Menu

profesorskie gadanie

Pisanie i czytanie ułatwia myślenie. Pogawędki prowincjonalnego naukowca, biologa, entomologa i hydrobiologa. Wirtualny spacer z różnorodnymi przemyśleniami, w pogoni za nowoczesną technologią i nadążając za blaknącym kontaktem mistrz-uczeń. I o tym właśnie chciałbym opowiadać. Dr hab. Stanisław Czachorowski prof. UWM, Wydział Biologii i Biotechnologii.

Ucz się - to ważne! Będzie na egzaminie.

sczachor

pomidoryTakie słowa można często usłyszeć w szkole i na uniwersytecie. Jest formą uzasadniania do czego się dana wiedza przyda. Przyda się... na egzaminie. Czy to uzasadnienie jest wystarczające? Pytam w kontekście spadającej motywacji do nauki. Bo nie wszyscy uczą się dla stopni i dobre oceny nie są zawsze wiarygodną przepustką do kariery. I oni to czasem wiedzą. Uczniowie i studenci. Widzą nieprzystawalność niektórych treści do współczesnego świata. 

Wszystko niby jest dobrze, uzasadnienie sensowne. Podkreśla ważność informacji, ukierunkowuje uwagę i motywuje do uczenia się (zapamiętania). Jest jednak mała wątpliwość. Bo albo jest to skrót myślowy, albo ... brak dobrego uzasadnienia. Jeśli używamy skrótów myślowych to miejmy na uwadze i to, czy adresat przekazu zna pełną wersję uzasadnienia. 

Po co ma te informacje uczeń/student przyswajać? Dla egzaminu? Czyli wiedza przydatna tylko w szkole/uczelni, potem zbędna. Z takiego motywowania bierze się 3 x Z (a w zasadzie 4): zakuć, zaliczyć, zapomnieć. Czwarte Z jest po to, by łatwiej zapomnieć. Nie będzie go nazywał po imieniu. Już dawne obserwacje wykazały, że część wiedzy i umiejętności nauczanych w szkole przydatna jest tylko w szkole. Potem zupełnie nieprzydatna. Bo na przykład takie ściąganie. Pozwala osiągnąć lepszą ocenę na klasówce... ale potem, w życiu zawodowym jest niepotrzebną kompetencją. Stosowanie jej prowadzi do katastrofy, także osobistej. Są oczywiście umiejętności i wiedza, które nie są przydatne, mimo że w szkole są dobrze oceniane i nagradzane. Lepiej zapomnieć.

Zapominanie jest bardzo ważną cechą naszego umysłu i bardzo przydatną w życiu. Nie wszystko warto pamiętać, np. traumatyczne przeżycia. Z wieloma informacjami jest podobnie: są przydatne tylko na chwilę, potem są balastem. I dobrze działający umysł zapomina. To dobra kompetencja i umiejętność. Czy w szkole uczymy się zapominania?

Wróćmy jednak do tytułowego motywowania "ucz się, bo się przyda". Na egzaminie. A do czego przyda się w życiu pozaszkolnym? Będzie to przydatne? Nie jest to nacisk na umiejętności tylko praktyczne, bo wiedza ogólna też jest bardzo "praktyczna" - tworzy indywidualny system wiedzy, buduje paradygmat (światopogląd) i ogólne umiejętności umysłowe, buduje wiedzę o świecie i rozumienie rzeczywistości wokół nas (całościowy i spójny system a nie worek z chaotycznie poupychanymi informacjami). Czasem robimy coś co ćwiczy i umysł, i umiejętności poznawcze. Tak jak sportowiec na treningu: przecież biegnie nie w zawodach tylko "tak, bez nagród". A przecież to dzięki treningom potem może wygrywać w realnych już zawodach i olimpiadach. 

Nawet uczenie się wierszy na pamięć... może mieć sens (nawet w czasach gdy dysponujemy ogromną pamięcią zewnętrzną, dostępną on-line) - jeśli wskażemy ćwiczenie umiejętności mnemotechnicznych, skupienie się na wysiłku i celowym działaniu. Ale ten sens trzeba studentowi/uczniowi pokazać. By był zmotywowany głęboko i trwale, by rozumiał sens wysiłku pozornie bezsensownego. Najpierw jednak to pytanie powinien postawić sobie nauczyciel. Po co. Po co ma uczeń/student to wiedzieć, znać, rozumieć? Bo będzie na egzaminie? To słaba motywacja. Uczenie się dla stopni zachęca do chodzenia na skróty i... skłania do ściągania... Bo przecież będzie na egzaminie.

Dlaczego jest to ważne? W jakim sensie przyda się do życia pozaszkolnego? Nauczyciel (także ten akademicki) powinien stawiać nieustannie sobie takie pytania by rozumieć a nie tylko odtwarzać stary rytuał. Bo kiedyś tak było... Ale może w tym czasie coś się zmieniło? Współczesny świat niezwykle szybko się zmienia. Dezaktualizują się racje ważne 5 czy 10 lat temu. Raz udzielona odpowiedź, nawet jeśli jest bardzo dogłębnie przemyślana, nie wystarcza  na "wszystkie czasy".  

Do efektywnego nauczania potrzebne jest by przekonać a nie wymusić (zastraszyć złą oceną na egzaminie).

A co zrobić, gdy nie słuchają? Gdy szepczą na lekcji czy wykładzie? Postraszyć, że będzie na egzaminie? Żeby więc lepiej notowali i zapamiętali? Na ile taka motywacja wystarczy?

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • salmiaki

    Nie da rady zmotywować do nauki kogoś, kto nie rozumie tematu i możliwości wykorzystania wiedzy w przyszłości. Kiedy musi uczyć się na pamięć tylko do egzaminu, jest zniechęcony.
    Dla mnie katorgą była nauka Historii Myśli Ekonomicznej.
    Mnemotechniki warto znać, a pisanie ściąg jest dobre dla wzrokowców i uczy kompresować notatki. Samego ściągania nie popieram.

  • Gość: [Alicja] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Panie Profesorze z ust mi to Pan Profesor wyjął:)) Ciągle jestem pod wrażeniem wykładów na podyplomowej biologii i właśnie w ten sposób staram się uczyć (co nie znaczy, że mi zawsze wychodzi:)) ) i nawet używam podobnych przenośni o bieganiu, tylko ja dodaję jeszcze przysiady:) Wykształcenie czyt. papier już nawet w toalecie się większości nie przyda. Liczą się kompetencje i umiejętności. Czy działa? Różnie. Uczniowie mają wybór, ale na lekcji jest atmosfera pracy, są dociekliwi, ( oczywiście nie zawsze czasem ktoś ma gorszy dzień łącznie ze mną). Cieszy mnie np. gdy wszyscy rozumieją, że siusiu i kupka to dwie zupełnie inne czynności fizjologiczne:)) (uczę w podstawówce i resztkach gimnazjum).
    Daleko mam do Olsztyna, ale chętnie bym pogadała jak profesor z magistrem:))
    Serdecznie pozdrawiam
    Alicja

  • Gość: [sczachor] *.uwm.edu.pl

    Jesli do Olsztyna daleko, to pozostaje internet i formy komunikacji na odległość, Dyskusje tez tak można toczyć. Mniej efektywnie i mniej przyjemnie, ale można. Zatem zapraszam i zachęcam. I ja się dzięki temu czegoś nauczę.

  • Gość: [zen] 95.48.228.*

    z tego co pamiętam aby zapamiętać coś z wykładu na uczelni trzeba równierz potrafić mówić ze zrozumieniem, to często jest powód który dla studentów jest przeszkoda, pozostaje ksiazka ale jaki cel jest wtedy wykladow ? zaden

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci