Menu

profesorskie gadanie

Pisanie i czytanie ułatwia myślenie. Pogawędki prowincjonalnego naukowca, biologa, entomologa i hydrobiologa. Wirtualny spacer z różnorodnymi przemyśleniami, w pogoni za nowoczesną technologią i nadążając za blaknącym kontaktem mistrz-uczeń. I o tym właśnie chciałbym opowiadać. Dr hab. Stanisław Czachorowski prof. UWM, Wydział Biologii i Biotechnologii.

Jak nieznajomy usunął mnie z grona znajomych

sczachor

czerwiec_2017Analiza języka, jakim się posługujemy chyba dużo może powiedzieć o naszych myślach i charakterze. Naukowcy analizują słownictwo i wyciągają różne wnioski. A przeciętnemu Kowalskiemu z pomocą przychodzą komputery i automatyczna analiza.

Zamieszczona grafika to przykład takiej darmowej zabawy – program analizujący słowa, używane na Facebooku. Byłoby przydatne, ale nie wiem z jakiego okresu „apka” analizowała moje wpisy na Facebooku: tydzień, miesiąc, dłużej? Nie znając materiału i metod nie sposób poprawnie zinterpretować. To tylko zabawa a nie naukowa analiza. Bo bez znajomości materiału i metod nie sposób powtórzyć analizy jak i zrozumieć jej zakres informacyjny. Niby jest ale tak na prawdę nie ma.

W nauce ważna jest powtarzalność i weryfikowalność. Dlatego w publikacjach umieszcza się możliwie szczegółowe informacje co i jak analizowano.

Atmosfera w Polsce do wielu miesięcy gęstnieje. Temperatura dyskusji coraz wyższa. Na ulicach manifestuje się nawet rękoczynami. Dziwne czasy…. Być może socjolodzy i językoznawcy potrafili by coś powiedzieć o tym, co się z nami dzieje, analizując np. język polityki i dnia codziennego. W dużych liczbach być może udałoby się wychwycić jakieś prawidłowości, które pozwoliłyby nam zrozumieć. Zrozumieć to co się z nami, jako narodem, dzieje. I jak przeciwdziałać negatywnym procesom i złym emocjom. Emocje napędzane nienawiścią przybierają różne formy. Nawet na Facebooku dzieją się rzeczy niemożliwe (pozornie niemożliwe). Bo jak na przykład nieznajomy może usunąć z grona znajomych? Przecież najpierw … trzeba się zaznajomić!

A było to tak. Na swojej tablicy facebookowej umieściłem link do artykułu Znany polski arcybiskup oddał swoje mieszkanie uchodźcom. "Nie zrobiłem nic wyjątkowego" z takim komentarzem: „Pełen szacunek. Przykład i świadectwo.” Widoczny na Facebooku fragment brzmiał tak: „- Nie mam rodziny, jestem prostym kapłanem, zaoferowanie mieszkania nic mnie nie kosztowało - mówi Konrad Krajewski, ksiądz, który na co dzień w imieniu papieża niesie pomoc biednym. Arcybiskup Konrad Krajewski udostępnił swoje mieszkanie syryjskiej rodzinie, która przybyła do Włoch w ramach pomocy humanitarnej. Parze urodziła się właśnie mała dziewczynka. "To jest normalne" Duchowny zamieszkał w pobliskim biurze, gdzie na co dzień pracuje i pomaga bezdomnym. Przez kilka tygodni żył w pokoju na parterze, następnie przeniósł się do pokoju na piętrze, gdzie ma więcej prywatności.”

W komentarzach pojawiła się i taka wypowiedź” „Robson Tk: I na koniec... usuwam Pana z grona znajomych, bo nie życzę sobie obłudy w moim otoczeniu. Bez urazy.” Nie dociekałem jakiej to obłudy się dopuściłem, nie na mój rozum i czas. Zaciekawiło mnie to demonstracyjne usunięcia z grona znajomych… Bo na Facebook nie mam i nie miałem wśród znajomych takiej osoby. Po prostu nieznajomy ukrywający się na dotatek pod pseudonimem. NIe będąc moim znajomym nie mógł mnie usunąć z grona znajomych. To tylko taka demonstracyjna forma wyrażania negatywnych emocji.

W czym rzecz? Może po prostu śledził mój profil (znajomych mam mniej niż 400, obserwujących mój profil jest około 700). Zajrzałem na facebookowy profil tej osoby, ukrywającej się pod dziwacznym pseudonimem. Znalazłem na jego tablicy zdjęcia roznegliżowanych kobiet i facetów z bronią. Sama męskość, seks i wojna. I wielkopolski nacjonalizm. Od wielkiej Polski o do morza do morza a nie od Wielkopolski… Z całą pewnością, ani nazwa, ani zawartość nie wskazuje na mojego znajomego.

Po prostu nieznajomy stał się jeszcze bardziej nieznajomym? Internetowe narzędzia, w tym Facebook, umożliwiają tworzenie więzi między ludźmi, jakich do tej pory nie mogliśmy mieć. Ewolucyjnie i kulturowo całkiem nowa sytuacja. 

Komentarze (7)

Dodaj komentarz
  • fg2002

    "Na ulicach manifestuje się nawet rękoczynami. "
    - Bo w demokracji lud wymierza sprawiedliwość. A jeszcze bardziej gangsterzy - oni raz zdobytej władzy, nie oddają.

  • sczachor

    Nie rozumiem jaki jest związek demokracji z wymierzaniem "sprawiedliwości" przez lub na ulicy. To raczej efekt braku demokracji, skoro pojawia się rewolucja czy zamieszki uliczne... Uzgadnianie wspólnych decyzji może odbywać się w parlamencie, debatach lub na ulicy (rozruchy). Wolałbym, aby działo się to pierwsze... Aczkolwiek pojedyncze chcenie niewiele chyba znaczy.

  • fg2002

    Obrońcy demokracji twierdzą że Polska jest tylko teoretycznie - ja uważam że demokracja jeszcze bardziej.

  • sczachor

    Nie znam obrońców demokracji, którzy by mówili, że Polska jest tylko teoretycznie. I nie dostrzegam związku z wpisem (artykulikiem) na blogu o śniadaniu w Parku Centralnym.

  • sczachor

    ps. to jest z artykulikiem o słowach i usunięciu przez nieznajomego ze znajomych.

  • makroman

    Swego czasu modne było ostentacyjne "wypisywanie się z Kościoła" przez ludzi którzy de facto nigdy w Kościele nie byli (co najwyżej w wieku dziecięcym i to nie w Kościele ale w kościele), więc zjawisko jest szersze.

    Z drugiej strony trudno się dziwić człowiekowi gdy samemu zobaczy się materiały propagandowe "sprzedawane" w mediach ot choćby "uchodźców" "tonących" w wodzie po kolana, albo tych którzy w Europie szukają "azylu" a do siebie wracają na wakacje...

  • sczachor

    Jestem praktykującym katolikiem, w kościele na mszy bywam co tydzień. Z KK się nie "wypisuję". Nie trzeba patrzeć na "propagandowe" materiały, wystarczy zapoznać się z faktami, np. ze statystyk. Fakty to nie są propaganda :)

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci