Menu

profesorskie gadanie

Nowy adres bloga https:profesorskiegadanie.blogspot.com

Kawiarnia naukowa na trawniku

sczachor

Idea kawiarni naukowych sięga czasów, gdy życie towarzyskie toczyło się „na salonach”. Ale dotyczyło to arystokracji i bogatego mieszczaństwa. Otwarte salony były po części przestrzenią prywatną, po części publiczną. Ale tylko dla wybranych i zapraszanych. Toczyły się dyskusje, zarówno te plotkarskie tak jak w maglu, jak i bardziej ambitne. Niczym obiady czwartkowe u króla Stasia. Na dworach szlacheckich też toczyło się życie salonowe, z muzyką, sztuką a czasem i dyskusjami naukowymi.

Kiedy oświetlono ulice lampami gazowymi (a potem elektrycznymi), w miastach pojawiło się życie wieczorne. Teatry, filharmonie, opery mogły przyjmować gości także i po zmroku. Bo bezpiecznie można było poruszać się ulicami i chodnikami. Wtedy życiem kulturalnym zatętniły kawiarnie. Miejsca publiczne w pełnym słowa tego znaczeniu.

Kawiarnie spowszedniały. Kiedyś częściej wychodziliśmy ze swych ciasnych i o niskim standardzie mieszkań, by przez chwilę pobyć w luksusie i w towarzystwie. Od kiedy znacząco podniósł się standard naszych mieszkań (a zwłaszcza artystów i cyganerii), życie kulturalne w kawiarniach zamarło. A życie naukowe toczyło się w salach uniwersyteckich, niczym w zamkniętym getcie.

Kawiarnie naukowe przeżywają w ostatnich latach renesans w Europie. A w zasadzie rozkwit, bo to w pewnym sensie nowe zjawisko. Wynika z kilku przyczyn. Po pierwsze zmierzch samochodu i powolny powrót do społecznego życia w mieście. Po drugie upowszechnienie się wyższego wykształcenia i otwarcie się nauki zawodowej ku odbiorcy. Nic nie zastąpi bezpośredniego kontaktu, ani prasa, ani radio, ani telewizja ani internet. W epoce kształcenia ustawicznego (przez całe życie) i rodzenia się nowych, pozaakademickich form kształcenia pozaformalnego pojawia się potrzeba spotykania i dyskutowania o problemach naukowych poza murami uniwersytetów. Kawiarnia naukowa to połączenie formalnego spotkania naukowego z nieformalnym spotkaniem towarzyskim, niczym w dawnym mieszczańskim salonie. Jedzenie przy stole bardzo łączy, jest czymś co towarzyszy dysputom naukowym już od starożytnej Grecji. Sympozjum to nic innego jak wspólne picie, biesiadowanie (syn – wspólny, posis – picie). Kawa, herbata i ciastko są tylko pretekstem do inicjowania dyskusji, debat czy krótkich wykładów. A przy filiżance można po prostu pomilczeć. Nie trzeba zabijać ciszy, gdy akurat nie ma się nic do powiedzenia (a wyobrażacie sobie cisze na oficjalnym zebraniu naukowym?). W kawiarni naukowej więcej jest okazji do dyskusji nieformalnych, niczym w kuluarach konferencji naukowej. Łatwiej pokonać tremę i „strach” przed autorytetem naukowym.

Rola kawiarni w kulturze i popularyzacji wiedzy jest ogromna i staje się coraz większa. Za sprawą wykształconego społeczeństwa, które pragnie wiedzy i informacji a nie tylko plotek z życia telewizyjnych celebrytów. Popularyzacja wiedzy… także wśród naukowców odkrywa kawiarnie naukowe. Bo przy skrajnej specjalizacji naukowej, fizyk kwantowy jest dyletantem na spotkaniu literackim, historycznym, czy biologicznym, tak samo jak reszta nieakademickiej publiczności. Wiedza jest już zbyt szeroka a najłatwiej poznawać ją z pierwszego źródła, niejako in statu nascendi. Czyli od samych naukowców, w nieformalnym, kameralnych warunkach kawiarni naukowej. Lub w miejskim parku, na trawniku.

Za sprawą internetu coraz bardziej się decentralizujemy. Rola samochodu wyraźnie spada i miasta powracają do swoich pierwotnych, społecznych funkcji, a w ślad za tym zmienia się przestrzeń. Dlatego rośnie znaczenie terenów zielonych, skwerów, siłowni na powietrzu, parków. Pragniemy wychodzić z domu do przestrzeni publicznej, by być z ludźmi, rozmawiać. Potrzebujemy życia społecznego i towarzyskiego. Bo w swoich komfortowych, dużych mieszkaniach czujemy się samotni. Telewizor, internet czy pies nie zastąpi nam utraconego życia towarzyskiego. Rodzi się więc moda na różnego typu nieformalne spotkania w parku i na trawniku. W Olsztynie także. Za tymi potrzebami nadążać powinna dobrze zaprojektowana przestrzeń publiczna. Infrastruktura dostosowana do rzeczywistych potrzeb ludzkich.

Olsztyńska Kawiarnia Naukowa nieformalnego Klubu Profesorów Collegium Copernicanum funkcjonuje w Olsztynie już od wielu lat. Z okresami intensywniejszych lub mniej intensywnych okresów aktywności. Przenosząc się „pod chmurkę” lub pod gruszę nawiązujemy przecież do starożytnych tradycji … akademii w gaju oliwnym. Kawiarnia naukowa na trawniku w rytmie slow life. Tutaj punktów do kariery nikt nie przyznaje. Motywem jest więc tylko chęć poznania, dyskutowania, rozważania. Bez instytucjonalnego wyścigu szczurów i robienia kolejnych stopniu w karierze akademickiej. Wobec wiedzy i ciekawości wszyscy jesteśmy równi.

Popularyzacja nauki w Polsce jest wciąż nie tak powszechna i łatwo dostępna, zwłaszcza na prowincji. Nie mamy Centrum Nauki Kopernik, swojego Hyde Parku, ani Central Parku… niech będzie dowolny park w Olsztynie. Może klimat do spotkań stworzy Park Centralny, może Park nad Łyną. Czas pokaże.

A tymczasem zapraszam 19 lipca do Parku Centralnego (więcej na Facebooku) by przy grze w szachy, słuchaniu muzyki, przenośnej półce bookcorssingowej porozmawiać o bioróżnorodności w mieście, o dziedzictwie kulturowym i przyrodniczym regionu, o synantropizacji i ekologii człowieka. Porozmawiać o czymkolwiek, co ma związek z faktami, nauką i życiem codziennym we współczesnym mieście. O chwastach, które da się zjeść i owadach, które można spotkać nad Łyną. O malowaniu, szkicowaniu i szyciu sztuki. O historii wykorzystania Łyny itd. Będziemy grać w warcaby, malować, rozmawiać. Aby w spokojnej dyskusji, jak w chasydzkiej opowieści, gdzie za pomocą drobiazgu, tłumaczyć sprawy najważniejsze.

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci