Menu

profesorskie gadanie

Pisanie i czytanie ułatwia myślenie. Pogawędki prowincjonalnego naukowca, biologa, entomologa i hydrobiologa. Wirtualny spacer z różnorodnymi przemyśleniami, w pogoni za nowoczesną technologią i nadążając za blaknącym kontaktem mistrz-uczeń. I o tym właśnie chciałbym opowiadać. Dr hab. Stanisław Czachorowski prof. UWM, Wydział Biologii i Biotechnologii.

Grzyb na drzewie czy raczej szczyt ślepego egoizmu?

sczachor

18519801_1506147009416498_2666914816872597490_nKoło mojego bloku niedawno wycięto piękną wierzbę a dwie pozostałe mocno ogołocono z gałęzi. Stoją jak kikuty. Nieoficjalnie można było się dowiedzieć, że wycięto… bo liście spadały na zaparkowane w pobliżu samochody i brudziły karoserię. Ewidentnie ktoś mocno w siebie zapatrzony nie potrafi dostrzec innych korzyści z dużego drzewa w mieście. Ot chociażby takiego, że samochód stoi w cieniu a nie na słońcu. Zbliża się upalne lato… A w szerszym kontekście zieleń w mieście to poprawa zdrowia i samopoczucia ludzi. To „urządzenia" nie tylko produkujące tlen, zmniejszające ilość zanieczyszczeń (w tym pyłów), wytłumiające hałas ale i „urządzenia” produkujące fitoncydy i oczyszczające powietrze z bakterii. To obiekty, które człowiekowi poprawiają samopoczucie. Nie tylko oczy ale i cały człowiek najlepiej wypoczywa patrząc na zieleń, na przyrodę. No cóż, skrajni i krótkowzroczni (w sensie wyobraźni) egoiści niszczą publiczną przestrzeń nie tylko dla siebie…ale i dla innych.

Na zdjęciu zamieszczonym wyżej  wcale nie jest uwidoczniony grzyb, mimo że z daleka podobny jest do żółciaka siarkowego. Zdjęcia przysłała mi znajoma z takim komentarzem: „Z fascynacją przyglądałam się pstrykanemu grzybkowi, który fociłam – pośród wiosennej zieleni... Tym razem fascynacja zmieniła się w złość na człowieka. Pani, którą na spacer wyprowadził husky, nie mykolog wcale, wyjaśniła mi, że to nie grzyb, to pianka. Była tu dziupla, gniazdo ptaków, którą zakleił pianką jakiś facet, bo mu ptaszki brudziły parkowany pod drzewem samochód... Barbarzyńca, tą pianką sama bym go potraktowała...”

Lex Szyszko jedynie ujawniło i usankcjonowało (dowartościowało) duże pokłady szkodliwego egoizmu. Bez wyobraźni, bez liczenia się z negatywnymi skutkami własnych działań. I dotyczy to nie tylko traktowania przyrody jako dobra wspólnego i przestrzeni publicznej. Odnosi się także do traktowania drugiego człowieka. To ostatnie najłatwiej zaobserwować w sklepie. Jak niektórzy klienci traktują personel (sprzedawców, kasjerki).

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci