Menu

profesorskie gadanie

Nowy adres bloga https:profesorskiegadanie.blogspot.com

Co jedzą ślimaki winniczki ?

sczachor

winniczeknakupie

Napotkanie w przyrodzie sytuacje czasem zaskakują i skłaniają do głębszych refleksji. Ot na przykład zamieszczone obok zdjęcie ślimaka winniczka (początek maja, Łupszych, Żurawia Dolina). Ślimak winniczek pełzający po odchodach. Prawdopodobnie są to odchody dzika. Ale co robi tam ślimak? Najwyraźniej się pożywia. I to rodzi się pytanie, co jedzą ślimaki winniczki.

Na tak postawione pytanie można szukać rozwiązania na kilka sposobów: 1. Zapytać kogoś, sięgnąć do książek lub internetu, 2. Obserwować slimaki w przyrodzie, wykonać eksperyment i zrobić sekcję ślimakowi, aby na podstawie budowy przewodu pokarmowego i jego zawartosci wnioskować o sposobie odżywiania się i rodzaju pokarmu. Mamy więc dwa elementy metodologii naukowej (wywodzącej się przecież z myślenia potocznego): sprawdzić to, co już ludzkość wie na ten temat (bo raz, że szybciej, a dwa, po to odkrywać Amerykę po raz kolejny), a jeśli są luki w wiedzy lub jej brak to samemu zbadać i lukę w wiedzy wypełnić.

Najłatwiej i najprościej po prostu zapytać. Tak Homo sapiens czynił przez dziesiątki tysięcy lat. Jednak wiedza osób, znajdujących się w bezpośrednim naszym kontakcie, nie jest zbyt wielka. Zwłaszcza w sprawach tak niszowych i odbiegających od codziennych potrzeb i watunków przetrwania. Najczęściej pytania naszych przodków dotyczyły raczej tego: jeść czy nie jeść (nadaje się do zjedzenia czy jest szkodliwe i trujące) lub uciekać czy nie (wróg, drapieżnik czy niegroźne zwierzę). Współcześnie kontaktujemy się ze znacznie większą liczbą osób niż kiedyś. A mimo to, raczej nie spotkamy osoby, znającej się na biologii ślimaków winniczków. Można oczywiście, wzorem dawnych wieków, udać się do mędrca, starca (bo jak stary, to dużo przeżył, a w konsekwiecji dużo wie) lub jakiegoś innego strażnika wiedzy. W dawnej kulturze słowa cała wiedza przechowywana była w ludzkiej pamięci, w neuronach w mózgu. I żeby tę wiedzę uruchomić trzeba wypowiedzieć zaklęcie – to znaczy grzecznie zapytać.

Od czasu, gdy wynaleziono pismo, nasze kontakty z ludźmi, z mędrcami i niszowymi specjalistami, znacznie się rozszerzyły. Możemy „iść” nawet do osób, które żyły przed wiekami lub mieszkają tysiące kilometrów od nas. Pismo pozwala nam na kontakty przekraczające czas i przestrzeń. Trzeba udać się do biblioteki – takiej rozszerzonej pamięci z wiedzą ludzkości. Ale i na to trzeba poświęcić trochę czasu, zwłaszcza gdy w naszej miejscowości nie ma biblioteki z bogatym księgozbiorem przyrodniczym. Ponadto trzeba wiedzieć gdzie i jak szukać. Dawniej trzeba było wiedzieć kogo i jak zapytać i jak do takiego „mędrca” w danej sprawie dotrzeć.

Żyjemy w e-czasach. Pytanie ludzi staje się jeszcze prostsze. Dzięki internetowi nieporównywalnie roszszerza się zakres osób, których możemy pytać, jak i szybkość uzyskiwania odpowiedzi. Jeśli jest tylko zasięg, to przecież mogę od razu, nawet w lesie, włączyć swój smarfon i szukać odpowiedzi w sieci. No tak, ale i tu pojawia się problem jak odnaleźć w nieprzebranym gąszczu informacji, w których są i takie zupełnie bezwartościowe. Probmelem naszych czasów, jak i niezbędną kompetencją, jest szukanie w internecie. Tak jak kiedyś odnalezienie drogi w lesie do mędrca-pustelnika. Nieobeznanemu łatwo zbłądzić i wyjśc na manowce.

Zanim napiszę, co z ksiąg i internetu wyczytać można, przejdę do drugiej części – samodzielnych obserwacji. Bo jeśli szybko nie mogę uzyskać gotowych odpowiedzi od innych, to przecież mogę sam poznawać i badać. Odejście od starych ksiąg i konfrontownie wiedzy z rzeczywistością, zapoczątkowało naukę oświeceniową. Sprawdzić, poznać, zweryfikować samemu (szkiełko i oko). Nawet jak w księgach są jakieś odpowiedzi… to przecież nie muszą być dokładne, prawdziwe, właściwe. Nasz rozum też może się przyczynić albo do ugruntowania już istniejącej wiedzy (przez potwierdzenie) albo do poszerzenia wiedzy: przez nowe obserwacje, nowe wnioski i interpretacje.

Zatem należałoby obserwować ślimaki winniczki w ich naturalnym otoczeniu. W sam raz na miłe spędzanie czasu na łonie przyrody. Trzeba tylko prowadzić rzetelną dokumentację, notować: co, gdzie, kiedy. Skrupulatność i statystyczne interpretacje są ważne.

Pamiętam, jak kiedyś w wakacje, za pacholęcych czasów, mierzyłem migracje ślimaków winniczków. Każdego spotkanego ołówkiem oznaczałem cyfrą (długopisem nie dało się pisać po muszli), w zeszycie zapisywałem miejsce znalezienia, datę i krótki opis osobnika. Do tego powstawała mapka zarośli, gdzie żyły ślimaki winniczki – obiekt moich dociekliwych analiz. Codziennie przemierzałem zagajnik i szukałem ślimaków. Ciągle znajdowałem nowe a prawie nigdy nie mogłem napotkać poprzednio oznakowanych. Albo ich było dużo więcej niż sobie mogłem wyobrazić, albo ołówek się ścierał ze skorupki. Moje dawne wakacyjne notatki z badania winniczków leżą gdzieś w starym zeszycie. Były fascynującą, wakacyjną przygodą.

Kłopot z obserwacjami ślimaków winniczków jest taki, że aktywne są głównie w nocy i nad ranem oraz w deszczową pogodę. Południowa susza im nie służy. Trudno się obserwuje w nocy, to co jedzą ślimaki (my w tym czasie zazwyczaj śpimy). I jak poznać, że żerują a jak, że tylko się przechadzają? Zapewne jest na to rada. Można oczywiście zrobić sekcję i poznać budowę aparatu gębowego oraz przewodu pokarnowego. Lub wyczytać to z książek. I na podtawie wiedzy ogólnej wyciągać wnioski. Bo w przyrodzie wszystko jest „logicznie” ze sobą powiązane. Skoro gatunki przytosowane są do środowiska, w którym żyją, to ich budowa ma związek z trybem życia i odżywianiem.

Można oczywiście założyć hodowlę ślimaków w domu, w akwariach-terrariach. By w warunkach w pełni kontrolowanych sprawdzać co i ile jedzą. Małym utrudnieniem jest to, że w warunkach sztucznych ślimaki jedzą pokarm, którego w warunkach naturalnych nie spotykają, np. karma dla kota.

Wróćmy jednak do naszych poszukiwań w piśmiennictwie. W internecie trudno znaleźć, najczęściej otwierają się różne strony z hodowlą slimaków. Dla hodowcy ważne jest, by ślimaki rosły, więc podają bardzo różną „paszę”. Ale i z takich informacji nie wprost można sporo wywnioskować.

Ja sięgnąłem do książki „Ślimaki lądowe Polski” Andrzeja Wiktora, wydanej przez Wyd. Mantis, w 2014 r. w Olsztynie. Gdzie jak gdzie, ale u specjalisty to na pewno coś znajdę. Ale i to okazało się nie jest takie proste, bowiem szczegółowe opisy gatunków dotyczą budowy, cech diagnostycznych (jak odróżnić od gatunków podobnych), rozmieszczenia, pochodzenia. Brak pełnych opisów o szczegółowej biologii każdego gatunku. Trzeba szukać w części ogólnej a dotyczącej biologii ślimaków.

Ślimak winniczek (w opinii Andrzeja Wiktora) występuje w zaroślach,między krzewami, w lasach, parkach, na cmentarzach oraz w ogrodach. Pierwotnie gatunek ten zamieszkiwał najpewniej południową i południowo-wschodnią część Polski. Dziś spotykany jest w całym kraju i łatwo wnika do siedlisk, przekształconych przez człowieka. Jest więc gatunkiem synantropijnym.

I co w tych parkach, cmentarnych zaroślach czy lasach może spotkać? „Żywi się świeżymi liśćmi, stąd często uważany za szkodnika ogrodów” (Wikipedia), a zatem można uznać za roślinożercę. „Winniczki żywią się zielonymi częściami roślin. Żerują głównie nocą, ale także podczas deszczowych i pochmurnych dni.” (https://www.medianauka.pl/winniczek). Przytoczone fragmenty pochodzą jednak z różnego typu zbiorczych encyklopedii i kompendiów, a nie ze źródeł pierwotnych (publikacji naukowych). Upowszechniają więc tylko wiedzę powszechnie uznaną (ale nie znaczy, że aktualną).

Na forach dyskusyjnych można znaleźć i takie odpowiedzi ślimaki winniczki żywią się ”miętą i sałatą”, „Żywi się świerzymi liściami” (pisownia oryginalna). Trudno określić czy jest to powielanie encyklopedii czy własne obserwacje. Przez ogrodników bywa uważany za szkodnika, ale umiarkowanego i w bilansie raczej pożądanego w ogrodzie („Na samym początku ponownie chciałbym podkreślić, że winniczek należy do najmniej szkodliwych ślimaków, które mogą pojawić się w ogrodzie. Pojedyncze sztuki są raczej wskazane, zjadając jaja ślimaków nagich, łącznie z innymi sprzymierzeńcami ogrodu winniczek będzie wywierał pozytywny wpływ na zachowanie równowagi biologicznej” ): „Żeruje przede wszystkim w nocy, nad ranem oraz w pochmurne dni. Żywi się roślinami, zazwyczaj zwiędniętymi ich częściami, zjadają także jaja największych wrogów ogrodu ślimaków nagich.” (źródło). Mamy więc dwie dodatkowe informacje, że zjada rośliny zwiędnięte oraz inne pokarmy, takie jak jaja innych ślimaków. Zatem roślinożerność nie jest taka obligatoryjna a zakres pokarmowybywa szerszy. Tak jak w przypadku chyba większości zwierząt.

W „Ślimakach lądowych Polski” wyczytać można, że nasze lądowe gatunki nie są specjalnie wyspacjalizowane pokarmowo. Ich aparat gebowy ulega tylko niewielkim modyfikacjom i nie nadaje się do sortowania pokarmu. Występują u nas ślimaki roślinożerne i drapieżne. Ale nawet drapieżne od czasu do czasu zjadają różne części roślin lub szczątki organiczne. Są także ślimaki wszystkożerne (polifagiczne). Ślimak winniczek zaliczany jest do roślinożernych. Dla gatunków roślinożernych pokarm stanowią żywe części roślin (głównie młode pędy i liście roślin kwiatowych). Zjadają także owoce, bulwy, kłącza. Ale są i gatunki preferujące martwą materię organiczną, gnijące części roślin wraz z żyjącymi na nich grzybami i bakteriami. Aparat gębowy roślinożerców pozwala na odcinanie fragmentów pokarmu lub zeskrobywanie go tarką. Gatunki roślinożerne mają stosunkowo długi przewód pokarmowy (to prawodłowość ogólnobiologiczna, dotyczy nie tylko ślimaków). Pokarm roślinny co prawda zawiera dużo energetycznej celulozy, ale większości zwierząt brakuje enzymów, trawiących celulozę. W dłuższym przewodzie pokarmopwym mogą rowzijać się grzyby i bakterie, za pomocą ich enzymów trawiona może być celuloza. Niemniej A. Wikrot zaznacza, że „wydaje się, że ślimaki [lądowe, w Polsce] takich symbiontów nie mają.”. A skoro ślimak winniczek najpewniej symbiontów nie ma (przynajmniej odkrytych) to nie należy się dziwić, że korzysta z tego, co na zewntąrz. I że żeruje na odchodach, w tym przypadku dzika. Takie urozmaicenie diety.

Wszystkożercy zjadają różny pokarm: żywe rośliny, martwe rośliny, padlinę (martwe owady, drobne kręgowce, dżdżownice) czy kał kręgowców. Notowano także zjadanie piskląt w gnieździe przez duże ślimaki nagie (Arion rufus, A. lusitanicus – zobacz także Tajemniczy, nagi pogromca karmy dla kotów z Parku Centralnego. Czy da się go zjeść?)

Zjawisko kanibalizmu u ślimaków jest rzadko obserwowane w naturze, natomiast znacznie częściej w hodowlach (zwłaszcza przy dużym zagęszczeniu). Albo więc w hodowli mamy okazję częściej obserwowac ślimaki, albo warunki odbiegają od naturalnych (np. zbytnie przegeszczenie) i pojawiają się nieco inne zachowania. W warunkach hodowlanych ślimaki lądowe zjadaja np. gotowane jarzyny, żółtko jaj kurzych, pasztet, mleko w proszku, otręby, papier czy karmę dla kotów.

Jak widać na zamieszczonym zdjęciu w przyrodzie także ślimaki winniczki spotykają rózny pokarm.

Obserwacje zwykłych ślimaków nie muszą być banalnie i nic nie wnoszące. Ciekawych odkryć czasem dokunuje się przypadkiem i tam, gdzie ich nikt się nie spodziewa. Trzeba tylko uważnego obserwatora, przygotowanego swoją szeroka wiedzą.

To co, Młodzi Odkrywcy, będziecie obserwować tajemne życie ślimaków, nie tylko winniczków?

 

Ps. Przytoczyłem tylko kilka faktów z książek i internetu. Zawarta tam wiedza o ślimaku winniczku (i innych ślimakach) jest znacznie obszerniejsza.

Czytaj także:

Komentarze (9)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Wojciech1951] *.dynamic.chello.pl

    "Pytanie ludzi staje się jeszcze prostrze." Taki błąd nie uchodzi...

  • sczachor

    Dziękuję za zwrócenie uwagi na błąd literowy, juz poprawiłem.

  • Gość: [BB] *.dynamic.chello.pl

    Dziecko moje przywlokło ze spaceru ślimaka. Wyraziłam zgodę na kilkudniowy pobyt obywatela w naszym domu pod warunkiem zwrócenia go matce naturze w stanie nienaruszonym. Nieuchronne było więc pytanie co jedzą ślimaki? Właśnie uratował Pan pewnego towarzyskiego wstężyka gajowego, skubany okazał się nie być winniczkiem, przed śmiercią głodową a mnie przed kompromitacją. Oczywiście nie obyło się bez kłopotów ponieważ dziecko młodsze zainspirowane zdjęciem gotowe było do wydalania w celu nakarmienia ślimaka, dziecko starsze uznało natomiast, że fragment o sekcji jest zdecydowanie najciekawszy. Ostatecznie udało mi się przekonać potomstwo, że równie interesujące będzie obserwowanie które liście nasz gość będzie wybierał. Na razie preferuje sałatę i miętę. Pojawił się jednak inny palący problem. Czy "dżudżownice" śpią ? Bardzo proszę o pomoc. Pozdrawiam BB

  • sczachor

    Nie wiem czy dżdżownice śpią, w sensie ludzkim czy ssaczym. Ale poszukam i napisze na blogu w ciągu kilku dni. Zaintrygowało mnie to pytanie.

  • sczachor

    O spaniu dżdżownic napisałem tu: czachorowski.blox.pl/2017/08/Czy-dzdzownice-spia.html

  • Gość *.net.hawetelekom.pl

    Winniczek kogo mogą zheść:

  • Gość: [Anna Orczewska] *.alfanet24.pl

    Dzień dobry. Mam w domu 3 ślimaki. Pierwszego dużego winniczka mój syn zdjął z nagrzanej ściany domu (było bardzo gorąco, a ślimak wspiął się dość wysoko) i myśląc, że ślimak jest martwy zabrał go do domu. W domu po pewnym czasie ślmak wyłonił się ze skorupki i został już u nas w domu. Drugiego ślimaka syn przyniósł do domu, żeby pierwszemu nie było smutno. Trzeciego znaleźliśmy podczas zamiatania. Miał potłuczoną skorupkę. Trzymamy je w bardzo dużym słoiku. Słoik nie ma pokrywki, tylko jest zakryty bandarzem (jedną warstwą). Słoik stoi w cieniu, z dala od okna. Bandarz przymocowany jest gumką recepturką. Nie czytałam nigdy o ślimakach. Hodując je, kieruję się instynktem. Najstarszy ślimak jest u nas 1,5 roku. Podobno ślimaki żyją do 5 lat. Nie wiem, ile miał, kiedy go wzięliśmy, ale wygląda na starego. Ten z potłuczoną skorupką bardzo wyrósł, skorupka mu się odbudowała. Podstawą ich diety jest kapusta pekińska (najchętniej ją jedzą). Lubią też marchewkę i jabłko. Daję im tylko surowe warzywa. Pewnie zjadłyby gotowane, ale przecież w naturze jedzą surowe, więc po co kombinować. Dawałam im czasami kredę. Kiedyś włożyłam im do słoika skorupkę po rozbitym jajku. Zauważyłam, że są takie bardziej kapustolubne. Brokuła nie zjadły, papryki też nie chciały, pietruszkę niechętnie, kalafior też nie za bardzo. Może nie jedzą tego, co ma za dużo pestycydów. Zauważyłam, że działkowe warzywa bardziej im smakują. Jest taki kwiat doniczkowy żyworódka. Kiedyś dałam ślimakowi (był wtedy jeszcze jeden) liście tej rośliny i przeraziło mnie tempo, w jakim pożerał te liście, uwielbiał je. Pozdrawiam!

  • Gość: [Sloneczna] *.dynamic.mm.pl

    Najpiękniej jak umiem dziękuję za te zapisane słowa.
    Uwielbiam ślimaki od zawsze, winniczki szczególnie.
    W tym roku odnalazłam jednego malucha w zasuszonym winogronowy które przywiozłam ze wsi (minimum dwumiesięczna dieta winogronowa) obudziłam i trzymam w słoiku - bo zima. Urósł dwukrotnie w ciągu miesiąca. Lubi awokado i liście roślin które długo leżą w wodzie - bazylia i trzykrotka (tylko zielona i to słabo) preferuje sałaty, ewentualnie jabłko.
    Natomiast wczoraj na siedemnastoletniej agawie która zimuje na wsi znalazłam mikroskopijnego ślimaka, zakładam że dopiero się wykluł. Jest styczeń, agawa na korytarzu przy kaloryferze od października, nie wiem czym się żywiło to maleństwo, ale obudziłam (musiałam sprawdzić czy żyje) i dołożyłam do "stada" po kilku godzinach z mini skorupki wypełzły czarne oczka. Byłam pewna że to winniczek bo chyba tylko on składa jajka w ziemi, ale w internecie widzę że takie młode są białe, a mój jest czarny.
    Moje pytanie - czy dzikie tzn wolno żyjące winniczki mogą się różnić kolorem od tych hodowlanych, tzn młode - czy to są już (być może od karmy) prawie inne zwierzęta, czy też to po prostu inny ślimak. ? (Ogromnie liczę na winniczka, ale jest tak mały, że miną miesiące zanim będę mogła wyjąć go ze słoika a też przekonać się o tym "kto to".
    Chciałam też podziękować tej pani od winniczków za informację o żyworódce, sprawię moim niespodziankę kulinarną.
    Pytanie numer dwa, być może do tej pani - czy one powinny zimować? Czy te które ma zapadają w sen zimowy i czy im na to pozwala.
    I odpowiadając na pytanie ( a nie czytając artykułu - tak, śpią dżdżownice. Moje rzadko ale śpią.
    I ostatnie pytanie - czy to dobrze że starszy ślimak tak szybko rośnie?
    Ściskam najgoręcej - chciałam tylko napisać że Przebudzenie tej miniatury ślimaka i pierwszy widok jego mordki to była najpiękniejsza rzecz jaka mi się w życiu przytrafiła. Można mnie złapać na sloneczna.fotolog.pl pozdrawiam.

  • sczachor

    @ Gość: [Anna Orczewska]
    Niestety nie wiem czy można odróżnić po kolorze dzikie winniczki od hodowlanych.

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci