Menu

profesorskie gadanie

Nowy adres bloga https:profesorskiegadanie.blogspot.com

Kortowiada czyli „jakieś ramy trzeba w końcu temu hulaszczemu trybowi życia nadać”

sczachor

DSCN0576Kiedy w Olsztynie trwała tegoroczna Kortowiada, ja wracałem z konferencji naukowej z Lasów Janowskich. Podróż publicznymi środkami komunikacji ma tę zaletę, że więcej się widzi wokół siebie. Uwielbiam lubelską starówkę, kipiącą życiem artystycznym i wieloma masowymi imprezami. W podróży powrotnej skorzystałem by z dworca autobusowego w drodze na dworzec kolejowy przespacerować się przez uroczy Lublin. Jak zwykle robiłem zdjęcia.

Tuż za starym browarem robiłem zdjęcia porzuconym butelkom w ulicznej, odrapanej bramie. Podszedł do mnie wzbudzony pan w średnim wieku. I narzekał na Kozienalia (to nazwa lubelskich juwenaliów), że muzyka techno przez całą noc, pijackie burdy, spać nie można a rano trzeba do pracy. Rozumiem człowieka, bo głośnej muzyki też nie lubię, zwłaszcza techno.

W Lublinie jest kilka uczelni. Browar Perła (na zdjęciu), w historycznym budynku znajduje się w środku miasta. Głośna muzyka w nocy może być uciążliwa (kilka lat temu z rodziną byłem na wakacjach w Lublinie, okno naszego hostelu wychodziło na Krakowskie Przedmieście, vis-avis nocnego baru - noce mieliśmy "przechlapane" pijackimi imprezami, studentów tam nie było). Nawet jeśli pojawia się raz w roku. Spacerowałem po ulicach Lublina w samo południe. Obok Browaru Perła z banerem Kozienaliów studentów raczej nie widziałem, a przynajmniej pijących. Może pora nie ta. W bramach widziałem za to pijanych i pijących lubelskich żuli. Niektórzy zaczepiali przechodniów. Piwo w Lublinie tanie, w okolicach dworca kolejowego w klimatycznie spelunkowym barze po 4 zł. Odrapane i zniszczone kamienice w tym kwartale miasta to nie sprawa studentów i ich juwenaliów. Taka dzielnica.

DSCN0580Podobne miejsca znajdziemy i w Olsztynie. Z całą pewnością wymagają mądrej rewitalizacji i resocjalizacji ludzi. Na przykład poprzez wykształcenie. Im więcej ludzi studiuje, tym lepiej, po ogólny poziom wykształcenia się podnosi. Dokształcać mogą się także dorośli - są i studia wieczorowe, kursy, a potem nawet uniwersytety trzeciego wieku.

Olsztyńska Kortowiada ma znacznie lepszą lokalizację, na uboczu miasta i głośna muzyka z kortowskiej górki przeszkadza co najwyżej tylko mieszkającym na Słonecznym Stoku. Osobiście nie lubię wielkich koncertów i głośnej muzyki. Dwa razy, w latach ubiegłych, towarzyszyłem studentom zarówno w czasie parady przez miasto, jak i w boju wydziałów. Poznałem nieco Kortowiadę od podszewki. Moja znajoma (pracownik naukowy), opowiadała mi, że na koncerty Kortowiadowe chodzi wraz z córką. I nigdy nie spotkała się z agresją. Jak na tak wielką imprezę zadziwiająco jest bezpiecznie i spokojnie.

Nie jestem fanem Kortowiady, bo nie przepadam za masowymi i głośnymi imprezami. Brakuje jednak olsztyńskim juwenaliom dobrej promocji i pokazania wielu twarzy tego wydarzenia. Tam dzieje się wiele kameralnych i wartościowych działań, które najczęściej w ogóle nie są przez media dostrzegane. Widoczne jest tylko to, co głośne. Na dokładną obserwację zapewne brakuje czasu…

Jak co roku pojawiły się narzekania na studentów i Kortowiadę. Jak pisze Gazeta Wyborcza Olsztyn „Prym w tych krytycznych opiniach pod adresem młodzieży wiedli radni prawicy. - Jakieś ramy trzeba w końcu temu hulaszczemu trybowi życia nadać - mobilizował pozostałych radnych Jarosław Babalski z Prawa i Sprawiedliwości. - Nie może być tak, że miasto jest terroryzowane przez rozbawioną gawiedź. Czy to są studenci, czy nie. 20 lat temu studenci też szaleli, ale nie było takiej swobody, jaka jest dzisiaj. Jeśli w sposób publiczny spożywa się alkohol i ludzie na to patrzą, no to jaki to jest obrazek miasta Olsztyna?” Cały tekst.

Ponarzekać łatwo. Ale już dawno temu studenci zostali pozostawieni sami sobie (gdzie było wtedy miasto i radni?). Studenci znaleźli sponsora w postaci browarów. A mieli inne wyjście? Przecież nie jest to sponsor na darmowe piwo tylko duże koncerty muzyczne. Ja za "pijaństwem" nie jestem, ale jak na imprezę kilkudziesięciu tysięcy osób jest nadzwyczaj spokojnie i dużo lepiej niż w innych uniwersyteckich miastach. W czasie parady studenckiej przez miasto puszki są na ulicy, ale zaraz służby wszystko sprzątają. Że studenci piją w miejscu publicznym? A jak na Starówce ludzie piją piwo w ogródkach restauracyjnych, z widocznymi z daleka reklamami napojów alkoholowych, to przechodnie i turyści tego nie widzą? Wtedy to nie demoralizuje?

Zamiast narzekać na studentów warto ich mądrze wesprzeć. Miasto wspiera chyba dużo bardziej klub Stomil (a są w Olsztynie mecze piłkarskie, które przyciągną do miasta tylu przyjezdnych co Kortowiada?). Już wyobrażam sobie imprezę kibolską na kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Jak by Olsztyn wtedy wyglądał? Ile policji trzeba byłby przywieźć do Olsztyna dla zapewnienia bezpieczeństwa? Zatem drodzy radni - wesprzyjcie Kortowiadę finansowo, by nie musieli studenci szukać sponsora w postaci browarów. Przez Kortowiadę miasto Olsztyn zyskuje promocyjnie w całej Polsce. I zamiast tę imprezę zohydzać wesprzyjcie mądrą promocją.

Na Kortowiadzie dzieje się dużo więcej niż tylko picie piwa. Parada przez miasto dużo bardziej potrzebna jest miastu niż studentom. Kortowiada znakomicie się obejdzie bez parady. Zdaje się, że to w latach ubiegłych właśnie miasto Olsztyn zabiegało o paradę ulicami miasta, uzależniając od tego swoje dofinansowanie. Zachęcam do bardziej wnikliwego przyjrzenia się Kortowiadzie od środka. Jest tam więcej sensu niż się radnym prawicy wydaje. Pora by poznali rzeczywistość osobiście a nie ze swoich partyjnych mediów.

Miasto Olsztyn żyje ze studentów, np. w postaci wynajmu mieszkań. Czasem studenci bywają uciążliwi, jak to młodzi ludzie (my też tacy byliśmy, chyba, że ktoś ma już sklerozę i nie pamięta… albo nie chce pamiętać). Sam mieszkam w bloku, gdzie blisko połowa mieszkań jest wynajmowana studentom. Na ogół żyje się spokojnie i dobrze. Nawet w czasie Kortowiady. Jeśli radni (zwłaszcza ci z pisowskiej prawicy), chcieliby podnieść Kortowiadę na wyższy, artystyczny poziom, to niech dofinansują tę studencką imprezę, sławną na całą Polskę jako najlepsze juwenalia. I nie przez jałowe narzekania ale po pierwsze przez dofinansowanie i mądre inicjatywy. Gdyby studenckie juwenalia miały sponsora w postaci miasta, to studenci nie szukaliby sponsorów w postaci browarów. Po drugie - bawcie się razem ze studentami i pokażcie przykładem na czym mądra i dobra zabawa polega. Przykład ma najlepszą moc wychowawczą.

Co do pijaństwa studentów. Na Kortowiadę przyjeżdża dużo licealistów (i jeszcze młodszej dziatwy) z okolicy. Młodzież jest jaka jest... i wcale nie przez Kortowiadę. Na Kortowiadzie ujawnia się tylko wychowanie z domów wyniesione. I nie prawdą jest, że wszyscy studenci piją. Wielu z nich bawi się zupełnie na trzeźwo.

ps. oba zamieszczone zdjęcia zrobione zostały w Lublinie.

Komentarze (9)

Dodaj komentarz
  • Gość: [piter] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Też byłem w tym terminie w Lublinie (można powiedzieć że postanowiłem uciec z Olsztyna przed Kortowiadą jak to czynie od paru ładnych lat) i nawet pofatygowałem się na jeden koncert w ramach Kozienaliów. Imprezy te ciężko do siebie porównać ze względu na zupełnie inną skalę: Kortowiada kojarzy mi się z totalnym rozpasaniem i gigantyczną imprezą paraliżującą Kortowo i sporą część miasta na okres praktycznie 5 dni a Kozienalia trwają w zasadzie od piątkowego popołudnia do niedzieli wieczór. Studenci na UMCS też mają godziny rektorskie ale znacznie mniej niż na UWM. Liczba uczestników znacznie mniejsza, spożycie alkoholu też chyba skromniejsze (w obrębie głównej sceny można kupić tylko piwo 3.5%). Jest za to więcej imprez towarzyszących o bardziej intelektualnym charakterze niż na UWM np. festiwal nauki (odbywający się jednak w innym terminie niż same koncerty), nie ma jednak paru z pewnością fajnych imprez jak Bój Wydziałów czy Miss Wenus. Jako ciekawostkę trzeba podać fakt że studenckie imprezy w Lublinie trwaja praktycznie cały maj gdyż praktycznie każda wyzsza uczelnia w tym mieście (a jest ich w mieście łącznie 5) ma swoje święto. To może być powodem że w Lublinie żywioł studencki ulega poniekąd rozcieńczeniu a u nas przetacza się jak przysłowiowe tsunami ;-)

  • sczachor

    Na część Kortowiady się załapałem, Tsunami nie widziałem, a mieszkam blisko Kortowa. Bajek lubię słuchać, owszem. Ale jak są dobrze opowiedziane i nie ma wewnętrznych sprzeczności.

  • Gość: [Kazach] *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl

    Wszystko pięknie, ale muzyka techno jest całkiem spokojna, proszę nie mylić pojęć.

  • Gość: [Monika] *.olsztyn.vectranet.pl

    Niestety ale studenci nie prezentują swoim zachowaniem kultury. Podczas tej parady przez miasto mogliby się bardziej kulturalnie zachowywać - nie pić alkoholu, nie śmiecić, nie sikać w krzakach. To jest przykre że ida prez miasto dorosli ludzie, studenci, którzy powinni reprezentować sobą cos więcej, a zostaje po nich kupa śmieci, które służby sprzątające musza za nich zbierać - pełne puszki czy butelki sa w stanie ze sobą na pradę zabrać, ale po ich opróżnieniu muszą je rzucać pod nogi, byle gdzie, zamiast wyrzucić gdzieś do kosza po drodze. W tym roku podczas parady można było zauważyć studentów, którzy w krzakach przelewali napoje alkoholowe do butelek po napojach (śmieci oczywiście zostawiali w krzakach). A to, co bylo widac po koncertach jest więcej niż przykre - pijani młodzi ludzie lezący na trawniku, wśród nich również dziewczyny. Tak się bawią studenci? Moze miasto powinno im pomóc, żeby nie sponsorwał juwenaliów browar, ale całe to towarzystwo trzeba też jakoś przywołać do porządku bo to jest straszne jak oni się zachowują.

  • sczachor

    O ile wiem, studenci maja zakaz wnoszenia butelek, zalecane są napoje w puszkach. I proszeni są własnie w trakcie parady, by rzucać pod nogi. Tuz za parada ida służby porządkowe i wszystko sprzątają. Najłatwiej własnie postrząsać z ulicy. Gdyby studenci wrzucali do korzy (ciekawe czy są wystarczająco licznie), toby zapchali bardzo szybko i utrudnili pracę służbom miejski, Można pozazdrościć logistyki tak dużego przedsięwzięcie - wielu mogłoby się od studentów, organizujących Kortowiadę nauczyć. Oni z tymi umiejętnościami idą potem w życie zawodowe. I to duży kapitał.

    Co do sikania w krzakach - sam nigdy nie widziałem. Raz tylko na filmiku, zamieszczonym w internecie. Tu od razu oczywiście rodzi się pytanie czy w Olsztynie turyści mogą się gdzieś załatwić. Że są problemy z logistyka tego typu widać po tegorocznym porozumieniu miasta z restauratorami. Studenci raz przejdą a turyści i tak mają problem cały rok. I różnie z tym bywa. Jeśli ten problem występuje, to chyba jest marginalny w czasie parady. Ponadto na Kortowiadę zjeżdża dużo młodzieży szkolnej, która czuje dorosłość... a wszystko idzie na konto studentów :).

    A kulture osobista wynosi sie z domu. Ot, taka mała społeczna ewaluacja.

  • Gość: [K. Suchowiecki] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Gwoli ścisłości - miasto wspiera Kortowiadę. Wystarczy zajrzeć do rejestru umów, który został udostępniony dzięki działaniom Forum Rozwoju Olsztyna. czarnonabialym.fro.olsztyn.pl/2016/05/24/mamy-pierwszy-rejestr-umow/

  • sczachor

    O wsparciu finansowym piszą nawet w Gazecie. Mam pytanie - jaka to kwota? I jak to się wielkościowo ma do innych podobnych imprez, wspieranych przez miasto?

  • Gość: [Kaniut] *.olsztyn.vectranet.pl

    Mądrze napisany artykuł, choć nie ukrywam, że początkowo myślałem iż będzie wypowiedzią negatywną. Niektórzy czepiają się puszek na paradzie, ale jak już jeden z kolegów/koleżanek zauważył prosi się o napoje w puszkach, gdyż puste są mniej niebezpieczne niż rozbita butelka (służby porządkowe rok rocznie idą za paradą sprzątając wszystko, jak to jest ustalone, więc nie ma po paradzie śladu). Jeśli chodzi o zachowania ludzi.... hmm... kultura wyniesiona z domu, ale nie przypisujmy tego studentom... nas jest kilka tysięcy a bawi się ponad 100 tys. osób. W artykułach padały zarzuty braku profesjonalizmu... Rodzi się więc pytanie gdzie jest jego brak jeśli Kortowiada (jak na imprezę na tak dużą skalę) jest jedną z najbardziej bezpiecznych imprez... Inne wydarzenia w Kortowie? Co z Kulturalnym Studentem, otrzęsinami, Nocą Naukowców, akcjami z oddawaniem szpiku, WOŚPem i innymi? O tym już ludzie z wyższych stanowisk nie pamiętają? Studenci, jak również organizator przez wiadomych polityków zostają niesłusznie oczerniani, ale ktoś tu chyba zapomina o czymś takim jak "zniesławienie" i jego konsekwencjach? Czemu nie potrafimy zrozumieć innych? Czy to takie trudne? Organizator na pewno jest otwarty na sugestie, jednak czy nie mogą one przebiegać normalnie? Trzeba od razu podważać to co robi? Miasto potrafi współpracować, sponsorzy i media również, więc w czym problem? Moim zdaniem politycy powinni zająć się poprawą życia społeczeństwa, walką z bezrobociem (nie mówić że z kadencji na kadencję ono spada - fakt spada, bo młodzi ludzie uciekają za granicę, wielu posiadających wyższe wykształcenie, by godnie żyć), pomóc biednym, bezdomnym, potrzebującym, rodzinom, samotnym matkom czy ojcom... taka chwila refleksji by się przydała przed wypowiedzią na jakiś temat zwłaszcza jeśli się go nie zgłębi wystarczająco... Amen

  • Gość: [1gr] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Co rozumiesz przez muzykę "Techno"

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci