Menu

profesorskie gadanie

Pisanie i czytanie ułatwia myślenie. Pogawędki prowincjonalnego naukowca, biologa, entomologa i hydrobiologa. Wirtualny spacer z różnorodnymi przemyśleniami, w pogoni za nowoczesną technologią i nadążając za blaknącym kontaktem mistrz-uczeń. I o tym właśnie chciałbym opowiadać. Dr hab. Stanisław Czachorowski prof. UWM, Wydział Biologii i Biotechnologii.

Przeżyć spotkanie z modliszką !

sczachor

modliszkagizyckoSpotkanie z modliszką zwyczajną (Mantis religiosa L.) jest bez wątpienia przeżyciem. I mam na myśli nie jakiegoś owada, ale nasze emocje. Modliszkę znamy z książek i filmów, jako niezwykle sprawnego drapieżnika o dość niezwykłych zwyczajach (o tym piszę niżej). Dlatego spotkanie jej w bezpośrednim kontakcie wywołuje emocje. Rzadki owad, niezwykły i zazwyczaj widywany tylko w różnorodnych mediach (książki, telewizja, internet).

Pan Marek Holub z Giżycka spotkał modliszkę… i przeżył. Co by nie było spotkanie tak niezwykłego owada w północnej Polsce jest przeżyciem. Ale jak wszyscy wiemy, modliszki w czasie miłosnych amorów zjadają swojego partnera (samca). A skoro przeżył… to znaczy że nie został zjedzony. To oczywiście żart, bowiem modliszki mimo że są drapieżne, do nie atakują człowieka. Żart można pociągnąć dalej, skoro przeżył spotkanie z modliszką, to znaczy nie że miał z nią amorów. I dzięki temu przeżył powrót do domu (nie zginął z ręki partnerki).

Ostatnio dostaję sporo informacji i zdjęć modliszek, spotykanych w różnych miejscach Polski. Tak też dotarło do mnie zdjęcie z Giżycka (niższe zdjęcie zrobione w Kozienicach przysłał p. Krzysztof Główczyński). Kiedy trzy lata temu po raz pierwszy zamieściłem na swoim blogu zdjęcie z modliszką, spotkaną w Olsztynie (Modliszka w Olsztynie czyli zaskakujące skutki zmian klimatu), nie spodziewałem się kolejnych doniesień. Obserwacje wpisywane są w komentarzach. Najwyraźniej ten południowy gatunek szybko rozprzestrzenia się na północ. Jest jednym z wielu przykładów jak przyroda reaguje na ocieplenie klimatu. Z podobnych przyczyn świerk ma coraz gorsze warunki i dlatego zanika. Wymiana gatunków w lasach potrwa kilkaset lat. Duże skutki będą widoczne już po kilkudziesięciu. Sukcesja w lasach trwa znacznie dłużej (rośliny nie poruszają się a drzewa są długowieczne). Zwierzęta są szybsze w dyspersji.

Modliszka jest bardzo charakterystycznym owadem, łatwym do rozpoznania. Dlatego nawet amatorzy mogą wyśledzić to zwierzę. Co prawda do internetowych doniesień niespecjalistów zawsze należy odnosić się z pewną rezerwą (ktoś może świadomie tworzyć nieprawdziwą informację), to jednak liczba doniesień z różnych miejsc jest tak duża, że wyklucza pomyłki. Nie jest możliwe, aby wszystkie te informacje odnosiły się do owadów, które przypadkowo uciekły z hodowli. W najbliższej okolicy Olsztyna dotarła do mnie informacja o spotkaniu ostatnio modliszki w Nowej Wsi oraz Giżycku.

Modliszka zwyczajna jest gatunkiem wybitnie ciepłolubnym (preferuje suche i ciepłe stanowiska), w Polsce osiągała północną granicę swojego występowania (do niedawna stwierdzana jedynie w Kotlinie Sandomierskiej). Piszę w czasie przeszłym, bo skoro obserwowano ją koło Białegostoku, to być może jest i w krajach ościennych, na północ od nas. W Europie Środkowej modliszka występuje na silnie nasłonecznionych polanach i obrzeżach lasów z wrzosowiskami i murawami napiaskowymi. Zdjęcia, jakie do mnie docierają, najczęściej przedstawiają modliszkę na ścianie domu. Może ją tam najłatwiej zaobserwować? Ale może wybiera miejsca najbardziej nasłonecznione i wygrzane.

Modliszka jeszcze do niedawna była uznawana za gatunek silnie zagrożony wyginięciem w Polsce (kategoria EN), a jej nieliczne stanowiska położone były w Kotlinie Sandomierskiej. Obserwacje z ostatnich lat wskazują, że modliszka zwiększa obszar swojego występowania Grzegorz Łazarski, w notatce opublikowanej w 2016 roku, na łamach czasopisma „Chrońmy Przyrodę Ojczystą” wspomina o nowych stanowiskach tego gatunku na Wyżynie Małopolskiej. Ale podaje także informacje o obecności modliszki na Wyżynie Lubelskiej, w Karpatach, Wzniesieniach Południowomazowieckich, Niziny Śląskiej, Górach Świętokrzyskich, i dalej na północ: z okolic Warszawy, Puszczy Białowieskiej, Olsztyna, Białegostoku.

21175545_1536327209765275_289104030_nModliszka jest jednym z wielu gatunków owadów, które rozszerzają zasięgi swojego występowania na północ (niedawno pisałem o długoskrzydaku sierposzu). Jednym z powodów jest ocieplenie klimatu (ciepłe zimy sprzyjają przetrwaniu jaj modliszki). Specjaliści wskazują także na zwiększoną dostępność dogodnych siedlisk: zbiorowisk ekotonowych i otwartych, jak i wzrost powierzchni odłogów. Ocieplenie klimatu jest zagrożeniem dla jednych gatunków (wycofują się na północ) ale dla innym sprzyja.

Głównym zagrożeniem dla modliszki jest zalesianie odłogów i pól na ubogich glebach oraz wypalanie trwa. Swoją sławę modliszki zawdzięczają nie tylko charakterystycznemu wyglądowi, ale przede wszystkim przerażającemu zwyczajowi pożerania samca przez samicę podczas kopulacji.

Swoją nazwę zawdzięcza ułożeniu odnóży pierwszej pary – niczym modląca się mniszka. Zwłaszcza, że jako owad drapieżny, często zastyga w bezruchu, czekając na ofiarę. Niczym zagłębiona w głębokiej modlitwie i kontemplacji. A ona po prostu cierpliwie i w bezruchu czeka na ofiarę do zjedzenia. Poluje na owady i pająki, siedząc nieruchomo na niskich roślinach i czekając, aż ofiara przybliży się na tyle, żeby można było ją pochwycić parą przednich odnóży. Jedzonko samo przychodzi, nie trzeba za nim ganiać...

Modliszki znamy z ich drapieżnych zwyczajów oraz faktu zjadania samca po kopulacji (kopulacja trwa długo, czasem kilka godzin). Samce są zazwyczaj mniejsze od samic. Dlatego łatwo mogą paść ofiarą żarłocznej samicy. Do kanibalizmu częściej dochodzi w przypadku modliszek trzymanych w hodowli. W przyrodzie samcom łatwiej umknąć. Niemniej – jak twierdzą biolodzy – nawet po utracie głowy kopulacja trwa dalej. A nawet dekapitacja przyspiesza zaplemnienie. Zdawałoby się dziwny zwyczaj.

Płciowość jest w jakimś sensie rozrzutnością przyrody: bo rola samca sprowadza się zazwyczaj do zapłodnienia. Cały koszt wyprodukowania jaj (znacznie większe od plemników, a więc potrzebują więcej energii) spoczywa na samicach. W rezultacie za liczbę potomstwa odpowiada zaledwie połowa populacji. U gatunków dzieworodnych wszystkie osobniki produkują potomstwo. Czysty zysk? Ale w ewolucji pojawiło się rozmnażanie płciowe (kosztowne). Jakie są z niego korzyści? Zwiększona różnorodność i rekombinacja materiału genetycznego. Jest to szczególnie ważne w zmieniającym się środowisku. W tym przypadku mniej znaczy lepiej (a więc więcej).

Modliszka nie jest jedynym przypadkiem, gdy samica pożera samca po kopulacji (częste spotykane także u pająków). Spełnił swoją rolę i „nie jest potrzebny”. Ale jego biomasa może się przydać (swoiste alimenty). Zatem samiec bohatersko poświęca się dla swojego potomstwa (najedzona samica złoży więcej jaj). Inną formą energetycznej inwestycji samców w potomstwo jest opieka nad jajami lub młodymi. Te formy spotyka się u różnych gatunków zwierząt. Nie chcesz się opiekować potomstwem? To cię zje samica.

Jakieś skojarzenia i analogie? Jest powód do rozmów towarzyskich. Wiedza przyrodnicza się przydaje także w kontaktach społecznych.

 

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • makroman

    Strasznie często w jednym tekście pada informacja o pozeraniu podczas kopulacji... Nawet nie śmiem pytać skąd taka potrzeba pisania własnie o tym...
    Z drugiej strony, wszędzie czytam że zwierzęta migrują na połnoc bo im sprzyja globalne ocieplenie... Fajnie, ale nie czytammo przystrosowywaniu się tychze zwierząt do nowych warunków! Czyzby biolodzy przestali wierzyć w ewolucję?!

    Z tą płcią to racja. Samce są wykorzystywane przez samice (znacznie mniejs,a szansa na przekazanie swojej linii genetycznej - podczas gdy samica ma 100%, o ile nie zginie przed aktem wydania potomstwa) i to jest silnie niesprawiedliwe.

  • sczachor

    @ makroman

    "Strasznie często w jednym tekście pada informacja o pozeraniu podczas kopulacji... "

    policzyłme, w sumie trzy razy Może trzy i pół):
    1. "modliszki w czasie miłosnych amorów zjadają swojego partnera (samca). "
    2. "Modliszki znamy z ich drapieżnych zwyczajów oraz faktu zjadania samca po kopulacji " + "nawet po utracie głowy kopulacja trwa dalej. A nawet dekapitacja przyspiesza zaplemnienie.
    3. "Modliszka nie jest jedynym przypadkiem, gdy samica pożera samca po kopulacji "

    Stanowczo użyłeś zbyt dużego kwantifikatora. Jak na matematyka, na którego pozujesz, to jakoś dziwnie... Insunuacje seksualne sa nie na miejscu. Świntuszysz. Albo powiem wprost primitywnie i wulgarnie trolujesz. Twoje środowiska tak ma...

    "Czyzby biolodzy przestali wierzyć w ewolucję?! " Ewolucja jest faktem a nie elementem wiary. Jestem osoba wierząca i odróżniam wiarę od nauki i faktów naukowych. Akurat tekst nie dotyczył ewolucji gatunku tylko sukcesji ekosystemów na skutek przesuwania się stref klimatycznych.

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci