Menu

profesorskie gadanie

Pisanie i czytanie ułatwia myślenie. Pogawędki prowincjonalnego naukowca, biologa, entomologa i hydrobiologa. Wirtualny spacer z różnorodnymi przemyśleniami, w pogoni za nowoczesną technologią i nadążając za blaknącym kontaktem mistrz-uczeń. I o tym właśnie chciałbym opowiadać. Dr hab. Stanisław Czachorowski prof. UWM, Wydział Biologii i Biotechnologii.

Buraki i nieszczelne jelito, czyli o pilnej potrzebie edukacji ustawicznej i pozaformalnej

sczachor

Można się wyśmiewać z głupoty, można się zasmucać skalą ignorancji i współczesnych zabobonów. Ja jednak przytaczam poniższy przykład w zupełnie innym celu. Chcę wskazać na głęboką potrzebę edukacji ustawicznej i pozaformalnej. Nowe wyzwania edukacji nas nie ominą. Zareagujemy racjonalnie albo… mitycznie i magicznie.

Najpierw słów kilka o edukacji ustawicznej (przez całe życie). To nic nowego, Homo sapiens robił tak od setek tysięcy lat. Ale odkąd wymyślono zorganizowane szkoły i edukacja formalna objęła niemalże całą populację (powszechny obowiązek szkolny), to narodził się mit, że uczymy się tylko w szkole. I że jak czegoś ktoś nie wie, nie umie, to wina niedostatecznego kształcenia w szkole. Potrzeby edukacyjne są ogromne stąd nacisk na poszerzanie programów nauczania (poza biologiczną wydolność ucznia) o coraz to nowe i niezbędne treści. Wydłużanie zorganizowanej edukacji (nawet wykształcenie wyższe się upowszechniło, w Polsce w ostatnich 15-20 latach) oraz potrzeba doskonalenia zawodowego na różnych kursach i szkoleniach, to efekty takiego sposobu myślenia. Tak dostrzegliśmy kształcenie ustawiczne, czyli przez całe życie. W zasadzie odkrywamy je na nowo. Uczymy się także dla przyjemności (a nie tylko w celach zawodowych), czego przykładem są liczne Uniwersytety Trzeciego Wieku.

Nauka w szkole już nie wystarczy, bo potrzeby stale rosną. Tak dostrzegliśmy edukację pozaformalną czyli poza zorganizowanymi formami edukacji w szkole. Taka powinna być m.in. misja radia, telewizji, prasy czy nawet bibliotek i domów kultury. Powinna, ale całkiem o tym zapomnieliśmy, zwłaszcza w odniesieniu do mediów publicznych. Ostatnie lata to rozwój różnorodnych, nowych form edukacji zarówno ustawicznej jak i pozaformalnej. Ale to wciąż za mało jak na wyzwanie czasów, w których żyjemy. W systemie edukacji dokonuje się cicha ale ogromna rewolucja.

Szybki postęp technologiczny powoduje, że nowości jest zbyt dużo. A aktualna wiedza potrzeba jest nam by rozumieć świat wokół nas. Także i takie reklamy (zamieszczona niżej na ilustracji) o nieszczelnych jelitach. Bez dostępu do wiedzy i edukacji człowiek może być łatwo manipulowany. Jest jak mieszczuch w dżungli – nie rozumie przyrody wokół siebie i najzwyczajniej wszystkiego się boi. Bo nieznane, niezrozumiałe, dla niego nieprzewidywalne.

18301242_797531337076546_1654348113801578721_nBuraki ćwikłowe jadam od dzieciństwa, w postaci zupy czy buraczków jako dodatku do drugiego dania. Od dawna zauważyłem, tak jak wielu innych ludzi, że po zjedzeniu buraków czerwonych mocz zabarwia się na ciemno, na buraczkowo. Normalne zjawisko. Czasem zastanawiałem się tylko jakie to barwniki przedostają się do moczu i zabarwiają mocz.

Z drugiej strony, w diagnostyce medycznej mocz wykorzystuje się od dawna. Oddajemy w słoiczku do laboratorium w czasie standardowych badań (często w towarzystwie pobierania krwi). Na podstawie moczu, tego jaki jest i co jest w środku, lekarze sporo mogą dowiedzieć się o stanie naszego organizmu. Zatem w świadomości ludzkiej coś zostaje: mocz wykorzystywany jest w diagnostyce.

I na taki grunt trafia cytowany i zamieszczony wyżej artykuł o wykorzystaniu buraków czerwonych do samodzielnego zdiagnozowania „nieszczelności jelita”. Brzmi groźnie, a każdy może sobie taki test samodzielnie w domu zrobić. Co prawda instrukcja jest nieprecyzyjna, bo nie wiadomo co z tym sokiem z buraków zrobić: wstawić do lodówki (wszak moda jest na różne biopola i homeopatie, energie itd.) czy wypić. Domyślać się można, że trzeba by ten sok wypić. I co się stanie? U większości populacji mocz się zabarwi. Ale zabarwienie moczu z czego innego wynika niż nieszczelność jelita. Wymieszana jest prawdziwa informacją z ewidentną bzdurą. Wystarczy całkiem średnia wiedza o budowie naszego organizmu i fizjologii by zapaliła się w głowie „czerwona lampka”, że coś tu jest nie tak. Mocz powstaje w nerkach a nie jelitach. Że dostaje się do krwi a stąd do nerek? Przynajmniej wiedza ze szkoły średniej (tak mi się przynajmniej zdaje na podstawie mojej edukacji sprzed 30 lat) wystarczy by nieufnie podejść do takiej domowej diagnozy. I poszukać informacji w innych źródłach, bo to wydaje się mało wiarygodne. Na marginesie można dodać, że popularność najróżniejszych teorii spiskowych (denializm) mieści się chyba w tym samym nurcie.

O wykrywaniu nieszczelności jelit (a co to takiego?) sokiem z buraków i obserwacji moczu pisze ktoś głupi lub cyniczny. Skala ignorancji jest duża. Sądząc po dyskretnej reklamie na końcu tekstu, pisze to raczej ktoś cyniczny, licząc na ignorancję czytelników. Chce niedouczonych lub zagubionych w świecie nowoczesności ludzi oszukać i naciągnąć na wydatek, proponując swoją „rewelacyjną” kurację. Proste i tanie, jak zdejmowanie uroków pokrzywą lub dziurawcem. Na końcu wspomnianego tekstu pojawia się nazwa cudownej pasty różanej. Reklama dyskretna. Bo przecież przestraszony człowiek, że ma jakieś nieszczelności jelita, poszuka sobie tej pasty i zakupi. Cudowna kuracja jak leczenie od uroków starodawną metodą z jajkiem. I tania.

Jakie wnioski? Potrzebna wiedza, by przeżyć we współczesnym świecie. By nie bać się wyimaginowanych czarownic, nieszczelności jelita czy GMO. Bo współczesny człowiek potrzebuje umieć szybko weryfikować informacje i sprawdzać w różnych źródłach. W dobie mobilnego internetu i licznych bibliotek jest to technicznie łatwe. Potrzeba tylko umiejętności i nawyk, a to wszystko powinno pojawić się w toku edukacji formalnej. Nauczyć uczyć się i samodzielnie dochodzić do prawdy, weryfikować licznie napływające dane.

Dawny model edukacji, rozumianej jako wyposażanie w niezbędną wiedzę encyklopedyczną, jest obecnie niefunkcjonalny, bo tej wiedzy jest za dużo i za szybko się w wielu fragmentach dezaktualizuje. Pojawiają się zarówno nowe urządzenia jak i nowa wiedza, o której nie słyszeliśmy w czasie edukacji szkolnej. Bo wtedy jej nie było. To nie jest wina zaległości szkolnych tylko szybko zmieniającego się świata. Dlatego właśnie powinny (i są) rozwijane coraz to nowe formy edukacji ustawicznej i pozaformalnej. Nie sposób wszystkiego i raz na zawsze nauczyć się w szkole.

Ale potrzebne jest także rozumienie podstawowych procesów oraz krytyczne myślenie, ciekawość. W tym sensie „naukowcem” może być każdy, by odnaleźć się w nowym świecie. Tak więc współczesna szkoła powinna uczyć przede wszystkim krytycznego myślenia, weryfikowania informacji poprzez sięganie do różnych źródeł i ocenę, które są wiarygodne. Te umiejętności potrzebne są także po to, by w pełni korzystać potem z edukacji pozaformalnej. Tak jak kurs prawa jazdy – umożliwia potem poruszanie się różnymi pojazdami (a nie tylko taką marką, na jakiej się uczylismy).

Brak aktualnej wiedzy to poczucie zagrożenia i wyalienowania we współcześnie obcym świecie. Dlaczego nie iść do lekarza, gdy mamy obawy co do swojego zdrowia? Nie ufamy medycynie czy też trudny jest dostęp do specjalisty? Dlaczego tak wiele osób chętniej słucha szarlatanów i naciągaczy, gdy teoretycznie bardzo łatwo może zasięgnąć porady specjalisty, także za pośrednictwem mobilnego internetu? Kto jest dla nas ekspertem?

c.d.n.

Komentarze (18)

Dodaj komentarz
  • Gość: [DrobnaUwaga] *.anonymizing-proxy.digitalcourage.de

    > To nie jest wina zaległości szkolnych tylko szybko zmieniającego się świata.
    > Dlatego właśnie powinny (i są) rozwijane coraz to nowe formy edukacji
    > ustawicznej i pozaformalnej. Nie sposób wszystkiego i raz na zawsze
    > nauczyć się w szkole.

    Ma Pan absolutną rację, że <nie sposób wszystkiego i raz na zawsze
    > nauczyć się w szkole>, ale nie p. profesorze -- zagubił się Pan w pogoni za
    nowymi formami edukacji jak pies w pogoni za własnym ogonem ( to zemsta
    za krowę na pastwisku :)
    Najważniejszą formą edukacji jest elementarne logiczne myślenie!
    Reszta to umiejętność szybkiego przyswajania FAKTÓW.
    Najlepsi akademicy jakich znam przerzucą się w nową dziedzinę bez problemów,
    a znam kilku całkiem dobrych.
    Próbowałem Panu napisać coś na ten temat uprzednio, ale był Pan zbyt
    zafascynowany swoim ogonem by zauważyć i ocenzurował Pan moją wypowiedź.
    Jest sporo myśli, którymi się Pan tu dzieli, z którymi się absolutnie zgadzam, ale
    powinien Pan zrobić krok do tyłu i popatrzeć na własne ograniczenia.
    Trudno to zrobić jak się jest profesorem, ale da sie zrobić -- znam kilku którym
    się udało :)

  • sczachor

    ad. Gość: DrobnaUwaga, *.anonymizing-proxy.digitalcourage.de
    W moim tekście jest "potrzebne jest także rozumienie podstawowych procesów oraz krytyczne myślenie, ciekawość. W tym sensie naukowcem może być każdy, by odnaleźć się w nowym świecie."

    Zatem w swojej "polemice" wyważasz otwarte drzwi lub polemizujesz jedynie z wyrwanymi z kontektu fragmentami. Z wagą logicznego, krytycznego myślenia w pełni się zgadzam (i zawarłem nawet w tekscie).

    Z tym stwierdznie się nie zgadzam: "Najlepsi akademicy jakich znam przerzucą się w nową dziedzinę bez problemów, a znam kilku całkiem dobrych. " - proszę zatem o przykład tych najlepszych akademików oraz z jakiej na jaką dyscypline bez problemu się przerzucają. Bym mógł zweryfikowac owo ogólnikwe i nie poparte żadnym dowodem ogólne stwierdzenie. Z chęcią zapoznam się z konkretami, werryfikowalnymi :)

  • Gość *.rev.cloud.scaleway.com

    > W tym sensie naukowcem może być każdy, by odnaleźć się w nowym świecie.

    Absolutnie tak! W starym świecie też :)
    Chyba nie przeoczyłem tego w wypowidziach p. profesora.
    W końcu ogon, za którym Pan goni, czasem wskazuje dobry kierunek :)

    > Z tym stwierdznie się nie zgadzam: [...] proszę zatem o przykład tych
    > najlepszych akademików
    :) :) :) A umiałby Pan ocenić?
    Proszę mi uwierzyć na moje anonimowe słowo honoru :)


  • Gość: [sczachor] *.uwm.edu.pl

    ad Gość: , *.rev.cloud.scaleway.com
    ":) :) :) A umiałby Pan ocenić?
    Proszę mi uwierzyć na moje anonimowe słowo honoru :) "

    nie wierzę, zatem tak jak myślałem, to sa tyko wymysłuy i bzdety. Hejtera łatwo zdemaskować, wystarczy spytac o konrety. A te przechwałki o znanych akademikach to ja pamietam z przedszkoal, tez się chwaliliśmy róznymi złotymi złoniami w butelce na łańcuszku. To było dawno. Uchodzi dziecku, dorosli z tego wyrastają. Jak widać nie wszyscy.

    Słucha, masz pewien problem. Nie lubusz mnie. To nic złego. Spróbuj odkryć swoje emocje, nazwać je. I napisz dlaczego. To przynajmniej będzie jakiś fakt. Emocjonalne wpisy i hejtowe czepialstwo wygladają śmieznie i dziecinnie (zdajesz sobie z tego sprawe, dlatego ukrywasz sie za anonimowymi wpisami). Ale emocje są prawdziwe Wystarczy je odkryć w sobie i zwerbalizować (wiem, trudne słow, ale dasz radę je zrozumieć). Wtedy dyskusja może nabrać sensu.

  • sczachor

    Ad Gość: , *.rev.cloud.scaleway.com

    "A umiałby Pan ocenić? "

    - napisz tak, abym umiał, tak jak każdy czytelnik, który tu zajrzy. W sumie to proste, wystaczy podać kilka faktów, na którcyh zbudowałeś swoja oponię. A ja sie juz mocno wysilę i "ocenię" - nie o ocene tu chodzi lecz o weryfikowalność.

  • Gość: [DrobnaUwaga] *.rev.cloud.scaleway.com

    > wystaczy podać kilka faktów, na którcyh zbudowałeś swoja oponię.

    Podam jeden odległy w czasie łatwo weryfikowalny:

    Da Vinci

    :)

  • Gość: [sczachor] *.uwm.edu.pl

    Ad Gość: DrobnaUwaga, *.rev.cloud.scaleway.com

    "Podam jeden odległy w czasie łatwo weryfikowalny:

    Da Vinci "

    no i skucha. Napisałes że znasz akademików. O eonard tylko czytałes, nie znałeś go, bo dawno nie zycje. Ponadto mylisz epoki i znaczenie pojęć. Jest jeszcze druga częśc mojego pytania, to znaczy z jakiej dyskcypliny przerzucał się na jaką, z taką łatwością. Potrafisz to napisać? Watpię.

    Nie wystarczy znać słowa, trzeba znac ich znaczenie. Od tego bym zaczął. To może być pasjonująca przygoda intelektualna i edukacyjna. Śmiało. Dasz radę.

  • Gość: [DrobnaUwaga] *.rev.cloud.scaleway.com

    > A te przechwałki o znanych akademikach to ja pamietam z przedszkoal,
    > tez się chwaliliśmy róznymi złotymi złoniami w butelce na łańcuszku.

    Proszę przeczytać jeszcze raz. Właśnie o tym pisałem, że p. profesor nie
    potrafi odróżnić akademika od złotego słonia w butelce na łańcuszku :) :) lol
    Proponuję przestać malować butelki i zacząć malować akademików. :)

    Z całym uszanowaniem, nie gra Pan w tej samej lidze, co ci najlepsi akademicy.
    Bynajmniej nie jest to hejt czy obelga.

    Nie ma nic zabawniejszego, na tym blogu, niż dyskusja z przedszkolakiem
    uzbrojonym w mechanizm cenzurowania wypowiedzi, z którymi sobie nie radzi. :)

    Wesoły Bagiennik

  • Gość: [DrobnaUwaga] *.rev.cloud.scaleway.com

    > Śmiało. Dasz radę.

    Panie profesorze. W moim przedszkolu tak zachęcali profesorów, którzy
    nie potrafili odróżnić akademika od złotego słonia w butelce na łańcuszku. :)

    Przypomina mi Pan pewną postać z przedpotopowego filmu.
    ""It's just a flesh wound!"

  • sczachor

    usuwanie bzdetów nie na temat nie jest cenzurowaniem :). Poza epitetami emocjonalnymi nie potrafisz nic konretnego napisać.

  • Gość: [pantarej] 142.243.254.*

    " przerzuca sie na nowa dziedzine bez problemow" pisze Drona Uwaga. No i od akademika do komika niedaleko ;-)
    ...................................................
    Na temat GMO zdania tez sa podzielone. Przynajmniej wsrod fachowcow.

  • sczachor

    Ad. Gość: [pantarej] 142.243.254.* wczoraj
    "Na temat GMO zdania tez sa podzielone. Przynajmniej wsrod fachowcow. "

    ale na temat jakich aspektów GMO i w czym są podzielone? W zakresie metod badań, sposobu modyfilacji ? Z zakresie patenowania czy udosteniania na wolnej licencji? Bo domyślam się, że ci fachowcy to biotechnolodzy.

  • Gość: [zaciekawiony] *.sds.uw.edu.pl

    Myślę że wypadałoby jednak napisać coś o przyczynach pojawiania się barwnika buraka w moczu, to znaczy tych prawdziwych, bo teraz czytelnik poza ogólnym zdaniem że test nieszczelności to głupota, nie dostaje alternatywy.

  • sczachor

    @ Gość: zaciekawiony, *.sds.uw.edu.pl
    "Myślę że wypadałoby jednak napisać coś o przyczynach pojawiania się barwnika buraka w moczu, to znaczy tych prawdziwych, bo teraz czytelnik poza ogólnym zdaniem że test nieszczelności to głupota, nie dostaje alternatywy."

    oczywiście :).

  • sczachor

    ale można też szybko znaleźć w źródłach, np. po 5 sekundach pl.newstyle-live.com/health/red-urine-after-the-beet-is-it-ok.html

  • sczachor

    ale oczywiście, przejrze, doczytam, skonsultuje i za jakiś czas napisze :). Chyba, że ktoś mnie uprzedzi ze swoimi fachowymi poradami i swoją medyczno-fizjologiczna wiedzą.

  • Gość: [zaciekawiony] *.sds.uw.edu.pl

    Problem z wyszukaniem dotyczy głównie polskiego internetu. Po wpisaniu "czerwony mocz po burakach" dostajemy wyniki które albo nic nie tłumaczą (artykuł z portalu zdrowotnego, gdzie na pytanie skąd po burakach takie zabarwienie, urolog odpowiedział "to skutek zjedzenia buraków") albo strony o nieszczelnym jelicie. Ja tam przyczynę znam, kiedyś przejrzałem literaturę.

  • b-at-at

    >W tym sensie naukowcem może być każdy, by odnaleźć się w nowym świecie.
    Z jednej strony rozumiem, co Gospodarz miał na myśli, z drugiej strony panicznie się boję wypaczenia tej idei. Naukowcem nie może być każdy. Potrzeba gigantycznej wiedzy, żeby rozumieć dobrze mechanizmy rządzące nawet drobnymi wycinkami świata. Rozumienie podstawowych procesów nie wystarczy, bo często szczegółowe (a niezwykle ważne!) aspekty nauki z punktu widzenia "logicznego myślenia" są nieintuicyjne czy pozornie absurdalne.
    Wydaje mi się, że jednak jako społeczeństwo potrzebujemy więcej wiary w konsensus naukowy, a mniej właśnie we własny aparat poznawczy i znajomość podstawowych praw. Dlatego też, absolutnie, przyklaskuję nauce weryfikacji i oceny źródeł, bo w obecnej sytuacji, gdy internet jest właściwie demonem termodynamicznym drugiego rodzaju.

Dodaj komentarz

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci