Menu

profesorskie gadanie

Pisanie i czytanie ułatwia myślenie. Pogawędki prowincjonalnego naukowca, biologa, entomologa i hydrobiologa. Wirtualny spacer z różnorodnymi przemyśleniami, w pogoni za nowoczesną technologią i nadążając za blaknącym kontaktem mistrz-uczeń. I o tym właśnie chciałbym opowiadać. Dr hab. Stanisław Czachorowski prof. UWM, Wydział Biologii i Biotechnologii.

Muzeum Nauki cz. 3. Wystawa śladami myśli

sczachor

„Śladami myśli – pamiątki po konferencjach naukowych, obronach prac doktorskich, inauguracjach akademickich” to tytuł małej wystawy, zorganizowanej w 2007 roku w czasie wrześniowych Dni Nauki na UWM w Olsztynie, Składała się z kilku gablot z eksponatami i opisów, umieszczonych na tablicach. Była bardzo „analogowa”. Część z tych opisów warto więc przypomnieć, już w wersji internetowej. Niech dalej inspirują.

Śladami myśli – to próba zebrania różnych drobiazgów towarzyszących codziennej pracy naukowej, próba zilustrowania nieuchwytnego procesu przelewania myśli na papier, a obecnie coraz częściej na dysk komputerowy (i w internetowej chmurze). Codziennej pracy twórczej naukowca towarzyszy biurko, dyskusje naukowe oraz aparatura w laboratorium. Zebrane drobiazgi odnoszą się właśnie do biurka, konferencji naukowych oraz przyrządów badawczych.

Gadżety konferencyjne są nieodłącznym elementem procesu naukowego, dyskusji, inspiracji, wymiany najnowszych osiągnięć. Zazwyczaj niewiele zachowuje się pamiątek po udziale olsztyńskich naukowców w różnorodnych konferencjach i spotkaniach naukowych. Warto zebrać różnorodne gadżety (tak apelowałem w 2007 r.): długopisy, notatniki, teczki, torby, smycze, podkładki, foldery, zaproszenia, znaczki, identyfikatory. Będzie to także mapa uczestnictwa olsztyńskiego środowiska w nauce polskiej, europejskiej, światowej.

Prezentowane zbiory w 2007 roku były skromne, bo to tylko przykład i zachęta, aby ocalić od zapomnienia drobiazgi, które towarzyszyły naukowcom w ich pracy badawczej. To pomysł, aby w rzeczach pozornie bezwartościowych dostrzec ślady myśli naukowych, ślady procesu twórczego. W końcu to tylko zalążek większej wystawy, która miałem wtedy nadzieję niebawem powstanie. Po 10 latach może wreszcie powstanie... W tych drobiazgach i gadżetach kryje się mniej znany obraz nauki i naukowców, niejako trochę intymny, codzienny. Na ogół naukę oglądamy z perspektywy jej efektów finalnych, gotowych produktów: myśli uporządkowanych w wydrukowane rozprawy naukowe, książki i podręczniki, gotowe wynalazki i produkty technologiczne. Mniej zainteresowania wzbudza proces dochodzenia do odkryć, inspiracje i nagłe olśnienia.

Naukowcy dobrze sformalizowali i opisali „kontekst uzasadnienia”. Wciąż jednak tajemniczy i nieuchwytny pozostaje „kontekst odkrycia”. Wiemy jak należy udowadniać tezy naukowe, jak przeprowadzać eksperymenty i sprawdzać skuteczność wynalazków. Do końca jednak nie wiemy jak rodzi się odkrycie naukowe. Zebrane drobiazgi (z biurka, konferencji i stołu laboratoryjnego), zmieniają się w ciągu lat. Gęsie pióro, stalówkę z obsadką i kałamarz z atramentem zastąpiły długopisy, pióra wieczne oraz maszyna do pisania. Te z kolei zastąpione zostały komputerami, drukarkami i kserokopiarkami, palmtopami, dyktafonami, aparatami cyfrowymi. Zmieniają się gadżety ale tajemniczy proces myślowy pozostaje w zasadzie taki sam. Celem wystawy było pokazanie drobiazgów, przedmiotów towarzyszących procesowi twórczego myślenia. Od papieru i długopisu, kawy pitej w zaciszu gabinetu, poprzez różnorodne spotkania naukowe w czasie seminariów, konferencji, obron prac doktorskich, aż do spisywania dopracowanych myśli w formie publikacji. Od prostych przyrządów badawczych, do baz danych z literaturą oraz kartami obserwacji terenowych.

Postęp technologiczny jest tak szybki, że rośnie potrzeba przygotowania takiej wystawy. Coraz więcej sprzętów z codzienności akademickiej ląduje na strychu lub piwnicy. Dobrze, jeśli trafiają do muzeum. Bo wtedy zgromadzoną kolekcję łatwiej ocalić od zapomnienia.

Biurko

Biurko jest najprawdopodobniej „strefą pierwszego kontaktu” rodzących się w głowie naukowca myśli z widocznymi wytworami. U jednych biurko jest uporządkowane, z równo ułożonymi drobiazgami, u innych naukowców panuje pozorny bałagan ze stertami papierów, książek i czasopism. Na biurko naukowca zauważyć można nie tylko czasopisma naukowe i przyrządy do pisania, ale także filiżankę z herbata czy kawą – nieodłącznych towarzyszy rozmyślań. Są też rzeczy z pozoru zupełnie niepotrzebne: różnego rodzaju „przypominajki”: zegary, przyciski, pamiątki, kalendarze, zdjęcia. Tylko pozornie nie mają one nic wspólnego z powstawaniem „naukowych” myśli.

Pióro czy ołówek oraz kartka papieru tak samo pomocne były w tworzeniu jak nowoczesne aparaty cyfrowe, maszyny do pisania, komputery. Wraz z postępem technologicznym wiele drobiazgów towarzyszących naukowej twórczości odeszło w zapomnienie. Stalówkę i obsadkę najpierw zastąpiły długopisy. Potem pojawiły się maszyny do pisania, w końcu komputery i drukarki atramentowe i laserowe. Atrament w kałamarzu został zastąpiony atramentem w „kartridżu”. Kiedyś naukowcy dysponowali tylko kalką maszynowa i ołówkową. Teraz są kserokopiarki, skanery i zdjęcia cyfrowe.

 c.d.n.

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci