Menu

profesorskie gadanie

Nowy adres bloga https:profesorskiegadanie.blogspot.com

O rozumieniu słów, soku z tulipanów, włosach Wenery i ukropku czyli herbacie

sczachor

W moim ulubionym programie radiowym usłyszałem mądre słowa: „Nie wystarczy znać słowa, trzeba rozumieć ich znaczenie”. Znaczenie słów zależne jest od kontekstu, w którym są umieszczone (w wypowiedzi) i w którym są usłyszane. Kontekst zależy od mówiącego (kodującego) jaki i od słuchającego (odkodowującego). Kontekstów może być dużo, nawet intonacja głosu może zmienić sens i znaczenie pojedynczego słowa. Ale i różne subkultury (czy grupy zawodowe) mają swoje rozumienie słów (swój żargon). Cukiernik inaczej zrozumie „zrobić loda” niż młodzież na ulicy.

Kultura i język się zmieniają, zatem w różnych czasach te same słowa mogą mieć różne znaczenie, różne rozumienie. Dzisiejszy kontekst tych samych słów (nie znaczy, że tych samych desygnatów) zmienia się. Nauka stara się uczynić język (naukowy) precyzyjnym. Dlatego podawane są definicje czyli jak w danym tekście rozumiane jest konkretne słowo. Metodologia naukowa doszła do tego po wiekach dyskusji i zbędnych kłótni (nieporozumień). W życiu codziennym rzadko uzmysławiamy sobie, że nie wystarczy znać słowa. Zapominamy, że równie ważne jest ich rozumienie. Na tym polega wykształcenie, żeby używać z sensem i rozumieniem. Jeśli przysłuchać się dyskusjom polityków i celebrytów w mediach, można odnieść wrażenie, że rozumienie słów jest na bardzo niskim poziomie - używane są dowolnie i często w złym kontekście. Tyle tytułem wstępu (może trochę za długiego).

Kilka razy pisałem o tajemniczym soku z tulipanów. Dalej jest dla mnie zagadką, do czego był używany: czy jako lekarstwo, czy dodatek smakowy do deserów czy jako trucizna. Zapomniany eksperyment dawnych poszukiwań. Szukając śladów innych soków kwiatowych trafiłem także na inne, zapomniane już soki z fiołków, dziewanny i syrop kapilarowy. Ten ostatni przypomniał mi moje dawne poszukiwania źródeł herbaty z mlekiem czyli bawarki.

Syropy kwiatowe zachowywały zapach kwiatów, co wykorzystywane było w gastronomii. Ale miały także właściwości lecznicze (domniemane czy rzeczywiste). Konkurentem konserwowania cukrem były nalewki (konserwowanie alkoholem). A że dawniej cukier był drogi to syropy robione na bazie miodu. Samo zdrowie.

Syrop kapilarowy dawniej robiono z rośliny, paproci zwanej niekropień, z których niekropień właściwy (Adiantum capillus-veneris) zwany jest właśnie włosami Wenery. Niekropień właściwy, andantium rozwichrzone to gatunek szeroko rozprzestrzeniony na świecie. Występuje w zachodniej Azji, w południowej Europie, Afryce. W Polsce czasami był i jest uprawiany jako roślina doniczkowa (rośnie w półcieniu), czasami dziko rośnie jako efemerofit.

W starych książkach wyczytać można, że niekropień „kwitnie od maja do sierpnia i liścia nie roni”. Niekropień to paproć. Jakżeż może kwitnąć? Kwiat to współcześnie dobrze zdefiniowane pojęcie biologiczne, znane uczniom szkoły podstawowej (czyli praktycznie wszystkim). Na zdjęciu obok paproć niekropień właściwy..andantium "Liści nie roni", to znaczy najpewniej, że nie zrzuca liści na zimę. Ale co znaczy kwitnie? Czy że w tym czasie rośnie czy że wydaje zarodniki? „Właściwości lekarskie Kapiloru każdemu są wiadome: robią z niego syrop, na piersi pomagający” (w rozumieniu przeziębień chyba, zapalenia oskrzeli czy coś podobnego). Do dzisiaj przekonanie o leczniczych właściwościach włosów Wenery nie przetrwały. Dlaczego dawniej uważano, że ma właściwości lecznicze? Być może to przeżytek dawnego myślenia magicznego, przywiązywania znaczenia do nazwy i domniemanego powiązania z demonami, siłami duchowymi i magią. Wieloletnia praktyka a najpewniej weryfikacja naukowa i medyczna nie potwierdziła przypuszczenia o wartościowych leczniczych właściwościach syropy z niekropienia (syropu kapilarowego). Być może podobnie było z syropem z tulipanów. Ani w medycynie ani w gastronomii nie przetrwała tradycja używania. Ludzkość eksperymentuje z wieloma gatunkami. O niektórych zapominamy, do innych ponownie wracamy.

Andantium wymieniane jest jedynie jako jeden ze składników przeciwłupieżowy płynu tonizującego o nazwie Derforforante. Można także znaleźć informacje o właściwościach włosów Wenery: ściągające, antyseptyczne, łagodzące ból, powstrzymujące powstawaniu łupieżu, antyoksydant. A zastosowanie znajduje obecnie w kosmetyce, gdzie stosowany jest przy schorzeniach skóry głowy takich jak łupież i łojotok. 

Ale dlaczego piszę o soku kapilorowym, gdy w tytule jest herbata z mlekiem czyli bawarka? Bo niektórzy wywnioskowali, że bawarka pochodzi od Bawarii, powołując się na zapis z XIX książki: „Bavaroise czyli bawarska herbata, Xiążęta barwascy w Paryżu u Prokopa kazali sobie dawać herbatę z sokiem kapilarowym. Przyjęty i u nas ten napój, zwłaszcza podczas Małachowskiego sejmu. Lepiej wszakże robili i robią ci, którzy zamiast obcych listków, opłacanych drogo, w potrzebie rumianku, szałwii, mięty, dziewanny, bratków, betoniki, melisy, Weroniki, róży, poziomek suszonych itp.” (dzieło Łukasza Gołębiowskiego z 1830 r. "Domy i dwory"). Z tego fragmentu, wyrwanego z kontekstu, rzeczywiście można pomyśleć, że bawarska herbata to może bawarka (herbata z mlekiem). Ale w tej samej książce, kilka wersów wyżej opisana jest herbata z mlekiem. Skoro więc autor wymienia osobno bawarkę jako herbatę z mlekiem i bawarską herbatę jako herbatę z syropem kapilarowym, to są ro różne rzeczy i różne napoje. Na dodatek opis owej bawarskiej herbaty wskazuje, że jest to herbata bez mleka ale za to z syropem roślinnym - herbata z syropem kapilarowym tak jak z innymi ziołowymi, na przeziębienie szykowanymi. Teraz już z fiołków (bratków), dziewanny zazwyczaj nie pijamy. Ale herbatę z lipą jak najbardziej. Bavaroise (herbata bawarska) wymieniona jest obok herbaty, kawy, czekolady, grogu i innych napitków czy nawet lodów. Nie jest więc synonimem herbaty ani jej odmianą. Dalej w cytowanej książce jest o herbacie pijanej z mlekiem (ale ani razu nie pada stwierdzenie, że jest to bawarka). Z innych źródeł wiemy, że zwyczaj pijania herbaty z mlekiem do Polski przyszedł z Wielkiej Brytanii, a nie Francji.

slownik_Doroszewskiego

Kiedyś znalazłem w książce kucharskiej wzmiankę, że bawarka miała także nazwę ukropek. Maria Disslowa, w książce kucharskiej z 1935 r., opisuje ukropek (bawarka) jako napój sporządzony z połowy szklanki śmietanki i połowy szklanki wrzącej wody oraz kawałka cukru (wtedy powszechny w użyciu był cukier w głowach, więc się go najczęściej w kawałku brało do ust i popijało – zbyt długo trzeba byłoby czekać na rozpuszczenie w filiżance z herbatą ). Ale sam przepis wskazuje na fakt, iż pierwotnie bawarka (ukropek) nie była sporządzana na bazie herbaty. Ukropek oznacza także i współcześnie regionalną zupę (woda, śmietana, czosnek i omaszczone słoniną).

Słowo ukropek przypomniało mi się gdy dotarłem do wzmianki o ukropku jako herbacie (fragment zamieszczony u góry). Dawniej jako chiński ukropek czyli herbata. Może dlatego, że gorący napój? Może dlatego, że wcześniej takich gorących i zaparzanych płynów nie zwykliśmy pijać (za wyjątkiem może leczniczych ziół)? W każdym razie wzmacnia to przypuszczenie, że bawarka, czyli herbata z mlekiem, pochodzi od ukropu, ukropka czyli może oznaczało białą warkę (wrzątek, ukrop) lub rozbawiane (rozcieńczane) mleka gorąca wodą lub gorącą herbata.

Więcej na ten temat, we wcześniejszych tekstach:

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • Gość: [zenek z profila] *.dynamic.chello.pl

    Naprawdę świetny artykuł.Można się wiele dowiedzieć o znaczeniu słów w zależności kto z kim rozmawia no i tym sobię tłumacze to kasowanie moich skromnych wpisów przez profesora.No po prostu trudniej mi , prostemu człowiekowi odkodować głębię profesorskiej myśli.No i z tego powody bardzo proszę o przybliżenie wyrażenia ,,zrobić loda,, w znaczeniu kiedy to mówi cukiernik i kiedy mówi to młodzież na ulicy s poważaniem stały czytelnik zenek.

  • sczachor

    Kasuję komentarze ze spamem, nazistowskimi i ksenofobicznymi epitetami, ataki personalne i temu podobne naruszenie kultury komunikacji publicznej. I będę w tym konsekwentny. Ten blog to nie śmietnik :)

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci