Menu

profesorskie gadanie

Nowy adres bloga https:profesorskiegadanie.blogspot.com

Studencie, nie bój się popełniać błędów

sczachor

kamishibaiSłowa te kieruję przede wszystkim do studentów, z którymi prowadzę zajęcia. Ale z uwagi na fakt, że żyjemy w czasach edukacji ustawicznej, kieruję je praktycznie do każdego. Wszyscy się ciągle uczymy, nie tylko w szkole czy na sformalizowanych kursach.

Dlaczego nie bać się popełniania błędów? Przecież błąd to coś niedobrego, niepoprawnego, niedoskonałego, coś za co obniżają ocenę, wypominają, czasem szydzą i wyśmiewają się. Same zło? Być może z tego strachu przed popełnieniem błędów boimy się wypowiedzieć, działać, spróbować czegoś nowego. A przecież uczymy się poprzez działanie, poprzez podejmowanie kolejnych prób. Zdobywamy w ten sposób doświadczenie i wiedzę głębszą niż tylko powierzchowną.

Aby to zilustrować posłużę się trzema przykładami. Pierwszy dotyczy dawnych czasów licealnych, a drugi jest współczesny i odnosi się do zamieszczonego zdjęcia.Trzeci najbardziej aktualny.

W czasach liceum nie wiedziałem, że jestem dyslektykiem. W pierwszej klasie na pierwszej pracy klasowej popełniłem kilka błędów. Otrzymałem ocenę niedostateczną. Przypomnę, że wtedy to była najniższa ocena, jedynek nie było. Wystraszyłem się swoich błędów (przy walnym udziale polonistki). Na kolejnych pracach klasowych starałem się jak naj mniej pisać. Po prostu bałem się pisać…. I moje wypracowania wychodziły marnie, brak ciekawej treści a do tego zawsze jakieś błędy w ortografii czy interpunkcji. Za sukces uznałem ocenę 3 z trzema minusami...  Kilkuletnia trauma. Dopiero na korepetycjach, u innej polonistki, nauczyłem się pisać jako tako. Chodzi o kompozycję (uwierzyłem w siebie, że dam rade... zdać do nastęnej klasy). A jeszcze inna polonistka, w kolejnych latach nauki, bardzo dyskretnie nauczyła mnie odwagi. Do tego stopnia, że na pracy klasowej pisałem wiersze jako element … wypracowania. Pełna odwaga wypowiedzi i otwarcie na świat. Jestem jej wdzięczny do dzisiaj. Za wydobycie odwagi i to, co w wypowiedziach młodego człowieka było najważniejsze, najciekawsze. Oczywiście, dyslektykiem pozostałem i błędy robię dalej. Ale błędy ortograficzne, literowe czy interpunkcyjne można poprawiać . Wymaga to tylko więcej pracy. Dysleksja to zaproszenie do cięższej pracy.

Strach przed popełnieniem błędu powoduje, że nic lub niewiele robimy. Wciskamy się w kąt życia a swoje talenty ukrywamy (nawet o nich nie wiedząc). To tak jakby pójść na urodziny i nie zjeść urodzinowego tortu… ze strachu, że być może zaszkodzi itd.

Minęło wiele lat. Czas studiów to dobry okres na naukę i poszukiwania, próbowania wielu różnych możliwości. Uczeń-student ma prawo czegoś nie wiedzieć czegoś nie umieć perfekcyjnie. Przecież dopiero się uczy. A jak ma kucharz nauczyć się gotowania, gdy praktycznie nie spróbuje? Ciągle czegoś nowego. Nawet jeśli na początku przypali, przesili, przesłodzi… to zdobywa doświadczenie. Wie już ile to jest szczypta soli. Nabiera wprawy manualnej i wyobraźni jak produkt będzie wyglądał finalnie. Błądzenie i popełnianie pomyłek jest elementem uczenia się. To w wyniku kolejnych prób, powtarzania dochodzimy do wprawy. Zatem spróbuj czegoś nowego. A ponieważ jest to nowe, to z oczywistych względów nie będzie jeszcze doskonałe.

Na zdjęciu moja próba z opowiadaniem bajki kamishibai. Od prawie roku próbuję i ćwiczę przed różną publicznością, w różnych warunkach. Za każdym razem dostrzegam swoje kolejne niedociągnięcia, braki (jak i to, co się udało). Teraz dostrzegam co i jak należy zmienić i czego jeszcze się nauczyć. Samo czytanie o kamishibai nie dałoby mi takiej głębszej wiedzy. Praktyczne działanie, własne próby i obserwacja rezultatów (jak i siebie samego w akcji) pozwala na pełniejsze zrozumienie. Pozwala na dostrzeżenie swoich słabych i mocnych stron. A przy kolejnym razie, dostrzegę swoje kolejne niedociągnięcia. Bo w miarę uzyskiwania doświadczenia i wprawy, dostrzega się znacznie więcej. Samokrytyka jest potrzebna, lecz trzeba trzymają ja na wodzy… nawet jeśli inni ochoczo w tym nam pomagają.

I przykład ostatni, sprzed kilku dni. Brałem udział jako wykładowca w e-konferencji (webinarium). Nigdy wczesniej tego nie robiłem (a wiem, że trzeba się tego nauczyć - takie czasy). Co prawda dwa razy uczestniczyłem jako bierny słuchacz w webinariach – czyli miałem jakieś mgliste wyobrażenie. Ale czym innym jest słuchać, a czym innym mówić i pokazywać. Przede wszystkim to kwestia techniczna – czy będę potrafił? Przygotowałem się i zrealizowałem. Potem mogłem odsłuchać się i zobaczyć jak to wypadło „z drugiej strony”. Dostrzegłem kilka problemów, o których nie pomyślałem wcześniej. Po pierwsze animacje w prezentacji nie zadziałały. Wniosek dla mnie, że trzeba inaczej przygotować samą prezentację. Po drugie wskaźnik za bardzo „latał” po ekranie (mogło to rozpraszać). Okazuje się także, że ważna jest kamera i mikrofon. Korzystanie z laptopa jest gorsze niż z komputera stacjonarnego… bo w laptopie mikrofon zbyt mocno zbiera dźwięki z klawiatury. Zatem nie należy pisać na czacie, gdy się jest prelegentem z włączonym mikrofonem. Itd., itp. Gdybym nie spróbował, to bym nie miał tego doświadczenia i tych refleksji. Na własnych błędach sporo się można nauczyć. Teraz przede mną kolejne wyzwanie – zorganizować webinarium lub e-konferencję jako organizator. Potrzebne będą kolejne umiejętności techniczne, nie widoczne dla uczestnika….

Zatem droga studentko i drogi studencie – nie bójcie się popełniania błędów! A w zasadzie powinienem napisać tak: nie bój się nowych wyzwań i próbowania nowych działań, mimo że wiąże się z niedoskonałością pierwszych prób, czasem topornością „dzieła” czy ujawnieniem się różnych braków. W procesie uczenia się, w poszukiwaniach, masz prawo do popełniania różnych błędów. Jeśli nie teraz, to kiedy? Teraz jest jeszcze nauka i ktoś, kto podpowie, skoryguje. Potem będzie praca i życie na serio. Z mniejszą wyrozumiałością otoczenia.

Śmiało. Zrób coś nowego. Studia to nie tylko uczenie się z książek i chodzenie na zajęcia. To okazja by poznać nowych ludzi. Nie ważne gdzie studiujesz, ważne kogo spotykasz. Dotyczy to także wyzwań i różnorodnych działań.

Niech strach przed błędami nie blokuje ci dostępu do wszelakiego eksperymentowania.

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Aneta Ratajek] *.centertel.pl

    Ponad 10 lat temu, pisząc pracę magisterską na temat związany ze zdolnościami specjalnymi i uzdolnieniami dzieci z dysleksją rozwojowa, trafiłam na wpis pochodzący z bloga Profesora. Na potrzeby pracy, Pan Profesor zgodził się udzielić mi wywiadu, dotyczącego wspomnień szkolnych i swoich zdolności, ujętych z perspektywy dorosłej Osoby z dysleksja, której udało się osiągnąć sukces. Jakiś czas później, pisząc rozprawę doktorską, dotdotyczącą sukcesow i porazek studentow z dysleksja, ponownie poprosiłam Pana Profesora o pomoc i komentarz. Słowa bezcenne, które dzialaja motywujaco, podnoszą wiarę w sens wysiłku, który podejmuje czlowiek-dziecko, dorosły z dysleksja w drodze do odkrywania swojego potencjału, stylu uczenia się, kompensowania swoich trudności-do sukcesu.
    I oto...kolejna bezcenna lekcja Za którą dziękuję Panu, Profesorze, i którą zabieram w świat edukacji i studiów, nad niezwykłym Uczniem, który codziennie zmagać musi się z nią, mistrzynią paradoksów - dysleksją.
    Z najserdeczniejszymi pozdrowieniami!
    Aneta Ratajek

  • sczachor

    @ Aneta Ratajek - dziękuję za ciepłe słowa.

  • Gość: [Ela] *.internetdsl.tpnet.pl

    Dzień dobry, szkoda że nie napisał Pan więcej o błędach w prowadzeniu zajęć z Kamishibai, a właśnie tego szukałam. Z jednej strony - słyszę wielki zachwyt nad papierowym teatrzykiem, z drugiej obserwuję oczywiste błędy osób prowadzących - brak dykcji! Jąkanie się! Nie przekonuje mnie też łączenie idei teatru z aktywnością - widza, wymuszanie na dzieciach że mają jednocześnie skupiać się na kartach i współuczestniczyć, klaskać, dopowiadać - to gdzie jest teatr i sacrum? Mi jak widzowi to przeszkadza, dla mnie kontakt z teatrzykiem papierowym powinien być osobistym, intymnym przeżyciem, jak odbiór książek obrazkowych p. CHmielewskiej (4 zwykłe miski np.), a nie ciągłym rozpraszaniem widza - komentarzami tego co jest na kartach teatrzyku). Pozdrawiam. Ela M

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci