Menu

profesorskie gadanie

Pisanie i czytanie ułatwia myślenie. Pogawędki prowincjonalnego naukowca, biologa, entomologa i hydrobiologa. Wirtualny spacer z różnorodnymi przemyśleniami, w pogoni za nowoczesną technologią i nadążając za blaknącym kontaktem mistrz-uczeń. I o tym właśnie chciałbym opowiadać. Dr hab. Stanisław Czachorowski prof. UWM, Wydział Biologii i Biotechnologii.

O karłątku leśnym z miejskiej łąki

sczachor

19702230_1583417945033116_574165480612398133_nW otaczającym nas krajobrazie ukrytych jest dużo różnorodnych śladów, zarówno zachodzących procesów naturalnych jak i wieloaspektowej działalności człowieka. Szukanie tych śladów i ich odczytywanie może być niezwykłą, wakacyjną przygodą.

Wystawa „Krajobrazy Warmii i Mazur”,  którą przygotowałem na Olsztyńskie Dni Nauki w 2014 r., była pokazywana m.in. w czasie Nocy Biologów 2017. Teraz znalazła się w bibliotece Planeta 11. Otwarciu wystawy towarzyszył spacer przyrodniczy (Wystawa Krajobrazy Warmii i Mazur w praktyce czyli przyrodniczy spacer wokół Planety 11).  Zamieszczony obok na fotografii motyl karłątek leśny (fot. Anna Skrzypińska) wiąże się z tym spacerem. Ale zanim opowiem o motylu najpierw słów kilka o przemianach krajobrazu.

Przy okazji wystawy miałem okazję odwiedzić tereny, które kiedyś nawiedzałem dość często. Sąsiadują z dawną Wyższą Szkołą Pedagogiczną w Olsztynie. Przychodziliśmy tu na zajęcia, prowadziliśmy czasem badania. Teren jest więc mi dobrze znany. Po latach niebytności dostrzegłem pewne zmiany.

Wiele tysięcy lat temu, gdy ustąpił lodowiec, obszar ten stanowił fragment tundry. Potem pojawili się ludzie, najpierw łowcy reniferów. W trwającym interglacjale i sukcesji ekologicznej tundra zmieniła się w las nizinny. Taki mniej więcej jak teraz widzimy w Puszczy Białowieskiej. Zupełnie inna bioróżnorodność. Ale wraz z zwiększeniem liczebności ludzi krajobraz coraz bardziej zmieniany był przez kulturę. W czasach początków Olsztyna był to krajobraz ekstensywnego rolnictwa.

Kolejna, duża zmiana różnorodności biologicznej i estetyki krajobrazu. W wieku XX wkroczyło miasto, zmieniona została także sieć wodna: zanikanie drobnych zbiorników okresowych krajobrazu polodowcowego i małych strumieni. Jeszcze na początki lat 80. XX w. widoczne były ślady małego źródełka, dającego początek małemu strumieniowi. Źródełko i strumień były w pamięci św. dr. W. Sępioła (badania prowadził nad antropogenicznymi zmianami zbiorników wodnych na Warmii i Mazurach) oraz w pozostającej jeszcze roślinności. Źródliskowy wysięk znajdował się poniżej ogrodzenia dawnej szkoły (Budowlanka). Ja sam ślady strumienia (koryta) widziałem jeszcze w jego końcowym biegu i ujściu do rzeki Łyny. Teraz nie ma już żadnych śladów.

19748551_1587030787987962_3523328499719148587_nPoniżej źródełka, nieopodal Planety 11 i Hotelu Relax, w dolinie strumienia od lat znajdują się dwa stałe zbiorniki wodne. Jak powstały? W części przez przegrodzenie doliny, w części najpewniej jako glinianka. Dawne miasto potrzebowało cegły. A do produkcji cegieł potrzebna jest glina. W krajobrazie polodowcowy jest jej dużo, wystarczy poszukać i wykopać. Potem powstałe zbiorniki i otaczające je tereny zielone stanowiły zielone tereny rekreacyjne dla powstałych osiedli i OSIR-u. Wypoczywali ludzie, na zawodach biegowych ćwiczyła młodzież. Po jakimś czasie pojawiła się ławka. Teraz jest ich nieco więcej.

Na obrzeżach pojawiła się roślinność krzewiasta i zaczęły rozrastać się drzewa. Często trawę koszono, ale zawsze można było spotkać sporo roślin i bezkręgowców, w stawach rozwijały się płazy i gniazdowały ptaki. Były ryby. Kilka lat temu jeden zbiorników kompletnie oczyszczono, usunięto prawie cała roślinność. Zabiegi te miały na celu usunięcie osoki aloesowate,. Po kilku latach ponownie zbiornik zarośnięty jest w całości osoką. Ale nie wszystkie gatunki roślin i zwierząt powróciły, bioróżnorodność jest wyraźnie mniejsza. Intencje działań były dobre… ale zabrakło trochę przyrodniczej wiedzy i znajomości procesów ekologicznych.

Od kilkudziesięciu lat krajobraz kształtowany jest przede wszystkich przez aktywność człowieka: inwestycje budowlane i sposób użytkowania zieleni. Teraz opisywany fragment jest to nieco zapomniany, taki dziki zakątek miasta. Ale w samym centrum. Pozytywnie zaskoczyła mnie wysoka, nieskoszona łąka kwietna. I kurka wodna z udanym lęgiem (gatunek ten gniazduje od wielu lat w tym samym miejscu). Zielona wyspa otoczona przez ruchliwe ulice i dużo betonu. Być może warto zasilać nasionami bioróżnorodność tej miejskiej łąki, by mądrze kształtować różnorodność biologiczną.

W czasie edukacyjnego spaceru pogoda była deszczowa, z małym i chwilowym przejaśnieniem. Mało widzieliśmy aktywnych owadów. Jednym z nich jest uwieczniony na zdjęciu karłątek leśny, samiec. Pora więc nieco więcej powiedzieć o naszym tytułowym bohaterze.

Karłątek leśny, zwanym także karłątkiem ceglastym (Thymelicus sylvestris), to motyl z rodziny powszelatkowatych (Hesperiidae). Jest gatunkiem pospolitym. Występuje w Europie, północnej Afryce i zachodniej Azji (aż po Iran) w strefie klimatu umiarkowanego, Ameryce Północnej. W Polsce spotkać go można w całym kraju. Zasiedla zakrzaczone łąki z wysokimi trawami, skraje lasów, śródleśne drogi, niewielkie polany. Rozwój trwa rok, występuje jedno pokolenie w roku. Dorosłe motyle obserwować można od połowy czerwca do końca lipca. Motylom do życia potrzebne są nie tylko kwitnące rośliny (nektar jako pokarm imagines) ale i rośliny żywicielskie dla gąsienic. Roślinami pokarmowymi gąsienic są różne gatunki traw (m.in. kłosówka wełnista, kłosówka miękka, kupkówka pospolita). Wykaszanie trawników kosami żyłkowymi prawie do samej ziemi powoduje, że nie mają gdzie rozwijać się gąsienice wielu gatunków motyli, w tym i karłątka leśnego. Trzeba dać czas motylom na rozwój.

W lipcu samica karłątka leśnego składa jaja na źdźbłach traw, w pochewce liściowej (do 30 jaj w jednej pochewce). Wylęg gąsienic z jaja odbywa się tego samego roku (od drugiej połowy lipca). Najpierw młodziutkie gąsienice zjadają osłonki jajowe (przyroda w swym funkcjonowaniu jest bardzo oszczędna, nic nie może się zmarnować), ale nie rozpoczynają żerowania na roślinach. Przędą wokół siebie jedwabne kokony i tak zimują, dodatkowo zabezpieczone pochewką liściową trawy. Wiosną rozchodzą się na różne strony i pojedynczo rozpoczynają żerowanie w rurkach ze zwiniętych liści traw. Są w ten sposób ukryte przed okiem drapieżników. Gąsienice są koloru zielonego, co utrudnia ich wypatrzenie w trawie.

Przepoczwarczenie, trwające 2-3 tygodnie, następuje w maju i czerwcu (czasem jeszcze na początku lipca), w luźnym oprzędzie, znajdującym się u podstawy rośliny żywicielskiej.

Karłatek leśny jest motylem o dziennej aktywności. Dorosłe większość czasu spędzają na wygrzewaniu się lub odpoczynku, z charakterystycznym, półotwartym układem skrzydeł. Tak jak ten na zdjęciu. Karłątki dobrze fruwają, manewrując między wysokimi trawami. I jak przystało na postać doskonalą (imago), za pomocą swojej rozwijanej trąbki, spijają nektar z kwiatów (zazwyczaj pożywiają się koło południa). Zaobserwowano jednocześnie, że poszczególne osobniki preferują kwiaty jednego gatunku. Kwiaty różnych gatunków roślin mają różną budowę a zatem nieco inaczej trzeba dostawać się do nektary. Preferowanie jednego gatunku (zazwyczaj najliczniejszego w danym miejscu) to oszczędność czasu na naukę spijania nektarów z kwiatów różnych gatunków. Ale karłątki zmieniają co jakiś czas preferowaną roślinę kwiatową, zwłaszcza gdy preferowanej wcześniej kwiatów jest mniej.

Na spacerze spotkaliśmy samca (widać to po charakterystycznej kresce na skrzydeł). Samce karłątków leśnych są terytorialne. Siedząc na wyższych źdźbłach trawy, kontrolują teren. Podrywają się do lotu, gdy zobaczą innego motyla i go ścigają. Samce przeganiają a samiczki starają się skłonić do amorów.

Karłątki leśne są motylami osiadłymi. Większość osobników spędza całe życie w jednym miejscu. Tylko nieliczne migrują dalej ( większość osobników w ciągu dnia przemieszcza się na odległość 20 m, nieliczne do 280 m). Dlatego jeśli wyginą na wspomnianym terenie koło Relaxu i Planety 11, bardzo trudno będzie w naturalny sposób odrodzić tę populację. Jak wspomniałem stanowi teren ten swoistą zieloną wyspę na „ocenie” betonowego miasta. Naturalnymi korytarzami mogłyby być przydrożne trawniki – ale te zazwyczaj są często i nisko koszone.

Kiedy będzie ładna pogoda, poszukaj trawnika lub jeszcze lepiej miejskiej łąki. Siądź w trawie i obserwuj. Teraz nastał czas karłątków. Ale i wiele innych gatunków roślin i zwierząt zobaczysz. Rozejrzyj się wokół i spróbuj rozpoznać ślady różnorodnych procesów, tych wielkoskalowych i tych bardzo lokalnych. Nawet w środku miasta świat przyrodniczy może być bardzo ciekawy. 

Przed lub po wyprawie zajdź do biblioteki by uzupełnić swoją wiedzę i lepiej zrozumieć, to co się widziało. W Planecie 11 jest dodatkowo wystawa, z QR Kodami, kierującymi do przyrodniczych opowieści. 

19731934_1587030624654645_4057878511529878320_n

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci