Menu

profesorskie gadanie

Nowy adres bloga https:profesorskiegadanie.blogspot.com

E-encyklopedia Warmii i Mazur – bubel za publiczne, unijne pieniądze?

sczachor

encyklopediastronaglownaW środowisku akademickim (a także i poza) dość często spotykałem się z krytycznymi uwagami na temat poziomu merytorycznego Wikipedii, nawet z sugestiami, żeby zabronić korzystania studentom z Wikipedii, „No bo co mądrego jacyś amatorzy, licealiści i kto tam jeszcze mądrego może napisać”. Owszem wiarygodność jest różna poszczególnych haseł, ale to dotyczy każdego źródła i sprowadza się do umiejętności korzystania z wielu niezależnych źródeł.

Można się zastanowić co przesądza o jakości dzieła, ludzie (specjaliści) czy procedura (system, sposób tworzenia treści). Nauka jako sposób poznawania świata odniosła niewątpliwy sukces. I chyba najważniejszym elementem jest permanentna dyskusja, wzajemne recenzowanie prac, ciągłe i niezależne weryfikowanie. Nie autorytety a weryfikacja i nieskrępowana dyskusja ma pierwszorzędne znaczenie.

Niedawno powstała Encyklopedia Warmii i Mazur (E-encyklopedia Warmii i Mazur), już jakiś czas temu publicznie ogłoszono jej oficjalne uruchomienie. Na realizację przedsięwzięcia pozyskano całkiem spore pieniądze, wykonawcami byli naukowcy, studenci, współpracowały różne instytucje i urzędy. Czyli wszystko co potrzeba, a powstało coś dużo gorszego od Wikipedii rozwijanej przez wolontariuszy. Dlaczego mimo, iż byli naukowcy i było dużo pieniędzy, powstał bubel? Przecież projekt skazany był na sukces, a mimo to powstał koszmarek, już wcześniej krytykowany przez regionalnych pasjonatów lokalnej historii. Pojawiały się także zarzuty nieuprawnionego korzystania z różnych źródeł.

Zanim przejdę do sprawy najważniejszej, czyli rozważań „dlaczego”, może warto przez chwilę zatrzymać się nad wykazaniem dlaczego ową encyklopedię uważam za bubel. Encyklopedia z logo ważnych instytucji samorządowych i europejskich chyba w intencji autorów miałaby być wizytówką regionu. I rzeczywiście stroną startową, otwierającą tę encyklopedię, jest hasło o województwie warmińsko-mazurskim . Można powiedzieć, że jest to hasło flagowe całej Encyklopedii. Całość niestety wygląda marnie graficznie (oparte na oprogramowaniu wiki, ale znacznie mniej atrakcyjnie zrobione niż na Wikipedii). Dużo gorzej prezentuje się treść i poziom merytoryczny tegoż hasła. Już wcześniej wytykałem błędy merytoryczne m.in. informacje o topografii, wskazując, że zapomniano o szkolnej niemalże informacji o depresji w naszym regionie. Częściowo zostało to poprawione, ale dalej wygląda bardzo niezgrabnie.

Sekcja „Topografia, „Ukształtowanie powierzchni w województwie ma charakter nizinny. Najwyższym wzniesieniem jest Góra Dylewska (312 m n.p.m.). Brzeg Zalewu Wiślanego znajduje się na poziomie 0 m n.p.m. Najniższy punkt województwa znajduje się w miejscowości Raczki Elbląskie (-1,8 m n. p. m.).” Uzupełniono już informacje o depresji ale zostało głupawe zdanie o brzegu zalewu, który znajduje się na 0 m n.p.m. A na jakiej wysokości ma się znajdować, gdy wysokość mierzy się od poziomu morza? I właśnie poziom morza przyjmuje się za 0 m. A co znaczy skrót n. p. m. jak nie metry nad poziom morza? Zalew ma szerokie połącznie z Bałtykiem, dziwnym byłoby, gdyby było inaczej. A jeśli ta wysokość jest nietypowa, to powinno się znaleźć jakieś wyjaśnienie. To wiedza raczej szkolna i zdradza dużą ignorancję lub ogromną redakcyjną niechlujność przypadkowego zestawiania różnych danych. W zestawieniu z licznymi naukowcami (o profesorach nie tylko z Olsztyna w telewizji wspominał prof. Gancewski, a na stronach Encyklopedii wymienieni są naukowcy, merytorycznie odpowiedzialni za poszczególne działy), biorącymi udział w tworzeniu treści wygląda to zabawnie.... i wstydliwie.

Czytajmy dalej, co w haśle o naszym województwie w tejże Encyklopedii jest napisane. W sekcji „Przyroda” - „Charakterystyczne dla przyrody regionu są tereny leśne oraz jeziora. Do głównych kompleksów leśnych zaliczyć należy Puszczę Borecką, Napiwodzko-Ramucką, Piską, Nidzicką, Romincką oraz Lasy Iławskie. Połowa z dziesięciu największych jezior w Polsce znajduje się na terenie województwa warmińsko-mazurskiego, w tym dwa największe – Śniardwy i Mamry. Bogactwo środowiska naturalnego idzie w parze z wysokim poziomem czystości powietrza. Niemal całe województwo wchodzi w skład programu "Zielone Płuca Polski"." Synteza i kwintesencja przyrody regionu… Nie ma jednak nic o jakże typowym i charakterystycznym dla regionu krajobrazie pojeziernym, młodoglacjalnym. Tylko stwierdzenie, że są lasy i jeziora. Notabene są inne regionu Polski bardziej zalesione. Są i regionu z licznymi jeziorami. Gdyby nie nazwa konkretnych komplesów leśnych czy dwu jezior, równie dobrze można byłoby to umieścić jako charakterystyka innych województwa Polski. Mazury cud natury, lasy i jeziora…. Poziom mocno rozczarowujący. I to w haśle będących wizytówką całej encyklopedii. O przyrodzie praktycznie nic sensownego dowiedzieć się nie można, same banały i to na dodatek niezbyt trafnie dobrane.

Ale Encyklopedię w największym stopniu tworzyli historycy. Więc może w historii jest przynajmniej sensownie i wartościowo, oryginalnie i niepowtarzalnie? Podrozdział „historia” omawianego hasła otwiera zdanie: „Teren województwa znalazł się w większości w administracji polskiej w 1945 r. po półtorawiecznej przerwie." Jedno zdanie i kilka błędów, wręcz głupot. W dalszej części tekstu jest już lepiej wyjaśnione ale wewnętrzna sprzeczność tekstu jest rażąca (wskazuje na brak sensownej redakcji opracowania). Jakby każde zdanie pisała inna osoba, zupełnie niezależnie a potem ktoś niewprawny powiązał to „sznurkiem”. Co to znaczy „Teren województwa znalazł się w większości w administracji polskiej w 1945 r.” Czy ta mniejsza część województwa (notabene wtedy przecież nie było woj. warmińsko-mazurskiego!) była poza granicami Polski? Czyli wnioskować można, że część obecnego województwa znajdowała się poza granicami Polski. Ciekawe, ale nigdzie dalej nie jest to wyjaśnione. I druga część zdania „po półtorawiecznej przerwie”. O ile można byłoby coś takiego pisać w odniesieniu do Warmii, to na pewno nie do reszty obecnego województwa. Przecież były w granicach Prus . Żadnej przerwy więc nie było. Bardziej wygląda to na tekst z jakieś partyjnej (PZPR) broszury z minionych czasów niż materiałów historycznych, napisanych przez naukowców (historyków).

Na szczęście kolejne zdanie wyjaśnia problem. Ale dlaczego dwa sąsiadujące zdania zawierają wzajemne sprzeczności? „Po wojnie duże fragmenty Prus Wschodnich i Prus Zachodnich zostały włączone do Polski i podobnie jak inne ziemie spoza granic przedwojennych w początkowym okresie funkcjonowały jako okręg (Mazurski, oznaczony numerem IV)”. Zatem najpierw był Okręg a nie województwo warmińsko-mazurskie potem też były inne twory. Notabene „spoza granic przedwojennych” były także na Pomorzu i na zachodzie kraju i nie należały w żadnym momencie do Okręgu Mazurskiego. Wystarczy sprawdzić na Wikipedii hasło „Prusy Zachodnie”, albo w innym, papierowym źródle, dostępnym w bibliotece. Może być i podręcznik szkolny do historii. „W czerwcu 1946 r. okręg został przekształcony w województwo olsztyńskie, jednak część jego dotychczasowego terytorium przeszła do województwa gdańskiego i białostockiego.” W sumie to nie wiadomo o czym autorzy piszą, czy o województwie warmińsko-mazurskim (to istnieje dopiero od 1999 r., a więc wcześniej można pisać o historii regionu lub terenów wchodzących obecnie w skład województwa), czy o regionie i historii zmian administracyjnych. Taki sposób pisanie niczego nie wyjaśnia i robi edukacyjny mętlik. Jak czytelnik nie wie, to i tak się nie dowie.

„Kluczowe zmiany granic nastąpiły wraz z reformą administracyjną na przełomie 1998 r. i 1999 r., kiedy powstało województwo warmińsko-mazurskie jako jedno z 16 województw, obejmując poza terenem dotychczasowego województwa olsztyńskiego także obszerne części województw elbląskiego i suwalskiego oraz fragmenty województw toruńskiego, ostrołęckiego i ciechanowskiego.” Więc dopiero od 1999 roku istnieje nasze województwo, w tych granicach i tej nazwie. Jak to się ma do zdania na początku: „Teren województwa znalazł się w większości w administracji polskiej w 1945 r.”. Ewidentne błędy stylistyczne powodują tekst mocno jednoznacznym i trudno wyjaśnić „co autor miał na myśli”. A to ma być przecież Encyklopedia – źródło pierwszego kontaktu z zagadnieniem, prosto i jasno wyjaśniające. Kto wie, to nie musi tam zaglądać. Kto nie wie podstawowych faktów, to raczej się nie dowie i nie zrozumie.

Mylenie różnych podmiotów administracyjnych wyraźnie widać w liście „wojewodów”, lista chronologiczna wskazuje na ciągłość. A przecież tak nie było. Ciągłość administracji państwowej nie oznacza ciągłości województwa (zmieniała się przecież nie tylko nazwa ale i terytorium, zmieniały się też nazwy urzedów). Widoczna ewidentna nieporadność pisania tekstów objaśniających historię. Jeśli już tak umieszczone to wymaga to wyjaśnienia, i komentarza. W obecnej wersji znajduję poziom licealistów nie uniwersyteckich profesorów.

Bylejakość opracowania widać w fałszywym wykazie źródeł, np. wymieniona jest pozycja: "Achremczyk Stanisław, Historia Warmii i Mazur, tom I: Pradzieje – 1772, Olsztyn 2010". W haśle opisywanej encyklopedii nie ma nic z prehistorii i historii do 1772. Historia ogranicza się do okresu od 1945 r. Jedynie ogólnikowa wzmianka o powrocie do Polski po „półtorawiecznej przerwie” w jakiś sposób odnosiłaby się do rozbiorów. Ale to są fakty ze szkoły podstawowej i nie ma uzasadnienia do podawania tej pozycji. A może z opracowania prof. Achremczyka wzięto coś o położeniu geograficznym lub przyrodzie? Najwyraźniej wpisano pozycję prof. Achremczykja by dodać wiarygodności, że niby czerpano ze źródeł. Pozory naukowości, ale tak grubymi nićmi szyte, że nie trudno to wyłapać.

Ewidentne błędy i nieprawidłowości były wytykane przez różne osoby już od dłuższego czasu. Trudno jednak naprawić wadliwą konstrukcję. I chyba jest do „dzieło” nienaprawialne, bo nieudolne łatanie dziur, po publicznym ich wskazywaniu, niewiele pomoże całości.

Wróćmy do problemu zasadniczego, dlaczego mimo udziału naukowców, licznych „wyrobników” w postaci studentów i doktorantów i dużych funduszy powstał bubel? W trakcie pisania haseł było kilka progów weryfikacji: najpierw autor pisał hasło, potem sprawdzał redaktor, potem recenzent naukowy, potem super recenzent w osobie pana M. Kapłona. Na każdym etapie hasło mogło być kierowane do autora, celem poprawek i uzupełnień. Tyle kontroli jakości a powstaje opracowanie z licznymi wadami? Iście bizantyjska hierarchia a mimo to (a może właśnie dlatego!) powstanie niereformowalny bubel. Pozory naukowości.

A dlaczego w nauce się udaje ciągle podnosić jakość? Bo w prawdziwej nauce każdy jest autorem i jednocześnie recenzentem dla innych, nie ma takiej bizantyjskiej hierarchii „zatwierdzania”. Wikipedia w swojej koncepcji naśladuje proces naukowy – każdy może być autorem, współautorem treści w hasłach i każdy może krytycznie odnosić się do pracy innych. Liczą się argumenty i weryfikowalne źródła. Ważniejsza jest więc procedura, system, bo mimo że Wikipedię tworzą teoretycznie słabiej utytułowani autorzy, to powstaje znacznie efekt lepszy merytorycznie i za dużo mniejsze pieniądze.

Dlaczego E-encyklopedia jest tak słaba? Ośmielę się twierdzić, że nie są winne pieniądze z UE, nie są wini naukowcy (są specjalistami w swych dziedzinach), nie są winni nawet studenci i doktoranci piszący hasła, po prostu zła była i jest koncepcja, złe zarządzanie projektem. I być może zawiniła u niektórych osób pazerność na pozornie łatwą kasę. „Studenci napiszą a my klepniemy jako eksperci i będzie gites”. Nie jest gites, jest wstyd… dla całego środowiska akademickiego, bo rykoszetem wszyscy naukowcy obrywają za marną jakość, firmowaną niby przez wybitnych naukowców.

Twórcy encyklopedii publicznie mówią, że tu chodziło o proces, że chodziło o uruchomienie a teraz wolontariusze będą uzupełniać i rozbudowywać. Ale pan M. Kapłon publicznie w mediach obrażał potencjalnych współtwórców-wolontariuszy. Czy jest to skuteczny sposób motywowania do włączenia się do pracy? Wątpię. Tym bardziej, że istnieje w internecie więcej podobnych projektów, chociażby sama Wikipedia lub kilka innych regionalnych, komercyjnych encyklopedii o różnym terytorialnie zasięgu.

W rezultacie nie powstało ani coś kompletnego (za te pieniądze to przynajmniej można było jakiś dział zrobić kompletnie i całościowo), ani nie powstał projekt z możliwością rozwoju. Będzie się kurzył na serwerach i irytował swoimi błędami, lukami, niezgrabnością.

Dlaczego w ogóle zabieram głos w tej sprawie? Bo projekt powstał za nasze, podatników z Unii Europejskiej pieniądze. Mam więc prawo sprawdzać jak wydawane są publiczne fundusze. Niech grant z Unii Europejskiej nie będę synonimem, tandety i skoku na kasę. To za nasze pieniądze, więc pilnujmy jakości i inwestycji. Już niebawem to my będziemy więcej wnosić niż uzyskiwać z UE. Nauczmy się więc już teraz dbać o jakość projektów, realizowanych z funduszy europejskich.

Na stronie głównej takie można znaleźć informacje: „Encyklopedia nie jest dziełem naukowym. Jest jedynie narzędziem służącym nie tyle samemu gromadzeniu, co przede wszystkim doskonaleniu wiedzy o regionie Warmii i Mazur. Narzędziem darmowym i otwartym dla wszystkich.” Co to znaczy owo „doskonalenie wiedzy o regionie”? Może ma być to zeszyt ćwiczeń i konkurs kto znajdzie więcej błędów? Przewrotne byłoby to „doskonalenie”. Warto jedynie przypomnieć, że „Realizatorem Encyklopedii Warmii i Mazur jest Centrum Edukacji i Inicjatyw Kulturalnych w Olsztynie. Pomysłodawcą i koordynatorem tego projektu, podobnie jak i Leksykonu Kultury, jest zastępca dyrektora CEiIK-u Marcin Kapłon.”

encyklopediakwiecien

Zrzuty z ekranu z dnia 30 kwietnia 2015 r.

Wcześniej o Encyklopedii pisałem już

Komentarze (9)

Dodaj komentarz
  • Gość *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Panie Profesorze, Loża Twórców Kultury gromadzi wszystkie dostępne publikacje, których przedmiotem jest E-encyklopedia. Materiały te zostaną załączone do pisma, które otrzyma marzszałek województwa. W przywołanym piśmie znajdą się m.in. merytorycznie uzasadnione sugestie. Pierwsza - o istnieniu podstaw do wycięgnięcia konsekwencji dyscyplinarnych wobec zast. dyr. CEiIK Marcina Kapłona. Druga - o zaistnieniu przesłanek do złożenia w prokuraturze doniesienia o możliwości popełnienia czynu zabronionego art. 289 ust. 1 kk.
    Czy zgadza sie Pan na załączenie również Pana publikacji?
    Lączę pozdrowienia.

  • sczachor

    Blog jest wypowiedzią publiczną i powszechnie dostępną. Na dodatek na licencji CC. NIe mam nic do zezwalania lub zabraniania w sprawie wykorzystywania w ramach dozwolonego użytku.

    Niestety nie ma żadnej wiedzy o jakichkolwiek podstawach do wyciągania konsekwencji służbowych czy składania wniosku do prokuratury. Nie widzę oznak przestępstwa :). To, że dostrzegam wady i uchybienia w zrealizowanym projekcie nie znaczy że dostrzegam jakieś przestępstwo. To organ zlecający rozlicza przyjęcie dzieła i jakość wykonania granty. Nie znam szczegółów umowy i nie mnie się na ten temat wypowiadać, co do zrealizowanych celów. Moją intencją nie jest wszczynanie żadnych spraw prokuratorskich. Publicznie wypowiedziałem się jako odbiorca i to w zakresie fragmentu. Jest to subiektywna, osobista ocena a nie rzetelna o całosciowa recenzja całości Encyklopedii lub realizacji grantu.

    Jednocześnie proszę o nie włączanie mojej osoby w poczynania Loży Twórców Kultury, gdyż nie jestem jej członkiem.

  • sczachor

    Pan Kapłon w 2013 roku tak mówił ""Wikipedia, z której korzystają ludzie na całym świecie jest wspaniałą rzeczą, ale niestety występujące w niej hasła mogą zawierać błędy" - powiedział Kapłon. Dodał, że to właśnie naukowcy opracowujący hasła w wirtualnej encyklopedii Warmii i Mazur oraz recenzenci mają zapewnić jej wiarygodność i rzetelność." W encyklopedii pana Kapłona na pewno są błędy :). Różnica między nią a Wikipedią jest więc wyraźna. naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,395378,30-naukowcow-stworzy-wirtualna-encyklopedie-warmii-i-mazur.html

  • Gość: [zenek z profila] *.dynamic.chello.pl

    W zasadzie to mi to loto, nie mój wóz nie będzie mnie wiózł.Ale jednak rzuca się w oczy jakaś zaciekłość żeby nie powiedzieć zawiść.Już któraś czytanka na temat tej eencyklopedii.Nie lepiej było zamieścić tam coś od siebie i wtedy pisać że moje to cacy a tego kapłona to be i w dodatku zakosił całą kasę. A tak to wygląda na bezinteresowną zawiść. Malowało się butelki znalezione na śmietniku i dachówki ze zrujnowanej stodoły i przepiepszyło się czas na głupoty a teraz podsrywa się człowieka który mimo wszystko zrobił coś pożytecznego?.S poważaniem ale tak to wygląda.

  • Gość: [wss4] *.net.hawetelekom.pl

    Szanowny Panie Profesorze - trochę ta cała sytuacja wygląda tak jakby Pan próbował założyć knajpę ze wspólnikami, pokłócił się o menu i casting na kelnerów, odszedł ze spółki, a teraz narzeka publicznie, że złe jedzenie podają na brzydkich obrusach. Nie może Pan robić za bezstronnego i niezależnego krytyka, gdy wcześniej osobiście był Pan to wszystko zaangażowany, wychodzą jakieś osobiste urazy itd. Trochę nie fair.

    Natomiast Wielce Szanownym Panom z Loży (masońskiej ?) można pogratulować niezłego poczucia humoru. Prokuratorzy z pewnością zostaną postawieni na nogi i wezwą antyterrorystów do wyprowadzenia winowajcy tej zbrodni. Tylko co tam prokuratura - proponuję od razu międzynarodowy apel do Organizacji Narodów Zjednoczonych o natychmiastowe ściganie. Nawet przytoczony przez Państwa artykuł z kodeksu karnego jest szokujący i ujawnia bezmiar zbrodni:
    Art. 289
    § 1. Kto zabiera w celu krótkotrwałego użycia cudzy pojazd mechaniczny, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

    Coś się Państwu chyba strony kodeksu karnego skleiły :)
    Pozdrawiam serdecznie

  • sczachor

    "Już któraś czytanka na temat tej eencyklopedii." dokładnie drugi wpis. To chyba niezbyt dużo. I jak się wczytać, to poruszany jest nieco inny temat. Polecam jeszcze raz oba wpisy przeczytać.

  • sczachor

    @ Gość: [wss4] 77-242-225-130.net.hawetelekom.pl, jeśli pominą ataki osobiste (argumentum ad personam, to co merytorycznego pozostaje z Pana wpisu? NIc. Czy podał Pan jakieś argumenty świadczące o jakości merytorycznej owe E-encyklopedii? Czy podane przykłady błędów i kiepskiego stylu są nieprawdziwe? Czy teza, że kiepska jakość odpowiada zła koncepcja (bo pieniądze były i specjaliści byli) ma jakieś kontrargumenty? Pan Kapłon w 2013 r. wypowiadał się o jakości, że będzie lepsza od Wikipedii... jakoś tego nie widać. Obrażanie krytyków niczego nie wnosi. Bajki o zakładaniu knajpy proszę zostawić sobie na domowe opowieści, wieczorem przy kominku. E-encyklopedia jest taka, jak widać. Podać kolejne przykłady ewidentnych głupot tam zawartych? Jako podatnik mam prawo patrzeć, jak są wydawane publiczne pieniądze.

  • sczachor

    Pomyliłem się, jest jeszcze trzeci wpis o ceikowej encyklopedii: czachorowski.blox.pl/2015/03/E-encyklopedia-Warmii-i-mazur-z-ktorej-musze-sie.html

  • sczachor

    Nie jestem odosobniony w krytycznym zdaniu na temat jakości ceikowej encyklopedii "Encyklopedia ta nie nadaje się na poważne źródło wiedzy o regionie. Twórcy Encyklopedii nie znają zasad tworzenia haseł encyklopedycznych. Hasła powinny być zwięzłe, ustandaryzowane i nie powinny zawierać informacji szybko się dezaktualizujących lub, jak w tym przypadku, od dłuższego czasu już nieaktualnych. Kto poprawi, po obecnych i kolejnych wyborach, wszystkich sołtysów opisanych wsi? Czemu służy wymienienie sołtysów? Dodam tylko, że w Gminie Szczytno większość sołtysów została wzięta nie wiadomo skąd, bo cześć wymienionych osób nigdy takiej funkcji nie pełniła."
    szczytnopocztowki.blogspot.com/2015_03_01_archive.html

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci