Menu

profesorskie gadanie

Pisanie i czytanie ułatwia myślenie. Pogawędki prowincjonalnego naukowca, biologa, entomologa i hydrobiologa. Wirtualny spacer z różnorodnymi przemyśleniami, w pogoni za nowoczesną technologią i nadążając za blaknącym kontaktem mistrz-uczeń. I o tym właśnie chciałbym opowiadać. Dr hab. Stanisław Czachorowski prof. UWM, Wydział Biologii i Biotechnologii.

Co by było, gdyby nikt nigdy nie uczył biologii i przyrody?

sczachor

22090013_10212852642504224_2954311359434937321_nGdyby nikt nigdy nie uczył biologii czy przyrody (to szersze podejście do biologii, bardziej interdyscyplinarne i międzyprzedmiotowe)? Oj, to byłoby bardzo marnie, wręcz niebezpiecznie.

Było krótko, teraz pora na solidniejsze uzasadnienie. Po pierwsze we współczesnym świecie nie ma możliwości nauczenia się samemu wiedzy biologicznej, więc nie można zostawiać bo „samo się zrobi”. Po drugie znajomość praw biologii jest bardzo potrzebna do współczesnego życia.

A było to tak. Dawno, dawno temu żyliśmy w środku procesów przyrodniczych. Niebo z gwiazdami było codziennie widoczne (współczesne miasta zaśmiecone są światłem i nawet w bezchmurną noc trudno dostrzec gwiazdy na niebie). Przyroda była wokół nas. To znaczy wokół naszych przodków (wokół nas też jest, ale zupełnie inna). Czy to myśliwy, czy zbieracz czy rolnik, codziennie się spotykał z roślinami, grzybami, zwierzętami, procesami przyrodniczymi. Uczył się od małego poprzez naśladownictwo i uczestnictwo w polowaniach, zbieraniu jagód, uprawie roli. Często leżał na trawie a w chacie słychać było nie tylko brzęczenie much ale i cykanie świerszcza za kominem. W pobliskiej rzece czy jeziorze chrząszcz brzmiał w trzcinie. Lub w sitowiu. Nasz przodek uczył się rozpoznawania roślin i zwierząt, które są jadalnie, które niebezpieczne, które przywracają zdrowie. Uczył się ustawicznie, przez całe życie i wiedzą się swoją dzielił. Od tego zależało jego życie. I przeżycie. Egzamin ważniejszy niż testy szkole, matura czy doktorat.

Współczesny młody człowiek żyje przeważnie w mieście (a i wieś miasto już przypomina). Dużo czasu spędza w budynkach, w pomieszczeniach, świat obserwuje przez … ekran telewizora, komputera, telefonu. Nie doświadcza. A jak na wsi, to także kontaktuje się z techniką i poznaje przyrodę za pośrednictwem mediów. Czasem dużo więcej wie o zwierzętach z Afryki (bo takie są filmy) niż o tych, co za progiem. A także tych co w domu. Dlatego nie dziwią sensacyjne wynurzenia o groźnych biedronkach azjatyckich (O gruźlicy, malarii i inwazji krwiożerczych ninja na moim balkonie). Poziom oderwania (wyizolowania) od rzeczywistości jest zatrważająco duży.

Niegdyś oczywiste wiadomości stają się współcześnie… egzotyczne. Bo skąd ma wiedzieć uczeń jak powstaje mleko, kiedy widzi tylko to w kartonikach na sklepowych półkach a nigdy nie widział żywej krowy. Nie mówiąc o dojeniu krowy czy kozy? Nawet w podręcznikach szkolnych znaleźć można sporo błędów (drobnych). Bo i sam autor czy ilustrator nie wie jak wygląda kłos jęczmienia. Zna pewnie tylko z innych ilustracji… Daleko od przyrody i świata naszych przodków. 

Czy artysta powinien wiedzieć jak wygląda chrząszcz? Powinien. Bo na przykład w Szczebrzeszynie, co to z brzmiącego chrząszcza słynie, artysta nie wiedział (Bubel ze Szczebrzeszyna czyli wiedza przyrodnicza potrzebna jest nawet artyście). I stoi pasikonik jako pomnik chrząszcza. I to w dwóch egzemplarzach. Najpewniej ów artysta świat owadów znał z animowanego filmu o pszczółce Mai...  Chrząszcz czy pasikonik, co za różnica? Duża. I nawet to, że chrząszcze brzęczeć mogą, nawet w trzcinie. Oraz, że są ćmy co piszczą… na swojej trąbce (O motylu co trąbi, ludzi straszy i miód pszczołom podbiera).

Albo gdy się spotka żółtą żabę w Polsce, to uciekać, dzwonić na policję czy się zafascynować? (czyta: Żółta żaba z dojlidzkiego stawu co zamieszania narobiła)  Lub też czy warto wiedzieć jak wygląda barszcz Sosnowskiego i co oraz kiedy grozi, gdy się taką roślinę spotka? Azjaci pod reszelskim zamkiem, do broni (do kos)! 

Dlaczego Europejczycy podbili obie Ameryki i Australię (a nie odwrotnie) i jaki w tym udział miały udomowione zwierzęta, równoleżniokowe ułożenie Eurazji i odzwierzęce choroby? Jaki wpływ na rozwój cywilizacji miały i mają katastrofy ekologiczne? To wiedza jak najbardziej aktualna, bowiem żeby uniknąć kolejnej, a zarazem globalnej katastrofy o podłożu ekologicznym, trzeba rozumieć zjawiska przyrodnicze, w skali mikro i makro.

Co więcej, wiedza biologiczna dawno poszerzyła swoje obszary zarówno do skali mikro jak i makro. Wiemy dużo więcej niż wynika z doświadczenia pojedynczego człowieka. Stąd „na chłopski” rozum trudno pojąć z czego wynikają zmiany klimatyczne i jaki udział ma w tym człowiek, w tym nasze codzienne poczynania. A jeśli się nie rozumie, to trudno zaakceptować zalecane środki zaradcze w zakresie ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. I mnożą się przeróżne teorie spiskowe „antyklimatyczne”....

Z drugiej strony poznanie sięgnęło świata mikro. I to nie tylko w odniesieniu do budowy komórkowej ale i biologii molekularnej. Stąd się biorą niezrozumiałe (a wynikając z ignorancji) obawy przed GMO (nawet tam, gdzie tego nie ma (O istocie życia czyli czy krowa jedząca paszę z GMO sama staje się GMO). Innym, znamiennym przykładem jest nasilający się ruch antyszczepionkowy. Przykładowe głosy owych denialistów wiedzy biologicznej przytaczam niżej. Przy okazji wyjaśnię, że kleszcze nie są owadami, a borelioza to choroba odbakteryjna.

Tak, bez wiedzy biologicznej trudno przeżyć nawet we współczesnym świecie. Trzeba się jej uczyć nie tylko w szkole. Dlatego jadę do Iławy na spotkanie, zorganizowane przez bibliotekę. A w przyszłym tygodniu rozpoczyna się Tydzień Otwartej Nauki. I z tej okazji opowiem o kolejnych pomysłach, jakie wykoncypowali Superbelfrzy RP oraz Wydział Biologii i Biotechnologii UWM w Olsztynie.

 22449926_1416504178403216_5528574196941172737_n

22490039_888899541273058_6625685396658730155_n

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci