Menu

profesorskie gadanie

Nowy adres bloga https:profesorskiegadanie.blogspot.com

Narysować referat czyli o wyzwaniach współczesnego naukowca

sczachor

Pojawiające się wynalazki bezpowrotnie zmieniają świat, w którym żyjemy. W konsekwencji nic nie jest już takie jak dawniej. A my ciągle jesteśmy zmuszeni do uczenia się nowości i ciągłego przystosowywania się do nowych warunków. Parafrazując tezę ewolucjonizmu, że nie ma gatunków dobrze przystosowany, są tylko gatunki ciągle przystosowujące się, można powiedzieć, że nie ma stanu wiedzy i umiejętności kompletnej i ciągle trzeba uczy się (douczać).

Wiedza naukowa powstaje w wyniku dyskusji i wymiany informacji między badaczami. Na przestrzeni wieków nic nie uległo zmianie. Zmieniają się tylko formy naukowej dyskusji i wykorzystywanych nośników. Globalizacja i nowoczesne techniki komputerowe wiele zmieniły. Nic nie jest już takie jak dawniej. A wszystko zaczęło się już w starożytności przy biesiadnym stole. Sympozjum to syn – wspólny, posis – picie. Oczywiście to ostatnie jest tylko dodatkiem, tak jak przerwa na kawę w czasie konferencji. Z wrogiem nie siada się do wspólnego stołu. Jedzenie zbliża, stwarza sytuację do spokojnej rozmowy. Stół więc łączy, zmniejsza bariery i ośmiela do wymiany poglądów.

Istotą poznawania naukowego jest m.in. poszukiwanie piękna logicznej prawdy. Ale piękno treści naukowej teorii połączone jest z pięknem formy. Nic więc dziwnego, że naukowcy ciągle poszukują form ukazywania pięknej treści z piękną formą. Najpierw była to „tylko” retoryka (piękno języka i kompozycja wypowiedzi). Poszukiwano sposobu wyrazu myśli, aby dotrzeć i przekonać odbiorców, także aby urzec pięknem formy swojej wypowiedzi. Teraz, dzięki nowoczesnej technologii „globalnej wioski”, zmuszeni jesteśmy uczyć się wykorzystywania prezentacji multimedialnej oraz malowania… plakatów.

Naukowiec malujący na co dzień plakaty? Oczywiście bardziej w programie komputerowym niż pędzlem i farbami. W świecie współczesnym naukowcy są liczni i pospolici. Przeciętny odbiorca spotyka się z dużym „nadmiarem” wyników badań i w konsekwencji zapoznać się może tylko z nielicznymi. Zupełnie jak w dobrze zaopatrzonym supermarkecie – z obwicie zastawionych półek do koszyka trafiają tylko nieliczne produkty. Nic więc dziwnego, że współczesny naukowiec staje przed koniecznością poszukiwania metod „jak być widocznym”. Poza wartościową treścią ważne jest także atrakcyjne i widoczne „opakowanie”.

Być widocznym w nadmiarze pospolitości i wielości to nie tylko nauczyć się produkować „towar”, ale jeszcze nauczyć się tworzyć efektywne „opakowania”. Jednym z elementów upowszechniania wiedzy jest także tak zwana popularyzacji nauki. A jej celem jest dotarcie z treściami naukowymi do szerokiego grona odbiorców, w tym nie-specjalistów. Wymusza to poszukiwanie przystępnych form nie tylko wykładu, nie tylko pokazu w czasie Dni Nauki, Nocy Biologów, ale i w formie tekstów pisanych oraz treści…. ilustrowanych. Nie myślę tylko o zdjęciach czy filmach ale także o plakatach naukowych i infografice.

Od kilkunastu lat coraz popularniejszą formą prezentowania prac naukowych w czasie konferencji są plakaty naukowe (postery). Poster to połączenie afisza informacyjnego, plakatu artystycznego, publikacji naukowej oraz - uwzględniając sesję posterową – także sztuki dyskutowania.

Tak więc współczesny naukowiec nie tylko pisze publikacje ale i „maluje” plakaty. Nowoczesna technologia znacząco obniżyła koszty wydrukowani jednoegzemplarzowego plakatu naukowego oraz znacząco skróciła czas przygotowania. Dzięki współczesnej technologii postery upowszechniły się i trafiły „pod strzechy” nawet prowincjonalnego świata naukowego. Nie ma innego wyjścia – trzeba się tego nauczyć. Nie tylko kompozycji plastycznej (żeby było ładnie i estetyczne w formie) ale i technologii formy ostatecznej. Możliwości programów komputerowych do składania różnorodnej grafiki w połączeniu z tekstem oraz możliwości wydruku wielkoformatowego dosłownie na wszystkim są wręcz oszałamiające. To już nie tylko wydruk na papierze ale także na sztywnej piance czy tkaninie. To ostatnie szczególnie przydatne jest dla naukowców podróżujących samolotem. Nie trzeba brać tuby (problemy na lotnisku) jako opakowania dla rulonu z plakatem. Wydrukowany na cienkiej tkaninie poster po prostu można złożyć i schować w walizce.

Odkrywanie nowych technologii jest jak radość małego dziecka, które zamiast kredkami zaczyna malować po domowych ścianach farbami w sprayu. Radość tworzenia i odkrywania. Spotkanie nauki i przemysłu jest owocne i twórcze dla obu stron. Plakat nie musi być tylko wielkoformatową publikacja konferencyjną, bogato ilustrowaną zdjęciami, wykresami, schematami. A może niebawem na posterze pojawi się… film. Monitor stojący przy plakacie dostępny jest już teraz. Ale ciężki i drogi, aby go wozić. Na razie, tylko w czasie sesji posterowej autor może stanąć obok z tabletem, i w czasie dyskusji pokazać coś więcej, na swoim mobilnym urządzeniu z wykorzystaniem mobilnego internetu. Ale jeśli pojawia się taki e-papier, to przecież zamiast wkleić fotkę na posterze, można będzie wkleić adekwatny filmik. Oglądanie takiego plakatu będzie jeszcze bardziej interaktywne.

Teraz szukam kontaktu z odpowiednią firmą, do której mógłbym udać się na staż, aby nauczyć się formy (w tym przypadku poster), by przyswoić dla nauki nowe technologie (potem przekazać doświadczenie swoim studentom i doktorantom). Bo „profesor” sam powinien najpierw rozpoznać zjawisko (jak generał pole bitwy), zanim wyśle swoich „żołnierzy”.

Możliwe, że rozwinięciem posterowej formy w komunikacji naukowej będzie infografika. Infografika zamieszczana nie tylko w tekstach publikacyjnych czy na posterach ale i w różnych formach internetowych. Tego też chciałbym się w najbliższym czasie nauczyć.

Poznać las i czy są w nim grzyby (ile, jakie), zanim wyśle się swoich uczniów na grzybobranie. Tylko wtedy można należycie ocenić ich efektywność zbierania. Do profesora należy wytyczanie kierunków poszukiwań. Od jego wiedzy zależy czy młodzi trafią do Eldorado czy na jałowa pustynię (marnując i czas i pieniądze).

Poster czy publikacja to tylko forma. Forma bez treści jest jedynie pustym balonem. Ale nawet dobra treść podana w brzydkiej formie nie dociera do odbiorcy. W plakacie także trzeba uczyć się kompozycji plastycznej. Najbardziej nas zachwyca i uwodzi piękno logicznej prawdy, piękno naukowej teorii połączone z pięknem wyrazu formy. Czy to referatu ustnego, czy publikacji czy plakatu naukowego.

Tak jak malarz musi nauczyć się technologii: wykonania farb, mieszania, stosowania werniksów itd., tak współczesny naukowiec zmuszony jest uczyć się technologii pisania publikacji, wygłaszania referatów na konferencja i sympozjach i w końcu przygotowanie posteru naukowego. Musi uczyć się technologii: jak wykonać wszystko na komputerze (małe wydawnictwo na biurku), jak wydrukować i w jakiej formie pokazać. Współczesny naukowiec w zakresie upowszechniania wiedzy (nauki) musi umieć dużo więcej iż jego dawni koledzy z przeszłości.

c.d.n

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • Gość: [nieuk] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Zamiast się uczyć można być w administracji prezydenta Stanów Zjednoczonych albo być inną osobą latającą na spotkania G8/G7 i ustalać, na czym aparaty edukacyjne państw wysokorozwiniętych mają się skupiać. ;) Choć taka polityka to też jakieś uczenie się. ;)

  • sczachor

    A to wystarczy być nieukiem aby dostać etat w administracji i jeździc na G8? Ciekawe :).

  • Gość: [nieuk] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Tak sobie właśnie tylko siedzę przed internetem (i nie w Waszyngtonie ani w Nowym Jorku) raczej niż mam z USA i G8 coś wspólnego (hm, no, podzespoły komputera osobistego, jakieś routery Cisco po drodze pewnie, system domenowy itp. itd....), tylko wyginam oś czasu, bo jakiś taki Amerykanin w Pana wieku, który może w każdej chwili wejść na Pana bloga nawet przez Google Translate pewnie od dekad robi postery "tak jak wszyscy", o internecie myśli inaczej, o swoim rządzie inaczej, o polskiej Minister Edukacji Narodowej inaczej, o "kiedyś" i "teraz" inaczej. Hm, w tym douczaniu czuć pewien ból, a jeszcze bardziej w znajdowaniu kogoś w Polsce wschodniej z wysokim wykluczeniem cyfrowym, w związku z czym wskazuję bezpośrednio palcem na źródła bólu i jakieś przewidywania czego oczekiwać w przyszłości w rozwoju Polski - no chyba że mylnie ignoruję aneksję przez Rosję. ;) Tak w wielkiej ogólności to kojarzą mi się wideotutoriale na lynda.com czy vtc.com w języku angielskim, ale może google i naukowcy amerykańscy (bo jednak większy staż z sieciami niż Europa zachodnia, polityka, lepsze finansowanie, Dolina Krzemowa - albo mi się wydaje) mogą celniej wymienić na publicznych stronach WWW, jak co robią przy wykorzystaniu technologii cyfrowych (zapewne opracowanych w regionie Zatoki San Francisco, a nie w Gnieźnie). No, zamiast wypowiedzi filozoficznej mogłem w tym samym czasie wyguglać konkretne sugestie, ale może tak będę pisał innym razem przy innym poście. ;)

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci