Menu

profesorskie gadanie

Pisanie i czytanie ułatwia myślenie. Pogawędki prowincjonalnego naukowca, biologa, entomologa i hydrobiologa. Wirtualny spacer z różnorodnymi przemyśleniami, w pogoni za nowoczesną technologią i nadążając za blaknącym kontaktem mistrz-uczeń. I o tym właśnie chciałbym opowiadać. Dr hab. Stanisław Czachorowski prof. UWM, Wydział Biologii i Biotechnologii.

W Warszawie dowiedziałem się, że jestem prorokiem i ewangelistą

sczachor

prorokTytuł jest z jednej strony chwytliwy bo kojarzy się z prorokami, wielkimi rzeczami społecznymi i paradoksalnie w tym jest jakaś szara, zwykła osoba. Może zaintrygować. Bo prorocy i ewangeliści (ewangelizatorzy) intrygują w niecodziennym i zaskakującym zestawieniu. Na dodatek religia zawsze nas nastawia emocjonalnie, albo za albo przeciw. Trudno być chłodnym. Są więc emocje.

Ale z drugiej strony tytuł jest i ryzykowny, bo w epoce nadmiaru informacji czytamy często same tytuły. I to tylko na podstawie tytułu komentujemy w internecie. Celują w tym internetowi trolle. Dyskutujemy nie z poglądami zawartymi w tekście lecz własnymi wyobrażaniem i skojarzeniami. Z tym co myślimy, że tam być może jest.

Zatem tytuł wzbudzający emocje z jednej strony zachęca do przeczytania z drugiej utrudnia poprawne przeczytanie treści.

W komunikowaniu się oraz w obserwowaniu świata wokół nas dużo zależy od kontekstu (w tym także emocjonalnego) jak i od tego, co już na dany temat (czy osoby) wiemy. Widzimy to, co chcemy dostrzec, słyszymy to, co chcemy usłyszeć. Taki filtr. W dużym stopniu w tym procesie biorą udział emocje. Drugim elementem jest nasz osobisty system wiedzy.

No więc jak jest z tymi moim prorokowaniem i ewangelizowaniem? I czy ma to związek z religią?

Znaczenie słów poznajemy najczęściej z kontekstu. Przykładem może być uczenie się języków. Możemy uczyć się języków definicyjne – słowa i ich znaczenie poznajemy z opisu, definicji. Możemy uczyć się ich znaczenia z kontekstu, w jakim zostały użyte. Przykładem są języki obce. Ja uczyłem się logicznie i definicyjnie w szkole. Z marnym skutkiem. Potem doskonaliłem kontekstowo. Z lepszym skutkiem. Podobnie jest z wieloma innymi rzeczami. Bo na przykład język biologii, żargon specjalistyczny mechaników samochodowych itd., możemy poznawać z uczenia się słówek ze słownika (definicji), albo po prostu zanurzyć się w środowisku osób tej profesji i… stopniowo poznawać w akcji, kojarząc znaczenie z kontekstu… Albo w dwojaki sposób. Ten ostatni jest najlepszy. 

Znaczenie słów bardzo często poznajemy z kontekstu w jakim je użyto. Bo na przykład zamek. Jeśli średniowieczny i z rycerzami, to zrozumiemy jako ceglaną budowlę z określonego okresu historycznego i o konkretnym przeznaczeniu. Jeśli błyskawiczny… to skojarzymy z ubraniami i zasuwaniem. Jeśli metalowy lub Yale – to zamek do drzwi. A przecież nie wyczerpuje to wszystkich znaczeń tego samego słowa „zamek”. Kontekst zmienia wiele. To dobre nawiązanie do konektywizmu i wiedzy konektywnej. I tu dochodzimy do wspomnianego prorokowania oraz samej konferencji, w której brałem udział w Centrum Nauki Kopernik.

Prorok i ewangelista (chyba poprawniej po polsku byłoby ewangelizator) to określenie na brokerów idei. Prorok czy ewangelizator jeszcze się nam jakoś sensownie kojarzy, ale broker? Już to słowo kiedyś słyszałem, w kontekście biznesu. Nie bardzo rozumiem co znaczy, tak mniej więcej, z naciskiem na mniej. Bo rzadko słyszałem i w obcej dla mnie dyscyplinie (środowisku pojęciowym). Czyli kojarzy mi się jakoś z biznesem. Czyli mniej trafnie.

Prorok to określenie na takiego brokera idei, który przynosi do organizacji nowe idee z zewnątrz. Ewangelizator to taki broker idei, który pomysły, doświadczanie i dokonania organizacji, grupy rozgłasza po świecie, wynosi na zewnątrz. Całkiem nowe pojęcia dotyczące konektywizmu i funkcjonowania organizacji oraz upowszechniania się idei, pomysłów.

Nowe zjawisko a więc jest potrzebne jakieś nowe słowo do jego opisania (by się móc sprawnie komunikować i porozumiewać). Można tworzyć neologizm, albo wykorzystać stare słowo, umieszczając je w nowym kontekście. Tak jak dzieje się w biologicznej ewolucji (narząd zmienia swą funkcję albo gatunek niszę w ekosystemie – zmienia się kontekst).

Dlaczego uświadomiłem sobie, że w tym kontekście pojęciowym jestem prorokiem? Bo z konferencji przywożę (i opowiadam, upowszechniam, próbuję zastosować, implantować) nowe idee. Dlaczego jestem ewangelizatorem? Bo o dokonaniach mojego, olsztyńskiego środowiska opowiadam na konferencjach w innych miejscach. „Wynoszę” na zewnątrz i opowiadam, upowszechniam a często znajduje to uznanie, naśladownictwo (czyli pada na podatny grunt). Samo uczestnictwo w konferencjach nie czyni z nas proroków lub ewangelizatorów. Nie każdy jest brokerem wiedzy, świadomym lub nieświadomym.

Jak mieszczanin ze sztuki Moliera (ten dowiedział się, że mówi prozą) uświadomiłem sobie, że od lat jestem i prorokiem i ewangelizatorem … w zakresie edukacji szeroko rozumianej.

W sumie równie dobrze mógłbym napisać, że jestem kleszczem (lub komarem) roznoszącym wirusy i bakterie między jednym organizmem a drugim. Takie biologiczne porównanie. Jednak zazwyczaj roznoszenie chorób kojarzy się z czymś złym, destrukcyjnym. Może lepiej by było – wektorem? Bo takie pasożyty roznosząc bakterie czy wirusy czasem są bardzo pożyteczne, dla danego organizmu. Ale to już inna historia. Opowiem kiedy indziej.

 

ps. pojawia sie wątpliwośc czy używać słowa "ewangelista" (tak jak na slajdzie w czasie warsztatów  w Centrum Nauki Kopernik) czy raczej "ewangelizator". Wydaje mi się, że lepiej byłoby chyba eangelizator. Ale używałem także formy oryginalnej, zaproponowanej porzez autorów. Oba słowa traktuję jako synonimy.

ewangwlista

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • Gość: [DrobnaUwaga] *.memcpy.io

    > W Warszawie dowiedziałem się, że jestem prorokiem i ewangelistą
    Przyjedz Pan do Krakowa, tu Pan sie dowie czym jest --- bez bajerow. :)

  • sczachor

    @ Gość: DrobnaUwaga, *.memcpy.io

    - dziękuję. Jak przeczytasz ze zrozumieniem tekst, to pojmiesz dlaczego Ci dziękuje :). Za znakomite potwierdzenie moich słów, zawartych we wpisie na blogu.

  • makroman

    Oj ile ja się już tych neologizmów nasłyszałem. Dziś są jutro przeminą. Weżmiemy coś z biznesu, coś z religii (jak się wierzący wściekną i zrobią szum, to tym lepiej, darmowe nagłośnienie), nadamy temu jakieś wykombinowane znaczenie i oto mamy nowy kontent! Możemy z nim wystąpić na konferencji. Ileż takich wykladów jest dostępnych choćmy na YT.
    Tymczasem to tylko zabawa słowami!
    "Dokąd jedzie ten tramwaj?" pytał niezawodny Zajdel... Wypada powtórzyć jego pytanie.

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci