Menu

profesorskie gadanie

Nowy adres bloga https:profesorskiegadanie.blogspot.com

Gdzie się ma student nauczyć nowych technologii ?

sczachor

Nie tylko młodzież szkolna ale i studenci w radzeniu sobie z nowymi mediami zostali pozostawieni samymi sobie. Są jakieś przedmioty w szkole z informatyki czy zajęcia na studiach (typu nowoczesne technologie informatyczne). Ale jeśli uczeń lub student sam się nie nauczy, to praktycznych umiejętności nie wyniesie. Zamiast lekcji czy zajęć lepsze było tworzenie warunków - sami się nauczą, jak te dzieciaki ze slumsów w Indiach. Wystarczy tylko dostęp.... Rzeczywisty i codzienny a nie tylko okazjonalnie na zajęciach.

Studenci po lekcjach informatyki w szkole i zajęciach na studiach za główny i podstawowy sposób komunikacji grupowej uważają... pocztę elektroniczną (wspólny adres dla grupy). Nie wszyscy korzystają z takich narzędzi Facebook, Google+, Research Gate czy z możliwości blogowania i tworzenia e0portfolio. Po co są zajęcia z nowoczesnych technologii? O programowaniu w języku C++? To też ważne, ale na co dzień korzystamy w komunikacji międzyludzkiej i zawodowej z dostępnych narzędzi i łatwych w obsłudze. Muszą wiedzieć tylko do czego to jest przydatne i jak sensownie z tego korzystać.

Nie potrzebne są przedmioty, potrzebne są projekty i praca zespołowa (nauka przez działanie). Potrzebnych narzędzi nauczą się na innych zajęciach, niejako "przy okazji", o ile prowadzący sam z tych nowych technologii korzysta.

A na przykład w Kortowie to przydałby się powszechny dostęp do bezpłatnego Wi-Fi i to nie tylko w budynkach. Teraz jest eduroam, ale kłopotliwe i czasochłonne jest zakładanie konta (tylko dla pracowników i studentów) oraz nie we wszystkich budynkach jest zasięg. Bezpłatne Wi-Fi, to nie tylko wygoda dla studentów i pracowników, ale Kortowo byłoby miejscem, gdzie przyjeżdżaliby młodzi ludzie. A ja nawet na wykładach nie wszędzie mam zasięg sieci bezprzewodowej eduroam i nie mogę na skorzystać z materiałów on-line.... Jak pokazać stronę? Wcześniej zrobić zrzut z ekranu i pokazywać jako ilustracje.

Inny przykład, jest kilka tablic multimedialnych, np. na auli  w Collegium Biologiae. Ale nikt chyba z tego nie korzysta, bo gdy chciałem nauczyć się na Nocy Biologów, to okazało się, że oprogranowanie jest już nieaktualne (a sprzęt niepodłączony). Taka tablica na dużej auli nie jest funkcjonalna, lepsza byłaby w małej sali (tyle zdążyłem się nauczyć). Przychodzą do nas studenci, którzy w szkole z takiego sprzętu korzystali... a my, nie potrafimy użyć nawet tego co jest... Pozostaje kreda i tablica oraz pokazywanie zasobów internetowych (wiedza w chmurze) w formie statycznych ilustracji...

Nie chodzi o zakupy sprzętu. To łatwo zrobić. Trudniej sprawić, żeby ten sprzęt służył do celu, w jakim został zakupiony. Czy można uczyć „cyfrowych“ nauczycieli akademickich tego, jak mają uczyć w „cyfrowej uczelni“ nie dając im sprzętu do ręki? Sami mają sobie kupować i uczyć na prywatnym sprzęcie?

Jak to ktoś zgrabnie ujął "Można się oczywiście uczyć skoków na spadochronie nigdy nie skacząc z samolotu ani nawet z wieży spadochronowej. Czy wystarczy w skoczkach obudzić miłość do skakania? Pytanie, co się stanie, gdy ten pierwszy skok nastąpi..."

Lepiej jest tworzyć warunki do korzystania a nie organizować kursy (dla kadry) czy zajęcia (dla studentów). W rezultacie w oswajaniu nowych technologii studenci pozostawieni zostali samymi sobie. Jak mają laptop, tablet itd. z dostępem do internetu, to się sami uczą... Dobrze, żebyśmy przynajmniej z tych umiejętności korzystali w komunikowaniu się z nimi.

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci