Menu

profesorskie gadanie

Nowy adres bloga https:profesorskiegadanie.blogspot.com

Dlaczego teorie spiskowe cieszą się popularnością i ciągle się odradzają ?

sczachor

Kwiaty_w_stanikuMożnaby się dziwić, dlaczego jakieś niestworzone historie czy wierutne bzdury, miejskie legendy, ciągle znajdują chętnych do opowiadania i kultywowania. Dlaczego znajdują posłuch i zainteresowanie? Przecież człowiek jest mądry a edukacja powszechna. Na dodatek w wieku XXI tak łatwo wszystko sprawdzić, zweryfikować. A jednak są i trwają.

Pierwszą przyczyną jest to, że ludzie lubią opowieści. Lubią słuchać i lubią opowiadać. I to trwa już co najmniej od kilkudziesięciu tysięcy lat. A może trochę dłużej. Opowieści pełnią ważną rolę w integracji grupy i tworzeniu więzi. A człowiek jest małpą społeczną i sojusze w grupie są ważne. Bardzo ważne. Od małych grup po wielkie partie. Opowieść socjalizuje, ale i jest swoistym iskaniem – przytulaniem się, świadczeniem usługi i budowaniem więzi. Prawdopodobnie opowieści są starsze niż język (mowa). Bo taniec, gestykulacja, rytmiczne dźwięki też pozwalają stworzyć prostą opowieść.

Powstanie języka umożliwiło tworzenie opowieści w pełnym słowa tego znaczeniu. O świecie, o relacjach. Mowa jest takim udoskonalonym iskaniem – świadczeniem usług i budowaniem więzi przy uwolnionych rękach. Można więc coś robić, szukać pożywienia i „iskać”, czyli mówić. Takie zwykłe plotki-paplanie to budowanie więzi w grupie. Ćwiczenie inteligencji emocjonalnej i społecznej. Z kim trzymać, komu się podlizywać (bo ma zasoby dla nas atrakcyjne), kogo unikać, kto jest w niełasce samca i samicy alfa. Dzięki mowie ludzkie grupy (hordy) mogły stać się liczniejsze, a to dawało znaczną przewagę konkurencyjną i ewolucyjną nad innymi grupami (z definicji to wrogowie). Większe, dlatego że mózg potrzebuje dużo energii i trzeba dzielić czas na odżywianie się (łącznie z szukaniem pokarmu, jego przygotowaniem itd.) i jednocześnie opowiadać, mówić, komunikować się. Jeśli do tego dodamy inną innowację w postaci narzędzi i gotowania (termicznego uzdatniania żywności), to mamy duży postęp: mniej czasu na odżywianie się a więcej na budowanie relacji i sojuszy. Czyli więcej czasu na gadanie i opowiadanie. Tu mała dygresia, czy my w czasach nowoczesności z tymi wszystkimi maszynami, komputerami i robotami mamy więcej czasu na pogaduchy niż nasi przodkowie?

Drugim powodem popularności teorii spiskowych (i innych fantastycznych konfabulacji) jest to, że opowiadający na moment staje w centrum zainteresowania. Jego pozycja w grupie rośnie. Gdy opowiada staje się liderem, kimś ważnym, niczym przywódca. Zazdrośnicy oczywiście będą przeszkadzać, dyskredytować, zadawać podchwytliwe pytania, komentować zza pleców, hejtować tak czy siak, itd. Ale tymczasem ten wątek pomińmy.

Opowiadający staje w centrum i przynajmniej na moment zyskuje uznanie. A przecież słuchamy tylko rzeczy dla nas ważnych (z jakiegoś powodu), pięknych, intrygujących. Nie jest łatwo mówieniem zwrócić na siebie uwagę i zająć miejsce opowiadacza-mówcy. Nic dziwnego, że chcemy opowiadać, informować. Czy to dowcipy, czy to jakieś nowiny, czy dłuższe opowieści.

Ale o czym tu opowiedzieć, by inni słuchali? Może to być relacja z czegoś, co się widziało: że był wypadek, że krowa do rowu wpadła, że lis kurę porwał, że Bartłomiej zaczął już zboże kosić, że Maryna całowała się z Antkiem za stogiem, że grzyby już w lesie się pojawiły a sklepie za rogiem rzucili papier toaletowy, że widziało się film w kinie, że czytało się ciekawy tekst na blogu. Na tym pierwotnym zainteresowaniu sprawami ważnymi bazują media: by przykuć uwagę epatują sensacją, zbrodnią, seksem czy wypadkiem. Tyle, ze czynią to w znacznie większej, globalnej wiosce.

Zainteresowanie budzi także sensacja, coś co odbiega od normy, coś co jest inną interpretacją znanych zjawisk czy wydarzeń. Bo to, że ojcem Joachma jest Kurt, to wszyscy wiedzieli, ale jak zdradzić sensacyjną tajemnicę, że jednak ojcem jest Kleofas? Ten, co jest kowalem w sąsiedniej wiosce i kuleje na jedną nogę. Coś innego, nowego, niesamowitego. I tu dochodzimy do teorii spiskowych: jeśli przedstawimy inną interpretację dowolnego zjawiska, to zwrócimy na siebie uwagę i zainteresowanie naszą opowieścią. Że to nie Lech Wałęsa przeskoczył przez mur i był przywódcą Solidarności, że to nie Kolumb odkrył Amerykę, że wcale ludzie nie wylądowali na Księżycu i że żadnego antropogenicznego ocieplenia klimatu nie ma. A Ziemia to w ogóle jest paska… A w szkole uczą, że kulista, bo to jest spisek wielkiego biznesu, reptilian, iluminatów lub talmudystów.

Słuchamy opowieści ludzi z doświadczeniem. Ludzi który byli gdzieś daleko, widzieli niezwykłe krainy, brali udział w ważnych wydarzeniach, bitwach, wojnach, przygodach. Którzy opowiadają o nowych dla nas informacjach, wcześniej nieznanych (o roślinach, zwierzętach, grach komputerowych, przepisach na szarlotkę, cząstkach elementarnych itd.). Jednym słowem poszerzają naszą wiedzę o świecie. Coś przeżyli, coś widzieli, coś doświadczyli, czasem przez wiele lat. I teraz się tym dzielą. Mają czym.

Dlaczego teorie spiskowe są atrakcyjne? Bo wystarczy zasłyszeć jedną historię, przeczytać jeden artykuł w gazecie czy jedną książkę o UFO, diecie cud, spisku tajnym reptilian, szeptuchach, Paskudzie z Jeziora Zegrzynieckiego by… stać się ekspertem. Stać się wtajemniczonym, który może opowiadać. Niski koszt zostania ekspertem.

Owszem, nauka jest ciekawa. Lecz by współcześnie stać się ekspertem od ewolucji, wypadków lotniczych, klimatu, kształtu Ziemi, diecie paleo, klimatu itd. to trzeba sporo włożyć wysiłku w edukację, przeczytać wiele książek, odbyć wiele dyskusji. To trwa. Kiedyś było łatwiej, nie było tylu przyrządów i tak dużo zgromadzonej wiedzy. Teraz jest wysoki próg wejścia (wtajemniczenia). A przy teoriach spiskowych i innych paranaukowych sensacja próg wejścia jest niski. Czasem wystarczy jeden artykuł w czasopiśmie. I już można głosić wszem i wobec niezwykłe, sensacyjne nowiny. Można być opowiadaczem, na którym skupia się uwaga ludzi. Można opowiadać o czarostwie (bo nowe słowo dla czarów brzmi znacznie lepiej), o zbawiennym wpływie diety kapuścianej czy bezsolnej.

Lubimy opowiadać, zarówno historie zmyślone (literaturę fikcji), ciesząc się pięknem opowieści, jak i historie prawdziwe (literatura faktu) ciesząc się nowymi faktami i nowymi hipotezami. A przynajmniej wyglądające na prawdziwe. Bo ktoś widział. Na przykład szwagier lub kolega znajomego. Albo, najlepiej samemu się widziało i doświadczyło – wtedy jeszcze większa wiarygodność. I zainteresowanie. Dlatego historie spiskowe były, są i będą. Choć może lepiej zamiast zmyślania, konfabulacji (przecież mówiący sami w to wierzą) może uczyć ludzi opowiadania dowcipów czy pięknych historii? Albo rozsmakować w poznawaniu rzeczywistości?

Lubimy opowiadać historie bo daje to nam poczucie sprawstwa, poczucie wpływu na świat. Jak i daje popularność oraz buduje pozycję w grupie. 

Teorie negacjonistów (denialistów) wszelakiej maści (teorie spiskowe) są krótkotrwałe. Po jakimś czasie stają się nudne (bo powszechnie znane). Wtedy szukać trzeba innej. Albo odgrzebać starą, dawno zapomnianą.

Problemem współczesnego człowieka jest umiejętność odróżniania literatury fikcji od literatury faktu, a także odróżniania faktów od faktoidów. Jest nam trudniej, bo żyjemy w globalnej wiosce ze znacznie większą liczba kontaktów międzyludzkich (spotykamy takich, których nigdy nie widzieliśmy i nie znamy) i znacznie więcej dociera do nas informacji jak i opowieści. I to w formie nieznanej naszym przodkom. Nasze zmysły i myślenie racjonalne mogą nas zwodzić w rozpoznawaniu wiarygodnych i niewiarygodnych opowiadaczy.

 A co z tym zdjęciem na górze? Prawda, że intrygujące? Zwraca na siebie uwagę. Jak dobra opowieść. I skuteczna reklama.

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • makroman

    1 - ponieważ część z nich okazuje się prawdą
    2 - ponieważ ktoś utajnia część informacji, a ludzie nie lubią gdy obraz rzeczywistości jest niekompletny
    3 - ponieważ osoby o którch mówi się iż są "wyznawcami teorii spiskowych" są inteligentniejsze od tych nie będacych "wyznawcami" (odsyłam do serwisu Nauka w Polsce) .

    Jak dla mnie wystarczy by zrespektem podchodzić do teorii spiskowych, bo nawet jeśli tylko jeden procent z nich okazuje się prawda (jak chocby to ze na nasz rynek serwuje się produkty gorszej jakošci niż tej samej marki w Niemczech) to tylko frajer uzna że wszystko jest w porzadku.

  • sczachor

    Przykład, pierwszy z brzegu biologiaolsztyn.blogspot.com/2017/11/studenci-uwm-protestuja-przeciw.html

    ps. Wyraziłeś pogląd, teraz spróbuj udowodnić swoje tezy :).

  • Gość: [m] *.piekary.net

    @makroman
    Jeśli weźmiesz kostkę do gry i wylosujesz kilka słów z "Władcy Pierścieni", czasem uzyskasz zdanie prawdziwe. Istnieją metody prowadzące "czasem" do prawdy, których systematyczne użycie wskazuje jednak na znaczące dysfunkcje w obrębie ośrodkowego układu nerwowego.
    Zdrowy człowiek nie rozpatruje tylko zagadnienia czy metoda X daje "czasem" prawdę, ale jeszcze pyta, czy czasem nie ma metody Y, która daje dostęp do prawdy w o wiele większym stopniu, częściej, systematycznie.
    W szczególności skuteczność raz na sto dobrze oddaje przykład z losowaniem słów i układaniem z nich zdań.

    Znaczącą nieprawdę piszesz w punkcie 2.
    Nie chodzicie (świadomie używam drugiej osoby) do bibliotek, nie uzupełniacie swojej wiedzy, by była pełna. Widzę - bo przykład z losowaniem słów i trafianiem "czasem" w prawdę powinien być jasny dla czytającej osoby. Ludzie wolą informacje korzystne od prawdziwych, ogólne hasła od szczegółów. Żadne uzupełnianie, uszczegółowienie wiedzy nie ma miejsca. Fani teorii spiskowych to, obok młodych polskich łysych wytatuowanych patriotów szalikowych, ostatnia grupa zainteresowana uzupełnianiem wiedzy. Widać to doskonale przy okazji jakiejkolwiek dyskusji z ludźmi nauki. Teorie rzucają ogólnikami, nie serwują wyliczeń, stosują masę erystyki i błędów argumentacyjnych. Za przykład płaskoziemcy: wyliczenie przyśpieszeń związanych z ruchem obrotowym Ziemi jest na poziomie liceum. Jak dotąd dokładnie wszyscy płaskoziemcy poprzestają na intuicji że z wirującej planety ludzie by zostali odrzuceni w kosmos (albo woda by została wyrzucona, albo byłoby czuć przyśpieszenie etc). Dokładnie wszyscy płaskoziemcy ignorują przy okazji tysiące lub setki tysięcy tłumaczeń zawierających matematykę. Zamykają oczy na wiedzę. To samo odnośnie każdej teorii.

    3. Poproszę jakieś dane związane z tym, że płaskoziemcy, czy kim tam jesteś, są inteligentniejsi nie tylko w swoim mniemaniu.

    Alternatywą teorii spiskowych nie jest "wszystko jest w porządku". Alternatywą bajki o płaskiej Ziemi jest zbiór faktów, dowodów. Alternatywą bajki o cyborgizacji za pomocą szczepionek jest zbiór faktów mówiących o zdrowiu ludzi. Nauka nie dostarcza tezy "wszystko jest w porządku". Przeciwnie, to badania naukowe wskazują, gdzie coś w porządku nie jest, a także to nauka szuka rozwiązań. Bardzo mocno nie są w porządku teorie spiskowe. Nie dlatego, że wyznawcy nie są sympatyczni. Są. Po prostu ich stan wiedzy powinno się leczyć, a nie rozpowszechniać.

  • nudniejszy

    To wszystko prawda, opowieści jako spoiwo socjalne, sensacja, poszukiwanie prostych odpowiedzi.

    Ale jest jeden ważny czynnik, który dodaje teoriom spiskowym (o ile nie są zbyt abstrakcyjne) sporo wiarygodności: Otóż oficjalne "fakty" rzeczywiście bywają kłamstwem, politycy rzeczywiście nas oszukują. Nie zawsze i nie wszyscy, ale na tyle często, że można odnosić się z pewnym sceptycyzmem do ich przekazu, tym bardziej jeżeli wyjaśniają coś bardzo pokrętnie.

    Najbardziej znanym przykładem jest broń chemiczna dyktatora Iraku Saddama Husseina, o której istnieniu amerykański rząd zapewniał. Mówiło się, Amerykanie muszą wiedzieć, bo mają na to faktury - nic nie mieli, kłamali w żywe oczy.

    Inny, bardziej powszechny przykład: Inflacja. Często mamy wrażenie że ceny wyraźnie rosną - a rząd mówi, 2%. Ale kiedy spojrzymy na wzrost podaży pieniądza (też wg oficjalnych danych) i wzrost gospodarczy, widzimy że różnica jest dużo większa niż 2%. Bo oficjalna inflacja jest liczona na podstawie "koszyka dóbr i usług" - do którego np. wkłada się telefon komórkowy, który w zeszłym roku był najnowszym modelem, a teraz kosztuje 1/3 mniej, i w ten sposób częściowo niweluje wzrost cen żywności czy prądu.

    Albo bezrobocie: Kto nigdy nie pracował, albo akurat jest na jakimś kursie z urzędu pracy (po którym pewnie i tak pracy nie dostanie), albo jest w takim wieku że może przejść na wcześniejszą emeryturę, albo... itd., do statystyki się nie liczy. Czyli oficjalne liczby mówią o czymś zupełnie innym niż wynikałoby to z nazwy.

    W sumie przyjrzenie się alternatywnym wersjom różnych oficjalnych "faktów" jak najbardziej ma sens - i tylko własny rozum pozwoli nam stwierdzić, co jest teorią spiskową, a co nią nie jest. A tego jedni mają więcej, inni mniej (i ci ostatni są skłonni wierzyć nawet w bardzo absurdalne teorie spiskowe - albo przeciwnie, nawet w bardzo absurdalne oficjalne "fakty").

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci