Menu

profesorskie gadanie

Nowy adres bloga https:profesorskiegadanie.blogspot.com

spotkania

O prelegencie na konferencji

sczachor

wykad_w_lamkowieWygłaszanie referatów w czasie konferencji to codzienność pracownika naukowego. Po latach praktyki i przemyśleń uświadomiłem sobie, że prelegent na konferencji ma wygłosić ciekawą (zajmująca, intrygującą, inspirującą) opowieść z zakresu literatury faktu. Nie tylko przekazać nowe i wartościowe informacje ale także opowiedzieć ciekawą historię. Wtedy chce się słuchać. Zwłaszcza teraz, w epoce łatwego dostępu do informacji.

Opowiadający (referujący, mówiący, wykładający), także w gremiach naukowych, jest w centrum społecznej uwagi. Przez moment stoi wyżej w hierarchii społecznej. Dlatego zdarzają się uszczypliwe uwagi i ataki słowne na prelegenta. Niektórzy starają się wykazać błędy, złośliwie coś skomentować a nie tylko dociekać prawdy i sensu. Czasem na siłę sami chcą zabrać głos by "zaistnieć" (być w roli prelegenta).  W polskich gremiach naukowych doświadczyłem tego i obserwowałem wielokrotnie. Teraz dopiero w pełni to zrozumiałem.

Zrozumiałem także, że konferencje naukowe, wykłady i referaty to element komunikacji społecznej, uzależnionej od naszych ewolucyjnie ukształtowanych predyspozycji biologicznych i kulturowych. Zrozumiałem dzięki kilku fascynującym i pięknie napisanym książkom naukowców-przyrodników (biologów, antropologów itd.). Piękna może być nie tylko literatura (czyli fikcji, kreacji) ale i literatura faktu. Czyli przekaz naukowy i popularnonaukowy. To taka mała dygresja do tzw. trzeciej kultury.

Literatura faktu też może być ciekawie opowiadana i spisywana. Wymaga to podniesienia kompetencji w komunikacji międzyludzkiej wśród pracowników naukowych. Ale dzięki temu nauki przyrodnicze, jej osiągnięcia, lepiej i pełniej przebijają się do kultury i świadomości społecznej. Świat i nasza wiedza o nim zbyt szybko się zmienia by zdać się tylko na tradycyjnych pośredników w objaśnianiu sensu odkryć przyrodniczych. Tak rodzi się „trzecia kultura” już od połowu wieku XX. Teraz jakby te procesy nabrały przyspieszenia. Być może dlatego, że nowe technologie dały nam zupełnie nowe możliwości. Przyrodnicy od szkiełka i oka nie są w gorszej pozycji niż humaniści, którzy tradycyjnie, przez "zasiedzenie", jak i na skutek lepszego przygotowania do pięknego mówienia i pisania, brylowali od wieków na kulturowych "salonach". Być może nawet przyrodnicy łatwiej radzą sobie z nowymi formami: referatem multimedialnym z pokazywanymi obrazami, animacjami, filmami (a nie tylko odczyt z kartki). Radzą sobie coraz lepiej także z pisaniem w mediach społecznościowych.

Na zdjęciu wyżej wykład w Lamkowie, w kościele. Miejsce nietypowe. Działo się to w czasie szkolnego pikniku naukowego a kościół dysponował największą salą, a więc najwygodniejszą. Cieszy taka dobra współpraca parafii, szkoły i… uczelni wyższej. Bo Lamkowo to mała wioska daleko od szosy (brak komunikacji publicznej upośledza i wyklucza całą społeczność – mieszkańcom trudniej dostać się do pracy a młodzieży do szkół i edukacji).

Poprzez wykłady w nietypowych (niestandardowych) miejscach łatwiej mi było zrozumieć, że każdy referat powinien być ciekawie opowiedzianą historią z zakresu literatury faktu, dostosowaną do poziomu odbiorcy. To nie rzutnik, komputer czy inne rytualne wodotryski są ważne, lecz opowieść dostosowana do kontekstu miejsca, sytuacji i odbiorcy

 

ps. wpis zacząłem tworzyć wczoraj... dla Telewizji Kopernik, bo akurat byli, pytali o edukację i Wielkie Jeziora Mazurskie i potrzebowali ujęcia z pisania bloga... więc zacząłem. A potem na spokojnie dokończyłem w domu. 

Poeci w czasach smartfonów i epoce esemesów

sczachor

25442770_10213475154106625_6703098992272544947_nNajpierw ludzie nauczyli się mówić. Było to jakieś kilkadziesiąt tysięcy lat temu. Albo trochę wcześniej. A zaraz potem narodziła się poezja, jako jedna z form opowieści. Poezja kształtowała się jakieś kilkadziesiąt tysięcy lat. Trwała i się rozwijała wraz z coraz większymi umiejętnościami językowymi.

Pierwszy kryzys przyszedł, gdy ludzie wynaleźli pismo. Ale poezja przetrwała, zmieniona ale jednak przetrwała. A czy poezja i poeci przetrwają w czasach smarftonów? Chyba tak, bo spotkałem w pałacu w Rudnie (gmina Kołbiel) poetę piszącego wiersze na smarfonie. I czytającego je z telefonicznego ekranu. Kartka papieru nie jest potrzebna. Zapewne nie jest jedynym tego rodzaju poetą w czasach esemesów i mobilnego internetu.

Dlaczego w ogóle powstała poezja? Chyba z dwóch powód: piękna języka i potrzeby zapamiętania. Najprawdopodobniej główną funkcją języka ludzkiego było budowanie więzi, swoiste iskanie na odległość. Ale na pewno ważną jego funkcją było też przekazywanie treści i informacji.

Już od swojego zarania człowiek lubił opowieści. Słuchać i opowiadać. Oprócz pieśni, opowieści, mitów, legend, sag itd. była poezja. Jak już powstał język (mowa) to uwidoczniła się niespodziewana cecha języka – piękno słów i budowanych zdań (nie wynika z merytorycznej treści czy przekazywanej informacji). Nie tylko wartość informacyjna ale i piękno (dobra komunikacja wymaga także i estetycznego piękna). To chyba był pierwszy powód powstania poezji. A drugi? Pamięć. Bo jak zapamiętać piękno słów i dłuższą opowieść? Tak narodził się rytm i rym (w pieśniach pamięć wspomagana była muzyką) – technika zapamiętywania.

Przez tysiąclecia istniała tylko poezja mówiona. Deklamowana, wypowiadana. Rym i rym służył zapamiętaniu. Trzeba było ułożyć piękne wiersze lub słuchając zapamiętać je od innych. A potem samemu deklamować. Była poezja intymna by pięknymi strofami uwodzić i miłość rozpalać. W wiadomym celu. Ale była i poezja towarzyska – by bawić zebranych, dawać rozrywkę, uczyć, przekazywać wartości. Poezja kameralna, poezja biesiadna i poezja wzniosła, plemienna. Zapamiętaliśmy tylko to co najpiękniejsze i najwartościowsze. Miliony innych fraszek, wierszy i poematów przeminęło.

Kiedy powstało pismo, to na początku było ono jedynie dodatkowym sposobem zapamiętania wiersza, poematu itd. Zapisać by odczytać. Pismo jako dodatkowa pamięć zewnętrzna. W tych czasach literatura (coś, składającego się z liter zapisanych) wiernie naśladowała kulturę mówioną. W poezji dalej był rym i rytm. Bo głównie poezja była wypowiadana. Z czasem zaczęliśmy wiersze czytać. I to był pierwszy cios dla poezji. Stała się niszowa.

Literatura sama siebie odkrywała i niejako wyzwoliła się spod szablonu kultury mówionej. Gdy wynaleziono druk i słowo pisane stało się tanie i powszechne, poezja zaczęła tracić rym i rytm. Bo już nie służyły zapamiętaniu. Wszak było już zapisane. Poeci zaczęli pisać wiersze dla ich graficznej i literalnej urody. Ale to piękno trzeba zobaczyć a nie wysłuchać. Bo nie słychać – tylko widać.

Pismo mocno zaszkodziło poezji. Ale ona przetrwała, zmieniona: pisana i czytana a nie zapamiętywana i wygłaszana. Wiersze czytane brzmią zazwyczaj gorzej niż te same wypowiadane z pamięci. Tylko nieliczni potrafią dobrze i przekonująco czytać na głos.

A teraz nastał czas elektronicznych ekranów, smartfonów i tabletów. Ponoć mniej czytamy. Przynajmniej mniej słów zapisywanych na papierze. O wiele łatwiej przesłać dźwięk, obraz i mimikę twarzy niż tylko same słowa. Dzięki smartfonom zaczynamy więcej mówić… niż pisać. To w jakimś sensie powrót do przeszłości. A czy w tych czasach przetrwa poezja?

Na grudniowym spotkaniu w pałacu w Rudnie spotkałem poetę, który pisze swoje wiersze na smarfonie i czyta je z ekranu telefonu. Bez pośrednictwa odręcznego pisma czy pisana na maszynie lub komputerowej klawiaturze. Jak widać poezja może istnieć bez drukowanych tomików wierszy.

Narzekamy na epokę elektronicznych gadżetów, że powodują spadek czytelnictwa. Chyba tak nie jest, bo piszemy dużo więcej, tyle tylko że wypowiedzi są inne. Zazwyczaj są to krótkie formy w postaci esemesów czy rymowanych życzeń świątecznych. Tak jak kiedyś fraszki, służą rozrywce i utrzymywaniu więzi.

Najpierw jest pomysł i sens wypowiedzi. Potem ubieramy te treść w piękną formę. Szukamy słów, które będą wywoływania niebanalne skojarzenia i układały się w piękne zdania. Ma być z sensem i pięknie (nie zawsze się udaje). 

W epoce pisma drukowanego poezja była limitowana. Autorzy skupiali się wokół wydawnictw lub czasopism. Nie dla każdego było miejsce. Nobilitacją było drukowanie w czasopismach lub tomikach wierszy. A czy obecnie zwykły lekarz może być poetą? Czy może pisać wiersze? Może. Druk jest tani, więc może sam wydawać swoje tomiki wierszy. A jeszcze łatwiej umieszczać je w internecie, wysyłać pocztą elektroniczną czy esemesami. Skoro nie potrafimy zapamiętywać tak jak nasi przodkowie, to możemy zapisywać w swoich tabletach i telefonach. I za ich pośrednictwem łatwo upowszechniać. Bo sensem poezji jest komunikacja: albo wypowiadaniem albo zapisywaniem na papierze, albo zapisywaniem na elektronicznych kartach pamięci. Mówimy, drukujemy, esemesujemy. Komunikujemy się.

Wydawało mi się, że poezja jest przeżytkiem… w czasach powszechnego słowa drukowanego. Ale skoro wiersze funkcjonują w smarfonach, to najpewniej poezja przetrwa . Na pewno lepiej poezji się słucha niż ją czyta. I do tego elektronika się bardziej nadaje niż zadrukowany papier.

Dlaczego przetrwa? Bo układanie wierszy daje poczucie sprawstwa. Tworzymy piękno i pokazujemy je innym. Sprawstwo i budowanie więzi międzyludzkich. Poezja więc przetrwa. I będzie popularna, zejdzie pod „strzechy” (raczej pod tabletowe ekrany). Nie wszystko musi być ponadczasowe. Wystarczy, że będzie nasze.

 

O ocenianiu stopniami i opisowo – przykład gazetowej ankiety i testu komputerowego

sczachor

1ktoryzmotylipiszczytrabiSkąd oni wiedzieli? To była pierwsza myśl, gdy nauczyciele, na wykładzie w trakcie konferencji metodycznej udzielili odpowiedzi na pytanie o motyla wydającego dźwięki. To był szybki test z wykorzystaniem telefonu komórkowego i mobilnego Internetu. (zobacz cały wykład, z małymi skrótami). Zabawa interaktywna, celem której było pokazanie, że można w szkole wykorzystywać edukacyjnie smartfony. Ale wrócę do pytania, które wcale nie było łatwe. Co oznacza ten wynik z wyraźnie dominującymi poprawnymi odpowiedziami? Czy nauczyciele rzeczywiście znali właściwą odpowiedź? Skąd wiedzieli o takiej niszowej informacji? A może były to w jakiejś części strzały w ciemno i sugerowanie się nazwą? Tego, niestety, prosty test i ocena cyfrowa nie są w stanie wyjaśnić. Do tego potrzebna byłaby dyskusja z zainteresowanymi (zapraszam do zamieszczania uwag w komentarzach pod niniejszym wpisem na blogu).

A przecież od szkół i nauczycieli oczekujemy prostych, cyfrowych ocen. Skoro skala jest od 1 do 6, to bardzo szybko otrzymujemy odpowiedź, jak jest: dobrze, celująco, dostatecznie itd. Szybko ale mało precyzyjnie. Co innego w ocenie opisowej. Tam jest dużo konkretów. Tyle, że nie wystarczy rzut oka. Trzeba przeczytać i pomyśleć. Przyzwyczajenie do ocen cyfrowych pozostaje na długo, po opuszczeniu szkolnych ław.

Kilka dni temu otrzymałem od pana redaktora z Gazety prośbę o udzielenie odpowiedzi na temat miasta (zobacz rezultaty). Zadanie okazało się prostsze niż myślałem. Była to bowiem ankieta z odpowiedziami w formie oceny szkolnej od 1 do 6. Można było wypełnić szybko lub z zastanowieniem a więc znacznie bardziej pracowicie i czasochłonnie. Jakkolwiek by nie postąpić, to odbiorca i tak nie widzi czy szybko, na zasadzie wrażeń, czy po długiej analizie. Ma przed sobą same cyfry. O, przepraszam, oceny. Tak jak w szkole. I co może pomyśleć? Jak odcyfrować? Jakie wyciągnąć wnioski?

Ocena jednej osoby lepsza byłaby, gdyby była kompletna i opisowa. Bo wtedy zawierałaby wszelkie niuanse i niestandardowe podejście. Ale gdy takich ocen jest więcej, to analiza wszystkich, gdy każda inaczej wygląda, byłaby bardzo trudna. Cyfry o wiele łatwiej się sumuje i wyciąga wartość średnią. Lub stosuje inne statystyki. Powstaje wynik zbiorczy. Można na jego podstawie coś interpretować i wyciągać kolejne wnioski. Ale jak blisko lub daleko będą od tych indywidualnych ocen-interpretacji?

Tę trudną sytuację dobrze opisuje stara anegdota, że ze statystyką jest jak z dziewczyną w bikini – niby cała roznegliżowana ale i tak to, co najważniejsze jest zakryte. Bo co oznacza na przykład ocena 4 w kategorii „dobre wykształcenie” (w odniesieniu do Olsztyna)? Czy ankietowani mieli na myśli szkoły podstawowe, szkoły średnie, zawodowe czy uczelnie wyższe? A może wszystko łącznie? I czy teraz wypominać uniwersytetowi niezadowalający poziom kształcenia czy też odnosić do szkolnictwa podstawowego? Pomijając fakt, że jest to jedynie odczucie kilku-kilkunastu osób a nie analiza efektów kształcenia itp.

Oceny cyfrowe łatwo wystawić, nieco trudniej jest je uzasadnić czy zinterpretować. Maniera ta od jakiegoś czasu utrwaliła się w recenzjach prac naukowych, wysyłanych do redakcji czasopism naukowych. Pozwala podjąć decyzję redaktorowi czy przyjąć pracę czy odrzucić. Szybkość przy nadmiarze dopływających informacji jest na pewno niezbędna. Szybko nie znaczy dobrze (trafnie).

Wystawienie oceny opisowej zajmuje nauczycielowi dużo więcej czasu. Ale jest jednocześnie dobrą informacją zwrotną dla samego zainteresowanego. Konkretną i zindywidualizowaną. Pozwala dostrzec nieszablonowe mocne strony i obszary, w których warto popracować (i co konkretnie poprawić). Bo jeśli jest ocena 4, to znaczy, że mogłoby być lepiej. Ale co konkretnie? Mniej lepiej niż przy ocenie 3 a więcej niż przy 5? A może odwrotnie. Na różne sposoby w edukacji próbuje się odchodzić od stosowania ocen cyfrowych na rzecz opisowych. Trudna to jednak droga. I nie zawsze możliwa. Czasem chcemy ustandaryzowanych liczb by można je było łącznie analizować statystycznie (to interesuje nie ucznia a organ zwierzchni). Bo dla kogo innego są oceny opisowe, a dla kogo innego cyfrowe. Szkoda, że czasem o tym zapominamy.

Ja pozostanę z niepewności skąd tak wielu nauczycieli wiedziało, że zmierzchnica trupia główka wydaje dźwięki. Czytali mojego bloga (kilka razy pisałem)? Brali udział w poprzedniej Nocy Biologów (była bohaterem gry edykacyjnej)? A może ich wiedza przyrodnicza jest większa niż skłonni jesteśmy przyznać? Ciekawy problem, wynikający z prostego testu, efektem którego były liczby. Bo może liczby inspirują do przemyśleń?

Prowadzenie przyrodniczych obserwacji w terenie - materiały dla nauczycieli

sczachor

2czegochcesienauczycteraz

25 listopada 2017 r, na zaproszenie Fundacji Uniwersytet Dzieci, uczestniczyłem w konferencji metodycznej dla nauczycieli pt. "Jak realizować ciekawe lekcje przyrodnicze w szkole i w terenie? Konferencja dla nauczycieli szkół podstawowych." Wygłosiłem wykład pt. "Jaka jest rola bezpośredniego kontaktu z przyrodą w kształtowaniu postaw ekologicznych? Prowadzenie przyrodniczych obserwacji w terenie" (niżej slajdy z wykładu w formie prezentacji, a tu zapowiedź). Niniejszy tekst jest spełnieniem obietnicy, danej nauczycielom - przedstawiam materiały uzupełniające do wykładu.

Nie wszystko da się zanotować, nawet wykorzystując telefon komórkowy jako aparat fotograficzny. Zdjęcie jako notatka? Też tak robię. Ale można jeszcze więcej. Można więc wykorzystywać technologie informatyczne do uzupełnienia. Na wykładzie przede wszystkim słuchać a potem i tak pełne notatki się otrzyma. Nie ma więc niepokoju, że coś umknie. Teraz można przypomnieć sobie i... w komentarzach zamieścić swoje refleksje, uwagi i pytania. Dyskusja może toczyć się  daleko od sali wykładowej, daleko czasowo i przestrzennie. Nowe technologie mają swoje dobre strony.

U góry grafika przedstawiająca oczekiwania nauczycieli na początku konferencji. Czy udało się te oczekiwania spełnić? Może jakaś ewaluacja, np. w formie komentarzy do mnie dotrze, Fundacja rozdała anonimowe ankiety, ale wyników tej ewaluacji nie znam. Jeszcze.

Oglądanie samych slajdów, gdy nie było się na wykładzie, jest jak oglądanie filmu bez dźwięku. Fragmentaryczny odbiór informacji. Staram się zamieszczać w prezentacjach jak najmniej tekstu. Bo prezentacja jest tylko pomocą do opowieści. Ale osoby, które były, przypomną sobie treść. Jeśli ktoś nie zanotował jakichś fragmentów, to teraz na spokojnie zapisze, sprawdzi, doszuka. Uzupełniająco dodałem kilka slajdów z tekstem (nie było ich na wykładzie). Przy okazji sam przypomniałem sobie o programie, umożliwiającym umieszczenie prezentacji, by można było ją umieścić na stornie (czy blogu). Zatem i ja korzystam. Uczę się ze światem a nie tylko uczę o tym świecie (to sparafrazowane nawiązanie do niektórych slajdów z wykładu).

Obiecałem dodatkowe linki. Oto one:

Najważniejsze przesłanie z wykładu:

  1. Zaciekawienie (najpierw nauczyciela, potem ucznia)
  2. Metoda naukowa (jako sposób poznawania świata i weryfikowania informacji)
  3. Wsparcie (metodyczne dla nauczycieli)

Nad tym ostatnim na uniwersytecie pracujemy, by poszerzać możliwości. Już teraz zapraszam na Noc Biologów 2018, 12 stycznia. Program szczegółowy niebawem. Zapraszam także do zajrzenia na stronę wydziału z oferta wykładów wyjazdowych  i zajęć laboratoryjnych na uczelni: 

 
 

Turystyka jako edukacja w czasie wolnym – szlak wiedzy

sczachor

konferencja_turystyczna12 października 2017 roku odbyła się na UWM konferencja pt. Turystyka nas inspiruje – szlaki turystyczne szansą rozwoju turystyki regionalnej.  Wysłuchałem…. i się rzeczywiście zainspirowałem. Zostałem zaproszony by poprowadzić konferencję i dyskusję panelową (miałem przyjemność poprowadzić wspólnie z dr Anetą Omelan z Wydziału Nauk o Środowisku, Katedra Turystyki Rekreacji i Ekologii).

Wysłuchałem kilku ciekawych referatów i dyskusji panelowej. Być może sam bym się na tę konferencję nie wybrał, bo tematyka wydawała mi się trochę obok moich zainteresowań naukowych. A gdy czasu brakuje, z czegoś trzeba rezygnować, wybierać. Na szczęście „zostałem wywołany do tablicy”, dzięki czemu choć trochę udało się wyjść z własnej bańki informacyjnej (wybieramy to co znamy i lubimy w konsekwencji umykają nam rzeczy wartościowe, o których jeszcze nie wiemy).

Dlaczego piszę relację dopiero po miesiącu? Nazbierało mi się sporo zaległości, obiecałem relację już dawno. Szybko się myśli, ale pisze się znacznie wolniej. Łatwiej się opowiada niż układa słowa do przeczytania. Nadrabiam. Pisanie relacji to takie dodatkowe porządkowanie informacji i wrażeń, utrwalanie. A ja mam okazję powtórnie spojrzeć na Warmię i Mazury jako region przyjazny człowiekowi i dobremu życiu (zachowania prozdrowotne, dobre jedzenie, ruch itd.). Olsztyn jest miastem uniwersyteckim. Dzięki wspomnianej konferencji uświadomiłem sobie, że turystyka to edukacja w czasie wolnym. Trzeba tylko dobrze przygotować przestrzeń i środowisko edukacyjne. W całym regionie, z miasteczkami cittaslow włącznie. Refleksje pokonferencyjne dobrze wpisały mi się w rozważania o edukacji pozaformalnej i ustawicznej, ale dostrzegłem coś zupełnie nowego. Szlaki turystyczne mogą być elementami szeroko rozumianej edukacji, a ta jako element także turystyczny może wpisywać się w rozwój gospodarczy regionu (w tym w tak zwane inteligentne specjalizacje). Nie tylko centra nauki takie jak warszawskie CN Kopernik, i nie tylko w Olsztynie (także gminne, powiatowe czy mobilne). Może warto pomyśleć o połączeniu sił i stworzyć szlak wiedzy z Kopernikiem i czterema noblistami na początek?

Już w kuluarach, przed konferencją wywiązała się dyskusja o regulacjach w zawodzie przewodnika turystycznego. Pod wpływem solidnych i rzeczowych argumentów, dałem się przekonać i wycofałem ze swojego stanowiska. Pozostaje tylko problem jak połączyć typowego przewodnika turystycznego z edukatorem, wykorzystującym przestrzeń i infrastrukturę do szeroko rozumianej wielowymiarowej edukacji. Czy nauczyciel (edukator w szerszym rozumieniu) miałby jednocześnie uprawnienia przewodnickie?

Na konferencji kilkukrotnie wyartykułowano, że turystyka jest częścią gospodarki, w tym turystyka kulturowa oraz wyprawy indywidualne (dla indywidualnych turystów inaczej musi być przygotowane środowisko edukacyjne i atrakcje turystyczne). Turystyka to także podróże akademickie, etniczne, sentymentalne, kulinarne, eventowe, religijne, industrialne itd. Szerzej niż myślimy tradycyjnie o słońcu, plaży i żeglowaniu latem po jeziorach. Głównym tematem konferencji były szlaki turystyczne. Prelegenci podkreślali, że są to atrakcje, punkty usług (pierwotne i wtórne), instytucje organizujące szlak i zarządzające nim. To także centra interpretacji oraz wystawy. Rdzeń tak rozumianego szlaku jest niematerialny (kulturowa istota), otoczony jest produktem rzeczywistym i produktem poszerzonym. Szlak to sposób na dystrybucję kultury. Ale także na dobrze rozumianą edukację przyrodniczą i ekologiczną.

Istotą edukacji w turystyce jest podróżowanie w czasie wolnym, w tym ukierunkowane krajoznawstwo czy ożywianie historii. Wiąże się z tym tematyzacja turystyki kulturowej (marketing kultury), deglomeracją ruchu turystycznego (rozproszenie na prowincji, co ważne dla naszego regionu) – jadę tam, gdzie najwięcej przeżyję, znajdę doznań. Szlak to po prostu dużo skoncentrowanych elementów do przeżywania w jednym miejscu. Podróżujemy na różne sposoby, w grupach zorganizowanych, indywidualnie, samochodami, rowerami, pieszo. Dla każdej formy potrzebne są osobne pakiety – dostosowane tematycznie jak i uwzględniające możliwości mobilne. Poruszając się wolniej więcej dostrzegamy w krajobrazie. Poruszając się szybciej docieramy do bardziej rozproszonych obiektów i atrakcji turystycznych.

Najbardziej mnie zaskoczyło (a jednocześnie urzekło) wykorzystanie teorii systemów do rozważań o turystyce (planowanie, analizowanie).

Turystyka to taka forma upowszechniania wiedzy, w której edukowany nie wie (nie uświadamia sobie), że jest edukowany. To edukacja pozaformalna, która ostatnimi laty zaprząta mi głowę. Najczęściej myślimy o edukacji historycznej. Ale to tylko mały fragment. Sam we Francji widziałem szlaki o tematyce malarskiej, zarówno w mieście jak i daleko „na prowincji”. Gdyby do edukacji w czasie wolnym podejść znacznie szerzej, to być może moglibyśmy na szlakach turystycznych tworzyć…. Szlaki wiedzy. Zielona szkoła w ruchu. Niezwykle intrygujący to pomysł. Drugim tematem, jaki przychodzi na myśl, to turystyka przyrodnicza w obszarach chronionych. Dla zachowania najcenniejszych elementów chronionej przyrody trzeba ukierunkowywać turystykę. Czy do parków krajobrazowych turyści przybywają poznawać walory antropogeniczne czy przyrodnicze? Tak się przeplata nasze dziedzictwo przyrodnicze i kulturowe. Od dawna u nas funkcjonuje szlak zamków gotyckich. Ale chyba ten potencjał nie jest wykorzystany. Coś trzeba naprawić, udoskonalić, uzupełnić bo jeszcze nie działa tak jak powinien. Być może przydałyby się badania naukowe, które pozwoliłyby zdiagnozować sytuację i wypracować lepsze rozwiązania.

Szlak turystyczny to także uczestnictwo w kulturze. To co przyciąga to gwarancja autentyczności, dostępności, możliwość przeżycia indywidualnej wyprawy kulturowej i atrakcyjna forma edukacji w czasie wolnym. Czyli poza murami szkoły i w formie kształcenia ustawicznego. Przecież nowoczesna edukacja to nie tylko szkoły i nauczyciele, zamknięci w budynkach. Uczenie się w przestrzeni (dobrze zaprojektowanej pod kątem edukacyjnym) staje się na świecie coraz bardziej popularne. Tym bardziej że zapewnia kształcenie przez całe życie. Turystka to także organizowanie przestrzeni (środowiska) edukacyjnego. Do samodzielnej edukacji w dowolnym czasie. Przykład „odkrzesłowienia” szkoły.

W czasie omawianej, jednodniowej konferencji uczestnicy dyskutowali o tematyzacji szlaków, dostępności obiektów, potrzebach koordynatora szlaku. Oraz wprowadzaniu nowych form z mobilnym internetem, np. wykorzystaniem QR Kodów jako elementu wizualizacji na szlaku. Narzędziami kierowania ruchem turystycznym są także ulotki, mapy, znaki i tablice informacyjne. Turystyka to wzrost zatrudnienia, wzrost rozpoznawalności regionu i wzrost konkurencyjności. Jest elementem budowania marki regionu i wymiarem lokalnego dziedzictwa. Dla mnie nie tylko dziedzictwo kulturowe ale i przyrodnicze. Oba są dostępne i atrakcyjne przez cały rok.

Było i o Szlaku Kopernikańskim, o regionalnej trasie rowerowej, małych, lokalnych szlakach. "Cudownie. Kopernik tu mieszkał". Pogoń za Kopernikiem jako jeszcze jedna z propozycji tematycznych szlaków turystycznych. A jednocześnie edukacyjnych. Jak się okazuje, jesteśmy zagłębiem dla cittaslow. Ta sieć małych miast z dobrym życiem generuje ruch międzynarodowy. Idea narodziła się we Włoszech a Polska w liczbie miast cittaslow jest zaraz na drugim miejscu (235 miast we wszystkich krajach, w Polsce 26, z czego 20 na Warmii i Mazurach). Sieć cittaslow jest już chyba rozpoznawalną marką regionu i dziedzictwa kulturowego. Miejsce gdzie się dobrze żyje. Ruch turystyczny – ludzie i małe ojczyzny. Uczestnicy konferencji przedstawiali różne elementy turystyczne w wersji nowoczesnej: muzealnictwo, rzemiosło, stare zawody, zbiory i izby pamięci, kulinaria na szlaku, łącznie tworzy to nowoczesną gościnność. A przynajmniej może tworzyć.

Na tle tej dyskusji w mojej głowie pojawiały się skojarzenia z konektywizmem i wiedzą rozproszoną, synergią. Konferencja ta była zderzeni przemyśleń i doświadczeń teoretyków i praktyków. Uniwersytet w tym kontekście to dobre miejsce na takie interdyscyplinarne debaty.

Turystyka nas rzeczywiście inspirowała. Co uwidoczniło się w końcowej debacie panelowej. Podkreślono ekonomiczny rozwój regionu i zastosowanie teorii systemów do turystyki (bardzo mi to odpowiada). Turystyka jako edukacja pozafromalna i w czasie wolnym, a szlaki turystyczne jako tworzenie środowiska edukacyjnego. Potrzebny jest tylko jeszcze odpowiedni kapitał ludzki. I tu ponownie wracamy do uniwersytetu i jego społecznej misji w województwie warmińsko-mazurskim. Ja osobiście zainspirowany zostałem do szlaku wiedzy (dlaczego nie wykorzystać także i gamifikacji jako jednej z form tematycznego podróżowania?). Szlak wiedzy uwzględniający rekreację i zdrowie, jedzenie, ruch, aktywność, rozwój duchowy (wiedzy), doznania i jakość życia. Interdyscyplinarne podejście do turystyki i edukacji z certyfikowanymi produktami, usługami i… doznaniami.

Zaczynam dostrzegać nasz region jako potencjalnie przyjazny człowiekowi z licznymi cittaslow, wydarzeniami kulturalnymi (eventy różnotematyczne). Warmia i Mazury (w szerokim sensie, bo uwzględniające Powiśle jak i Ziemię Michałowską itd.) to sieć miejsc dobrego życia, lider w Polsce w zakresie cittaslow, gdzie widać wielokulturowość, dziedzictwo kulinarne, nowoczesne muzealnictwo, aktywne, rekonstrukcyjne.

 22310573_518896721777242_4397880137054764788_n1

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci