Menu

profesorskie gadanie

Pisanie i czytanie ułatwia myślenie. Pogawędki prowincjonalnego naukowca, biologa, entomologa i hydrobiologa. Wirtualny spacer z różnorodnymi przemyśleniami, w pogoni za nowoczesną technologią i nadążając za blaknącym kontaktem mistrz-uczeń. I o tym właśnie chciałbym opowiadać. Dr hab. Stanisław Czachorowski prof. UWM, Wydział Biologii i Biotechnologii.

O motylu co trąbi, ludzi straszy i miód pszczołom podbiera

sczachor

W roku Oskara Kolberga warto opowiedzieć o niezwykłym motylu, bo wiąże się z etnografią i dawnymi zwyczajami. Choć wydaje się to niemożliwe, to czasem można usłyszeć pisk motyla.  A jeżeli dodamy, że w ubarwieniu tej piszczącej ćmy dopatrzeć się możemy ludzkiej czaszki, to nie powinno nas dziwić, iż dawniej wierzono, że jest zwiastunem śmierci. Zmierzchnica trupia główka (Acherontia atropos) zwana jest także zmorą trupią-głową. Wyżej zamieszczona ilustracja pochodzi z Wikimedia Commons i jest autorstwa Archaeodontosaurus.

Zmierzchnica jest największym motylem europejskim: rozpiętość skrzydeł wynosi 10–14 cm, gąsienice dorastają do 13 cm i ważą do 10 g. Zmierzchnica – jak sam nazwa sugeruje - jest motylem nocnym czyli ćmą. Należy do rodziny zawisakowatych (Sphingidae, niektóre z tych motyli mylimy z kolibrami, bo są duże i przy spijaniu nektaru zawisają w locie, niczym kolibry). Na grzbietowej stronie tułowia ma charakterystyczny rysunek, przypominjący ludzką czaszkę. Trupia głowa, która lata o zmierzchu. Trudno jej nie zauważyć. Łacińska (naukowa) nazwa zmierzchnicy wiąże się z mitologiczną rzeką Acheron oraz Mojrą o imieniu Atropos. Skojarzenia jak najbardziej uzasadnione w kontekście zachowania i wyglądu tego motyla nocnego.

Jak zapewne każdy wie motyle mają trąbki i za ich pomocą spijają nektar z kwiatów, czasem różne płyny z uszkodzonych drzew, gnijących i fermentujących owoców a nawet odchodów zwierząt. Ale zmierzchnica trupa główka za pomocą swojej trąbki potrafi wydawać dźwięk – w momencie zaniepokojenia piszczy, a głos jej podobny jest do głosu nietoperzy. Dźwięk jest słyszalny z daleka.

Trupia główka, czyli ćma co dźwięki wydaje. Trąbka służy jej do trąbienia a nie tylko wysysania płynów. Czemu wydaje dźwięki? Jedni sądzą, że to sposób odstraszania napastników, inni że myli swoim dźwiękiem pszczoły, gdy im miód podpija w ulu.

U nas pojawia się rzadko. Jej ojczyzną jest południowa Europa i Afryka. Czasem do nas zalatuje wiosną i wczesnym latem (nawet do Skandynawii). Składa jaja na liściach ziemniaka, pomidora, bielunia lub pokrzyku (same trujące rośliny, co jej mroczność tylko podkreśla). Jesienią mogą pojawić się dorosłe osobniki drugiego pokolenia. Ale nie zostają u nas tylko lecą na południe, wracają do siebie. Co nie jest takie rzadkie u naszych motyli. Bo nie tylko ptaki na zimę od nas odlatują. Wraz z ocieplaniem się klimatu można spodziewać się przesuwania się na północ zasięgu występowania tego motyla oraz częstszych wizyt w naszym regionie.

Dawniej, gdy się u nas pojawiała, wywoływała strach i sensacje. Tak zanotował w swoim sztambuchu generał Joachim Jauch, (1684-1754) „1749: Taka Szarańcza padła na milę od Kalisza, z którey dwie złapano, y jednę serwują w Kapitule Gneźnieńzskiey, a drugą OO. Reformaci w Kaliszu, tę gdy wzięto w rękę skrzeczała jako Gacek, y pianę żółtą z pyska toczyła, cała była kosmata, jak axamit, Śmierć na piersiach, nogi dwie kosmate y zęby wiewiórcze mająca etc.” Straszliwa i skrzecząca niczym nietoperz gacek, nazwana szarańczą spod Kalisza.

W swoim sztambuchu generał zamieścił nawet rysunek tej strasznej szarańczy (ilustracja wyżej). Można wnioskować, że rysował nie z natury lecz z opowieści, bowiem w jego sztambuchu są realistyczne rysunki zwierząt i roślin (ilustracja niżej).

Zmierzchnica trupia główka w wielu kulturach była (i niekiedy jeszcze jest) kojarzona ze śmiercią. Jeszcze w XIX w. mieszkańcy Anglii uważali, że zmierzchnica trupia główka towarzyszy wiedźmom i szepcze im do ucha imiona ludzi, którzy wkrótce umrą. To coś dla Oskara Kolberga i jego etnograficznych naśladowców. Ciekawe czy wśród naszego ludu zachowały się jakieś ślady spotkań ze zmierzchnicą i interpretacji jej niezwykłego wyglądu oraz zachowania?

Zmierzchnica występuje w lasach liściastych a dorosłe, fruwające owady spotkań można od kwietnia do lipca. Gąsienice żyją na różnych drzewach liściastych, np. na lipach, wierzbach, dębach, olchach. W atlasach zazwyczaj spotkamy motyla z rozłożonymi skrzydłami. Żółte, jaskrawe kolory skrzydeł drugiej pary widoczne są znakomicie. Gruby brązowo-żółty odwłok przypomina nieco ubarwienie szerszenia. Być może jest to ubarwienie chroniące przed drapieżnikiem, bo sprawia wrażenie, że jest żądlącą boleśnie osą. Jeśli dodamy to tego dźwięk, to rzeczywiście zmierzchnica może odstraszać. Jednak w pozycji spoczynkowej, gdy ćma siedzi na pniu drzewa, jej brązowe ubarwienie zlewa się z fakturą kory drzew. W takiej pozycji zmierzchnica jest niewidoczna. Rozłożone skrzydła mają natomiast kontrastowe, żółto-czarne barwy, przypominające żądlące błonkówki (np. szerszenia) co motyl wykorzystuje do odstraszania drapieżników.

Dorosłe motyle spotkań można w ulach lub w dziuplach dziko żyjącej pszczoły miodnej. Co robi ta ćma w ulu pszczelim? Spija miód. A dzięki chemicznej mimikrze nie jest przez pszczoły zazwyczaj atakowana. Zdarza się jednak, że pszczoły rozpoznają dużo większego intruza, podkradającego miód i zamurowują kitem pszczelim złodzieja (za duża, żeby po prostu wyrzucić z ula) - zmierzchnica ginie unieruchomiona i uduszona. Zmierzchnica nie oblatuje kwiatów by spijać nektar. Spija oskołę spływającą z drzew. Oskoła to staropolska nazwa soku brzozowego o słodkawym smaku. Napój ten o leczniczych właściwościach stosowany na obszarze całej Słowiańszczyzny jako eliksir zdrowia i urody. To również działka dla naśladowców Oskara Kolberga.

Jako duży owad zmierzchnica może dużo zjeść. Jednorazowo spijają od 6 do 10 gram miodu (objętość łyżki do zupy).

Zmierzchnica jest gatunkiem ciepłolubnym. Jej naturalny obszar występowania znajduje się głównie w Afryce oraz Azji Mniejszej. Spotkać ją można w południowej Europie, w basenie Morza Śródziemnego. Motyl ten migruje w dużej liczbie na teren Europy aż po koło podbiegunowe. Potrafi przemierzać w locie tysiące kilometrów, a fruwa dość szybko (jak na motyla). Już dawniej zaobserwowano, że w zależności od temperatury (głównie w czasie przepoczwarczenia) pojawiają się różne ubarwienie u motyli (różnych gatunków). Podobnie jest i u zmierzchnicy - europejskie populacje różnią się więc ubarwieniem w poszczególnych latach (zmienność temperatur w okresie wegetacyjnym). To gradka dla entomologów-kolekcjonerów.

W sprzyjających warunkach pogodowych, gdy lato jest ciepłe i długie, nawet Europie gąsienice kończą cykl rozwojowy ale nowe pokolenie motyla migruje z końcem lata na południe. Mróz dla nich jest zabójczy. U nas gąsienice zmierzchnicy żerują na zielonych częściami roślin rodzin z psiankowatych, np. ziemniaka, pomidora, psiance słodkogórz oraz na bieluniu, dyni czy pokrzyku wilczej jagodzie. Zjadają także rośliny z rodzin werbenowatych i oliwkowatych. Same zaś atakowane są przez parazytoidy takie jak gąsieniczniko (Ichneumonidae) i rączycowate (Tachinidae).

Zmienność ubarwienia oberwana jest nie tylko u osobników dorosłych ale i u gąsienic. Spotkać można osobniki zielonożółte z pasami ciemnoniebieskimi, a nawet czarnymi. Inne są z szarobrązowymi pasami, składającymi się z jaśniejszych i ciemniejszych kropek. Na końcu odwoka gąsienica ma charakterystyczny wyrostek w kształcie wygiętego rogu , przypominającego literę "S". Mimo dużych rozmiarów oraz żarłoczności zmierzchnica nie jest u nas uważana za szkodnika. A to dlatego, że rzadko występuje i zazwyczaj pojedynczo.

Przed przepoczwarczeniem gąsienice zakopują się do 25 cm pod ziemię i tworzą ziemne kolebki poczwarkowe o jajowatym kształcie, wykonane z ziaren piasku i cząstek gleby, zlepionej wydzielinami. Przeobrażenie trwa około 30-45 dni i odbywa się pod koniec lata. Poczwarka jest bardzo duża, w kolorze ciemnobrązowym i z połyskiem. Można je spotkać w czasie jesiennej orki po uprawie ziemniaków. Teraz, gdy orka odbywa się za pomocą ciągników, raczej trudno taką poczwarkę zauważyć. Dawniej, gdy rolnik szedł za pługiem, ciągniętym przez konia, widział co w bruździe się znajduje. Miał więc szansę zobaczyć tę dużą i niezwykłą poczwarkę.

 

Dwa niższe rysunki pochodzą z pamiętnika Joachima Daniela Jaucha (1684-1754).

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci