawet ponad 100 km). To duży wysiłek dla szkół, nauczycieli i rodziców. Widać jednak potrzebę i radość. 

Więcej o projekcie i przedsięwzięciach: http://uniwersytetmo.blogspot.com/

recenzja

Myryśka i Ryśnotek czyli o tym czy kobieta może być ojcem

sczachor

myryskaPytanie wydaje się być absurdalne. Ale okazuje się, że kobieta może być ojcem i to na dwa sposoby. Jeden dotyczy inspiracji, drugi czystej biologii.

Zacznę od sprawy łatwiejszej. Chodzi o inspirację a więc ojcostwo w przenośni. Inspiracja nie ma płci i ograniczeń. W czasie niedawno odbytego webinarium z Super Belframi pani Agata Baj pokazywała ćwiczenia w myślografii. Opowiadała także o bohaterze i opowieści. I ja ćwiczyłem rysunki. Tak powstała myszka, widoczna na załączonym rysunku.

Skoro jest już bohater, to teraz łatwiej będzie o historie-opowieści (liczę, że powstaną niebawem). Bohaterka, myszka laboratoryjna, szara niepozorna a jednak niezwykle ważna, powinna mieć imię. Po krótkiej dyskusji z innymi uczestnikami webinarium wymyśliłem Myryśkę - Maryśkę myślograficzną, Dla towarzystwa pojawił się także Ryśnotek (od ryślenia, rysujący Rysiek).I tak Agata Baj została ojcem... duchowym

Teraz sprawa mocno trudniejsza, biologiczna. Przynajmniej do niedawna kategorycznie byśmy odpowiedzieli, że kobieta nie może być ojcem. Ale w biologii różne cuda się dzieją. Niektóre gatunki w ciągu życia zmieniają płeć. Inne są obojnakami. No ale człowiek?

Za sprawą zapłodnienia in vitro i współczesnej medycyny staje się to możliwe. Dziecko może mieć troje rodziców a babcia może urodzić własną wnuczkę. Niedawno urodziło się dziecko poczęte z użyciem mitochondriów od „trzeciej matki”. Mitochondria dziedziczą się tylko w linii matczynej, bo plemniki nie posiadają mitochodnriów. A co zrobić w przypadku jakiegoś defektu z mitochondriami? Naukowcy przenieśli jądro komórkowe z jajeczka chorej matki do komórki dawczyni, pozbawionej jądra komórkowego ale za to ze zdrowymi mitochondriami w cytoplazmie. Podział na komórki żeńskie i męskie jest umowny i wynika ze zróżnicowania gamet: większe i mniej ruchliwe określa się żeńskimi a mniejsze i bardziej ruchliwe - męskimi. W takim rozumieniu same jądro komórkowe jest małe, w porównaniu do całej komórki. Dziecko więc miałoby dwóch tatusiów i jedna mamę. Wobec postępów współczesnej nauki niektóre dawne słowa tracą swoje znaczenie i sens. Musimy wymyślać nowe. Bo są rzeczy, które się nawet filozofom nie śniły.

A tymczasem do życia weszły dwa neologizmy, dotyczące myślenia wizualnego: myślografia i ryślenie. Jak poćwiczę, to Myryśka i Ryśnotek, więcej wam rysunkami opowiedzą.

Czego uczy się człowiek XXI wieku - tajne zadanie dla wtajemniczonych

sczachor

To jest element większej całości, którą znają tylko wtajemniczeni.

1. Dołącz do wydarzenia (lub grupy) na Facebooku. Adres zostanie podany na wykładzie. Zostaw tam jakiś swój znak, ślad.

2. Zamieść tam swoje notatki z wykładu, mogą być w formie tekstu, pliku, mogą być napisane, nabazgrane (rysnotka, myślografia, manuśle), może to być fotografia lub filmik. Pracujemy w zespole - podziel się z innymi, udostępnij swoją prace i przemyślenia. W grupie zamkniętej, wśród swoich.

To może być także zdjęcie slajdu z ekranu (z prezentacji), opatrzone krótszym lub dłuższym komentarzem. To może być film (lub wcześniej transmisja na żywo) z części lub całości wykładu.

3. Włącz się do dyskusji, skomentuj swoje lub cudze, zamieszczone materiały, nawiąż do treści wykładu. Możesz dodać linki do treści, które się z wykładem wiążą. Postaraj się swoje zdanie uzasadnić.

Dlaczego tak?

Ad 1. Dyskusja w Internecie to przedłużenie dyskusji na wykładzie I horyzontalna wymiana informacji (między słuchaczami). To odkrywanie współczesnego środowiska edukacyjnego. Informacja przepływa nie tylko od nauczyciela do ucznia (pionowo), ale i między uczniami (horyzontalnie). Zawsze tak było. To dyskusja na przerwie, czy nawet w czasie lekcji (szepty, karteczki itd.), po lekcjach, pomaganie sobie, wspólne uczenie się i odrabianie pracy domowej. Teraz wykorzystujemy do tego internet i materiały w chmurze.

Więcej uzasadnienia tu: http://czachorowski.blox.pl/2017/01/Ile-czasu-potrzeba-by-przygotowac-wyklad.html

Ad 2. Więcej zapamiętujemy, gdy słuchamy aktywnie: pisząc, notując, rysując, fotografując itd. To aktywizacja różnych części ciała a także synteza, próba wychwycenia najważniejszych elementów. Dyskutowanie, powtarzanie i przekonywanie się jeszcze bardziej sprzyja nie tylko zapamiętaniu ale i zrozumieniu.

Czytaj także

 

ps. proszę o komentarze, dotyczące tego małego eksperymentu (oczywiście od osób, które w jakikolwiek sposób w tym uczestniczyły)

Takie czasy, że ciągle się trzeba uczyć

sczachor

Niżej kolejna próba. Ma sporo wad (widzę je dopiero po zakończeniu pracy), ale sam zrobiłem uzupełniający materiał do seminarium dyplomowego (zajęcia w przyszłym semestrze). Mam nadzieję, że nabiorę wprawy technicznej i oratorskiej. Nie ma innej rady, tylko ciągle trzeba próbować i się uczyć. Aż do emerytury... albo i jeszcze dłużej. I nie ma bezpiecznego miejsca, nie da się zaszyć w kącie i obrazić się na świat. To znaczy można, ale cóż to byłoby za życie?

Gdy zaczynałem swoją pracę, to uczyłem się pisać na maszynie i przygotowywać foliogramy (do rzutnika pisma). Teraz to zupełnie niepotrzebne. Dawne sprzęty, wydawało się wtedy nowoczesne, stoją w muzeach lub gdzieś zakurzone na szafach. Natomiast trzeba się nauczyć zupełnie innych czynności w przygotowywaniu materiałów dydaktycznych. Już nie slajdy (takie na kliszy filmowej) fotograficzne, już nie foliogramy. Ba, nawet  rzutnik multimedialny z Power Pointem, który nie tak dawno wydawał się szczytem najnowszej nowoczesności w salach dydaktycznych, trąci nie tylko myszką ale i brakiem funkcjonalności. Trzeba uczyć się filmowania, pisania scenariuszy, tworzenia scenografii i składania na komputerze tego, co kiedyś było domeną zupełnie innego zawodu. 

Tak więc, uczę się, nie tylko notowania wizualnego ale i przygotowywania dodatkowych materiałów. Bo w wieku XXI wykład musi wyglądać inaczej. Samo środowisko edukacyjne się zmieniło i zmienia dalej. 

c.d.n.

Czym jest nauka… od kuchni czyli o poszukiwaniu nowego środowiska edukacyjnego na uniwersytecie

sczachor

Część lepiej można zrozumieć w kontekście całości. Jest okazja by wyjaśnić w jakim celu powstał cykl blogowych puzzli pod nazwą „czym jest nauka”.

A było to tak, od jakiegoś czasu prowadzę seminaria dyplomowe. Pojawia się konieczność opowiadania nie tylko o standardach pracy dyplomowej (struktura, kolejność rozdziałów, typy prac dyplomowych, zasady cytowania piśmiennictwa itd.) ale i o tym czym jest nauka. I czym się różni literatura naukowa od literatury w ogóle. Staram się objaśnić istotę wskazując jednocześnie na rytuał. By potrafili odróżnić to co jest ważne od tego co ulotne i przemijające.

Pojawiła się więc konieczność opowiedzenia o nauce i pracach dyplomowych różnym grupom studentów biologii, biotechnologii, dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego, studentom studiów licencjackich, inżynierskich, magisterskich. A teraz także uczniom, którzy zaczną naukę na Uniwersytecie Młodego Odkrywcy. Ta dogodna sytuacja sprawiła, że mogłem na nowo poukładać w głowie i przemyśleć zagadnienia dotyczące nauki i pracy naukowej. Nauczający też korzysta bo ma okazję po raz kolejny przemyśleć i uporządkować swoją wiedzę.

naukaodkuchniPo drugie samodzielnie studiuję (czyli uczę się, poznaję w grupie innych osób, kontaktując się internetowo) myślenie wizualne. Najlepiej uczyć się aktywnie, dlatego ćwiczę się w ryśleniu, myślografii itd. i rozmyślam jak tę wiedzę zastosować w praktyce. Czyli jak zaimplementować ryślenie w dydaktyce akademickiej.

Po skończonym semestrze i nowych doświadczenia w dyskusji ze studentami, zasiadłem do przemyśleń, jak uporządkować wiedzę w kolejnym semestrze. Myślałem wizualnie i powstawały rysnotki (sposób na zapisywanie myśli). Ale rysowałem od razu na Bamboo Spark, by mieć wersję cyfrową i po pokolorowaniu w odpowiednim programie, wykorzystać jako ilustracja, zarówno w prezentacji w czasie zajęć oraz na blogu.

Same rysnotki (notatki rysunkowe, notatki wizualne) mogą być dla mnie przydatne jako mapy myśli i uporządkowana treść. Żeby ktoś inny mógł z nich skorzystać, trzeba je objaśnić i myśli ubrać w pełne zdania. Na zajęciach mogę to zrobić słownie, gdy w tle będą te rysunki. Ale zapewne na zajęciach skorzystam z innych, bardziej dostosowanych i czytelnych slajdów (o zbliżonej treści). Postanowiłem je opisać na blogu. Tak powstał cykl wpisów na blogu (zobacz część 1, część 2, część 3, część 4, część 5, część 6).

Konieczność ubrania myśli w zdania spowodowała dalsze przemyślenia i porządkowanie wiedzy. Rysowanie, pisanie i mówienie to aktywne metody uczenia się i doprecyzowywania swoich myśli (sprawdzania systemu w działaniu - wtedy widać liczne błędy, niedoskonałości i można je uzupełnić, poprawić). Sam na tym skorzystałem. Całość (wszystkie częsci w jednym kawałku) umieściłem w innym miejscu: czym jest nauka.

Jak widać na zamieszczonym rysunku (tym razem wykonanym ręcznie, mazakami w szkicowniku - tak też można, elektronika nie jest potrzebna, chyba że do cyfrowej fotografii, by umieścić na blogu), wpisy na blogu to tylko fragment większej całości. A tą większą całością jest eksperyment (na sobie samym i na studentach) w odkrywaniu nowej przestrzeni edukacyjnej. Odkryć ją i spróbować dostosować formy dydaktyczne do świata, który już jest a nie tego, który kiedyś był.

Dotychczasowe formy dydaktyczne (np. wykłady i ćwiczenia - wszystkie w sali, w spotkaniu w realu) wydają się być nieefektywne (a przynajmniej niewystarczająco efektywne). Narzekamy na studentów, bo sądzimy, że to ich wina. A może współczesna przestrzeń (środowisko) edukacyjna jest trochę inna, od tej co kiedyś była? Jeśli tak, to warto po pierwsze rozpoznać współczesne środowisko edukacyjne i dostosować do niego dydaktykę akademicką. To tak jak z ubraniem. Zimą wkładamy sweter i ciepłą kurtkę, czapkę i szalik. I jest dobrze. Ale za jakiś czas jest nam za gorąco, pocimy się, źle się czujemy. Ubranie się zepsuło? Jest gorsze niż dawniej? A może warto rozejrzeć się wokół? Wtedy być może dostrzeżemy i wiosnę i lato. To nie ubranie samo w sobie jest złe tylko nieadekwatne jest dobrane do aktualnej pogody.

Współcześnie nie tylko studenci ale i pracownicy używają zasobów internetowych (nawet z szukaniem literatury i czytaniem), częściej siedzą z laptopem, tabletem czy telefonem komórkowym w ręku niż z książka i zeszytem. Częściej notują fotografując slajdy z ekranu niż zapisując treść w notatniku papierowym. Tradycyjny wykład nie wystarcza. Skoro więc w uczeniu się i poznawaniu świata w coraz większym stopniu wykorzystujemy zasoby internetowe, to dlaczego nie wykorzystać tego w dydaktyce? Trzeba jednak przygotować zupełnie inne pomoce. Już nie skrypt przepisywany ręcznie dla studentów (po wojnie były takie!). Więc co i jak przygotować? Jeszcze nie wiem, domyślam się tylko, a prototypy chcę sprawdzić przez eksperyment (jakże typowy dla nauk przyrodniczych).

Nie rezygnuję z tradycyjnych form komunikacji twarzą w twarz (bo działa także język ciała i przekaz niewerbalny). Jak i nie rezygnuję z pobudzania do dyskusji w czasie seminarium. Ale chcę dodać coś jeszcze - komunikację w internecie i tworzenie zasobów w chmurze. Inną próbą jest przygotowywany wykład inauguracyjny dla gimnazjalistów na Uniwersytecie Dzieci.

Jestem w trakcie przygotowywania. Jak mówi stare, żydowskie przysłowie: głupiemu nie pokazuj roboty w połowie, bo nie zrozumie. Ale nie piszę dla głupców więc mogę pokazywać rzecz niedokończoną, jeszcze "powiązaną sznurkami" i dopiero rodząca się. Powstały rysnotki, powstały wpisy na blogu. Co jeszcze planuję w ramach opisywanego eksperymentu? Krótkie filmiki z treścią podobną do tej na blogu. Kolejne puzzle. Jedni wolą czytać, inni słychać i oglądać. A miejscem dodatkowej dyskusji, kontaktów i komunikacji będzie np. grupa na Facebooku. Spotkania w chmurze jako nowy element środowiska edukacyjnego. Nie zamiast ale jako uzupełnienie. Zamieszczę tam swoje materiały jak i zachęcę studentów do zamieszczania ich notatek, materiałów źródłowych, dyskusji itd. Zachęcę do notowania wizualnego, robienia fotografii jak i nagrywania filmików z zajęć.

Za pół roku opowiem jak to się udało, które narzędzia się sprawdziły, co i jak warto poprawić. I czy udało się odkryć i rozpoznać współczesną przestrzeń edukacyjną na uniwersytecie. Uniwersytet to miejsce, gdzie się eksperymentuje. Na różne sposoby. Z odkrywaniem nowego środowiska edukacyjnego także.

Refleksja na koniec. Gdy zaczynałem swoją pracę na uczelni uczyłem się pisać na maszynie (teksty do druku, w tym skrypty dla studentów, powielane na ksero) oraz przygotowywania czarno-białych i kolorowych foliogramów (do wyświetlania na rzutniku pisma). Z tablicy i kredy też korzystałem. Część z tych umiejętności jest już wcale albo mało przydatnych. Trzeba uczyć się zupełnie czegoś nowego. Na przykład przygotowywania i udostępniania materiałów w internecie, przygotowania i obrobienia krótkich filmów, komunikacji w portalach społecznościowych, prowadzenia webinarium. I być może jeszcze wielu innych umiejętności. Przypuszczam, że części nauczą mnie moi studenci - cyfrowi tubylcy. Nauczeństwo w działaniu. (czytaj więcej o nauczeństwie). A części nauczę się w facebookowych grupach, skupiających poszukujących nauczycieli i dzielących się swoimi pomysłami, przykładami, efektami pracy. Na przykład w zakresie myślenia wizualnego. 

Nie ma co narzekać na złe ubranie, trzeba je dostosować do pogody na zewnątrz. Nowe jest zawsze nowe i nie mamy doświadczenia jak postępować w nowych warunkach. Trzeba eksperymentować, próbować, projektować. I ciągle poprawiać. Bo chodzi o unikalne rękodzieło i prace twórczą, innowacyjną a nie powielania na fabrycznej sztancy.

Ile czasu potrzeba by przygotować wykład?

sczachor

ilewykladProste pytanie a odpowiedź będzie złożona. Bo wszystko zależy od tego jaki wykład - wartościowy i ciekawy czy byle jaki. I czy chodzi o kilka zdań okolicznościowych, 10 minut, 20 czy całą godzinę. Wbrew pozorom, im krócej trwa wystąpienie (wykład), tym trudniej się przygotować. Oczywiście wtedy, gdy chcemy by owo wystąpienie (wykład) miało sens i wywarło wrażenie pozytywne, by przekazało wartościową treść.

Przygotowuję się do wykładu za miesiąc (dolna ilustracja), będzie to wykład inauguracyjny na Uniwersytecie Dzieci, przeznaczony dla gimnazjalistów. Ma być o tym, czego uczy się człowiek XXI wieku.

Można powiedzieć, że nie trzeba się przygotowywać, po prostu idziesz i mówisz. Przecież codziennie rozmawiamy, mówimy i to bez żadnego przygotowania. Ale w zwykłej rozmowie mamy zazwyczaj jednego lub kilku słuchaczy, czas nie jest jakoś ograniczony a i oczekiwania nie są wygórowane. Na wykładzie zupełnie inna sytuacja: czas jest ograniczony, słuchaczy wielu i mają często wysokie oczekiwania.

Teoretycznie bez przygotowania można wygłosić wykład… który już kiedyś , wcześniej był przygotowany. To tak jak z odegraniem utworu z płyty. Kupiłeś (albo sam skomponowałeś i nagrałeś), więc odtwarzasz ją któryś raz z rzędu. Niemniej kiedyś trzeba było się przygotować. A w miarę upływu czasu dawne treści nie tylko mogą być nieaktualne ale i „płyta będzie zdarta” (wiele elementów uleci z pamięci, zabraknie dawnego entuzjazmu i przekonania co to wygłaszanych treści). Są to te tak zwane „wykłady z pożółkłych kartek” (papier już pożółkł na starych notatkach) lub ze starych prezentacji… (z recyklingu). Współczesna technika, ze względu na ciągłe nowości w sprzęcie i oprogramowaniu, wymusza przynajmniej przetwarzanie i przystosowywanie starych prezentacji do nowych wymogów. W pośredni sposób wymusza aktywność. Z marszu się nie da, trzeba się przygotować nawet dla najbardziej leniwego mówcy.

Innym złudzeniem, że można po prostu przyjść i mówić, są prelekcje typu „spotkanie z ciekawym człowiekiem”. To my jesteśmy ciekawi tego człowieka i dlatego przychodzimy na takie spotkanie (odczyt, wieczór autorski itd.). Teoretycznie prelegent nie musi się przygotowywać. Wystarczy, że będzie i powie coś o sobie. To pytania zainteresowanych słuchaczy organizują scenariusz i treść takiego wystąpienia. Tyle tylko, że ów człowiek (czy to sportowiec, pisarz, artysta czy naukowiec, czy nawet zwykły strażak itd.) na nasze zaciekawienie pracował czasem przez lata. Spotkanie poprzedza legenda tej osoby. Owszem, na legendzie przez lata budowanej (napisane książki, osiągnięte sukcesy, bohaterskie czyny) można zrealizować nie jedno spotkanie a wiele. Wtedy ten czas inwestycji w legendę niejako podzielony może być na kilka-kilkanaście wykładów. Ale za każdym razem mówionych do innych słuchaczy i w innych okolicznościach, innym kontekście sytuacyjnym.

Przejdźmy do zwykłego wykładu, nowego tematycznie (taki jak ten, do którego się przygotowuję). Biorąc pod uwagę zawsze innych słuchaczy i inny kontekst, to każdy wykład jest nowy. I trzeba się przygotować. Nawet do kilku zdaniowej wypowiedzi. Po pierwsze potrzebny czas by przemyśleć to, co się chce powiedzieć i w jaki sposób. Wymyślam scenariusz oraz kompletuję treść (wszystkiego w głowie się nie ma). Ja do wykładów przygotowuję się w części przez rozmyślanie (nawet podczas spaceru), w części przez myślenie wizualne (z ołówkiem i mazakami nad kartką papieru). Jest to albo mind maping albo rysnotka (Trudne i nowe słowa? Czytasz ten tekst w internecie, więc łatwo wyszukasz wyjaśnienie tych słów, i to co za nimi się kryje). Rysowanie i myślenie obrazami ułatwia uporządkować myśli oraz zaplanowanie treści wykładu. Do tej pory owe mapy myśli rysowałem tylko dla siebie. Pozostawały konspektem wypowiedzi lub podstawą do przygotowania prezentacji. Teraz uporządkowaną myślografię przygotowuję czasem jako materiały dla słuchacza. A więc rysuję kolejny raz, tym razem na czysto (wykorzystałem Bamboo Spark, więc odręczny rysunek łatwo było przenieść do interentu, po drodze jeszcze go kolorując oraz dodając dodatkowe napisy).

Ale wróćmy do wykładu, który trwa tylko 45-60 minut. Wybrzmiewa i przemija (chyba, że coś w pamięci słuchaczy zostanie). Możliwości technologiczne od dawna pozwalają nam operować nie tylko samym słowem i nie tylko retoryką. Kiedyś przygotowywałem pomoce wizualne w postaci foliogramów (postęp technologiczny jest tak szybki, że to już muzeum). Dla małego grona można przygotować pomoce, które wszyscy z bliska zobaczą, dotkną, doświadczą, może nawet posmakują. Teraz przygotowujemy zazwyczaj prezentacje multimedialne (np. w Power Poincie, Prezi itd.). Można pokazać nie tylko napisane słowa ale i obrazy, filmy, animacje. Znacznie wzbogaca to przekaz. Tyle tylko, że ich przygotowanie (wyszukanie gotowych lub w całości przygotowanie samemu) wymaga czasu. Najczęściej co najmniej kilka godzin. Zatem godzinny wykład jest jak wierzchołek góry lodowej - wielogodzinnego przygotowania zazwyczaj nie widać. Możemy się tylko domyślać.

Drugim, zaznaczonym na powyższej ilustracji, jest rysnotka, przygotowana dla słuchacza, jako forma notatki do uzupełnienia. Uczę się wykorzystywania myślenia wizualnego. Sam na wykładach - jako słuchacz - od dawna notuję nie tylko słowa, ale rysuję, bazgrzę (mam to jeszcze ze szkoły podstawowej). Niedawno dowiedziałem się, że takie bazgrolenie jest myśleniem wizualnym. I bardzo pomaga w zapamiętywaniu treści. Zatem poprzez rysnotkę chcę zachęcić do nowego sposobu notowania moich słuchaczy. I w jakiś sposób tworzyć abstrakt wizualny. Rysunkowe abstrakty powoli wchodzą także i do praktyki naukowej, są wymagane w coraz liczniejszych publikacjach naukowych.

Obecnie nie tylko młodzież ale i dorośli słuchacze przychodzą na wykład z… telefonami i mobilnym internetem. Mogą mieć schowane w torebkach i kieszeniach. Ale najczęściej i tak korzystają (mniej lub bardziej ukradkiem - zapewniam, że i tak widać!). A jeśli tak, to niech wykorzystują edukacyjnie i tematycznie w powiązaniu z wykładem. Dlatego przygotowywaną rysnotkę dla uczniów uzupełnię QR Kodami i prostymi linkami. Niech wykorzystają swoje telefony do notowania. Przecież można pisać, można rysować a można i robić zdjęcia slajdów, wyświetlanych na ekranie. By utrwalić sobie ważną treść. Inna sprawa, czy kiedykolwiek zaglądamy do tych fotograficznych notatek… Niemniej aktywność ruchowa w czasie fotografowania pomaga zapamiętać treść nawet wtedy, gdy do tego zdjęcia w domu nie zajrzymy.

Skoro mają w telefonach mobilny internet, to niech zajrzą na przygotowane wcześniej strony, filmy i inne treści. Linki i QR kody pełnią taką samą funkcję jak bibliografia w tekście pisanym - odsyłają do treści (artykułów, książek, księgozbiorów), które potwierdzają wygłaszane słowa, są rozszerzeniem i uzupełnieniem. Może zajrzą w czasie wykładu (zamiast na czacie konferować o zeszłotygodniowej domówce) lub już po. W domu, w tramwaju… albo w kawiarni.

Trzecim elementem przygotowania wspomnianego wykładu inauguracyjnego dla gimnazjalistów będzie przygotowanie i założenie wydarzenia (event) na Facebooku. W sumie może być to i w innym miejscu w chmurze (np. Google +). Kiedyś można było rozdawać notatki powielone na ksero. Dla każdego słuchacza. Teraz można to samo „rozdać” w chmurze. Ja chcę wykorzystać Facebooka (próbowałem i próbuję z różnymi portalami). By w trakcie wykładu, a jeszcze bardziej po, mogli zajrzeć, poczytać, wymienić się refleksjami, zamieścić swoje prace i notatki, dzielić się wiedzą. To po prostu kolejny element tworzenia środowiska edukacyjnego, w tym przypadku wykorzystujący relacje poziomie i horyzontalny przepływ treści. Nie tylko od mówcy do słuchacza ale i między słuchaczami. Na normalnym wkładzie funkcję te spełniają szepty w trakcie i rozmowy po wykładzie. Skoro rzeczywistość wirtualna jest coraz bardziej znacząca w naszym życiu, dlaczego jej w sposób świadomy i uporządkowany nie wykorzystać na wykładzie? Do dyskusji i jako ad hoc tworzone repozytorium wiedzy, wspólnie tworzonej i udostępnianej.

Czwartym elementem będzie wpis na blogu. Są ludzie, którzy wolą słuchać i mówić. Ale są ludzie, którzy lepiej zapamiętują, gdy czytają i piszą. To z myślą o nich będzie przygotowany esej w formie wpisu na blogu. Jego celem jest przypomnienie, uzupełnienie i rozszerzenie treści, podanych na wykładzie. W sumie spełnia taką samą funkcję jak ramka w podręczniku (niektórzy wydawcy nazywają ją apla - w każdym razie jest to treść wyróżniona, dodatkowa). Zamiast jednolitego, jednostajnego wizualnie tekstu, treść jest zróżnicowana, ilustrowana i modułowa. Przecież wykład mówiony też taki może być, modułowy, zróżnicowany i nie tylko mówiony (co posłuchania). Chcę ten pomysł na sobie samym sprawdzić.

Piątym elementem jest filmik, który umieszczę na YouTube. Będzie wybrzmiewał długo po wykładzie. Jeśli słuchacze sami nie nagrają na wideo mojego wykładu, to nie będą mogli do niego wracać (przecież filmik może być formą notatki!). Ale na YouTube nie zrobię kopii wykładu. Będzie to wstęp i podsumowanie zarazem. Taki wideo-abstrakt wykładu. Do przypominania sobie rzeczy najważniejszych i najbardziej istotnych - zamiast pisania żywe słowo (przypomnienie, uzupełnienie, rozszerzenie, jak ramka w podręczniku).

rysnotkanawykladUDOstatni element to kontynuacja. Na tradycyjnym wykładzie mogą to być pytania słuchaczy na zakończenie spotkania. Jeśli oczywiście starczy czasu na pytania i odpowiedzi. W internetowej chmurze nie ogranicza nas ani czas ani miejsce. Co więcej, w takim „wykładzie” i dyskusji mogą uczestniczyć osoby, które fizycznie nie były na sali w czasie wystąpienia ustnego.

Jeden wykład, który będzie trwał 45-60 minut, a tyle różnych elementów i żmudnego przygotowania? Nie tylko sam czas wypowiedzi na sali, ale i kilka elementów dodatkowych. Wszystkie one tworzą środowisko edukacyjne, dostosowane do komunikacji w XXI wieku.

Czy warto poświęcić tak wiele godzin dla jednego wykładu? Tak, bo to jest eksperyment i poznawanie nowej rzeczywistości, nowego środowiska edukacyjnego. To coś więcej niż wykład. Uczę się wielu nowych technik. Bo przecież chcę opowiedzieć o uczeniu się człowieka XXI wieku. Tego w książkach jeszcze za bardzo nie ma.

Nie wszystkie pomysły, przygotowywane na wspomniany wykład opisałem w niniejszym tekście. Część niech będzie tajemnicą (na razie). Opowiem o nich (i je pokażę) przy innej okazji. Zajrzyj tu ponownie, za jakiś czas.

Niebawem ruszy Warmińsko-Mazurski Uniwersytet Młodego Odkrywcy

sczachor

LOGO1Dzięki otrzymanemu grantowi z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, niebawem ruszy pilotażowy projekt pod nazwą Warmińsko-Mazurski Uniwersytet Młodego Odkrywcy (czytaj więcej). Zainteresowanych proszę o nadsyłanie zgłoszeń i o odrobinę cierpliwości. 

Zasadniczym celem projektu jest popularyzacja wiedzy przyrodniczej i budowanie kapitału naukowego wśród młodzieży z woj. warmińsko-mazurskiego oraz wzmocnienie istniejących (i powołanie nowych) Klubów Młodego Odkrywcy, poprzez bliski i bezpośredni kontakt z naukowcami i udział w zajęciach, odbywających się w laboratoriach uniwersyteckich. Drugim istotnym celem będzie również wypracowanie modelu trwałej współpracy naukowców z UWM z młodzieżą szkolną a w efekcie nauczycielami wokół Klubów Młodego Odkrywcy oraz znaczące wzmocnienie istniejącej już sieci Klubów Młodego Odkrywcy w woj. warmińsko-mazurskim.

Zajęcia odbywać się będą w małych grupach (do 10 osób), w laboratoriach naukowych i salach Wydziału Biologii i Biotechnologii UWM w Olsztynie. Prowadzone będą przez aktywnych naukowców, mających doświadczanie w pracy z dziećmi i młodzieżą szkolną. Tematycznie nawiązywać będą do aktualnych i rzeczywistych problemów naukowych lub wpisane będą w fabułę historycznych odkryć naukowych. Cykl zajęć będzie ukazywał cały proces naukowy: od hipotezy, eksperymentów i obserwacji, aż po wyciąganie wniosków, pisanie sprawozdań oraz udział w szkolnej konferencji naukowej (komunikowanie rezultatów badań). Koncepcja dydaktyczna oparta jest na modelu edukacji cyklicznej D. Kolba, podkreślającej rolę subiektywnego doświadczenia w procesie uczenia się (wiedza tworzona jest przez transformację doświadczenia): doświadczenie - obserwacja i refleksja - abstrakcyjna konceptualizacja - aktywne eksperymentowanie - działanie (zrób coś, pomyśl o tym, wyciągnij wnioski, zrób to inaczej). Takie podejście dobrze wpisuje się w metodę, stosowaną w Klubach Młodego Odkrywcy: obserwacja – dyskusja – eksperyment – wiedza – działanie. Duże znaczenie będzie miał bezpośredni i wielopłaszczyznowy kontakt z naukowcami (prowadzenie zajęć, konsultacje poza zajęciami, spotkania w szkole) aby młodzież mogła budować sobie realistyczne wyobrażenie o pracy naukowca. W ten sposób będzie wspierane budowanie kapitału naukowego wśród dzieci i młodzieży szkolnej.

Zajęcia adresowane są do uczniów ze szkoły podstawowej i gimnazjum (wiek 6-16 lat), głównie z okolic Olsztyna (szkoły wiejskie i z małych miejscowości). Środowiska te są w defaworyzowane w dostępie do ośrodków naukowych i mają mniejsze możliwości spotkania naukowców (wyobrażenia o nauce i pracy naukowców opierają się głównie o stereotypy telewizyjne i popkulturowe). Łącznie w projekcie weźmie udział 70-90 (liczba uzależniona jest od liczebności klas, które zgłoszą się do projektu oraz możliwości zorganizowanego transportu do Olsztyna) dzieci z różnych grup wiekowych, w tym z przedziału wiekowego 6-12 oraz 13-16 lat.

Szkoły zainteresowane udziałem proszone są o kontakt (adres mailowy: stanislaw.czachorowski@uwm.edu.pl). Wszystkie zajęcia są bezpłatne. Szkoła jednak musi się zobowiązać do zorganizowania bezpiecznego dojazdu dzieci i młodzieży na zajęcia oraz zorganizowania na zakończenie szkolnego festiwalu nauki. Liczba miejsc jest niestety ograniczona. Zajęcia odbywać się będą w małych grupach laboratoryjnych, liczących do 10 osób (przewidzianych jest zaledwie kilka wykładów dla większej grupy, w tym uroczysta inauguracja i zakończenie zajęć). Program zajęć przewidziany jest dla 8-10 grup uczniowskich i tematycznie dostosowany będzie do wieku i zainteresowań młodzieży. Część zajęć zrealizowana zostanie w oparciu o proste przyrządy badawcze lub proste obserwacje terenowe - co umożliwi kontynuację i samodzielne poszukiwania w warunkach domowych i szkolnych (pod merytoryczną opieką naukowców).

Zajęcia odbywać się będą co dwa tygodnie przez cały semestr (łącznie 8 spotkań laboratoryjnych), od lutego do czerwca. Przewidziany czas trwania pojedynczego spotkania 2-3 h dydaktyczne (uzależnione jest to od specyfiki zaplanowanego eksperymentu). Zajęcia dotyczyć będą tematyki biologicznej i przyrodniczej. Cykl zajęć, trwających cały semestr na terenie uczelni, rozpocznie się uroczystą inauguracją, wzorowaną na inauguracji akademickiej. Cykl zajęć zakończy się przygotowaniem sprawozdań (raportów z badań), które uczniowie przedstawia w formie referatów i pokazów na szkolnych mini piknikach naukowych. W rezultacie efektem oddziaływania objęci zostaną także uczniowie z macierzystych szkół (co najmniej czterech różnych szkół) jak i ich rodzice oraz przedstawiciele samorządu. Zajęcia odbywać się będą w formie warsztatowej i laboratoryjnej, wykłady będą nieliczne (jedynie kilka rozpoczynających zwarty tematycznie cykl wykładów, wliczając uroczystą inaugurację i zakończenie zajęć z rozdaniem dyplomów). Odbywać się będę w salach i laboratoriach Wydziału Biologii i Biotechnologii UWM w Olsztynie.

Równolegle z zajęciami uruchomione będą nowe Kluby Młodego Odkrywcy (w ramach projektu, kierowanego przez Centrum Nauki Kopernik w Warszawie: www.kmo.org.pl). Członkami Klubu będą uczniowie uczestniczący w zajęciach, natomiast opiekunami tych klubów będą pracownicy naukowcy UWM, prowadzący zajęcia w ramach projektu. Do udziału i pracy w tych klubach (KMO) zaproszeni zostaną także nauczyciele ze szkół objętych projektem oraz inni uczniowie. W ramach istniejącej platformy internetowej KMO odbywać się będą konsultacje uczniów z naukowcami prowadzącymi zajęcia. Zakładamy, że zainicjowane KMO będą aktywne także po zakończeniu projektu, wraz z udziałem naukowców w roli opiekunów klubów i współpracujących z nauczycielami. Pracownicy Wydziału Biologii i Biotechnologii przygotują i udostępnią na platformie www.kmo.org.pl kilka scenariuszy zajęć o charakterze badawczym (możliwych do wykonania w warunkach domowych i szkolnych). Scenariusze zajęć udostępnione będą na wolnej licencji (Creative Commons), co ułatwi ich wykorzystanie w dowolnych KMO.

Nową i autorską formą konsultacji będzie zorganizowanie „żywej biblioteki naukowej” (prapremiera tego pomysłu odbyła się w czasie Nocy Biologów 2017). Pomysł nawiązuje do społecznych projektów „żywej biblioteki”, zainicjowanych w Holandii i od niedawna funkcjonujących w Polsce. W odróżnieniu od pierwotnego pomysłu na pierwszy plan wysunięta będzie nauka i naukowcy. „Żywa biblioteka naukowa” to spotkanie z naukowcem w formie konsultacji i rozmowy na określony temat (wiążący się ze specjalnością naukowca ale rozmowa przebiegać będzie w formie popularnonaukowej). Tak jak do biblioteki przychodzi się „spotkać” z książką, i poznać jej zawartość, tak można będzie spotkać się z wiedzą w formie pytań i rozmowy z konkretnym naukowcem. Przygotowany zostanie „katalog książek tytułami” - tj. zestaw tematów popularnonaukowych w powiązaniu z konkretnymi osobami (autor i tytuł „książki”). W dwu wyznaczonych, weekendowych terminach uczniowie wraz z rodzicami (lub opiekunem ze szkoły) będą mogli przyjść do takiej „biblioteki” i w formie swobodnej rozmowy (zaproponowane będą przykładowe 3 pytania, które będzie można zadać w czasie konsultacji a jednocześnie ułatwią nawiązanie dyskusji). Aby ułatwić udział młodzieży mieszkającej poza Olsztynem, „żywa biblioteka” zorganizowana zostanie także w formie wideokonferencji (z wykorzystaniem dostępnych narzędzi na portalach społecznościowych, Skype, Facebook itd.). Wideo konsultacje przeznaczone będą dla Klubów Młodego Odkrywcy ale także z możliwością udziału dowolnych, chętnych uczniów z woj. warmińsko-mazurskiego (także tych, nie biorących bezpośredniego udziału w cyklu zajęć laboratoryjnych).

Pod koniec cyklu zajęć zorganizowane zostaną szkolne mini-festiwale nauki (szkolna konferencja naukowa), w czasie których uczestniczący w projekcie uczniowie zaprezentują na forum szkoły rezultaty swoich badań, obserwacji, eksperymentów. W konferencji szkolnej brał będzie udział naukowiec (Wydziału Biologii i Biotechnologii UWM w Olsztynie) z wykładem otwierającym. Tematyka części zajęć, realizowanych w ramach projektu, w popularnej i przystępnej formie opisywana będzie na blogu wydziałowym (http://biologiaolsztyn.blogspot.com/) oraz blogu olsztyńskiej kawiarni naukowej (http://copernicanum.blogspot.com/). Autorami tekstów będą naukowcy oraz uczniowie (prace napisane pod opieką nauczyciela i/lub naukowca). Informacje o samym projekcie, idei Klubów Młodego Odkrywcy, możliwości udziału w „żywej bibliotece naukowej” upowszechniane będą na w/w blogach, Facebooku, Google + oraz w lokalnych i regionalnych mediach (celem jest przybliżenie zarówno samej pracy naukowca i sylwetki zawodu jak i upowszechnienie edukacji pozaformalnej, realizowanej w Klubach Młodego Odkrywcy).

Niebawem zaczniemy. To będzie projekt pilotażowy. Potem spróbujemy przygotować stała i szersza ofertę dla większej liczby szkół. 

Malowane dachówki czyli o łączeniu nauki i edukacji ze sztuką

sczachor

15320357_1490298657647258_1885965647_nMisją uniwersytetu jest upowszechnianie wiedzy. Zmieniający się świat prowokuje do poszukiwania nowych metod realizacji tej niezmiennej misji społecznej. Stąd rozwój w ostatnich latach edukacji pozaformalnej i ustawicznej. Przykładem takich poszukiwań jest wystawa malowanych dachówek, eksponowana przed budynkiem Wydziału Biologii i Biotechnologii (już od maja br. czytaj: Wystawa dachówkowa uzupełniona) oraz przed Biblioteką Główną UWM (od grudnia). Jak widać z zamieszczonego zdjęcia już od samego początku wzbudza zainteresowanie.

Humanista musi się znać na prawach przyrody, artysta także (zobacz też: Bubel ze Szczebrzeszyna czyli wiedza przyrodnicza potrzebna jest nawet artyście). Ale i przyrodnikowi przydaje się znajomość warsztatu artystycznego oraz humanistyczne obycie. Spotkać się można w przestrzeni publicznej, by malować i dyskutować.

Prezentowana przez Biblioteką Głowna UWM wystawa dachówek miała swoją inaugurację w Europejską Noc Naukowców (Noc Naukowców i bioróżnorodność na dachówkach malowana), potem przeniesiona została przed budynek Biblioteki. Od razu wzbudziła zainteresowania.

Zbliżająca się ogólnopolska Noc Biologów 2017  jest kolejna okazją do pokazania bioróżnorodnosci na dachówkach malowanych. Będzie wystawa w dwóch miejscach oraz warsztaty malowania na dachówkach. Natomiast w maju, w czasie tygodnia bibliotek, będzie kolejna okazji do spotkania nieformalnego z nauką, humanistyką i sztuką. Wtedy na tarasach bibliotecznych malować będziemy na dachówkach… Molariusz czyli plejadę moli książkowych. Tak jak sobie je wyobrażamy. Z całą pewnością nie zabraknie motywów biologicznych (w szczególności entomologicznych).

Noc Biologów jako tematyczny piknik naukowy to nie tylko wykłady i pokazy tego, co już dobrze znamy (popularyzacja nauki), ale także wspólne odkrywanie, np. metod edukacji pozaformalnej. Wspólnie eksperymentujemy, wspólnie odkrywamy i doświadczamy. Uniwersytet to miejsce, gdzie rodzi się wiedza. Przyjdź 13 stycznia 2017 r. w piątek i doświadczaj z nami. Efekty tych prac pozostaną nie tylko w przemyśleniach i refleksjach ale także w formie stałej ekspozycji na terenie miasteczka uniwersyteckiego.

Po co ta wystawa (instalacja) z dachówkami? By zachęcić do przemyśleń i refleksji o różnorodności biologicznej, lokalnej przyrodzie i antropogenicznych przekształceniach środowiska. Stare dachówki, są już z ludzkiego punktu widzenia niepotrzebne. W przyrodzie jednak nic nie ginie i nie ma rzeczy niepotrzebnych. Biologia nastraja filozoficznie oraz artystycznie. To co „martwe” (martwa materia organiczna) dzięki destruentom (reducentom) ponownie wraca do biologicznego obiegu (rola martwego drewna przedstawiona będzie także na wystawie o Puszczy Białowieskiej). W przypadku malowanych dachówek tymi „kulturowymi destruentami” są naukowcy i uczestnicy organizowanych przez UWM pikników naukowych. Przez sztukę i artystyczną aktywność można zmierzać do przyrodniczej wiedzy.

Wspomniane dachówkowe instalacje przed Collegium Biologiae i przed Biblioteką Główną są jak góra lodowa – widać tylko mały fragment. Reszta „ukryta” jest przed wzrokiem . Ale ta schowana pod wodą część daje się poznać. Okazją do poznawania będzie Noc Biologów 2017: wykłady, pokazy, warsztaty i …. żywa biblioteka.

Malowanie dachówek w przestrzeni publicznej to metoda aktywizującej edukacji pozaformalnej w zakresie przyrody i ochrony lokalnej bioróżnorodności. Otwarte plenery malarskie odbywały się w czasie pikników naukowych a malowaniu towarzyszyły opowieści o przyrodzie. Jest to interdyscyplinarna forma upowszechniania wiedzy. Na eksponowanych obecnie dachówkach jest już różnorodność biologiczna Warmii i Mazur: rośliny, owady, grzyby, przyroda wiosennej łąki, widziana oczami dorosłych i dzieci, specjalistów (botaników, zoologów) jak i amatorów. Ponieważ wykorzystywane są stare dachówki to jest to upcykling w połączeniu z edukacją przyrodniczą. Dachówki malowaliśmy w 2016 roku w trakcie pikników naukowych i edukacyjnych plenerów: 1 maja w Skansenie w Olsztynku "Jarmark sztuki nie tylko ludowej. Wyczarowane z gliny."  , 25 maja „Piknik z etnobatniką” w ramach międzynarodowego Dnia Fascynujących Roślin, 23. czerwca w czasie Nocy Świętojańskiej w Parku Centralnym (wspólnie z Gazetą Olsztyńską), w czasie pikniku na trawie przy ul. Stara Warszawska oraz Europejskiej Nocy Naukowców (30 września 2016).

Komunikować się można na różne sposoby. Poprzez wzniosłe słowa lub przez zwykłe, wspólne prace, w których mówi się milczeniem. Naukowcy piszą publikacje, wygłaszają referaty, prezentują postery naukowe, prowadzą dyskusje kuluarowe oraz internetowe. Ale czasem malują i dyskutują w niecodziennych okolicznościach….. Malują butelki, wyrzucone, nikomu już nie potrzebne. Przywracają im sens i znaczenie.

Dlaczego w czasie Nocy Biologów proponujemy także malowanie dachówek? Do efektywnej pracy umysłowej trzeba zatrudnić obie półkule mózgowe. Lewa półkula, zwana akademicką, gdy sama pracuje, to druga, prawa - zwana artystyczną - nudzi się i przeszkadza rozmyślaniem o "niebieskich migdałach". Efektywniej i kreatywniej pracujemy - nawet w nauce - gdy obie półkule mózgowe za zaangażowane. Nauka łączy się ze sztuką i wzajemnie uzupełnia. Potrzebna jest i analiza i synteza, naukowa skrupulatność i artystyczna innowacyjność. Sztuka dla naukowca nie jest tylko hobbystycznym odpoczynkiem ale i psychiczną higieną, intelektualna rozgrzewką.

Fot. Katarzyna Bikowska

Czytaj także:

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci