Menu

profesorskie gadanie

Nowy adres bloga https:profesorskiegadanie.blogspot.com

Wszystko

Borówka brunatna czyli pierwszy mieszkaniec hotelu dla pszczół samotnic

sczachor

borowkabrazowaW Dzień Dziecka i święto Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie budowaliśmy hotel dla pszczół. Pierwszym, zauważonym mieszkańcem nowo zbudowanego hotelu dla samotnej (owadziej) matki była borówka brunatna. Przynajmniej tego owada udało się zauważyć. Tak, tak, borówka to owad. A tylko przypadkiem ma nazwę taką jak czarne jagody borówkami zwanymi. Przyleciała, zobaczyła i odleciała, jeszcze w trakcie budowy (zobacz zdjęcia z akcji budowania hotelu).

Chrząszcza z rodziny kózkowatych (Cerambycidae) rozpoznałem od razu. Nie sposób pomylić tego charakterystycznego wyglądu. Ale jaki to gatunek? Zrobiłem kilka zdjęć. Umieściłem w odpowiedniej grupie na Facebooku i dość szybko Mateusz Sowiński skorygował moje przypuszczenia (wcześniej szukałem w książkach i nieco inaczej typowałem, nie jestem specjalista od chrząszczy lądowych - warto się więc konsultować a w dobie internetu jest to niezwykle łatwe). Borówka brunatna (Tetropium castaneum), odmiana barwna o zupełnie czarnym ubarwieniu. Ten sam gatunek wspomniany Mateusz Sowiński w tym samym czasie obserwował w olsztyńskim Lesie Miejskim (drugi koniec miasta), ale inną odmianę barwną. Dobra pogoda to i chrząszczom zebrało się na amory (rójkę).

Co robił chrząszcz, żywiący się drewnem, w domku dla pszczół samotnic? Niewątpliwe zwabił go zapach świeżego drewna sosnowego, z którego wykonany był stelaż. Sądząc po biologii to raczej nie osiedli się w naszym hoteliku. Borówka brunatna - Tetropium castaneum (Linnaeus, 1758) ma także inne nazwy zwyczajowe: ściga lśniąca, ściga brunatna, borówka lśniąca, dawniej zwana także bornicą (borówka i bornica to od boru).

Borówka brunatna występuje w Europie północnej i środkowej oraz na Syberii, Mongolii i Japonii. Zasiedla w Polsce lasy iglaste. Przez leśników traktowana jest jako szkodnik uszkadzający drzewa i obniżający wartość drewna technicznego. Atakuje przede wszystkim świerk oraz sosnę. Zasiedla zarówno drzewa osłabione – żywe, jak i obumierające oraz martwe. Zasiedla drzewa świeżo ścięte, powalone i złamane np. prze wiatr. Nic dziwnego, że zapach drewna sosnowego zwabił tego owada. Najczęściej gatunek spotykany jest w drzewostanach starszych: 60-100 letnich.

Dorosłe chrząszcze sa barwy brązowej, ciemnobrązowej lub czarnej, lśniące, długości 8-19 mm. Chrząszcze dorosłe (imagines) spotyka się od maja do czerwca na osłabionych lub ściętych drzewach. Świerki rosnące na zbyt wilgotnym podłożu lub uszkodzone przez wiatr, mróz czy śnieg, w krótkim czasie są "dobijane" przez borówkę brunatną (na pochyłe drzewo każda koza skacze, w tym przypadku nawet kózka sześcionoga). Larwy osiągają długoś 2,5 cm, z lekko rozszerzonymi segmentami tułowia, białe z ciemną głową. Chrząszcze dorosłe nie pobierają pokarmu. Ich jedynym zadaniem jest rozmnazanie: zapłodnienie i złożenie jaj. Zazwyczaj aktywne są o zmierzchu. Do nas borówka przyleciała w godzinach południowych. Kopulacja odbywa się na korze drzew. Jaja samica składa na dole pnia lub na strzale (tak pień nazywają leśnicy). Po kilku dniach wylęgają się larwy i zaczynają drążyć chodniki, wygryzając łyko i kambium (niewątpliwie nie służy to drzewu, zwłaszcza osłabionemu). Przed przepoczwarczeniem larwy wgryzają się głębiej, nawet do 5 cm w głąb drewna. Obniża to wartość użytkową drewna i dlatego leśnicy niechętnie patrzą na ten gatunek chrząszcza. Cykl rozwojowy trwa od roku do dwóch lat.

Źródła informacji o borówce brunatnej:

  • Jan Dominik, Jerzy R. Starzyk, Atlas owadów uszkadzających drewno, wyd. Multico, Warszawa 1998.
  • Jiri Zahradnik, Przewodnik Kózkowate, Multico, Warszawa 2001.

I na koniec jeszcze zdjęcie prawie gotowego hotelu. Prototyp, na pewno będzie dopracowywany. Bogatsi o zdobytą wiedzę, kolejne hotele dla pszczół zrobimy nieco inaczej. Oczywiście zachowamy glinę, bo o takie siedlisko nam chodzi: nie tylko trzcina ale i gliniane powierzchnie, przeznaczone dla konkretnych gatunków owadów.

hotelprototyp

Świecie, obudź się! Rosja napadła na Ukrainę!

sczachor

B8IFoY4CQAAXDUlNie można milczeć wobec zbrodni, niegodziwości czy łajdactwa. Nawet, jeśli koszty nie-milczenia są mniejsze czy większe. "Zaśmiecam" swój blog off-topicowo, ale milczenie byłoby niegodziwością. Wiele sam nie mogę zrobić, ale tyle mogę.

Putinowska Rosja już od blisko roku wysyła na Ukrainę terrorystów, bandytów, broń i swoje regularne wojska. Od prawie roku próbujemy udawać, że w zasadzie to nic się nie dzieje, że jakoś to rozejdzie się po kościach. Ale cały czas giną ludzie, giną cywile. Rosja napadła zbrojnie na suwerenny kraj i zabija ludzi. To nie tylko sam Putin, to także tysiące Rosjan wspiera tę wojnę. Pora jasno powiedzieć - jesteście winni zbrodni, jesteście współwinni agresji, będziecie sądzeni prędzej czy później tak jak Niemcy za zbrodnie faszyzmu i hitleryzmu. I chcąc nie chcąc poniesiecie koszty analogicznie jak ówczesne Niemcy. A potem pozostanie wstyd i hańba na co najmniej pół wieku. Nie tylko dla Rosjan ale i dla nierosyjskich sympatyków tej wojny (jedni za pieniądze, inni z głupoty bo np. nie lubią USA, EU lub sąsiada z bloku). Nic nie usprawiedliwia ani nie tłumaczy tej bandyckiej napaści na Ukrainę.

Ta agresywna wojna toczy się w wielu miejscach. Internetowe proputinowskie trolle zalewają nas falą propagandy, ociekającej antysemintyzmem i antyukraińskościa itd. Ta intelektualna gangrena dociera i do nas i nas błotem ochlapuje, drenuje mózgi. Ta wojna jest dziwna, hybrydowa. Ale i my jesteśmy ofiara rosyjskiej agresji i chorobliwych snów o imperium. Historia lubi się powtarzać. Putin wysyła swoich siepaczy, giną nie tylko Ukraińcy, giną sami Rosjanie w granicach Ukrainy (Doniecku, Ługańsku etc.). Putin wysyła konwoje "humanitarne" ale z bronią. W Donbasie umierają Rosjanie z głodu. Żywność jest tylko dla zbrojnych bandytów.

Ukraina i obywatele Ukrainy mają prawo do wolności i samostanowienia. Kijowski Majdan nie był antyrosyjski, był buntem przeciw korupcji. Putin przestraszył się, że i Rosjanie zechcą żyć bez rządowych mafiozów, reketierów, bez korupcji? Wracając do analogii faszystowskich Niemiec - zbrodniom ludobójstwa winni i współwinni byli nie tylko esesmani w obozach koncentracyjnych. Dla wygodnego koniunkturalizmu i zysków z podbitych krajów reszta społeczeństwa milczała i udawał, że o niczym nie wie. Jak skończyli?

B8I3V_KIgAAS7o_

Na portalu internetowym ktoś napisł (nick martha.wise), myśle że trafnie, więc ja przeklejam:

"Do ruskich trolli, tu i tam, i tych zarzucających innym rusofobię. Macie krew na rękach. Waszymi pro-Putinowskimi wpisami mordujecie ludzi, nie tylko Ukraińców ale też otępionych ruską propagandą Rosjan. Niemcy popierający Hitlera mogą próbować się tłumaczyć iż nie wiedzieli co Hitler robi z Żydami, Polakami, Cyganami, jeńcami Białoruskimi, Ukraińskimi, Rosyjskimi, ale wy w dobie internetu nie macie żadnego wytłumaczenia, a jesteście gorsi od Niemców, bo to wy w zaciszu waszych domów na odległość mordujecie ludzi.

Przed ruską inawazją zaczętą w marcu 2014 roku nie było ani jednej ofiary rosyjskiej rzekomego nacjonalizmu ukraińskiego. Na Ukrainie nikt nie był prześladowany z powodu języka rosyjskiego, 80% czasopism ukazywało się w języku rosyjskim, a na Krymie było zaledwie 14 szkół z językiem ukraińskim. Wasza żądza krwi jest hańbą dla was, waszych rodzin, i nawet dla tych którzy mówią wam dzień dobry. Wystarczy by krew sięgała wam po łokcie, czy chcecie się w niej tarzać? To co czynicie, wypisując swoje obrzydliwości na forach, to już nie jest mało uczciwy zarobek, to nie jest odrażająca głupota, to zbrodnia na odległość. To wy jesteście mordercami dzieci, kobiet i tych wszystkich wciągnietych w tę wojnę, tylko po to by chronić gangstera Putina i jego mafijne państwo. Po tym co stało się dzisiaj [chodzi o rosyjski atak rakietowy na cywilów w Mariupolu], nie ma dla was żadnego wytłumaczenia. Jeżeli tak bardzo chcecie się chwalić swoją "Świętą Rosją" to pokażcie mi swoich przyjaciół, tych którzy są blisko was i są z wami dla waszych zalet a nie dlatego iż mają nóż na gardle. Pokażcie choć jedną waszą kwitnącą gospodarczo prowincję, taką gdzie nie ma korupcji. Jedną. W czasie wojny Wietnamu z USA, zginęło 3 miliony Wietnamczyków, 20% powierzchni uprawnej nie nadaje się do upraw ze względu na wciąż obecne skażenie gleby. Gdy pytamy Wietnamczyków jaki jest ich największy obecnie zarzut wobec USA to odpowiadają: zbyt późne nawiązanie przez Stany Zjednoczone stosunków dyplomatycznych z Birmą. Nie ta straszna wojna? Nie, ta wojna była ponad trzydzieści lat temu, Ameryka była wtedy naszym wrogiem parę lat, ale my mamy Chiny jako sąsiada od ponad dwóch tysięcy lat. Ten komentarz poświęcam miłośnikom straszenia Polaków banderowcami. Zbrodnię Wołyńską Polacy omówią z Ukraińcami sami bez ruskiej pomocy. Ten tekst będę wklejała pod niecnymi komentarzami ruskich trolli, aż mnie zbanują."

Woda w olsztyńskiej restauracji. Nareszcie!

sczachor

Wielkie, globalne problemy rozwiązuje się konsekwentnymi, małymi, lokalnymi działaniami. Bo kropla drąży skałę, zarówno w tym dobrym jak i złym. Globalne zmiany klimatu, wywołane działalnością człowieka, biorą się z naszych codziennych, konsumenckich nawyków. Podobnie możemy przeciwdziałać negatywnym skutkom ocieplenia klimatu. A jednym z ważniejszych problemów jest gospodarka wodą.

Podobno ktoś kiedyś powiedział, że jeśli wybuchnie trzecia wojna światowa, to będzie to wojna nie o ropę ale o wodę. Już w kilku miejscach na świecie trwają konflikty zbrojne, u których podstawy leży spór o wodę. My tymczasem trwonimy. W Olsztynie do spłukiwania toalety używamy wody mineralnej. Bo w sieci wodociągowej mamy wodę taką, jaką kupujemy w butelkach. Nosimy ze sklepów całymi zgrzewkami to, co w domu mamy za darmo. To znaczy nie zupełnie za darmo, bo za wodę wodociągową płacimy. Ale bez porównania mniej.

Z wodą w butelkach w sklepie problem jest poważniejszy. Tu nie chodzi o jej cenę. W jednym miejscu wydobywamy, pakujemy i wozimy na duże odległości. Zużywamy paliwa kopalne i przyczyniamy się do emisji gazów cieplarnianych. A na skutek globalnych zmian klimatu w niektórych częściach świata wody zaczyna brakować, w innych mamy ulewne deszcze, powodujące powodzie. Na te gwałtowne zjawiska atmosferyczne nie są przygotowane nasze sieci kanalizacyjne. Bo były budowane do zupełnie innych warunków. I dlatego coraz częściej w miastach mamy podtopienia po ulewnych deszczach. A będzie jeszcze gorzej.

Problem wody bezsensownie wożonej z miejsca na miejsce dostrzegły już niektóre kraje (np. Australia, USA). Pojawiły się nawet przepisy prawne, zakazujące sprzedaży wody w butelkach. Można kupić puste butelki i można nabrać wody (lub kupić). W ten sposób przeciwdziała się nie tylko niepotrzebnemu transportowi ale także eliminuje się zbędne opakowania. Plastikowe butelki to także zużycie surowców nieodnawialnych oraz produkcja śmieci. To wszystko globalnie kosztuje.

We Francji podoba mi się zwyczaj serwowania bezpłatnej wody w restauracjach. Najczęściej jest to po prostu woda z kranu (czasem schłodzona w lodówce). Owszem, jak ktoś chce, to może kupić sobie (zamówić) wodę butelkowaną, renomowanej firmy.

Zwyczaj z wodą do posiłku powoli przenika do Polski. Dzisiaj spotkałem tę modę w Olsztynie (pierwsza jaskółka). Konkretnie na Starówce w restauracji Prosta 38 (górne zdjęcie). Restauracja na razie serwuje bezpłatną wodę do posiłku... ale kupowaną w sklepie, w butelkach. Nie mają jeszcze odwagi po prostu odkręcić kran. Potrzeba zmian w myśleniu, zarówno konsumentów jak i restauratorów. Ale wielkie brawa za wodę gratisową do posiłku. Pierwszy krok wykonany.

Olsztyńska woda jest dobra. Za zachętę do zmian niech posłuży dolne zdjęcie z Francji. Restauracja zrobiona w starym budynku gospodarczym (z żywnością lokalną, z produktów pochodzących z tamtejszej farmy). A wodę można nawet nalać samemu, prosto z kranu, na widoku. Miejsce cudne. A w restauracji Prosta 38 spodobały mi się także warmińskie sery, produkowane z mleka owczego i krowiego gdzieś koło Srokowa. Sery były pyszne. Że Srokowo to nie Warmia? Ale restauracja na Warmii. W każdym razie żywność regionalna i smaczna.

woda2

 

 

 

 

 

 

Narodziny festiwalu hortiterapii

sczachor

Nawet duże przedsięwzięcia są na początku małe. Do "wielkości" potrzeba wytrwałości i systematyczności. Z inicjatywy podmiotów pozauniwersyteckich, na styku nauki i zastosowania wiedzy w praktyce rodzi się hortifestiwal. Czyli festiwal ogrodów. W tym roku pierwsza, jeszcze skromna edycja, której pomysłodawcą oraz inicjatorem jest Zofia Wojciechowska. W jakimś sensie jest to jeden z ubocznych efektów stażu pracowników UWM w przedsiębiorstwach i prób tworzenia innowacji.

DSCN3335Pomysłodawczyni tak pisze o inicjatywie:

Hortifestiwal - to innowacyjna forma spotkań dedykowanych hortiterapii, poświęcona działaniom w obszarach nowych metod zarówno w profilaktyce jak i terapii prozdrowotnej opartej na kontakcie z roślinami. Festiwal jest pierwszym tego typu wydarzeniem na Warmii i Mazurach, to formuła odbiegająca od przyjętego wzorca festiwalowych wydarzeń. Spotykamy się w Olsztynie i Mrągowie w dniu 28 wrzenia i 29 września - będą to dwa dni warsztatów o interaktywnym charakterze, mające na celu zapoznanie się z hortiterapią. Służące przede wszystkim nawiązaniu kontaktów, by w dalszej perspektywie tworzyć pomost współpracy dla rozwoju ogrodoterapii i turystyki prozdrowotnej.

Hortifestiwal to kreatywne spotkania z twórczymi ludźmi zainteresowanymi nowymi proinnowacyjnymi możliwościami edukacji ekologicznej, specjalistycznych metodyk, profilaktyki opartej na zasobach środowiska naturalnego z zachowaniem praw zrównoważonego rozwoju, bioróżnorodności ogrodów, oraz tworzeniem specjalnych miejsc dla hortiterapii. Podniesienia poziomu dynamiki działań pro środowiskowych i potencjału agroturystyki przez budowanie systemu zielonych miejsc pracy.

HORTIFESTIWAL 28.08.- 29.09. 2014 r.

Program:

Blok I: Olsztyn Ogrody Zdrowia - Hortiterapia bez tajemnic

  • 13.00 Spotkanie z prof. Stanisławem Czachorowskim Dziedzictwo kulturowe i przyrodnicze - Pogadanka i wykład w terenie

29.09.2014 r. II Blok: Mrągowo "Natura i psychologia przeciwko cukrzycy" (c) prowadzenie - Instytut Hortiterapii, mgr Zofia Wojciechowska

  • 11.00 Seminarium - Hortiterapia Nowe metody w diabetologii
  • 11.30 Ogrody Zdrowia - prezentacja projektu i warsztat komunikacji
  • 12.30 Natura i psychologia przeciwko cukrzycy prowadzenie - interaktywne warsztaty z diabetologiem
  • 14.00 warsztaty hortiterapii - Instytut Hortiterapii, mgr Zofia Wojciechowska
  • 15.00 Zielony Pomost - wspólny spacer hortiterapeutyczny nad jeziorem Czos - pogadanka i wykład w terenie
  • 15.30 Kreacja czasu i miejsca zajęcia praktyczne z hortiterapii
  • 16.00 zwiedzanie Ekomariny i Centrum Edukacji Ekologicznej
  • 16.30 Uroczyste zakończenie Hortifestiwalu Wręczenie pamiątkowych dyplomów 
  • Wieczorne warsztaty "hortiterpia bez tajemnic" spotkanie na skype. Dla zaproszonych Gości !

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci