Menu

profesorskie gadanie

Pisanie i czytanie ułatwia myślenie. Pogawędki prowincjonalnego naukowca, biologa, entomologa i hydrobiologa. Wirtualny spacer z różnorodnymi przemyśleniami, w pogoni za nowoczesną technologią i nadążając za blaknącym kontaktem mistrz-uczeń. I o tym właśnie chciałbym opowiadać. Dr hab. Stanisław Czachorowski prof. UWM, Wydział Biologii i Biotechnologii.

Rewolucja czy ewolucja w szkole ?

sczachor

13781979_522155891313158_2504384944343925033_nPołowa sierpnia, ale nauczyciele powoli przygotowują się do pracy w szkole. Już od września. A tam spore zmiany. Dla rodziców także będzie (niemiła) niespodzianka...

Żyjemy w czasach nieustannej zmiany, w okresie dużej transformacji systemu edukacji w skali globalnej, a więc to nie tylko nasz, polski problem. Codziennej pracy edukacyjnej towarzyszą poszukiwania i zadawanie sobie pytania, co jest ważne. Dawny model szkoły przestał być wydolny dlatego, że zmieniło się społeczeństwo, gospodarka i otoczenie szkoły. Żyjemy w czasach trzeciej rewolucji technologicznej, a zachodzące zmiany są bardzo głębokie. W pewnym sensie w skali globalnej wymyślamy na nowo system edukacji, dostosowany do zupełnie nowych potrzeb i sytuacji.

W epoce trzeciej rewolucji technologicznej nauczyciel też musi się uczyć funkcjonowania w nowej rzeczywistości (i nie chodzi mi o koniunkturalne dostosowywanie się do „wiejących wiatrów”). Nie wynika to z jego braków w wykształceniu. Po prostu rzeczywistość jest zupełnie nowa i całe pokolenie musi się uczyć zupełnie nowych umiejętności. Na przykład posługiwania mobilnym internetem we własnym telefonie. Nierzadko sprawniejsi w tych czynnościach są uczniowie. W konsekwencji to nauczyciel uczy się od uczniów (a rodzic od własnych dzieci).

Tak dużo się zmieniło, że do opisu rzeczywistości potrzebujemy całkiem nowych słów. Nauczeństwo (analogicznie do prosumpcji – producent i konsument w jednym) to jednoczesne bycie nauczycielem i uczniem, dzielenie się własnym doświadczeniem i wiedzą z równoczesnym uczeniem się od własnych uczniów. Świat wokół nas tak szybko się zmienia (np. nowe technologie komputerowe), że nauczyciel nie ma możliwości nauczenia się tego wszystkiego w toku edukacji i przygotowania dydaktycznego na studiach. Nowa rzeczywistość w wielu aspektach stawia go w roli nieustannego ucznia.

Także i uniwersytet jako instytucja poszukuje swojego nowego miejsca i wypełniania misji społecznej (poza prowadzeniem badań i kształceniem studentów). Po zakończonym projekcie Uniwersytet Młodego Odkrywcy zostało w głowie sporo doświadczenia, refleksji i pomysłów na współpracę ze szkołami. Niebawem kolejne próby odkrywania nowego środowiska edukacyjnego i nowych narzędzi dydaktycznych.

Piszę sporo o koniecznych zmianach w szkole i systemie edukacji. Ale nie mam na myśli reformy „dobrej zmiany” ministry Zalewskiej. Bo ta reforma nie ma sensu. Po pierwsze nie wynika z analizy sytuacji i w ogóle nie odpowiada na cywilizacyjne potrzeby współczesności. Jest robiona na zasadzie „a właśnie że zrobię i co mi zrobicie” (poseł Jarosław Kaczyński publicznie zapewniał, że idą w przeciwnym kierunku). Zła zmiana na dodatek robiona w wielkim pospiechu. O niebezpieczeństwach takiej zmiany na łapu-capu eksperci trąbią już niemalże od dwóch lat. I niestety mieli rację. We wrześniu wielki finał. Będą zmarnowane pieniądze, energia i zapał wielu ludzi a nic sensownego nie powstanie. Tylko zgorzknienie, zmęczenie i zniechęcenie…

Reforma ministry Zalewskiej robiona jest na zasadzie sentymentu „kiedyś tak było”. To tak, jak wspominanie starego człowieka o swojej młodości… gdy kiedyś biegał za piłką na boisku. Jak uwierzy i spróbuje, to w najlepszym wypadku dostanie zadyszki i złamie sobie nogę. Młodość się już nie wróci.

Podobnie jest z edukacją, świat się niewyobrażalnie zmienił. Społeczne poparcie dla „deformy” (jak ją nazywają nauczyciele) wynikało najpewniej w części z poczucia niepewności w nowym świecie. Modernizacja Polski poszła dla wielu grup zbyt szybko, nie mogli się w nowym świecie odnaleźć. Stąd naturalny, mentalny powrót do „dawnych, dobrych czasów”.

Będzie więc ten szkolny wrzesień bardzo nerwowy dla nauczycieli. Pełen improwizacji, zwiększonych dojazdów do pracy, smutnego działania na przeczekanie. Może, gdy już społecznie uświadomimy sobie zaległości polskiej szkoły, to zaczniemy ogólnonarodową dyskusję nad edukacją?

Nauczycielu, oby Ci się chciało cudze dzieci uczyć...

Wcześniejsze teksty na ten temat

Komentarze (13)

Dodaj komentarz
  • Gość: [DrobnaUwaga] *.emeraldonion.org

    > całe pokolenie musi się uczyć zupełnie nowych umiejętności.
    > Na przykład posługiwania mobilnym internetem we własnym telefonie.

    Panie profesorze, od kiedy kilka przysniec palcem to "nowa umiejetnosc"?
    Kto przyznal panu docenture? Ile guzikow musial Pan przycisnac? ;)

  • Gość: [DrobnaUwaga] *.emeraldonion.org

    > Także i uniwersytet jako instytucja poszukuje swojego nowego miejsca i
    > wypełniania misji społecznej (poza prowadzeniem badań i kształceniem studentów).

    Jak ktoś sie nie nadaje do prowadzenia badan lub ksztalcenia studentow, to
    sobie poszukuje "nowego miejsca i wypełniania misji społecznej" zeby
    kasa za profesure kapala.

  • sczachor

    Misją uniwersytetu nie ogranicza się tylko do badań i do kształcenia studentów. Nie zamiast badań i nie zamiast kształcenia studentów tylko "i". Mały szczegół a jakże istotny.

  • sczachor

    "od kiedy kilka przysniec palcem to "nowa umiejetnosc"? "

    Korzystanie z mobilnego internetu w telefonie nie ogranicza się do przyciśnięcia palcem klawisza. Najwyraźniej tego nie wiesz. Uświadamianie sobie swojej niewiedzy jest już wiedzą. Są osoby, nie określę ich przymiotnikiem, które nawet takiej minimalnej wiedzy nie mają. I to jest wyraz zapóźnienia modernizacyjnego.

  • sczachor

    "Kto przyznal panu docenture? "
    - nikt, nie mam docentury :). Docentów nie ma już od ponad 20 lat. Widzisz jakiś nie na czasie.Świat umknąć Ci znacząco.

  • makroman

    Odnoszę wrażenie że obrońcy gimnazjów, mają nikłą świadomość tego co one znaczą w rozwoju młodego człowieka (wyrwanie z pewnej grupy rówieśniczej, oraz konieczność opowiedzenia się czy to po stronie humanizmy czy ścisłości - taki najprostrzy najpowszechniejszy podział) i do czego prowadzą.
    Ot postkomuniści wprowadzili gimnazja na złość tradycjonalistom, a teraz bro się ich nie dlatego zeby były dobre, bo mamy setki przykladów i opracowań dokumentujących ich szkodliwość, ale zwyczajnie na złość PiSowi!
    Głupie to i żałosne.
    Mój starszy syn zmuszony był iść do gimnazjum, młodszy już nie i bardzo mnie to cieszy.

  • sczachor

    Wprowadzanie gimnazjów poprzedzone było długą analizą trentów pedagogicznych i śledzeniem rozwoju dzieci. Było także odpowiedzią na rosnące kłopoty z przemocą w szkole podstawowej.Nikt nikomu na złość nie robi ł. nie sądź swoją, pisowską miara. Duży sukces polskiej młodzieży, mierzonej testami międzynarodowymi to w dużym stopniu efekt gimnazjów - wydłużenie kształcenia ogólnego o rok. Ogromna szansa dla środowisk wiejskich. Co do wyrywania z pewnej grupy rówieśniczej, to po prostu piszesz bzdury i fantazjujesz. Gimnazjum to szansa wyrwania się z już zaistniałego stereotypu i przypiętej łatki w podstawówce. Też mam w rodzinie dzieci. Krewna najpierw była mocno przeciwna gimnazjom. Gdy jej dziecko poszło - jest zadowolona. Wszystkie teorie pedagogiczne zadziałały i ona to dostrzegła. Młodsze dziecko niesyty nie pójdzie do gimnazjum, wiec żałuje.
    Powrót do 8klasowej szkoły to projekt bez przemyślenia, na zasadzie sentymentu (kiedyś tak było). Głupi pomysł na dodatek wprowadzany bez żadnego przygotowania. Stąd już jest ogromny chaos w edukacji. A od września uwidoczni się jeszcze bardziej. Na dodatek prace straciło ok. 30 tys. nauczycieli. ... Gdyby ten koszt przynosił jeszcze jakieś dobro edukacyjne... Ale niestety nie . Po co więc ten wysiłek i te koszty? Dla samego rewolucyjnego nawiedzenia i hasła "i tak zrobimy i co nam zrobicie". Buta, arogancja i kompletna bezmyślność.

    ps. 1. podaj te setki przykładów i opracowań dokumentujących szkodliwość gimnazjów :). Łatwo sprawdzić twoje fantazje.

    ps.2 co to niby cenzurowania - pisz na temat i kulturalnie, to nie będzie kasowania (trolowych śmieci).

  • Gość: [DrobnaUwaga] *.iws.co

    > Korzystanie z mobilnego internetu w telefonie nie ogranicza się do
    > przyciśnięcia palcem klawisza. Najwyraźniej tego nie wiesz. [...] I to
    > jest wyraz zapóźnienia modernizacyjnego.

    Panie Profesorze, roznica w "zapóźnieniu modernizacyjnym" miedzy nami
    polega na tym, ze Pan rozwaza "przyciśnięcia palcem klawisza", a ja potrafie
    zaprojektowac zdecydowana wiekszosc takiego telefonu - od sprzetu po
    oprogramowanie.
    Jesli chodzi o znajomosc wspolczesnej technologii, jest Pan w nieco innym swiecie.
    Lepiej posprzeczajmy sie na tematy, o ktorych ma Pan dobre pojecie. ;)
    Dopominal sie niedawno o trollowanie Pana wypowiedzi. Wiec jestem.

  • sczachor

    Japisałem o nowych umiejętnościah "całe pokolenie musi się uczyć zupełnie nowych umiejętności. Na przykład posługiwania mobilnym internetem we własnym telefonie. "

    To Ty pisałeś (aś) o przyciskaniu palcem klawisza. "Panie profesorze, od kiedy kilka przysniec palcem to "nowa umiejetnosc"? "

    Jak na specjalistę od telefonów i komputerów masz dość prymitywne skojarzenia z nowymi umiejętnościami. I sam sobie zaprzeczasz. Raz piszesz, że nowe kompetencje to przyciskanie palcem klawiszy, a innym razem że to programowanie telefonów. Mocno niekonsekwentny jesteś w tym swoim fantazjowaniu.

    No to pofantazjuj sobie jeszcze, do woli.

  • ekokosze

    czyżby to takie polskie narzekanie znowu, nikt nie mówił, że nie będzie się musiał nauczyciel niczego więcej uczyć ...

  • sczachor

    @ekokosze - tu nie ma narzekania tylko wskazanie zadanie i problemu, że trzeba być gotowym do ciągłej nauki i że nauczyciel uczy się razem z uczniem (przynajmniej niektórych rzeczy). To dla nas nowe. I ie wynika to z braków u nauczycieli tylko z sytuacji cywilizacyjnej.

  • Gość *.static.vip-net.pl

    Jedno powinno być niezmienne. Nauczyciel powinien mieć autorytet i zasługiwać na szacunek a tego nie zdobędzie nadmiernym spoufalaniem się i skracaniem dystansu do uczniów i ich rodziców. Wolałabym nauczyciela oschłego z głębią wiedzy niż wyluzowanego błazna.

  • sczachor

    A my powinniśmy być niezmiennie młodzi, piękni i bogaci...

Dodaj komentarz

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci