Menu

profesorskie gadanie

Nowy adres bloga https:profesorskiegadanie.blogspot.com

Instrukcja obsługi Bamboo Spark wraz z refleksjami o myśleniu wizualnym oraz komunikacji międzyludzkiej

sczachor

bamboo_sparkDo komunikacji skutecznej potrzebna jest wyobraźnia i empatia (wyćwiczone neurony lustrzane, jakby napisali neurobiolodzy). Najłatwiej się o tym przekonać czytając instrukcję obsługi całkiem nowego dla nas urządzenia. Czyli takiego, z którym jeszcze nie mieliśmy odczynienia, zatem i nie bardzo wiemy jak się tym posługiwać. Instrukcje piszą ci, którzy i tak wiedzą jak to działa (więc im są niepotrzebne), dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą. Jako biolog wielokrotnie miałem przyjemność (czasem wątpliwą) korzystania z różnych kluczy do oznaczania gatunków istot żywych. Dobrze napisany klucz (instrukcja do rozpoznawania i identyfikowania gatunków) jest zrozumiały dla tego, który pierwszy raz z danymi organizmami się spotyka (jednak znacznie częściej wymaga już sporego doświadczenia i wiedzy). Ale jest i wiele źle napisanych. Po prostu niekomunikatywnie. Podobnie jest z instrukcjami.

Autorom nie brakuje wiedzy merytorycznej… ale czasem brakuje wyobraźni i empatii. Niespełna rok temu Kupiłem Bamboo Spark (na zdjęciu wyżej), zachęcony prezentacją na konferencji naukowej a potem filmikami reklamowymi, które wyglądały pięknie (w sieci). Ale ja nie potrafiłem poprawnie skorzystać z tego urządzenia. Szukałem w sieci, ale znalazłem tam tylko „recenzje” niezwykle pochlebne i równie mało przydatne. Aby innym oszczędzić stresów na końcu zamieszczę moją instrukcję obsługi, niezbyt doskonałą, ale pisaną z perspektywy tego, który nie wiedział jak.

Ale najpierw kilka dygresji. Zrozumienie jest ważne, zrozumienie jak działa a nie tylko że trzeba wcisnąć taki lub inny guzik. Przypomina mi się z czasów szkolnych moja przygoda z fotografią (analogową). Odbierając jakieś zdjęcie do legitymacji szkolnej, w zakładzie fotograficznym zobaczyłem jak jakiś klient rozwija rolkę filmu, by wskazać które zdjęcia ma fotograf wywołać. Widziałem negatyw. Za jakiś czas dostałem aparat fotograficzny (małoobrazkowy). Kupiłem w sklepie rolkę kliszy, poczytałem o czułości itd. oraz zrobiłem trochę zdjęć. I żeby sprawdzić jak wyszło... wyjąłem film z aparatu i rozwinąłem film. Ku mojemu zdziwieniu zobaczyłem matową taśmę a zdjęć ani jednego. Spróbowałem jeszcze z raz z kolejną rolką filmu. Rezultat taki sam. To, co widziałem w scence u fotografa, nijak nie chciało u mnie zaistnieć. Naśladowałem czynności bez zrozumienia procesu… Dopiero za jakiś czas, w szkole średniej zająłem się fotografią ze zrozumieniem. Filmy w ciemni wkładałem do pojemnika, by je utrwalić a z negatywów, na powiększalniku i z odpowiednimi odczynnikami wywoływałem zdjęcia. Młode pokolenie, wychowane na fotografii cyfrowej zapewne nie rozumie o czym piszę, ale mniejsza o to.

W czasie konferencji, przy stoisku zapoznałem się z działaniem elektronicznego notatnika Bamboo Spark. Wydał mi się dobry do notowania ręcznego i szybkiego przenoszenia do komputera. Trochę się dopytałem. Ale osoba prezentująca nie powiedziała mi kilku ważnych rzeczy (a ja nie wiedziałem, że powinienem o nie zapytać). Zapewne wydały jej się oczywistymi. A ja kupiłem sobie ten drogi gadżet. Rozpakowałem w domu i spróbowałem uruchomić i wykorzystać. Nie jest taki prosty jak piszą (i pokazują na reklamowych filmikach) w obsłudze i stosowaniu. Interfejs dla mnie okazał się nieintuicyjny. Być może dlatego, że do tej pory głównie korzystałem ze sprzętu dostosowanego do oprogramowania Microsoftu. A najwyraźniej sprzęt i oprogramowanie Bamboo Spark jest w stylu pracy Apple.

Kolejna trudność to niekompatybilność sprzętowa. O tym nie uprzedził mnie sprzedawca ani witryna sklepowa ani dostępne w sieci poradniki-omówienia blogowe. Zobaczyłem kabelek ze złączem USB. Pomyślałem, że podłączę do laptopa i będę mógł przerzucać pliki z „notesu”. Nic z tych rzeczy. Kabelek służy jedynie do ładowania baterii owego Bamboo Spark. Telefon, jakim dysponuję jest na systemie Windows, a przed rokiem nie było dostępnego oprogramowania (teraz nie sprawdzałem jeszcze). Na szczęście miałem tablet na Androidzie. Więc z pomocą syna udało mi się z trudem rozgryźć instrukcję, zainstalować i użyć. Jednak po kilku próbach z notowaniem, nawet wykorzystaniem notatek na blogu, zarzuciłem. Drogi gadżet okazał się mało użyteczny i mało wygodny.

Jak wygodnie przenosić odręczne notatki do Internetu? Okazało się, że wystarczy zrobić zdjęcie zwykłym aparatem telefonicznym i korzystając z mobilnego Internetu wysyłać, gdzie tylko dusza zapragnie lub za pomocą przewodu z USB przerzucać do laptopa. Owszem Bamboo Spark daje inne możliwości ale przy swej uciążliwości ze zrozumieniem jak to wszystko działa, zalety nie były tak duże, bym na stałe korzystał. Leżał w kącie i obrastał intelektualnym kurzem.

Po blisko roku znowu powróciłem do tego urządzenia, a to za sprawą myślenia wizualnego (ryślenie, myślografia). Wreszcie znalazłem (dostrzegłem) jakieś sensowne zastosowanie. Samo przenoszenie notatek odręcznego pisma dla siebie samego było zbyt mało użyteczne by zaprzątać siebie głowę tym kosztownym gadżetem. Natomiast rysowanie i notowanie graficzne, by dzielić się z innymi, wydało mi się dobrym i użytecznym zastosowaniem.

Sięgnąłem po urządzenie i instrukcję... I znowu schody. Kilka godzin rozwiązywania łamigłówki. Bo ani instrukcja nie była użyteczna, ani dostępne materiały w sieci. Ten, co opracował, wiedział co i jak. I jemu ta instrukcja się najwyraźniej podobała. Ale warto przypomnieć, że instrukcja jest dla tego, co jeszcze nie wie i chce się dowiedzieć. Najwyraźniej producent i handlowcy nie troszczą się o klienta. Niech se kupi i się martwi. Po kilkunastu godzinach klątwowania, próbowani, wreszcie jako tako zrozumiałem o co chodzi i i jak na prawdę tym się posługiwać. Wadą Bamboo Spark jest to, że dla notowania wizualnego zbyt mały jest obszar roboczy (format połowy kartki czyli A5). Trzeba byłoby pisać małymi literkami albo oddzielnie rysować części, które się potem poskłada. Teraz już wiem, że przydałby się większy model. Ale wtedy nie będzie tak użyteczny w noszeniu w torbie. Ponadto nie będę kupował nowego skoro mam ten.

bamboo_komunikacjaWydaje mi się wygodny do pracy zespołowej i dzielenia się z innymi. To znaczy próbuję wykorzystać do opracowywaniae notatek graficznych (przykład obok), które prześlę np. studentom lub współpracownikom, do dalszego wykorzystania.

Czyli tak, notowanie w Bamboo Spar (do 50 stron się zmieści w podręcznej pamięci). Notes estetyczny, niewielki i lekki, więc zawsze zabrać można i nosić w podręcznej torbie. Potem, w dowolnym momencie (w trakcie wykładu lub po) można przerzucić do smarfonu lub tabletu. Ten pierwszy jest mały i za wiele się na jego ekpranie z plikiem graficznym nie popracuje. W tablecie, jako większym obszarze roboczym, można notatki nieco skorygować, uzupełnić kolorami itd.

Trzeba pamiętać jedynie, że używa się aż trzech różnych programów(skojarzonych ze sobą) - to dodatkowy kłopot w zrozumieniu działania i zapamiętaniu, co w którym da się zrobić.

Prosto z tabletu (program Inkspace, wcześniej była ikonka pomarańczowego B, więc za jakiś czas też się może zmienić) można wyeksportować pojedyncze notatki w formacie jpg, png czy PDF (jest jeszcze format will, ale to wewnętrzny i tylko do używania w obrębie aplikacji skojarzonych z tym sprzętem). Najłatwiej było mi wyeksportować plik graficzny od razu do Facebooka, np. do grupy (osoby, dla których przeznaczony) oraz do wirtualnego Dysku Google (czy poczty elektronicznej lub galerii obrazów na tablecie - stąd już mogę sobie przerzucić przez kabelek do laptopa). Format will umożliwia wyeksportowanie do chmury (inkspace.wacom.com) oraz do innego programu notatnika (Bamboo Paper - ikona z niebieską literką B - zdjęcie niżej). Trzy różne programy-miejsca, podobne lecz różne interfejsy. Trochę trwało, zanim się połapałem. O wyjaśnieniu takich oczywistości w instrukcji nie ma mowy. Szkoda.

Czyli już na tablecie można trochę te notatki obrobić, połączyć w jeden notatnik (kilka oddzielnych kartek, dodać zdjęcia) i zapisać-wyeksportować np. w pliku PDF. Można także zamienić odręczne notatki w plik tekstowy (o ile oczywiście program dobrze odszyfruje nasze pismo). Jeszcze nie nauczyłem się dobrze korzystać z tych trzech różnych programów (z chmurą włącznie).

ikony

Zatem za pośrednictwem tabletu udało mi się poprzez Facebook, Dysk Google i chmurę (można zainstalować program na laptopie z Windowsem i połączyć się z inkspace.wacom.com ) pobrać pliki graficzne na własny komputer i dalej już w znanych mi obszarach, funkcjonować.

Teraz muszę tylko poćwiczyć i dopracować tworzenie notatek wizualnych, by po przesłaniu ich do grupy studentów stanowiły formę kart pracy na zajęcia lub notatek wizualnych z wykładów (streszczenie). Poćwiczę, poeksperymentuję i za jakiś czas zdam relację. Niech i inni sami nie odkrywają ukrytej Ameryki po raz setny.

 

 

Obiecana Instrukcja dla Bamboo Spark

Rysowanie jest proste, włączyć - jak się świeci na niebiesko dioda, to rysuj. Naciśnij gdy skończysz na jednej stronie i rysuj na następnej. Przechowuje do 50 stron, więc można sporo zanotować.

Włącz tablet/smartfon. Włącz program Inkspace (wcześniej była ikonka z pomarańczowym B, teraz jest kropelka nad rombem). Program sam przypomni o włączeniu Bluetooth. Sparuj czyli przenieś notatki z notesu na tablet. Procedurę parowania trzeba robić za każdym razem, a ja myślałem, że tylko raz a potem to wystarczy tylko nacisnąć (tak jak w filmiku reklamowym). W tym czasie nastąpi przeniesienie notatek na tablet - w programie widać będzie wszystkie pojawiające się strony. Można palcem lub rysikiem dopisywać i wygumkowywać czyli dokonać korekty. Można fragment wyciąć i przesunąć w inne miejsce notatek. Można eksportować w formatach: jpg, png, pdf i will (do tego co zainstalowane na talbocie, np. FB, poczta elektroniczna, Google+, Google Dysk). Żeby wyeksportować do chmury w inskpace.wacom.com to trzeba wybrać eksportuj will.

Teraz otwórz program Bamboo Paper. Tu już można więcej, można użyć kolorowego długopisu czy markera (za dodatkowe funkcje trzeba zapłacić ekstra). Można wejść w chmurę inkspace i tam dokonywać drobnych zmian, eksportów itd. W chmurze można pracować na laptopie, po wcześniejszej instalacji oprogramowania.

Jak nauczę się pracy z tym urządzeniem i skojarzonymi z nim programami, to opiszę ponownie (już bardziej dokładnie i przejrzyście). Muszę po prostu zrozumieć jak to działa. W pełni a nie tylko pobieżnie.

inkspace

 parowanie

Niżej  obszar roboczy w chmurze:

chmura1

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • Gość: [zenek z profila] *.dynamic.chello.pl

    No i tu moim zdaniem widać jak na dłoni że trzeba zachować zdrowy rozsądek we wszystkim i pod każdym względem a nie dać się wrobić przez handełaży i nie gonić za nowinkami.To samo jest w każdej dziedzinie .Jeśli chodzi o fotografię to pamiętam leżący długo i nie używany aparat druch.No to jak czytam profesora to ja byłem chyba mądrzejszy. Do dziś mam kliszę szeroką wywołaną przez siebie w talerzyku a potem utrwaloną , choć zdjęcia w niej najlepiej wyszły w parku, przy naturalnym oświetleniu.No potem miałem koreks ale do fotografji barwnej nie dobrnąłem choć miałem już powiększalnik i obiektyw janpolkolor bo wkroczyły automaty i za grosze wywoływali i robili odbitki.Pamiętam jak spotkałem pod śmietnikiem zawodowego fotografa mówiącego załamującym się głosem, panie tu leży całe moje wyposażenie pracowni fotograficznej bo automaty mie zrujnowały.No i wziąłem kilka rzeczy ale potem i tak to wyrzuciłem razem ze swoim sprzętem. Mam jeszcze na pamiątkę aparat zenit , reszta na śmietniku.Niestety to samo czeka Pańskie Bamboo Spark. A czysta kartka papieru nadal spełnia swoje zadanie i jest obecnie dostępna i tania.Mimo wszystko wbrew pozorom można stwierdzić że, bardzo trudno stworzyć coś doskonałego na tym łez padole s poważaniem zenek.

  • sczachor

    "trzeba zachować zdrowy rozsądek we wszystkim i pod każdym względem a nie dać się wrobić przez handełaży i nie gonić za nowinkami."
    1. nie czuję się wrobiony tylko niedoinformowany. To zasadnicza różnica.
    2. Szukanie nowości jak najbardziej ma sens. Nawet wtedy gdy ponosi się porażki. Istota nauki jest ryzyko i błądzenie. Bez ryzyka nie ma odkryć, bez błądzenia nie znajduje się drogi.
    3. Bammboo Spark już opanowałem i systematycznie wykorzystuję z coraz większym sukcesem i efektywnością. To jest jak z jazda na rowerze czy pierwszymi krokami samodzielnie stawianymi :).
    4. Zenku, nie bój się świat, nie stój w miejscu. Na początek poćwicz ortografię. Dasz radę!!! Nawet Ty. W razie potrzeby skorzystaj z nowinek technologicznych :). Są uzyteczne, tylko trzeba umieć z nich korzystać.

  • Gość *.olsztyn.net.pl

    Interesująca propozycja, tym bardziej, że ja korzystam z Maca.
    Może warto napisać do firmy Bambo Spark i wskazać na utrudnienia, które pojawiają się przy wykorzystaniu urządzenia. Przecież chodzi o to, żeby było intuicyjnie, prosto, bez nerwów... :-)
    Dzięki za link Profesorze.

  • Gość *.olsztyn.net.pl

    zapomniałam się podpisać i wyszło anonimowo ;-)
    Z tej strony Lidia B.

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci