Menu

profesorskie gadanie

Pisanie i czytanie ułatwia myślenie. Pogawędki prowincjonalnego naukowca, biologa, entomologa i hydrobiologa. Wirtualny spacer z różnorodnymi przemyśleniami, w pogoni za nowoczesną technologią i nadążając za blaknącym kontaktem mistrz-uczeń. I o tym właśnie chciałbym opowiadać. Dr hab. Stanisław Czachorowski prof. UWM, Wydział Biologii i Biotechnologii.

Z Łajsu

Kocham cię wiosno :)

sczachor

Bo wiosną rodzą się nowe nadzieje, nowe plany. Bo przyroda się budzi i można wyjść z laboratorium... do laboratorium przyrody. Bo można wąchać zapach ziemi i uroczy zapach pierwszej zieleni. Bo będzie można poszwendać się po polach, bo można będzie wzrokiem bezpośredno dotykać bioróżnorodności. Kocham cię wiosno, bo dzień jest coraz dłuższy, bo żaby rechoczą w swych godach, bo ptaki o brzasku wydają trele.

Bo będzie można usiąść na trawniku i wybrać się na wycieczkę rowerową alejami przydrożnymi, pośród warmińskich kapliczek, żurawi na polach i kaczek w szuwarach.

Oleica czyli z koszyka Baby Jagi

sczachor

Na zdjęciu oleica fioletowa, na dżinsach mojego syna, spotkana w Łajsie.

Okleica fioletowa to jeden z kilkunastu gatunków oleic, występujących w Polsce. Biologa zaciekawia przede wszystkim złożonym cyklem życiowym z hipermetamorfozą. Farmaceutów zaciekawia zupełnie czym innym. Dawniej chrząszcze z rodziny majkowatych wykorzystywane były w medycynie, tej z czasów antycznych i tej oświeceniowej. Wszystko za sprawą obecnej w ciele tego owada kantarydyny. W małych ilościach kantarydyna wykorzystywana była w afrodyzjakach (bardziej znanych pod nazwą hiszpańskiej muchy), w nieco większych jako trucizna. Wspołczesna medycyna wykorzystuje kantarydynę do usuwania tatuaży i brodawek.

Oleicę zapewne znaleźć można było w podręcznym zestawie leśnej czarownicy (w postaci suszonych owadów), przysłowiowej Baby Jagi. Bo przecież nie tylko zioła są źródłem dla tajemniczych mikstur "na męskość", "na miłość", "na kurzajki" i mniej lub bardziej skutecznych leków.

W międzynarodowym roku różnorodności biologicznej warto przypomnieć o bogactwie biochemicznym i farmakologicznym, występującym w przyrodzie. Po co wymyslać za duże pieniądze to, co już jest :). W tym sensie ochrona przyrody jest mądrą ekonomicznie inwestycją gospodarcza. To tak na marginesie dyskusji o sensie utworzenia Mazurskiego Parku Narodowego.

Co zrobić z wyciętymi drzewami?

sczachor

Aleje starych drzew to wartość krajobrazowa i przyrodnicza. Krajobrazowa – zwiększająca atrakcyjność turystyczną naszego regionu, co wyraża się w brzęczącej monecie. Po wycięciu trzeba zasadzić nowe drzewa i czekać kilkadziesiąt lat – potem też będzie ładnie.

Przyrodnicza – bo stare, dziuplaste drzewa są siedliskiem ginących gatunków. Tego już tak prosto spieniężyć się nie da.

W związku z modernizacja dróg nie da się ocalić przed siekierą drwala wielu drzew. Możemy tylko zabiegać, aby nie wycinano tam, gdzie to zbędne.

Niemniej jednak wielu drzew nie uratujemy. Trzeb się z tym pogodzić…

A co dzieje się z wyciętymi drzewami? Idą na opał. Wraz z wieloma porostami czy rzadkimi owadami. Prostymi zabiegami można zmniejszyć straty przyrodnicze. Wystarczy ścięte pnie drzew przewieść w inne miejsce i zostawić. Wiele organizmów dokończy swój cykl życiowy i zasiedli inne drzewa. Krajobrazu nie uratujemy, ale przynajmniej uratujemy wiele cennych gatunków. Gatunków, które wyginęły w wielu miejscach Europy.

Dlaczego próchniejące drzewa są wartością przyrodniczą? Są reliktem starej puszczy z unikalnym siedliskiem próchniejącego drewna, z wieloma rzadkimi grzybami, owadami itd.

Dlaczego to siedlisko jest rzadkie? Od XVIII wieku intensywnie prowadzimy gospodarkę leśną. W lesie próchniejące drzewa traktowane były jako coś zbędnego, wręcz zagrażającego zdrowiu innych drzew. Dlatego systematycznie lasy były czyszczone a dziuplaste drzewa – jako bezwartościowe w produkcji drewna – eliminowane. W rezultacie znacząco zmieniliśmy ekosystemy leśne w całej Europie, wymarło wiele gatunków. Teraz wydajemy grube miliony na przywracanie: i siedliska i samych gatunków.

Naturalna puszcza zachowała się jedynie w maleńkich fragmentach. Przykładem jest Puszcza Białowieska. Tam na uczymy się jak powinien wyglądać ekosystem leśny.

W normalny lesie jest dużo martwego drewna: uschniętych gałęzi, zamierających i próchniejących drzew z dziuplami, poprzewracanych i pni i butwiejących na ziemi. To ogromne bogactwo siedliskowe. I duża różnorodność biologiczna. Drzewo wzrasta i powoli umiera. To ważny proces ekologiczny,

Po szkodzie, w Europie zaczynamy naprawiać. Próchniejące drzewa zachowały się tylko w starych parkach, na cmentarzach w zadrzewieniach nie-leśnych, tam gdzie nie było gospodarki leśnej. Dla przywrócenia procesów ekologicznych w niektórych krajach europejskich ścina się zdrowe drzewa i… pozostawia. Niech próchnieją. Powoli przywraca się to unikalne siedlisko. Na to idą znaczne pieniądze

Próchniejące i dziuplaste drzewa zachowały się m.in. w starych alejach przydrożnych. A w nich wiele ciekawych i rzadkich gatunków. Jeśli wytniemy te drzewa, to wraz z siedliskiem zabijamy zagrożone gatunki. Gdzie znajdą one inne dziuple i próchno?

Propozycja: wycięte drzewa przydrożne wystarczy przewieźć do innych zadrzewień nie wykorzystywanych w produkcji leśnej i tam pozostawić. Mogą to być stare parki, zadrzewienia itd. Być może udałoby się takie drzewa sprzedać na Zachód Europy. W zasadzie nie drzewa a gatunki występujące w tych drzewach. Bo nie tylko u siebie możemy odtwarzać siedlisko martwego drewna, ale także i setki kilometrów dalej.

Złożone na ziemi kłody mogą pełnić także i inne funkcje: schronienia dla płazów i drobnych zwierząt na odkrytym krajobrazie.

W Olsztynie proponuję, aby część martwego drewna złożyć np. w młodych zadrzewieniach (sztuczne nasadzenia) nad jez. Skanda, w parku Kusocińskiego, nad Łyną w planowanym parku, na Posortach. Być może także w Lesie Miejskim. W parkach miejskich potrzebna byłaby pomoc specjalistów od architektury i urządzania zieleni.

Jak powstaje las? Nie wystarczy zasadzić drzewa. Nie wystarczy, gdy drzewa urosną. Musi wytworzyć się także siedlisko martwego drewna. Przewożąc zbędne wycięte przydrożne drzewa do takich miejsc, wspomagamy odtworzenie niezbędnych procesów ekologicznych.

Z całą pewnością w Regionie znajdzie się wiele miejsc: starych parków, cmentarzy, śródpolnych zadrzewień itd. I myślę, że znaleźli by się młodzi ludzie, którzy do takiego projektu by się włączyli. Jestem przekonany, że można na to przedsięwzięcie znaleźć środki finansowe. Byłaby więc okresowa praca dla młodych i ambitnych ludzi bez pracy. Skoro są wykształceni, to niech lepiej nam naprawiają przyrodę niż jak wyjadą do Londynu zmywać naczynia.

Znalazłem już pierwszego chętnego do przyjęcia „niepotrzebnych”, wyciętych, starych drzew. W Łajsie, tuż przy granicy Rezerwatu Jezioro Kośno (http://www.lajs.com.pl).

To co „zbędne” (wycięte drzewa) może uzyskać nową wartość, zarówno w sensie przyrodniczym jak i społecznym.

Znowu na stażu na wsi

sczachor

W kwietniu rozpocząłem półroczny staż w Łajsie. Ponownie w tym samym miejscu. Plano sporo. Mam nadzieję, że będzie o czym pisać.

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci