Menu

profesorskie gadanie

Nowy adres bloga https:profesorskiegadanie.blogspot.com

Upowszechnianie wiedzy: kolokwializmy (relacja z Wrocławia cz. 6.)

sczachor

DSCN6768Kolokwializmy używane w tekstach popularnonaukowych (na przykład na blogach i portalach społecznościowych) rażą oczytanych, innych nie. Podobnie jak specjalistyczny język (żargon naukowy). Nie ma jednego wzorca czytelnika, zatem nie ma i uniwersalnego przekazu dla wszystkich.

Inaczej jest w mowie potocznej, w której nie zwracamy uwagi na kolokwializmy i niedokładną formę. Mamy kontakt wzrokowy ze słuchaczem i widzimy jego reakcję. Możliwa jest szybka informacja zwrotna i korygowanie przekazu. Zupełnie inaczej jest w publikacji: nie widać odbiorcy i jego reakcji. Nie widzimy czy i ile zrozumiał z naszego przekazu i intencji.

Blog internetowy formą pośrednią, a zwłaszcza portale społecznościowe - komentarze pojawiają się szybko. Co prawda są napisane, ale pojawiają się szybko, co trochę przypomina komunikację bezpośrednią. Jednak widzimy pismo i nastawiamy się odruchowo na dopracowany przekaz słowny. Te wymieszane, hybrydowe style wprowadzają nas w zakłopotania. Są nowe cywilizacyjnie. Na przykład na Facebooku komunikacja przypomina mowę potoczną – piszemy tak jak mówimy a czytamy jako pismo. Stąd dysonanse. Standardy i poprawność stylu komunikacji w tej formie przekazu dopiero się rodzi.

Na dodatek styl naukowy rządzi się swoją logiką. Przekaz naukowy powinien być precyzyjny i obiektywny. Dlatego w publikacjach przestrzega się z zasady precyzji języka nauki: precyzja ponad estetyką. Obiektywizm ponad pięknem sformułowań i barwnością opowieści. Jednak coraz bardziej komunikacja naukowa i popularnonaukowa wkracza w obszary komunikacji popularnej.

W popularyzacji nauki ważny jest kontekst sytuacji (tak jak w każdej komunikacji międzyludzkiej): np. liczba odbiorców, miejsce i sytuacja. Najprostszą i najstarszą cywilizacyjnie formą jest rozmowa i dyskusja. Kolejną jest referat konferencyjny czy wykład. Tutaj kolokwializmy mogą dużo bardziej razić a język żargonu naukowego (specjalności) wręcz bywa pożądany. Jest w jakimś stopniu wyznacznikiem elitarnej wspólnoty. Jeszcze inną formą jest publikacja naukowa, relacjonująca możliwie zwięźle i obiektywnie wyniki badań. Jest w swej treści wyrywkowa, wycinkowa. Znacznie bardziej rozbudowany przekaz przybiera formę książki: wypowiedź zaplanowana, uporządkowana, zamknięta.

Blog to nowa forma i dopiero jest „oswajana” przez środowisko akademickie. A jednocześnie jest jedną z popularniejszych form upowszechniania wiedzy. Trzecia rewolucja technologiczna znacznie wzbogaciła różnorodność tekstów naukowych i popularnonaukowych: artykuł, raport, artykuł przeglądowy, esej, publicystyka, polemika, recenzja, felieton, vlog itd. Dodatkową różnorodność wprowadza cel publikacji: cel edukacyjny lub poznawczy (badawczy). Rzetelność i obiektywizm powinny być takie same ale różni się odbiorca. W przypadku publikacji są to inni specjaliści, w przypadku celu edukacyjnego (czy upowszechniani wiedzy) odbiorca nie ma już tak wąskiej, specjalistycznego wiedzy.

I przed tymi wszystkimi dylematami staje zarówno dziennikarz jak i naukowiec czy nauczyciel akademicki. Wystarczy jednak odrobina empatii i wyobraźni a także chęć dotarcia do odbiorcy, by z tymi meandrami sobie dobrze poradzić. Byle by był tylko czas na odpowiednie przygotowanie się. A wprawa? Ta się pojawi w trakcie kolejnych prób i ćwiczeń. W życzliwym i otwartym środowisku edukacyjnym łatwiej ćwiczyć i popełniać błędy. Bo odbiorcy są nastawieni na komunikację a nie etykietę formy.

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci