Menu

profesorskie gadanie

Nowy adres bloga https:profesorskiegadanie.blogspot.com

Warmia

Co zmienią polowania w rezerwacie Las Warmiński

sczachor

Las_WarmiskiOgromnie mnie zmartwiła i zbulwersowała informacja o planach wprowadzenia polowań w rezerwacie Las Warmiński. Naukowo i turystycznie miejsce to odwiedzam od wielu lat. Jest dla mnie poligonem doświadczalnym. Zarówno jeśli chodzi o chruściki rzeki Łyny i znajdujących się tam jezior oraz drobnych zbiorników i źródeł, jak i antropogenicznych przekształceń krajobrazu.

Las Warmiński to pole badawcze dla wielu naukowców (badania te pozwolą lepiej zrozumieć funkcjonowanie przyrody i bardziej racjonalnie z niej korzystać), historia wielowiekowych przekształceń ekosystemów i regeneracji przyrody. To bogata historia. Napisałem kilka publikacji naukowych, zrealizowane zostały prace magisterskie i jeden doktorat. Jeszcze w czasach WSP przyjeżdżałem tu ze studentami na letnie praktyki.

Rezerwat Przyrody Las Warmiński to obiekt dobrze mi znany. To jednocześnie obszar Natura 2000 i fragmenty leśnego kompleksu promocyjnego - przykład zmian w sposobie użytkowania lasu i dostrzeżenia wartości biologicznych i turystycznych.

Oprócz badań naukowych Las Warmiński wielokrotnie odwiedzałem turystycznie i rekreacyjnie. Wiele osób spotykałem. Przyjeżdżałem ze studentami, także zagranicznymi, pokazując piękno warmińskiego krajobrazu, metody ochrony przyrody i dbania o bioróżnorodność. Była także współpraca z leśnikami, sadzenie lasu czy nawet zbieranie śmieci, pozostawionych przez turystów. Znając uroki terenu zaproponowałem nakręcenie filmu w ramach cyklu Dzika Polska. I film powstał. Opowiada nie tylko o chruścikach i owadach ale także o całej przyrodzie i historii.

Dlaczego bardzo martwią mnie zapowiedzi polowań w Lesie Warmińskim? W rezerwacie? Po pierwsze dlatego, że takie polowania mocno uderzą w wizerunek turystyczny regionu. Może polowania zwabią dewizowych myśliwych, co lubią strzelać do wszystkiego (tak jak kiedyś partyjnych dygnitarzy z Warszawy i Moskwy). Ale zniszczy wizerunek turystyczny dla znacznie liczniejszych turystów. Dla regionu oznacza to straty finansowe (gospodarcze).

Bo jak będą polowania to będzie zakaz wstępu do Lasu i mandaty za przeszkadzanie w polowaniu (nie mówiąc o ryzyku postrzelenia). Las Warmiński to przyrodnicze zaplecze rekreacyjne Olsztyna, wizytówka regionu. To po co nam rezerwaty i parki narodowe, gdy można wycinać wiekowe dęby i strzelać, do wszystkiego co się rusza? Dziesięciolecia starań w zakresie ochrony przyrody legną w gruzach. Zmarnowany wysiłek wielu pokoleń. To nie jest wcale dobra zmiana…

Wcześniej był to rewir łowiecki dla sekretarzy KC PZPR (rządowy obszar Łańska). Pozostałością są asfaltowe drogi w lesie… by dygnitarze mogli wygodnie dojechać. Do niedawna stał jeszcze „domek Gierka”, myśliwski domek z wygodnym dojazdem drogą asfaltową z ośrodka rządowego w Łańsku. Pamiętam jeszcze go jak stał. Nocowaliśmy tam ze studentami w czasie praktyk. Zostały tylko fundamenty. Załączone dwa zdjęcia przedstawiają ten obiekt z różnych okresów…

Czy zwierzęta zagrażają Lasowi Warmińskiemu? A czy nie wystarczą tereny łowieckie wokół rezerwatu? I te liczne ambony tam stojące? Czy przyroda polska nie będzie już chroniona nawet w rezerwatach i parkach narodowych?

Do niedawna zawzięci wycinacze drzew mówili „drzewa to se chrońcie w rezerwatach”… I to już nie jest aktualne. Bardzo niedobra jest ta zmiana.

Czytaj także: Kolejna wojna min. Szyszki. Wpuszcza myśliwych do rezerwatu

Las_Warminski_rezerwat

Malowane dachówki wyczarowane z gliny

sczachor

12091163_1078349638843560_3701878115688649012_oW przyrodzie wszystko jest ze sobą powiązane. W kulturze chyba także. W majowy weekend malować będziemy dachówki i kamienie w Skansenie w ramach pikniku pt. „Jarmark sztuki nie tylko ludowej. Wyczarowane z gliny.” Będzie przyrodniczo i kulturowo i w powiązaniu z dziedzictwem. To będzie sztuka nie tylko ludowa. Dlaczego kamienie, dlaczego dachówki? I dlaczego bioróżnorodność?

1 maja 2016 r. w olsztyneckim Skansenie można będzie zobaczyć dawne zawody związane z gliną, ulepić garnek, a z nami pomalować dachówkę. 30 zabytkowych dachówek i trochę kamieni przygotował Skansen. Ale może dowieziemy dodatkowo jeszcze inne. Będzie co zjeść. Będą ludzie, z którymi można porozmawiać. My przy malowaniu opowiadać będziemy Wam o lokalnej przyrodzie: grzybach, roślinach, zwierzętach, trochę o dawnych zwyczajach. O zupie z pokrzywy i maści czarownic do latania i o Wimlandii. Jednym słowem o dziedzictwem przyrodniczym i kulturowym regionu. A Ania Broda zagra na wileńskich cymbałach i zaśpiewa.

Dachówki są z gliny. Ale najpierw były kamienie. Gdzieś w głębi ziemi gorąca lawa, która się wydostała, ostygła, skaliste góry tworzyła. Te smagane przez wiatr, wodę i mróz, kruszą się na coraz drobniejsze fragmenty: głazy, kamienie, kamyki. Płynąca woda frakcjonowała efekty wietrzenia, oddzielając żwir od piasku i od iłu. Ten ostatni osadzał się w wolno płynących odcinkach rzek, wraz z resztkami organicznymi. Tak powstały zwały gliny. A glinę wykopano i z niej zrobiono dachówki, cegły, garnki, kafle.

W każdej dachówce jest więc zaklęty kamień… z długą historią bycia w przyrodzie. Pamięta ruchy górotwórcze, wulkany oraz lodowiec (lądolód). I pamięta rzekę z żyjącymi tam chruścikami. A może jeszcze coś więcej?

Taka dachówka, leżąca przez lata na warmińskiej czy mazurskiej chałupie, oborze, stodole, kościele czy przydrożnej kapliczce, nie jedno widziała, nie jedno słyszała. Nie jedną rozmowę, nie jedno granie i śpiewanie. Ma swoją historię. A my jej nie wyrzucamy. Malujemy i dodajemy nową treść i nową historię. Podobnie z kamieniami, szarymi, niepotrzebnymi.

Pomalowaną przez siebie dachówkę lub kamień można będzie zabrać ze sobą. Albo zostawić na wystawę. Kto będzie malował? Stanisław Czachorowski, Ania Wojszel, Agnieszka Pacyńska-Czarnecka, Ania Broda... i może jeszcze inne osoby dołączą. Wy też możecie do nas dołączyć, zapraszamy do Olsztynka 1 maja br. w godzinach 10.00-16.00. Do skansenu - Muzeum Budownictwa Ludowego - Park Etnograficzny w Olsztynku.

A 25 maja zapraszam na Wydział Biologii i Biotechnologii, gdzie w ramach światowego Dnia Fascynujących Roślin i majówki z etnobotaniką malować będziemy łąkę na dachówkach. Rośliny i owady zapylające. I co tam tylko jeszcze z kwitnącą łąką lub śródleśną polaną się wiąże.

Co jeszcze będzie pierwszego maja w Olsztynku? Przede wszystkim zawody związane z gliną. Garncarstwo - jako jedno z najstarszych rzemiosł - polega na rękodzielniczym wyrobie glinianych naczyń i przedmiotów codziennego użytku. Formy gliniane toczone na kole garncarskim uznaje się za naczynia dopiero po ich wypale w piecu garncarskim. Wśród najbardziej typowych efektów pracy garncarza należy wymienić przede wszystkim: miski, kubki, garnki, dzbanki, butle, dwojaki, donice a także kafle piecowe. W cegielniach z gliny wypala się cegły i dachówki. Czy obecnie istnieje jeszcze tradycyjne garncarstwo? Czy któreś jego cechy pozostały do dzisiaj? Jak to rzemiosło wygląda współcześnie? Odpowiedzi na te pytania będzie można odnaleźć podczas „Jarmarku sztuki nie tylko ludowej. Wyczarowane z gliny”, który odbędzie się 1 maja w godz. 10:00-16:00. Towarzyszyć będzie kiermasz rzemiosła, sztuki i regionalnych kulinariów, na którym nie zabraknie wyrobów z dziedziny garncarstwa, ceramiki, wikliniarstwa oraz malarstwa. Odbędą się pokazy: wyrobów ceramicznych, toczenia naczyń na tradycyjnym kole garncarskim i ich wypału w piecu. Będzie można uczestniczyć w warsztatach lepienia z gliny, malowania kafli piecowych, malowania dachówek oraz hartowanych garnków dawnej garncarki. Dla dzieci teatrzyk zagra „Zawody naszych dziadków”. Odbędzie się również prelekcja o kaflarstwie ludowym oraz wystawa etnograficzna pt. „Powstało z gliny. Rzemiosło czy sztuka.” Na scenie wystąpi Węgojska Strużka oraz zespół Babsztyl.

 

Zdjęcia - Ania Wojszel

Więcej na ten temat:

http://muzeumolsztynek.com.pl/pl/aktualnosci/news/majowka-wyczarowana-z-gliny.html

http://dziedzictwo-kip.blogspot.com/2016/04/majowka-wyczarowana-z-gliny-tez-tam.html

1617805_1015828518429006_351196615412888833_o1

 

1617805_1015828521762339_6633053677153573678_o

Kapitał gospodarki opartej na wiedzy

sczachor

Czego najbardziej poszukuje współczesna gospodarka? Węgla, ropy, złota? Nie, przede wszystkim wiedzy, kreatywności i innowacji. Wszystkie znaleźć można w tak zwanym kapitale ludzkim. Nic dziwnego, że pojawiają się coraz to nowe miejsca, sprzyjające inkubowaniu kreatywnej przedsiębiorczości, np. star-upy. Pojawiają się także nowe konkursy dla młodych ludzi, konkursy, w których mogą ujawnić swój naukowy i innowacyjny potencjał. Przykładem jest chociażby konkurs adresowany do uczniów z gimnazjów i liceów - E(x)plory. Konkurs promuje nowy rodzaj pracy z uczniem zdolnym, zarówno w wykonaniu nauczyciela jak i rodzica lub innego tutora. Przecież edukacja pozaformalną i różnego rodzaju gminne czy powiatowe centra nauki i pozaszkolni tutorzy mogą w pełni się zrealizować. Ten konkurs jest dla nich.

Talentów i pomysłów można szukać nie tylko wśród doktorantów czy studentów, ale znacznie wcześniej. Kreatywności służy interdyscyplinarność. Tej ostatniej coraz mniej na kierunkach coraz bardziej wąsko wyspecjalizowanych. Wąska specjalizacja nie jest dobra dla twórczości. Coraz bardziej uświadamiamy sobie, że edukacje nie równa się szkole. Szkoła jest tylko elementem edukacji. Tworzenie sytuacji edukacyjnych wychodzi poza szkolne mury. Nauczyciele otrzymują nowe, pozainstytucjonalne wsparcie. Uniwersytety mogą w tym uczestniczyć, jeśli wcześniej dostrzega dla siebie taka rolę i potrafią dostrzec nowe, pozaformalne kształcenie bardzo zróżnicowanego studenta.

zobacz też:  E(x)plory 2016 czyli szansa dla zdolnej młodzieży z Warmii i Mazur

 

Kapitał ludzki – dwa obrazki z życia prowincji

sczachor

Tomek_KulasKapitału ludzkiego nie widać, więc rzadko się w niego inwestuje. Co innego drogi, stadiony i wielkie budowle. Te od razu i z daleka widać. Nawet jeśli nie przynoszą dochodu i są obciążeniem na lata. Ludzi widać, ale nie widać tego, co mają w głowie i w duszy. Widać dopiero – po jakimś czasie – skutki ich działań.

Kapitału ludzkiego nie widać a on mocno wpływa na rzeczywistość. Dla niektórych ważne są pieniądze, więc wyraźnie napiszę i to, że kapitał ludzi przekłada się na lokalną (i krajową) ekonomię. Warto więc w niego inwestować, mimo że od razu nie widać efektów. Tak jak z ziarnem rzuconym w ziemię – trzeba poczekać aż wzejdzie i wyda plon.

Jak się ostatnio dowiedziałem, Kraków nie wydaje żadnych pieniędzy na promocję. Promuje się przez kulturę. Wydaje pieniądze na wiele festiwali i różnorodnych przedsięwzięć kulturalnych. W rezultacie marka Kraków jest rozpoznawalna i przyjeżdża coraz więcej turystów. To nienachalna , dyskretna promocja głębokiego kontekstu.

Teraz pora na dwa przykłady, zapowiedziane w tytule. Pierwszy z Barczewa. Niedawno odbył się tam fotospacer. Przejechało około 60 osób z Warszawy, Górowa Iławeckiego, gdzieś z Podlasia, Mrągowa, Olsztyna. Nie zabrakło oczywiście i osób miejscowych. Powstało wiele przepięknych zdjęć, udostępnionych i rozpowszechnionych w wielu miejscach internetowych. Piękno przyciąga. Goście odkrywali piękno małego miasteczka, zadziwiając nawet miejscowych. Znakomita promocja turystyczna przy niewielkim nakładzie. Ale nie zaistniałaby, gdyby nie kilka – kilkanaście osób z pomysłem i energią do nietuzinkowych działań. To właśnie ten mityczny kapitał ludzki. Ktoś musiał zrobić zdjęcia i wysłać na konkurs, potem wiele osób zmobilizowało się by „lajkować”. Tak wygrali w konkursie i zaistniał u nich fotospacer. A potem był włożony własny czas, przesmaczne ciasto i zaangażowanie. Gości zachwyciła barczewska gościnność. I o tej gościnności oraz urodzie warmińskiego miasteczka swoimi fotografiami opowiadają. Gdyby wynająć firmę reklamową za taką kampanię i takie zdjęcia trzeba byłoby bardzo dużo zapłacić. A i efekt byłby nieprzewidywalny. Bo zaangażowania i pasji ludzkiej nie da się kupić. Tak więc, gdyby ktoś chciał to może wyliczyć finansowy efekt barczewskiego kapitału społecznego.

Ania_Broda

Drugi przykład to Ania Broda, nietuzinkowa artystka, która zamieszkała w Olsztynie. Pod koniec lipca, podzieliła się z miastem swoimi przyjaciółmi (Jacek Hałas i Alicja Hałas)  i urządziła spontaniczny koncert z tańcami na Starówce. Nieco zaniedbany i zapomniany fragment miasta ożył. Niektórzy włączyli się w granie i śpiewanie, wielu tańczyło na ulicy. Można było zobaczyć zaskoczone i szczęśliwe miny turystów, także zagranicznych (Irlandii, Szwajcarii, Japonii itd.). Wartościowi ludzie, ów niewidoczny kapitał ludzki, przyciągają jak magnes. Bo coś niebanalnego wokół nich się dzieje. Coś niezwykłego.

Ludzie są jak ziarno wysiewane w rolę. Siejesz a nie wiadomo które w zejdzie. A może między ziarnem jest i kąkol lub innych chwast? Ścisła buchalteria zajmuje czas i energię a nie daje rezultatów. Bo co z tego, że nie wszystkie wysiane ziarno wzejdzie? To które się rozwinie wyda stukrotny plon. Przed wydaniem plonu nie rozpoznasz. Inwestujmy w kapitał ludzki i niespiesznie czekajmy na rezultaty,

 

Górne zdjęcie - Tomek Kulas.

Tajemna mapa i dziedzictwo kulturowe regionu

sczachor

intromapaWspółpraca środowiska akademickiego z małymi i średnimi przedsiębiorstwa regionu kolejny raz zaowocowała (taka mała innowacja). Tym razem w formie tajemnej mapy, odnalezionej w lochu starego zamku ewentualnie w dziupli starego drzewa, gdzie wcześniej mieszkał Kłobuk. Ilustruje krzepnącą sieć współpracy wielu różnych podmiotów ale będzie przede wszystkim przydatna dla turystów lubiących przygodę.

Owa tajemna mapa, która jest już w druku i niebawem wyjdzie na światło dzienne, to tylko zewnętrzna, materialna ilustracja rozwijającej się współpracy i odkrywania nie tylko lokalnej tożsamości, ale i odkrywania regionalnego dziedzictwa przyrodniczego i kulturowego. Poprowadzi ścieżką przygody, rękodzieła, lokalnej żywności, na nowo odkrywanych smaków i zapachów prowincji. Mapa tajemniczej krainy (nazwa jest jeszcze tajemnicą), która ścieżkami przygody poprowadzi każdego ciekawego turystę przez dziedzictwo kulturowe i przyrodnicze, z lokalnym rękodziełem, żywnością i wysokiej jakości, na nowo odkrywanymi smakami i zapachami prowincji.

Województwo warmińsko-mazurskie, region w którym dobrze się żyje na stałe lub w czasie krótkiego lub dłuższego wyjazdu. Slow life na uroczej prowincji. Cittaslow z piękną przyrodą w tle oraz unikalnym rękodziełem. Dziedzictwo odkrywanej tożsamości. Wędrówka przez smaki, zapachy, opowieści. Niebanalna przygoda.

Nazwa wspomnianej, na nowo odkrywanej krainy, to nazwa nieformalnej grupy drobnych przedsiębiorców z branży agroturystycznej, gastronomicznej, usług turystycznych, rękodzieła, lokalnych producentów żywności oraz środowiska naukowego. Łączy nas promocja lokalnej, prowincjonalnej kultury, zarówno w wystroju wnętrza jak i stylistyce oraz usługach. Wspieramy lokalnych twórców i lokalne rękodzieło. Poszukujemy współczesnej tożsamości regionalnej oraz zdrowego stylu życia - powolnego (slow life) stylu życia przyjaznego środowisku przyrodniczemu jak i zdrowiu człowieka. Stawiamy na jakość życia a nie pośpiech i niską cenę (niska cena najczęściej wynika z niskiej jakości surowców lub niewolniczej pracy). Preferujemy dobrą jakość i lokalną wytwórczości. Nawiązujemy do idei cittaslow i spokojnej prowincji, w której dobrze się żyje.

Weź mapę i odwiedź miejsca, które dla Ciebie na początek wybraliśmy (systematycznie takich miejsc na mapie będzie przybywało, bo wspólnie będziemy je odkrywali i kreowali). Nie folklor a folkloryzm. W przyszłości pojawią się nie tylko gadające dachówki, malowane kamienie, malowane przystanki czy maść do latania. Będzie więcej autentycznej i niebanalnej przygody. Do współpracy i wspołtworzenia już teraz zapraszam.

Posmakuj życia niebanalnego. Nie spiesz się w swojej podróży. Posiedź przy zielonym piecu i posłuchaj opowieści. I opowiedz nam o sobie. Bez wątpienia rodzi się nowa tożsamość regionalna, ale jak nazwać region o tak burzliwej historii i ciągłych zmianach? Odwoływanie się do przeszłości: Prusy, Prusy Wschodnie, Warmia, Mazury, itd. jest ułomne i samoograniczające. Nic dziwnego, że ciągle pojawiają się nowe propozycje. Naturalnym wydaje się odwołanie do dawnego dziedzictwa, do tradycji. Bo przecież tożsamość regionalna rodzi się z pamięci tego, co było. I tego co jest. Nasz region na przestrzeni wieków i tysiącleci był w obrębie różnorodnych tworów państwowych i pod wpływem różnych kultur i etnosów. Region wiecznych tułaczy. Pojawiają się ludzie… by po jakimś czasie dobrowolnie lub pod przymusem przemieścić się gdzieś indziej.

Teraz przybyłeś i Ty. Odkrywaj z nami tajemniczą ….. krainę. Cierpliwości, szczegóły niebawem

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci