Menu

profesorskie gadanie

Pisanie i czytanie ułatwia myślenie. Pogawędki prowincjonalnego naukowca, biologa, entomologa i hydrobiologa. Wirtualny spacer z różnorodnymi przemyśleniami, w pogoni za nowoczesną technologią i nadążając za blaknącym kontaktem mistrz-uczeń. I o tym właśnie chciałbym opowiadać. Dr hab. Stanisław Czachorowski prof. UWM, Wydział Biologii i Biotechnologii.

Homo sapiens sponiewieramy przez historyka

sczachor

Nie jestem statystycznym Polakiem – lubię czytać. I to przede wszystkim literaturę faktu. Właśnie skończyłem kolejną „cegłę” Normana Daviesa pt. „Na krańce świata. Podróż historyka przez historię”. Wspaniała lektura, 824 strony, a czyta się lekko z przyjemnością i mocno edukacyjnie ! Rozochocony zabrałem się za kolejną książkę, kupioną w okresie świątecznym. I niestety poległem przy trzecim rozdziale.

Ewolucja człowieka oraz wzajemne przenikanie się ewolucji biologicznej i kulturowej jest fascynującym tematem. W ostatnich latach, dzięki badaniom genetycznym oraz odkryciom skamieniałości, dużo się nowego pojawiło. Powstały także bardzo ciekawe teorie dotyczące powstania mowy i wykorzystania ognia do przygotowywani pokarmu. Koncepcje te bazują na wielu szczegółowych odkryciach z różnych dziedzin ale i na bardzo oryginalnych przemyśleniach. Dzieje się więc dużo i można czytać kolejne, ciekawe pozycje.

Przechodząc między półkami w księgarni, pośród wielu interesujących, nowych pozycji (z żalem nie kupiłem… na razie!) , zauważyłem „Sapiens. Od zwierząt do bogów” Yuvala Noaha Harariego. Przejrzałem spis treści – zapowiadał ciekawą lekturę. Zajrzałem na ostatnią stronę okładki… i zmroził mnie notoryczny błąd humanistów „homo sapiens”. Dlaczego w książce, wydanej przez poważne wydawnictwo PWN i PZWL znajdują się tak podstawowe błędy? Przecież naukowa nazwa gatunku człowieka brzmi Homo sapiens ! Pisany z dużej litery i kursywą (tak, wiem popełniłem błąd językowy, poprawnie powinno być dużą literą - razi dusze humanistów i językoznawców?). Czy reklamowany bestseller może zawierać takie błędy? Szybko poszukałem w treści nazw gatunkowych i wyłowiłem poprawnie zapisane Homo erectus, Homo floresiensis itd. Uf, to pewnie tylko błąd wydawnictwa i osoby mało kompetentnej, która pisała reklamową treść okładki. Kupiłem.

Wczoraj zacząłem czytać. I się przeraziłem w tekście notorycznie pojawia się „homo sapiens”. Wynika z tego, że to chyba albo poważny błąd tłumacza (Justyn Hunia) albo wydawnictwa albo… samego autora. Musiałbym dotrzeć do oryginalnego hebrajskiego a potem angielskiego wydania. Czytałem dalej i niesmak się pogłębiał. Ewidentnie autor popełniał błędy nie tylko w nazwie gatunkowej człowieka ale i w licznych uproszczeniach biologicznych.

Yuval Noah Harari – ktoś to jest? Szybko na Wikipedii znalazłem biogram i dorobek. To historyk (to teraz rozumiem te błędy). Nawet w haśle na polskiej Wikipedii o autorze były błędy z pisownią Homo sapiens. Szybko poprawiłem. Widać hasło do Wikipedii pisał także jakiś „humanista”, wzorując się na wydanej książce. To wskazuje, że błędy popełniane przez poważane i wiarygodne wydawnictwo łatwo się rozchodzą. Nawet jeśli w oryginale był błędny zapis to PWN na etapie tłumaczenia i przygotowania do druku mogło poprawić! Pośpiech jest złym doradcą i wrogiem solidności. Ewidentnie książka jest merytorycznie (to wina autora) i stylistycznie (językowo) niedopracowana (to pewnie wina tłumacza).

mapka

Jakość książki widać po załączonej ilustracji. To nie tylko błędnie zapisana nazwa naukowa człowieka, ale i błędnie zamieszczone objaśnienia. W tej postaci jest bzdurą. Tylko podstawowa wiedza o ewolucji hominidów pozwala stwierdzić, że zasięg występowania neandertalczyka jest tam, gdzie sugeruje owa mapa „inne gatunki człowieka, 100 tysięcy lat temu”. Homo sapiens chyba jest dobrze oznaczony. Pisze chyba, bo tylko domyślam się intencji autora.

Nie mam nic przeciwko temu, żeby historycy pisali rozprawy o ewolucji Homo sapiens, zwłaszcza jeśli jest to opowieść o ewolucji biologicznej i ewolucji kulturowej (tu przecież pojawia się historia). Ale wypadałoby poprawnie pisać przynajmniej nazwy gatunkowe. Bo przecież ma znaczenie czy napiszemy lud czy lód. Wymawia się tak samo, ale znaczy coś innego. Podobnie z Homo sapiens – w tej postaci to nazwa gatunkowa, a w formie „homo sapiens” to określenie stylistyczne tak samo jak homo faber czy homo ludens. Sposób zapisu zmienia sens i treść. W teście jest często fraza „homo sapiens”. Tłumacz polski mógł to w wielu miejsca zastąpić „człowiek” lub „ludzie”. Sens byłby poprawny a nie raziło by kłującym w oczy błędem pojęciowym i ignorancją biologiczną.

Temat jest ciekawy, ale lektura okazała się mordęga, bo ciągle w oczy kłuło, np. „a Chińczycy geny [odziedziczyli] Homo erectusa” – nazw naukowych się nie odmienia. Bardzo ciekawie zapowiadająca się w książce „rewolucja poznawcza” opisywana jest za pomocą takich sformułowań „Można by to nazwać mutacją Drzewa Wiedzy. Dlaczego wystąpiła ona w DNA homo sapiens, a nie neandertalczyków?”.

W książce pojawiają się porównania także oderwane od rzeczywistości przyrodniczej, bo wielokrotnie autor podaje przykład lwa „podchodzącego stado bizonów”. Już zastanawiałem się czy autor ma głęboką wiedzę przyrodniczą i odnosi się do stanu w Ameryce Północnej sprzed okresu wyginięcia lwów na tym kontynencie. Nie, nie o to chodzi, tylko o brak elementarnej wiedzy: lwy żyją w Afryce (i Azji były jeszcze nie tak dawno) a bizony w Ameryce Północnej. Ale dla autora to bez różnicy…. Chyba, że tłumacz źle przetłumaczył, może to chodziło o afrykańskiego bawoła?

Wiedza przyrodnicza z zakresu ekologii, ewolucji, antropologii, etologii jest raczej powierzchowna i popkulturowa. Coś na pewno czytał i chciał opowiedzieć swoją historię. Tyle, że trudno czytać, gdy trafia się na takie fragmenty: „Dane, jakimi obecnie dysponujemy, wskazują, że zmiany we wzorcach społecznych, wymyślanie nowych technologii i zasiedlanie obcych środowisk były raczej wynikiem mutacji genetycznych i presji środowiska niż inicjatyw w sferze kultury.” Nie wiem jakiego skrótu myślowego użył autor, ale wychodną z tego bzdury. I ignorancja biologiczna. Raczej jest to pisarstwo odtwórcze, mało wartościowe. „Tak jak długo Homo erectus [znamienne, że nazwy gatunkowe innych gatunków z rodzaju Homo pisane są poprawnie, a tylko Homo sapiens jest sponiewierany] nie ulegał dalszym mutacjom genetycznym, jego kamienne narzędzia zasadniczo nie zmieniały się – i to przeszło milion lat!”. Tak jakby postęp kulturowy wynikał z mutacji genetycznych…. To ogromne uproszczenie !

Gdy w trzecim rozdziałem trafiłem na „Teoria genu „objadania się” cieszy się powszechnym uznaniem”, to się załamałem. Totalne uproszczenia innych, znakomitych lektur, które niedawno czytałem. „Nastanie rolnictwa i przemysłu stworzyło parasol ochronny osobnikom o niskiej inteligencji. Pracując w charakterze nosiwody albo przy linii montażowej, można było przetrwać i przekazać swoje kiepskie geny kolejnym pokoleniom.” Poległem. Dalej niż do połowy trzeciego rozdziału nie dobrnąłem.

Stanowczo odradzam kupowanie książki Harariego „Sapiens. Od zwierząt do bogów.” Przytoczyłem tylko mały fragment dostrzeżónych błędów. Tematyka jest ciekawa, polecam znakomite książki: np. Adama Rutherforda „Krótka historia wszystkich ludzi którzy kiedykolwiek żyli”, Robina Dunbara (w bibliografii opisywanej książki nazwisko tego autora raz napisane jest poprawnie, a raz z błędem i to przy tej samej książce) „Człowiek – biografia” oraz „Nowa historia ewolucji człowieka”. Czy chociażby „Homo przypadkiem sapiens” Konrada Fiałkowskiego i Tadeusza Bielickiego. Jest jeszcze kilka innych, niezwykle wartościowych - sami znajdziecie.

Na koniec mała refleksja. „Sapiens” to pozycja mocno przereklamowana. Szkoda, że dotarła do bardzo wielu czytelników na całym świecie, bo upowszechnia nie tylko drobne błędy w pisowni nazw gatunku Homo sapiens (niestety nagminne u humanistów!) ale i sporo płytkich i błędnych koncepcji biologicznych. Wręcz archaicznych. Napiszę wprost – książka szkodliwa. I wtórna. Ale mocno reklamowana jako międzynarodowy bestseller, polecany przez wielkich tego świata (Barack Obama, Mark Zuckenberg i Bill Gates).

Druga refleksja jest także, że potrzeba jest powszechnej edukacji biologicznej, także skierowanej do samych naukowców. Wiedza biologiczna szybko się zmienia, postęp naukowy jest naprawdę szybki. I szkoda by w różnych książkach interdyscyplinarnych upowszechniane były stare, nieaktualne koncepcje ewolucyjne. W tym dotyczące człowieka. I mam na myśli trzecią kulturę a nie tylko proste upowszechnianie nauki (o tym niebawem napiszę szerzej i opowiem na ciekawym seminarium w Łodzi).

Może kiedyś przeczytam całego „Sapiensa”. Teraz z przyjemnością czytam „Tajemnicze życie grzybów” Roberta Hofrichtera (tłumaczenie Monika Kilis, Bartosz Nowacki).

WP_20171221_14_50_42_Pro

Komentarze (17)

Dodaj komentarz
  • Gość: [kjonca] *.warszawa.vectranet.pl

    No cóż. Nie ukrywam, że (chyba) kupiłem w formie ebooka (Yuval Noah Harari/Od zwierzat do bogow. Krotka historia ludzkosci ). A teraz przez Pana będę zły na siebie :)

    Korzystając z okazji dziękuję za ciekawego bloga (to jeden z tych które najdłużej wiszą u mnie w czytniku RSS - bo nie da się artykułów czytać na szybko).
    I życzę wszystkiego motywacji do pisania w nowym roku.

  • Gość: [beatakurowicka@gmail.com] 5.174.124.*

    Dzięki za recenzję. Odpuszczę sobie tę pozycję

  • Gość: [Beata Kurowicka] 5.174.124.*

    Dzięki za recenzję. Odpuszczę sobie tę pozycję

  • Gość: [Michał Grabowski] *.biol.uni.lodz.pl

    Niestety, drukuje się obecnie masę kiepskiej jakości książek popularnonaukowych (obok niewątpliwych perełek). Jak kiedyś naciąłem się tak na "Atlantydzie odnalezionej" Gavina Menziesa. Spodziewałem się czegoś o starożytnych odkryciach geograficznych i szlakach żeglarskich a trafiłem na stek bzdur i fantazyjne składanie oderwanych od siebie faktów historycznych i odkryć...
    Przy okazji, jeden bardzo drobny szczegół - lew azjatycki (Panthera leo persica) do tej pory występuje w stanie dzikim w parku narodowym Gir Forest w indyjskim stanie Gudżarat i chyba jest dla nich szansa na przetrwanie. Swoją drogą niesamowite, że jeszcze w I w. naszej ery zasięg lwa azjatyckiego obejmował jeszcze Bałkany aż do Kotliny Panońskiej i Czarnomorskich stepów a IV w. te lwy żyły jeszcze w Grecji. Z jednej strony żal a z drugiej wizja lwów czających się wśród bałkańskich wzgórz...

    Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku!
    Michał G.

  • Gość: [DO] *.4-4.cable.virginm.net

    W anglojęzycznej wersji książki nazwa Homo sapiens pisana jest zawsze dużą literą i kursywą, a owy bizon to w oryginale bison.

  • Gość: [Wewe] *.play-internet.pl

    Ani z dużej, ani dużą. Wielką literą, panie poprawiaczu.

  • sczachor

    @ Gość: Wewe, *.play-internet.pl
    Ani z dużej, ani dużą. Wielką literą, panie poprawiaczu.

    Otóż Słownik Języka Polskiego PWN podaje taka informację:
    "Jedni wolą pisać dużą literą, inni wielką literą to kwestia wyłącznie upodobań, żadnych zakazów ani nakazów tu nie ma. Trzeba tylko pamiętać, aby nie pisać z dużej (wielkiej) litery, gdyż wyrażenia te mają złą opinię w wydawnictwach poprawnościowych, mimo że ich frekwencja w tekstach jest duża. "

    źródło: sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/wielka-litera-czy-duza-litera;443.html

    poprosze o Twoje źródło, na podstawie którego formułujesz tak kategoryczna sugestię.

  • sczachor

    @ Gość: DO, *.4-4.cable.virginm.net
    W anglojęzycznej wersji książki nazwa Homo sapiens pisana jest zawsze dużą literą i kursywą, a owy bizon to w oryginale bison.

    Wynika z tego, że to przede wszystkim wina tłumacza i wydawnictwa.

  • Gość: [robac] *.adsl.inetia.pl

    Harari powinien się znaleźć w nowym, rozszerzonym wydaniu "Modnych bzdur" Alana Sokala i Jeana Bricmonta. Dzięki takiemu humanistycznemu bełkotowi, który ociera się o dokonania nauk przyrodnicznych te drugie tracą na wartości. M. in. to właśnie przyczynia się do rozprzestrzeniania się pseudonaukowej wiedzy, jak np. niedawne stwierdzenie pewnego polskiego radykalnie prawicowego polityka, że "teoria ewolucji to tylko teoria".

  • Gość: [Dziad z lasu] *.ip.mgk.pl

    Piszesz, że "potrzeba jest powszechnej edukacji biologicznej, także skierowanej do samych naukowców".
    Równie, jeśli nie bardziej, potrzebna jest powszechna, obowiązkowa reedukacja (z, bo ja wiem, elektrowstrząsami?) z języka polskiego, skoro nawet człowiek, wydawać by się mogło, wykształcony, pisze "na prawdę" ("postęp naukowy jest na prawdę szybki" SIC!), że inne błędy litościwie pominę.
    Taka reedukacja mogłaby znakomicie wpłynąć na poprawę jakości książek, tłumaczonych i nie tylko. Obecnie korekta i redakcja praktycznie nie istnieją, nawet wydawnictwa o pewnej renomie wypuszczają potworne buble językowe, które powinno wyłapać dziecko w podstawówce (nie subtelne błędy rzeczowe, dostrzegalne dla specjalistów, ale zupełnie podstawowe błędy ortograficzne i gramatyczne, że już o interpunkcji nie wspomnę), takie jak owo "na prawdę". Czytałem już i o brodzie (przejściu przez rzekę) opisanym jako "brud", i o mieszkaniu z "dwoma" sypialniami, czy o osławionym "sianiu ziemniaków"...
    Tu, w komentarzach, też jest pięknie - "owy bizon" sprawia (czemu nie, jak należy, ów?), że tracę resztki sił... Dlaczego ludziom klawiatura nie zadrży, gdy walą takie kocopały?!

  • Gość: [asymon] *.static.chello.pl

    Tak wygląda mapka zasięgów różnych (pod)gatunków Homo w oryginale: imgur.com/a/p7xlv

    Przepraszam za jakość, to printscreen podglądu ebooka z amazon.com.

  • sczachor

    @ Gość: asymon, *.static.chello.pl

    Czyli w oryginale jest dobrze. potwierdza to braki w przygotowaniu polskiego wydania. Przeczytałem tę książkę w całości. Pierwsze wrażanie się potwierdziło. Całość jest mocno niespójna. W sumie nie wiadomo do końca o co autorowi chodziło. Pojawiają się fragmenty sprzeczne, brak podsumowania itd. Jednym słowem mimo kilku ciekawych fragmentów książka kiepska. Nie polecam. Ani to podsumowanie jakichś badań, ani spójne przemyślenia. Takie coś w stylu "wszystko co wiem". Kiepska popularyzacja lub nieczytelna fikcja.

  • makroman

    Nie jestem statystycznym Polakiem, nie lubię łechtać sobie ego wskazywaniem jacy to moi ziomkowie są nieczytaci, ubieraja skarpety do sandałów i kupują w Biedronce...

    A co do omawianej pozycji, nie znam, ale rozumiem opory, tym bardziej iz w pewnych okresach należało by już uzywać określenia Homo sapiens sapiens, lub Homo sapiens anatomocznie współczesny.
    Podobne błędy jednak zdarzają się wielu autorom którzy mylą popularyzację nauki z publicystyką.

  • rmk

    Nie zgodzę się z tym odradzaniem.
    W moim odczuciu w Sapiens zdarzają się "kłamstwa dla dzieci", czyli uproszczenia, które mają pozwolić zrozumieć inne spojrzenie na problem.
    Coś jak to gdy w szkole tłumaczy się dzieciom atom jako model planetarny, później dopiero mówi o katastrofie w ultrafiolecie, by w końcu zacząć mówić o chmurze prawdopodobieństwa.
    Wydaje mi się, że w Sapiens jest dużo takich właśnie kłamstw dla dzieci, jak model planetarny. Może nie są do końca prawdziwe, może zbyt upraszczają problem, ale raczej sprawiają, że odbiorcy po ich przyswojeniu są bliżej rzeczywistości.
    Dla mnie całe przesłanie Sapiens i Home Deus to to, że ludzie kochają wierzyć w opowieści, że te opowieści, wcale nie muszą być prawdziwe, ważne by w nie ludzie wierzyli i to zmienia ich sposób patrzenia na świat.
    Fakt czytałem angielską wersję i może być lepiej napisana, trudno mi ocenić.

  • sczachor

    @ rmk
    Przeczytałem to końca tę książkę. Błędnie zapisywane "homo sapiens" irytuje ale nie przeszkadza w odbiorze treści merytorycznej. Tak jak w zakresie treści biologicznych i ewolucji biologicznej jest sporo fałszywych i archaicznych uproszczeń w innych dziedzinach. Ja nie znalazłem głównego przesłania Autora. W wielu miejscach opowieść jest niespójna, wewnętrznie sprzeczna i nieczytelna. Sięgnąłem po tę pozycję po porusza bardzo aktualne problemu. Zawiodłenm się. Zmarnowane pieniądze i miejsce na regale z książkami.

    Listę bzdur można ciągnąć przez cała książkę. Ale najgorszy jest brak całościowego pomysłu i brak przesłania. Ani to popularyzacja wiedzy ani przedstawienie autorskiego pomysłu (hipotezy).

    Pocieszające jest to, ze takie książki są wydawane, nawet w pośpiechu. Znaczy to, że jest duże zainteresowanie literaturą faktu na temat ewolucji człowieka i kondycji społeczeństwa. Szukamy prób opisu naszej sytuacji. Tak jak w literaturze pięknej są pozycje ważne i byle jakie czytadła, tak i w literaturze popularnonaukowej Sapiens najpewniej zajmie miejsce słabych czytadeł.

  • Gość: [JW] *.centertel.pl

    To drugi tekst, który zaczęłam czytać na stronie Pana Profesora licząc na popularyzację nauki, ale go porzucam po kilku akapitach zrażona wywodami językoznawcy-amatora.
    Trudno się przez nie przebić do Pana specjalistycznej wiedzy naukowej, w którą nie wątpię i jestem jej bardzo ciekawa. Ale się nie da, bo forma i język Pana tekstów blokuje chęć dalszego czytania. Już o tym napisałam w innym miejscu.
    Homo sapiens jeśli razi to nie z braku "dużej litery", ale "wielkiej litery" - tak jest poprawnie po polsku. Na docieranie do oryginału hebrajskiego szkoda czasu - język hebrajski nie rozróżnia małych i wielkich liter. :)

  • sczachor

    @ Homo sapiens jeśli razi to nie z braku "dużej litery", ale "wielkiej litery" - tak jest poprawnie po polsku.

    Otóż obie wersje są poprawne. Sprawdzałem :). I już kilka razy tu wyjaśniałem. Wystarczyło przeczytać.

    Co do nazw gatunkowych, to są identyczne zasady niezależnie od języka (w tym przypadku hebrajskiego).

Dodaj komentarz

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci