Menu

profesorskie gadanie

Nowy adres bloga https:profesorskiegadanie.blogspot.com

Róże zakwitające jesienią czyli o pożytkach z różnorodności

sczachor

14481753_10209448884652405_6559468705297065698_o

Róża zakwitająca pod koniec września (zdjęcie zrobione 26 września, w Olsztynie) to jakaś anomalia? Przecież już kwitła latem, teraz obsypane są owocami. Nie za późno na zakwitanie? Przecież owadów do zapylenia coraz mniej, a i przymrozki blisko. Czy zdąży wydać owoc? Wydaje się że to zupełnie bez sensu i szans na powodzenie. A jednak w tym przyrodniczym szaleństwie jest sens i metoda.

Różnorodność biologiczna to wielość gatunków w ekosystemie. Różnorodnych gatunków o bardzo zróżnicowanych strategiach życiowych i przystosowaniach ekologicznych. Jakiekolwiek by nie były warunki, czy to chłodno, czy upalnie, czy deszczowo czy raczej sucho - zawsze jakiemuś gatunkowi będzie to sprzyjało, innemu przeszkadzało. Zatem duża różnorodność sprzyja stabilności ekosystemów.

Podobnie jest z populacją jednego gatunku. Osobniki nie są identyczne, różnią się nieznacznie między sobą. Są więc i takie, które na skutek różnych sygnałów środowiskowych zakwitają jesienią, zupełnie nie w porę. Zazwyczaj jest to zmarnowany potencjał. Ale czasem może się opłacać. Jeśli tegoroczna jesień będzie długa i ciepła akurat może ta róża wyda owoc. Odniesie sukces w nietypowych warunkach. Dla całego gatunku może to oznaczać przetrwanie w nietypowych i zmiennych warunkach (pojawi się więcej osobników zakwitających pod koniec września). Zmiany klimatu są coraz bardziej widoczne. Skutkują zmianami w pogodzie. Dawna strategia i cykl życiowy może okazać się pułapką. To właśnie takie osobniki nietypowe mogą zagwarantować sukces całej populacji (gatunku).

Zmienność jest kosztowna, bo w warunkach bardzo stabilnych i powtarzalnych taka zmienność od optimum oznacza stratę. Ale w warunkach zmienności i niepowtarzalności warunków środowiskowych taka "rozrzutna" zmienność jest bardzo korzystna - zawsze jakiś zakres zmienności (osobników) "utrafi" w warunki środowiska danego okresu (roku, wielolecia).

Myślę że podobnie jest w kulturze i społeczności - różnorodność wydaje się rozrzutna i kłopotliwa ale właśnie w warunkach zmieniającego się środowiska może okazać się zbawienna. Skoro przyszłość nie jest do końca przewidywalna to nie wiadomo co się może przydać. Co okaże się bardzo korzystne.  Ujednolicanie narodu np. do "prawdziwych Polaków" może okazać się klęską w porównaniu do wielokulturowości pod każdym względem, nie tylko genetycznym ale i społecznym.

Jedno jest pewne, zmienia się nie tylko klimat ale i warunki cywilizacyjne. Nie nadążamy za zmianami. Nic nie będzie takiej jak wczoraj i dzisiaj. A skoro tak, to we własnym, narodowym interesie powinniśmy zadbać o dużą wielokulturowość, różnorodność pod każdym względem. Imigranci mogą okazać się życiodajną siłą, gwarantująca przetrwanie

 

 

 

Komentarze (7)

Dodaj komentarz
  • Gość: [jazgot] 142.243.254.*

    Ilu jest imigrantow wsrod profesorow?

  • sczachor

    Wielu, w Polsce i Polaków poza Polską. W pierwszy pokoleniu. W dalszych pokoleniach jeszcze więcej. Znam nawet jednego muzumłanina, na UWM, na dodatek z PIS.

  • sczachor

    ps. Jazgot - przeczytaj tekst, który komentujesz. Najlepiej ze dwa-trzy razy. Dyskutuj z tekstem a nie swoimi wyobrażeniami i iluzjami. Będzie ciut sensowniej.

  • Gość: [jazgot] 142.243.254.*

    Moje wyobrazenie na temat biologow rozmijaja sie z rzeczywistoscia. Moje wyobrazenia na temat profesorow sa zgodne z rzeczywistoscia. Ale wracajac do glownego tematu: gdzie ci imigranci beda pracowac, spac? Przeciez to jest kraj 40 -latkow mieszkajacych z rodziacami.

  • sczachor

    Jednak nie przeczytałeś. Dyskutujesz nie na temat tekstu tylko swoich wyobrażeń. Cokolwiek by nie napisać, grasz jak zgrana płyta. Moje wyobrażenia o Tobie nie uległy zmianie :). Miłego dnia.

  • Gość: [jazgot] 142.243.254.*

    To ja tobie place, a nie ty mi. Tak jak wczesniej z gejow, tak teraz z uchodzcow zrobiliscie sobie zakladnikow w tych waszych wojenkach instytutowych o stolki.
    ............
    Poczytaj sobie o Wielkim Glodzie w Irlandii ( ang. patato famine ) i wtedy pogadamy o tym kto zasluguje na wzmocnienie i przetrwanie. Imgranci i uchodzcy to nie osobnicy, to ludzie. Jakie warunki im proponnujesz? Takie ze nikt sie na razie nie wybiera.

  • sczachor

    "Gość: [jazgot] 142.243.254.* To ja tobie place, a nie ty mi. "
    - uprzejmie informuję, że żaden przelew pieniężny nie dotarł. Poproszę się zdyscyplinować i wreszcie wysłać ! Skoro padły obietnice, to czekam na kobyłkę u płota. Oczywiście wolę gotówkę.

    Co do głodu w Irlandii, to zdaje się, że nie nastąpił w skutek przybycia imigrantów. To raczej na skutek głodu Irlandczycy stali się emigrantami. Tragedia wielka, z tym głodem. A przez to bo zbytnio jednostronnie i mało róznorodnie ustawiona była gospodarka. Zaraza ziemniaczana zniszczyła główne płody rolne, bo była nim jedna roślina, jeden gatunek.

    Widzisz Jazgot, chciałeś mi dowalić, a wyszło na to, ze potwierdziłeś moje wywody o korzyściach z różnorodności płynące :).

    Nie złość się, złość urodzie szkodzi. Idź na wieczorniejesienny spacer. Może pomoże.

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci