Menu

profesorskie gadanie

Pisanie i czytanie ułatwia myślenie. Pogawędki prowincjonalnego naukowca, biologa, entomologa i hydrobiologa. Wirtualny spacer z różnorodnymi przemyśleniami, w pogoni za nowoczesną technologią i nadążając za blaknącym kontaktem mistrz-uczeń. I o tym właśnie chciałbym opowiadać. Dr hab. Stanisław Czachorowski prof. UWM, Wydział Biologii i Biotechnologii.

w połowie roboty

Bajki w zielonych sukienkach, w sam raz na Dzień Ziemi

sczachor

malowane_kamieniaDobre bajki są mądre w swej treści. Fabuła jest tylko przykrywką dla prawd ogólnych. Są bajki dla dzieci i są bajki dla dorosłych. Czasem dla jednych i drugich ale każdy dostrzega nieco inne treści. Dzieci skupiają się na fabule, dorośli na prawdach ogólnych. Bo patrzą przez pryzmat doświadczenia i już posiadanej wiedzy. Kiedyś były bajki o smokach, księżniczkach, rycerzach, miłości i przygodzie.

Zmieniło się nasze otoczenie i na Dzień Ziemi, przypadający 22 kwietnia, szczególnie gorąco polecam „Bajki w zielonych sukienkach” autorstwa Anny Mikity. O czym są te bajki? O oszczędzaniu, odpowiedzialności, o współczesnych problemach ludzi i zdewastowanego środowiska. O świecie widzianym oczyma dziecka ale ważnym dla dorosłych. Patrząc na skalę bezmyślnej wycinki drzew, ton nieposegregowanych odpadów, zaśmieconych jezior i lasów, o bioróżnorodności w mieście i poza miastem, takie bajki są nie tylko aktualne ale i niezwykle potrzebne. Do niedawna jeszcze bajki Anny Mikity były w zestawie lektur szkolnych. W nowych propozycjach już nie ma….

Przeczytałem „Bajki” z dużą przyjemnością. Zawierają aktualne problemy „ekologii” (stąd te tytułowe zielone sukienki). Czyli tego, czego ewidentnie w naszych społeczeństwie obecnie bardzo brakuje. Wadą książeczki, wydanej przez MAC w 2016 r., są trochę za małe litery (jak dla dzieci) i miejscami tło utrudnia czytanie niewprawnemu oku. Ale ta wada jest zaletą, bo mobilizuje dorosłych by czytali dzieciom bajki. Ważne ze społecznego punktu widzenia. A także sami dorośli przypomną sobie treści, o których na co dzień zapominamy.

Na olsztyński Dzień Ziemi zapraszam do księgarni, na Bookfest 2017. W godzinach 16.00-18.00 spotkać będzie można Autorkę „Bajek w zielonych sukienkach” i przy okazji pomalować kamienie. I ja się dołożę ze swoimi opowieściami o przyrodzie w mieście.

Na fotografii wyżej jest jeden z takich malowanych kamieni. Leży na skwerze przy ul. Starej Warszawskiej. Pomalowałem go w ubiegłym roku. Jak widać służy zabawie i edukacji 

program_BF

 

Biblioteka pod szpileczką i pierwszy Warmińsko-Mazurski Molariusz

sczachor

malowanie_na_szkleŚwięta spędziłem na Mazowszu. W oczy kłuły tłumy ludzi z plastikowymi reklamówkami. Jednorazowymi opakowaniami, które za chwilę lądują w koszu. Bogate społeczeństwo? A w pojemnikach na śmieci dużo nieposegregowanych odpadów. Pojemniki do segregacji stoją obok.... Duża, jednorazowa konsumpcja. A kto bogatemu zabroni? Jest to raczej brak nawyków odpowiedzialności za środowisko wokół nas niż bogactwo. W wielu miejscach publicznych powycinane drzew lub pokaleczone „przycinaniem”. Brak elementarnej wiedzy przyrodniczej i ogrodniczej rzuca się w oczy. Jakaś archaiczna, chłopsko-folwarczna mentalność bezrefleksyjnego „panowania” nad przyrodą i eksploatowania. Bo mogę…. moja chata z kraja...

Książka jest spotkaniem z drugim człowiekiem. Można uczyć się na błędach (i sukcesach) nie tylko swoich. Nawet jeśli przemyślenia o świecie ubrane są w literacką fikcję. Dobra fikcja jest prawdziwa… bo jest modelem, uogólnieniem świata. Tak jak teoria naukowa. Tyle tylko, że trudniej ja poprawnie i jednoznacznie interpretować.

Odwiedziny bibliotek to przemyśliwanie lektur na nowo, szukanie ich aktualnego wydźwięku i kontekstu. Lalkę Bolesława Prusa – tak jak i wiele innych szkolnych lektur – przeczytałem ponownie w wieku mocno dojrzałym. Niby te same książki, ale zupełnie co innego z nich wyczytałem. Dostrzegłem nowe treści, na co innego zwróciłem uwagę. Tak, to prawda, świat postrzegamy przez pryzmat własnego wnętrza (systemu wiedzy i wartość) i przez pryzmat własnych doświadczeń.

Romantyzm czy praca u podstaw, pozytywizm Wokulskiego? Coraz mocniej skłaniam się do pozytywistycznej pracy u podstaw, w wielu wymiarach, także i w odniesieniu do edukacji prośrodowiskowej (ekologicznej).

Zamknięcie biblioteki Zielińskich w Płocku to poważny uszczerbek w kulturze lokalnej. Różne instytucje pożałowały pieniędzy na utrzymanie otwartej biblioteki i udostępnianie bogatych zbiorów. Kiedyś podarowanych pro publico bono. Zbiory i budynek są… tyle, że zamknięte. Potrzeba szukania nowego pomysłu, żeby przekonać społeczeństwa i polityków, że biblioteki są ważne. Bo nie każdy dostrzega ekonomiczny wpływ kultury. Wiedzy niby nie widać, ale jej efekty to już i owszem.

Nie samym chlebem człowiek życie – ludzie potrzebują sensu. I zrozumienia otaczającego nas świata. W zmieniającym się świecie różne biblioteki (a w zasadzie pracujący tam ludzie – kapitał ludzki!) wymyślają nowe funkcje i nowe formy udostępniania wiedzy oraz organizowania kontaktu człowieka z człowiekiem (także za pośrednictwem książek i czasopism). Na przykład w Przasnyszu Biblioteka organizuje różne spotkania, np.  20 kwietnia 2017 r., w ramach Klubu Rękodzieła „Biblioteka pod szpileczką”, odbędzie się malowanie starych butelek i słoików (czytaj także Przez szkło butelek, w przasnyskiej bibliotece).

Z kolei Biblioteka Uniwersytecka UWM, w ramach Tygodnia Bibliotek), zaprasza w maju na plenerowe malowanie Warmińsko-Mazurskiego Molariusza (zobacz szczegóły), na dachu Biblioteki Uniwersyteckiej. Pomalowane zostaną stare, mazurskie dachówki. Ale jedna dachówka przyjechała aż z Umbrii, z Włoch, gdzie narodziła się idea wolnego życia cittaslow. 

12 maja 2017 r. (zobacz więcej /) spotkamy się by malować mole książkowe. Tak powstanie pierwszy Warmińsko-Mazurski Molariusz. Spotkamy się, by w otoczeniu wiedzy niespiesznie rozmawiać, malować i popijać herbatę. Rozmawiać będziemy o literaturze, różnorodności biologicznej i … o ekologii moli książkowych. Wstęp wolny, każdy może przyjść.

W czasie Tygodnia Bibliotek spotkamy się na tarasie Biblioteki Uniwersyteckiej UWM w Kortowie, by pomalować stare dachówki. Dachówki będą tutejsze, ze starego siedliska. One dużo widziały, dużo pamiętają. Może i ze 100 lat mają. Tym razem namalujemy mole książkowe, tak jak sobie wyobrażamy. Powstanie Molariusz (tak jak bestiariusz), który eksponowany będzie na specjalnym stelażu przed Biblioteką (obecnie są tam dachówki z bioróżnorodności Warmii i Mazur).

Spotkamy się, by przy malowaniu rozmawiać o książkach, czytaniu, molach książkowych. Studenci kierunku dziedzictwo kulturowe i przyrodnicze przygotują kilka opowieści o własnych molach książkowych. W dowcipnej opowieści przedstawią swojego mola, jego biologię, budowę (zilustrowaną malunkiem na dachówce), opowiedzą jaki tryb życia prowadzi, w jakim siedlisku spotkać go można, opowiedzą o powiązaniach z innymi gatunkami. Będzie więc to ekologia moli książkowych. A przy okazji bioróżnorodność lokalna i fantastyczna.

Przyjdź, dachówki i farby już będą czekały. Można zabrać ze sobą jakieś ciasto lub coś do zjedzenia, by podzielić się z innymi. Konieczny dobry humor. A malować każdy potrafi. Pomożemy w razie czego. Można oczywiście przynieść własną dachówkę, o niezwykłej historii. I o niej, przy malowaniu opowiedzieć. Ja przyniosę ze sobą dachówkę z gminy Vafabbrica (Włochy, Umbra), przywiezioną przez Panią Prof. Małgorzatę Chomicz. Została znaleziona w miejscu starego klasztoru. Klasztoru już nie ma, zostało po nim trochę dachówek i figura na skale.

Dachówka z Umbrii, cittaslow i Molariusz Warmińsko-Mazurski

sczachor

Na plenerowe malowanie na dachu Biblioteki Uniwersyteckiej dachówka przyjechała aż z Umbrii (na zdjęciu obok). Z Włoch, gdzie narodziła się idea wolnego życia cittaslow. W czasie lata, w Reszlu – pierwszym miasteczku cittaslow w naszym regionie – także będzie malowanie dachówek. Ale my 12 maja 2017 r. (zobacz więcej) spotkamy się by malować mole książkowe. Tak powstanie pierwszy Warmińsko-Mazurski Molariusz.

Spotkamy się, by w otoczeniu wiedzy niespiesznie rozmawiać, malować i popijać herbatę. Rozmawiać będziemy o literaturze, różnorodności biologicznej i … o ekologii moli książkowych.

Wstęp wolny, każdy może przyjść. W czasie Tygodnia Bibliotek spotkamy się na tarasie Biblioteki Uniwersyteckiej UWM w Kortowie, by pomalować stare dachówki. Dachówki będą tutejsze, ze starego siedliska. One dużo widziały, dużo pamiętają. Może i ze 100 lat mają. Tym razem namalujemy mole książkowe, tak jak sobie wyobrażamy. Powstanie Molariusz (tak jak bestiariusz), który eksponowany będzie na specjalnym stelażu przed Biblioteką (obecnie są tam dachówki z bioróżnorodności Warmii i Mazur). Spotkamy się, by przy malowaniu rozmawiać o książkach, czytaniu, molach książkowych. Studenci kierunku dziedzictwo kulturowe i przyrodnicze przygotują kilka opowieści o własnych molach książkowych. W dowcipnej opowieści przedstawią swojego mola, jego biologię, budowę (zilustrowaną malunkiem na dachówce), opowiedzą jaki tryb życia prowadzi, w jakim siedlisku spotkać go można, opowiedzą o powiązaniach z innymi gatunkami. Będzie więc to ekologia moli książkowych. A przy okazji bioróżnorodność lokalna i fantastyczna.

Przyjdź, dachówki i farby już będą czekały. Można zabrać ze sobą jakieś ciasto lub coś do zjedzenia, by podzielić się z innymi. Konieczny dobry humor. A malować każdy potrafi. Pomożemy w razie czego. Można oczywiście przynieść własną dachówkę, o niezwykłej historii. I o niej, przy malowaniu opowiedzieć.

Ja przyniosę ze sobą dachówkę z gminy Vafabbrica (Włochy, Umbra), przywiezioną przez Panią Prof. Małgorzatę Chomicz. Została znaleziona w miejscu starego klasztoru. Klasztoru już nie ma, zostało po nim trochę dachówek i figura na skale.

I Ty możesz zostać naukowcem czyli Uniwersytet Młodego Odkrywcy, z dygresją o muzeum nauki (cz. 7.)

sczachor

Zakończył się pierwszy tydzień zajęć dla uczniów w ramach Warmińsko-Mazurskiego Uniwersytetu Młodego Odkrywcy. Odbyło się także jedno spotkanie dla Klubów Młodego Odkrywcy. Zainteresowanie jest ogromne, chętnych dużo więcej niż nasze obecne "moce przerobowe". A przecież prowadzimy normalne zajęcia ze studentami i realizujemy inne projekty edukacyjne (np. "wypożycz sobie naukowca" - wyjazdy z wykładami do szkół całego regionu). Kolejne zajęcia przed nami.

Osobiście najbardziej mnie cieszy udział uczniów z tak zwanej prowincji. Muszą pokonać wiele kilometrów, by przyjechać na zajęcia do Kortowa. Jest to spory wysiłek organizacyjny także dla szkół. Widać duży zapał samych uczniów. I myślę, że to właśnie tam warto inwestować w kapitał naukowy. Uczniowie ze szkół olsztyńskich zawsze mają blisko do UWM. Im jest dużo łatwiej. Ale o nich nie zapominamy, dla nich też beda przygotowane spotkania i wykłady otwarte oraz wsparcie dla Klubów Młodego Odkrywcy.

Zasadniczym celem tego projektu jest popularyzacja wiedzy przyrodniczej (biologicznej) i budowanie kapitału naukowego wśród młodzieży z woj. warmińsko-mazurskiego oraz wzmocnienie istniejących (i powołanie nowych) Klubów Młodego Odkrywcy, poprzez bliski i bezpośredni kontakt z naukowcami i udział w zajęciach, odbywających się w laboratoriach uniwersyteckich. Drugim istotnym celem będzie również wypracowanie modelu trwałej współpracy naukowców z UWM z młodzieżą szkolną a w efekcie nauczycielami wokół Klubów Młodego Odkrywcy oraz znaczące wzmocnienie istniejącej już sieci Klubów Młodego Odkrywcy w woj. warmińsko-mazurskim. W części jest to projekt badawczy. Uczymy się efektywnych metod edukacyjnej współpracy ze szkołami i innymi instytucjami w kształceniu metod naukowych. Środowisko akademickie eksperymentuje na sobie. Bo taka jest istota uniwersytetu.

Zajęcia odbywają się będą w małych grupach (do 10 osób), w laboratoriach naukowych i salach Wydziału Biologii i Biotechnologii UWM w Olsztynie. Prowadzone są przez aktywnych naukowców, mających doświadczanie w pracy z dziećmi i młodzieżą szkolną. W ramach wolontariatu włączają się także studenci i doktoranci, co mnie osobiście bardzo cieszy. W dodatkowy sposób stwarzamy możliwości rozwoju także naszym studentom. Jak pokazują anonimowe ankiety wśród pracodawców wielu naszych absolwentów znajduje pracę w placówkach edukacyjnych. A przecież nie mamy specjalności nauczycielskiej na kierunku biologia czy biotechnologia...

Realizowane zajęcia na Warmińsko-Mazurskim Uniwersytecie Młodego Odkrywcy tematycznie nawiązują do aktualnych i rzeczywistych problemów naukowych lub wpisane są w fabułę historycznych odkryć naukowych. Cykl zajęć będzie ukazywał cały proces naukowy: od hipotezy, eksperymentów i obserwacji, aż po wyciąganie wniosków, pisanie sprawozdań oraz udział w szkolnej konferencji naukowej (komunikowanie rezultatów badań).

Koncepcja dydaktyczna oparta jest na modelu edukacji cyklicznej D. Kolba, podkreślającej rolę subiektywnego doświadczenia w procesie uczenia się (wiedza tworzona jest przez transformację doświadczenia): doświadczenie - obserwacja i refleksja - abstrakcyjna konceptualizacja - aktywne eksperymentowanie - działanie (zrób coś, pomyśl o tym, wyciągnij wnioski, zrób to inaczej). Takie podejście dobrze wpisuje się w metodę, stosowaną w Klubach Młodego Odkrywcy: obserwacja – dyskusja – eksperyment – wiedza – działanie. Duże znaczenie będzie miał bezpośredni i wielopłaszczyznowy kontakt z naukowcami (prowadzenie zajęć, konsultacje poza zajęciami, spotkania w szkole) aby młodzież mogła budować sobie realistyczne wyobrażenie o pracy naukowca. W ten sposób będzie wspierane budowanie kapitału naukowego wśród dzieci i młodzieży szkolnej. Zajęcia adresowane są do uczniów ze szkoły podstawowej i gimnazjum (wiek 6-16 lat), głównie z okolic Olsztyna (szkoły wiejskie i z małych miejscowości). Środowiska te są w defaworyzowane w dostępie do ośrodków naukowych i mają mniejsze możliwości spotkania naukowców (wyobrażenia o nauce i pracy naukowców opierają się głównie o stereotypy telewizyjne i popkulturowe).

17360804_1395677633825601_2033035647_nWieś kojarzy się często z głęboką prowincją, miejscem dalekim od postępu naukowego, miejscem gdzie ludzie mają „pod górkę do szkoły” i żyją ma marginesie głównego życia kulturalnego, edukacyjnego a tym bardziej naukowego. Z kolei zawód naukowca kojarzy się z wielkim miastem, uniwersytetem i laboratorium wyposażonym w mikrospory, teleskopy, komputery i lasery. Ale w gospodarce opartej na wiedzy z badań naukowych „żyje” coraz więcej osób i to nie tylko na uniwersytetach czy instytutach PAN. Osób wykształconych z doktoratami jest coraz więcej wokół nas. Czy naukowiec może mieszkać na wsi lub wywodzić się z głębokiej prowincji, z miejsc gdzie nawet bociany zawracają a diabeł mówi dobranoc? Okazuje się że tak. Tak było w przeszłości i jest tak obecnie. 

O Mikołaju Koperniku, tworzącym swoje dzieła w Olsztynie i Fromborku, zapewne każdy słyszał. Ale o tym, że w Ławicach koło Iławy urodził się Emil von Behring, bakteriolog uważany za twórcę immunologii oraz laureat pierwszej Nagrody Nobla w dziedzinie medycy pamiętają tylko nieliczni. Teraz w Muzeum Nowoczesności (górne zdjęcie)  dowiedzieć można się więcej, bo jest temu poświęcona specjalna wystawa.

Z kolei w Tylkowie (niedaleko Olsztyna) urodził się Marcin Nikuta, doktor filozofii uniwersytetu w Królewcu, profesor Szkoły Rycerskiej w Warszawie. Morąg pamięta o Johannie Herderze, Kętrzyn o Wojciechu Kętrzyńskim. Ale jeśli dokładniej przejrzeć biografie wielu uczonych oraz historię miast i miasteczek jak Warmia długa a Mazury szerokie, to takich przykładów będzie dużo więcej.

Tak było w dawnych czasach, gdy podróżowało się pieszo lub dyliżansem. Obecnie możliwości są znacznie większe. Rozpoczynając studia w Olsztynie można je kontynuować praktycznie w całej Europie. A wraz z dostępem do Internetu można uczestniczyć w badaniach naukowych, kontaktować się z naukowcami z całego świata, dyskutować, pisać publikacje, przeglądać zasoby bibliotek. Nawet można przez Internet obserwować gwiazdy, z wykorzystaniem teleskopów umiejscowionych w innych krajach. Dużą możliwość autentycznego uczestnictwa w badaniach stwarza biologia: obserwacje migracji ptaków, dokumentowanie obecności roślin i zwierząt i wykorzystanie tych danych do monitorowania zmian klimatu itd. 

Innowacja i wiedza rodzi się przede wszystkim w ludzkiej głowie, a tę zawsze mamy ze sobą. Innowacyjność i myślenie naukowe przydaje się w każdym miejscu i na każdym stanowisku pracy. 

Na problem rozwoju kapitału naukowego przez bezpośredni kontakt z naukowcami i laboratoriami zwracałem już blisko 10 lat temu. Olsztyńskim Dniom Nauki przyświecała idea Muzeum Nauki. Na przykład głównym celem VI Olsztyńskich Dni Nauki (2008 r.) oraz europejskiej Nocy Naukowców (2008) było przybliżenie społeczeństwu sylwetki naukowca i specyfiki jego pracy oraz pokazanie, w jaki sposób zasoby ludzkie i wiedza przekładać się mogą na rozwój technologiczny i rozwój gospodarczy regionu. Jednym z ważnych adresatów organizowanego przedsięwzięcia wtedy była młodzież z terenów wiejskich i małomiasteczkowych, której poprzez popularyzację nauki oraz przykłady innowacyjności pokazać chcieliśmy możliwości osobistego rozwoju intelektualnego w zjednoczonej Europie.Uniwersytet Młodego Odkrywcy jest w zasadzie kontynuacją tamtych działań. Tyle że już nie w formie jednodniowego spotkania a półrocznego projektu. Wniosku na pewno wykorzystamy do planowania i realizacji podobnych zajęć już w sposób ciągły i na jeszcze większą skalę. 

Tak jak przed dekadą i teraz chcemy przedstawić sylwetkę naukowca, a także wskazać drogę, jaką należy wykonać, aby zostać w przyszłości naukowcem. Zmieniając sposób postrzegania nauki i naukowców chcemy pokazać, że nawet mieszkaniec małych środowisk wiejskich i małomiasteczkowych, dzięki edukacji może zostać naukowcem, zająć się pracą naukową, prowadzić ciekawe badania a nawet dokonać ważnych odkryć.

Naukowiec nie musi kojarzyć się nam z osobą tajemniczą, niedostępną, dziwaczną czy szaloną. Wiedza naukowa może być postrzegana jako sposób rozwiązywania codziennych problemów oraz sposób zaspokajania ludzkiej ciekawości.

Muzeum Nauki cz. 4. Wspominając Olsztyńskie Dni Nauki 2006 i Uniwersytet Młodego Odkrywcy

sczachor

Obraz1W 2006 po raz czwarty we wrześniu UWM włączył się do ogólnopolskiego „pikniku naukowego”. Celem Olsztyńskich Dni Nauki 2006 była przede wszystkim popularyzacja badań i otwarcie uniwersyteckich laboratoriów dla przeciętnego zjadacza chleba. Wynikami badań zainteresowani są nie tylko studenci, przygotowujący się do egzaminów i przyszłej pracy. Ciekawość świata jest cechą każdego wieku.

Olsztyńscy naukowcy wraz z współpracującymi instytucjami w dniu 16 września zaprosili na otwarte wykłady, pokazy, eksperymenty, diagnozy i wycieczki, nie tylko w Olsztynie ale i w Ełku, Bałdach, Łajsie. Uniwersytecki kampus w Kortowie licznie odwiedziła młodzież szkolna. Była to okazja aby nie tylko podejrzeć tajniki nauki, ale i możliwość skonfrontowania własnych wyobrażeń ze specyfiką danej dyscypliny. Z pewnością wiedza ta pomogła wybrać im odpowiedni kierunek studiów w przyszłości.

W 2006 roku oferta była stosunkowo bogata (biorąc pod uwagę przeszłość a nie teraźniejszość, bo obecne Olsztyńskie Dniu Nauki i Sztuki są organizowane ze znacznie większym rozmachem i udziałem pracowników UWM). Obejmowała tematy humanistyczne z językiem polskim i migowym czy tradycje wielokulturowości naszego regionu. Uczestniczyć można było w przyrodniczym poznawaniu świata na poziomie molekularnym zarówno w aspekcie chemicznym jak i genetycznym, poziomie osobniczym i gatunkowym (grzyby, bezkręgowce wodne, ryby), na poziomie ekosystemu i krajobrazu, jak i w największym wymiarze kosmicznym (z obserwacjami astronomicznymi). W tych ostatnich, gdyby mógł, z pewnością uczestniczyłby Mikołaj Kopernik. Chociaż z uwagi na wszechstronność zainteresowań naszego znakomitego olsztynianina, zapewne zainteresowałby się także różnymi aspektami medycznymi. W czasie tamtych Olsztyńskich Dni Nauki można było zapoznać się z grzybami chorobotwórczymi, kapeluszowymi grzybami trującymi, barwnikami w pożywieniu i ich wpływem na nasze zdrowie, inżynierią tkankową jako metodą poprawiania zdrowia i urody, przebadać się pod kątem otyłości i osteoporozy. Nie zabrakło prezentacji różnorodnych wynalazków i urządzeń przydatnych w domu i gospodarce. Wiele prezentacji dotyczyło badań czystości środowiska: powietrza, wody, gleby jak i metod oczyszczania ścieków czy kształtowania krajobrazu. Można było także zapoznać się z metodami produkcji żywności. Nie zabrakło i oferty dla hobbystów – wędkarzy, miłośników domowych czworonogów i miłośników przydomowych „ogrodów” wodnych.

Dni Nauki 2006 w znaczny sposób „wyszły” poza uniwersyteckie miasteczko. Nie tylko za przyczyną organizowanych imprez na Starym Mieście, w planetarium czy Ełku i Bałdach. Przede wszystkim za sprawą dobrej współpracy z regionalnymi mediami. Liczne audycje radiowe, telewizyjne czy artykuły w prasie był „oczami i uszami” tych mieszkańców regionu, którzy nie mogli wybrać się do Kortowa.

Olsztyńskie Dni Nauki 2006 nie skończyły się we wrześniu. Kolejne imprezy odbywały się jeszcze w połowie października. Po dziesięciu latach w Kortowie niemalże cały rok odbywają się  różnego typu wykłady otwarte, pikniki naukowe, spotkania. Edukacja pozaformalna i popularyzacja wiedzy stały się mocną stroną UWM, czego ukoronowaniem są liczne nagrody za popularyzację nauki i organizację Olsztyńskich Dni Nauki i Sztuki. Moim zdaniem nie jest to epizod ale trwały trend, nawiązujący do tego, co dzieje się w edukacji światowej.

W 2006 roku pisałem, że Uniwersytet będzie w znacznym stopniu „otwarty” przez cały rok. Nie tylko za pośrednictwem mediów, ale także poprzez różnorodne imprezy, organizowane przez studentów i pracowników w różnych zakątkach Warmii i Mazur. Jest to wypełnianie misji uniwersytetu, udostępniającego najnowszą wiedzę naukową nie tylko studiującym żakom. Po 11 latach mogę powiedzieć, że miałem pełną rację. Uniwersytet jest coraz bardziej otwarty na wszystkich wydziałach. Dni Nauki nie tylko się rozrosły, ale pojawiły się także inne pikniki naukowe: Europejska Noc Naukowców, Noc Biologów, Dzień Fascynujących Roślin, Czwartki z Humanistyką, Olsztyńska Wystawa Dalii, różnorodne wykłady otwarte i wizyty z wykładami w szkołach całego regionu. A teraz aż trzy projekty realizowane w ramach Uniwersytetu Młodego Odkrywcy (czwarty w Elblągu)

Zamieszczone logo powstało na potrzeby jednego z pierwszych (koordynowanych przeze mnie) Olsztyńskich Dni Nauki i założonego wtedy bloga. Dziś służy kawiarni naukowej (uruchomionej na blogu w 2009 roku) Collegium Copernicanum,. Warmińsko-Mazurski  Uniwersytet Młodego Odkrywcy jest jednym z wielu logicznych kroków tego procesu. Uczymy się cały czas.

Narysować poradnik pisania prac dyplomowych

sczachor

Seminarium_komisja_i_Umiejtnoci_i_kompetencje_XXI_w

Prawie 20 lat temu napisałem pierwszy poradnik o pisaniu pracy magisterskiej. Już wtedy miał nietypową formę zeszytu do ćwiczeń. Przez kilka kolejnych lat aktualizowałem i uzupełniałem. Ale świat zmienił się tak bardzo, że zachodzi pilna konieczność głebszej aktualizacji. I nie chodzi tylko o sam fakt dwustopniowych studiów (licencjat i magisterium).

Tym razem postanowiłem ... narysować poradnik. A przynajmniej w dużym stopniu wykorzystać myślenie wizualne. Jednym z celów jest również to, bym sam się nauczył ryślenia. A najlepszą formą uczenia się jest uczenie się aktywne. I zastosowanie w praktyce. Chce także sprawdzić, czy można napisać inaczej, porcjami i z "hipertekstem", czyli w formie bloga-strony. I czy w takiej formie będzie to dzieło użyteczne.

Zatem zacząłem pisać internetowy poradnik pisania prac dyplomowych: http://pisanie-pracy.blogspot.com/

 

Mile widziane wszelkie uwagi i komentarze. Wtedy poradnik powstanie w dialogu a ostateczny kształt zależeć będzie od czytelników dyskutujących, także krytycznie.

Manuśle w roli konspektu czyli jak wykorzystać rękodzieło w referowaniu

sczachor

lapbook_nalewkaLapbook, zwany rękosięgą czy manuślą (czytaj więcej na ten temat ), jest formą notowania dla samego siebie. Graficzną, wycinankową i składankową (origami) formą zapisywania własnych myśli. Jest formą notowania i przypominania sobie treści.

Wygodne narzędzie do powtórzeń materiału przed egzaminem. łatwo można modyfikować, uzupełniać i rearanżować cały scenariusz i kolejność. To taka trochę rozbudowana mapa myśli (mind mapping). 

Ale może być także konspektem własnego wystąpienia (referatu), przygotowania CV przed rozmową kwalifikacyjną lub formą prezentacji pomysłu naukowego czy biznesowego, pokazywanego w czasie kuluarowej, kameralnej rozmowy.

Nie wymaga prądu, elektroniki i jest zaskakującym rękodziełem. Póki się za nadto nie upowszechni (a nie będzie łatwo, bo wymaga pracy, więc nie wszyscy się zdecydują) daje przewagę oryginalności, innowacyjności i kreatywności.

Dla mnie jest poszukiwaniem nowych form dydaktycznych. By dydaktyka akademicka nie była nudna, by przy okazji uczyła nowych a przydatnych rzeczy i by odkrywała nowe środowisko edukacyjne czasów trzeciej rewolucji technologicznej. 

Ta rewolucja zmienia wiele. Nie tylko gospodarkę (tworząc m.in. prosumentów), nie tylko komunikację i relacje międzyludzkie, ale i współczesną szkołę każdego poziomu (czytaj: nauczeństwo). A na uniwersytecie (i środowisku akademickim) spoczywa obowiązek intensywnego poszukiwania, eksperymentowania, przemyślenia i refleksji oraz upowszechniania tak wytworzonej wiedzy i umiejętności. Więc staram się z tego obowiązku wywiązać. 

Że są różne błędy (np. techniczne w przygotowaniu poniższego filmiku)? Nie bójmy się błędów. Cała nauka opiera się na błędach, nieustannie poprawianych. Błędy można poprawić, a niewykorzystanych prób już nie. Czasu się nie cofnie. 

Kiedyś, (20-30 lat temu) przygotowywałem do zajęć, jako pomoce dydaktyczne, foliogramy (potem prezentacje w Power Poicie), kserokopie z różnymi zadaniami czy testami, proste gry symulacyjne. No i oczywiście wyłączcie dla zajęć biologicznych, ekologicznych czy hydrobiologicznych pomoce naukowe (preparaty do obejrzenia, okazy żywe i zakonserwowane na zajęcia, klucze do oznaczania). Te ostatnie pozostały niezmienne, bo biologia jako zjawisko pozostaje taka sama. Zmieniają się natomiast te tradycyjne pomoce dydaktyczne: do zajęć przygotowuję wpisy na blogu (wiadomości dodatkowe), grywalizuję zajęcia, przygotowuję filmiki dla uzupełnienia wykładów, uczę się współpracy w chmurze i wykorzystania internetu (w tym prostych narzędzi mobilnych). Tempo zmian w czasach trzeciej rewolucji technologicznej jest tak duże, że nie nadążam. Ale się nie poddaję. Mam nadzieję że z czasem nabiorę większej wprawy w kręceniu krótkich filmików dydaktycznych i ich technicznej obróbce. 

Prawdą jest, że skazani jesteśmy na edukację ustawiczną. I nie ma stanowisk i miejsc pracy od tego obowiązku "chronionych". Taka to specyfika czasów przełomu... Nie tylko studenci muszę się uczyć. Umiejętność uczenia się jest chyba obecnie kompetencja kluczową.

Czego uczy się człowiek XXI wieku ? Cz. 3

sczachor

Czego_uczy_si_czowiek_XXI_wiekuPrawie miesiąc temu zacząłem przygotowywać wykład (czytaj więcej) na inaugurację nowego projektu Uniwersytetu Dzieci - "Nauka do kwadratu". Wykład jest otwarty i każdy może przyjść, zwłaszcza gimnazjaliści, bo to oni są głównym adresatem (sobota, 25 lutego, godz. 11.30-12.30, Biblioteka Uniwersytecka, Olsztyn, Kortowo, sala 306).

Przy okazji wykonuję swoisty eksperyment. Celem jest rozpoznanie współczesnego środowiska edukacyjnego, krystalizującego się w czasach trzeciej rewolucji technologicznej. Poszukiwania nowego modelu edukacji trwają już od dłuższego czasu w różnych miejscach. Niewątpliwie liderem w Polsce jest Centrum Nauki Kopernik, ale i w Olsztynie sporo się dzieje. Aż trzy projekty rozpoczynają się w ramach ministerialnego programu Uniwersytet Młodego Odkrywcy. To kolejny krok w rozwoju edukacji pozaformalnej, realizowanej przez moje środowisko uniwersyteckie. 

Ale wrócę jeszcze do swojego eksperymentu (na sobie i na słuchaczach). Po różnych rozważaniach na temat jak i gdzie się współcześnie uczymy, i po wymyśleniu narzędzi, kompatybilnych do takiego wyobrażenia współczesnego środowiska edukacyjnego, pora na sprawdzenie czy i jak to działa. Równocześnie pomysły te sprawdzam na zajęciach ze studentami już od poniedziałku (bo zaczął się nowy semestr). W naukach empirycznych to doświadczanie (eksperyment) weryfikuje hipotezy. Za jakiś czas opowiem co i jak się udało. Bogatszy o doświadczenie zapewne coś zmodyfikuję. Ale co kilka głów to nie jedna. Liczę na komentarze innych edukatorów, nie tylko z uniwersyteckich sal. 

Czytaj więcej:

A niżej prawie ostatni puzzel, układający się w całość wykładu. Wykładu wykorzystującego zarówno nowe technologie i jak i internetowe środki komunikacji.

Ruszył Warmińsko-Mazurski Uniwersytet Młodego Odkrywcy

sczachor

autobusW sobotę zainaugurowaliśmy nowy projekt - Warmińsko-Mazurski Uniwersytet Młodego Odkrywcy. Aula była wypełniona po brzegi. Przybyło ponad 230 dzieci z rodzicami.

Zasadniczym celem projektu jest popularyzacja wiedzy przyrodniczej i budowanie kapitału naukowego wśród młodzieży z woj. warmińsko-mazurskiego oraz wzmocnienie istniejących (i powołanie nowych) Klubów Młodego Odkrywcy, poprzez bliski i bezpośredni kontakt z naukowcami i udział w zajęciach, odbywających się w laboratoriach uniwersyteckich. Drugim istotnym celem będzie również wypracowanie modelu trwałej współpracy naukowców z UWM z młodzieżą szkolną, a w efekcie nauczycielami, wokół Klubów Młodego Odkrywcy oraz znaczące wzmocnienie istniejącej już sieci Klubów Młodego Odkrywcy w woj. warmińsko-mazurskim. Wszyscy się będziemy uczuli. Ale uniwersytet to dobre miejsce na eksperymenty, w tym edukacyjne. 

Zajęcia adresowane są do uczniów ze szkoły podstawowej i gimnazjum (wiek 6-16 lat), głównie z okolic Olsztyna (szkoły wiejskie i z małych miejscowości). Środowiska te są defaworyzowane w dostępie do ośrodków naukowych i mają mniejsze możliwości spotkania naukowców (wyobrażenia o nauce i pracy naukowców opierają się głownie o stereotypy telewizyjne i popkulturowe). Wielu przyjechało z daleka (nawet ponad 100 km). To duży wysiłek dla szkół, nauczycieli i rodziców. Widać jednak potrzebę i radość. 

Więcej o projekcie i przedsięwzięciach: http://uniwersytetmo.blogspot.com/

recenzja

Myryśka i Ryśnotek czyli o tym czy kobieta może być ojcem

sczachor

myryskaPytanie wydaje się być absurdalne. Ale okazuje się, że kobieta może być ojcem i to na dwa sposoby. Jeden dotyczy inspiracji, drugi czystej biologii.

Zacznę od sprawy łatwiejszej. Chodzi o inspirację a więc ojcostwo w przenośni. Inspiracja nie ma płci i ograniczeń. W czasie niedawno odbytego webinarium z Super Belframi pani Agata Baj pokazywała ćwiczenia w myślografii. Opowiadała także o bohaterze i opowieści. I ja ćwiczyłem rysunki. Tak powstała myszka, widoczna na załączonym rysunku.

Skoro jest już bohater, to teraz łatwiej będzie o historie-opowieści (liczę, że powstaną niebawem). Bohaterka, myszka laboratoryjna, szara niepozorna a jednak niezwykle ważna, powinna mieć imię. Po krótkiej dyskusji z innymi uczestnikami webinarium wymyśliłem Myryśkę - Maryśkę myślograficzną, Dla towarzystwa pojawił się także Ryśnotek (od ryślenia, rysujący Rysiek).I tak Agata Baj została ojcem... duchowym

Teraz sprawa mocno trudniejsza, biologiczna. Przynajmniej do niedawna kategorycznie byśmy odpowiedzieli, że kobieta nie może być ojcem. Ale w biologii różne cuda się dzieją. Niektóre gatunki w ciągu życia zmieniają płeć. Inne są obojnakami. No ale człowiek?

Za sprawą zapłodnienia in vitro i współczesnej medycyny staje się to możliwe. Dziecko może mieć troje rodziców a babcia może urodzić własną wnuczkę. Niedawno urodziło się dziecko poczęte z użyciem mitochondriów od „trzeciej matki”. Mitochondria dziedziczą się tylko w linii matczynej, bo plemniki nie posiadają mitochodnriów. A co zrobić w przypadku jakiegoś defektu z mitochondriami? Naukowcy przenieśli jądro komórkowe z jajeczka chorej matki do komórki dawczyni, pozbawionej jądra komórkowego ale za to ze zdrowymi mitochondriami w cytoplazmie. Podział na komórki żeńskie i męskie jest umowny i wynika ze zróżnicowania gamet: większe i mniej ruchliwe określa się żeńskimi a mniejsze i bardziej ruchliwe - męskimi. W takim rozumieniu same jądro komórkowe jest małe, w porównaniu do całej komórki. Dziecko więc miałoby dwóch tatusiów i jedna mamę. Wobec postępów współczesnej nauki niektóre dawne słowa tracą swoje znaczenie i sens. Musimy wymyślać nowe. Bo są rzeczy, które się nawet filozofom nie śniły.

A tymczasem do życia weszły dwa neologizmy, dotyczące myślenia wizualnego: myślografia i ryślenie. Jak poćwiczę, to Myryśka i Ryśnotek, więcej wam rysunkami opowiedzą.

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci