Menu

profesorskie gadanie

Pisanie i czytanie ułatwia myślenie. Pogawędki prowincjonalnego naukowca, biologa, entomologa i hydrobiologa. Wirtualny spacer z różnorodnymi przemyśleniami, w pogoni za nowoczesną technologią i nadążając za blaknącym kontaktem mistrz-uczeń. I o tym właśnie chciałbym opowiadać. Dr hab. Stanisław Czachorowski prof. UWM, Wydział Biologii i Biotechnologii.

w połowie roboty

Otwarte zasoby wiedzy, czyli 17. urodziny Wikipedii

sczachor

wiki2007plakatCzasami oglądając się wstecz można więcej zobaczyć. Zwłaszcza jeśli chodzi o procesy. Dzisiaj obchodzimy siedemnaste urodziny Wikipedii i możemy wyraźniej zobaczyć skutki trzeciej rewolucji technologicznej. Teraz, gdy mamy w zasięgu mobilny internet. W każdej chwili możemy zajrzeć do przepastnych zasobów internetowych, w tym do największej i ciągle rozwijającej się encyklopedii – Wikipedii. Prekursora otwartych zasobów.

15 stycznia powstała Wikipedia (angielskojęzyczna) a już we wrześniu, 17 lat temu, uruchomiona została polska Wikipedia (polskojęzyczny fragment). 12 lat temu i ja dołączyłem do grona wikipedystów. Doświadczyłem, poznałem także i od środka.

Co jest fascynującego w Wikipedii? Po pierwsze to, że jest to efekt międzynarodowej współpracy ludzi, którzy się nie znali. Globalna współpraca wolontariatu. Dojrzewanie standardów redagowania Wikipedii przypomina mi dojrzewania metodologii naukowej. Największą wartością jest możliwość uczestnictwa i tworzenia treści a nie tylko korzystanie z wolnych zasobów. Spróbuj, Ty tez możesz. I jesteś w stanie. Uczyć się dyskutowania, przekonywanie, pisanie obiektywnie, uwzględniania faktów. Bardzo budująca nauka. 

Wikipedia przetarła szlaki. Teraz w środowisku naukowych coraz częściej i głośniej mówi się o wolnym dostępie do wiedzy i wolnych zasobach. Powstają coraz liczniejsze otwarte repozytoria publikacji naukowych. Efekty trzeciej rewolucji technologicznej stają się coraz bardziej widoczne i mocno zmieniają uniwersytety.

W zbliżającym się semestrze po raz kolejny (po kilku latach przerwy) spróbuję ze studentami w ramach zajęć zrealizować „wikiprojekt”, efektem którego będzie uzupełnienie lub napisanie kilkudziesięciu haseł.I bardziej chodzi o proces i edukację niż przyrost treści. Błędy (np. w Wikipedii) są po to, by je poprawiać. Celem jest wzrastanie do globalnego współuczestnictwa i upowszechnianie wiedzy. 

Wikipedia jest dobrym przykładem konektywizmu, wiedzy rozproszonej, wspólnie tworzonej. Znalazła licznych naśladowców w postaci różnorodnych, mniejszych, specjalistycznych projektów.

Ilustracją tekstu jest plakat z 2007 roku. Ciągle aktualny, A tu link to relacji z obchodów 6. urodzin Wikipedii w Olsztynie: https://pl.wikimedia.org/wiki/6._urodziny_polskiej_Wikipedii#Olsztyn

 

O pomaganiu, Ukrainie, paczkach i Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy

sczachor

26220137_1817047298336594_7351546264513139090_nDlaczego piszę o wysyłaniu paczki na Ukrainę w czasie finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy? Powodów jest kilka, wszystkie szczegółowo wyjaśnię.

O Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy dowiedziałem się wiele lat temu od katechetki, która w małym miasteczku wraz z młodzieżą włączyła się w tę szlachetną akcję. I mnie wkręciła także. Początkowo z nieufnością i rezerwą włączałem się działalność tej niezwykłej Owsiakowej Orkiestry. Bo taka hałaśliwa pomoc? Po latach doceniłem jeszcze bardziej i zrozumiałem jej sens. Bo to nie tylko pomaganie, nie tylko akcja ale i kształcenie pracy zespołowej i poczucia obywatelskiej odpowiedzialności za świat. Jerzy Owsiak obudził w Polakach to, co najlepsze i najwartościowsze. W wielu małych wioskach i miasteczkach. Zaczęło się coś dobrego dziać. Dla wielu pierwszy krok ku dobroczynności i obywatelskiej, oddolnej aktywności. Dlatego i w tym roku wrzucam do puszek, dzielnie trzymanych przez młodych wolontariuszy. A na akcję do Purdy przekazałem drobne prezenty na licytację.

Jeszcze więcej lat temu, gdy byłem dzieckiem, moja rodzina otrzymywała paczki z Ameryki. Wszystko za sprawą dalekiej rodziny babci, która do Ameryki dawno temu wyemigrowała za chlebem i po wojnie pomagała krewniakom w Polsce. Gdy przychodziła „paczka z Ameryki” to dla nas było wielkie święto. Jakieś zabawki, nieznane produkty spożywcze, ubrania. A jeszcze ważniejsze – poczucie więzi i wspólnoty.

W stanie wojennym wielu Europejczyków, nam Polakom, pomagało, przysyłając paczki i dary, rozdzielane przez parafie. Paczki przysyłali także Niemcy – „odwieczni wrogowie”. Tak budowało się pojednanie między zwaśnionymi narodami. Tymi darami i paczkami zbudowali podstawę pod późniejszą Unię Europejską. Pomagali i Francuzi ze Stowarzyszenia Francja-Polska – przyjaźń została do dzisiaj.

Kto nie chce, zawsze znajdzie powód. I będzie wybrzydzał, namiętnie przekonywał, że pomaganie nie ma sensu, że lepiej na przedszkola, że lepiej Polakom, że lepiej to i tamto. Nie chcecie, to nie pomagajcie, nikomu. Ale nie marudźcie i nie hejtujcie dobroczynności innych. Być może tym publicznym marudzeniem ktoś próbuje zagłuszyć swoje sumienie. Muchy z Wami, nic to marudzenie nie zmieni. Pomagałem i pomagać będę na różne sposoby.

Nauczyłem się pomagać. I w czasie akcji i bardzo po cichu (żeby nie widziała lewica, co czyni prawica). Dawanie ubogaca, wiem to po sobie. Wielokrotnie osobiście doświadczyłem pomocy jak i udzielałem wsparcia. A w akcji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy ważna jest praca zespołowa, wzajemne świętowanie dobroczynności i poczucie obywatelskiej odpowiedzialności za innych i losy świata. Oszem, jedną akcją całego świata się nie zmieni. Ale zmieni się świat pojedynczych osób. I tyle wystarczy.

Dlaczego włączyłem się do akcji „Wyślij Paczkę na Ukrainę”? Bo są tam potrzebujący ludzie i akurat mogę. Więcej uzasadnienia nie trzeba. Ale dorzucę. To kolejna okazja do obywatelskiej akcji zespołowej. Między Polakami a Ukraińcami gdzieś jeszcze drzemie sporo niechęci i zaszłości historycznej. Wszyscy jesteśmy ludźmi, Europejczykami, chrześcijanami. Drobnym gestem, małą paczką można odbudowywać wspólnotę międzynarodową i poczucie więzi.

„Wyślij Paczkę na Ukrainę” to akcja oddolna, spontaniczna, taka prywatna polska polityka zagraniczna. Przyłącz się i pomóż ukraińskim rodzinom - wdowom i ich dzieciom, które straciły bliskich na wojnie w Donbasie. Jeśli cię nie stać, to możesz spróbować zebrać większe grono znajomych i wspólnie coś przygotować. Taka pomoc bezpośrednia, rodzina rodzinie, daleka jest od polityki. Osoby, które chcą pomóc mogą pisać bezpośrednio do Pani Grażyny Staniszewskiej i w ciągu jednego-kilku dni otrzymają opis i adres rodziny ukraińskiej. Kiedyś my dostawaliśmy paczki, zwłaszcza z Niemiec. Teraz my możemy pomóc! Marzenia są konkretne - spełnij te które możesz, potrzeba też rzeczy codziennych, ważny jest kontakt i gest pomocy!

Ja przygotowuję paczkę numer 80 (przy wsparciu znajomej – bo razem łatwiej). Trafi do wdowy z dwójką małych dzieci, do Kijowa. A dzisiaj z wielką radością wrzucę parę „groszy” do puszek Wielkiej Orkiestry świątecznej Pomocy. I będę się cieszył, widząc prospołeczne działania Polaków. To, co w nas najlepsze.

O całej akcji możesz przeczytać między innymi tu: http://natemat.pl/226159,waszczykowski-tak-sie-robi-polityke-zagraniczna-o-tej-bielszczance-z-wdziecznoscia-mowia-wdowy-zolnierzy-z-donbasu

Noc Biologów już po raz siódmy

sczachor

24909782_1788945631179169_2145433037706701426_nPomysł na Noc Biologów, jako jeszcze jeden ogólnopolski festiwal naukowcy, narodził się w Olsztynie w czasie spotkania dziekanów wydziałów biologicznych i przyrodniczych. Drugi piątek stycznia to termin trudny ale dobrze wpisuje się w roczny kalendarz pikników i festiwali naukowych. Noc Biologów jest wyrazem ogólnych trendów w dydaktyce pozaformalnej i upowszechnianiu nauki. Uczelnie wyższe i placówki naukowe otwierają się coraz bardziej z upowszechnianiem wiedzy i pełnej realizują swoją społeczna misję. 

Już po raz siódmy Wydział Biologii i Biotechnologii UWM w Olsztynie włączył się do ogólnopolskiej akcji popularyzacji nauk biologicznych i przyrodniczych poprzez udział w Nocy Biologów. Siedem lat nieustannego uczenia się, eksperymentowania, budowania współpracy z różnymi podmiotami pozauniwersyteckimi.

Tegoroczna edycja Nocy Biologów w Olsztynie odbędzie 12 stycznia 2016 r. Oficjalne otwarcie Nocy Biologów o godz. 15.00 w holu Collegium Biologiae (budynek główny Wydziału Biologii i Biotechnologii), ul. Oczapowskiego 1 a. Program na stronie ogólnopolskiej: http://www.nocbiologow.pl/index.php?id=jednostka&nazwa=olsztyn

Pierwszą „Noc” w styczniu 2012 r. organizowało 16 jednostek naukowych a najbliższą Noc Biologów przygotowuje już 29 instytucji (strona główna akcji: http://www.nocbiologow.home.pl). Prawie dwukrotny wzrost liczby miejsc w ciągu siedmiu lat i mimo trudnych warunków finansowych to duży sukces i jednocześnie uwidocznienie społecznych potrzeb. W tym roku w Olsztynie do organizacji Nocy Biologów włączył się tradycyjnie Wydział Kształtowania Środowiska oraz kilka instytucji i drobnych przedsiębiorstw z regionu (m.in. Mazurski Park Krajobrazowy). Realizujemy w ten sposób społeczną misję uniwersytetu i zadanie współpracy z gospodarką i regionem.

Swój udział zapowiedziały już szkoły nie tylko z Olsztyna ale i całego województwa. W tym roku nastawieni jesteśmy głównie na aktywność popołudniową i wieczorną (do godz. 23.00) licząc na udział rodzin i młodzieży licealnej. Będą to kameralne spotkania z nauką i naukowcami.

Zdobywamy doświadczenie, które procentuje w postaci kolejnych projektów i przedsięwzięć edukacyjnych (np. Uniwersytet Młodego Odkrywcy).

Noc Biologów ma na celu przekazanie wiedzy przyrodniczej oraz wyników prowadzonych na UWM badań naukowych na różnych poziomach - od podstawowych wiadomości przyrodniczych do zagadnień problematycznych, nurtujących współczesną biologię i biotechnologię. Swój udział mają także studenci i doktoranci: przedstawią wykłady, pokazy, warsztaty. 

Zasadniczym celem Nocy Biologów jest upowszechnianie i popularyzacja nauki oraz instytucji zajmujących się problematyką przyrodniczą poprzez interesujące pokazy, warsztaty, prelekcje, wykłady, zwiedzanie laboratoriów, wystawy, dyskusje oraz materiały zamieszczone w prasie lokalnej, radiu, telewizji i internecie (m.in. blogi i portale społecznościowe). Celem jest wzbudzanie ciekawości oraz chęci do poznawania i rozumienia świata przyrodniczego, szczególnie u dzieci i młodzieży szkolnej w celu kształtowania poglądów, pozwalających na zrozumienie prawidłowości funkcjonowania przyrody oraz na nieszkodliwe obcowanie ze światem żywym (biologicznym). Celem jest również przedstawienie podstawowych, ale ważnych zagadnień, poszerzających wiedzę społeczeństwa na temat funkcjonowania świata przyrodniczego (m.in. problemy biogospodarki, biotechnologii, zdrowia ludzkiego czy ochrony przyrody) jak i zagadnień budzących wiele kontrowersji. W tym roku pojawią się treści dotyczące szczepień, medycyny alternatywnej oraz bakretii lekoopornych. Nie zabraknie zabawy z przymrużeniem oka.

Zapraszam do Olsztyna i każdego innego z blisko 30 ośrodków akademickich w Polsce.

Ucz się - to ważne! Będzie na egzaminie.

sczachor

pomidoryTakie słowa można często usłyszeć w szkole i na uniwersytecie. Jest formą uzasadniania do czego się dana wiedza przyda. Przyda się... na egzaminie. Czy to uzasadnienie jest wystarczające? Pytam w kontekście spadającej motywacji do nauki. Bo nie wszyscy uczą się dla stopni i dobre oceny nie są zawsze wiarygodną przepustką do kariery. I oni to czasem wiedzą. Uczniowie i studenci. Widzą nieprzystawalność niektórych treści do współczesnego świata. 

Wszystko niby jest dobrze, uzasadnienie sensowne. Podkreśla ważność informacji, ukierunkowuje uwagę i motywuje do uczenia się (zapamiętania). Jest jednak mała wątpliwość. Bo albo jest to skrót myślowy, albo ... brak dobrego uzasadnienia. Jeśli używamy skrótów myślowych to miejmy na uwadze i to, czy adresat przekazu zna pełną wersję uzasadnienia. 

Po co ma te informacje uczeń/student przyswajać? Dla egzaminu? Czyli wiedza przydatna tylko w szkole/uczelni, potem zbędna. Z takiego motywowania bierze się 3 x Z (a w zasadzie 4): zakuć, zaliczyć, zapomnieć. Czwarte Z jest po to, by łatwiej zapomnieć. Nie będzie go nazywał po imieniu. Już dawne obserwacje wykazały, że część wiedzy i umiejętności nauczanych w szkole przydatna jest tylko w szkole. Potem zupełnie nieprzydatna. Bo na przykład takie ściąganie. Pozwala osiągnąć lepszą ocenę na klasówce... ale potem, w życiu zawodowym jest niepotrzebną kompetencją. Stosowanie jej prowadzi do katastrofy, także osobistej. Są oczywiście umiejętności i wiedza, które nie są przydatne, mimo że w szkole są dobrze oceniane i nagradzane. Lepiej zapomnieć.

Zapominanie jest bardzo ważną cechą naszego umysłu i bardzo przydatną w życiu. Nie wszystko warto pamiętać, np. traumatyczne przeżycia. Z wieloma informacjami jest podobnie: są przydatne tylko na chwilę, potem są balastem. I dobrze działający umysł zapomina. To dobra kompetencja i umiejętność. Czy w szkole uczymy się zapominania?

Wróćmy jednak do tytułowego motywowania "ucz się, bo się przyda". Na egzaminie. A do czego przyda się w życiu pozaszkolnym? Będzie to przydatne? Nie jest to nacisk na umiejętności tylko praktyczne, bo wiedza ogólna też jest bardzo "praktyczna" - tworzy indywidualny system wiedzy, buduje paradygmat (światopogląd) i ogólne umiejętności umysłowe, buduje wiedzę o świecie i rozumienie rzeczywistości wokół nas (całościowy i spójny system a nie worek z chaotycznie poupychanymi informacjami). Czasem robimy coś co ćwiczy i umysł, i umiejętności poznawcze. Tak jak sportowiec na treningu: przecież biegnie nie w zawodach tylko "tak, bez nagród". A przecież to dzięki treningom potem może wygrywać w realnych już zawodach i olimpiadach. 

Nawet uczenie się wierszy na pamięć... może mieć sens (nawet w czasach gdy dysponujemy ogromną pamięcią zewnętrzną, dostępną on-line) - jeśli wskażemy ćwiczenie umiejętności mnemotechnicznych, skupienie się na wysiłku i celowym działaniu. Ale ten sens trzeba studentowi/uczniowi pokazać. By był zmotywowany głęboko i trwale, by rozumiał sens wysiłku pozornie bezsensownego. Najpierw jednak to pytanie powinien postawić sobie nauczyciel. Po co. Po co ma uczeń/student to wiedzieć, znać, rozumieć? Bo będzie na egzaminie? To słaba motywacja. Uczenie się dla stopni zachęca do chodzenia na skróty i... skłania do ściągania... Bo przecież będzie na egzaminie.

Dlaczego jest to ważne? W jakim sensie przyda się do życia pozaszkolnego? Nauczyciel (także ten akademicki) powinien stawiać nieustannie sobie takie pytania by rozumieć a nie tylko odtwarzać stary rytuał. Bo kiedyś tak było... Ale może w tym czasie coś się zmieniło? Współczesny świat niezwykle szybko się zmienia. Dezaktualizują się racje ważne 5 czy 10 lat temu. Raz udzielona odpowiedź, nawet jeśli jest bardzo dogłębnie przemyślana, nie wystarcza  na "wszystkie czasy".  

Do efektywnego nauczania potrzebne jest by przekonać a nie wymusić (zastraszyć złą oceną na egzaminie).

A co zrobić, gdy nie słuchają? Gdy szepczą na lekcji czy wykładzie? Postraszyć, że będzie na egzaminie? Żeby więc lepiej notowali i zapamiętali? Na ile taka motywacja wystarczy?

Superbelfrzy Nocą czyli o błędach, które nie są porażką

sczachor

superbelfrzynocaCo robią nauczyciele późnym wieczorem? Oglądają telewizję? Śpią? Nie, zazwyczaj albo przygotowują się do dnia następnego, wypełniając najrózniejsze szkolne „papiery” (także wersji cyfrowej) albo się uczą. I nowe technologie ułatwiają to ostatnie. Na przykład Superbelfrzy organizują wieczorne webinaria. Wyjaśnię na wszelki wypadek, że webinarium to takie seminarium w sieci (stąd web-inarium), wykład wprowadzony on-line. Całkiem nowa forma komunikacji międzyludzkiej w kontekście zawodowym (czyli dyskusji i dokształcania się).

A skoro webinarium jest nową formą, to trzeba się tego nauczyć, zarówno jako uczestnik jak i „prelegent”. I w tym roku miałem kilka okazji poprowadzić webinarium, m.in. z wykorzystaniem platformy Clickmeeting.

Zazwyczaj błędy traktujemy jako porażkę. Ale w procesie uczenia się błędy nie są porażka, są… ewaluacją. Są informacja zwrotną. To właśnie do edukacji bardzo pasuje powiedzenie „ten błędów nie popełnia kto nic nie robi”. Zatem i ja… popełniam błędy. Za każdym razem inne, ale cały czas przybywa mi umiejętności. Zbawienne te błędy, które potrafimy dostrzec.

Zostałem poproszony przez Superbelfrów o poprowadzenie webinarium, odbywającego się w cyklu Superbelfrzy Nocą. Chciałem podzielić się swoimi doświadczeniami i przygotowałem opowieść o mówieniu z wykorzystaniem ilustracji do kamishibai. Ale jak pokazać teatrzyk ilustracji na platformie e-learningowej?

Po około godzinnym spotkaniu miałem mieszane uczucia. Niby poszło dobrze, ale czułem niedosyt i dostrzegłem kilka swoich błędów. Dlaczego nie przygotowałem się lepiej, żeby tych błędów nie było? Bo na etapie planowania, przy małym doświadczeniu, nie byłem w stanie sobie tych błędów wyobrazić sobie i przewidzieć. To znaczy niektóre można było, ale nie od razu Kraków zbudowano.

Mówienie referatu w formie on-line jest trudne. A przynajmniej nowe dla mnie i zasadniczo różne od dotychczasowego doświadczenia. Po pierwsze nie widać publiczności. Widać tylko monitor, małe okienko z własną twarzą (czyli to co widzą uczestnicy) i okienko z czatem. Tam słuchacze mogą pisać. Ale litery są małe i nie bardzo je widać. Dopiero w dyskusji po tym e-spotkaniu, dowiedziałem się, że można jakoś powiększyć. Spróbuję następnym razem. Być może litery będą większe, ale przy prawdopodobnie takim samym oknie mniej będzie widać innych wypowiedzi. Przy intensywniejszej wymianie zdań, trudno będzie to obserwować.

Tak więc publiczności nie widać a co z tym się wiąże nie widać reakcji, nie widać języka ciała. Nie wiadomo czy słuchają i jak reagują. To, co widać na sali, w czasie bezpośredniego spotkania, na webinarium jest niedostępne. Mówi się do monitora. I takiego mówienia trzeba się nauczyć (metodą prób i błędów). Jeśli nie ma reakcji na czacie… to albo słuchają z uwagą, albo w ogóle nie słuchają. Teraz wiem, że trzeba pytaniami lub innymi zadaniami próbować nawiązać dialog z publicznością. I w ten sposób zobaczyć niewidzialne. Czyli nauczyć się wykorzystywania nowych technologii i nowego „języka ciała”.

W rozmowie po webinarium dowiedziałem się także, że można przełączać okna, z widoku prezentacji na quiz (trzeba wcześniej przygotować) czy na białą tablicę. Ale do takich wniosków dojść można, gdy popełni się błędy. Gdy zdobywa się doświadczenie. Uczyliście się kiedyś jeździć samochodem przy kursie na prawo jazdy? Wsiada człowiek pierwszy raz a tam tyle tych różnych dźwigni, pedałów, przełączników, kontrolek. I jeszcze trzeba patrzeć przed siebie, co przez maską samochodu na drodze się dzieje. W pierwszym momencie wydaje się, że tego jest za dużo (kto coś takiego wymyślił?). Gdy nabieramy wprawy w jeździe, to powoli dostrzegamy te wszystkie kierunkowskazy, wskaźniki i kontrolki. Uczymy się.

Co jeszcze widać w czasie webinarium? Liczbę uczestników, którzy dołączyli. Czy 50 osób to dużo czy mało? W środku tygodnia, późnym wieczorem?

Jakie są moje refleksje po? Trochę za szybko mówiłem. Powinienem wolniej. Ale to chyba efekt stresu. Trzeba przeżyć kilka razy by nabrać do siebie zaufania. To kolejny przykład, że błędy w edukacji są ewaluacja i pomagają w rozwoju. Póki swoje niedociągnięcia, potknięcia, braki dostrzegamy, póty się rozwijamy. Niepokoić się można wtedy, gdy uznamy, że wszystko było znakomicie, idealnie itd. Nic do poprawienie? Na drugi dzień miałem okazję odsłuchać nagrania i zobaczyć się z drugiej strony. Było lepiej niż myślałem. Na ogół bywamy zbyt samokrytyczni.

Ale wróćmy do dostrzeżonych błędów. Całość była na mój gust za mało spójna. Chciałem za dużo przekazać, za dużo opowiedzieć. Typowy błąd nowicjusza. Godzina zegarowa w zabieganych czasach to chyba za długo… Następnym razem i na to zwrócę uwagę.

Kolejnym moim wnioskiem jest to, że trzeba zaplanować pytania do słuchaczy. Będzie reakcja zwrotna, mimo że literki na ekranie będą małe. Trudno mówić a jednoczesnej czytać to, co ukazuje się na czacie Dobrym rozwiązaniem jest pomoc drugiej osoby, która nie mówi tylko czyta i ewentualnie potem przypomina. Przy takim wsparciu dialog jest łatwiejszy.

Umiejętności webinariowe dotyczą także publiczności. Czy pisać pytania na czacie i komentarze czy nie? A może się pisaniem przeszkadza? Może rozprasza? Ta nowa forma edukacji i komunikacji (webinarium) wymaga od nas wypracowania całkiem nowych standardów zachowania się. Trzeba więc próbować, przeżywać, doświadczać i sukcesywnie poszukiwać najlepszych rozwiązać i stylów rozmowy. Może za lat kilka czy kilkanaście będą już wydrukowane poradniki co i jak. Teraz ich nie ma. Uczymy się na sobie i przez działanie.

Proste przełożenie formy prezentacji z sali klasowej (uniwersyteckiej) nie jest jak widać dobrym rozwiązaniem. Trzeba odkryć potencjał nowego narzędzia. Niby prezentacja jest przygotowana w Power Poincie ale zapisana w pliku pdf i nie ma animacji. Trzeba szukać innych możliwości lub… czekać aż informatycy opracują nowe rozwiązania techniczne. Jakiś czas to potrwa. I my jako prelegenci-uczestnicy musimy o swoich potrzebach głośno mówić. Bo niby skąd programista ma wiedzieć co jest potrzebne? A my, jeśli nie spróbujemy czyniąc liczne błędy, skąd będziemy wiedzieli, czego nam potrzeba w tym nowym narzędziu i nowej formie komunikacji na odległość?

Kolejne próby i za każdym razem coś nowego. Nie ma innej rady. Najpierw oswoić się z nowym narzędziem, przekonać się, że "nie gryzie". Potem można próbować nowych opcji. W tym sensie błędy są błogosławione w procesie edukacji i nie należy ich traktować jako porażki. Raczej jako sukces, że się rozwijamy i dostrzegamy kolejne ważne elementy. Przeżyć, doświadczyć, zrozumieć.

Czego się muszę nauczyć? Podobno jest też opcja przyznawania głosu uczestnikom. Stają się na moment prelegentami. Niby prosta rzecz, ale jak i co nacisnąć by tę prostą czynność zrealizować? W sali przecież wystarczy wskazać ręką, powiedzieć, że ktoś ma głos…. A tu jest technika, siedziny od siebie po kilkadziesiąt kilometrów… i nikt nie ma tak długiej ręki…

No cóż, teraz chciałbym spróbować poprowadzić webinarium ze studentami, jako część kursowych zajęć. A może studenci, jako młodzi ludzie, już takie formy sami realizują? Może nie koniecznie za pomocą Clickmeeting? Może udałoby się zrobić studenckie seminarium w czasie Nocy Biologów w takiej właśnie formie? Przekaz byłby dostępny dla osób, będących daleko od Olsztyna.

A na zakończenie link do nagrania z webinarium jeszcze w wersji surowej, nieobrobionej: https://drive.google.com/file/d/1FgeLwT-yIMvV6mMV70XQWpd4Ylb7ZFpt/view

Mile widziane komentarze, sugestie, własne webinariowe refleksje.

Dzielenie się ubogaca, czyli o tutoringu, bookcrossingu i metodzie projektu

sczachor

Na wykładach o wszystkim można opowiedzieć, ubogacić ilustracjami, zdjęciami, schematami. Można polecić studentom odpowiednią lekturę. I łatwo wejść w rolę wszystko-wiedzącego mentora. A  ile będzie z tego edukacyjnych efektów? Zdobywanie wiedzy rozumianej jako fakty i informacje, jest współcześnie bardzo łatwe. Najlepsze uniwersytety udostępniają bezpłatnie wykłady swoich najlepszych profesorów (on-line, wideo). Ale samo słuchanie nie wystarczy.

Można na wykładzie opowiadać o ochronie środowiska, o ekorozwoju, o zmianach stylu życia, o ekozofii. I opowiadam. Ale to chyba za mało. Czym innym jest wysłuchać informacji różnorakich, a czym innym jest samemu zauczestniczyć i przeżyć. Można poczytać o tutoringu. Ale można uczyć się przez działanie. Dlatego coraz częściej wykorzystuję metodę projektu na zajęciach. Ale nie z perspektywy mentora lecz współuczestnika. Zrobić coś razem to nawiązać do istoty uniwersytetu jako wspólnoty uczących i nauczanych. To także realizacja nauczeństwa, bycie jednoczesnej nauczycielem i uczniem.

Także i w tym roku ze studentami dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego prowadzę wykłady z ekologii i ochrony środowiska. W tym roku realizuję także ćwiczenia. I dzięki tej szczęśliwej okoliczności mam okazję wspólnie zrealizować projekt ze studentami. Bo opowiedzieć na wykładzie na czym polega projekt to coś innego niż wspólnie ze studentami taki projekt zaplanować i zrealizować.

We wspólnej dyskusji rodzą się pomysły i powolna realizacja. Każdy ma jakieś unikalne umiejętności. Doświadczenie studentów 40+ jest bezcenne. A i młodzi dołączają. Jesteśmy na początku drogi. I cieszymy się pierwszymi, wymiernymi rezultatami

23844531_2025733111007122_4932595216587654527_nI tak studenci wymyślili, żeby uruchomić kilka półek bookcrossingowych w piekarni (obok wlepka do książki, zaprojektowana przez Annę Wojszel). Stąd główne hasło „nie samym chlebem człowiek żyje”. Pełne nawiązanie do dziedzictwa. Potem pojawił się pomysł kolejnych miejsc, w małych miejscowościach. Gdy uruchomiliśmy fanpage i blog, to odezwały się osoby z różnych miejsc, chcąc dołączyć. Projekt się rozwija. Inauguracja pierwszych półek zaplanowana jest na 6. grudnia 2017, w Mikołajki. Symboliczne nawiązanie do obdarowywania się.

Uwalniamy książki i tworzymy nowe półki bookcrossingowe w dość nietypowych miejscach. Tam, gdzie ich jeszcze nie było. Na przykład w piekarniach i restauracjach. W miejscach na głębokiej prowincji i w miejscach, gdzie ludzie się spotykają. Książka zbliża a dzielenie się ubogaca. Dziedzictwo w szerokim sensie. Nie samych chlebem człowiek żyje czyli nie samą materialnością. Bo dziedzictwo ma wymiar materialny ale i niematerialny. Półek bookrossingowych jest już wiele. I warto o nich przypomnieć. Wiele lat temu, ze studentami biologii, uruchomiliśmy półkę bookcrossingową w czytelni wydziałowej. Potem czytelnię zlikwidowano, to i półka zniknęła. Obecnie nie ma na Wydziale Biologii i Biotechnologii półki z uwolnionymi książkami. Raz tylko robiliśmy akcję w czasie Nocy Biologów. Ale to była taka jednodniowa akcja. Być może teraz uda się ponownie zachęcić studentów biotechnologii i coś trwałego powstanie. Z naciskiem na nauki biologiczne i przyrodę.

Celem naszej akcji (zainicjowanej właśnie ze studentami dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego) jest zachęcenie do zmiany postaw konsumenckich, do dzielenie się nie tylko książkami. Książki są tylko symbolem. Chcemy także zachęcać do czytania a jednoczesne umożliwienia korzystania z książek tym, którzy nie mają do nich łatwego dostępu. Nie chodzi o to by były duże, centralne biblioteki ale by były blisko…. Blisko ludzi. A jeśli nie biblioteka to przynajmniej półka bookcrossingowa. Przeczytanych książek nie musimy wyrzucać do pieca ani na makulaturę. Stare książki możemy ożywić, podzielić się nimi z kimś innym i podzielić się wrażeniami z ich przeczytania.

Książki zbliżają ludzi w momencie czytania jak i w momencie dzielenia się nimi i dzielenia się wrażeniami z przeczytanych pozycji. Naszym celem jest ochrona środowiska - mniejsze zużycie surowców, w tym przypadku papieru. Chcemy wydłużyć czas użytkowania przedmiotów, na przykładzie książek. Chcemy dzielić się wiedzą i to podwójnie (fizycznie książkami a duchowo wiedzą i pomysłami).

Akcja dopiero się rozpoczyna, zainicjowana przez 7 osób…. Liczę, że będzie więcej, zarówno studentów jak i osób spoza uniwersytetu. Bo jeśli nasz uniwersytet ma być Warmińsko-Mazurski, to niech będzie mocno zakorzeniony w naszym regionie. W regionie i dla regionu. Dzielenie się ubogaca obie strony. A my chcemy zmieniać świat na lepsze małymi krokami i zaczynając od siebie samych. Możesz dołączyć (zajrzyj na bloga, tam znajdziesz niezbędne informacje: https://warmiobook.blogspot.com/

Dzielimy się książkami ale chodzi nam o coś więcej (i głębiej). Chcemy zmieniać postawy konsumenckie i postrzeganie świata. Zamiast kultury jednorazowości i szybkiej konsumpcji – trwałe i wielokrotnie wykorzystywane rzeczy (i idei). Ekonomia dzielenia się jest niezwykła, bo w wyniku dzielenia się obie strony coś zyskują. Tu prosta algebra nie wystarczy by opisać i zrozumieć tę rzeczywistość.

Naszym celem jest zmiana świadomości, stylu życia i codziennych nawyków. To taki przewrót kopernikański w myśleniu. Mikołaj Kopernik mieszkał na Warmii, nawiązanie więc do niego nie jest bezpodstawne. Poprzez akcję tworzenie nowych półek bookcrossingowych i uwalniania książek chcemy ułatwić dostrzeżenie problemów odpadów (konsumpcja towarów jednorazowych, rosnące wysypiska, śmieci zalęgające w lasach). Chcemy pokazać i zobaczyć jak prostymi działaniami można to zmieniać. Im więcej osób tym większy sukces akcji.

Co możesz zrobić, gdybyś chciał(a) dołączyć? Przeczytaj książkę. Uwolnij ją i przekaż dalej. Podziel się wrażeniami i zostaw swój ślad na naszym fanpejdżu. Zrób zdjęcie z książką i wyślij do nas, na facebookowy fanpage!

Niżej przykład z Kurzetnika, estetycznej półki bookcrossingowej w miejscu przyjaznym do spotkań. Takich miejsc jest już sporo, chcemy o nich opowiedzieć. I sprawić, by powstały nowe.

DSCN0689_1

Drugie dno (edukacyjne)

W dydaktyce chodzi nie tylko o wiedzę i umiejętności, ale i o kompetencje społeczne. W metodzie projektu uczymy się umiejętnościrzeczywiście potrzebnych w życiu pozaszkolnym. Nie na zaliczenie ale naprawdę, na serio. I uczymy się „poza klasą”, w środowisku społecznym, takim jakie ono jest w rzeczywistości. A przede wszystkim uczymy się współpracy. 

A czego ja się uczę? Tutoringu. Przez działanie a nie tylko uczestnictwo w szkoleniu. To doświadczania pozwala nam wiedzieć, czego jeszcze nie wiemy, co warto doczytać, dosłuchać i jeszcze przećwiczyć. Uczę się razem ze studentami. A każdy uczy się czegoś innego – tego, co akurat ma w deficycie i chce rozwinąć. Uczymy się od siebie w realnych sytuacjach, z potknięciami, radościami sukcesów. I tak przez całe życie. Bo kształcenie jest ustawiczne.

O zmieniających się bibliotekach i kapitale ludzkim, przykład z małego Luant w środkowej Francji

sczachor

DSCN1316Luant to duża wieś, wyglądająca jak małe miasteczko, w środkowej Francji. Mieszkańców około 1200. Byłem tam kilka razy w ciągu ostatnich kilku lat. Ostatni raz we wrześniu br. I pojawiło się tam coś nowego i urokliwego. Mała, wiejska biblioteka, bogato wyposażona nie tylko w księgozbiory. Przyjazne miejsce do spotkań i aktywności wszelakiej. Najbardziej zaskoczyło mnie to, że jest prowadzona na zasadzie wolontariatu.

Luant to mała miejscowość w wiejskim krajobrazie, z kościołem, merostwem, restauracją, budynkiem dawniej szkoły. Spokojna prowincja z emerytami. Ale leży blisko miasta Châteauroux. Zaczęli sprowadzać się tu młodzi ludzie. Wiadomo, mieszkania znacznie tańsze niż w pobliskim mieście, życie spokojniejsze. Ale brakowało miejsc do wspólnej aktywności. I tak powstała biblioteka. Kapitał ludzki jest skarbem, w każdym miejscu. Ożywia i upiększa każde miejsce.

Na Warmii i Mazurach mamy podobne, liczne przykłady. Nowi przybysze mogą wnosić wiele dobrego. Ożywczego. Warto z tego skorzystać. Chyba na całym świecie biblioteki zmieniają swój charakter. Przestają być tylko magazynem książek i wypożyczalnią. W znacznie większym stopniu stają się miejscem spotkań ludzi. I to nie tylko za pośrednictwem książek ale spotkań o bardzo różnym charakterze. Ostatnio byłem w Iławie, tamtejsza biblioteka robi niesamowicie ciekawe rzeczy. Ale to opowieść na inną okazję.

Na wsiach powstają półki bookcrossingowe. Swoiste wymiennikownie ale zintegrowane z placem do wspólnych spotkań, dyskusji czy zwykłego, ludzkiego pogadania o „starych Polakach” i konfiturach ze śliwek.

Studenci dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego UWM w Olsztynie rozpoczynają akcję udostępniania książek w nietypowych miejscach. Jak podkreślają - nie samych chlebem człowiek żyje. Z wielką przyjemnością przyłączam się do tej akcji. O szczegółach napiszę za jakiś czas.

DSCN1326

Laboratorium całkiem inaczej, czyli jak powstaje takie Nowe coś...

sczachor

 "Ucz się razem ze światem a nie tylko o świecie" takie mądre zdanie usłyszałem dzisiaj na konferencji, transmitowanej internetowo. ie było mnie tam, a byłem i wysłuchałem ciekawego wykładu o szkole.

No więc uczę się , uczę. A od kilku dni powstaje w konektywnej dyskusji i spotkaniach w realu takie nowe coś, czyli laboratorium w chmurach.

Zobacz też: http://czachorowski.blox.pl/2017/10/Nowe-cos-czyli-otwieramy-sie-na-edukacje-Tydzien.html

 

c.d.n.

 

 

Specjalnie dla uczniów z Iławy

sczachor

Ilawa__co_by_byo_gdybyZgodnie z obietnicą, złożoną na wykładzie w Iławie, zamieszczam link do wydarzenia na Facebooku.

Jeden z uczniów zgłosił błąd, że qr kod nie zadziałał. Tuż po wykładzie sprawdziłem swoim telefonem – działało poprawnie. Ale skoro obiecałem, to zamieszczam. Być może w telefonie ucznia nie był włączony dostęp do internetu. Mogła też być inna przyczyna. Sądząc po aktywności na Facebooku przynajmniej kilkoro innych uczniów sprawnie weszło na wspomniane wydarzenie i zostawiło swój ślad. Jeszcze 7 dni czekamy na wykonanie zadania a potem ogłosimy wyniki i nagrody będą do odebrania w Miejskiej Bibliotece.

Korzystając z okazji zamieszczam także graficzne wyniki pierwszej aktywności „telefonicznej”. Na sali było około 150 (uczniowie z gimnazjum i ze szkół podstawowych z Iławy). Skutecznie telefonem z internetem posłużyło się 80 osób (84 przy kolejnym zadaniu, minutę później). Bardzo dobry wskaźnik kompetencji cyfrowych.

Wielkość słowa na obrazku (niżej) uzależniona jest od liczby wpisanych słów. Najczęściej uczniowie wpisywali zwierzęta, potem: natura, człowiek, nauka, rośliny, życia. Analiza pozostałych słów też pozwala wyciągnąć wnioski co do sposobu myślenia i skojarzeń obecnych na sali uczniów. Niektórych skusiło by wpisać jakieś „głupie” słowo (aktywność w pełni anonimowa). Potrzeba sprawstwa jest ogromna, a każdy czyni to, co potrafi. W pierwszym impulsie (swoiste testowanie technologii i możliwości). Najwyraźniej jeszcze brakuje w szkole czy innych miejscach publicznych możliwości wykazania się tego typu aktywnością (korzystania z mobilnego interentu i własnego telefonu oraz interaktywnych programów komputerowo-internetowych). Stąd te uczniowskie wygłupy. Ale to margines. Z tej krótkie aktywności i wypisanych słów można wyciągnąć kilka interesujących wniosków. To temat na kolejny wpis.

1zczymcisiekojarzybiologia

Znacznie trudniejszym zadaniem było za pomocą qr kody dołączyć do wydarzenia na Facebooku i zostawienia "śladu". W trakcie wykładu dołączyło kilku uczniów a dwoje zamieściło wpis. Inne osoby wchodziły na blog ale także nie zostawiły „śladu”. Szybkiej reakcji i zabrania głosu. Tak, to znacznie trudniej. Ale można się nauczyć.

Uczniowie (i nauczyciele) mają 7 dni na wykonanie zadania. Nagrody czekają. A przede wszystkim satysfakcja z posiadanych kompetencji. Teraz trzeba aktywności bardziej wymagającej, z refleksją, pisaniem, obrabianiem plików. Oraz umiejętności pracy w zespole.

c.d.n.

Ilawa__co_by_byo_gdyby_2

Nowe coś czyli otwieramy się na edukację - Tydzień Otwartej Nauki

sczachor

uwolnijnauke_logoW ubiegłym tygodniu, na olsztyńskim spotkaniu Superbelfrów RP przy herbacie, urodził się pomysł zorganizowania otwartych lekcji-spotkań, transmitowanych z naukowych laboratoriów. Udział w tym spontanicznym eksperymencie wykorzystania mobilnych technologii internetowych na początek zadeklarowali pracownicy Wydziału Biologii i Biotechnologii UWM w Olsztynie.

Jakkolwiek przygotowania koncepcyjne, rekonesans wśród pracowników oraz testowanie możliwości (i umiejętności) technicznych nie zostały jeszcze zakończone, to rozpoczynający się dzisiaj Tydzień Otwartej Nauki jest dobrą okazją by zainaugurować rodzący się projekt pt. „Nowe coś czyli laboratorium w chmurach” (chodzi o chmurę w sensie dostępu internetowego).

Międzynarodowy Tydzień Otwartej Nauki w tym roku odbywa od 23. do 29. paździenika. Tematem tygodnia jest: „Otwórz, aby…”. My chcemy zdanie to rozwinąć następująco: „Otwieramy się by wesprzeć edukację szkolną w woj. warmińsko-mazurskim" (ale przecież i każdej innej szkoły, która ma dostęp do internetu).

Nowe coś czyli laboratorium w chmurach to pomysł by on-line transmitować krótkie wykłady, eksperymenty, relacje i transmisje z tego, co dzieje się w laboratoriach UWM (głównie, a przynajmniej na początek, Wydziału Biologii i Biotechnologii) oraz to, co naukowcy robią w terenie. Bo dla przyrodników laboratorium jest także las, jezioro, łąka, urbicenoza itd.

Pierwsza, inauguracyjna transmisja live (oraz nagrany krótki filmik), odbędzie się o godz. 9.30 we wtorek 24. października 2017 r., na Facebooku w grupie Uniwersytetu Młodego Odkrywcy: https://www.facebook.com/groups/409709186039142/. Szczegółowe informacje o kolejnych transmisjach oraz linkach do zarchiwizowanych nagrań znajdą się na stronie: http://uniwersytetmo.blogspot.com/p/nowe-cos.html . Do każdej transmisji chcemy dołączać zadanie do wykonania (wezwanie do działania, poznawczego działania lub prostej, praktycznej akywności).

Projekt adresowany jest do uczniów i nauczycieli. Liczymy na aktywną współpracę. Zajęcia zróżnicowane zostaną i tematycznie dostosowane (jak i poziomem trudności) do klas ze szkół podstawowych, gimnazjów oraz szkół ponadgimnazjalnych.

W Tygodniu Otwartej Nauki otwieramy nasze laboratoria nie tylko wirtualnie. Bowiem spotkania „w chmurze” uzupełniane będą wykładami i zajęciami w realu (po prostu rozwijać będzie to, co już trwa od kilku lat). W naszych zamierzeniach będzie to kolejny krok, tym razem z wykorzystaniem technologii komputerowych, dostępnych każdemu. Coś nowego, co się dopiero krystalizuje. Po prostu Nowe Coś. Laboratorium w Chmurze. I współpraca ze szkołami, wspomaganie w dostępie do naukowych laboratorium i kształcenia przyrodniczego.

Wszelkie sugestie mile widziane. Dołączajcie i wspomagajcie (ps. Polska Akademia Nauk nas wesprze, dotrzemy także do ich laboratoriów).

A niżej zdjęcie z herbatkowego spotkania Superbelfrów, na którym pomysł się narodził. Teraz powoli dojrzewa.

Superbelfrzy

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci