Menu

profesorskie gadanie

Pisanie i czytanie ułatwia myślenie. Pogawędki prowincjonalnego naukowca, biologa, entomologa i hydrobiologa. Wirtualny spacer z różnorodnymi przemyśleniami, w pogoni za nowoczesną technologią i nadążając za blaknącym kontaktem mistrz-uczeń. I o tym właśnie chciałbym opowiadać. Dr hab. Stanisław Czachorowski prof. UWM, Wydział Biologii i Biotechnologii.

Kup nowy odkurzacz, czyli prawo do naprawy

sczachor

cma_zmierzchnicaA było to tak. Jakiś czas temu kupiliśmy odkurzacz. Bo stary się zepsuł. Nowy odkurzacz spisywał się znakomicie, firmy Elektrolux. Ale jak to w życiu bywa, zdarzają się nieoczekiwane wypadku. Zniszczyła się jedna z końcówek (szczotka). Szukaliśmy w sklepie – ale nie można było dokupić. No cóż, pozostała jeszcze druga – mniej wygodna do dywanów. Niedawno zepsuła się i druga końcówka. Pokleiliśmy taśmą, ale odkurzanie to istna mordęga. Znowu poszliśmy do kilku sklepów szukać brakującej końcówki. Ale Elektrolux już nie produkuje takich odkurzaczy (3 lata to już epoka), ponownie wrócił do okrągłego przekroju rury ssącej. Czyli nie można dokupić ani u producenta ani z innych modeli (bo nie pasuje). Pisać do serwisu i producenta? Potrwa długo i z niewiadomym rezultatem.

Uprzejmy pan w dużym sklepie poradził „trzeba kupić nowy odkurzacz”. Zepsuła się mała część a ja mam kupować nowy odkurzacz i produkować stertę śmieci? Gospodarka nastawiona na nieustanny rozwój wymusza kupowanie... rzeczy zbędnych. Bo na początku produkuje się rzeczy solidne. Ale jak już wszyscy kupią sobie odkurzacze, pralki, lodówki, telewizory, drukarki komputerowe? To wtedy sztucznie skraca się żywotność towarów by wymusić kolejne zakupy. Ba, producenci wstawiają różnorodne zabezpieczenia, uniemożliwiające samodzielną naprawę. Nawet w drogich traktorach (można kupić hakerski program i wtedy rolnik sam może naprawiać tam gdzie chce). W odpowiedzi na te działania, określone już terminem „spisek żarówkowy”, pojawił się ruch „prawo do naprawy”.

Nie ulegliśmy z żoną. Nie będziemy kupować nowego odkurzacza skoro zepsuła się tylko mała część. Trafiliśmy do zakładu naprawy sprzętu AGD na ul. Grunwaldzkiej (vis-a-vis mostu Jana). I tam nabyliśmy za kilkanaście złotych złączkę: z jednej strony pasuje do nietypowej i wycofanej z produkcji owalnej rury Elektroluxa, a z drugiej ma już standardowy kształt. Dokupiliśmy jeszcze dwie szczotki i po naprawie. Niczego zbędnego na śmieci nie wyrzucamy i nowego odkurzacza nie kupiliśmy. A w domu ponownie wygodnie można odkurzać.

Prawo do naprawy to ważna rzecz. Po pierwsze dotyczy zrównoważonego rozwoju i przeciwdziała zbędnej produkcji odpadów: oszczędza surowce i energię, nie produkuje zbędnych śmieci. Filozofia gospodarki opartej o nieustanny rozwój musi ulec zmianie. Inaczej ani klimat nie wytrzyma ani nie starczy nam zasobów Ziemi dla przyszłych pokoleń.

Całe szczęście, że istnieją takie małe, „starodawne” punkty naprawy i że znajdują się ludzie kreatywni, potrafiący systemowo obejść „spisek żarówkowy”.

Wracając do gospodarki. Świat się niesłychanie zmienił, trzeba wymyślić społeczeństwo i gospodarkę od nowa, zupełnie inaczej. To co było dobre jeszcze kilkadziesiąt lat temu, teraz staje się niewydolne i rodzi ogromne kryzysy.  Zmienianie nie jest łatwe i nie stanie się szybko. 

 

ps. Tekst ilustruje zdjęcie starej, niepotrzebnej butelki, pomalowanej w lipcowego czasie pleneru w Reszlu. Została w uroczej kawiarni. Wszystko można "naprawić" i przywrócić do użytku. Nie ma ludzi niepotrzebnych, nie ma rzeczy zbędnych, można w małym i dużym poszukać sensu i wartości. I nie przestraszy mnie hejt prawackiego anonima z Debatki, wielokrotnie szydzącego z mojego malowania butelek, dachówek i kamieni. Będę malował dale i o tym opowiadał. Malował z ludźmi w przestrzeni publicznej.

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • sczachor

    I kilka słów uzupełnienia, gdyby ktoś potrzebowął więcej: czachorowski.blox.pl/2015/05/Podworkowy-traktat-o-malowaniu-kamieni-ndash.html

  • Gość: [DrobnaUwaga] *.iws.co

    > I nie przestraszy mnie hejt prawackiego anonima z Debatki, wielokrotnie
    > szydzącego z mojego malowania butelek, dachówek i kamieni.

    Prawda. Lewacki anonim hejtuje straszniej, i bylby sie czego bac.

  • sczachor

    U mnie lewacki anonim nie hejtuje. Ale to nie kwestia strachu, tylko zamiatania ulic, z rzeczy brzydkich, zaśmiecających. Lub czyszczenia elewacji z brzydkich napisów. Robi się to z powodu estetyki i smaku a nie strachu.

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci