Menu

profesorskie gadanie

Pisanie i czytanie ułatwia myślenie. Pogawędki prowincjonalnego naukowca, biologa, entomologa i hydrobiologa. Wirtualny spacer z różnorodnymi przemyśleniami, w pogoni za nowoczesną technologią i nadążając za blaknącym kontaktem mistrz-uczeń. I o tym właśnie chciałbym opowiadać. Dr hab. Stanisław Czachorowski prof. UWM, Wydział Biologii i Biotechnologii.

Putin, zapomnij o Odessie

sczachor

W tytule zawarłem słowa z Odessy, z wczorajszych ulicznych zamieszek i krwawych starć ("To oczywiste, że strona prorosyjska była bardzo dobrze uzbrojona i świetnie zorganizowana, a ta akcja została wcześniej zaplanowana - powiedział o piątkowych starciach w Odessie lokalny deputowany Dmytro Spiwak. - Putinowi mam do powiedzenia tylko jedno: zapomnij o Odessie" ).

Słowa te mogą wydawać się dziwne, ale są wielce znaczące. Oznaczają to, że nawet jeśli ktoś jest rosyjskojęzyczny, to nie czuje się Rosjaninem oraz to, że nawet jak czuje się Rosjaninem to nie ma ochoty mieszkać w putinowskiej Rosji i nie popiera bandyckich metod zakompleksionego mocarstwa. Ale przeciwnicy putinowskiej wizji świata są także w Moskwie, Petersburgu czy nawet Kaliningradzie (tam na znak protestu przeciw aneksji Krymu wywieszono niemieckie flagi - dając do zrozumienia, że Królewiec był wcześniej niemieckim a nie rosyjski, i pokazując absurd putinowskiej propagandy przesuwania granic).

Odessę odwiedziłem w 2007 roku, w drodze na międzynarodowe warsztaty odonatologiczne w Rumunii. To była pouczająca wycieczka, przez kawałek Mołdawii. Rumunia przywitała nas flagami UE, bo to był czas, gdy oni dołączyli do Unii. Z Ukrainy a zwłaszcza Mołdawii pamiętam ogromną korupcję. I tego chyba mieli dość Ukraińcy, wychodząc na Majdan. Na dodatek widzieli jak zmienia się świat w sąsiednich krajach, które stały się członkami Unii Europejskiej.

Z Odessy pamiętam rozmowy z "tamtejszymi". Widoczny był problem tożsamości. Ukraiński język to był dla nich jakiś nowy i obcy. W szkole uczyli się rosyjskiego. Należeli do dużego państwa. Sentyment za ZSRR to sentyment za stabilnością i jasnym poczuciem przynależności, tożsamości. Nie za komunizmem i tamtym ustrojem. Kim się czuli? Ukraina była dla nich jakaś obca, nie czuli się Ukraińcami. Kim więc byli? Ludność w tamtej części Europy, na skutek historii mocno jest etnicznie i kulturowo wymieszana. Daje to niezwykłą atmosferę wielokulturowości.

Moja odeska znajoma ma krewnych i przodków - jak policzyła - z 16 narodowości. Po dziadkach w linii żeńskiej męskiej może czuć się Żydówką, Polką Ukrainką, Rosjanką, Mołdawianką, Ormianką itd. Nie dziwią problemy z tożsamością. Już wtedy, w 2007 roku, dawało się wyczuć na południu Ukrainy poczucie osamotnienia, porzucenia, swoistego etnicznego zagubienia. A Ukraina jako państwo nie było dla nich atrakcyjne czy "swoje".

W 2014 r. Ukraina jest państwem  rozchwianym w poczuciu tożsamości i słabym w sensie administracyjnym (zniszczonym przez nepotyzm i korupcję). Nie trudno Rosji destabilizować ten kraj. Ukraina i Ukraińcy potrzebują pomocy w budowaniu sprawnego państwa (i wydolnego). Lata korupcji i jeszcze więcej lat komunizmu w ramach ZSRR mocno ludzi zdemoralizowały. Zadziwiające jest to, że rodzi się tam obywatelskość i chęć zbudowania normalnego państwa. A będzie im ciężko, ze względu na stan społecznego rozkładu, niewydolności administracyjnej i przede wszystkim ze względu na agresywnego sąsiada o terrorystycznych zapędach. Być może Putin najbardziej obawia się udanych reform na Ukrainie, bo wtedy i obywatele Federacji Rosyjskiej zechcą tego samego, a on będzie uciekał jak Janukowycz.

Jeśli więc w dużym stopniu rosyjskiej Odessie nie chcą Putina, to oznacza to przede wszystkim, że nie chcą korupcji i bandyckiego państwa. Wątpię, aby odcinali się od rosyjskości jako takiej.

Na wschodzie Ukrainy przez wiele tygodni bezkarnie buszują "separatyści" (najemnicy z Rosji, dobrze przeszkoleni i uzbrojeni), przy nieudolności służb mundurowych i bierności większości społeczeństwa. Ale w Odessie coś w ludziach pękło. Zamiast kolejny raz cicho siedzieć w domu lub uciekać przez pałkami zamaskowanych putinowskich bojówek, chwycili za kamienie i zaczęli się bronić. Krwawy piątek jest wyraźnym sygnałem mieszkańców Odessy "Putin, my ciebie tu nie chcemy".

Przed Ukrainą ogromne wyzwanie zbudowania tożsamości narodowej i państwowej (znamienne, że teraz milicja jakoś nie jest sprawna, nie czując chyba sensu w działań dla swojego państwa, bardzie są statystami niż funkcjonariuszami). Bez dominacji ukraińskiego i z pełną akceptacją rosyjskojęzycznej ludności oraz wielu innych etnosów. Wielu rosyjskojęzycznych czuję się Ukraińcami (co to znaczy być Ukraińcem w XXI wieku? - Na to pytanie musza sobie odpowiedzieć). Ale czy wielu Szkotów czy Irlandczyków nie mówi tylko po angielsku, słabo znając swój język "ojczysty"? Rosyjskojęzyczni Ukraińcy nie są więc żadnym europejskim ewenementem.

Dla wieloetnicznej i kulturowo dojrzewającej Ukrainy pomysł jakim jest Unia Europejska wydaje się bardzo atrakcyjny. Można się różnić etnicznie, religijnie, kulturowo i mieszkać obok siebie. Bez wojen. Bez narzucania i przymuszania w kwestiach narodowościowych czy językowych. Rosyjski pomysł na "unię" nie jest atrakcyjny. Nawet gaz i ropa nie są magnesem. Bo nie samym chlebem człowiek żyje. Żyjąc w spokojnej UE zapominamy, że pokój nie jest wartością daną raz na zawsze.

Zasmucają ofiary na Ukrainie, bez względu czy dotyczy to kijowskiego Majdanu, Słowiańska czy Odessy. Trzymam kciuki za wieloetnicznych Ukraińców - niech uchronią się od wojny domowej. Potrzebują mądrej pomocy a nie destabilizacji. Tam rodzi się nowe państwo, nowy naród.

Na zdjęciu odeskie podwórko z popiersiem twórcy esperanto. Już wcześniej próbowano przecież wymyśleć sposób na niekonfliktowe sposoby bycia obok siebie. I nasze pokolenie może w tej kwestii coś konkretnego zrobić. Jako Europejczycy (wieloetniczni, wielokulturowi) nie możemy stać bezczynnie zapatrzeni tylko w swój trzos z pieniędzmi.

Sytuacja na Ukrainie nieco przypomina mi naszą Konstytucję 3 Maja. Nasza próba reformowania kraju spotkała się z zewnętrzną agresją i destabilizacją. Nam się wtedy nie udało naprawić państwa, przyszli zaborcy. NIe zdążyliśmy. Czego innego życzę Ukrainie - by miała szansę na reformy, dogłębne, antykorupcyjne reformy. A Ukraińcy (obywatele Ukrainy) by mieli szansę i możliwość na spokojne dojrzewanie swojej wieloetnicznej tożsamości.

Komentarze (6)

Dodaj komentarz
  • Gość: [zołzikiewicz] *.dynamic.chello.pl

    W zasadzie to g.... mnie obchodzą takie mistyfikacje i tendencyjne profesorskie fascynacje.Ale faktycznie ludzie mają tendencje do trzymania sie w grupach.No i są grupy rodzinne , wsiowe, miejskie , językowe i państwowe.Ale to się zmienia bo niestety państwa dążą do powiększenia swej siły nie tylko przez własny wysiłek ale i przez zabór sąsiedzki.Pod róznymi pretekstami w miare swych sił i przebiegłości własnych przywódców chcą zapanować nad sąsiadami ale na sąziadach się nie kończy bo chcieli by zapanować nad całym światem.No najbardziej klasycznym przykładem są żydki bo oni chyba najwcześniej zapisali to dążenie jako umowe z bogiem który obiecał im panowanie nad całym śfiatem.Oczywiście to jest janbardziej rozpowszechniony pogląd na naród i na jego stosunek do świata ale wszystkie narody mają takie same ambicje żeby podporządkować sobie cały świat i korzystać z tego.Żeby jakiś naród albo nawet jakiś rząd chciał być rządem światowym uczciwie to może dało by się to zastosować ale jak dotąd to wszyscy chcą uzyskać przewodnią role w rządzeniu światem jedynie po to aby go wykorzystać jak jaką kur..e za grosze i potem kopnąć w du..ę i porzucić albo najlepiej zlikwidować.No i w takim układzie opowiadanie się za jakąś stroną jest świadectwem przynależności do niej i jest równoznaczne z liczeniem na korzyści z tej strony.Mam już swoje lata i nikt mi nie wmówi że robi coś dla dobra wspólnego bo najczęściej robi to przede wszystkim dla siebie i swoich najbliższych a reszta to propaganda, bardziej lub mniej udana.Działalność bardziej zorganizowanych narodów może robić wrażenie zabiegania o interesy ogólnoświatowe ale to tylko lepsza technika ukrywania swoich prawdziwych celów a promowania ukrytej chęci dominowania nad światem.Tu nic sie nie zmieniło od adama i ewy.Jedynie wspólne zagrożenia wywołują tymczasowe zawieszenie broni i czasem wspólne działania obronne ale zaraz po tym wszystko wraca w dawne koleiny i ad nowa rozpoczyna się rzeź pobratymców.Mimo tej wady i coraz większych ofiar jednak jak dotąd ludzkość się jednak rozwija .Nie wiadomo tylko czy zakończy się ten rozwój ogólnoświatowym porozumieniem czy ostatecznązagładą bo możliwości są coraz większe zarówno w jednym kierunku jak i w drugim.Ciekawe czy jest to zapisane w genach czy jednak zależy od dobrej i wolnej woli człowieka?

  • Gość: [zaciekawiony] *.net.hawetelekom.pl

    Jak się przyssał to niech się odessie.

  • Gość: [gość] *.dynamic.chello.pl

    Na polityce to pan doktor się nie zna i może niech wypowiada się w tematach, o których ma większe pojęcie. Pozdrawiam:)

  • Gość: [fan_profesora] *.internetdsl.tpnet.pl

    @zaciekawiony: a ty kim niby jesteś, że masz czelność krytykować wykształconą osobę, która miała przynajmniej odwagę przedstawić swoje stanowisko ? Z twojej krytyki nic nie wynika, być może jesteś najętym przez reżim Putina absolwentem polonistyki, którego zadaniem jest siać dezinformację oraz tworzyć podziały w polskim społeczeństwie. Jak jesteś taki mądry to opisz chociaż z czym i dlaczego się nie zgadzasz. Tylko czy wystarczy do tego twój poziom znajomości języka polskiego ?

  • Gość: [fan_profesora] *.internetdsl.tpnet.pl

    Sorry, do @goscia to miało być. Przepraszam 'zaciekawionego'.

  • sczachor

    @ gośc : tak, na polityce się nie znam. Ale ona mnie dotyczy. Trudno milczeć i udawać, że nic się ie dzieje, gdy wojna trwa tuż za granicą i być może niebawem dojdzie do nas. Są sprawy i są chwile, w których milczeć nie wypada (jest wręcz niegodziwością). Lepiej wypowiadać się nieudolnie niż milczeć. Bo to mnie dotyczy i to mnie obchodzi.

    Jeśl błądzę, to popraw, wyjaśnij, objaśnij. Ale nie zabraniaj mi zabierania głosu. Prawo głosu będziesz rozdzielać na kartki? Tak jak w putinowskiej Rosji lub Korei Północnej? Na takie coś się nie zgadzam.

    Na Ukrainie i w Rosji mam znajomych. Ich los też mnie obchodzi. Bez narzucania im mojej woli czy mojej wizji świata, ale mnie obchodzi.

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci